dachs
17.03.04, 15:05
Tekst ten adresuje do wszystkich, ktorzy biczowali, flekowali lub zanudzali
na smierc Luzera w jego watku o Pasji. Tu jest link.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11253455
Mam szczescie miec w gronie przyjaciol pewna pania, w powaznym juz wieku,
aktywna katoliczke, ktorej aktywnosc nie ogranicza sie do chodzenia co
niedziele do kosciola.
Razem z ksiedzem w swojej parafii organizuje np. pomoc dla niepelnosprawnych
dzieci, bierze udzial w pielgrzymkach i jest aktywna dzialaczka Towarzystwa
Przyjaciol Fundacji Jana Pawla II - i w tym chakterze byla w Watykanie z
okazji 25-lecia jego pontyfikatu.
Jest jedna z rzadko spotykanych osob, u ktorych pasja dzialania wynika z
milosci do swiata, a wspolczucie kaze natychmiast podejmowac rozsadnie
przemyslana akcje pomocy. Z naciskiem na "rozsadnie przemyslana".
Wszystko to podbudowane bardzo mocna wiara.
Gdy dowiedzialem sie wybiera sie na "Pasje", poprosilem ja natychmiast, by
podzielila sie swoimi wrazeniami.
Pani ta nie czyta forum i nie wie nic o burzy nad tekstem Luzera. A ja bylem
ciekaw opinii osoby, ktora szanuje i ktorej zdanie cenie, co do ktorej wiem z
realu, ze religia odgrywa w jej zyciu bardzo wazna role.
Przed chwila dostalem od niej ten list:
"Byłam wczoraj na filmie „Pasja”. Najkrótsza recenzja: za dużo filmu, za mało
pasji.
Do połowy, do sceny biczowania byłam autentycznie przejęta. Dalej patrzyłam
chłodnym okiem na widowisko. Nie taki chyba był cel Gibsona. Nie rozumiem,
dlaczego odszedł od wierności przekazu na rzecz symboliki i widowiska. Nie
chodzi mi o sceny drastyczne, dla mnie takich nie było. Ale ja okropnie nie
lubię w kinie (ani nigdzie) walizek, które nic nie ważą, biegów, które nie
męczą, zderzeń, po których jedzie się dalej.
W filmie Gibsona krzyż musiał ważyć kilkaset kilogramów, jeśli nie więcej niż
tonę. A Chrystus go niesie. Dlaczego? Bo tak drogę krzyżową przedstawiają
malarze? Przecież skazaniec nosił tylko belkę poprzeczną. Pionowe były na
stałe wkopane w skałę. Uliczki Jerozolimy są tak wąskie, że o żadnych tłumach
nie mogło być mowy. A epatowanie sceną wbijania gwoździ, w dodatku nie w to
miejsce, po co? Tragizm śmierci krzyżowej polegał na tym, że skazaniec dusił
się pod ciężarem opadającego ciała. Dusząc się, odruchowo podciągał w górę –
po to były podpórki pod nogi, żeby przedłużyć mękę. Scena łamania goleni –
żeby kończyć - dla większości chyba widzów niezrozumiała.
Gdybym nie była w Ziemi Świętej, w Jerozolimie, gdybym nie miała mądrego
księdza za przewodnika, pewnie bym innym okiem patrzyła na film.
Ale dobrze, że film powstał. Pewnie potrzebny jest dzisiejszemu światu
pełnemu takiej samej nienawiści. Tylko, czy aby na pewno nienawistnicy
rozumieją przesłanie? W kręgach ultrakatolików nie można powiedzieć słowa
krytyki. Tworzy się krucjata w obronie filmu. Ciągle ten sam schemat – czy
zamach terrorystyczny, czy film: jak to wykorzystać dla siebie. Obrzydliwość."
Czytajac to pomyslalem sobie od razu o Was kochani, ktorzy tak biczujecie
Luzera
Czy rozumiecie przeslanie, nienawistnicy?
borsuk