ygy1000
25.01.13, 20:19
Mam takie nietypowe pytanie do osób które mają możliwość zakończenie pewnego procesu w dziedzinie wybijania ptactwa.
Pochodzę z woj. mazowieckiego północ.
Otóż tej jesieni w okolicy pewnej wioski do której jeżdżę na tzw. działkę zaobserwowałem bardzo dziwną i smutna sytuację. Sytuacja była następująca w pewnym miejscu przy lesie zrobiło się rozlewisko, którym woda utrzymuję się od co najmniej dwóch lat i nie wysycha. Rozlewisko powstało na wskutek "tam" zrobionych przez bobry, dając obszar rozlewisku około 4-5 hektarów.Teren jest bardzo dziki i mało dostępny ale jest położony wzdłuż drogi żwirowej z której czasem widać, co się znajduje na wodzie. A widziałem i słyszałem naprawdę dużo.
Była sobota około godz. 10 rano trzy terenowe samochody przyjechały wypchane myśliwymi i się zaczęło strzały trwały około 40 min. nie przesadzę że było około dwustu strzałów w pierwszym momencie pomyślałem że może jakąś strzelnice otwarto, ale gdy spojrzałem w górę dostrzegłem klucze kaczek. Pomyślałem sobie jak to nasi myśliwi dbają o naszą zwierzynę i się o nią martwią , tylko szkoda że nie widziałem ich kiedykolwiek żeby dokarmiali lub cokolwiek robili w tym kierunku. W niedzielę powtórka z rozrywki około 150 strzałów.Po południu wybrałem się z rodziną na przejażdżkę rowerową w tamto miejsce przy okazji , było zupełnie cicho na wodzie ale moje zdziwienie było tym większe że zobaczyłem na drzewie siedzącego bielika , nigdy wcześniej nie widziałem w tamtych stronach orła i jestem pewien że to był bielik był ogromny. Z tego co rozmawiałem z sąsiadami myśliwi przyjeżdżali praktycznie co weekend. pod koniec jesieni teren był zupełnie martwy , wytłukli wszystko co się ruszało. Moje pytanie jest następujące czy można cokolwiek zaradzić na przyszłe lata by nie odbywała się taka rzez ???