Gość: t
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
05.02.02, 18:26
Pytanie nie dotyczy wydarzeń w Jedwabnym, ale książki "Sąsiedzi" i osoby jej
autora. Właściwie najlepiej byłoby umieścić to pytanie w wątku o warsztacie
naukowym Grossa, ale ponieważ wątek ten jest już nieco stary - więc zakładam
nowy. Otóż, jak wiadomo Gross postuluje "radykalnie nowe podejście do źródeł z
epoki holokaustu", polegające na tym, że każde takie źródło należy-jego zdaniem-
traktować jako pewne, o ile nie ma przesłanek, że jest inaczej. Słowem chce, by
porzucić właściwy historykom sceptycyzm, nakazujący ostrożne podchodzenie do
źródeł historycznych i nie uznawanie ich za pewne, bez poddania krytyce.
Śmiałość(czy śmieszność) tego postulatu docenić może tylko ktoś, kto miał do
czynienia z metodologią historii, a że zakładam, że historykiem nie jesteś więc
przedstawiam sprawę nieco szerzej. Otóż, postulat Grossa odnosi się do tzw.
metodologii normatywnej określającej formy poprawnego postępowania naukoweg,
jest to więc postulat dotyczący samych podstaw nauki, na których zbudowana jest
cała reszta. Oczywiście metodologia nie jest świętością i każdy uczony ma prawo
postulowania jej zmianę, ale spełniony musi być przy tym 1 warunek: to co
proponuje jest lepsze od tego co było dotychczas. Gross tymczasem nie twierdzi,
że dotychczasowa metodologia jest zła, proponuje tylko jej "zawieszenie" w
stosunku do źródeł z czasów holokaustu. Mówi więc "mamy sprawne narzędzie
(metodologię), ale w tym akurat wypadku jest ono niepotrzebne, czy wręcz
szkodliwe". Gross nie uzasadnia tego postualtu szerzej, choć zapytać można, co
takiego stałoby się, gdyby źródła te poddać normalnej krytyce historycznej.
Przecież jesli są rzetelne, krytyka tylko by tą rzetelność potwierdziła.
Pytanie brzmi: czy uważasz Snajperze, że Gross ma rację proponując swoja
rewolucję metodologiczną w stosunku do źródeł z czasów holokaustu, a jesli tak,
to w czym to nowe podejście jest lepsze od poprzedniego??