finka9
09.07.09, 16:54
Tak go czasami pieszczotliwie nazywam.To lęk samotnej 30-letniej
kobiety o to że już nic w jej życiu się nie zmieni.Że nie dane jej
będzie spotkać tego jedynego ,jeśli do tej pory go nie spotkała.Że
wciąż tkwi na rozstaju dróg ,choć już dawno powinna podążać
wytyczoną ścieżką życia.I to że przeminie magiczny czas w który
będzie mogła dać początek nowemu życiu i nacieszyć się
macieżyństwem.Czasami budzę się zlana potem ,z głębokim
przeświadczeniem że zestarzeję się jako samotna ,zgorzkniała
starucha ,która umrze w samotności a jej ciało zeżrą jej własne koty.