benek231
25.03.19, 17:21
>>Kakistokracja, najkrócej mówiąc, to rządy najgorszych, najmniej wykwalifikowanych lub też, co często idzie w parze, najbardziej pozbawionych skrupułów, wyzutych z zasad. Słowo greckiej proweniencji, zbitka dwóch – „kakos”, stopień najwyższy od „zły” oraz „kratos”, czyli „władza”. >>
Bądźmy wszakże sprawiedliwi. Lista kandydatów do niezaszczytnego tytułu nieoczekiwanie się wydłużyła i obok Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Trumpa z powodzeniem stanęła brytyjska premier Teresa May, włoscy i węgierscy populiści. Nie pozostają też w tyle niektórzy przywódcy Ameryki Łacińskiej w Kolumbii i w Brazylii.
Nie jest to jednak tylko kwestia politycznych szalbierzy. Jak przytomnie stwierdza Golędzinowski: Miernoty dobrze wiedzą, komu zawdzięczają swój niezasłużony sukces – wszak nie własnym przymiotom, których nie posiadają, ale kaprysowi władcy. Kakistokracja stosowana prowadzi nieuchronnie do degeneracji państwa, degradacji jego funkcji i ogólnej dysfunkcjonalności.
studioopinii.pl/archiwa/191833
A pozniej bedzie taki burdel jak za czasow "zlotej wolnosci", i kto wie czy sasiedzi nie wpadna znow na pomysl by cos na to poradzic...