Na potrojny sukces “Pasji” sklada sie niewatpliwie sukces kasowy, ktory
oczywiscie wiaze sie z ogladalnoscia, oraz sukces koncepcji filmu ktora
trafila do przekonania wielu kosciolow chrzescijanskich, a wsrod nich
katolickiego. Generalnie, im bardziej konserwatywne wyznanie tym lepszym
przyjeciem cieszyl sie film. Powyzsze, a zwlaszcza argument kasy,
zdecydowanie trafia do przekonania mlodych drapieznych a koncepcja do
religijnych fanatykow. Czy wyczerpuje dyskusje na temat filmu – to juz
calkiem inna sprawa.
Utarlo sie w Polsce bledne przekonanie, ze w Stanach liczy sie tylko kasa.
Przekonanym o powyzszym na nic nie zda sie informacja o ogromnej
kontrowersyjnosci w odbiorze filmu – bezsprzecznie wskazujacej iz, jednak,
nie tylko kasa sie tu liczy. Owszem nikt nie bedzie podwazal sukcesu kasowego
oraz medialnego filmu – te przyjmowane sa tu z uznaniem i czesto z podziwem.
Jak by nie patrzec, pieniadz niewatpliwie jest miara sukcesu a eksponujaca
pragmatyzm kultura amerykanska bardzo wyraznie odzwierciedla powyzsze. W
bledzie jest jednak ten kto sadzi, ze amerykanska kultura jest az tak mialka.
Uznanie dla geniuszu tworcy w zwabieniu publicznosci do kin, oraz zrobieniu
fortuny, wcale nie przeszkadza by ocenic dane dzielo w kategoriach kiczu czy
nawet chlamu. Coz z tego, ze wymienione takze miewaja wziecie.
Mnie - ktory lubi Gibsona, ktory z zainteresowaniem obejrzal film, ktorego
niczyje finansowe powodzenie w oczy nie kluje - interesuja jednakze mniej
przyziemne aspekty tego glosnego w kinematografi wydarzenia. Glownie te ktore
przewijaly sie w towarzystwie glosnych kontrowersji, a niejednokrotnie byly
ich zrodlem. Na przyklad podnoszony aspekt antysemicki – moim zdaniem mocno
naciagniety, jako ze film nie byl w stanie wzniecic antysemickich uczuc u
widza o czystym sercu. Widzowi skazonemu antysemityzmem, natomiast, film ten
najzupelniej nie byl potrzebny w celu umocnienia sie w przekonaniach.
Inny watek dysusyjny dotyczy zgodnosci filmu z ewangeliami, oraz ewentualnego
przedsoborowego odchylenia przekazu. Na tym polu kontrowersjom nigdy chyba
nie bedzie konca, albowiem nie ma jedynie slusznej interpretacji ewangelii –
jest ich przynajmniej kilka... jedynie slusznych, przy czym nie slychac bylo
znaczacych glosow krytyki, dochodzacej z najwiekszych kosciolow wyznaniowych.
Mozna wiec uznac, ze zgodnosc z NT na pewno byla do przelkniecie chocby dla
Kosciola Rzymsko-katolickiego – ktory przodowal przeciez w rozplywaniu sie
nad filmem.
Bardziej interesujace od ewangelicznych wydaja mi sie dyskusje poswiecone
zgodnosci filmu z przekazem historycznym. Tu niejednokrotnie dawano do
zrozumienia, badz mowiono wprost, ze zapisy nowotestamentowe a historiografia
to (przynajmniej) niekoniecznie to samo. Przyczynkiem do niniejszych byl
niewatpliwie papieski wykrzyknik “tak bylo!”, z ktorego pozniej – w obliczu
nieuniknionego blamazu – strona koscielna predko sie wycofala.
Jednakowoz, ‘jak bylo’ to tak naprawde nikt nie wie, przy czym brak
jakichkolwiek dowodow na potwierdzenie owego ‘tak bylo’ wskazuje
bezsprzecznie na to, ze jednak ‘tak nie bylo’.
Ciekawymi wydaly mi sie nieprzewidziane oraz niechciane efekty, do ktorych
nawiazalem w “Za dwie godziny wybieram sie na Pasje M.Gibsona”
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11051292
oraz w “Drugie Sepuku filmu Gibsona”
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11212996
W pierwszym zwrocilem uwage na ‘wstretna morde religii’ oraz uniwersalizm
tego zjawiska, podczas gdy w drugim naglosnilem szyderczy smiech losu, gdy
Gibson pragnacy odmalowac okrucienstwo starozytnych, w efekcie, okazal sie
mniej wrazliwy od nich.
“W swoim dziele Gibson odslonil jednak te straszne sceny przed publika
kinowa.
Sceny ktore w Nowym Testamencie, byc moze, mialy miejsce, ale za "zaslona". A
moze nie mialy miejsca - ktoz to moze wiedziec. Wystawil na widok publiczny
kazn ktorej nawet okrutni Rzymianie czy Zydzi, a juz szczegolnie ewangelisci,
nie mieli odwagi przeznaczac dla gawiedzi. Robiac swoj film, zerwal Gibson
zaslone tajemnicy za ktora, okazalo sie, znalazly sie jego wlasne wyobrazenia
scen ktore byc moze mialy miejsce, a byc moze nie mialy. Serwujac te widoki
tlumowi, a zwlaszcza dzieciom, wykazal sie Gibson zdecydowanie mniejszym
brakiem wrazliwosci niz testamentowi Rzymianie i Zydzi - ludzie prymitywni i
okrutni.
Podobna wrazliwoscia popisal polski kler.”
.
Ponadto, w “Drugim Sepuku” znalazlo sie miejsce i na “sepuku trzecie” –
zawdzieczane nieprzewidzianym i niepozadanym reakcjom.
“Ten film, otoz – pisalem - jak zaden dotad rozpetal dyskusje ktora mocno
kloci sie z oczekiwaniami Gibsona i chocby polskiego kleru, liczacego na
identyczne jak Gibson skutki oddzialywania Pasji. Osobiscie nie przypominam
sobie tak szeroko zakrojonej dyskusji na temat historycznosci Jezusa -
dyskusji ktora toczyla sie dotad jedynie w bardzo waskich gronach.
Co ciekawe ta dyskusja bedzie trwac i dotrze pod strzechy. A niedowiarkowie i
tak pozostana pelni watpliwosci. Ba, w wyniku niniejszej dyskusji beda mieli
ich wiecej.”
.
Do zapowiadanej dyskusji dorzucila mnostwo interesujacych spostrzezen i
wnioskow Kamila (‘Camrut’

. W kontrowersji dot. charakteru filmu (religijny
vs. masowy) pisze Kamila:
>>Pasja nie uczestniczy w festiwalu kultury religijnej – a w festiwalu
masowej kultury filmowej – tak jak kazda tego typu produkcja, za chwile
bedzie przeciez na tej mocy innymi stawac do roznego rodzaju konkursow - tak
samo jak Breavehart

))) (...)W tym rozumieniu, jakie tutaj przedstawilam –
szybny rozmaz jest nawet bardziej sztuka sakralna

))
....
A teraz o tej celowosci krytycznego podejscia...
No wiec tak jak ja to widze - owo KRYTYCZNE podejscie filmowych specjalistow
chroni nas od BEZKRYTYCZNEGO przyjecia Pasji : D