Dodaj do ulubionych

suszarka do ubrań

18.09.08, 22:34
Witajcie,
poczytałam trochę wątków poprzednich o suszarkach, jednak proszę
doświadczonych o pogłębienie wypowiedzi.
Bardzo mi się marzy taki sprzęt, jednak cena klasy energetycznej A powala. Nie
znam się na przeliczaniu zużycia prądu, a ponieważ dużo tańsze są klasy C,
proszę o info, czy przy ok 4-5 pralkach tyg to powalająca różnica w rachunku
za prąd? I tak płacimy bardzo dużo,więc boję się zaskoczenia. Nie mogę się
oprzeć pokusie mięciutkiego prania i nie czekania przez 3 dni, aż raczy
wyschnąć...
Niecierpliwie czekam na wypowiedzi!
Obserwuj wątek
    • Gość: ania_m Re: suszarka do ubrań IP: *.pools.arcor-ip.net 19.09.08, 00:44
      moj boze kobieto,
      myslisz, ze pracujemy w elektrowni? ;)
      nawet nie wiemy, skad piszesz, bo forumowcze sa porozrzucani po calym swiecie.
      suszarka jest ogolne DIABELNIE droga. klasa A kosztuje mniej wiecej 1,50- 2 euro
      za wsad w niemczech. klasy C tu nie sprzedaja.
      poniewaz nie jestesmy jasnowidzami, musisz dzialac sama: idz do sklepu i
      przestudiuj instrukcje obslugi. znajdziesz w niej dane zuzycia pradu. znajac je
      dzwonisz do zakladu energetyki i pytasz, ile konkretnie kosztuje podana ilosc
      kilowatow. mozesz rowniez skontaktowac sie z producentem/importerem pozadanej
      marki, ktory ma obowiazek udzielenia ci tej informacji.nie ceny, tylko zuzycia
      energii.
      • Gość: mała_mini_33 Re: suszarka do ubrań IP: *.pool.einsundeins.de 19.09.08, 14:36
        Jest drogo...tak jak pisze koleżanka wyżej...ja uzywam tylko jak
        potrzebuje cos szybko wysuszyć...i to zimą...poza tym ubrania
        niestety sie szybciej niszczą...
        Normalnie to rozpalam w kominku i stawim suszarke obok...pranie
        suche b. szybko a i dom ogrzany ;)
        • Gość: kuradomowa Re: suszarka do ubrań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.08, 21:45
          Niestety nie potrafię nic powiedzieć o kosztach eksploatacji, natomiast jako
          kilkunastoletnia posiadaczka suszarki napiszę,że nie wyobrażam już sobie życia
          bez tego sprzętu. Gdy pogoda sprzyja wieszam pranie na dworze, jednak w czasie
          "pory deszczowej" suszarka jest niezastąpiona, bo na dekorowanie salonu mokrymi
          ciuchami nie pozwala mi poczucie estetyki, a w łazience trwa to rzeczywiście 2-3
          dni... Chciałabym zwrócić tylko uwagę, że od kosztów używania suszarki można
          odjąć koszty prasowania większości ciuszków, czas spędzony przy żelazku też ma
          swoją cenę... A pogłoski o szybszym niszczeniu ubrań są mocno przesadzone...
          • Gość: Ania Re: suszarka do ubrań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.08, 13:26
            hmm ja sobie policzyłam, mam nadzieję że dobrze ;)

            Policzyłam i suszenie przy założeniu że zuzywa prąd 3,84 KWH, dane z suszarki:
            www.ceneo.pl/230838
            i kosztach ze Stoen warszawa:
            energia czynna całodobowa 1KWH 0,1696
            opłata rozliczeniowa za 1 mies 2,58
            składnik stały stawki sieciowej 1mies 4,15
            opłata przejsciowa za 1 mies 0,45
            opłata dystr zmienna za 1 KWH 0,1217
            opłata abonamentowa 1 mies 0,42

            Pomnozyłam opłaty za kwh przez 3,84 (tyle zuzycia podaje producent) a opłaty miesięczne podzieliłam przez 30 dni...

            Wyszło:
            0,651264
            0,086
            0,138333333
            0,467328
            0,467328
            0,014
            Czyli za jedno suszenie 1,824253333 zł

            pozdrawiam ania
    • kumakk Re: suszarka do ubrań 20.09.08, 18:56
      nie wiem, nie licze, ale bez niej zycia sobie nie wyobrazam. I przeciwnie do
      jednej z rpzedmowczyn - nie uwazam, zeby sie ubrania szybciej niszczyly, a
      niektore wlasnie suszarka utrzymuje w dobrej kondycji. Sa rzeczy, na ktorych po
      suszeniu na sznurku zostaja takie zalamania, szlaczki, slady. Moj patent wyglada
      tak - wrzucam toto do suszarki na program do delikatnych i nie susze do konca,
      tak troche tylko roztrzepuje i rozgrzewam, potem recznie strzepuje i wieszam.
      Zadnych zalaman.
      Od dluzszego czasu mam wrazenie, ze moj czas jest ujemny i tym bardziej doceniam
      suszarke. Nastawiam bety na krotkie pranie (ok. godziny), potem susze poltorej
      do dwoch godzin. I w trzy godziny mam znowu czyste i suche ubranie, posciel. Nic
      mnie nie obchodzi - do prania i na siebie :) Przy malym dziecku to genialne
      rozwiazanie.
    • patrag Re: suszarka do ubrań 23.09.08, 10:19
      dziękuję wszystkim pozytywnie i nie- nastawionym do mego pytania za wypowiedzi.
      Myślałam, że po to są też fora, by szukać porad u zaznajomionych z tematem, a
      nie obrywać za szukanie pomocy. Trudno, zawsze dowiedziałam się czegoś więcej.
      Wg wyliczeń przyjaciół jeden cykl suszenia to ok 3 zł, myślę, że warto,
      zwłaszcza właśnie przy małych dzieciach i ręcznikach, czy pościeli, swetrach.
      Jeśli chodzi o niszczenie - i tak nie chodzimy w ciuchach wiecznie, zmienia się
      garderobę, więc chyba stopień zniszczenia przebiega równolegle ze stopniem
      "znudzenia" ubraniem.
      Więc jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam przyjazne dusze :)
    • patrag Re: Listopad 2006 24.10.08, 09:33
      coś mało tych mam rówieśników mojego szkraba, więc ponownie podejmuję wątek i
      piszę o postępach:
      mówimy głównie po chińsku dalej, jednak coraz chętniej, choć zależnie od humoru
      i dnia, podejmuje próby nauki nowych słów, poza odtwarzaniem dźwięków większości
      zwierząt, klasycznymi nazwami rodziny jest "kupka" i "siusiu", jednak bez
      przełożenia na praktykę. aż wstyd...za miesiąc stukną 2 latka, a mały jeszcze w
      pieluchach... choć to moja wina, nie mam siły biegać i ćwiczyć go, bo mam w domu
      jeszcze 7 msczną córkę, która jest straszną krzykaczką i absorbuje mocno, więc
      spasowałam z myślą, że wakacje przyszłe nauczę dwójkę... choć ciągle mam wyrzuty
      i jest mi wstyd chwilami, ale co z tego, jak mały na nocnik siada na kilka
      sekund, a nakładka na kibelek - mam wrażenie, że go psychicznie hamuje, bo
      siedzi, ale nigdy nic nie zrobi.
      jest strasznym niejadkiem, obiady je od święta, bo prawie nic nie chce, jedynie
      rosół i krupnik, więc gotuję prawie na okrągło, ale też mu się nudzi.
      przegłodzenie nie pomaga, przemycam warzywa w czym się da, bezskutecznie. czasem
      zje kawałek kurczaka pieczonego albo kotleta z piersi i kilka frytek, lub
      makaron ze szpinakiem czasem, warzyw osobno wcale, ostatnio ku mojej zgrozie,
      odmawia też owoce. Menu na ogół wygląda tak:
      rano mleko ok 220ml,
      śniadanie płatki - ale na sucho - daję fitness, bo pełnoziarniste, albo Jaśki
      lub ser zółty, bardzo lubi, czasem trochę pieczywa zje albo jak ma dobry dzień -
      serek wiejski - kilka łyżeczek
      drzemka coraz później się kładzie, ale śpi od 1,5 do 3h, przed zjada mleko - ok
      150ml, nie zawsze
      obiad - zjada lub nie, bywa bardzo różnie, na ogół nie
      podwieczorek - serek, ale je sam, więc trochę trafia do dzioba, reszta na stół,
      ubranie i wszystko wokół,
      czasem zje plasterek sera, trochę pieczywa w ciągu dnia, jeśli odmawia któregoś
      z posiłków, to szukam innej opcji skuszenia go jedzeniem
      wieczorem mleko ok 220 ml, bo przeważnie głodny

      to bardzo ogólne menu, pije ok 400ml dziennie, ale kubusia, wodą pluje, więc
      pewnie też tym kubusiem się zapycha, dlatego staram się podawać mu sok jabłkowy
      rozrabiany z wodą, ale wtedy nie chce pić

      z zabaw aktualnie wszystkie zespołowe, sam nie chce, chyba trochę z zazdrości o
      siostrę i mój czas jej poświęcany, więc: piaskownica, klocki, kredki, sam ogląda
      jedynie książeczki czasem, uwielbia je, do tego szałem jest rozkładanie w
      nieskończoność puzzli piankowych i szukanie pasujących elementów, choć składać
      już muszę ja. piramidka już go nudzi, czasem ciąga na sznurku jakąś grającą
      zabawkę. siedzę z nim sama cały tydz, bo mąż pracuje w rozjazdach i już mi
      brakuje pomysłów do zabawy, jego też nudzi ciągle to samo, ostatnio odciskaliśmy
      dłonie pomalowane farbkami na kartce. do tego uwielbia ganiać i atakować psa, a
      im ten go bardziej gryzie(bezzębny jest prawie), tym mały się bardziej śmieje.
      sam wchodzi po schodach, schodzi za rączkę, trzymając się drugą ściany, potrafi
      czasem zdjąć bluzkę. rozumie większość, albo to, co chce:). coraz mniej chce
      współpracować, lubi pomagać w kuchni, przy sprzątaniu - zapamiętale wyjada np.
      mąkę mieszając ciasto lub biega i wyciera wszystko chusteczkami. Nie sygnalizuje
      wcześniej potrzeby załatwienia się, tylko po czasem powie. Uwielbia jeździć
      samochodem, tańczyć i zaczyna podśpiewywać. a! chodzi spać ok 19.30, kładziemy
      do łóżeczka, gasimy światło i sam zasypia w pokoju, podobnie w ciągu dnia,
      wstaje 7-7.30. niestety jeszcze do spania ciąga smoka. uczy się pić z kubeczka,
      ale nie chce, pije przez słomkę sok i mleko przez smoczek, robi strasznie
      awantury przy myciu zębów, na siłę niestety, zawiodły wszystkie próby łagodne. z
      myciem głowy był problem, nie dał sobie zainstalować ronda superniani;), ale
      nauczył się odchylać główkę do tyłu i nie ma problemu, uwielbia się kapać i
      chlapać. a jak się gdzieś uderzy, nawet bardzo lekko, mama musi podmuchać, bo
      inaczej jest płacz...
      to chyba wszystko, czekam na relacje innych mam i może porady doświadczonych:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka