noc.jesienna
01.12.13, 16:45
wydaje mi się, że bardzo często to słyszę. i coraz częściej mnie to wkurza, bo nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości. ludzie używają tego zwrotu machinalnie albo wtedy jak nie wiedzą może co powiedzieć. jak może mnie rozumieć osoba z uporządkowanym życiem osobistym, żyjąca w zgodnym związku, mająca rodzinę dzieci? czasami już mi się nie chce udawać, że cokolwiek taka rozmowa znaczy. i nie chce mi się gadać jak widzę brak zainteresowania i panikę w oczach. żeby tylko nie trzeba było powiedzieć coś przemyślanego, więc mówi się rozumiem cię, ale nie przejmuj się, na pewno wszystko się ułoży. uwielbiam po prostu takie banały na odczepnego. po co to piszę? bo się zastanawiam, czy samotny znajdzie wspólny język z osobami w związkach. ale nie na wspólną imprezę tylko, żeby pogadać, wspierać się wzajemnie. zauważyłam że odsuwam sie od znajomych. nie chcę tego, ale jednocześnie denerwuje mnie to poczucie, że mamy kompletnie inne spojrzenie na życie. i nie lubię tego traktowania jak osobę gorszą, nieprzystosowaną prawie niepełnosprawną bo samotną. tak jakby to była jakaś choroba i do tego zakaźna