od jakiegoś czasu śledzę sobie wibory i takie tam. Nie powiem, że z
czystej ciekawości, ale własnie ostatnio uprzytomniłam sobie, że ja
wcale nie lubię takich rzeczy jak babranie się w stopach
procentowych, w analizach bankowych, w umowach. Jakie życie jest
paskudne, że czasem musimy się zmusić do czegoś, czego niecierpimy.
Może ja zbyt mocnych słów używam, ale czasem zastanawiam się
dlaczego robię to co robię. Dlaczego pracuję tam gdzie pracuję.
Przecież ja miałam robić w życiu coś zupełnie innego. A teraz już
tak wsiąkłam w to swoje poukładane życie. Nie to, że go zupełnie nie
lubię. Ale czasem zastanawiam się "co ja tu k** robię". Ciekawość
mnie zrzera czy jestem wyjątkowa

w tej kwestii.