Dodaj do ulubionych

Kocie przeprowadzki

30.03.09, 10:54
Witam wszystkich,

chciałabym prosić o rade w dwóch kocich kwestiach (od miesiąca mieszka z nami
roczny, kastrowany Filemon):

I. Kot jest "niewychodzący" - zbliża się wiosna, będziemy często jeżdzić na
działkę - czy zabieranie ze sobą takiego kota to dobry pomysł?
Mnie osobiście wydaje mi sie, że NIE ponieważ ryzko, ze pójdzie gdzies i nie
wróci na czas (lub wcale) jest zbyt duże - czy słusznie myślę?

II. Wyjazdy dwutygodniowe - mam zaprzyjaźniony dom, który oferuje kotu wikt,
opierunek i towarzystwo na czas naszych dłuższych wyjazdów (średnio 2 razy w
roku zdarza się nam taki) - czy taka dwutyg. przeprowadzka to dobry pomysł?
Czy lepiej byłoby aby kot był odwiedzany w swoim domu?
Filemon jest towarzyskim pieszczochem i wydaje mi sie, że dwu tyg. samotność
to będzie zbyt długo dla niego.
Czy ew. zabieranie kota w odwiedziny do tego domu ma sens? Kot zna już
mieszkańsów tego domu i lubi ich bardzo.

Szukam optymalnych rozwiązań dla kota. Będe wdzieczna za wszystkie rady -
dopiero "uczę sie kota" i szczerze przyznaję, że jestem zauroczona nowym
domownikiem (jako dziecko byłam wychowana z psem - kot jest dla mnie nowym
odkryciem ;)
Obserwuj wątek
    • salma75 Re: Kocie przeprowadzki 30.03.09, 11:51
      Z własnego, wieloletniego doświadczenia:

      1. Nie zabierać na działkę, chyba, że będziesz z nim na smyczy spacerowała.
      Inaczej nie ryzykowałabym, wystraszy się czegoś i..ucieknie.
      2. Lepiej żeby był odwiedzany w domu, na swoim terenie.
      Kup włącznik czasowy, podłącz do radia jakiegoś, niech się co jakiś czas włączy
      i pogra kotu, zawsze raźniej mu będzie z ludzką mową w tle ;).

      • sadosia75 Re: Kocie przeprowadzki 30.03.09, 12:29
        Z ta smyczka is zelkami to dosc niebezpieczna sprawa. kot moze skoczyc na
        czlowieka jak sie czegos wystarszy i efekt jest taki,ze moj maz,ktory ma 2 m
        wzrostu mial kota praktycznie na swojej twarzy :)
        No ale moze kot autorki watku nie jest kocim malyszem :)

        najlepiej, zeby kot byl odwiedzany w swoim domu, w nowym moze byc dominowany
        przez pozostale zwierzeta, nie jego teren wiec bedzie sie troszke bal.
        z tym radiem to dobry pomysl, koty lubia sobie posluchac jak cos gada w domu a
        nie tylko one rozporzadzaja :)
        jak kot zostanie sam w domu to najlepiej w tym czasie zapewnic mu maksimum
        wygody ( czyli pozdejmowac wszystko co moze wydac sie kotu niepotrzebne a co za
        tym idzie zrzuci z mebli np. jakis ladny wazon )
      • kontik_71 Re: Kocie przeprowadzki 30.03.09, 12:31
        > 1. Nie zabierać na działkę, chyba, że będziesz z nim na smyczy
        spacerowała. Inaczej nie ryzykowałabym, wystraszy się czegoś
        i..ucieknie.

        Po co pokazywac kotu cos czego nie bedzie mial w domu. Bedzie tylko
        niepotrzebnie tesknil za wychodzeniem.
        Dla kota przeprowadzki to stres i jesli mozna tego uniknac to nalezy
        zostawic go na JEGO terenie w JEGO domu. Nie ma sensu dodawac do
        tesknoty wywolanej zniknieciem JEGO ludzi (pewnie ich cos pozarlo)
        czynnika stresujacego pt "obcy i nie moj teren"
      • agnieszkaferet6-is-me Re: Kocie przeprowadzki 30.03.09, 19:04
        A ja też mam pytanie w temacie. Niestety nie mam możliwości, żeby ktoś się zajął
        moim kotem we Wrocławiu, kiedy muszę wyjechać, Rodzice i Teściowie mieszkają 100
        km dalej, więc jedynym rozwiązaniem jest zawiezienie do nich kota. Przecież nie
        zostawię go bez opieki. Jak go przygotować do takiej rozłąki?
        • biala27 Re: Kocie przeprowadzki 31.03.09, 08:16
          Dziękuję za wszystkie rady.
          Co do działki - najbardziej przemawia do mnie argument o nie pokazywaniu kotu
          tego za czym później mógłby tęsknić. Poza tym mam dwójkę małych dzieci do
          pilnowania (w tym pomysłowego, wszędbylskiego 4latka) - chyba nie podjęłabym się
          pilnowania kota - nawet na smyczy.

          W kwestii 2 tyg. wyjazdu - a czy w sytuacji gdyby osoba odwiedzająca zauwazyłaby
          u kota stan depresyjny to mogłaby go ew. zabrać do siebie? Czy konsekwentnie
          nalezy zostawić go w jego domu (tak gdybam na różne okoliczności).
          Pomysł z radiem fajny :) - nawet nie sądziłam, że kotu potrzebne jest takie
          radiowe gadanie

          I tak obok tematu - czy to możliwe, żeby roczny kocur zaadoptował mojego synka?
          :) Dziś rano wylizwył mojemu dziecku włosy - dokładnie tak jak robi to ze swoim
          futerkiem :)
          • kontik_71 Re: Kocie przeprowadzki 31.03.09, 08:35
            Nikt nie jest w stanie upilnowac kota jesli on tego nie chce.. nie
            ludzmy sie. Pomysl jak koty "zdobywaja" nowy teren. Kot to nie jest
            pies, ktory poleci po prostej i zniknie. Kot bada nowy teren po
            okregu, z czasem ten okrag jest coraz wiekszy.. W ciagu paru
            pierwszych wizyt na dzialce wszystko bedzie ok, kot bedzie w poblizu,
            ale kiedys okrag zrobi sie duuzy..

            Nie boj sie, kot nie bedzie mial depresji :) Koty nie sa zwierzakami
            stadnymi (lew jest wyjatkiem, ale nie masz chyba lwa:)) wiec sa
            przystosowane do samotnosci. Targanie kota do znajomej to jest
            niepotrzebny, dodatkowy stres.

            Maly doznal oznak przyjazni kociej :) Twoj syn jest ssakiem wiec
            wysyla takie same sygnaly optyczne jak inne sale ssaki, mowiace
            "jestem maly, zaopiekuj sie mna". Duze oczy, duza glowa w stosunku do
            reszty ciala, itp.. to samo maja inne male ssaki, kotki tez :)
    • semi-dolce Re: Kocie przeprowadzki 30.03.09, 12:55
      1. Zależy od kota. Miałam kiedyś kotkę, którą zabierałam regularnie i nigdy się
      nie oddalała, trzymała sie nas. Moje obecne koty tez bez wahania bym zabrała.
      Ale sa koty, które przy takiej okazji ida w swiat.

      2. Lepiej żeby ktoś odwiedzał kota w domu. Najlepiej żebyś miała dwa koty,
      wówczas nie bedą samotne.
    • pani.misiowa Re: Kocie przeprowadzki 30.03.09, 15:08
      moj kot nie przezylby chyba 2 tygodniowej samotnosci z krotkimi
      odwiedzinami
      jest to bardzo towarzyska kotka i nie lubi byc sama (ja pracuje z
      domu, wiec prawie caly czas ktos z nia jest)
      gdy wyjezdzamy na 2 tyg na wakacje, kotka wedruje do moich rodzicow,
      zawsze z pelnym wyposazeniem plus jeszcze jakas bluzka, ktora mialam
      na sobie, zeby czula moj zapach i wiedziala, ze po nia wroce
    • friendii niewychodząca kocica na działce - z życia wzięte:) 30.03.09, 17:23
      Od kilku lat raz w miesiącu z grupą znajomych spotykamy się w domu w
      lesie. Jedna z koleżanek ma w mieście kocicę, nie wychodziła,
      mieszkała w maleńkiej kawalerce. Wreszcie koleżanka nie znalazła
      nikogo do opieki i kocicę zabrała. Kocica nie przestraszyła się
      grupy obcych ludzi i z pasją zabrała się za poznawanie domu. Gdy go
      już zwiedziła, zapragnęła zobaczyć, co jest za oknem. Koleżanka
      przypłaciła to niemal załamaniem nerwowym - najpierw (w lipcu,
      upały) były pozamykane wszystkie okna i drzwi, potem kot uwiązany na
      sznurku i dyżury do pilnowania kota. Wreszcie koleżanka pękła i
      kocicę wypusciła - mała była w niebowzięta. Odtąd przyjeżdżają
      regularnie i kocica chodzi sobie na spacery. Uwaga! to dom na
      odludziu, w lesie, nie ma obawy, że jakiś sąsiad zrobi jej krzywdę.
      Kocica ma obróżkę z kawałkiem gumy (żeby sie nie powiesiła na
      gałęzi) i z dzwoneczkiem, żeby odstraszać ptaki. Spaceruje, uwielbia
      to i zawsze znajduje się, gdy trzeba wyjechać. Miseczki i kuwetę ma
      w domu. W mieście pani zaczęła ją zabierać na spacery na smyczy :)
      • ibelin26 Re: niewychodząca kocica na działce - z życia wzi 31.03.09, 10:31
        Zalezy od kota i od działki.
        Ja swoją kicię zabierałam na działkę - działak duża, lesna,
        ogrodzona, raczej na odludziu.

        Kotka jest domowa i była niewychodząca, została zaszczepiona, kotka
        nie wychodziła poza teren działki, załatwiała sie na dworze, łaziła
        za mną jak pies, przybiegała na wołanie, nie właziła na drzewa.

        Kiedy zmieniłam mieszkanie na parter z ogródkiem, kot latem rezyduje
        w ogródku, czasem wychodzi poza ogódek - głownie wieczorem lub w
        nocy, jak nie ma w zasiegu psów i ludzi. Przybiega na wołanie, do
        obcych nie podchodzi. Sama nie wiem skąd mam takiego mądrego kota.

        Jak wyjeżdzam na dłużej oddaję kicię na przechowanie rodzicom.
        Pierwszy raz była zestresowana, głownie obecnością kota rodziców,
        ale potem przyzwyczaiła sie do takich "wczasów".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka