behemot17-13
09.09.24, 20:22
Taka sytuacja. Pracujemy na budowie, ktoś dostrzega ptaka na pierwszy rzut oka niepełnosprawnego. Jako żem ornitolog od siedmiu boleści, wołają mnie, by ocenić i zadecydować, kto co. Krogulec z uszkodzonym skrzydłem. Jeden z kolegów wydzwania do znajomych, co począć z takim ptaszkiem. Jest rada, zawieść ptaka do Częstochowy na ulicę Gilową, jest schronisko dla psów, więc bardziej rozeznani w temacie. Pakujemy krogulca do samochodu i jedziemy (zaznaczam, to jakieś 50km od Częstochowy), jesteśmy przed schroniskiem, wychodzi gość i każe nam czekać. No czekamy, 5, 10, 15 minut i nic, żadnych decyzji. Szef ię wkurzył, wypakował krogulca z samochodu, zabezpieczonego! przed schroniskiem. Gość (najwyraźniej pracownik gospodarczy ) zwyzywał nas i straszył powiadomieniem policji, bo podrzucamy ptaka do schroniska. No nie wiem, gdzie był popełniony błąd,
W sumie, kompletna porażka .