Dodaj do ulubionych

wibor śmibor ;P

07.03.09, 12:44
od jakiegoś czasu śledzę sobie wibory i takie tam. Nie powiem, że z
czystej ciekawości, ale własnie ostatnio uprzytomniłam sobie, że ja
wcale nie lubię takich rzeczy jak babranie się w stopach
procentowych, w analizach bankowych, w umowach. Jakie życie jest
paskudne, że czasem musimy się zmusić do czegoś, czego niecierpimy.
Może ja zbyt mocnych słów używam, ale czasem zastanawiam się
dlaczego robię to co robię. Dlaczego pracuję tam gdzie pracuję.
Przecież ja miałam robić w życiu coś zupełnie innego. A teraz już
tak wsiąkłam w to swoje poukładane życie. Nie to, że go zupełnie nie
lubię. Ale czasem zastanawiam się "co ja tu k** robię". Ciekawość
mnie zrzera czy jestem wyjątkowa wink w tej kwestii.
Obserwuj wątek
    • rumunska_ksiezniczka Re: wibor śmibor ;P 07.03.09, 12:49
      hmmmmm, ja tak nie mam.
      moja praca jest konsekwencją moich studiów i wyboru życiowego.
      chociaż czasem zadaję sobie pytanie, czy będę tam siedzieć do śmierci - pewnie
      nie, dlatego nie zadręczam się. ale i tak chcę pozostać w swojej branży.
      bo lubię to, co robię i wierzę, że jest to pożyteczne.
      ale nie martw się, pewnie mi to przejdzie ;-PPP
        • aglajaaa Re: wibor śmibor ;P 07.03.09, 21:42
          Poukładane, poukładane... Powtórz to jeszcze parę razy a rzeczywiście uwierzysz,
          że właśnie tego chcesz (chciałaś).
          To skąd zdanie: "Przecież ja miałam robić w życiu coś zupełnie innego"???
          Zmień to, by kiedyś naprawdę nie żałować, nie żałować zaniechania, nie
          przyzwyczaić się do tego "poukładanego" życia (może nazbyt poukładanego?)

          No chyba, że sama przed sobą ukrywasz, że bankowość to Twoja wielka pasjawink
          Pewnie może nią być - ja już dawno odkryłam, że nie jest moją, podobnie jak
          wiele innych, ale ja to specyficzny przypadek, muszę doświadczalnie wszystko
          sprawdzić... wink
        • konrad.80 Re: wibor śmibor ;P 07.03.09, 22:15
          a co to znaczy "poukladane"?
          kiedy zycie jest poukladane, wtedy kiedy mamy prace?
          jaki jest sens, robic cos, co tak naprawde, nie cieszy nas?
          pewnie powiesz, ze cieszy Cie ta praca, ale czy aby napewno?
          czemu nie pomyslisz nad tym, co tak naprawde chcialabys w zyciu robic
          i czemu nie zaczniesz dazyc do tego?
    • dwagrosze Re: wibor śmibor ;P 07.03.09, 18:19
      E tam. Ja pracę traktuję tylko i wyłącznie jako źródło zarabiania pieniedzy. W robocie ok, płacą, trzeba z siebie trochę dawać, ale 5 sekund po wyjsciu z pracy myślę zupełnie o czymś innym niż o pracy. Jak sie przestaje podobać, to zmieniam i tyle.
      Dobrze wiedzieć, że znasz się na procentach, a to pita rozliczysz, a to wódki się napijesztongue_out
    • kawamija Re: wibor śmibor ;P 08.03.09, 15:48

      Dilmum.....to powiem Ci jak to wygląda z tej drugiej
      strony.....tych, co kochają/kochali swoją pracę....

      Jest tak....najpierw nie wierzysz, ze to sie dzieje, ze sie udało,
      ze doszłaś tam, gdzie jesteś.........zaraz potem zaczynają się
      pierwsze sukcesy - muszą się pojawiać, bo robisz co kochasz :-
      ))....potem juz krok do kolejnych sukcesów....i w nich juz zaczyna
      brakowac miejsca dla najbliższych......co prawda oni gdzięś tam się
      kręcą, jakięś komunikaty kto i jaki kupi chleb, ale sukcesiki sie
      staja coraz bardziej tylko Twoje i juz....
      A potem okazuje się,ze w tej pracy to juz się az tak nie chce
      i ......jakięś tam pojawiają się gorsze momenty........wtedy
      rozglądasz się dookoła siebie..........i ........i nie zawsze owi
      Najbliżsi nadal są najbliżsi......sad(

      A dziś......praca służy mi do zarabiania pieniędzy na rachunki i
      mniejsze lub większe przyjemnośći.........i dobrze mi z tym.
      • dilmum Re: wibor śmibor ;P 08.03.09, 18:11
        Kawa, masz dużo racji, ale pomyśl sobie. Jestem sama, nie odbieraj
        tego jako żal. Po prostu jestem. I nie dość, że czasem mam doła z
        pracą związanego to jeszcze nie mam komu się w klapę wypłakać. Ale u
        mnie jest trochę inaczej.

        Początek był taki jak opisałaś. Sukcesiki, sukcesy i wszystko niby
        dobrze, ale zastanawiam się czasami czy ja nie pomyliłam się z kimś.
        Czasem mam wrażenie, że kocham tą robotę, ale czasem mam wrażenie,
        że ja powinnam być zupełnie gdzie indziej. I to był wczoraj taki
        właśnie nastrój. A najbliźsi? Nie ranię nikogo, bo nie mam kogo. I
        dobrze, bo jak widzę jak można ranić przepracowując się najbliższych
        to strasznie to smutne jest. Przynajmniej najbliźsi nie mają
        problemu ze mną wink

        We wszystkim trzeba umieć/starać się dojrzeć dobre strony wink

        A praca ma starczać jeszcze na moje fanaberie, wtedy to już uśmiech
        pełną gębą... a coraz dalej od "potencjalnych" nalbliższych.
        Niestety.
        • kawamija Re: wibor śmibor ;P 08.03.09, 18:28

          smile

          Kilka spraw........to, ze czasem praca kręci a czasem masz ochotę
          ucieć o 9:10 to normalka.........czasem zwana zyciem....smilei jest ta
          prawidłowośc niezależna od tego, czy kochasz to co robisz czy
          nie......róznica polega na proporcjach tych dobrych i beznadziejnych
          dni w pracy....

          a praca i najbliżsi....praca zawsze odbiera nam czas , jaki
          teoretycznie moglibyśmy spędzić z najbliższymi. A z drugiej strony
          zyjemy w swiecie gdzie rozliczamy się za pomocą grosików i skąś
          trzeba je zdobyć smile

          Jak we wszystkim oby znależć złoty środek. I czas na prace, i czas
          na najbliższych...ot poleciałam niby odkrywczymi wnioskami smile)))
          ale..... nie ma co się silic na oryginalność - wystarczy sobie pewne
          sprawy uświadomic i po prostu zyc smile)

          Pozdrawiam smile
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka