Ekhmmmm może dam radę jakoś napisać ten post... bedzię wyjątkowy, pierwszy raz w ten sposób napisany.... Normalnie pisałam tekst a pod tą kreską ułamkową, można było czasem coś znaleźć, coś, czyli podtekst. Oczywiście nie zawsze było robione to świadomie. Nieraz sama sie wkręciłam ale już po fakcie
Tym razem będzie wszystko na wierzchu.... w liczniku a nie mianowniku

będzie to nadtekst
Echhh mogę się wstydzić .... ok w pisaniu tego raczej nie ma

mogę żałować.... ok, nie żałuję tego co było, bo staram się wcześniej myśleć... upsss ale w pisaniu jest tego mało

moze nie będzie tak źle
Wczoraj wspomniałam jak młoda zapytała mnie co to jest... sekstans.... mnie wryło, miałam jednoznaczne skojarzenia... pomyślałam gdzie ona weszła?

bo była na laptopie, może na jakąś moją stronkę

troszku się wystraszyłam... No i zobaczyłam, że diabeł nie taki straszny jak go malują. Młoda grała w gierkę na nk a sekstans to przedmiot, którego miała odszukać. Później w necie sprawdziłam do czego on służy, a jest to przyrząd optyczny, wykorzystywany w żeglarstwie czy astronomii

uffff
Yyyy yyy.... kiedyś w serialu Rodzinka.pl gdy domownicy grali w scrable to jedna osoba ułożyła wyraz... "wagina"

no i młoda od razu zapytała a co to jest ?

Oczywiście udawałam, że nie słyszę

a potem, że nie wiem

tylko coś odpowiedziałam, żeby oglądała dalej a nie gadała, może powiedzą

ejjjjjjjj jest w takim wieku 9 lat, że nie wie co dane wyrazy znaczą ale ma świadomość, że są owiane tajemnicą oraz zarezerwowane dla starszych

Kiedyś młoda mówiła, że sika... dupką

no i ja w końcu zaczęłam ją uświadamiać, że tak się nie powinno mówić a sama miałam problem

o ile młodemu chłopakowi łatwo wytłumaczyć, np. używając słowa siusiak to dziewczynce jest problem. No przecież nie podam nazwy biologicznej, że sika poprzez ujście cewki moczowej

Na pamiętam jakich nazw użyłam...
A jak Wy uświadamialiście swoje pociechy? Wiem, że niektórzy mają takowe. U mnie w domu nigdy nie rozmawiało się na takie tematy... i myślę, że prędzej ja uświadomiłabym młodą niż rodzice
hahah a co jak zacznie pytać skąd się biorą dzieci

Jak wygląda ten proces

Hmmm powiem, że jest taki jeden ptaszek.... i dzbanuszek... oboje się bardzo lubią, czasem nawet bardziej

Ten ptaszek to koliberek, ma długi język, dzięki któremu dostaje się do dzbanuszka - kwiatu i wypiła nektar (ejjj to on powinien ten nektar dawać

ok, widocznie akurat to jest inny sposób, gdy sam się żywi

) Jest to jak symbioza, oboje czerpią z tego korzyść a nawet przyjemność

Dzięki temu, że koliberek jest na kwiecie może dość do zapylenia. Przynajmniej efekt końcowy byłby dobry
No co? nie opowiadałabym o pszczółce a o ptaszku, byłoby bardziej wiarygodne
Echhh, mam problemy egzystencjalne... Jak to kiedyś ze mną będzie gdy takie młode obok mnie będzie
Rozmawiacie na takie przeróżne tematy, czy liczycie, że szkoła dziecię Wasze uświadomi

Hmmm za rok młoda będzie miała przyrodę

może wtedy coś więcej się dowie