Dodaj do ulubionych

Bez nadzieji...

01.01.12, 23:38
Nie umiem żyć. Wiem ze to brzmi głupio, ale to jedyne co mi przychodzi do głowy. Jak sięgam pamięcią nie potrafiłem znaleźć swojego miejsca na ziemi. Ludzie mnie nie akceptowali, nie rozumieli. W końcu zrozumiałem ze mieli racje. Postanowiłem się zmienić. Dostosować. Zacząć nowe, lepsze, NORMALNE życie. Wylądowałem w Holandii. To miało pomoc, ale tak się nie stało. Mam dobra prace, stały kontrakt i... nie widzę w tym żadnego sensu. Po co mi to skoro nie mogę dzielić radości z kimś bliskim. Próbowałem już portali randkowych, ogłoszeń towarzyskich... Wczoraj skończył się kolejny rok. 10 dni wcześniej skończyłem 25 lat. Czuje jakby ktoś wydal na mnie wyrok wiecznej samotności. Jeśli moje życie wygląda tak teraz to jak będzie wyglądać później? Jeśli ja nie potrafię go zmienić to mam liczyć na jakiś cud? Duzo pije. Trzeźwy jestem tylko w pracy. Gdy wracam do domu nie daje rady i muszę się znieczulic. Chciałbym uwierzyć ze jutro będzie lepiej, ale nie potrafię. Co mam zrobić? Chce uwierzyć ze życie ma sens, ale nie potrafię zrobić tego sam.
Obserwuj wątek
    • sm0czy-ca Tak na początek 02.01.12, 00:26
      Przestań pić.
      Kiedy jest Ci smutno postaraj się znaleźć kogoś, kto Cie wysłucha i pogada.

      Pozdrawiam
      • sm0czy-ca Re: Tak na początek 02.01.12, 00:27
        a i jeszcze jedno: "nadziei"
        • kaozkaoz Re: Tak na początek 02.01.12, 00:46
          Uwierz mi ze nie jest łatwo ot tak pogadać z kimś będąc 1000 kilometrów od domu. O butelkę o wiele łatwiej. Kiedyś nie piłem i to nie pomogło. Bylo tak samo tylko bolało bardziej...
          • sm0czy-ca Re: Tak na początek 02.01.12, 11:04
            A Internet? Wiem, ze gg czy skype to nie to samo, ale nawet w ten sposób można szczerze pogadać. Wiem z własnego doświadczenia.
            Co do alkoholu - ja bym z kims nadużywającym nie gadała, tzn może bym próbowała ale na dłuższą metę ..kiepsko. Sam widzisz alkohol niektórych odpycha.
      • r_plus Re: Tak na początek 02.01.12, 00:44
        To Ci nic nie pomoże, ale zdrowsze od picia jest.
        • kaozkaoz Re: Tak na początek 02.01.12, 00:50
          Jeśli moje życie ma wyglądać tak jak teraz to szczerze mam gdzieś stan mojego zdrowia. Im krócej to potrwa tym lepiej..
          • r_plus Re: Tak na początek 02.01.12, 00:55
            Więc masz wybór. Albo pić tak jak nikt inny nie da rady - czym zyskasz podziw czasem w oczach kobiet; albo kontynuować dostosowywanie do świata. Zresztą pierwsza opcja też jest dostosowaniem. Natomiast zwierzanie, cóż, tak możesz zyskać koleżanki najwyżej
            • sm0czy-ca Re: Tak na początek 02.01.12, 11:09
              Źle na to patrzycie. Według Was wygadanie się jest mniej warte od zalania się w trupa? A podobno ktoś tu jest samotny. No to samotność jest brakiem życzliwych ludzi wokół siebie czy alkoholu? Bo nie łapię.

              Co do podziwu w oczach kobiet - skoro takich kobiet szukasz to ok.
              • r_plus Re: Tak na początek 02.01.12, 11:49
                Źle czytasz.
                • sm0czy-ca Re: Tak na początek 02.01.12, 12:12
                  To mi wyjaśnijwink
                  • r_plus Re: Tak na początek 02.01.12, 14:05
                    Się narobię a na koniec i tak zioniesz ogniem. Lepiej zmieńmy temat.
                    • sm0czy-ca Re: Tak na początek 02.01.12, 14:12
                      E tam, wydaje Ci siętongue_out Spróbujwink
                      Poza tym chcę jakoś pomóc.
                      • r_plus Re: Tak na początek 02.01.12, 20:34
                        Nie kce mi się. Chyba, ze za jakąś opłatą.
                        • sm0czy-ca Re: Tak na początek 02.01.12, 20:50
                          spoko, nie wysilaj się
                          • r_plus Re: Tak na początek 02.01.12, 20:54
                            Czyżbym dostrzegał zionionko?
                            • sm0czy-ca Re: Tak na początek 02.01.12, 22:20
                              Jedynie lekką irytację. Żeby zionąć to trzeba się wkurzyć.
                              • r_plus Re: Tak na początek 02.01.12, 23:47
                                O zionięciu to mówiłem że później. Dużo później. Choć może nawet nie tak dużo skoro wystarczyły 2 posty do lekkiej irytacji.
    • tadek.1965 Re: Bez nadzieji... 02.01.12, 07:24
      Szczerze to zazdroszczę Ci bardzo pracy. Możliwości. Sam nigdy takich nie miałem. Idę o zakład, że jesteś fantastycznym facetem, oczekującym jedynie od ludzi zbyt wiele. Ale nie obniżaj poprzeczki.

      I chyba jesteś w odpowiednim miejscu. Gdybyś miał skrzynkę, jestem przekonany, że byłaby już pełna wiadomości od uroczych niewiast. Jestem tu niedługo, i już znalazłem dużo zrozumienia i życzliwości.

      Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Uszy do góry.
    • maniek2000 Re: Bez nadzieji... 02.01.12, 09:47
      a moze masz jeszcze jakies inne zainteresowanie, fascynacje, tzw hobby smile
      jesli nie to przypomnij sobie jakie mialeś w przeszlosci w dziecinstwie, moze jest cos co pragnales zrobic bead mlodszy, a nawet bedac malym dzieckiem smile
      moze to byla jakas podroż do jakiegos kraju, np nowa zelandia smile
      moze jakis sport... ja polecam ci wycieczke w gory smile chyba w hlandi sa jakiegos gory z tego co pamietam, czekaj lukne w net...
      o jest cos

      zanim sie zapijesz na smierc mozna cos zobaczyc ciekawego na swiecie smile
      o na narty se pojedz smile jesli nie umiesz bedziesz mial okacje sie nauczyc smile i juz ci czas zleci a w górach to wiesz sa najfajniejsze dziewczyny (oprocz forumowych oczywiscie wink)
      hmmm...
      co jeszcze jesli tam macie dobra pogode mozesz pobiegac, na rolkach sie nauczyc jezdzic (chyba ze juz umiesz) no bo rowery to norma w holandii
      trzym sie chlopie i nie pij za duzo - bo to na zdrowiu sie odbija strasznie - czlowiek brzydszy sie robi... posluchaj starszego i brzydzszego smile
      z pozdrowem
      m

    • 2.big Re: Bez nadzieji... 02.01.12, 10:59
      Człowieku!! daj spokój 25 lat i taki dół? Nie przesadzaj całe życie przed tobą.
      Przede wszystkim odstawiamy czarodziejkę wódeczkę i ruszamy w świat, Codzienny spacer i to długi bo w domu po pijaku miłości życia nie spotkasz. No chyba, że wierzysz w cuda i ci przez komin wpadnie.
      Pomyśl nad dodatkowymi formami aktywności. Kursy, nauka języka, szkoła, wolontariat itd. Musisz zacząć bywać tam gdzie są inni ludzie.

      Do góry uszy, dupa sama ruszy.
    • zielonooka38 Re: Bez nadzieji... 02.01.12, 13:08
      w pierwszej kolejności odstaw alkohol
      na trzeźwo świat też jest ładny
      a nadzieje... trzeba mieć zawsze wink
    • apersona Re: Bez nadzieji... 02.01.12, 14:04
      kaozkaoz napisał:

      > ... Mam dobra prace, stały kontrakt i... nie widzę w tym żadnego sensu. Po co mi to skoro nie mogę dzielić radości z kimś bliskim.

      A są jakieś radości do dzielenia?

      > . Wczoraj skończył się kolejny rok. 10 dni wcześniej skończyłem 25 lat. Czuje j
      > akby ktoś wydal na mnie wyrok wiecznej samotności. Jeśli moje życie wygląda tak
      > teraz to jak będzie wyglądać później? Jeśli ja nie potrafię go zmienić to mam
      > liczyć na jakiś cud? Duzo pije. Trzeźwy jestem tylko w pracy. Gdy wracam do dom
      > u nie daje rady i muszę się znieczulic. Chciałbym uwierzyć ze jutro będzie lepi
      > ej, ale nie potrafię. Co mam zrobić? Chce uwierzyć ze życie ma sens, ale nie po
      > trafię zrobić tego sam.

      Czy sam siebie rozumiesz i akceptujesz? Bo wygląda to jakbyś potrzebował innej osoby po części dlatego, że sam w swoim towarzystwie wytrzymać nie umiesz. Inni mogą wspierać, ale znajdą sensu twojego życia ani nie rozwiążą twoich problemów.


      • sonnchen Re: Bez nadziei... 02.01.12, 16:26
        A czy powinno Ci zależeć na akceptacji innych? Zawsze się znajdzie ktoś komu będzie przeszkadzać nasz wygląd, że pochodzimy nie z tej dzielnicy, nie z tego miasta, że jesteśmy nie tej narodowści. Nie możemy się dopasowywać, bo w końcu stracimy szacunek do samych siebie.
    • czarny.onyks Re: Bez nadzieji... 02.01.12, 22:44
      ja też zawsze byłam dziwolągiem......miałam swoje zasady, podejście do życia....
      spróbowałam się dostroić....dostosować...ale nie aż tak, by zmieniać swoje zasady.....

      nie uwierzysz mnie, nam...bo takie rady męczą...wiem o tym dobrze....
      ale.....posłuchaj...

      alkohol nie powinien być formą ucieczki......zniszczysz siebie i życie, które dopiero tak naprawdę zaczynasz...
      wiem, wiem...uważasz, że powinieneś mieć już to i owo....
      ale Ty młody jesteś....masz czas.....a miłość.........czasem przychodzi w wieku 25 lat, czasem 19, czasem 37...czasem 46.......a czasem nie przychodzi...choć zapewniam Cię Tobie jest łatwiej....
      statystycznie na faceta wypada kilka kobiet...nic tylko wybierać, przebierać....

      albo nie dotrwasz.......bo alkohol Cię zniszczy......
      albo dasz sobie szansę.....
      odstaw wódę.....i licz na cuda.....
      spotykaj się z ludźmi, poszerzaj krąg znajomych, znajdź nowe pasje.....
      i nie poddawaj się....

      bo nie wiesz , ze za rogiem czeka ...a nie to nie ten cytatwink
    • desper.atka Re: Bez nadzieji... 02.01.12, 23:30
      szkoda, kolejny facet schodzi na psy. z jednej strony Cię rozumiem, ale nie tędy droga.
      I powiem Ci coś jeszcze, kiedyś śmierć zajrzała mi głęboko w oczy i pomimo, że wtedy myślałam, że zawalił mi się świat to naprawdę nie chciałam umrzeć. mogę śmiało powiedzieć, że uratował mnie wtedy cud. ale nie jestem pewna, czy kiedy Tobie z powodu przepicia śmierć zajrzy w oczy - a Ty nie będziesz chciał odchodzić - czy wtedy Twój wycieńczony organizm będzie w stanie walczyć...
      pamiętaj - pijąc przekreślasz swoje szanse na normalność, przekreślasz siebie, a być może marnujesz życie jeszcze komuś innemu, kto nie jest niczemu winien.
      podobno jesteśmy kowalami swojego losu...
    • desper.atka Re: Bez nadzieji... 02.01.12, 23:45
      napisz czego chciałbyś od życia, ale tak naprawdę szczerze
      • czarny.onyks Re: Bez nadzieji... 02.01.12, 23:49
        napisał...
        bliskości, miłości....drugiej osoby....

        jak większość z nas....
        • desper.atka Re: Bez nadzieji... 03.01.12, 00:03
          liczę na bardziej szczegółową wypowiedź, jak sobie to wyobraża, czasem dobrze jest coś wyartykułować - chociaż przypuszczam, że ma to wszystko poukładane w głowie, myśli o tym codziennie i brakuje tylko realizacji - może wtedy sam znajdzie "właściwą drogę".
        • leeloo.84 Re: Bez nadzieji... 04.01.12, 20:19
          święta prawda! jak większość z nas tutaj
    • fatalny_kasztan 25lat to nie wiek na załamki 04.01.12, 17:43
      To najpiękniejszy wiek kolego, chyba wiekszosc osob z tego forum chciałoby z powrotem tyle miec , to nie czas na ciągłe zaglądanie do butelki.
      Ktos kto sobie radzi sam za granicą to jest "KTOS" według mnie i z zyciem prywatnym też
      da sobie radę.
      Nie tam w Holandii jakiś miejsc spotkan dla Polonii? Moze tam mozna równie osamotnioną Polke?
      Nie chce podawac jakichs gotowych przepisow na urozmaicenie zycia poza praca ale na pewno one są zwłaszcza dla kogoś kto ma 25lat. To najpiękniejsze lata i nie ma sensu spedzić ich ciągle przy butelce.

      • desper.atka Re: 25lat to nie wiek na załamki 04.01.12, 22:33
        jak najbardziej ze wszystkim się zgadzam. Ale to wszystko nie jest takie proste. Niektórzy potrzebują motoru, jakiejś siły, która motywuje do walki - i jest nią często ktoś bliski - a jak tej siły brakuje to są zagubieni jak dziecko we mgle. w ten sposób powstaje samonapędzające się błędne koło, które wiruje coraz szybciej z nami w środku. trzeba naprawdę ogromnej wewnętrznej siły żeby z tego wyjść.
        dodam jeszcze - może mało optymistycznie - że ludzie którzy umierają samotnie w dużej części też mieli kiedyś 25 lat
    • damage.inc Re: Bez nadzieji... 05.01.12, 13:14
      www.youtube.com/watch?v=BS-llUfuvpw
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka