maksimum
22.05.17, 17:20
www.youtube.com/watch?v=m3nut3N8FWA
Widzicie jak sie drapie po lewej stronie?
Spotkalem go po raz pierwszy w osrodku wypoczynkowym upstate NY kilkanascie lat temu.
No wiec bylo wszystko.
Byly koncerty,spotkania przy ognisku,ale to dopiero wieczorem,bo za dnia byly spotkania przy basenie.
Facet byl niesamowity.
Siedzielismy wokol basenu,czesc ludzi sie kapala,czesc grala w karty,a on podszedl i sie przedstawil:Zbigniew Wodecki jestem i przysiadal sie do jakiejs grupy ludzi.
Ja sie uwzialem,ze naucze go grac w tenisa,bo w osrodku byly swiezo polozone korty.
On mi pokazal jego bardzo grube okulary i powiedzial ze z takim wzrokiem to on bedzie pilke na sluch odbieral.
Rzeczywiscie mu nie szlo i dalismy sobie spokoj.
Byl tam wtedy Poznakowski z Dana.
Poznakowski byl kompletnie inny niz Wodecki.
Wodecki-spokojny,ukladny,wywazony,widac bylo po nim klase.
Poznakowski natomiast bardzo intensywny,mozna wrecz powiedziec nerwowy i na dodatek slabowaty na zdrowiu,bo te wszystkie instrumenty musiala mu Dana nosic,bo Rysiu byl bardzo szczuplutki,zeby watly nie powiedziec.
Rysiu byl zapalonym graczem w brydza,a ze ja tez to wieczory i noce na brydzu spedzalismy.
Doprowadzalem go do szalu,bo on myslal ze gra bardzo dobrze w brydza,a ja w Polsce na turniejach gralem,wiec taki brydzyk roberkowy to byl dla mnie spacerek.
On swoja Dane traktowal jak sluzaca,no wiec gdy ja z nia gralem,to musialem z nim wygrac i zrobic to tak,by byla w tym duza Dany zasluga.