Dodaj do ulubionych

Nie pomagajcie

09.09.24, 20:22
Taka sytuacja. Pracujemy na budowie, ktoś dostrzega ptaka na pierwszy rzut oka niepełnosprawnego. Jako żem ornitolog od siedmiu boleści, wołają mnie, by ocenić i zadecydować, kto co. Krogulec z uszkodzonym skrzydłem. Jeden z kolegów wydzwania do znajomych, co począć z takim ptaszkiem. Jest rada, zawieść ptaka do Częstochowy na ulicę Gilową, jest schronisko dla psów, więc bardziej rozeznani w temacie. Pakujemy krogulca do samochodu i jedziemy (zaznaczam, to jakieś 50km od Częstochowy), jesteśmy przed schroniskiem, wychodzi gość i każe nam czekać. No czekamy, 5, 10, 15 minut i nic, żadnych decyzji. Szef ię wkurzył, wypakował krogulca z samochodu, zabezpieczonego! przed schroniskiem. Gość (najwyraźniej pracownik gospodarczy ) zwyzywał nas i straszył powiadomieniem policji, bo podrzucamy ptaka do schroniska. No nie wiem, gdzie był popełniony błąd,
W sumie, kompletna porażka .
Obserwuj wątek
    • palczak.madagaskarski Re: Nie pomagajcie 10.09.24, 14:47
      Niestety, schroniska dla bezdomnych zwierząt co do zasady nie są miejscem, gdzie znajdzie się pomoc dla dzikiego ptaka, szczególnie dla tak wymagającego przypadku, jak ptak drapieżny z uszkodzonym skrzydłem. Ci ludzie po prostu nie mają takich kompetencji, ich zadaniem jest pomoc zwierzętom domowym, a to zupełnie co innego niż pomoc dzikim. Najwłaściwszym miejscem jest ośrodek rehabilitacji dzikich zwierząt, w którym przyjmowane są ptaki. Tutaj jest lista takich ośrodków (nie wiem, na ile jest aktualizowana na bieżąco, niestety): www.gov.pl/web/gdos/wykaz-osrodkow-rehabilitacji-zwierzat Na przykład 80 km od Częstochowy (pytanie, czy w "Waszą" stronę akurat) jest ośrodek w Mikołowie. Teoretycznie, gminy powinny mieć podpisane umowy z miejscem, gdzie zajmą się dzikim zwierzęciem, czyli w praktyce z ośrodkiem rehabilitacji. Po zgłoszeniu np. na straż miejską czy gminną powinni pokierować gdzie trzeba. W praktyce, w wielu miejscach zapewne to obowiązek tylko na papierze. Jeśli nie ma w okolicy ośrodka rehabilitacji, to lepszy od schroniska będzie weterynarz specjalizujący się w ptakach bądź zwierzętach egzotycznych (bo do nich należą np. papugi czy kanarki, a więc taka osoba z ptakami powinna umieć się obejść), żeby przynajmniej doraźnie pomóc, a równolegle - próba zorganizowania transportu do azylu. Czasem na grupach fb udaje się akurat znaleźć kogoś, kto jedzie z miasta A do miasta B i może przejąć ptasiego pacjenta. Niestety ptaki szponiaste są wymagającymi pacjentami, a do tego, jeśli mamy do czynienia ze złamaniem, to mocno liczy się czas, bo ptaki zrastają się szybko i nieprawidłowe zrośnięcie może wyeliminować możliwość powrotu ptaka do natury.

      • behemot17-13 Re: Nie pomagajcie 10.09.24, 18:39
        Wiem, że są wyspecjalizowane lecznice dla ptaków. Wiem również, że wożenie ptaka do schroniska dla psów jest bezcelowe, ale to była potrzeba chwili, spontaniczne działanie. Gdyby wyszła do nas osoba z odrobiną empatii i porozmawiała, być może ukierunkowała nasze działania, nie ma sprawy. Co było. wyszedł cieć, tak cieć i z mordą jeszcze, zero zainteresowania.
        • palczak.madagaskarski Re: Nie pomagajcie 10.09.24, 18:56
          Cóż, wyzywanie drugiej osoby w żadnym wypadku nie powinno mieć miejsca i osoba ze schroniska nie powinna była tego robić. Natomiast pracownicy schroniska nie byli prawdopodobnie bardziej kompetentni od Was, żeby rozwiązać problem chorego ptaka - nie wiem, skąd założenie, że mieliby wiedzieć, jak ukierunkować Wasze działania? A jeśli po kwadransie czekania postanowiliście zostawić karton z ptakiem pod bramą schroniska i się zawinąć, to szczerze mówiąc nie dziwię się ich zdenerwowaniu. Podrzuciliście im kłopot, z którym najprawdopodobniej nie wiedzieli co zrobić tak samo jak Wy.
          • behemot17-13 Re: Nie pomagajcie 10.09.24, 22:07
            Najprawdopodobniej ktoś zwracający się do mnie, budowlańca, miałby większe szanse by dowiedzieć się dlaczego sufit bądź ściany sypią się. Oczywiście nie pomógłbym, ale w ramach przyzwoitości podpowiedziałbym co nieco. Droga bez końca, szczerze pisząc, punkt widzenia zależy od ....
    • antrop2 Re: Nie pomagajcie 23.09.24, 13:32
      www.facebook.com/Sasza286/?locale=pl_PL
      Marta Węgrzyn
      Ośrodek pod Opolem
      Pasjnatka - zawsze pomorze!
      • dar61 Może jednak nie 08.10.24, 12:21
        '...Ośrodek pod Opolem [...] zawsze pomorze...'

        Opole nie leży na Pomorzu.
        Acz kiedyś było, ale to w epoce lodowcowej.

    • dar61 Komu pomagać 08.10.24, 12:16
      Porażka?

      Przebijam.
      Ze dwie dekady temu. Znajomy młodzian do mnie przychodzi w sobotę. Mieszka młodzian w internacie pobliskiej szkoły leśnej, przy jakiej funkcjonuje, półlegalnie, niestety, kółko tzw. sokolarzy.
      Otóż ów młodzian taszczy w kartonie jastrzębia, jaki powłóczy skrzydłem, a pomocy młodzianowi, jastrzębiowi młodziana także, odmówił dozorujący owym kółkiem sokolarskim nauczyciel z tegoż technikum, co młodziam mi oznajmia, delikatnie o to wypytywany.

      Co robię?
      Karton, jastrzębia i młodziana wiozę swym wehikułem do pobliskiego miasteczka, raptem z 10 km. Niestety weterynarza nie ma jednego, nie ma drugiego.
      Korzystamy z podpowiedzi sąsiadów i jedziemy - raptem kilkadziesiąt km dalej do sąsiedniego województwa, znajdujemy kompetentnego weterynarza, jaki zszywa ptakowi, co trzeba, ustala łupkami kończynę, ostrzega, że ptak i tak może nie będzie lotny - i cuci omdlałego na widok krwi młodziana.
      Odwożę komplet ku źródle, międląc w uściech komentarze wobec opiekuna kółka w technikum, kolegi mojego zresztą.
      Nalegam, by młodzian cały karton jak najszybciej zatargał np. do znanego mi w województwie schroniska dla chorych [dzikich] zwierząt przy centralnym w województwie nadleśnictwie, jakie ma zoo-tradycje, koneksje i renomę. A jak nie - to do zoologu w np. pobliskim Poznaniu czy Wrocławiu, gdzie niechybnie ptak dożyje starości, nawet nie latając...
      Młodzian kiwa głową, że owszem, że spróbuje.
      .
      Kilka tygodni potem zagaduję spotkanego owego młodziana, co z ptakiem:
      - Nie żyje.
      - Bo?!
      - To kolega. Z kółka...
      - No!?
      - Łeb mu ukręcił...
      Okazuje się, że ów kolega, zwany ponoć Rzeźnikiem, wycenil, że ptak nie będzie w kółku przydatny, Nikogo nie pytał, ukręcił i już.
      Oznajmiłem młodzianowi, że ma przekazać Rzeźnikowi, że jeszcze jeden taki nielegalny numer, a zgłoszę i na Rzeźnika namiary służbom kryminalnym, i na kółko półlegalne, i na opiekuna kółka...
      .
      Następny opiekun kółka sokolarskiego, jaki tylko miał NA SIEBIE zarejestrowane dwa ptaki drapieżne pod opieką, rozbudował z następnEmi młodzianY obiekty sokolarni, podopiecznym młodzianom NA SIEBIE zarejestrował następne ptaki drapieżne, dobudował sokolarni wybieg dla dzika, jakiegoś przelatka tam osadził.
      Niepomny ustaw, niepomny zakazów hodowli DZIKIEJ zwierzyny, niepomny etyki pedagoga.
      Przełożeni owego opiekuna chwalili się nadal, że przy ich szkole prężnie [!] działa koło sokolarskie...
      Moje wobec dyrektora uwagi o ,,sokolarskim" opiekunie, o hańbie działalności nielegalnej koła, o etyce dyrektor ów zbywał...
      .
      Kto tu wymaga pomocy, niech sobie ornitolodzy tudzież sokolarze sami dopowiedzą.
      • behemot17-13 Re: Komu pomagać 29.11.24, 08:28
        Przebiłeś.
        Z innej strony, zapalony hodowca gołębi proponuje rosołek, bo przecież.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka