Dodaj do ulubionych

PYTANIE DO SNAJPERA

IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.02, 18:26
Pytanie nie dotyczy wydarzeń w Jedwabnym, ale książki "Sąsiedzi" i osoby jej
autora. Właściwie najlepiej byłoby umieścić to pytanie w wątku o warsztacie
naukowym Grossa, ale ponieważ wątek ten jest już nieco stary - więc zakładam
nowy. Otóż, jak wiadomo Gross postuluje "radykalnie nowe podejście do źródeł z
epoki holokaustu", polegające na tym, że każde takie źródło należy-jego zdaniem-
traktować jako pewne, o ile nie ma przesłanek, że jest inaczej. Słowem chce, by
porzucić właściwy historykom sceptycyzm, nakazujący ostrożne podchodzenie do
źródeł historycznych i nie uznawanie ich za pewne, bez poddania krytyce.
Śmiałość(czy śmieszność) tego postulatu docenić może tylko ktoś, kto miał do
czynienia z metodologią historii, a że zakładam, że historykiem nie jesteś więc
przedstawiam sprawę nieco szerzej. Otóż, postulat Grossa odnosi się do tzw.
metodologii normatywnej określającej formy poprawnego postępowania naukoweg,
jest to więc postulat dotyczący samych podstaw nauki, na których zbudowana jest
cała reszta. Oczywiście metodologia nie jest świętością i każdy uczony ma prawo
postulowania jej zmianę, ale spełniony musi być przy tym 1 warunek: to co
proponuje jest lepsze od tego co było dotychczas. Gross tymczasem nie twierdzi,
że dotychczasowa metodologia jest zła, proponuje tylko jej "zawieszenie" w
stosunku do źródeł z czasów holokaustu. Mówi więc "mamy sprawne narzędzie
(metodologię), ale w tym akurat wypadku jest ono niepotrzebne, czy wręcz
szkodliwe". Gross nie uzasadnia tego postualtu szerzej, choć zapytać można, co
takiego stałoby się, gdyby źródła te poddać normalnej krytyce historycznej.
Przecież jesli są rzetelne, krytyka tylko by tą rzetelność potwierdziła.
Pytanie brzmi: czy uważasz Snajperze, że Gross ma rację proponując swoja
rewolucję metodologiczną w stosunku do źródeł z czasów holokaustu, a jesli tak,
to w czym to nowe podejście jest lepsze od poprzedniego??
Obserwuj wątek
    • Gość: Adams Re: PYTANIE DO SNAJPERA IP: 213.25.60.* 05.02.02, 19:23
      Snajpera raczej się tutaj nie spodziewaj . On nie wchodzi na wątki dla niego niewygodne . To ja
      założyłem wątek o "warsztacie" i nie zawitał tam ani razu . W wątku " Żydowska hańba domowa "
      zadałem mu pytanie . Nie doczekałem się odpowiedzi , chociaż w odpowiedzi na post Krzysia52 stwierdził
      , że dyskusja na ten temat go bawi . Nie ma argumentów więc nie odpowiada.
      • Gość: t Re: PYTANIE DO SNAJPERA IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.02, 19:47
        Gość portalu: Adams napisał(a):

        > Snajpera raczej się tutaj nie spodziewaj . On nie wchodzi na wątki d
        > la niego niewygodne . To ja
        > założyłem wątek o "warsztacie" i nie zawitał tam ani razu . W wątku
        > " Żydowska hańba domowa "
        > zadałem mu pytanie . Nie doczekałem się odpowiedzi , chociaż w odpowied
        > zi na post Krzysia52 stwierdził
        > , że dyskusja na ten temat go bawi . Nie ma argumentów więc nie odp
        > owiada.

        Mam jednak nadzieję, że się pojawi. W końcu zaangażował się dość mocno w dyskusje
        na temat Jedwabnego.
    • Gość: EUROMIR W OCZEKIWANIU NA ODPOWIEDZ SNAJPERA IP: *.cm-upc.chello.se 05.02.02, 21:38
      Drogi Panie (i) t,
      z niekłamaną przyjemnością przeczytałem Pański tekst krytyczny dotyczący nowych metod badawczych
      proponowanych przez Pana Grossa, w jego polemicznej broszurze "Sąsiedzi". Polemicznej, gdyż rewidującej
      jeszcze obowiązującą historię II WS na ziemiach polskich. Rewolucyjnej, gdyż odrzucającej obowiązującą
      (jeszcze) metodologię pracy historyka. W swoim poście (co uzasadnione krytyki priorytetem) ogranicza się Pan
      głównie do celnej i porządnie logicznie zbudowanej krytyki merytorycznej efektów odrzucenia przez
      autora "Sąsiadów" klasycznych narządzi warsztatu.
      Dokonane przez Pana obnażenie metody Grossa, warte jest jak najszerszej popularyzacji w kręgach osób
      zajmujących się tematem. Co prawda, uwagi krytyczne - podobne Pańskim były już zgłaszane wcześniej, w tej
      toczącej się od dawna dyskusji. Nie były jednak nigdy należycie podkreślone i nie nadano im nigdy właściwej
      wagi. Co być może (nie ! - na pewno !) spowodowane jest faktem wyjątkowo świetnej, lapidarnej i logicznej
      - przez pana użytej formy.
      Gratuluję Panu pióra i celności !

      Z należytym respektem :

      Euromir
    • wojcd Re: PYTANIE DO SNAJPERA 05.02.02, 22:22
      Pani(e) t
      ja widzę trochę inaczej problemy metodologiczne o których Pan pisze. Profesor
      T. Gross jest POLITOLOGIEM i jego książka jak najbardziej spełnia warunki
      poprawności pracy z tej dziedziny. Dramat zaczyna się w momencie gdy pracy z
      politologii nadaje się wymiar pracy z zakresu historii i etyki. Dla etyka
      POLITOLOG to lis w roli dozorcy kurnika. Sprawa niezmiernie ważna dla obu
      narodów Polaków i Żydów miast być podjęta z szacunkiem i w duchu prawdy
      znalazła bardzo kiepskiego rzecznika w osobie profesora T. Grossa.
      Wojciech
      • Gość: t Re: PYTANIE DO SNAJPERA IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 16:51
        wojcd napisał(a):

        > Pani(e) t
        > ja widzę trochę inaczej problemy metodologiczne o których Pan pisze. Profesor
        > T. Gross jest POLITOLOGIEM i jego książka jak najbardziej spełnia warunki
        > poprawności pracy z tej dziedziny. Dramat zaczyna się w momencie gdy pracy z
        > politologii nadaje się wymiar pracy z zakresu historii i etyki. Dla etyka
        > POLITOLOG to lis w roli dozorcy kurnika. Sprawa niezmiernie ważna dla obu
        > narodów Polaków i Żydów miast być podjęta z szacunkiem i w duchu prawdy
        > znalazła bardzo kiepskiego rzecznika w osobie profesora T. Grossa.
        > Wojciech

        Przykro mi ale mylisz się. Gross jest także historykiem i książkę "Sąsiedzi"
        przedstawia jako książkę historyczną. Nie znam żadnej jego wypowiedzi, ani
        wypowiedzi innych osób przedstawiających książkę jako "politologiczną" Także
        postulat Grossa odnosi się do metodologii historii i dotyczy sposobu traktowania
        źródeł historycznych. Gross chce, by stworzyć odrębną kategorię takich źródeł,
        obejmującą przekazy Żydów dotyczące czasów holokaustu. Te przekazy traktowane
        miałyby być w sposób wyjątkowy - stosowano by wobec nich coś w rodzaju
        zasady "domniemanej niewinności", która może i jest własciwa w sądach, ale nie
        potrafę znaleźć ŻADNYCH powodów, dla których miałaby być przeniesiona na grunt
        historii. Krytyka źródeł to dla historii jako nauki problem podstawowy. To, co
        nazywa się "historią", jest bowiem tylko interpretacją (czy też raczej próbą
        rekonstrukcji) przeszłości dokonywaną przez historyka głównie na podstawie źródeł
        historycznych, czyli -mówiąc w uproszczeniu - śladów jakie pozostawiła po sobie
        przeszłość. Im pewniejsze jest więc źródło, tym większą mamy pewność, że
        rekonstrukcja dokonana na jego podstawie zbliżona jest maksymalnie do
        rzeczywistego przebiegu procesu historycznego. Krytyka - a więc ustalenie
        wartości źródła - nie jest więc kaprysem, ale obowiązkiem historyka i to
        obowiązkiem podstawowym - jeśli chce uchodzić za wiarygodnego. Bez krytyki źródeł
        historia nie różniłaby się wiele od powieściopisarstwa, czy propagandy. Dopiero,
        gdy ustalone zostały zasady naukowej krytyki historia zyskała status nauki, a
        stało się to nie tak znowu dawno temu bo mniej więcej w 19 wieku. Swój postulat
        Gross uzasadnia -o ile pamiętam -jednym zdaniem (!!), choć -by byc potraktowanym
        poważnie- powinien poświęcić mu odrębną pracę teoretyczną i to pokaźnych
        rozmiarów. Rzetelność obowiązuje każdego historyka, a w przypadku tematów tak
        wybuchowych jak ten o którym pisał Gross, obowiązuje podwójnie.
        • wojcd Re: PYTANIE DO SNAJPERA 07.02.02, 09:41
          Panie T
          wracam jeszcze raz do kwestii politolog – historyk bo może to mieć tutaj
          kluczowe znaczenie. Mnie interesuje profesja J. T. Grossa a nie to co on
          deklaruje, Sprawdziłem na jego uniwersytecie (służę linkami w razie potrzeby),
          że pracuje na Wydziale Politologii, jego profesja to politolog i wykłada
          przedmioty politologiczne. (Jak wchodzi w przestrzeń powietrzną Polski to staje
          się historykiem.)
          Postulat metodologiczny by traktować przekazy,opinie, poglądy... jakieś grupy
          społecznej na równi ze zweryfikowanymi materiałami źródłowymi jest typowym
          zabiegiem metodologicznym POLITOLOGA ale nie historyka. Wiadomo wtedy, że tezy
          uzyskane przy takim punkcie wyjścia są często bez wartości i mają charakter
          DORAŹNY. Myślę, że Gross stosuje tę metodę przy czym na zarzut partactwa
          odpowiedziałby tak. Ja chcę wyprowadzać tezy o znaczeniu UNIWERSALNYM i jeśli
          jestem w obrębie OCZYWISTOŚCI (a taką oczywistością jest martyrologia Żydów),
          to moje ewentualne błędy nie umniejszają siły uniwersalności tych tez. W ten
          sposób metody stosowane stricte w politologii mogę przenosić do historii i moją
          pracę ochrzcić jako historyczną.
          I wszystko tu wydaje się być cacy, ale tak nie jest. Otóż HISTORYK badając
          zjawisko martyrologii Żydów o miejscach wskazanych przez Grossa jako miejsca
          hańby Polaków powiedziałby, że są to miejsca gdzie należałoby postawić pomniki
          wdzięczności od społeczności żydowskiej za ocalenie. Takie są konsekwencje
          metody Grossa, która ZAKŁADA ocalenie sporej ilości świadków.
          Panie T rozumiem pańską irytację. Badacz powinien otwarty na prawdę i WIE, że
          końcowe wnioski mogą być zupełnie odmienne od hipotetycznych.
          Serdecznie pozdrawiam Wojciech
          PS. Proszę wybaczyć mi ewentulne potknięcia. Moja profesja jest daleka od
          profesji historyka.
          • janusz2_ Gross - historyk czy politolog? 07.02.02, 10:39
            wojcd napisał(a):

            > Panie T
            > wracam jeszcze raz do kwestii politolog – historyk bo może to mieć tutaj
            > kluczowe znaczenie. Mnie interesuje profesja J. T. Grossa a nie to co on
            > deklaruje, Sprawdziłem na jego uniwersytecie (służę linkami w razie potrzeby),
            > że pracuje na Wydziale Politologii, jego profesja to politolog i wykłada
            > przedmioty politologiczne. (Jak wchodzi w przestrzeń powietrzną Polski to staje
            >
            > się historykiem.)

            Ten dylemat rozstrzygnął chyba sam Gross, pisząc o "warsztacie historyka pieców".

            " Jeśli chodzi o warsztat historyka epoki pieców oznacza to, w moim mniemaniu ,
            konieczność radykalnej
            zmiany podejścia do zródeł. Nasza postawa wyjściowa do każdego przekazu
            pochodzącego od
            niedoszłych ofiar Holokaustu powinna się zmienić z wątpiącej na afirmującą. Po
            prostu dlatego, że
            przyjmując do wiadomości , iż to , co podane w tekście takiego przekazu ,
            rzeczywiście się wydarzyło i
            że gotowi jesteśmy uznać błąd takiej oceny dopiero wtedy , kiedy znajdziemy po
            temu przekonywujące
            dowody - oszczędzimy sobie znacznie więcej błędów niż te , które popełniliśmy
            zajmując postawę
            odwrotną. " ( J.T. Gross - " Sąsiedzi" s. 100 )

            (Cytat przytoczyłem z postu Adamsa
            www.gazeta.pl/alfa/home.jsp
            dzial=0511&forum=INFORMACJE&wid=849539&aid=849539
            z wątku "Jedwabne - warsztat "historyka" J.T.Grossa"
            • Gość: janusz2_ Jeszcze o profesji Grossa IP: 194.92.234.* 07.02.02, 10:43
              Kolejny post Adamsa z wątku "Jedwabne - warsztat "historyka" J.T. Grossa"


              "• Re: Czy gross jest historykiem czy literatem? adres: 213.25.60.*
              Gość portalu: Adams 15-01-2002 14:08 odpowiedz na list odpowiedz cytując

              Gość portalu: doku napisał(a):

              > Czy sąsiedzi to dzieło historyczne, czy jakaś forma literacka?
              >
              > Czy nie nadajesz poglądom Grossa zbyt dużej wagi?

              Z notki biograficznej wydania drugiego " Sąsiadów " :

              " JAN TOMASZ GROSS jest wybitnym historykiem , profesorem wydziału nauk
              politycznych Uniwersytetu Nowojorskiego...................... ""
              • wojcd Re: Jeszcze o profesji Grossa 07.02.02, 11:25
                Panie Januszu
                informacje z miejsca pracy J. T Grossa:
                Center for European Studies (42)
                ......
                Faculty
                Max Weber Chair of European Studies: Mueller
                Professors: Affron (French), Anderson (Spanish and Portuguese), Beaujour
                (French), Gross (Politics), Nolan (History), Schain (Politics)

                Associate Professor: Chapman (History)

                Language Lecturers: Anderson (Italian), Campbell (French)

                link www.nyu.edu/cas/dept/bulletin/dept/european.htm

                J. T. Gross nie jest HISTORYKIEM. Jest politologiem i kształci POLITOLOGÓW.
                Pozdrawiam Wojciech
                • Gość: Scan Re: Jeszcze o profesji Grossa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 11:47
                  Wejdę Panom w słowo - Gross jest socjologiem z wykształcenia, profesorem
                  politologii na NY Univ.
                  To the Editor of The Wall Street Journal July 12, 2001 by ...
                  ... controversial book Neighbors by the New York professor of sociology (not of
                  history)
                  JT Gross, is a hero of Polish anti-German and anti-Soviet underground. It ...
                  www.geocities.com/jedwabne/english/letter_to_the_wall_street_journal.htm
                  -----
                  W błąd wprowadza informacja umieszczona na okładce "Sąsiadów" a
                  rozpowszechniana również w Sieci:
                  "Jan Tomasz Gross jest wybitnym historykiem, profesorem na wydziale nauk
                  politycznych Uniwersytetu Nowojorskiego."
                  Pozdrawiam
                  Scan
                • Gość: Adams Re: Jeszcze o profesji Grossa IP: 213.25.60.* 07.02.02, 11:49
                  wojcd napisał(a):

                  > Panie Januszu
                  > informacje z miejsca pracy J. T Grossa:
                  > Center for European Studies (42)
                  > ......
                  > Faculty
                  > Max Weber Chair of European Studies: Mueller
                  > Professors: Affron (French), Anderson (Spanish and Portuguese), Beaujour
                  > (French), Gross (Politics), Nolan (History), Schain (Politics)
                  >
                  > Associate Professor: Chapman (History)
                  >
                  > Language Lecturers: Anderson (Italian), Campbell (French)
                  >
                  > link <a href="http://www.nyu.edu/cas/dept/bulletin/dept/european.htm">www.nyu.e
                  > du/cas/dept/bulletin/dept/european.htm</a>
                  >
                  > J. T. Gross nie jest HISTORYKIEM. Jest politologiem i kształci POLITOLOGÓW.
                  > Pozdrawiam Wojciech

                  Wszystko się zgadza . Nie jest historykiem. Problem w tym że jako autor " Sąsiadów " , w notkach
                  biograficznych jest przedstawiany jako " wybitny historyk " . Książka ta nie jest pozycją naukową .
                  Jest przeznaczona dla czytelnika który nie bawi się w konfrontowanie zródeł . Zamieszczenie
                  informacji o Grossie jako " wybitnym historyku ' miało w moim mniemaniu uwiarygodnić zawarte w
                  niej tezy , co też się w dużej mierze stało ( casus Snajpera ) . Ocena pracy Grossa przez
                  historyków jest jednoznaczna. W tzw. odbiorze społecznym sprawa wygląda zgoła inaczej.
                  Wywołała nagonkę ( może taki był jej cel ) na Polskę i Polaków doprowadzając do głośnych
                  przeprosin MNP, na oczach całego świata , za zbrodnie niewątpliwie popełnione , tylko nie
                  wiadomo jeszcze przez kogo , jako że śledztwo się toczy.
                • janusz2_ Re: Jeszcze o profesji Grossa 07.02.02, 11:53
                  wojcd napisał(a):

                  > Panie Januszu
                  > informacje z miejsca pracy J. T Grossa:
                  > Center for European Studies (42)
                  > ......
                  > Faculty
                  > Max Weber Chair of European Studies: Mueller
                  > Professors: Affron (French), Anderson (Spanish and Portuguese), Beaujour
                  > (French), Gross (Politics), Nolan (History), Schain (Politics)
                  >
                  > Associate Professor: Chapman (History)
                  >
                  > Language Lecturers: Anderson (Italian), Campbell (French)
                  >
                  > link <a href="http://www.nyu.edu/cas/dept/bulletin/dept/european.htm">www.nyu.e
                  > du/cas/dept/bulletin/dept/european.htm</a>
                  >
                  > J. T. Gross nie jest HISTORYKIEM. Jest politologiem i kształci POLITOLOGÓW.
                  > Pozdrawiam Wojciech

                  A jak interpretuje Pan przytaczane już tu słowa Grossa?

                  " Jeśli chodzi o warsztat historyka epoki pieców oznacza to, w moim mniemaniu ,
                  konieczność radykalnej zmiany podejścia do zródeł. Nasza postawa wyjściowa do
                  każdego przekazu pochodzącego od niedoszłych ofiar Holokaustu powinna się zmienić
                  z wątpiącej na afirmującą."

                  Sformułowanie "warsztat historyka" jest tu dosyć jednoznaczne, nieprawdaż?
                  • wojcd Re: Jeszcze o profesji Grossa 07.02.02, 12:14
                    Panie Januszu
                    o czym my mówimy. Co Gross ma mnie za przygłupa i wmawia mi jakieś wątpliwości.
                    Ja nie mam żadnych wątpliwości. Holokaust był i koniec. Kto przy zdrowym
                    intelekcie w to wątpi? Co on zgłupiał? Wmawia mi, że ja wątpię, że 2 * 2 = 4 i
                    teraz trzeba mi to WYTŁUMACZYĆ.
                    Pozdrawiam Wojciech
                    • janusz2_ Czy Gross proponuje brak rzetelności w badaniach? 12.02.02, 10:53
                      wojcd napisał(a):

                      > Panie Januszu
                      > o czym my mówimy. Co Gross ma mnie za przygłupa i wmawia mi jakieś wątpliwości.
                      >
                      > Ja nie mam żadnych wątpliwości. Holokaust był i koniec. Kto przy zdrowym
                      > intelekcie w to wątpi? Co on zgłupiał? Wmawia mi, że ja wątpię, że 2 * 2 = 4 i
                      > teraz trzeba mi to WYTŁUMACZYĆ.
                      > Pozdrawiam Wojciech

                      Sądzę, że nikt nie wątpi w to, że Holokaust był.
                      Natomiast stwierdzenie Grossa:

                      " Jeśli chodzi o warsztat historyka epoki pieców oznacza to, w moim mniemaniu ,
                      konieczność radykalnej zmiany podejścia do zródeł. Nasza postawa wyjściowa do
                      każdego przekazu pochodzącego od niedoszłych ofiar Holokaustu powinna się zmienić
                      z wątpiącej na afirmującą."

                      sugeruje,że to tragiczne wydarzenie historyczne powinno być przez naukowców
                      potraktowane zupełnie inaczej niz inne wydarzenia.

                      Czy holokaust Cyganów, Ormian, Ukraińców (w czasach stalinowskich) również
                      powinien być potraktowany zgodnie z metodologią Grossa?
                      Przecież to jawna bzdura.

                      Kazde wydarzenie powinno być badane jak najrzetelniej.
                      Założenie postawy "afirmacyjnej" z góry wyklucza rzetelność.
                      Czy o to chodziło Grossowi?
                      O nierzetelność historyczną wobec holokaustu Żydów?
                      • wojcd Re: Czy Gross proponuje brak rzetelności w badaniach? 12.02.02, 14:01
                        Panie Januszu
                        nie chciałem się wypowiadać na ten temat ponieważ jest to komentarz
                        metodologiczny Grossa. Ja analizowałem niezależnie od tego co Gross na ten
                        temat pisze. Moje wnioski są następujące. Książka dotyczy zdarzeń
                        historycznych, ale jest napisana przy pomocy warsztatu metodologicznego
                        POLITOLOGA. W odpowiedzi do pana T napisałem, że Gross łamie KRYTERIUM
                        racjonalności obowiązujące w politologii. Warto tu zauważyć, że kryterium
                        racjonalności obowiązujące w tej dziedzinie jest najbardziej pojemne i
                        liberalne. Jego przekroczenie powoduje, że znajdziemy się na terenie agitacji
                        lub propagandy.
                        Jeśli chodzi o mój stosunek do postulatu metodologicznego Grossa, to można go
                        skwitować krótko.
                        Każdy profesor wykładający ogólną metodologię nauk studentowi wygłaszającemu na
                        egzaminie taki pogląd stawia PAŁĘ Z WYKRZYKNIKIEM.
                        Serdecznie pozdrawiam Wojciech
          • Gość: t Do wojcd IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.02, 19:33
            wojcd napisał(a):

            > Panie T
            > wracam jeszcze raz do kwestii politolog – historyk bo może to mieć tutaj
            > kluczowe znaczenie. Mnie interesuje profesja J. T. Grossa a nie to co on
            > deklaruje, Sprawdziłem na jego uniwersytecie (służę linkami w razie potrzeby),
            > że pracuje na Wydziale Politologii, jego profesja to politolog i wykłada
            > przedmioty politologiczne. (Jak wchodzi w przestrzeń powietrzną Polski to staje
            > się historykiem.)

            Przyznaję, że nie interesowałem się aż tak szczegółowo zawodem Grossa i przyjąłem
            do wiadomości podawane o nim informacje (poza określeniem "wybitny").Z całą
            pewnością, jesli ktoś historykiem nie jest, nie powinien być jako taki
            przedstawiany, nie tu jednak upatrywałbym głównej winy Grossa. Zawód jest
            oczywiście ważny, ale z drugiej strony może zdarzyć się i tak, że ktoś nie
            posiadając formalnego wykształcenia zajmuje się czymś na tyle poważnie, że pisze
            prace spełniające wymogi warsztatu naukowego danej dziedziny, rzecz w tym, że
            Gross tego zaniedbał, do tego - moim zdaniem - celowo.

            > Postulat metodologiczny by traktować przekazy,opinie, poglądy... jakieś grupy
            > społecznej na równi ze zweryfikowanymi materiałami źródłowymi jest typowym
            > zabiegiem metodologicznym POLITOLOGA ale nie historyka. Wiadomo wtedy, że tezy
            > uzyskane przy takim punkcie wyjścia są często bez wartości i mają charakter
            > DORAŹNY. Myślę, że Gross stosuje tę metodę przy czym na zarzut partactwa
            > odpowiedziałby tak. Ja chcę wyprowadzać tezy o znaczeniu UNIWERSALNYM i jeśli
            > jestem w obrębie OCZYWISTOŚCI (a taką oczywistością jest martyrologia Żydów),
            > to moje ewentualne błędy nie umniejszają siły uniwersalności tych tez. W ten
            > sposób metody stosowane stricte w politologii mogę przenosić do historii i moją
            > pracę ochrzcić jako historyczną.

            Muszę przyznać, ze ta argumentacja jest dla mnie niezbyt jasna, czego jednak nie
            rozwijam, bo nie są to słowa Grossa. (trudno więc powiedzieć, że tłumaczyłby się
            akurat w ten sposób). Nie jest niczym niewłaściwym potraktowanie opinii czy
            poglądów jakiejś grupy jako źródła historycznego, trzeba tylko dokładnie
            sprecyzować co się robi i co chce się w ten sposób osiągnąć. Gdyby Gross
            zatytułował swoją książkę np. "Wydarzenia w Jedwabnym w świetle relacji
            żydowskich" mielibyśmy do czynienia z opracowaniem nie dotyczącym rzeczywistego
            przebiegu wydarzeń, ale tego, jak te wydarzenia widzieli (zapamiętali) ich
            żydowscy uczestnicy, którzy przeżyli i byłaby to rzetelna praca historyczna
            (oczywiście nieco upraszczam). Błąd Grossa polegał na tym, że założył apriori, iż
            relacje żydowskie opisują rzeczywisty przebieg wydarzeń i że to, co jest z nimi
            niezgodne jest nieprawdą.

            > I wszystko tu wydaje się być cacy, ale tak nie jest. Otóż HISTORYK badając
            > zjawisko martyrologii Żydów o miejscach wskazanych przez Grossa jako miejsca
            > hańby Polaków powiedziałby, że są to miejsca gdzie należałoby postawić pomniki
            > wdzięczności od społeczności żydowskiej za ocalenie. Takie są konsekwencje
            > metody Grossa, która ZAKŁADA ocalenie sporej ilości świadków.

            Gross nie czyni takiego założenia. Zakłada coś innego, mianowicie to, że relacje
            tych, którzy ocaleli oddają rzeczywisty przebieg wydarzeń, co już jest błędem, bo
            wcale tek być nie musi, po drugie, z trudnych (przynajmniej dla mnie) do
            racjonalnego wyjaśnienia powodów założenie takie czyni TYLKO w stosunku do
            relacji niedoszłych ofiar holokaustu (nie wiem, czy Grossowi chodzi tylko o
            Żydów, czy wlicza w to tez Cyganów)i wszystkie te relacje stawia na jednym
            poziomie. By zobrazować lepiej dziwacznośc takiego podejścia posłużę się
            przykładem. Weźmy 3 relacje niedoszłych ofiar holokaustu. 1.spisywany przez długi
            czas "na gorąco" dziennik mieszkańca getta odkopany niedługo po wojnie w ruinach
            Warszawy (przykład autentyczny).
            2.wywiad nagrany w 1998 roku przez ekipę Spilberga z emerytem na Florydzie (w
            młodości przyszły emeryt jako młody Żyd był mieszkańcem getta warszawskiego.
            (Spilberg sfinansował nagrania wywiadów z Żydami pamiętającymi holokaust)
            3. Książka "Dziewczynaka w czerwonym płaszczu" napisana w (chyba)1999 roku przez
            autorkę urodzoną w 1937 roku (w czasie wojny miała więc od ok 3 -na początku
            wojny, do ok 8 lat na końcu).Otóż, według koncepcji Grossa te 3 relacje traktować
            należałoby jako równie wiarygodne, choć pierwsza jest niejako bezpośrednia, 2
            nagrana po kilkudziesięciu latach od opisywanych wydarzeń, trzecia, niedość, że
            nagrana po kilkudziesięciu latach, to jeszcze w czasach jakich dotyczy, jej
            autorka była małym dzieckiem. Relacje te w sposób oczywisty mają różną wartość,
            wszystkie jednak mieszczą się w specjalnej kategorii utworzonej przez Grossa.

            • wojcd Re: Do wojcd 10.02.02, 21:43
              Panie T
              ma Pan rację, że ktoś może nie mieć wykształcenia formalnego z danej dziedziny
              i pisać dobre prace naukowe. Sprawdzenie statusu naukowego J. T. Grossa przeze
              mnie nastąpiło gdy zorientowałem się że nie pasuje jego metoda badawcza do
              badanego przedmiotu.Wystarczyło w tym celu uważnie przeczytać w
              Rzeczpospolitej artykuły na ten temat. Druga rzecz którą zauważyłem i która
              mnie zaskoczyła to to, że w dziedzinie, którą on się zajmuje obowiązuje złamana
              przez niego zasada racjonalności. Dla Pana to będzie zapewne banał.
              Dokładniej, by w politologii zagwarantować jakąś namiastkę kryterium prawdy,
              zasadności, obiektywności .... studentom piszącym prace seminaryjne,
              licencjackie ...wpaja się zasadę – PRACA MUSI BYĆ TAK NAPISANA BY CZYTELNIK NIE
              MÓGŁ ZORIENTOWAĆ SIĘ W POGLĄDACH AUTORA. Ta zasada jest przez Grossa EWIDENTNIE
              złamana i właśnie to stanowi o kontrowersyjności jego pracy.
              Serdecznie pozdrawiamWojciech
        • Gość: snajper Re: PYTANIE DO SNAJPERA IP: *.waw.cdp.pl 07.02.02, 18:47
          Gość portalu: t napisał(a):

          > Przykro mi ale mylisz się. Gross jest także historykiem i książkę "Sąsiedzi"
          > przedstawia jako książkę historyczną. Nie znam żadnej jego wypowiedzi, ani
          > wypowiedzi innych osób przedstawiających książkę jako "politologiczną"

          A może literatura faktu ?

          > Także
          > postulat Grossa odnosi się do metodologii historii i dotyczy sposobu traktowani
          > a źródeł historycznych.Gross chce, by stworzyć odrębną kategorię takich źródeł,
          > obejmującą przekazy Żydów dotyczące czasów holokaustu. Te przekazy traktowane
          > miałyby być w sposób wyjątkowy - stosowano by wobec nich coś w rodzaju
          > zasady "domniemanej niewinności", która może i jest własciwa w sądach, ale nie
          > potrafę znaleźć ŻADNYCH powodów, dla których miałaby być przeniesiona na grunt
          > historii.

          Ale nawet w sądach zeznania ofiar, osób pokrzywdzonych też są analizowane i
          sprawdzane. Nie ma z góry założonej ich prawdziwości.

          > Krytyka źródeł to dla historii jako nauki problem podstawowy. To, co
          > nazywa się "historią", jest bowiem tylko interpretacją (czy też raczej próbą
          > rekonstrukcji) przeszłości dokonywaną przez historyka głównie na podstawie źród
          > eł
          > historycznych, czyli -mówiąc w uproszczeniu - śladów jakie pozostawiła po sobi
          > e przeszłość. Im pewniejsze jest więc źródło, tym większą mamy pewność, że
          > rekonstrukcja dokonana na jego podstawie zbliżona jest maksymalnie do
          > rzeczywistego przebiegu procesu historycznego. Krytyka - a więc ustalenie
          > wartości źródła - nie jest więc kaprysem, ale obowiązkiem historyka i to
          > obowiązkiem podstawowym - jeśli chce uchodzić za wiarygodnego. Bez krytyki źród
          > eł
          > historia nie różniłaby się wiele od powieściopisarstwa, czy propagandy. Dopiero
          > gdy ustalone zostały zasady naukowej krytyki historia zyskała status nauki, a
          > stało się to nie tak znowu dawno temu bo mniej więcej w 19 wieku. Swój postulat
          > Gross uzasadnia -o ile pamiętam -jednym zdaniem (!!), choć -by byc potraktowany
          > m poważnie- powinien poświęcić mu odrębną pracę teoretyczną i to pokaźnych
          > rozmiarów.

          O tytule np >Nowa metodologia badań historycznych<.

          > Rzetelność obowiązuje każdego historyka, a w przypadku tematów tak
          > wybuchowych jak ten o którym pisał Gross, obowiązuje podwójnie.

          Pozdrawiam.
    • Gość: Adams Re: PYTANIE DO SNAJPERA IP: 213.25.60.* 06.02.02, 19:06
      Widział ktoś Snajpera ? Gdzieś się jucha zapodział . Czyżby dał nogę .
      • Gość: t Re: PYTANIE DO SNAJPERA IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 21:01
        Gość portalu: Adams napisał(a):

        > Widział ktoś Snajpera ? Gdzieś się jucha zapodział . Czyżby dał nogę .
        A ja nie tracę nadziei, ze go tu zobaczę.
        • Gość: EUROMIR Re: PYTANIE DO SNAJPERA IP: *.cm-upc.chello.se 07.02.02, 17:04
          Mili Panowie,
          niniejsza dyskusja wartko prze do przodu.
          Jedyny szkopuł, że poddanego krytyce autora - w ostateczności, w jego zastępstwie reprezentuje go
          omawiana książka - brak. A nade wszystko nie staje - tak głośnych i widocznych do tej pory - tez autora
          popleczników.
          Czyżby mowę - w obliczu nie do obalenia argumentów - im odjęło ?

          Zadumany :

          Euromir
        • Gość: snajper Re: PYTANIE DO SNAJPERA IP: *.waw.cdp.pl 07.02.02, 18:50
          Gość portalu: t napisał(a):

          > Gość portalu: Adams napisał(a):
          >
          > > Widział ktoś Snajpera ? Gdzieś się jucha zapodział . Czyżby dał n
          > ogę .
          > A ja nie tracę nadziei, ze go tu zobaczę.

          I miałeś rację !!!
    • Gość: snajper Re: PYTANIE DO SNAJPERA IP: *.waw.cdp.pl 07.02.02, 18:41
      Gość portalu: t napisał(a):

      > Pytanie nie dotyczy wydarzeń w Jedwabnym, ale książki "Sąsiedzi" i osoby jej
      > autora. Właściwie najlepiej byłoby umieścić to pytanie w wątku o warsztacie
      > naukowym Grossa, ale ponieważ wątek ten jest już nieco stary - więc zakładam
      > nowy. Otóż, jak wiadomo Gross postuluje "radykalnie nowe podejście do źródeł z
      > epoki holokaustu", polegające na tym, że każde takie źródło należy-jego zdaniem
      > -traktować jako pewne, o ile nie ma przesłanek, że jest inaczej. Słowem chce, by
      > porzucić właściwy historykom sceptycyzm, nakazujący ostrożne podchodzenie do
      > źródeł historycznych i nie uznawanie ich za pewne, bez poddania krytyce.
      > Śmiałość(czy śmieszność) tego postulatu docenić może tylko ktoś, kto miał do
      > czynienia z metodologią historii, a że zakładam, że historykiem nie jesteś więc
      > przedstawiam sprawę nieco szerzej. Otóż, postulat Grossa odnosi się do tzw.
      > metodologii normatywnej określającej formy poprawnego postępowania naukoweg,
      > jest to więc postulat dotyczący samych podstaw nauki, na których zbudowana jest
      > cała reszta. Oczywiście metodologia nie jest świętością i każdy uczony ma prawo
      > postulowania jej zmianę, ale spełniony musi być przy tym 1 warunek: to co
      > proponuje jest lepsze od tego co było dotychczas. Gross tymczasem nie twierdzi,
      > że dotychczasowa metodologia jest zła, proponuje tylko jej "zawieszenie" w
      > stosunku do źródeł z czasów holokaustu. Mówi więc "mamy sprawne narzędzie
      > (metodologię), ale w tym akurat wypadku jest ono niepotrzebne, czy wręcz
      > szkodliwe". Gross nie uzasadnia tego postualtu szerzej, choć zapytać można, co
      > takiego stałoby się, gdyby źródła te poddać normalnej krytyce historycznej.
      > Przecież jesli są rzetelne, krytyka tylko by tą rzetelność potwierdziła.
      > Pytanie brzmi: czy uważasz Snajperze, że Gross ma rację proponując swoja
      > rewolucję metodologiczną w stosunku do źródeł z czasów holokaustu, a jesli tak,
      > to w czym to nowe podejście jest lepsze od poprzedniego??

      Traktowanie każdego źródła jako pewnego doprowadzić musi do sprzeczności. Bo
      wszak nigdy nie jest tak, że wszystkie źródła sa zgodne we wszystkich
      szczegółach. Najczęściej nawet dwa źródła nie są zgodne w stu procentach. Tak węc
      takie założenie jest nie do utrzymania. Uważam wręcz za prawdziwe twierdzenie, że
      nie ma źródeł w 100% pewnych. A im dalej od zdarzenia, tym ta pewność jest
      mniejsza. To właśnie zadaniem historyka jest wydłubanie z rozmaitych źródeł tych
      prawdziwych kawałków i ułożenie z nich obrazu tego, co zaszło naprawdę.

      Pozdrawiam.

      A teraz poczytam, co napisali inni.
      • Gość: t Re: PYTANIE DO SNAJPERA IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.02, 19:36
        Gość portalu: snajper napisał(a):

        > Gość portalu: t napisał(a):
        >
        > > Pytanie nie dotyczy wydarzeń w Jedwabnym, ale książki "Sąsiedzi" i osoby j
        > ej
        > > autora. Właściwie najlepiej byłoby umieścić to pytanie w wątku o warsztaci
        > e
        > > naukowym Grossa, ale ponieważ wątek ten jest już nieco stary - więc zakład
        > am
        > > nowy. Otóż, jak wiadomo Gross postuluje "radykalnie nowe podejście do źród
        > eł z
        > > epoki holokaustu", polegające na tym, że każde takie źródło należy-jego zd
        > aniem
        > > -traktować jako pewne, o ile nie ma przesłanek, że jest inaczej. Słowem ch
        > ce, by
        > > porzucić właściwy historykom sceptycyzm, nakazujący ostrożne podchodzenie
        > do
        > > źródeł historycznych i nie uznawanie ich za pewne, bez poddania krytyce.
        > > Śmiałość(czy śmieszność) tego postulatu docenić może tylko ktoś, kto miał
        > do
        > > czynienia z metodologią historii, a że zakładam, że historykiem nie jesteś
        > więc
        > > przedstawiam sprawę nieco szerzej. Otóż, postulat Grossa odnosi się do tzw
        > .
        > > metodologii normatywnej określającej formy poprawnego postępowania naukowe
        > g,
        > > jest to więc postulat dotyczący samych podstaw nauki, na których zbudowana
        > jest
        > > cała reszta. Oczywiście metodologia nie jest świętością i każdy uczony ma
        > prawo
        > > postulowania jej zmianę, ale spełniony musi być przy tym 1 warunek: to co
        > > proponuje jest lepsze od tego co było dotychczas. Gross tymczasem nie twie
        > rdzi,
        > > że dotychczasowa metodologia jest zła, proponuje tylko jej "zawieszenie" w
        >
        > > stosunku do źródeł z czasów holokaustu. Mówi więc "mamy sprawne narzędzie
        > > (metodologię), ale w tym akurat wypadku jest ono niepotrzebne, czy wręcz
        > > szkodliwe". Gross nie uzasadnia tego postualtu szerzej, choć zapytać można
        > , co
        > > takiego stałoby się, gdyby źródła te poddać normalnej krytyce historycznej
        > .
        > > Przecież jesli są rzetelne, krytyka tylko by tą rzetelność potwierdziła.
        > > Pytanie brzmi: czy uważasz Snajperze, że Gross ma rację proponując swoja
        > > rewolucję metodologiczną w stosunku do źródeł z czasów holokaustu, a jesli
        > tak,
        > > to w czym to nowe podejście jest lepsze od poprzedniego??
        >
        > Traktowanie każdego źródła jako pewnego doprowadzić musi do sprzeczności. Bo
        > wszak nigdy nie jest tak, że wszystkie źródła sa zgodne we wszystkich
        > szczegółach. Najczęściej nawet dwa źródła nie są zgodne w stu procentach. Tak w
        > ęc
        > takie założenie jest nie do utrzymania. Uważam wręcz za prawdziwe twierdzenie,
        > że
        > nie ma źródeł w 100% pewnych. A im dalej od zdarzenia, tym ta pewność jest
        > mniejsza. To właśnie zadaniem historyka jest wydłubanie z rozmaitych źródeł tyc
        > h
        > prawdziwych kawałków i ułożenie z nich obrazu tego, co zaszło naprawdę.
        >
        > Pozdrawiam.
        >
        > A teraz poczytam, co napisali inni.

        Więc poczytaj i się odnieś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka