Dodaj do ulubionych

Gdzie podziały się szpaki ?

26.03.24, 10:56
Zawsze o tej porze w moim ogrodzie jest ich sporo. Przylatują ok. 20 lutego i całymi stadami przeczesują trawnik. Później trwa walka o budki (mam ich dwie) i znoszenie materiału na gniazdo. W tym roku były przelotem jakieś pojedyncze osobniki. Apartamenty stoją puste.
Obserwuj wątek
    • dar61 Nareszcie ubywa szpaków... 29.03.24, 15:34
      Grupy tych szp... szkodników są u nas, na Kresach zachodnich kraju.
      Właśnie objadają posadzony dla ptaków bluszcz z owoców.
      Całymi kilkuosobowymi stadkami żerują. Płochliwe na razie. Czają się...

      '...walka o budki (mam ich dwie)...'

      Ale nie ma u Was źródeł pokarmu dla tych szp... szkodników.
      Przecież prócz budek musielibyście posadzić im po kilkanaście wiśnioczerośniośliwowinorośli, spłacheć truskawek też, by po ucieczce od Was po wypiskleniu mogły gdzieś zjeść jakieś owoce.
      Nie karmią się u Was, jeno u Waszych sąsiadów.
      Na trawnikach wśród żywotników, chamecyparisów i cyprysoidów orza od betonozy zmarnieją.

      '...pojedyncze osobniki. Apartamenty stoją puste...'

      Sadźcie i siejcie w okolicznych lasach owocodajny ekoton, nie niszczcie owocodajnych drzew na miedzach, nie niszczcie miedz, dajcie zaistnieć ugorom, niech się one samoobsiewają od wiśni ptasich, od płonek, od ulęgałek, trześni, czeremch, bzów nielilakowych, kalin, kwaśnic, borówek, jagód, nawet tarnin, leszczyn, choć są inwazyjne - wystarczy chcieć, a nie atakować Unię Europy, że nie pozwala monokulturzyć chłopom vel farmerom...
      • ewa8a Re: Nareszcie ubywa szpaków... 30.03.24, 13:41
        Dla Ciebie szkodnik, a dla mnie bardzo sympatyczny ptaszek.

        >Właśnie objadają posadzony dla ptaków bluszcz z owoców.

        Na zdrowie szpaki! A swoją drogą, co to za bluszcz, skoro w marcu już ma owoce?
        Jeśli chodzi o pokarm dla tych szkodników, to jeszcze bardziej Cię zirytuję – wielkoduszne im wybaczam posilanie się moją borówką amerykańską i winogronami, tym bardziej, że nie mam ich za wiele (teren pustynny), a muszą dzielić się nimi jeszcze z kosami, które są u mnie cały rok, a które zimą nawet dokarmiam, o zgrozo!
        Pokarmu owocowego u mnie rzeczywiście nie za wiele, więc może wybrały Twoje laurowiśnie i truskawki. Pozdrów ode mnie te mądre stworzenia i przekaż, że zawsze serdecznie je powitam jak już się u Ciebie najedzą.

        • dar61 Siatką grodzony szpakom żer 17.04.24, 08:04
          '...swoją drogą, co to za bluszcz, skoro w marcu już ma owoce...'

          Znajomość kwitnienia bluszczu warto pogłębić.

          '...bardziej Cię zirytuję – wielkoduszne im wybaczam posilanie się moją borówką amerykańską i winogronami...'

          Taka wieść może mnie tylko ucieszyć - chcecie mieć szpaki, karmcie je sami, a nie nasyłajcie je potem do sąsiadów.
          Sąsiedzi, czyli akurat ja, mają około dziesięciu budek i półek ptasich na swym domu i okolicznych telekomunikacyjnych słupach [w innej lokalizacji śródleśnej budek około kilkanaście na domu, garażyku i drzewach]

          '...tym bardziej, że...'
          ht tps://pl.wiktionary.org/wiki/chyba_%C5%BCe

          '...nie mam ich za wiele (teren pustynny), a muszą dzielić się nimi jeszcze z kosami, które są u mnie cały rok, a które zimą nawet dokarmiam, o zgrozo...'

          O lęgach u mnie kosów, ich dokarmianiu zimą i urządzaniu im stołówki letniej, ich walce ze srokami i kotami pisałżech już wiele w Agorowych forach Ogród / Zwierzęta i w forum tutejszym.
          Więc ta zgroza mi niegroźna.

          '...Pokarmu owocowego u mnie rzeczywiście nie za wiele, więc może wybrały Twoje laurowiśnie i truskawki...'

          Laurowiśnia u mnie mało owocuje, a truskawki na szczęście szpaki omijają, wtedy jeszcze zajęte karmieniem swoich piskląt, mało lotnych wtedy.

          '...Pozdrów ode mnie te mądre stworzenia i przekaż, że zawsze serdecznie je powitam jak już się u Ciebie najedzą...'

          Za dużo wydałem funduszy [też i starań przy zakładaniu/demontażu] na siatki, by dokarmiać te szkodniki.
          Z ich inteligencją to bym nie przesadzał - są po prostu czujne i płochliwe, co widać po ich chęci zbierania się w łupieżcze stada mające za zadanie łupić łupy. I w Europie są za to tępione, i ich krewniacy w Afryce i Azji.

          Mam tylko zamiar nadal tępić w tutejszym forum kult dodawania szpakom budek, jakie to budki powodują zwiększanie szpakom populacji ponad wymiar dostępnej im NATURALNEJ bazy pokarmowej.
          Od kilkudziesięciu lat w Rzeczpospolitej zakładanym dla DROBNYCH ptaków budkom okuwa się otwory wlotowe, by szpak tychże otworów nie rozdłubywał i się tam nie osiedlał. Moją [jedną z kilkunastu] budkę przy osadzie śródleśnej też wszak tak szpak zagospodarował. Rok potem miał blaszką ochroniony tam wlot, co zrozumiał i wybył był.

          Niech ten szkodnik pleni się stadami poza Polską, u nas ma wielu owocożernych konkurentów, jakie na moje drzewa owocowe wpuszczam bez problemu, bo zjedzą, co zerwą, a te szpaki na jeden zjedzony owoc strącają innych dziesięć. Z kolei na posadzone im [przeze mnie] stołówki jesienne typu jarzębin i jarzębów patrzą koso i nie objadają ich. Jak już, to strzepują owoc i marnują.
          Bo niedalecy moi sąsiedzi mają słodszy żer - winorośle...
          Winorośl objadają też u niedalekiego sąsiada, jaki już słabuje [pono kancer]. Sąsiad się wziął był i ... swą winorośl wykarczował.
          A jam za to taką dosadził [tydzień temu] - obok domu swej śp. Babci [wspólnotowi sąsiedzi nowi taką kilkudziesięcioletnią winorośl ze ściany domu Babcinego dekadę, półtora temu zerwali, o com ich wypytał - i sadząc nową, przeciwdziałał]. posadziłem do kupy z kilkoma krzewami owocodajnymi.

          czego Szanownej Propagatorce Szpaków serdecznie życzy i zachwala

          Dar61
          • ewa8a Re: Siatką grodzony szpakom żer 18.04.24, 20:40
            To pocieszające, że jesteś tak łaskawy dla innych ptaszków, nawet budki im zainstalowałeś i pozwalasz wchodzić na swoje drzewa.
            Szpakom natomiast wloty do budek pozastawiałeś blachą, a dostęp do owoców siatkami – okrucieństwo.
            Jak napisałam wcześniej mam jednak dwie szpacze parki w swoim ogrodzie oraz dwa gniazda kosów w gęstych iglakach (karmią pisklaki), ok. 1,5 m nad ziemią i wysoko na sosnach gniazdo sierpówek, które już odchowały pierwszy miot.
            >czego Szanownej Propagatorce Szpaków serdecznie życzy i zachwala
            W pogoni za przecinkami zapomniałeś napisać czego życzysz.
            • dar61 Re: Siatką grodzony szpakom żer 22.04.24, 22:19
              '...pocieszające, że jesteś tak łaskawy dla innych ptaszków, nawet budki im zainstalowałeś i pozwalasz wchodzić na swoje drzewa...'

              W naszym środku miasta [A] ptaki w Polsce wiosną mają żer jedynie owadożerny - też szpaki takim białkiem sycą szpaczęta.
              Owocożery wybywają na błonia miast i w ekoton leśno-łąkowy, gdzie natura - jeśli jej w tym leśnik pomoże i nie zdemoluje ekotonu - znajdzie szpak swój żer, właśnie na wymiar swej NATURALNEJ populacji, niemnożonej ponad tę miarę przez tych, co dają szpakom okazję do lęgu, ale na żer poza terminem lęgowym wysyłają te owocożery do sąsiadów.
              Nie po tom nasadził przy swej śródleśnej osadzie [B] mnóstwo owocodajnych krzewów, bym teraz musiał mieć scysje forumowe z tymi, co tego zaniedbują.
              Nie po to zasiewam i sadzę w ekotonach następne takie, by [...]
              Nie po to kumpla z dzieciństwa nagabuję o to samo [dziś miejski urzędnik od zieleni] i nakręcam na zmiany nastawienia włodarzy miasta o jw. [może to i ja go zakaziłem inwestycją w łąki kwietne na miejskich skwerach - on sam dba o naszą w wieży ratusza parę pustułek i pisuje o awifaunie...].

              Szpaki dokarmiam w lokalizacji [A] tylko wiosną, bo tam jesiennie kwitnący bluszcz żywi wtedy je, jak i inne owocożery, zimujące u mnie, zimą przeze mnie wspomagane na kilka sposobów, o jakich onego czasu tu w forach sobie gadaliśmy. W lokalizacji [B] też bluszcz posadziłem, ale on dopiero tam nabiera chęci do kwitnienia, za to owocują inne tam moje nasadzenia i karmią, kto ma na nie chęć..
              A chęć na nie mają tam i kopytne, co mi je tam zgryzają, wspomagane pojnikiem i karmnikiem plus lizawką, i szaraki - wielka tam już rzadkość.

              '...Szpakom natomiast wloty do budek pozastawiałeś blachą...'

              Nie zastawiłem, jeno ograniczyłem średnicę wlotu dla tych ptaków, jakim te budki przeznaczono rozmiarem i lokalizacją. Wokół mam kilka śródleśnych tzw. remiz, bo tam teren głównie sośniaków i trzeba te sośniaki pośrednio - pomocą tego drobnego ptactwa - wspomagać, co samo w sobie jest tematem na inną opowieść.
              Szpak w tych sośninach jest rzadkością - nie ma tam dla niego całorocznego żeru - ma go daleko, na obrzeżach kompleksu, gdzie nieco inne siedliska, bogatsze gleby.
              Inną opowieść mógłbym snuć o mojej tam inwestycji w pomoc gadom, płazom, jeżom, ptakom niedziuplakom, o czym tu i ówdzie w forach sobie gadaliśmy - a wtedy się nie obrażaliśmy, lecz cieszyliśmy taka pomocą.

              '...pozastawiałeś [...] a dostęp do owoców siatkami – okrucieństwo...'

              Szpak, choć szkodnik, pojętny jest - widzi brak dostępu i zwiewa w ekoton. A widzi też z daleka fruwający tam latawiec-jastrząb, co mu daje info mocne i konkretne.
              Jeśli okrucieństwem jest moje przekierowywanie tego szkodnika na inne lokalizacje NATURALNE, niebędące uprawą przydomową - to jak mam wyceniać tych, co dają szpakom budki, ale nie starają się o WŁASNĄ im bazę pokarmową?

              '...mam jednak dwie szpacze parki w swoim ogrodzie...'

              A ile hekt... akrów Acanka uprawia dla nich owocodajnych upraw, by nie atakowały upraw sąsiadów?

              '...oraz dwa gniazda kosów w gęstych iglakach...'

              Brawo - u nas i one gniazdują - mocno srokami regulowane - ale i się karmią wśród upraw im urządzanych.
              Moje tam śródmiejskie uprawy są ostatnimi na osiedlu bliskim i innych dalszych, jakie nie są zdegradowane do trawnika, szpaleru żywotników i dwu na krzyż drzewkach.

              '...wysoko na sosnach gniazdo sierpówek, które...'

              U nas są na pobliskiej lipie, przesiadują też grzywacze, siedlące się na posadzonych [i przez lata podkrzesywanych ponad poziom samochodowych plandek] moją ręką [na terenie miasta A] jarzębach, a defekujące tuż obok, już u nas [spory zbiór defekatów jednopunktowy, chyba conocny] w naszym oczku wodnym się pojące [podobnie w lokalizacji B, gdziem pojników osadził dwa, do jakich peregrynują z kilometrów latem owe kopytne [pojnik jeden zapłotowy], gady, płazów stada, jeże i właśnie pierzaki.

              '...W pogoni za przecinkami zapomniałeś napisać czego życzysz...'

              Zdanie powyżej Acanka widziała zapis '...dosadził...' oraz '...sadząc...'

              Zachwalam też dosiewać.
              Właśnie wczoraj znów moje samosiewne leszczyny zapikowałem, tydzień temu lipy sąsiadowi, szeroko- i drobnolistną.
              Pierwsze sadzę od wielu lat w naszych miejskich błoniach, a te drugie też około setkę kilometrów dalej - w lokalizacji [B], gdzie kopytne mi je ciągle demontują, zgryzając...
              No i właśnie czeka mój zbiór kilku kilogramów zestratyfikowanych nasion pigwowca, jakie znów wsieję na przeciwpołożnych drugich naszych błoniach - przy rowach ekotonowych, by za dekadę zwierz miał tam co smakować, spadź by tam z nich kapała... Kapie taka już z przeze mnie tam wsiewanych wiśniach-dziczkach, z sadzonych niedaleko [moją ręką] 3 deakady temu tarni...

              Może wtedy znajdę wreszcie czas, by do kilku ręcznie dorobionych u nas domków dla chruścieli i murarek dodać i klika domków dla trzmieli.

              czego Acance - i innym ptakolubom - życzy

              Dar 61
              • dar61 ortem strwożony 22.04.24, 22:27
                Auć:

                '...3 deakady temu tarni...'

                >>> ...dEkady ... tarniN...
                • dar61 Trwoga 2 23.04.24, 10:02
                  Auć 2:
                  '...cieszyliśmy taka pomocą...' >>> ...taką...
                  '...zdegradowane do trawnika, szpaleru żywotników i dwu na krzyż drzewkach...' >>> ...drzewek...
                  '...Kapie taka już z przeze mnie tam wsiewanych wiśniach-dziczkach, z sadzonych niedaleko...' >>> ...wiśni-dziczek...
                  '...klika domków...' >>> ...kilka...
                  • ewa8a Re: Trwoga 2 26.04.24, 17:27
                    Belfer ? Nawet sam siebie poprawia.
              • ewa8a Re: Siatką grodzony szpakom żer 26.04.24, 17:22
                Moja okolica też nie sprzyja szpaczej diecie. Ptaki konsumują głównie owady bo nie mają wyboru. Drzewek owocowych w pobliżu jest mało, ja nie mam wcale. U mnie owocuje tylko mirabelka, ale nawet nie wiem, czy im smakuje, bo rośnie poza zasięgiem mojego wzroku. Od września mogą jeść owoce zdziczałej winorośli, która służy do okalania tarasu. Aktualnie niestety mróz załatwił wszystkie zawiązki winogron, ale oszczędził berberys i aronię, które kwitną bardzo obficie.

                > Nie zastawiłem, jeno ograniczyłem średnicę wlotu dla tych ptaków

                Ograniczenie średnicy=uniemożliwienie wejścia=zastawienie.

                Szpaki już karmią. Jak nic będzie i drugi miot, ku utrapieniu Dara61.
    • behemot17-13 Re: Gdzie podziały się szpaki ? 31.03.24, 22:37
      W moim mieście ( Częstochowa ) też jest ich mniej. Gdzie są? Ano są, poza miastem, na wioskach i to całymi stadami - postimg.cc/v11ypWLZ
      Pokonując kilometry na rowerku widziałem wiele szpaków, całe stada i nawet się zdziwiłem, bo przecież one tak jesienią.
      • ewa8a Re: Gdzie podziały się szpaki ? 06.04.24, 14:47
        Jednak zdecydowały się skorzystać z mojej gościnności. Od wczoraj znoszą materiał na gniazda. Trochę późno, zazwyczaj jest to połowa marca. W budkach u sąsiadów też coś się zaczyna dziać.
        • behemot17-13 Re: Gdzie podziały się szpaki ? 08.04.24, 21:42
          Ładnie, nie będzie pustostanów.
    • ewa8a Re: Gdzie podziały się szpaki ? 11.05.24, 20:21
      W jednej z moich budek wydarzyła się jakaś tragedia. 8 maja był jeszcze wielki ruch, pisklaki były intensywnie karmione przez rodziców, wyglądały z budki, ćwierkały, a 9 maja nastała cisza. 10 maja mój mąż otworzył budkę i znalazł w niej trzy martwe, duże opierzone pisklaki. Bardzo mi jest przykro.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka