listopad02 26.07.09, 14:58 Pewien rodzaj samotnośći, który nigdy nie zostanie pokonany. Jak to określić, skazanie na samotność. Dopiszę coś jak to przemyślę. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
listopad02 Re: Pewien. 26.07.09, 15:02 Piosenka na dziś. Paradise Lost- Mouth www.youtube.com/watch?v=5Dq-27kMZ7I Odpowiedz Link
17lipiec1976 Re: Pewien. 26.07.09, 16:38 ten rodzaj samotności to niezrozumienie. jestem sama ze soba, z calym swoim bagazem doswiadczen i uczuc. i nikt mnie do konca nie zrozumie, bo nie jest mna, nie jest w mojej skorze. czasem sama siebie nie rozumiem, zastanawiam sie dlaczego postepuje tak a nie inaczej. co by było gdyby... czy to ma sens? trzeba zyc, po prostu zyc. ucze sie tego caly czas. Odpowiedz Link
listopad02 Re: Pewien. 26.07.09, 18:52 Każdy ma coś swojego, mi to odczucie pojawia się wtedy, gdy spotykam naprawdę bliskie osoby. Wczoraj kogoś takiego spotkałem, bardzo bliska osobę, ale to nie żadna miłość itp., jeżeli już to taka miłość nieerotyczna, i inna, która nie będzie nigdy spełniona, no i dziś zjazd. Odpowiedz Link
frip0 Re: Pewien. 26.07.09, 17:05 Tak to juz na tym świecie jest , że nie każdy nadaje sie do tego żeby żyć w związku- trzeba sie z tym pogodzić i nie walczyć jeśli najzwyczajniej ma to byc na siłe Odpowiedz Link
listopad02 Re: Pewien. 26.07.09, 18:49 Zawsze podziwiałem w Tobie to, że nie oszukujesz siebie i innych, też się staram. Czasem pozwalamy sobie na małe oszustwa, niepotrzebnie, bo tylko karmimy nadzieję, a później wieksze rozczarowanie. Odpowiedz Link
raf.1 Re: Pewien. 26.07.09, 17:44 już ten text był na forumie.. znów aktualny, więc po co nowy.., ale przytoczę go raz jeszcze.. bo uniwersalność w nim jakaś, bo chociaż go już nie czytam.., to jednak chyba się sprawdza, wykonuje się, staje, realizuje.. cóż, koleje rzeczy.. koleiny słów, zdarzeń, przeszłych i tego, co mnie jeszcze spotka.. Ogólnie, to nie jest źle.. oczywiście mogło by być lepiej, lecz nie wszystko da sie wykreować, zaplanować, ustawić po swojemu, najlepiej czysto i prawdziwie. Inni są zależni od nas, my od innych, a przeznaczenie czasem robi dziwne psikusy, które jakże są nam nie na rękę. Chciałem tu napisać, że Was czytam, drodzy parafianie i pozostając w swoim upartym, (konserwatywnym? ) dostrzeganiu ułomności, chcę tylko powielić to, co napisałem już wcześniej.. Ale jednak nie.. . To, co jest napisane wyżej daje niejako drobniutki, bo powstały w kilka minut, obrazeczek tego, że naprawdę, tak do końca nie przewidzimy tego, co może się jeszcze wydarzyć, a kreowanie i plany, poczucie stabilności i bezpieczeństwa, to też czasem pojęcia bardzo względne i złudne. jest taki rodzaj samotności,w którym nie chodzi o bycie blisko z drugą osobą. W czymś takim nie istnieją pojęcia połówek, partnerów, bliskich osób, itp. Jest coś, co nazywam brakiem doskonałym, milczeniem, nieistotnym bytem, ot przydarzyło się, trwa i odejdzie, gdy wypełni się czas... Czym jest bycie i niebycie? Czym są pragnienia? Zgoda? Akceptacja? Istniejąc, odkryłem niesamowicie okrutną prawdę o tym, że nie mam zrozumienia, że wszystko jest interpretacją, mniej lub bardziej istotną i przybliżającą do sedna jakiegoś zagadnienia. Na nic więcej nie mogłem liczyć i przyszło mi pogodzić się z tym. Czasem miewałem odczucia, w których sen wydawał się rozwiązaniem najbardziej odpowiednim, najprzyjemniejszym,najbliższym moim oczekiwaniom. Pragnąłem zasnąć, już więcej nie znosząc strzał zdradliwych fortun . Rzeczywistość jest jednak inna, inaczej ustala normy i gdy budziłem się, trwałem w tęsknotach, pragnieniach, błędnych kołach moich cichych marzeń. Żyłem prosto i szczerze, więc stanąłem przed banalnym pytaniem: dlaczego czasem nie chcę się wybudzić i co wywoływało takie pragnienia sennej nieskończoności? Dlaczego prawdziwe życie czasem aż tak mnie nie interesowało? Dlaczego zawsze było mi tak obce, tak złudne? W końcu odnalazłem drogę do najprostszych pytań, które przez lata umykały mojej uwadze, które wiecznie wydawały mi się snem. Zrozumiałem, że oczywistość można ominąć, można wyprodukować jej substytut i żyć do końca owymi normami, ustalonymi tylko na własne potrzeby i oczekiwania, lecz jeśli decyduję się na prawdę, na uczestniczenie w jej ciągłości i afirmacji, muszę zadać sobie kilka bardzo prostych pytań. Samotność nie była moim wyborem, a okazała się instynktem, przeznaczeniem, prawdziwym wynikiem zgubionych i niedocenianych snów.. Odpowiedz Link
listopad02 Re: Pewien. 26.07.09, 18:46 Ciekawe spojrzenie. Coś w tym jest. Przeczytałem. Odpowiedz Link
aglajaaa Re: Pewien. 26.07.09, 19:07 Pewien rodzaj... samotności(?) ... najpewniej już ze mną zostanie. Nie potrafię przekroczyć pewnej granicy... dochodzę do pewnego etapu i... i się wycofuję. Te wszystkie znajomości, które się rozwijają i powstają jakies zalążki przyjaźni tak szybko kończyłam. Czasami zwyczajnie wolę być sama. Niekiedy jest mi to potrzebne. A innym razem tęsknię do bycia z ludźmi. Ale sama wybrałam. I czasami nie potrafię. Czasami boję się niezrozumienia. Bo niezrozumienie niszczy moje postrzeganie Człowieka... brakuje wówczas współodczuwania które jest warunkiem koniecznym, by być, by ufać, by się zwierzać. ... przyjaźń ma być prawdziwa... ... powierzchownych znajomości jest wiele. Ale to nie one powodują brak poczucia samotności. W moim odczuciu nie są prawdziwe. Są jakieś mniej istotne, choć wnoszą do życia wspaniałe promienie radości, śmiechu, zabawy, czasami pomagają coś zrozumieć spojrzeć na siebie z 'obcej' perspektywy. ale są chwilą... ... a przyjaźń ma być prawdziwa i wieczna... A tak naprawdę mając Ich.. wiedząc, że są jest łatwiej oddychać, kiedy płyną łzy... łatwiej być.. ... ale pewien rodzaj... samotności... mimo wszystko jest... /Taaaa... prawdziwy samotnik i tyle/ Odpowiedz Link
frip0 Re: Pewien. 26.07.09, 19:31 Życie outsidera odbiegającego od ogólu nie jest łatwe - samotnośc z wyboru jest nadal uznawana jako pewien rodzaj dziwactwa Odpowiedz Link
beja_81 Re: Pewien. 26.07.09, 19:39 najgorszym jest przejmować się tym co myślą o nas inni... trzeba być sobą i realizować się - choćby w pojedynkę Odpowiedz Link
listopad02 Re: Pewien. 26.07.09, 21:41 Prawdziwość z jednej i z drugiej strony. To chyba zaufanie i pamięć, tak mi się tylko kojarzy. Idę spać. Dobranoc. Odpowiedz Link