Witam,
dzisiaj wracając z rehabilitacji znalazłam (a raczej spostrzegłam) młodą sikorkę.
Była cała przemoczona, na wpół żywa, zmarznięta i się trzęsła. Widziałam, że nie umie jeszcze latać, w pobliżu nie było gniazda, za to było sporo psów łasych, żeby się maleńka sikorką posilić...
No i takim sposobem (bardzo kocham wszystkie zwierzaki) maleństwo znalazło się u mnie w domu.
Po kilku godzinach sikorka wróciła do siebie (nakarmiłam ją, napoiłam, zaczyna trochę latać), teraz jest pełna życia, ale nie sądzę, żeby dała sobie już radę na wolności (widać, że jeszcze była karmiona i nie potrafi latać - jedynie jak trochę się ożywiła to zaczynała lekko "podlatywać"). Wiem czym ją karmić i jak, jednak mam pytanie odnośnie dłuższego jej pobytu u mnie (dopóki nie usamodzielni się na tyle, żeby ja wypuścić)- ile czasu potrzeba, żeby była w pełni sprawna do samodzielnej egzystencji? Czy mogę jej klatkę wypełnić watą? (nie tyle klatka co przezroczysty transporter dla zwierząt - nie chce, żeby się poobijała latając po domu)
Czy wystarczy jeśli będę ją karmiła tylko larwami mączniaka czy potrzebna jej bardziej urozmaicona dieta? Jak przechowywać te larwy? Ogólne wskazówki będą bardzo przydatne

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi
PS. Proszę nie dodawać odpowiedzi w stylu "niepotrzebnie ja zabierałaś itp." gdybym nie była pewna, że nie przeżyje w takich warunkach w jakich ją znalazłam to bym jej nie zabrała- szanuję prawa natury. Zdjęcie sikorki na jest na moim profilu - byłabym wdzięczna, gdyby ktoś pomógł mi ocenić jej wiek