harry_p_otem
15.01.09, 01:55
Tak se czytam Was i...
- Niewielu jest ludzi, ktorzy interesuja sie tym, co kto inny mysli
albo ma do powiedzenia. W najlepszym razie sluchaja cie, zebys ty
potem musial ich wysluchac. I wszyscy nawzajem wciskaja sobie tony
kitu. Kazdy ma jakas swoja prywatna szajbe. Jak z nia wlazi w parade
zbyt wielu ludziom, mowia na niego wariat.
Wiec, olac to wszystko - proste?!
Mam takie uczucie, jakbysmy w ogole nie mieli nic do gadania o
wlasnym zyciu, jestesmy po prosu modelami tego, czym powinnismy byc.
Siedzimy w schemacie, a schemat byl gotowy, zanim mielismy cokolwiek
do gadania. Nikt nie jest wyjatkowy i nawet nie ma co sie ludzic, ze
jest inaczej. To okropne, jak sie latwo udaje przerobic czlowieka,
zeby byl taki sam jak inni durnie. Nie on jeden mysli, ze swiat to
jedno wielkie gowno.
Zycie wymyka sie czlowiekowi jak piskorz. Plec, wiek, rasa, wiara -
takie gowniane rzeczy dziela ludzi. Jedyne, co ich laczy, to walka o
to, kto lepszy.
Wybudowali dla siebie klatke - cywilizacje - gdyz byli zdolni do
myslenia, a teraz musza myslec, poniewaz sa zamknieci w klatce.
Wiedza, ze na zewnatrz jest swiat prawdziwy; musieliby tylko
wydostac sie z tej zasranej klatki - wiec ja - spierdalam!
- pograc z moim pupilem (synek sasiada) i jego mafia w hokeya.
Bylem znow... - nie wyjebal orla na lodzie.