Dodaj do ulubionych

============aQUaNET=2996==============

    • drf ============sadyzm============== 31.05.06, 17:21
      Sadyzm - rodzaj zaburzenia seksualnego (parafilii), w którym jednostka odczuwa
      podniecenie seksualne w wyniku zadawaniu partnerowi fizycznego i psychicznego
      bólu oraz upokarzania go. Jego przeciwieństwem jest masochizm, dlatego związki
      sado-masochistyczne mogą stanowić źródło satysfakcji dla obu stron. Przeważającą
      większość sadystów (jak i masochistów) stanowią mężczyźni.

      Dość powszechne fantazje seksualne, których głównym motywem jest cierpienie i
      upokorzenie, nie wystarczają do stwierdzenia, że mamy do czynienia z sadyzmem.

      Nazwa sadyzm pochodzi od nazwiska markiza de Sade, powieściopisarza żyjącego na
      przełomie XVIII i XIX wieku, który zasłynął barwnymi opisami praktyk
      sadomasochistycznych. Potocznie terminu sadyzm używa się nieprawidłowo także
      ogólnie na określenie okrucieństwa zadawanego człowiekowi, bez kontekstu
      seksualnego.

      Sadyzm seksualny należy różnicować z okrucieństwem w kontaktach seksualnych,
      będących przejawem np. zaburzeń osobowości, jak np. psychopatia.

      pl.wikipedia.org/wiki/Sadyzm
      Psychopatia, osobowość dyssocjalna (ICD-10 F60.2), osobowość antyspołeczna to
      zaburzenie struktury osobowości o charakterze trwałym, dotyczące 2 – 3% każdej
      populacji. Zaburzenie to wiąże się z obecnością trzech deficytów psychicznych:
      lęku, uczenia się i relacji interpersonalnych.

      Kazimierz Pospiszyl dzieli zaburzenie na typ impulsywny i typ kalkulatywny.

      Pospiszyl wyróżnia w psychopatii:

      * deficyt lęku - defekt emocjonalny polegający na braku przyswajania
      odruchów moralnych i braku empatii;
      * deficyt uczenia się – dominujące w typie impulsywnym zachowania agresywne;
      * upośledzenie związków – relacje oparte na przydatności innych do własnych
      celów, płytkie związki – dominujące w typie kalkulatywnym, ignorowanie konwencji
      społecznych;
      * cierń psychopatyczny – zubożone życie psychiczne, kompensowane przez
      narcyzm – wyczulenie na przejawy niedoceniania.

      pl.wikipedia.org/wiki/Psychopatia
      • pozarski Re: ============sadyzm============== 31.05.06, 17:46
        Dziwie sie, ze musiales to przepisac. Czekam na cos od ciebie, z samych
        bebechow, prosze bardzo, ale wlasnego. I bez inwektyw, prosze. To nieladnie,
        mowi jeni, kiedy dorosli tak na siebie brzydko mowia.
        • zupagrzybowa socrealizm historyczny 01.06.06, 16:22
          Uzyskawszy niepodległość dzięki Wielkiej Październikowej Rewolucji
          Socjalistycznej burżuazja polska wespół z obszarnictwem utworzyła państwo
          imperialistyczne - pisał socrealistyczny historyk Karol Lapter w 1952 roku. -
          Wobec istnienia obiektywnie rewolucyjnej sytuacji użyła ona wszelkich środków,
          aby zahamować rozwój subiektywnego czynnika rewolucji, tj. wzrostu świadomości i
          zorganizowania mas pracujących, przede wszystkim proletariatu".

          www.kurierplus.com/issues/2001/k375/kp375-03.htm
          www.angelfire.com/ok2/polisharmy/chapter2.html
          • pozarski Re: socrealizm historyczny 01.06.06, 16:52
            zupagrzybowa napisała:

            > Uzyskawszy niepodległość dzięki Wielkiej Październikowej Rewolucji
            > Socjalistycznej burżuazja polska wespół z obszarnictwem utworzyła państwo
            > imperialistyczne - pisał socrealistyczny historyk Karol Lapter w 1952 roku. -
            > Wobec istnienia obiektywnie rewolucyjnej sytuacji użyła ona wszelkich środków,
            > aby zahamować rozwój subiektywnego czynnika rewolucji, tj. wzrostu
            świadomości
            > i
            > zorganizowania mas pracujących, przede wszystkim proletariatu".
            >
            > www.kurierplus.com/issues/2001/k375/kp375-03.htm
            > www.angelfire.com/ok2/polisharmy/chapter2.html

            hehe.dobre co?Moj stary tak wtedy (1952r) pisal, ale ty dzisiaj tak mowisz.Not
            bad, powiedzial szwed.
          • pozarski Re: socrealizm historyczny 01.06.06, 18:32
            zupagrzybowa napisała:

            > Uzyskawszy niepodległość dzięki Wielkiej Październikowej Rewolucji
            > Socjalistycznej burżuazja polska wespół z obszarnictwem utworzyła państwo
            > imperialistyczne - pisał socrealistyczny historyk Karol Lapter w 1952 roku. -
            > Wobec istnienia obiektywnie rewolucyjnej sytuacji użyła ona wszelkich środków,
            > aby zahamować rozwój subiektywnego czynnika rewolucji, tj. wzrostu
            świadomości
            > i
            > zorganizowania mas pracujących, przede wszystkim proletariatu".
            >
            > www.kurierplus.com/issues/2001/k375/kp375-03.htm
            > www.angelfire.com/ok2/polisharmy/chapter2.html

            Zapomnialem dodac, zeby sie trzymac twojej formuly:...ty, Dajczgewand, tak
            mowisz dzisiaj.
            • dajczgewand ......... . ;-) ............ 01.06.06, 23:24

              W szpitalu psychiatrycznym lekarz siedzi przy łóżku nowego pacjenta i pyta:
              - Jak się nazywacie?
              - Jak to, nie wie pan? Jestem Napoleon Bonaparte.
              - Tak? A kto panu to powiedział?
              - Pan Bóg.
              Na to odzywa się głos z sąsiedniego łóżka:
              - On kłamie. Nic mu takiego nie mówiłem.
              _____________________________________________________

              Facet jedzie samochodem i słyszy w radiu komunikat:
              - Uwaga! Jakiś wariat na drodze 123 jedzie pod prąd!
              Słysząc to, kierowca rozgląda się i mówi do siebie:
              - Jaki jeden wariat? Są tu ich tysiące!

              __________________________________________________

              Kowalski przechodzi badania testowe. Psychiatra, narysowawszy trójkąt, pyta:
              - Co to jest?
              - Goła kobieta
              Psychiatra rysuje trapez
              - A to co?
              - Goła kobieta
              - A to co? - pyta psychiatra narysowawszy koło
              - Goła kobieta
              - Panie Kowalski, pan nie tylko jest chory psychicznie, pan jest na dodatek
              erotomanem!
              - Ja, erotoman? A kto mi te wszystkie świństwa rysował?

              ____________________________________________________

              W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala
              psychiatrycznego:
              - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej!
              - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba
              zwariował!

              wink
              • pozarski Re: ......... . ;-) ............ 10.01.07, 13:21
                dajczgewand napisał:
                > - Jak się nazywacie?

                Mialem z nim mila rozmowe, glownie - wspominkowa.
                Zahaczylismy o marzec 68 i... zaproponowal mi wywiad.
                Nie zgodzilem sie..
                Pytalem go o powody stanu wojennego miedzy Wami.
                Nie chcial o tym mowic, ale nie probowal Ciebie obmalowywac.

                W
                ---
    • pozarski Re: socrealizm histeryczny 03.06.06, 15:25
      No i kto tu hooooj? Nisko latasz dajczer.
      • patience W ramach wyjatku ci odpowiem 03.06.06, 15:43
        To nie my. Kazdy ci to potwierdzi z tutejszych bywalcow, bo sie znamy nawzajem i
        bez pudla rozpoznajemy nawet przy zmianie nika, po "charakterze pisma".
        Podejrzewam ze ludnosc czyta co piszesz, ma na ciebie wieksza tolerancje, bo
        "jestes tu nowy", ale jednak naruszasz netykiete. Po imieniu i nazwisku pisales
        brzydkie rzeczy o pewnym naszym wspolnym znajomym, i to nie raz. Tutaj jest to
        traktowane jako ciezkie naruszenie regul gry. No i ktos ci daje nauczke. Nihil
        novi. Przy okazji wyjasnie, ze tutaj przychodza ludze z roznych srodowisk, nie
        po to, by sie mordowac nawzajem, tylko po to, zeby spokojnie wymieniac
        pogladami. Cenne jest wlasnie to, ze sa ludzie z srodowisk diametralnie od
        siebie sie rozniacych, bo to zapewnia autentyczna dyskusje. Nawet w
        najgoretszych dyskusjach sie nie przekracza pewnych granic. Ty grales na
        ewliminacje, a tego nikt tu nie lubi, niezaleznie jakie ma poglady.
    • pozarski Re: socrealizm histeryczny 03.06.06, 16:26
      karol.lapter napisał:

      > Zostawcie mojego syna w spokoju.
      > To moja wina, ze sie wstydzi swojego nazwiska.
      > I nie zapominajmy, ze to wlasnie nasze kury wraz z bratnimi kurami Zwiazku
      radz
      > ieckiego zniosly np.
      > w 1967 i w 1968 tyle jaj, ze pokonalismy tym samym kury imperialistyczne o
      3243
      > 2 jaj.
      > Ja to mkowie powaznie - nie dla jaj.
      > Karol, co sie z kurami budzi.... jak syn Januszek.... vel Pozarski tu ludzi
      n
      > udzi

      W ramach normalki: nie czytam wypocin, jeno tworczosc twojego mentora mnie
      coraz bardziej bulwersuje. Poslalem strone na swietlice, niech wiedza, ze ma
      wielki talent literacki. Zastanawiam sie tez nad innymi krokami, poniewaz
      uzywanie danych mojego ojca jako ksywy niespecjalnie mi sie podoba.
      • drf TH*A__IL__A*ND__________________ไ ทย 05.06.06, 22:44
        Thailand, officially the Kingdom of Thailand, is a country in Southeast Asia,
        bordering Laos and Cambodia to the east, the Gulf of Thailand and Malaysia to
        the south, and the Andaman Sea and Myanmar to the west. Thailand was also known
        as Siam, which was the country's official name until May 11, 1949. The word Thai
        (ไทยwink means "freedom" in the Thai language and is also the name of the majority
        Thai ethnic group.

        en.wikipedia.org/wiki/Thailand_____________________________________________

        SYJAMISCI DO SYJAMU !!!!.))))

        drf
        • idelfons.zgryz_bieruta Re: Th*A__IL__A*nD & Syjamisci Do Syjamu !) 06.06.06, 19:22
          Witam sie na Aquanet czego i Wam zycze. Przerzucilem pare tekstow i chcialbym zrozumiec czym sie
          sie naprawde zajmujecie ? Poza tym mam wrazenie, ze znajduje sie w tym gronie takze i osoba, ktora
          mnie moze poinformowac o co chodzi tu z tym "Oswiadczeniem" ktore wpaldlo mnie tu do komputera a
          podpisane przez jakied ok. 220 osob najprawdopodobnie narodowosci zydowskiej napisane przeciwko
          innym Zydom a skierowane do kogos w Polsce. Czyta sie to jak doniesienie. Zrozumialem, ze miedzy
          innymi chodzi o wchodzenie do teczek i, ze jest to bardzo na reke tym okolo 220 osobom.
          Zakladam, ze te osoby, ktore donosza o tym fakcie komus tam w Polsce nie sa zainteresowane aby ktos
          wiedzial co maja w teczkach. Czy to znaczy, ze maja cos w tych teczkach ? Zauwazylem tez
          przypadkiem, ze jedna z osob podpisanymi pod doniesiem na organizacje Nadzieja68 (od kiedy
          istnieje i jakie ma cele i gdzie sie wiecej mozna o niej dowiedziec ?) z nazwiska przypomina osobe,
          ktora tu wystepuje w jednym z tekstow. Czy podpisany pod oswiadczeniem ( czy to przypadkiem do
          wladz polskich i jezeli tak to ktorych ?) czlowiek pod nazwiskiem Laptar i ten o ktorym ktos tu pisal,
          jako komunistycznemu ideologowi to ta sama osoba ? Prosze wybaczyc jezeli tu cos myle. Dlatego tez
          pytam. Probuje sie polapac czy to Oswiadczenie tych 227 (?) osob to list bylych komunistow na
          swoich niekomunistycznych ziomkow (co bardzo przypomina dzialanie komunistyczne) czy calkiem
          cos innego ? Czy pan Laptar moze mnie to wyjasnic, chyba, ze zbierznosc nazwisk bardzo przypadkowa
          ?
          Polecam sie pamieci.
          Idelfons Zgryz-Bieruta
          • drf Re: Th*A__IL__A*nD & Syjamisci Do Syjamu !) 08.06.06, 02:39

            sp-psi.blogspot.com/

            zgryz_bieruta? brew_rokosowskiego? w kazdym razie witaj na aqua---!
            pzdr
            drf
            • zupagrzybowa Re: Th*A__IL__A*nD & Syjamisci Do Syjamu !) 09.06.06, 21:53
              TAJLANDIA , do 1949 Syjam

              Mapa Tajlandii
              670x677 40KB
              Mapa Tajlandii
              Tajlandia, Bangkok, pałac królewski
              Tajlandia, Bangkok, pałac królewski
              Tajlandia, wyspa Koh Nangyuan
              Tajlandia, wyspa Koh Nangyuan
              państwo w płd.-wsch. Azji, na płw. Indochińskim i Malajskim, od płd. wsch.
              oblane wodami Zat. Tajlandzkiej, od płd. zach. wodami M. Andamańskiego i Cieśn.
              Malakka; graniczy z Myanmarem (Birmą), Laosem, Kambodżą i Malezją; pow. 514 000
              km2; 64,2 mln mieszk. (2003); stol. Bangkok, 6,6 mln mieszk. w zespole miejskim;
              gł. m.: Nakhon Ratchasima, Chanthaburi, Khon Kaen, Hat Yai, Chiang Mai; j.
              urzędowy tajski, nadto ang., chin., dialekty regionalne; jednostka monetarna: 1
              baht = 100 satangów; PKB na 1 mieszk. 7000 dol. (2002).

              LUDNOŚĆ. Skład etniczny: 53% Tajowie, 27% Laotańczycy, 12% Chińczycy, 4%
              Malajowie, nadto Khmerowie, Karenowie, Monowie, Wietnamczycy; gęstość
              zaludnienia 125 osób/km2; w miastach 23% mieszk.; przeciętna dł. życia:
              mężczyźni – 66 lat, kobiety – 72 lata; wyznania: buddyzm (hinajana) – 94%, islam
              – 4% (gł. Malajowie), chrześcijaństwo, hinduizm, konfucjanizm.

              USTRÓJ. Monarchia konstytucyjna; na podstawie konstytucji z 1997 głową państwa
              król (Rama IX Bhumibol Adulyadej, od 1946); parlament dwuizbowy (zw.
              Zgromadzeniem Nar.), powoływany w wyborach powszechnych: Izba Reprezentantów
              (niższa) – 500 czł., kadencja 4-letnia i Senat – 200 czł., kadencja 6-letnia;
              rząd wyłaniany ze składu Izby Reprezentantów; administracyjnie kraj dzieli się
              na 8 regionów i 76 prowincji (czangwady).

              WARUNKI NATURALNE. Ukształtowanie pow. przeważnie nizinne; na wsch. Równina
              Korat ograniczona od płd. niewysokim pasmem Dangrek, od zach. górami Thiu Khao
              Phetchabun; w części środk. rozległa aluwialna Niz. Menamu, na płn. zamknięta G.
              Północnosyjamskimi (najw. szczyt kraju Doi Inthanon 2595 m); wzdłuż zach.
              granicy pasma górskie Tanen Tong Dan (wys. do 1964 m) i Bilok Tong Dan (wys. do
              1247 m); na Płw. Malajskim obszary nizinne; wybrzeża silnie rozczłonkowane, po
              obu stronach płw. sporo w. koralowych, najw. Phuket, Samui, Phangan. Klimat na
              przeważającej części terytorium zwrotnikowy monsunowy, wybitnie wilgotny, tylko
              na Równinie Korat zwrotnikowy suchy; średnie temp. miesięczne od 22–28ºC na płn.
              do 26–31ºC na płd.; średni roczny opad 500 mm na Równinie Korat, 1300 mm na Niz.
              Menamu, 3000 mm na Płw. Malajskim i powyżej 4000 mm miejscami w górach; pora
              deszczowa V-X, związana z monsunem płd.-wsch. Gęsta sieć rzeczna, najw. rz.
              Menam (1200 km), z dopływami Me Ping, Pa Sak, Mekong (graniczna z Laosem);
              wszystkie żeglowne, wykorzystywane do nawadniania, spławu drewna, w celach
              energetycznych. Roślinność tropikalna, monsunowa, lasy intensywnie
              eksploatowane, przetrzebione (cenne drzewo tekowe), zajmują 27% pow.; na
              Równinie Korat – sawanny; na błotnistych wybrzeżach – namorzyny; gleby żyzne,
              okres wegetacyjny trwa cały rok umożliwiając dwu i trzykrotne zbiory.

              GOSPODARKA. Jeden z najszybciej rozwijających się krajów Azji Płd.-Wsch. (wzrost
              produktu krajowego brutto w latach 90. średnio ok. 8%); obok nowoczesnych
              dziedzin przem. elektronicznego (podzespoły elektroniczne, odbiorniki tv,
              komputery), motoryzacyjnego (Honda, Yamaha), chem. (2. miejsce w świecie w
              produkcji kauczuku), włókienniczego – rozwinięte górnictwo, m.in. wydobycie rud
              cyny, cynku, antymonu, wolframu, manganu, fluorytów, węgla brunatnego, gazu
              ziemnego (z szelfu Zat. Tajlandzkiej), gipsu, lignitów; nadto przem. odzieżowy,
              cukrowniczy, cementowy, gumowy, rafineryjny; rozwinięte rzemiosło artystyczne
              (wyroby z kości słoniowej, biżuteria). Tradycyjnie mocne, mimo rozdrobnienia
              gospodarstw, rolnictwo; użytki rolne stanowią 41% pow. kraju; ok. połowy areału
              zajmuje uprawa ryżu, nadto maniok, kukurydza, kauczukowiec, juta, trzcina
              cukrowa, tytoń, bawełna, palma kokosowa, bataty, orzeszki ziemne, sezam, soja,
              ananasy, banany, rącznik (na olej rycynowy), zioła na przyprawy kuchenne; w
              górach, w rejonie tzw. Złotego Trójkąta, nielegalna uprawa maku na opium i
              heroinę; hodowla trzody chlewnej, bydła, koni, słoni, drobiu; rozwinięte
              rybołówstwo (krewetki); znaczące dochody z turystyki (ponad 5 mln gości rocznie,
              wpływy - 4 mld dol.), w tym z cieszącej się rosnącym powodzeniem taniej
              turystyki medycznej (operacje kosmetyczne, pomostowania tętnic, wymiana
              uzębienia, powiększanie piersi, usuwanie zaćmy, wszczepianie endoprotez -
              wszystko w cenach o 30-40% niższych niż na Zachodzie). Sieć kolejowa łączy gł.
              ośrodki miejskie, sieć drogowa drastycznie przeciążona, zwł. w Bangkoku (2.
              miejsce po Mexico City pod względem zanieczyszczenia powietrza spalinami); jeden
              z najw. w Azji międzynar. port lotniczy Don Muang w Bangkoku; własne linie
              lotnicze utrzymujące połączenia z 34 krajami; słabo rozwinięta telekomunikacja.
              Najważniejszą instytucją nauk. Królewskie Tow. Syjamu zał. 1904 oraz Tajlandzkie
              Tow. Nauk.-Przyr. zał. 1948 – oba w Bangkoku; nadto 15 uniw., w tym 3 prywatne,
              najstarszy zał. 1917, kilkanaście innych szkół wyższych; Regionalne Biuro UNESCO
              ds. Płd. Azji i Pacyfiku.

              HISTORIA. Terytorium T., zwł. dorzecze Menamu, zamieszkiwały początkowo plemiona
              zhinduizowane, które w VII w. utworzyły państwo Dvaravati, a w VIII – Srivijaya,
              podbite X–XII w. przez Khmerów, którzy zawładnęli całym obszarem T. z wyjątkiem
              płn. pogranicza, gdzie powstało królestwo Monów; pod koniec XII w. Khmerowie
              ulegli Tajom (zw. też Syjamczykami), emigrującym tutaj od X w. z płd.-zach.
              Chin; Tajowie ok. 1220 utworzyli państwo Sukhothaj, ulegając równocześnie
              wpływom wyznawanego przez Khmerów buddyzmu i ich zhinduizowanej kultury;
              najwybitniejszy władca Tajów Rama Kamheng (1279–1316) dokonał licznych podbojów
              sięgając po Mekong i Malezję; ok. 1350 powstało kolejne tajskie królestwo ze
              stol. w Ajutthaji (zał. Rama Thibodi I), które w pierwszej połowie XV w.
              opanowało Sukhothaj, sporą część Kambodży oraz rozpoczęło ekspansję na
              terytorium Birmy; równolegle do znaczenia doszło królestwo Lan Na ze stol. w
              Chiang Mai; wiek XVI przyniósł też pierwsze kontakty z Europejczykami; 1767
              Birma zdobyła na krótko Ajutthaję; 1770 gen. Phya Taksin wyzwolił płd. część
              kraju, ogłosił się królem Thonburi, 1775 zajął Lan Na, 1778 Vientiane i przejął
              kontrolę nad Laosem; 1782 władzę przejął gen. Czao Phya Czakkri (wyzwoliciela
              uznano za szaleńca i stracono), który przyjął imię Ramy I i zapoczątkował dyn.
              Czakkri, przenosząc stol. nowego państwa pn. Syjam do Bangkoku; próby
              wzmocnienia państwa przez jego następców: Ramę II i Ramę III, mimo zdobyczy
              terytorialnych (zajęcie sułtanatów malajskich i części Kambodży), nie powiodły
              się wobec rosnącego znaczenia w regionie mocarstw kolonialnych, zwł. Francji i
              Anglii; traktaty z Anglią (1855), z Francją i z USA (oba 1856) uczyniły Syjam
              krajem półkolonialnym, z formalną niepodległością; 1867 utracono Kambodżę, 1893
              Laos na rzecz Francji, 1909 sułtanaty malajskie na rzecz W. Brytanii; mimo strat
              terytorialnych za panowania Ramy IV (1851–68) i Ramy V (1868–1910)
              zmodernizowano państwo, zbudowano nowoczesną infrastrukturę (m.in. koleje, linie
              telegraficzne, uniw. w Bangkoku), zniesiono poddaństwo; podczas I woj. świat. S.
              stanął po stronie koalicji, pozostając po jej zakończeniu pod wpływami bryt.;
              1932 bezkrwawy przewrót przekształcił S. w monarchię konstytucyjną; 1938 władzę
              przejęło wojsko, premierem został feldmarszałek Luang Pibulsonggram, za którego
              kadencji S. zmienił nazwę na Prathet Thai (Tajlandię), symbolizującą dążność do
              objęcia wspólną państwowością ludności Thai (Tajów) zamieszkującej także Birmę i
              Laos; 1940 T. zawarła pakt o nieagresji z Japonią, anektując część terytoriów
              Kambodży i Laosu; 1942 wypowiedziała wojnę W. Brytanii i USA (nie biorąc jednak
              czynnego udziału w walkach), 1943 zajęła Birmę i Malaje; wobec widocznej klęski
              Japonii 1944 Pibulsonggram został odsunięty o
              • zupagrzybowa :::::::::: Th*A__IL__A*nD::::::::::::::::::: :::::: 11.06.06, 18:35
                s:m:t

                Jedność pomiędzy słowem, muzyka i tańcem

                "Pomyśl trochę o mocy muzyki i tańca - mawiał rabbi Nachman z Bracławia. - Ten,
                kto zna tajemnice muzyki, może wymyślać melodie, które pochodzą ze źródeł muzyki
                i które maj± moc oczarowywania słuchacza. Ten, kto słucha muzyki, poddaje się
                melodii i mocy z niej wypływającej.

                Melodia przenika go, budzi i pociąga za sobą.
                Jest to jeszcze bardziej oczywiste w przypadku tańca. Ten, kto naprawdę umie
                tańczyć, może to czynić w talii sposób, że jego ciało wyraża każdy odcień
                melodii. Każda część ciała musi poruszać się w harmonii z muzyką...

                A teraz wyobrażamy sobie melodię ze słowami. W śpiewie doskonałym słowa
                zjednoczone sa z melodią w najmniejszym szczególe. śpiew wyraża słowami
                dokładnie tę samą rzeczywistość, którą muzyka wyraża poprzez piękno melodii.
                Dodaj do tego czynność tańczenia; poprzez ruchy ciała wyraża ono to, co słowa i
                muzyka wyrażaj± w języku dla siebie właściwym. Wszystko jednoczy się w jednej
                harmonii.

                Słowa, melodia i taniec splatają się w doskonałą harmonię i jedność; ten, kto
                tego doświadcza, przeniknięty jest tak wielką radością, że jego dusza umiera dla
                siebie samej i całkowicie powierza się Bogu. To jest największa radość; ten, kto
                jej nie doświadczył, nie wie, co to radość".

                smile
                • drf Re: :::::::::: Th*A__IL__A*nD::::::::::::::::::: 11.06.06, 20:14

                  www.jebe-news.blogspot.com/
                  HOT

                  drf
                  • zupagrzybowa Re: :::::::::: Th*A__IL__A*nD::::::::::::::::::: 11.06.06, 22:52

                    JeBe News
                    www.jebe-news.blogspot.com/
                    wykopaliska z kraju, świata i wszechświata
      • idelfons.zgryz_bieruta Re: srocrealizm histeryczny 06.06.06, 20:11
        pozarski napisał:
        > karol.lapter napisał:
        > > Zostawcie mojego syna w spokoju.
        > > To moja wina, ze sie wstydzi swojego nazwiska. I nie zapominajmy, ze to wlasnie nasze kury wraz
        >> z bratnimi kurami Zwiazku radzieckiego zniosly
        > > np. w 1967 i w 1968 tyle jaj, ze pokonalismy tym samym kury imperialistyczne o 32432 jaj.
        > > Ja tomkowie powaznie - nie dla jaj.
        > > Karol, co sie z kurami budzi.... jak syn Januszek... vel Pozarski tu ludzi nudzi
        >
        > W ramach normalki: nie czytam wypocin, jeno tworczosc twojego mentora mnie coraz bardziej
        >bulwersuje. Poslalem strone na swietlice, niech wiedza, ze ma wielki talent literacki. Zastanawiam sie
        >tez nad innymi krokami, poniewaz uzywanie danych mojego ojca jako ksywy niespecjalnie mi sie
        >podoba.

        Panie Karolu Pozarski,
        Zaczynam sie w tym gubic. Czy pana syn wstydzi sie pana nazwiska czy odwrotnie ?
        Poza tym czy slowo "ksywy" jest tutaj wpisane pomylkowo czy dla unikniecia wpisania slowa "krzywy" ?
        A wiec kto w koncu jest tu zywy i kto jest w koncu krzywy ?
        Ojciec czy syn ?

        A to zastanawianie sie na innymi krokami, panie Pozarski to bardzo dobry pomysl.
        Sam kazdego dnia chodze lub niekiedy tez biegam. A jako chodze to wlasnie raz wolno a raz tez innymi
        krokami. Czasami staje tez w rozkroku. I wtedy przypominam sobie takze i 1968 i mysle oi tym
        biednym, starszawym milicjancie, ktory kazal mi sie.... rozejsc z miejsca w ktorym stalem. Nie sadzi
        pan, panie Pozarski, ze byloby to nie lada zbiegowiskiem okolicznosci gdyby sie okazalo, ze i pan byl
        swiadkiem tego wydarzenia ?


        Idelfons Zgryz-Bieruta

        P.S.
        I pytanie dla wszystkich: Czy na Marxie zyja ludzie ?
        I czy to ma jakis wplyw na moralnosc post-komuny w dzisiejszej dobie ?
        Licze na to, ze jakis ukryty tu krypto-komunista odpowie mi na te pytania (nie wspominajac jednak o
        swojej kryptorchizmie) ?
    • drf ============PSYCHO============== 11.06.06, 23:18
      HOT


      sp-psi.blogspot.com/
      • drf ============Bangkok============== 12.06.06, 00:15

        www.bangkok-photos.com/frameme.php?page=bangkok-views.htm
        www.bangkok-photos.com/frameme.php?page=bangkok-culture.htm
        www.bangkok-photos.com/frameme.php?page=bangkok-gardens.htm
        Ko Pha-ngan

        www.kohphangan.com/index2.html
        fullmoonparty-thailand.com/
        • zupagrzybowa Koh Phangan 14.06.06, 19:31



          Nothing could prepare you for what you are about to experience as you step
          ashore from your water taxi and stroll leisurely up through the Sanctuary
          Resort’s jungle flower gardens. And then you’ll see it! Our magnificent Yoga
          Hall overlooking the bay with sweeping views of the jungle rainforest and
          sparkling waters of the Gulf of Siam. Take a look around. You have now arrived
          in a haven of peace and serenity.

          thesanctuarythailand.com/indexF.htm
          • shamaness Re: Koh Phangan 14.06.06, 20:07
            To cus dla mnie. Bylas tam zupko i polecasz? Szczegolnie mnie rajcuja te
            szamanskie sztuczki. Tylko z robic z tsunami? A moze to bez znaczenia,bo rok
            2012 tuz? Co przezyjem na tym padole, to naszesmile)
            Dzieki za namiary na to sanktuarium.
            • evalena Re: Koh Phangan 14.06.06, 22:03
              I ja tez o niczym innym nie marze!
            • zupagrzybowa Re: Koh Phangan 16.06.06, 12:03
              Piekna pogoda palmy niebieskie niebo i zupa kokosowa...
              Japonie Chiny i Indie sie spotykaja....

              Pozdrawiam
              drf
              • drf Re: Koh Phangan 22.06.06, 16:57
                kap und kap

                jd
                • zupagrzybowa terra ... 29.06.06, 16:39
                  jeszcze tydzien zostal...

                  www.physto.se/~narit/Thailand/PhiPhi_Island_south_thailand.jpg
                  • evalena Re: terra ... 29.06.06, 20:44
                    miejsce akurat na hatikva68 hq.
                    • drf *khanti paramam tapo titikkha,,,* 03.07.06, 06:17

                      Thailand (Prathet Thai, meaning "land of the free")



                      Bangkok (Krung Thep, meaning "city of angels")

                      wink


                      ...

                      Hope is an emotional belief in the possibility of positive outcomes related to
                      events and circumstances within one's personal life. Hope implies a certain
                      amount of perseverance — i.e., believing that something is possible even when
                      there is some evidence to the contrary. Beyond the basic definition, usage of
                      the term hope follows some basic patterns which distinguish its usage from
                      related terms:

                      ....

                      Hope was personified in Greek mythology as Elpis. When Pandora opened Pandora's
                      Box, she let out all the evils except one: Hope. Apparently the Greeks
                      considered Hope to be as dangerous as all the world's evils. But without hope
                      to accompany all their troubles, humanity was filled with despair. It was a
                      great relief when Pandora revisited her box and let out hope as well.

                      www.bobhope.com/Joke.htm
                      • pozarski Re: *khanti paramam tapo titikkha,,,* 03.07.06, 08:42
                        I wouldn't bet on it.
                  • pozarski Re: terra ... 13.07.06, 12:42
                    Na pewno siedzisz w lotusie, wiec nie przerywam medytacji, ale jak sie ockniesz
                    z iluminacji, to wejdz na hatikva68.Ja bez skutku proboje od paru godzin.
                    • pozarski Re: terra ... 13.07.06, 15:45
                      No i znalazlem. Nie pogniewasz sie, ze skrytykuje nowa skore wilka? Duuuuzo
                      gorsza od poprzedniej. Malo oryginalnego materialu, styl jeszcze gorszy niz
                      tam, i wciaz zadnych nazwisk, choc to juz w epoce lodowcowej odbyly sie wasze
                      wybory. Plotkies, z ktorych przenosicie co sie da, duzo lepsze.
                      • drf Damski bokser jestes Pozarski;))) 14.07.06, 02:38

                        Chcesz byc czescia Aqunetu a liżesz tyłki oszolomow z fundacji?
                        Widze ze nic nie zrozumiales z wymiany opinii na temat aurory...zerowa intuicja wink

                        www.ooops.pl/makowskiundpepe/?p=1354
                        • pozarski Re: Damski bokser jestes Pozarski;))) 14.07.06, 08:07
                          a) nie wiem kto to aurora; b) lizalbym chetnie jakies tylki, ale nikt mi ich nie
                          podstawia, w przeciwienstwie do ciebie, ktory wlasnie jest w trakcie lizania (sa
                          zdjecia!); c) daj adres fundacji, zaraz tam pobiegne!
                          • zupagrzybowa ..................Z Iskry ...........Pozar?....... 15.07.06, 02:54
                            Aurora

                            ..................Z Iskry ...........Pozar?.......Mozgu ?


                            ... ad "c) daj adres fundacji, zaraz tam pobiegne!"

                            Zanim pobiegniesz to najpierw zadzwon, zeby sie przygotowali na twoje przybycie

                            tel.(22)758-60-05

                            www.tworki.internetdsl.pl/
                            smile

                            drf
                            • pozarski Re: ..................Z Iskry ...........Pozar?.. 15.07.06, 04:48
                              Namiary znasz, wiec rozumiem, ze jestes stary bywalec. Ale wiesz przeciez, ze
                              tam gdzie ty, ja z trudem znajde przestrzen dla siebie. Takze kotluj sie tam ze
                              swoim zarzadem i czlonkami zalozycielami. Jedno pietro starcza?
                              • pozarski Re: ..................Z Iskry ...........Pozar?.. 15.07.06, 13:56
                                Zdaje sie, ze aqua, a przynajmniej jej swiatli przedstawiciele, jak jaceq, ewa8
                                i abprall, zaczynaja wypychac twoja prawa reke, czy tez lewa noge, patience, z
                                pola widzenia. Poznali sie juz na jej bezpieczniackich obsesjach, zupelnie jak i
                                mysmy, z drugiej strony barykady mieli moznosc ja poznac. Pan premier w
                                odstawce, moze Macierewicz zrobi z wami porzadek.
                              • idelfons.zgryz_bieruta Re:Z (czerwonej) Iskry .......Pozar czerwony! . 18.07.06, 04:31
                                Jak mawial karol lapter, dzwoniac do kolegow z UB:
                                - Kto rano wstaje, ten leje jak z cebra...

                                A dzisiaj czerwony Januszek Lapter
                                probuje dopisac ojcu ostatni czapter

                                pozarski napisał czerwonym atramentem do Karola Laptera w czerwonym piekle:
                                > Namiary znasz, wiec rozumiem, ze jestes stary bywalec. Ale wiesz przeciez, ze
                                > tam gdzie ty, ja z trudem znajde przestrzen dla siebie. Takze kotluj sie tam ze
                                > swoim zarzadem i czlonkami zalozycielami. Jedno pietro starcza?
                                • pozarski Re:Z (czerwonej) Iskry .......Pozar czerwony! . 19.07.06, 22:26
                                  A co mowil stary Szloma Dajczgewand do swojego syna Jozefa, zanim trafil na
                                  Liste Wildsteina? To na razie tajemnica, bo sie jeszcze pani Tyszkiewicz nie
                                  oderwala od klepiska w kosciele, gdzie spowiada sie ze swoich grzechow mlodosci.
                                  Ale niedlugo juz wszyscy sie dowiemy, co uslyszal maly Jozio od tatusia, bo sie
                                  pani Tyszkiewicz ma zamiar wprowadzic na polke w IPN-ie i stamtad naglasniac.
                        • pozarski Re: Damski bokser jestes Pozarski;))) 15.07.06, 22:03
                          JeBe was w te i nazad. No, good try.
                          • sanatorium_psychiatryczne te pozarski...zapalily ci sie opony mozgowe? 16.07.06, 00:35
                            ....ale swiatlo wink
                            ___________________________

                            Do szpitala psychiatrycznego dzwoni z domu lekarz, żeby się dowiedzieć o stan
                            zdrowia chorego.
                            - Siostro, jak się czuje pacjent, który uważa, że jest Alfredem Noblem?
                            - Całkiem dobrze, chociaż przed chwilką wysadził w powietrze pół szpitala.
                            ©
                            • pozarski Re: te pozarski...zapalily ci sie opony mozgowe? 16.07.06, 08:47
                              Wiesz, co jest oznaka galopujacego alzka? No wlasnie takie glupawe dowcipy.
                            • pozarski Re: te pozarski...zapalily ci sie opony mozgowe? 17.07.06, 11:06
                              I ja zdejme rekawiczki.Przypomnijmy sobie fakty: Jozef Dajczgewand i Bogumila
                              Tyszkiewicz zakladaja organizacje pt.Hatikva68 , ktora ma reprezentowac interesy
                              zydowskiej emigracji z 1968 roku. Zydowska emigracja protestuje i pisze list do
                              premiera Marcinkiewicza, ktorego tresc JD i BT kradnie z portalu Reunion68 i
                              przedrukowuje, z odpowiednimi, dodac tu trzeba w stylistyce bezpieki,
                              komentarzami. Jozef Dajczgewand jest usuniety z Reunion68, do ktorej nt zapisal
                              sie w 2006 roku. Nastepuje eskalacja atakow ze strony Hatikva68 na czlonkow
                              Reunion68, ktora polega m in na tym, ze JD kradnie z forum
                              R68,Swietlica,prywatne opinie czlonkow i przedrukowuje je, z odpowiednimi,
                              prosto z tradycji UBeckiej stylistyki, komentarzami na stronach portalu
                              Hatikva68. JD i BT organizuja zjazd H68 i z DWUDZIESTU PARU czlonkow
                              Stowarzyszenia68, konstytuuja Zarzad skladajacy sie z 9 czlonkow, o nazwiskach
                              kompletnie nieznanych w kregach rzeczonej emigracji.Przewodniczacym zostaje
                              Dajczgewand a Sekretarzem Tyszkiewicz, osoba ktora z emigracja 68, ani z niczym
                              rozsadnym w ogole nie ma nic wspolnego. Bogumila Tyszkiewicz w miedzyczasie
                              pisze hagiograficzny tekst dotyczacy zycia i walki Jozefa Dajczgewanda.
                              Eksponuje tam takie fakty, jak ten, ze JD mial byc JEDYNYM torturowanym przez
                              gomulkowska bezpieke czlonkiem "komandosow". Janek Litynski, z ktorym
                              rozmawialem, a ktory zna Dajczgewanda z tamtych lat, nie tylko ze wysmial to,
                              ale jednoznacznie stwierdzil, ze Jozef Dajczgewand jest "co prawda mily, ale
                              wariat." (Zeby nie bylo watpliwosci zapytalem JL,czy moge go zacytowac i
                              dostalem zezwolenie, z ktorego niniejszym korzystam.) Ktos bezstronny, kogo
                              wewnetrzne tarcia podtatusialych kombatantow o "wolnosc i demokracje" kompletnie
                              nie obchodza, moglby zadac sobie pytanie: Po co w 2001 roku zaklada sie
                              organizacje, ktorej celem jest "Odwracanie Marca" (vide artykul JD i BT na
                              stronach portalu Hatikva68). Kogo (poza paroma hisorykami i, dodajmy,
                              histerykami) przy zdrowych zmyslach obchodzi czy jakies haslo wymyslil JD czy
                              AM? To przeciez jasne, ze nikogo. I tu lezy pies pogrzebany. Hatikva nie zostala
                              zalozona, by cos odwracac, ale po to, zeby sie dorwac do teczek w IPN. W tym
                              celu zalozyla osrodek badawczy (pamietajmy, ze maja 20paru czlonkow), ktory ma
                              sie zajac wynajdywaniem hakow na wrogow Jozefa Dajczgewanda. Emigracja 68 tego
                              nie chce. Teczki IPN - prosze bardzo, ale niech beda badane przez bezstronnych
                              badaczy, a nie ludzi z goraczkowa obsesja, takich wlasnie jak Jozef Dajczgewand
                              i Bogumila Tyszkiewicz. Reasumujac: Josef Dajczgewand ze swoja Sekretarz,
                              stosujac metody zgola bezpieczniackie, nie majac do roboty nic innego, niz
                              grzebanie w duszach innych (swoje stawiajac za wzor wszelkiej moralnosci),
                              mianujac sie straznikami demokracji, stali sie jej grabarzami.Pozarski
                              • patience A adresatem tego donosu kto jest? 17.07.06, 11:50
                                Na ogol donosiciele, jesli juz musza, pisza tu:
                                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=654
                                Np. pewna pani z FAQ tamze oskarzyla pewnego pana z FAQ, ze jej zamontowal bombe
                                w samochodzie. Powyzsze oskarzenia swietnie pasuja do tamtych.

                                PS. Ej, nie staracie sie pozarski. Poprzedni niedorzecznik spalil sie po
                                wizytach niektorych emigrantow w IPN, a wy jako aktualny sie nie sprawdzacie. Co
                                prawda z pewnych wzgledow jestescie w zupelnosci godni poprzednika, ale brak wam
                                wiedzy. Waszego donosu nikt nie kradl. Tow. Lusia osobiscie go przeslala. No i
                                jak jej niedorzecznikujecie? Bylejako. Eeee....
                                • pozarski Re: A adresatem tego donosu kto jest? 17.07.06, 12:08
                                  Dobrze wiesz, gdzie pisza donosiciele i to o czyms swiadczy.Zeby zaspokoic twoja
                                  ciekawosc powiem jedynie, ze pisanie odpowiedzi na wasze paszkwile w Hatikva68
                                  mijaja sie z celem, poniewaz jedynym czytelnikiem (i komentatorem)tego portalu
                                  jestem ja, a mnie chodzi o to, zeby wiecej ludzi wiedzialo, coscie zacz.
                                  • patience Troche sie was boje, pozarski 17.07.06, 12:41
                                    Biorac pod uwage okolicznosci, to chyba nic dziwnego, ze zapytam, czy napasci
                                    fizyczne tez macie w repertuarze.
                                    • pozarski Re: Troche sie was boje, pozarski 17.07.06, 12:57
                                      Patrzac na siebie i ciebie, bac sie powinienem raczej ja.
                              • pozarski Re: te pozarski...zapalily ci sie opony mozgowe? 17.07.06, 13:45
                                PS Oczywiscie data zalozenia Hatikva68 to nie 2001 jak napisalem, a 2006 rok.
                                • drf wy tow tw.pozarski jestescie teraz tw spalony 17.07.06, 16:31
                                  Do you think the Israeli military response inside Lebanon is justified?
                                  Yes


                                  54%

                                  235203 votes
                                  No


                                  46%

                                  198504 votes
                                  Total: 433707 votes


                                  www.cnn.com/2006/WORLD/meast/07/13/mideast/index.html
                                  PStongue_outozarski wyjasnij czytelnikom dlaczego cie wypieprzyli z Izraela...
                                  i dlaczego....

                                  www.ooops.pl/makowskiundpepe/?p=1322
                                  • pozarski Re: wy tow tw.pozarski jestescie teraz tw spalony 17.07.06, 16:43
                                    Nikt mnie nie wypieprzal z Izraela. Sam sie wypieprzylem. Kto spalony, a kto
                                    nie, to nie temat, ale za to pokazuje, czegos sie nauczyl w "kazamatach"
                                    bezpieki. Mysle, ze jestes agentem prowokatorem i ze byles nim zawsze, ale
                                    dopiero teraz, dzieki metodom jakim sie poslugujesz, wychodzi szydlo z worka,
                                    daragoj tawariszcz Stalin.
                                    • drf Re: wy tow tw.pozarski jestescie teraz tw spalony 17.07.06, 16:54

                                      niedaleko pada jablko od od jabloni, twoj tatus zatrudnil Kiszczaka i chcial z
                                      Polski zrobic sowiecka republike...obiektywnie-subiektywnie jestes jego klonem

                                      wink))

                                      PS wypieprzaj sie sam tow tw pozarski wink))

                                      sv.wikipedia.org/wiki/Josef_Stalin
                                      • pozarski Re: wy tow tw.pozarski jestescie teraz tw spalony 17.07.06, 16:57
                                        Zas twoj tatus byl szeregowym bezpieczniakiem (kazdy to moze sprawdzic na liscie
                                        Wildszteina) i nie musisz mowic, po kim jego syn odziedziczyl te prowokatorska
                                        sprawnosc.
                                        • drf Re: wy tow tw.pozarski jestescie teraz tw spalony 17.07.06, 17:16
                                          ....no coz moze opublikowac te teczki ktorych sie tak boisz?
                                          ............................................................
                                          PS: moj ojciec pracowal jako krawiec w warsztatach wieziennych w Sieradzu wink

                                          www.psychopath-research.com/whatis_psycho_1.html
                                          • pozarski Re: wy tow tw.pozarski jestescie teraz tw spalony 17.07.06, 17:18
                                            Krawiec na liscie Wildsteina? Bujac to my, ale nie nas. Otworz teczki, a
                                            zobaczysz tam tylko siebie.
                                            • drf Re: wy tow tw.pozarski jestescie teraz tw spalony 17.07.06, 17:33

                                              ...pamietam sie ze chciales kiedys pomocy z dotarciu do teczki twego taty wink))
                                              to sie da zrobic...pozarski

                                              i tyle na dzisiaj wink

                                              www.psychopath-research.com/whatis_psycho_1.html
                                              • pozarski Re: wy tow tw.pozarski jestescie teraz tw spalony 17.07.06, 17:46
                                                Cos ci sie musialo popierd...Obawiam sie, ze tam nawet bezpieczne koneksje z ci
                                                nie pomoga.
                                                • drf pozory myla... 17.07.06, 17:54

                                                  nie mam teraz czasu na twoj belkot ;
                                                  pozerski
                                                  przerwa obiadowa
                                                  wink



                                                  • pozarski Re: pozory myla... 17.07.06, 18:00
                                                    Albo zaschlo ci w mozgu od wlasnego belkotu.
                                      • idelfons.zgryz_bieruta Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalony 17.07.06, 18:38
                                        Przegladajac stara forme prowokacji komunistycznej widze teraz wyraznie, ze towarzysz Pozarski-
                                        Lapter najwyrazniej walczy o to aby spoleczenstwo w Polsce nie zapomnialo Zydo-Komunie a wiec i o
                                        jego i jego tatusia dorobku. Rozumiem, ze lapter cierpi, ze musial wyjechac ze swojej Ludowej
                                        ojczyzny i nie ma juz jak do nie wrocic. Stad tez jego rozgoryczenie. Psychiatrycznie sprawa
                                        zrozumiala. Pytanie jak towarzyszowi Lapterowi juniorowi przyjechac z pomoca. Podobno inicjatorka
                                        oswidczenia-donosu z Lundu, pod ktorym sie i Pozarski podpisal z cala reszta bylych krypto-
                                        komuchow, ma dojscie do paru dobrych lekarzy psychiatrow. Nie wiadomo czy mogas juz Pozarskiego
                                        wyleczyc ze sklonnosci donosicielskich ale moze dadza mu cos na uspokojenie aby sie nie martwil tak
                                        bardzo co przyniesie otwarcie jego UBeckiej teczki w IPNie smile
                                        Osobiscie zalecilbym Lapterowi-Pozarskiemu bieganie po okolicznym cmentarzu, przynajmniej 3 km
                                        dziennie. Jezeli natomiast Lapter-Pozarski chcialby w pelni wykorzystac swoje zdolnosci w opluwaniu
                                        Zydow to moze zlozenie podania o prace w Radio Maryja. Niewypazony Ryj tow. Laptera-Pozarskiego
                                        najwyrazniej pasuje do profilu radia z Torunia. Mysle tez, ze doswiadczenia rodzine Laptera-
                                        Pozarskiego uprawniaja go tez do podjecia sie wspolpracy z ministrem Edukacji jako oficer (!) prasowy.
                                        Towarzyszu Lapter-Pozarski, Torkemado-juniorze post-komuny i wyjatkowy przedstawicielu malej
                                        "zydo-komunistycznej" grupki, ktora - pomimo, ze stanowiaca promilki w stosunku do spoleczenstwa
                                        Zydowskiego w Polsce - sprawila tyle szkody, tak Zydom jak i Polakom:
                                        3 x NIE !!!!!!
                                        Poza tym: Ilu post-komuchow podpisalo sie pod Oswiadczeniem/Donosem tow. Holcman & Laptera-
                                        Pozarskiego ? ? Jak to sie ma w stosunku do tysiecy Zydow, ktorzy wyjechali z Polski po Marcu 68.
                                        Sam widzisz Lapter-Pozarski ilu post-komuchow masz do dyspozycji smile
                                        Tak jak i za czasow twojego tow. tatulcia Karola stanowicie tylko promile Narodu. A dalej rozrabiacie
                                        jak dzike zajace... Krzyczysz jakby was byly tysiace....
                                        Wiemy, ze cierpisz tow. Lapter-Pozarski, takze i za to, ze PRL nie przeprosil cie i nie "sprowadzil" do
                                        PRLu na bialym koniu - podobnie jak wiekszosc podpisanych pod Oswiadczeniem-Donosem ale....
                                        wracam do tego co napisalem na poczatku i przypominam o psychiatrycznym oddziale szpitala
                                        "powiatowego" w Lundzie (poludniowa Szwecja).
                                        A teraz, dla rozweselenia, powtarzaj za mnia: Tatus Karol podarowal krolowi Stalinowi korale koloru
                                        czerwonego aby Stalin nie powylamywal mu nieopalone nogi koloru bialego.... Powtorz to 3x klonie
                                        Karola smile
                                        • pozarski Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 17.07.06, 18:48
                                          Hehehe. Caly arsenal, ale to nie wystarczy, zeby przeslonic dzialalnosc Szlomy
                                          D. pseudo "krawiec".
                                          • patience Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 17.07.06, 19:34
                                            pozarski napisał:

                                            > Hehehe. Caly arsenal, ale to nie wystarczy, zeby przeslonic dzialalnosc Szlomy
                                            > D. pseudo "krawiec".

                                            Nie kazdy ma takich tatusiow jak wy, pozarski, w zwiazku z czym nie musi niczego
                                            'przeslaniac". Znowu jestescie niekompetentni. Dzialalnosc krawiecka nawet w PRL
                                            nie nalezala do czynnosci tajnych, stad cala dokumentacja dot. Szlomy
                                            Dajczgewanda jest jawna, i to od dawna. Po powrocie z niedobrowolnej wycieczki
                                            krajoznawczo-turystycznej do Tadzykistanu dostal skierowanie do pracy w
                                            wiezieniu jako krawiec, gdzie wladza ludowa mogla go miec na oku. Jak mu sie
                                            udalo stamtad wyrwac, zalozyl wlasny zaklad i zostal czapnikiem w Lodzi. Stad
                                            jest na liscie, ale z adnotacja, ze dokumentacja jawna. Jego zona pracowala w
                                            spoldzielni krawieckiej. Kiedy syn trafil do wiezienia oboje byli zaszczuwani
                                            nie tylko ze po nazwisku, ale i z adresu zamieszkania przez gontarzowa prase
                                            oraz sosobiscie przez lodzka UB. Przeszli pieklo. Nie zostawiono im innego
                                            wyjscia procz wyjazdu. Kontynuujecie zaszczuwanie porzadnych ludzi nawet po ich
                                            smierci. Tyle lat minelo, a wy nie zapomnieliscie... Jestescie smieciem,
                                            pozarski. sad
                                            • pozarski Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 17.07.06, 19:45
                                              Jeszcze ty nam nie opowiedzialas nic o swoim tatusiu. A moze nie mialas tatusia?
                                              Biedaczko, czy aby nie jestes z probowki? Zal mi cie bardzo.
                                              • patience Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 17.07.06, 19:59
                                                Moj tatus ma sie dobrze. Mamy bardzo podobne poglady, totez nie tylko sie
                                                kochamy, ale i szanujemy nawzajem. Mialam szczesliwe dziecinstwo. Jest pewne
                                                podobienstwo w sytuacji rodzinnej mojej i Jozka, bo najpierw przezyli swoje, a
                                                potem ja tez swoim rodzicom dokladalam klopotow na glowe. Ale Tato dzielnie
                                                stawil czola ubecji na wszystkich rewizjach i tym podobnych 'przyjemnosciach'
                                                ktore mial z mojego powodu. Bardzo go za to szanuje, a jeszcze bardziej za to,
                                                ze nigdy mi nie zglosil zadnych pretensji. Jestesmy z innych swiatow, pozarski.
                                                Ale to ten wasz jest miniony, i oby nigdy nie wrocil. Juz nigdy nie bedziecie
                                                mieli wladzy. Nikogo juz nie zaszczujecie i nikogo znikad nie wypedzicie. Innymi
                                                slowy, pocalujcie mnie w dupe pozarski, odmaszerowac.
                                                • pozarski Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 17.07.06, 20:03
                                                  Powinnas sie skontaktowac z dr Andrzejem S.; jego interesuja wlasnie takie
                                                  przypadki, jak twoj. Klopot oczywiscie taki, ze na razie dr AS nie jest
                                                  dostepny, ale moze po wyroku bedzie ok?
                                                  • patience Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 17.07.06, 20:31
                                                    Jest wojna. Idzcie do tow. Szurmieja pisac oswiadczenie potepiajace Izrael.
                                                    Zamiast Moczara jest Giertych. Macie do kogo apelowac zeby to oswiadczenie
                                                    odczytal na jakiejs uroczystosci. Jak replay, to replay.
                                                  • pozarski Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 17.07.06, 20:40
                                                    Biedaczko! Naprawde juz nie wiem, jak ci pomoc. Moze jedz od razu na pogotowie.
                                                  • drf Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 17.07.06, 23:02
                                                    jestes szuja i poebus kompletny....az mi wstyd ze kiedys mialem cie za uczciwego
                                                    czlowieka crying(((
                                                  • pozarski Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 17.07.06, 23:47
                                                    Co ty wiesz o byciu uczciwym czlowiekiem i kto ci dal prawo oceniac innych,
                                                    podczas gdy sam jestes jednym wielkim sku..synem? Kto wprowadzil do tego
                                                    "dyskursu" problem kolektywnej winy (co robil moj ojciec, to jego, nie moja
                                                    sprawa)? Pan Dajczgewand, moralny matrix tysiaclecia. Kto szantazuje innych
                                                    teczkami? Pan Dajczgewand i ta mondrala Tyszkiewicz. Kto sam o sobie pisze "moze
                                                    jestesmy postmodernisci, a moze nawet kompletne czubki, bo nie mamy szacunku do
                                                    swietosci, bo rozumiemy profanacje"? Znow pan Dajczgewand. Enough said.
                                                  • idelfons.zgryz_bieruta Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 18.07.06, 04:13
                                                    Sluchaj ty lapter, maly czerwony strupie na zydowskiej dupie:
                                                    Skad u Ciebie to swiete przekonanie, ze wszyscy, ktorzy maja Cie za male czerwone donosicielskie
                                                    gowienko musza sie nazywac "Dajczgewand". Rozumie, ze wyniosles z domu, ze pokazuje sie PARTII
                                                    lojalnosc prze opluwanie narodu z ktorego sie pochodzi ale.... czy to aby nie przesada aby wszystkich
                                                    Zydow lub przyjaciol Zydow od "Dajczgewandow" nazywac... czy to aby nie za prymitywne.
                                                    Rozumiemy, ze wykorzystales Marzec 68 aby swoja tlusta czerwona pupeczke - obiecana swego czasu
                                                    przez karolka Stalinowi - wywiesc do pobliskiej Szwecji ale aby taka zaraz rozsiewac nienawisc
                                                    przeciwko Zydom w formie jak to Twoj przyjaciel ideowy Szurmiej i jego przepiekna i czerwono
                                                    pupiasta ukochana...
                                                    Godna podziwu jest ta wasza strupiasto-czerwona solidarnosc, Wy ostatnie przezytki komunizmu
                                                    polskiego, od ktorych uciekalismy po 1967. Dlaczego musieliscie za nami gonic czerwoni kuzyni Pol
                                                    Pota ? Towarzyszu Januszku Lapterze, wroc tam skad przybyles - wroc na Bialorus.....
                                                    Z Twoja mentalnoscia jedynie tam znajdziesz jeszcze nieco czerwonego ozonu.

                                                    Na Twoim miejscu i z Twoimi pogladami juz dawno przeszlibysmy na Islam i imamom glowy zawracali.

                                                    Odwal sie czewrwony palancie od naszych zydowskich przyjaciol i wymyj sobie wreszcie bawianie swoja
                                                    czerwona pupe tez, zanim ci sie calkiem zatrze....
                                                    I won z polskiego i zydowskiego podworka tow. przezytku..... if you understand my drift, panie
                                                    czerwonka, do you ?

                                                    Ildek a nie zadny Dajczgewand-Tyczkiewicz, czerwony bawianie

                                                    PS. Najdi tri rodiely czerwony pozarski:
                                                    members.home.nl/saen/Special/Zoeken.swf

                                                    pozarski napisał:
                                                    > Co ty wiesz o byciu uczciwym czlowiekiem i kto ci dal prawo oceniac innych,
                                                    > podczas gdy sam jestes jednym wielkim sku..synem? Kto wprowadzil do tego
                                                    > "dyskursu" problem kolektywnej winy (co robil moj ojciec, to jego, nie moja
                                                    > sprawa)? Pan Dajczgewand, moralny matrix tysiaclecia. Kto szantazuje innych
                                                    > teczkami? Pan Dajczgewand i ta mondrala Tyszkiewicz. Kto sam o sobie pisze "moze
                                                    > jestesmy postmodernisci, a moze nawet kompletne czubki, bo nie mamy szacunku do
                                                    > swietosci, bo rozumiemy profanacje"? Znow pan Dajczgewand. Enough said.
                                                  • pozarski Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 19.07.06, 10:07
                                                    Co dalej, panie Dajczgewand? Jakies plany na emigracje do Szwajcarii? A moze
                                                    porozumienie z Niemcami i podroz w zapieczetowanym wagonie do Helsinek?
                                                  • idelfons.zgryz_bieruta Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 18.07.06, 04:16
                                                    Sluchaj ty Lapter, maly czerwony strupie na kazdej zydowskiej dupie:
                                                    Skad u Ciebie to swiete przekonanie, ze wszyscy, ktorzy maja Cie za male czerwone donosicielskie
                                                    gowienko musza sie nazywac "Dajczgewand". Rozumie, ze wyniosles z domu, ze pokazuje sie PARTII
                                                    lojalnosc prze opluwanie narodu z ktorego sie pochodzi ale.... czy to aby nie przesada aby wszystkich
                                                    Zydow lub przyjaciol Zydow od "Dajczgewandow" nazywac... czy to aby nie za prymitywne.
                                                    Rozumiemy, ze wykorzystales Marzec 68 aby swoja tlusta czerwona pupeczke - obiecana swego czasu
                                                    przez karolka Stalinowi - wywiesc do pobliskiej Szwecji ale aby taka zaraz rozsiewac nienawisc
                                                    przeciwko Zydom w formie jak to Twoj przyjaciel ideowy Szurmiej i jego przepiekna i czerwono
                                                    pupiasta ukochana...
                                                    Godna podziwu jest ta wasza strupiasto-czerwona solidarnosc, Wy ostatnie przezytki komunizmu
                                                    polskiego, od ktorych uciekalismy po 1967. Dlaczego musieliscie za nami gonic czerwoni kuzyni Pol
                                                    Pota ? Towarzyszu Januszku Lapterze, wroc tam skad przybyles - wroc na Bialorus.....
                                                    Z Twoja mentalnoscia jedynie tam znajdziesz jeszcze nieco czerwonego ozonu.

                                                    Na Twoim miejscu i z Twoimi pogladami juz dawno przeszlibysmy na Islam i imamom glowy zawracali.

                                                    Odwal sie czewrwony palancie od naszych zydowskich przyjaciol i wymyj sobie wreszcie bawianie swoja
                                                    czerwona pupe tez, zanim ci sie calkiem zatrze....
                                                    I won z polskiego i zydowskiego podworka tow. przezytku..... if you understand my drift, panie
                                                    czerwonka, do you ?

                                                    Ildek a nie zadny Dajczgewand-Tyczkiewicz, czerwony bawianie

                                                    PS. Najdi tri rodiely czerwony pozarski:
                                                    members.home.nl/saen/Special/Zoeken.swf

                                                    pozarski napisał:
                                                    > Co ty wiesz o byciu uczciwym czlowiekiem i kto ci dal prawo oceniac innych,
                                                    > podczas gdy sam jestes jednym wielkim sku..synem? Kto wprowadzil do tego
                                                    > "dyskursu" problem kolektywnej winy (co robil moj ojciec, to jego, nie moja
                                                    > sprawa)? Pan Dajczgewand, moralny matrix tysiaclecia. Kto szantazuje innych
                                                    > teczkami? Pan Dajczgewand i ta mondrala Tyszkiewicz. Kto sam o sobie pisze "moze
                                                    > jestesmy postmodernisci, a moze nawet kompletne czubki, bo nie mamy szacunku do
                                                    > swietosci, bo rozumiemy profanacje"? Znow pan Dajczgewand. Enough said.
                                                  • pozarski Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 19.07.06, 10:09
                                                    Widzis, co robi z czlowieka paranoja, panie Dajczgewand? Nie zauwaza, ze juz raz
                                                    poslal list i posyla po raz drugi. Odpowiedz jak wyzej (albo nizej).
                                                  • ewa8a Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 19.07.06, 18:58
                                                    pozarski napisał:

                                                    > Widzis, co robi z czlowieka paranoja, panie Dajczgewand? Nie zauwaza, ze juz
                                                    raz poslal list i posyla po raz drugi. Odpowiedz jak wyzej (albo nizej).

                                                    Nie wiem, jak to się dzieje, ale zauważyłam, że w bardzo długich wątkach post
                                                    ukazuje się w drzewku po kilku minutach od wysłania. Można go jednak zobaczyć
                                                    natychmiast klikając w opcję sortuj od najnowszego.
                                                  • pozarski Re: wy tow tw. pozarski jestescie teraz tw spalon 19.07.06, 22:18
                                                    Gdyby Dajczgewand byl tak madry jak ty, to nie tylko, ze bylby mila kobieta, ale
                                                    wiedzialby jeszcze co nieco.
                                                  • terran StarV838 28.09.08, 23:25
                                                    https://newstop.googlepages.com/StarV838.png

                                                    https://newstop.googlepages.com/Sun.png

                                                    https://newstop.googlepages.com/MoonPhases.png

                                          • porarzki-rzecznik tow pozarski niedlugo zacznie zagladac do flaszki 19.07.06, 23:55

                                            Zakłamana ideologia wkradała się w codzienność ubezwłasnowolnionego społeczeństwa lat
                                            1945-1989. Według historyków i literatów nadających ton prasie komunistycznej, odzyskanie
                                            niepodległości przez Rzeczpospolitą nie było efektem poświęceń kilku pokoleń Polaków ginących w
                                            imię wolności. Niezawisłość miała być jednym z owoców rewolucji październikowej. Niestety nie
                                            wykorzystanym odpowiednio przez ludzi pokroju Józefa Piłsudzkiego czy Edwarda Rydza-Śmigłego.
                                            - ..."Uzyskawszy niepodległość dzięki Wielkiej Październikowej Rewolucji Socjalistycznej burżuazja
                                            polska wespół z obszarnictwem utworzyła państwo imperialistyczne - pisał socrealistyczny historyk
                                            Karol Lapter w 1952 roku. - Wobec istnienia obiektywnie rewolucyjnej sytuacji użyła ona wszelkich
                                            środków, aby zahamować rozwój subiektywnego czynnika rewolucji, tj. wzrostu świadomości i
                                            zorganizowania mas pracujących, przede wszystkim proletariatu"....

                                            Hehehe. Caly arsenal, ale to nie wystarczy, zeby przeslonic szkodnicza dla Polski i Zydow dzialalnosc
                                            Karola, radzieckiego szpicla Stalina & Jana, jego czerwonego klona pracujacego na emigracji w Szwecji
                                            pod pseudo "szmok Stalina" choc aktualnie dzialajacego jako maly "szmok Szurmieja". Nie
                                            zapominajmy, ze wystepuje Lapter tez jako szwedzki poeta a glownym jego tematem jest podnieta. Nie
                                            prawdziwa a urojona, w ktorej kobieta musi byc podobna do Marxa lub Stalina, choc ogolona....
                                            Dzisiaj Jan Lapter-Pozarski, syn Karola probuje zaszkodzic Zydom w Polsce i na emigracji a glownie
                                            tym, ktorym byla i jest obca idea komunizmu . Poniewaz jest on jednym z okolo 200 stalinowcow na
                                            emigracji (na okololo 20-25.000 wyjechanych z Polski po 68' wiec jego szanse sa marne... ale trzeba
                                            przyznac, ze rozrabia jak niezaspokojony (seksualnie) i szkodzi jak moze...
                                            I - jak kazdy porzadny stalonowski komucha - Jan Lapter nie ma zadnego szacunku dla ludzi pracy.
                                            Nie tylko krawcow....

                                            Dosc na teraz !
                                            Oglaszamy koniec ciemiezenia stalinowcow w wolnej Szwecji w dniu dzisiejszym......... smile

                                            > pozarski napisał:
                                            > Hehehe. Caly arsenal, ale to nie wystarczy, zeby przeslonic dzialalnosc Szlomy
                                            > D. pseudo "krawiec".
                                            • pozarski Re: tow pozarski niedlugo zacznie zagladac do fla 19.07.06, 23:59
                                              Ech, Dajczgewand, slyszalem o twoich z patience libacjach, kiedys przyczlapywal
                                              do Warszawy mobilizowac stetryczalych komandosow. Jesli kto do flaszki, to ty,
                                              bo i caly bys sie w jakiejs zmiescil.
                                              • porarzki-rzecznik Re: tow pozarski niedlugo zacznie zagladac do fla 20.07.06, 00:48
                                                O, to co mowilem. Chora czerwona obsesja. Wszystko czego nie lubi powiazuje z "Jozef Dajczgewand".
                                                To wlasnie na choroba o ktorej Ci Ewo8a tlumaczylem.

                                                I radze zwrocic uwage na fakt, ze Lapter-Pozarski nie ma zadnego zycia; dwie sekundy po wyslaniu
                                                listu reaguje. On zyje tutaj, w tej urojonej czerwonej "rzeczywistosci", w swiecie, w ktorym kazda
                                                niezgadzajaca sie z nim osoba nazywa sie "Jozef Dajczgewand".....

                                                Ja niestety musze sie zajac czyms innym wiec sie zmywam, pozostawiajac Was z ta zagubiona,
                                                czerwona plama laptewrowska lub - jak to juz ktos tu powiedzial - z czerwonym strupem na
                                                zydowskiej dupie....

                                                PS. Vyhledávat ve všech dokumentech:
                                                Gomułka, Władysław, 1983 ? 1990
                                                Lapter, Karol, 1951
                                                Lapter , Jan B. Född den 3 maj 1945 i Polen. Bosatt i Sverige sedan 1969. Ett brev till min döda släkt :
                                                dikter. - Stockholm :
                                                ... vel Pozarski vel Ave Nazi vel Jan L. vel Lapter (?) tu ludzi nudzi PS ... z obszarnictwem utworzyła
                                                państwo imperialistyczne - pisał socrealistyczny historyk Karol Lapter w 1952 roku ...

                                                ..." Wobec istnienia obiektywnie rewolucyjnej sytuacji użyła ona wszelkich środków, aby zahamować
                                                rozwój subiektywnego czynnika rewolucji, tj. wzrostu świadomości i zorganizowania mas pracujących,
                                                przede wszystkim proletariatu".... - to o "burżuazji polskiej wespół z obszarnictwem" jak to widzial
                                                tatulcio Janka Pozarskiego, fanatyczno-czerwonego wroga burzuja i obszarnika "Jozefa
                                                Dajczgewanda"....
                                                Oj giewalt!

                                                pozarski napisał:
                                                > Ech, Dajczgewand, slyszalem o twoich z patience libacjach, kiedys przyczlapywal
                                                > do Warszawy mobilizowac stetryczalych komandosow. Jesli kto do flaszki, to ty,
                                                > bo i caly bys sie w jakiejs zmiescil.
                                                • pozarski Re: tow pozarski niedlugo zacznie zagladac do fla 20.07.06, 00:55
                                                  Obsesja? Dajczgewand, zal na ciebie patrzec, czy raczej czytac. Kompletnie
                                                  odleciales. Co na to twoja mila Ewa Lena?
                                      • idelfons.zgryz_bieruta Re: wy tow tw.pozarski jestescie teraz tw spalony 17.07.06, 19:04
                                        Przegladajac wszystkie te teksty tow. Laptera-Pozarskiego tworzone w formie starej prowokacji
                                        komunistycznej widac coraz wyraznie, ze towarzysz Pozarski-Lapter najwyrazniej walczy o to aby
                                        spoleczenstwo w Polsce nie zapomnialo Zydo-Komunie a wiec i o jego i jego tatusia Karola dorobku.
                                        Rozumiem, ze Lapter-Pozarski cierpi, ze musial wyjechac ze swojej Ludowej ojczyzny i nie ma juz jak
                                        do nie wrocic. Stad tez jego rozgoryczenie. Psychiatrycznie sprawa zrozumiala. Pytanie jak
                                        towarzyszowi Lapterowi juniorowi przyjechac z pomoca. Podobno inicjatorka oswidczenia-donosu z
                                        Lundu, pod ktorym sie i Pozarski podpisal z cala reszta bylych krypto-komuchow, ma dojscie do paru
                                        dobrych lekarzy psychiatrow. Nie wiadomo czy mogas juz Pozarskiego wyleczyc ze sklonnosci
                                        donosicielskich ale moze dadza mu cos na uspokojenie aby sie nie martwil tak bardzo co przyniesie
                                        otwarcie jego UBeckiej teczki w IPNie smile
                                        Osobiscie zalecilbym Lapterowi-Pozarskiemu bieganie po okolicznym cmentarzu, przynajmniej 3 km
                                        dziennie. Jezeli natomiast Lapter-Pozarski chcialby w pelni wykorzystac swoje zdolnosci w opluwaniu
                                        Zydow to moze zlozenie podania o prace w Radio Maryja. Niewypazony Ryj tow. Laptera-Pozarskiego
                                        najwyrazniej pasuje do profilu radia z Torunia. Mysle tez, ze doswiadczenia rodzine Laptera-
                                        Pozarskiego uprawniaja go tez do podjecia sie wspolpracy z ministrem Edukacji jako oficer (!) prasowy.
                                        Towarzyszu Lapter-Pozarski, Torkemado-juniorze post-komuny i wyjatkowy przedstawicielu malej
                                        "zydo-komunistycznej" grupki, ktora - pomimo, ze stanowiaca promilki w stosunku do spoleczenstwa
                                        Zydowskiego w Polsce - sprawila tyle szkody, tak Zydom jak i Polakom:
                                        3 x NIE !!!!!!
                                        Poza tym: Ilu post-komuchow podpisalo sie pod Oswiadczeniem/Donosem tow. Holcman & Laptera-
                                        Pozarskiego ? ? Jak to sie ma w stosunku do tysiecy Zydow, ktorzy wyjechali z Polski po Marcu 68.
                                        Sam widzisz Lapter-Pozarski ilu post-komuchow masz do dyspozycji smile
                                        Tak jak i za czasow twojego tow. tatulcia Karola stanowicie tylko promile Narodu. A dalej rozrabiacie
                                        jak dzike zajace... Krzyczysz jakby was byly tysiace....
                                        Wiemy, ze cierpisz tow. Lapter-Pozarski, takze i za to, ze PRL nie przeprosil cie i nie "sprowadzil" do
                                        PRLu na bialym koniu - podobnie jak wiekszosc podpisanych pod Oswiadczeniem-Donosem ale....
                                        wracam do tego co napisalem na poczatku i przypominam o psychiatrycznym oddziale szpitala
                                        "powiatowego" w Lundzie (poludniowa Szwecja).
                                        A teraz, dla rozweselenia, powtarzaj za mnia: Tatus Karol podarowal krolowi Stalinowi korale koloru
                                        czerwonego aby Stalin nie powylamywal mu nieopalone nogi koloru bialego.... Powtorz to 3x klonie
                                        Karola smile

                                        PS. Dla tych, ktorzy probuja zrozumiec "Pozarski" wyjasniamy: Lapter junior od najmlodszych lat chcial
                                        zostac strazakiem i gacic wszystkie pozary powstale z inicjatywy imperalizmu amerykanskiego,
                                        odwetowcow z NRF i syjonistycznej soldateski .... i tak mu zostalo....

                                        drf napisał:
                                        > niedaleko pada jablko od od jabloni, twoj tatus zatrudnil Kiszczaka i chcial z
                                        > Polski zrobic sowiecka republike...obiektywnie-subiektywnie jestes jego klonem
                                        > wink))
                                        > PS wypieprzaj sie sam tow tw pozarski wink))
                                        > sv.wikipedia.org/wiki/Josef_Stalin
                                        • pozarski Re: wy tow tw.pozarski jestescie teraz tw spalony 17.07.06, 19:15
                                          Biedaku! Nawet nie czytam. Moze zglos sie do Lusi, ona ci da adres jakiegos
                                          shrinka i bedzie po zabawie.
                              • porarzki-rzecznik Re: te pozarski...zapalily ci sie opony mozgowe? 17.07.06, 23:33
                                To tow. Laptera-Pozarskiego, syna prymitywnego stalinowca i wroga Narodow Polskiego i Zydowskiego,
                                Karola Laptera oraz Hamas & Hezbollah, mowimy otwarcie:
                                ?Long after you have been defeated, the people of Israel will live on from generation to generation.?
                                Nie uda Ci sie czerwona swinio tym razem.

                                Porarzka.... gwarantowana.

                                PS. Pozarski Lapterze czerwony: Pamietaj sobie odspiewac przed snem "Zdrowys Stalin, laskis pelen....

                                PPS. A to ten donos na Zydow w wykonaniu Czerwonych Lapterowcow, bylych UBekow, badz ich dzieci
                                + paru nieswiadomych idiotow:........
                                Masz szczescie czrwona swinio post-stalinowska Lapter.... nie moge znalesc.... smile



                                • pozarski Re: te pozarski...zapalily ci sie opony mozgowe? 17.07.06, 23:35
                                  Drogi Dajczu, prochy stare, czy zapomniales wziac? Trzymaj sie dyrektyw lekarza,
                                  bo ci i Hatikva nie pomoze.
                                • pozarski Re: te pozarski...zapalily ci sie opony mozgowe? 29.07.06, 22:13
                                  heheh (juz to skomentowane, ale chcialbym doprowadzic ilosc postow do 1000!;
                                  POMOZECIE?)
                                  • drf klu©ze? 07.11.06, 21:27


                                    Klucz (ang. key) – w kryptografii informacja umożliwiająca wykonywanie pewnej
                                    czynności kryptograficznej – szyfrowania, deszyfrowania, podpisywania,
                                    weryfikacji podpisu itp.

                                    Kryptografia symetryczna

                                    W kryptografii symetrycznej klucz służy do szyfrowania i deszyfrowania
                                    wiadomości. Do obu tych czynności używa się tego samego klucza, dlatego powinien
                                    być znany tylko uczestnikom. Taki klucz jest przypisany do danej komunikacji,
                                    nie do posiadacza, dlatego zwykle do każdego połączenia jest generowany nowy
                                    klucz. Może do tego służyć np. (oparty na kryptografii asymetrycznej) protokół
                                    Diffiego-Hellmana.

                                    Kryptografia asymetryczna

                                    W kryptosystemach asymetrycznych wyróżniamy klucz publiczny oraz prywatny. Ten
                                    pierwszy może być zupełnie jawny, drugi powiniem znać tylko właściciel.
                                    Matematyczna konstrukcja kluczy powinna być taka, żeby wygenerowanie prywatnego
                                    na podstawie publicznego było jak najtrudniejsze obliczeniowo. Zależnie od
                                    kryptosystemu, wygenerowanie klucza publicznego na podstawie prywatnego również
                                    może być trudne (RSA), lub trywialne (ElGamal).

                                    Dwie najważniejsze funkcje kryptografii asymetrycznej to:

                                    * szyfrowanie – wtedy klucz publiczny służy do szyfrowania, a prywatny do
                                    deszyfrowania
                                    * podpisy cyfrowe – klucz prywatny służy do generacji podpisów, klucz
                                    publiczny do ich weryfikacji

                                    Klucze asymetryczne są zwykle przypisane do uczestnika (osoby, programu itp.),
                                    nie do kanału komunikacji.

                                    Dwa najpopularniejsze systemy kryptografii asymetrycznej to RSA i ElGamal. Inne
                                    to m.in. DSA i ECC.
                                    .............................

                                    Atak kryptologiczny


                                    Atak kryptologiczny to próba odczytania informacji zaszyfrowanej bez znajomości
                                    pełnego zespołu potrzebnych do tego informacji, inna próba wrogiego
                                    wykorzystania protokołu krytpograficznego celem uzyskania informacji, do których
                                    nie jest się autoryzowanym, lub innego oszustwa, jak np. możliwości cyfrowego
                                    podpisania się z fałszywą tożsamością itp.

                                    Ponieważ w praktyce można założyć, że podczas łamania szyfrogramu pewne
                                    informacje zwykle są dostępne, co najmniej jest to sama zaszyfrowana wiadomość
                                    (szyfrogram, krypt), zwykle także znany jest algorytm szyfrowania, wyróżnia się
                                    następujące ogólne rodzaje ataków kryptologicznych (w zasadzie w kolejności od
                                    najtrudniejszych do najłatwiejszych do przeprowadzenia):

                                    * ataki możliwe do przeprowadzenia bez znajomości jakichkolwiek informacji,
                                    poza pojedynczym szyfrogramem (tekstem tajnym);

                                    * ataki możliwe do przeprowadzenia przy znajomości wielu szyfrogramów;

                                    * ataki możliwe do przeprowadzenia przy znajomosci algorytmu i szyfrogramu
                                    (-ów) (zobacz: atak ze znanym szyfrogramem);

                                    * ataki możliwe do przeprowadzenia przy znajomości tekstu jawnego i
                                    szyfrogramu (zobacz: atak ze znanym tekstem jawnym);

                                    * ataki możliwe do przeprowadzenia przy możliwości wybrania tekstu jawnego
                                    (np. możemy spowodować, że ktoś zaszyfruje podstawioną przez nas wiadomosć);

                                    Oczywiście skuteczny atak na jakikolwiek szyfr zwykle wykorzystuje techniki
                                    należące do wielu rodzajów ataków. I tak startując od przechwyconego szyfrogramu
                                    oceniamy w pierwszej kolejności możliwe algorytmy szyfrowania, które posłużyły
                                    do wygenerowania kryptu. Jednocześnie zwykle prowadzimy dalszy nasłuch, tak aby
                                    uzyskać większa ilość informacji, w tym szyfrogramów (ale nie tylko, istotne
                                    mogą być także inne informacje, ich określeniem zajmuje się sztuka inwigilacji).
                                    Tym samym z kategorii pierwszej przesuwamy się przez drugą do trzeciej, a czasem
                                    do czwartej. Czasami możliwe jest nakłonienie osoby do przesłania pewnej
                                    informacji w sposób zaszyfrowany, co powoduje, że możemy zastosować metody z
                                    kategorii piątej.

                                    Historia kryptografii dowodzi, że nie ma w praktyce absolutnie bezpiecznych
                                    protokołów kryptograficznych. Nawet zastosowanie matematycznie bezpiecznego
                                    algorytmu szyfrowania nadal obciążone jest ryzykiem niewłaściwego użycia,
                                    niechlujności czy błędu człowieka. Współczesne algorytmy szyfrowania oferują
                                    teoretycznie bardzo wysoki poziom bezpieczeństwa, jednak należy pamiętać o
                                    nastepujących faktach:

                                    * zwykle użytkownik wybiera klucz szyfrujący. 90% ludzi używa w tym celu
                                    łatwych do zgadnięcia fraz lub słów. Bezpieczeństwo faktyczne kryptosystemu
                                    zależy zarówno od algorytmu, jak i od rozmiaru przestrzeni faktycznie używanych
                                    kluczy (atak słownikowy);
                                    * wybranie zbyt skomplikowanego klucza zwykle pociąga za soba konieczność
                                    jego zapisania (ataki socjotechniczne)
                                    * szyfrowanie zwykle jest przeprowadzane przez oprogramowanie komercyjne,
                                    często pisane bez właściwej analizy implementacji skądinąd doskonałych
                                    algorytmów szyfrowania. Nawet najbezpieczniejszy algorytm szyfrowania nie
                                    zapewnia bezpieczeństwa, jeśli został niewłaściwie zaimplementowany (np. użyto
                                    zbyt prymitywnego generatora liczb losowych);
                                    * oprogramowanie działa w środowisku systemu operacyjnego, który zwykle (dla
                                    typowych, popularnych systemów operacyjnych) nie posiada mechanizmów
                                    zabezpieczajacych przed np. odczytaniem danych z pamięci czy z klawiatury w
                                    momencie ich zapisywania, lub np. odtworzenia możliwych ziaren generatora liczb
                                    losowych (jeśli np. używa się jako ziarna danych z zegara systemowego);

                                    pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Kryptografia
                                    Warto pamiętać, że znane są przypadki złamania nawet "absolutnie bezpiecznych"
                                    kryptosystemów, jak np. projekt Venona, w którym dzięki błędowi człowieka
                                    złamano rzekomo absolutnie bezpieczny szyfr, tzw. one time pad.
                                    • drf klu©z2P-3D 15.08.08, 19:49

                                      www.call-recall.com/images/SRC-Call-ReCall_2P-3D_20070911.pdf
    • la.paloma Hej, dzieci68, nie badzcie smieszne 17.07.06, 13:18
      chyba, ze juz zdziecinnialyscie i zyjecie tylko przeszloscia. Marzec 1968 byl
      prawie 40 lat temu, on dzis nikogo juz nie obchodzi. Dzis dzieja sie rzeczy
      straszniejsze:

      articles.news.aol.com/news/_a/israeli-forces-unleash-massive-attack/20060711185409990027?ncid=NWS00010000000001
      • pozarski Re: Hej, dzieci68, nie badzcie smieszne 17.07.06, 13:22
        Glos rozsadku.
        • drf pozerski 17.07.06, 17:45
          wink))

          sam sie wypieprzyles wink
          • pozarski Re: pozerski 17.07.06, 17:54
            Co, zabraklo konceptu? Czy kontakt z prawa reka sie urwal?
      • idelfons.zgryz_bieruta Re: Hej, dzieci68, nie badzcie smieszne 17.07.06, 18:53
        Niestety laptery-Pozarskie maja tylko jedno w glowie. Jak kiedys jego tatulek w imie komunizmu
        niszczyl wolna mysl polska i zydowska - tak dzisiaj mentalny krypto- lub post komuch Lapter-Pozarski
        ma jedno zmatwienie. Jego meczy stracony raj tatusia w ktorym mial wszystko podstawiane pod
        pyszczek. Towarzyszy Lapterow-Pozarskich nie obchodzi los Narodu Zydowskiego, zagrozenie
        Izraela. dla niego to tylko wspomnienia o komunistycznym raju w PRLu, mysl o straceniu ktorego
        meczy go po dzien dzisiejszy. Wynagradza to sobie ataki na Zydow nie nalezacych to jego malutkiej
        post-komunicznej grupki..... na okolo 20.000 Zydow, ktorzy opuscili Polske po 1967/68 grupka ta
        stanowi 220 - 320 osob. Wiekszosc z nich podpisala sie na Liscie niejakiej Lusi H. Wiekszosc z nich ma
        tez posredni lub bezposreni kontakt z ostatnim przerzytkiem komunizmu w Polsce a mianowicie
        ostatnim bialoruskim "imperium" Szurmieja.***
        Rozumiesz Paloma ?
        Jezeli nie to zarzadzam akcje "Pogulki dla Aurelii"


        *** A propos imperium Szurmiejow, znalezione wlasnie w mailu, ktory dotarl do mnie chwile temu:

        ...[...]... -Fundacja Shalom (jedna rodzinka plus dwie koleżanki) reprezentowała 3,5 miliona
        zamordowanych Zydow pod pomnikiem Getta w tym roku i nikt nie protestował i nie zbieral podpisów.
        Problem jest , że za takie i podobne ?uroczystości? Goldzia kasowała od lat dużą ogromne pieniadze,.
        -Szurmiej (podpora fundacji) jest skończony, po opublikowaniu w materiałach naukowych IPN tajnego
        raportu w którym jako jedyny w Polsce Zyd namawial Generala Moczara do potępienie Izraela i
        ogłoszenie tego na Rocznicy Getta w 1970 r.(Patrz artykul Zydzi przeciw Zydom) Do tego dochodzi jego
        protest w Ambasadzie Francji dotyczacy filmu ?Schoah? Lanzmana. Jego fałszywka w ocenie ?dobrego
        imienia Polaków? w sprawie Jedwabnego, plus ostatnia wiadomość o założeniu jednoosobowej Fundacji
        ?Odrodzenie? i handel imieniem Janusza Korczaka benzyną, ceglą, szmatami i szkłem. Do tego
        dochodzi wyrzucenie całego archwimum Zydow po wojnie z TSKZ na śmietnik i udzial w Sejmie
        generala Jaruzelskiego - to chyba wystarczy. ....[....].....

        la.paloma napisała:
        > chyba, ze juz zdziecinnialyscie i zyjecie tylko przeszloscia. Marzec 1968 byl
        > prawie 40 lat temu, on dzis nikogo juz nie obchodzi. Dzis dzieja sie rzeczy
        > straszniejsze:
        > articles.news.aol.com/news/_a/israeli-forces-unleash-massive-attack/20060711185409990027?ncid=NWS00010000000001
        • pozarski Re: Hej, dzieci68, nie badzcie smieszne 17.07.06, 19:17
          Biednego Jozia Marzec68 kompletnie odwrocil i nie wiadomo, kiedy przywroci nam
          dawnego milego, choc wariata, Jozka.
          • patience Re: Hej, dzieci68, nie badzcie smieszne 17.07.06, 22:21
            pozarski napisał:

            > Biednego Jozia Marzec68 kompletnie odwrocil i nie wiadomo, kiedy przywroci nam
            > dawnego milego, choc wariata, Jozka.

            Nie przywroci. Juz nigdy nie wroca czasy kiedy mozna bylo nazwac czlowieka,
            ktory nie jest komunista lub postkomunista 'milym choc wariatem'. Postkomusze
            Bizancjum zalatwilo sie samo. Podziekuj Leszkowi Millerowi.
            • pozarski Re: Hej, dzieci68, nie badzcie smieszne 17.07.06, 22:38
              Wlasnie przeczytalem twoje zwierzenia z grzechow mlodosci.Cos ten Janek zaszedl
              ci za skore, co? Dziwie sie jednak, ze pan psychiatra cie nie wyleczyl. Uwazaj
              patience: Po cienkim lodzie kroczysz.
              • patience Re: Hej, dzieci68, nie badzcie smieszne 17.07.06, 22:54
                nie po lodzie. Po twardej ziemi. To tam specjalnie wisi. Zeby zaden byly ubek
                czy ktos taki jak ty nie mial czym szantazowac. Speerdalaj.
                • pozarski Re: Hej, dzieci68, nie badzcie smieszne 17.07.06, 22:57
                  Zobaczymy jak bedziesz spiewac dziewczynko pozniej.
                  • drf poebusie 17.07.06, 23:03

                    fuck of!!!
                    • pozarski Re: poebusie 17.07.06, 23:20
                      Aha!Jak bolec mnie to krzyczec, ale jak bolec kogos innego, to sie cieszyc.
                      Normalka w kregach marca68.
                    • idelfons.zgryz_bieruta Re: poebusie 18.07.06, 04:23
                      Do tego poziomu sie schodzi jak czlowiek sam sobie - korespondujac z lapterem - szkodzi.
                      Rozumie, ze czerwone stare strupy krecace sie koplo Twojej pupy denerwuja Cie ale...
                      tak to jest jak sie czlowiek wdaje w rozmowy z prywatna czerwona arystokracja......
                      Milczenie jest najlepsza bronia na to czerwone chamstwo.
                      Z cholota nie nalezy sie wdawac w rozmowki bo... w koncu co oni potrafia innego niz obrazac ?
                      Niech to wiec bedzie lekcja dla szanownego..... smile

                      radze zamilknac i moze na inne listy, w innym miejscu odpowiadac...

                      Idelfons Kura czyli Off


                      drf napisał:
                      > fuck of!!!
                      • pozarski Re: poebusie 18.07.06, 06:32
                        Ty mi radzisz? Bo co? Wyciagniesz swoja ubecka legitymacje? Nie te czasy
                        Dajczgewand.
                        • drf * 18.07.06, 22:58
                          www.carolmoore.net/articles/sunspot-cycle.html

                          • pozarski Re: * 18.07.06, 23:03
                            "Matrix68.agat:patience TSUNAMI of FREEDOM...NEW FORMS OF LOVE&PEACE?" 17.04.05
                            02.33 autor Jozef Dajczgewand do Bogumily Tyszkiewicz.
                            • terran o Qrwa ak sie nie pisze donosow Janku Lapter ;) 18.07.06, 23:34
                              a gdzie link?
                              i ile chcecie z kasy fundacji
                              za zdekonspirowanie rycho7 apprala? XiaziLuke? ewe8? owce czarna?
                              appral podejrzewam to general jaruzelski a snajper to adam michnik


                              hehe

                              • pozarski Re: o Qrwa ak sie nie pisze donosow Janku Lapte 18.07.06, 23:42
                                aquanet 15.04.05 09.25
                                j:bo cie lubie...i czuje cieplo, ale CENTRUM sLonca odwiedzilem tylko 3 razy. P:
                                nono? P:3 razy? j:duze cisnienie, prawdziwa goraczka, Solar*Plexus...spokoj w
                                centrum orkanu, symbole, duch sw.ruach, wiatr historii? sad ostateczny...a moze
                                to film? Scena z filmu Matrix77 w prod INFo.Ide sie zpacynkowac.dOjcz G-e Wand.
                                j=Jozef Dajczgewand; P:Bogumila Tyszkiewicz
                              • pozarski Specjalnie dla pani Ani z watku o Pani Pacience: 29.07.06, 00:15
                                Widzi pani? Tak sie nazywam i tak zostalem nazwany przez Jozefa Dajczgewanda. I
                                co? Glupio pani teraz? Takie banialuki powypisywala pani o mnie w swoim
                                bezrozumnym poscie.
                      • drf dla idelfons.zgryz_bieruta 19.07.06, 03:17
                        masz racje
                        zmieniamy temat i olewamy wink
                        pzdr

                        • pozarski Re: dla idelfons.zgryz_bieruta 19.07.06, 08:29
                          Too late my friend. There are more nicks waiting to kick your ass.
          • porarzki-rzecznik Re: Hej, dzieci Laptera, nie badzcie juz stalinowc 17.07.06, 23:11
            Nie rozumie dlaczego ktos tu chce dyskutowac z tym jankiem czy Januszem Lapterem czerwonym
            Pozarskim ? To jest najwyrazniej wtyka czerwona majaca jedno na celu, a mianowicie opluwanie Zydow,
            ktorzy nie splamili sie komunizmem. Ma sie wrazenie, ze Lapter nie tyle wyjechal po 68 roku co zostal
            wyslany. To co on tu wypisuje jest klasycznym opluwaniem ludzi pochodzenia zydowskiego. Po
            wspolpracy z Bezpieka i UB przeszedl chyba aktualnie na wspolprace z Gietychem i ksiedzem
            Dyrektorem....
            W sposob jaki pracuje i caly czas, ktory poswieca na opluwanie ludzi pochodzenia zydowskiego na
            roznych listach swiadczyc moze o tym. Oczywiscie powodem moze byc tez dluzszy brak kontaktow z
            kobietami. Jego ciagle oskarzanie ludzi o brak poczytalnosci swiadczyc zaczyna o pognebiajacym sie
            stanie zagubienia, watpienia i samotnosci. Na stan psychiczny Laptera juniora moze miec tez wplyw
            niezadowolenie z wynagrodzenia jakie otrzymuje od ksiedza Dyrektora..... trudno powiedziec. faktem
            jest, ze zachowuje sie jak klasyczny czerwony donosiciel ......
            A Jozio sam sobie moze dziekowac za to, ze dzisiaj czerwona swinia Lapter, syn Karola Laptera, pluje
            na niego. Ludzie jak Lapter szkodzili Zydom wczesniej wiec dlaczego nie moga szkodzic dzisiaj. Czy
            Jozek mysli, ze to przypadek, ze czerwone imie i nazwisko Laptera, syna ideologa Komuny karola,
            przypadkowo znalazlo sie na liscie-donosie okolo 200 postkomuchow ? Kiedys donosili ich rodzice -
            dzisiaj oni... is that something new ?
            Nie odpowiadajcie temu czerwonemu post-Stalinowskiemu scierwu.
            Podobnie jak gowno; jak sie wysuszy to sie wykruszy smile

            Jozek (jak tu jest) i inni ludzie dobrej woli - przestance reagowac na ta swinie Pozarskiego!
            Wtedy wroci do swojego, post-UBeckiego grona i bedzie spokojnie.

            pozarski napisał:
            > Biednego Jozia Marzec68 kompletnie odwrocil i nie wiadomo, kiedy przywroci nam
            > dawnego milego, choc wariata, Jozka.
            • pozarski Re: Hej, dzieci Laptera, nie badzcie juz stalinow 17.07.06, 23:22
              O! Jeszcze jeden nick.
              • terran The secret to plasma technology 08.11.06, 18:20
                The secret to plasma technology lies between the two thin panels of mounted
                glass found within the screen. The panels are comprised of networks of pixels,
                tiny pockets of compressed gas. Each pixel contains three-subpixels made up of
                red, green, and blue phosphors
    • terran Liban 19.07.06, 00:13
      WOJNA na BW?
      • pozarski [...] 19.07.06, 00:21
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • zupagrzybowa Hamas 19.07.06, 00:51
          "When the idea was ripe, the seed grew and the plant struck root in the soil of
          reality, away from passing emotions, and hateful haste. The Islamic Resistance
          Movement emerged to carry out its role through striving for the sake of its Creator,
          its arms intertwined with those of all the fighters for the liberation of
          Palestine."

          www.library.cornell.edu/colldev/mideast/hamas.htm
          • pozarski Re: Hamas 19.07.06, 00:54
            Niedaleko pada jablko od jabloni.Patrz Lista Wildsteina.
            • zupagrzybowa הלחימה בלבנ 19.07.06, 01:02
              "הלחימה בלבנון תימשך שבועות בודדים

              "הלחימה בלבנון תסתיים תוך שבועות בודדים", כך העריך הבוקר בראיון לגלי צה"ל סגן
              הרמטכ"ל, האלוף משה קפלינסקי. "לא נגיע לחודשים", אמר האלוף, "אנחנו מקווים מאוד
              שזה גם לא יארך שבועות רבים, אבל אנחנו צריכים זמן נוסף כדי להשלים את המטרות המאוד
              ברורות שיש לנו. כשנלחמים בטרור זו מלחמה שצריכה להיות מאוד מדוייקת, מאוד סכמטית
              והיא לוקחת זמן". (גל"צwink
              • pozarski Re: הלחימה &# 19.07.06, 01:18
                "...dlatego nauczmy sie szybko czytac wspak, kapskw, moze dlatego ze jestesmy
                kompletne czubki." manifest komistyczny Jozefa Dajczgewanda.
                • zupagrzybowa ישראל 19.07.06, 01:32
                  link

                  www.rotter.net/
                  • pozarski Re: ישראל 19.07.06, 01:36
                    Na Israel mam lepsze linki, a zreszta domyslam sie, ze jak wszystko inne od
                    ciebie, ten jest kompletnie zszajbialy.
                  • drf Re: ישראל 19.07.06, 02:03


                    spravy.pravda.sk/izrael-zautocil-na-bejrut-091-/sk_svet.asp?c=A060714_073901_sk_svet_p04

                    • drf -دولة اسرائ 19.07.06, 02:07

                      Izrael, Państwo Izrael (hebr. - מדינת ישראל, trl. Yisra'el, Medinat Yisra'el,
                      trb. Jisra’el, Medinat Jisra’el; arab. دولة اسرائيل, trl. Isrā’īl, Dawlat
                      Isrā’īl, trb. Isra’il, Daulat Isra’il)

                      כל עוד בלבב פנימה

                      נפש יהודי הומיה,
                      ולפאתי מזרח קדימה
                      עין לציון צופיה -

                      עוד לא אבדה תקותנו,
                      התקוה בת שנות אלפים,
                      להיות עם חופשי בארצנו
                      ארץ ציון וירושלים. Nadzieja nasza

                      według tłumaczenia Szoszany Raczyńskiej

                      Dopóki w naszych dusz głębinie
                      Serce żydowskie żywo bije
                      Oko ku wschodowi się obraca
                      I do Syjonu wciąż powraca.
                      Nadzieja nasza nie zginie
                      Wszak dwa tysiące lat przetrwała
                      Być narodem wolnym w swojej krainie
                      W kraju Syjonu i Jerozolimy.
                      Kol od balevav

                      pe'nimah -
                      nefesh Yehudi homiyah
                      Ulfa'atey mizrach kadimah
                      Ayin le'tzion tzofiyah.

                      Od lo avdah tikvatenu
                      Ha'tikvah bat shnot alpayim:
                      Lihyot am chofshi be'artzenu -
                      Eretz Tzion ve'Yerushalayim.
                      według tłumaczenia ks. dr Bernarda Wodeckiego


                      Jak długo w sercu tętni krew
                      Dusza żydowska życiem drga
                      I w stronę Wschodu, hen, się rwie
                      Wzrok do Syjonu biegnie bram.
                      Tak ufność w nas nie zaginie
                      Nadzieja dwóch tysiącleci
                      Wolnym lud będzie w własnej krainie
                      W Syjońskiej ziemi, w Jerozolimie.
                      • pozarski Re: -دولة اس 19.07.06, 02:11
                        Aurora-una. No, dostales przepustke, ale nie przesadzaj za bardzo, zebys przed 6
                        dostal sie do Beckonberga.
                      • drf Place a Note in the Wall دولة اس 19.07.06, 02:21


                        Note in the Wall

                        www.aish.com/wallcam/Place_a_Note_in_the_Wall.asp
                        • pozarski Re: Place a Note in the Wall دول 19.07.06, 02:29
                          Place your nose in her ass.
                        • drf wallcam 19.07.06, 02:33

                          www.aish.com/wallcam/
                          Why do we pray? Doesn't God already know what's good for us? Doesn't He already
                          know what we need? Are we somehow trying to "convince" God of the justness of
                          our cause?

                          What changes through prayer is not the "mind" of the Almighty. What changes
                          through prayer is us. By recognizing the source of all of our blessings - our
                          sustenance, our health, our success, our very existence - we bring ourselves to
                          a higher spiritual level. We elevate ourselves by drawing closer to the
                          Almighty. And through this act of elevation, we become more "fitting" to receive
                          those things we've prayed so hard for. In having grown through prayer, we can
                          now use our gifts more properly to perfect ourselves and the world around us.

                          People often mistakenly believe that they should only pray for the "Big Things"
                          like health and life. They don't want to "bother" the Almighty with small things.

                          This is a two-fold mistake. First, G-d is Infinite. He has the capacity to have
                          an ongoing individual relationship with every human being on the planet. God
                          desires our prayers because He wants to bestow blessings upon us. He only wants
                          our good - which is to make the most out of our lives. Prayer is one way in
                          which we maximize our potential by drawing closer to God.

                          Second, if we want to ask for the "Big Things," then we need the knowledge and
                          the practice of how to pray. Every prayer puts one in touch with the Almighty.

                          Prayer is most effective when combined with effort. We live in a world of
                          "doing." Prayer helps us to focus on what we need to do in order to succeed.
                          Only for a very holy individual, prayer alone might be sufficient.

                          Does G-d answer our prayers? Definitely! Sometimes the answer is "Yes" and
                          sometimes it's "No." And whatever God's answer, it's always what's best for us.
                          • patience Re: wall came... to the Rolling Stone 19.07.06, 02:57
                            One does not discover the absurd without being tempted to write a manual of
                            happiness. "What!---by such narrow ways--?" There is but one world, however.
                            Happiness and the absurd are two sons of the same earth. They are inseparable.
                            It would be a mistake to say that happiness necessarily springs from the absurd.
                            discover y. It happens as well that the felling of the absurd springs from
                            happiness. "I conclude that all is well," says Edipus, and that remark is
                            sacred. It echoes in the wild and limited universe of man. It teaches that all
                            is not, has not been, exhausted. It drives out of this world a god who had come
                            into it with dissatisfaction and a preference for futile suffering. It makes of
                            fate a human matter, which must be settled among men.

                            All Sisyphus' silent joy is contained therein. His fate belongs to him. His rock
                            is a thing Likewise, the absurd man, when he contemplates his torment, silences
                            all the idols. In the universe suddenly restored to its silence, the myriad
                            wondering little voices of the earth rise up. Unconscious, secret calls,
                            invitations from all the faces, they are the necessary reverse and price of
                            victory. There is no sun without shadow, and it is essential to know the night.
                            The absurd man says yes and his efforts will henceforth be unceasing. If there
                            is a personal fate, there is no higher destiny, or at least there is, but one
                            which he concludes is inevitable and despicable. For the rest, he knows himself
                            to be the master of his days. At that subtle moment when man glances backward
                            over his life, Sisyphus returning toward his rock, in that slight pivoting he
                            contemplates that series of unrelated actions which become his fate, created by
                            him, combined under his memory's eye and soon sealed by his death. Thus,
                            convinced of the wholly human origin of all that is human, a blind man eage r to
                            see who knows that the night has no end, he is still on the go. The rock is
                            still rolling.

                            ---Albert Camus---

                            Translation by Justin O'Brien, 1955


                            stripe.colorado.edu/~morristo/sisyphus.html

                            wink
                            • pozarski Re: wall came... to the Rolling Stone 19.07.06, 08:27
                              Lucky you! Wikipedia rules! Together at last, turtles of love. Albert Camus
                              przewraca sie w grobie.
                          • pozarski Re: wallcam 19.07.06, 09:57
                            Obawiam sie, ze zadne modlitwy wam juz nie pomoga. Belkotac da sie tylko do czasu.
                            • drf ;) 10.08.06, 03:23
                              wink
          • pozarski Re: Hamas 19.07.06, 09:55
            Mam nadzieje, ze IDF niedlugo zbombarduja twoja HQ. (gdzie sie podzialy te
            hebrajskie wkladki? obrzezales?)
        • pozarski zabanowany post 20.07.06, 01:25
          Nisko latacie drf i patience.
    • drf Ostatni obronca Kremla 19.07.06, 17:03
      www.mowiawieki.pl/drukuj.html?id_artykul=1093
      wink
      • pozarski Re: Ostatni obronca Kremla 19.07.06, 17:24
        Dajczgewand strzela z car puszki i wszyscy uciekaja w poplochu.
      • zupagrzybowa Re: Ostatni obronca Kremla 19.07.06, 17:39
        "Znalazłyby się zresztą po temu powody, bo nieczęsto w naszych dziejach żołnierz
        pokazał tak wielki hart ducha i sprawność bojową. Korpus Żółkiewskiego zabłądził
        nocą w lesie i nie udało się w pełni wyzyskać efektu zaskoczenia – wróg nie dał
        się "wziąć w pościeli". Trzeba było toczyć wielogodzinny bój z co najmniej
        czterokrotnie liczniejszym, bitnym przeciwnikiem: towarzysze spod husarskiego
        znaku musieli kilkakrotnie "stawać do sprawy", nim kolejna fala ciężkiej
        kawalerii złamała szyki Rosjan i cudzoziemskich najemników. Ludzie i konie
        padali z wyczerpania. Kłuszyn nie był arcydziełem sztuki wojennej. To raczej
        dowód wysokiego morale i niezwykłej odporności żołnierzy Żółkiewskiego. Inna
        sprawa, że hetman doskonale dyrygował rytmem nieustannych uderzeń husarii.
        Wygrało się więc "bitwę nie do wygrania".
        Pytanie tylko: co z tego? Zwycięstwa nie udało się przełożyć na sukcesy
        polityczne, choć hetman miał efektowną wizję zainstalowania królewicza
        Władysława na tronie moskiewskim. Ten pomysł wsparła część moskiewskiej
        oligarchii, łakomym okiem spoglądająca na przywileje i wpływy, którymi od dawna
        cieszyli się jej "polscy koledzy". Hetmańskie plany wzięły w łeb, bo Zygmunt
        III, gorący katolik, sam chciał rządzić w państwie moskiewskim, co było zupełnie
        nie do przyjęcia dla jego niedoszłych poddanych. Ale gdyby nawet wypadki
        potoczyły się po myśli Żółkiewskiego i Rzeczpospolita po śmierci Zygmunta III
        połączyłaby się pod berłem króla i cara Władysława, to jakie szanse na
        przetrwanie miałby ten monstrualny twór? Czy rzeczywiście powstałoby federacyjne
        hipermocarstwo, które jak wielka chmura zawisłoby nad Europą, ba, nad całym
        światem, bo jego wschodnia granica leżałaby gdzieś za Uralem? Czy powstałby
        jakiś odpowiednik unii lubelskiej do sześcianu, a olbrzymie przestrzenie państwa
        moskiewskiego uległyby przynajmniej częściowej okcydentalizacji? Czy na opak: to
        Wschód posunąłby się pod Gdańsk, Wrocław i Berlin? Tę drugą możliwość
        przerabialiśmy całkiem niedawno pod szyldem ZSRR."

        "Gdyby Chodkiewicz dotarł na Kreml
        A teraz zabawmy się chwilkę w historię alternatywną, pogdybajmy, że polski tabor
        wjeżdża na Kreml. 100 wozów z 500–600 żołnierzami wybornej piechoty chroniącej
        kupców z obfitą wiwendą. Garnizon (w tym momencie liczący ok. 3 tys. ludzi) już
        półtora roku krwawo odpierał Moskwicinów, którzy żadną miarą nie potrafili wziąć
        Polaków szturmem. Nie ma powodów, aby mniemać, żeby się to im udało, gdyby
        obrońcom przybyło nieco świeżej krwi, a zwłaszcza prowiantu. Najpewniej
        utrzymaliby się jeszcze 3 miesiące – a to znakomicie wystarczyłoby, aby spod
        Smoleńska zdążyła do Moskwy dwunastotysięczna armia królewska, która już
        "dopinała popręgi". Tym bardziej że w okolicach miasta wciąż działałby korpus
        Chodkiewicza, czyszcząc drogi dla wojsk Zygmunta III z resztek drugiego
        pospolitego ruszenia. Resztek, bo w tej sytuacji Pożarski miałby ogromne
        trudności, aby znów zebrać swe siły do kupy.
        Wyobraźmy więc sobie, że najpóźniej w końcu grudnia Zygmunt III wkracza do na
        współ wypalonej Moskwy. Licząc garnizon i korpus Chodkiewicza, ma pod rozkazami
        ponad 20 tys. dobrego żołnierza – to siła, której w owym momencie nic w państwie
        moskiewskim nie mogłoby się oprzeć. Zwłaszcza że najpewniej zostałaby pomnożona
        – z powodzeniem można założyć, że pod sztandary królewskie powróciłyby chorągwie
        konfederatów, no i kozacy przyciągnięci perspektywą łupów. Nic więc nie stałoby
        na przeszkodzie, aby wreszcie intronizować królewicza Władysława, "cara
        obranego", na tronie rosyjskim. Ale uwaga! Nieletni car zacząłby panowanie pod
        kuratelą katolickiego ojca, co z pewnością podzieliłoby moskiewskie elity.
        Zapewne ich część, wciąż kuszona polskimi przywilejami, poszłaby na jakiś
        kompromis z Zygmuntem, część zaś stawałaby na głowie, aby pod sztandarami
        upokorzonego prawosławia podburzyć ludność do buntu przeciw polskim okupantom.
        Szczególnie że ci już wcześniej nie zapisali się zbyt sympatycznie w pamięci
        Moskwicinów. Zakład o czapkę gruszek przeciw workowi dolarów, że raz po raz
        wybuchałyby zamieszki, które Polacy wraz z bojarskimi sojusznikami tłumiliby z
        coraz większą brutalnością. Młodociany car byłby tylko figurantem – w sumie
        niewesoła perspektywa... Jednakże sytuacja odepchniętego od stolicy Pożarskiego
        byłaby pewnie jeszcze gorsza.
        I tu na scenie ponurego teatru smuty musi pojawić się jeszcze jeden bardzo ważny
        aktor – Szwedzi. Trzeba bowiem pamiętać, że i oni chcieli mieć udział w
        dzieleniu wielkiego rosyjskiego kotleta – używając terminologii prezydenta
        Putina. Od 1611 roku wojska bitnych Skandynawów stały w Wielkim Nowogrodzie.
        Jeszcze wcześniej, tuż po wyborze królewicza Władysława na cara, Sztokholm
        zaproponował tamtejszym bojarom ustrojenie w czapkę Monomacha młodocianego
        królewicza Karola Filipa.
        Pożarski nie poszedł na taki układ, pragnął, aby cara wybrał Sobór Ziemski (co
        dokonało się w roku 1613). Wszelako w obliczu hipotetycznej klęski moskiewskiej
        sojusz ze Szwedami narzucał się sam. Konsekwencje oczywiste – wojna
        polsko-szwedzka o tron carski, ciąg dalszy konfliktu w Inflantach, tyle że na
        znacznie większą skalę. Dla Moskwy bez wątpienia oznaczałoby to przedłużenie
        wojny domowej, bo po obu stronach walczyłyby liczne kontyngenty rosyjskie.
        Ówcześni Rosjanie nienawidzili szwedzkich "lutrów" może nawet bardziej niż
        Lachów-papistów.
        I tu kończy się logiczny rygor historii alternatywnej, gdyż trudno sobie
        wyobrazić "realistyczną" konkluzję tej wojny. Ale pogdybajmy jeszcze przez
        chwilę. Zapewne stoczono by wiele walnych bitew, zapewne w większości z nich
        znów górę wzięłaby husaria, naprawdę po raz pierwszy pobita w polu dopiero w
        1626 roku pod Gniewem przez Gustawa II Adolfa. Zapewne na tyłach obu armii wciąż
        trwałaby nieustanna plebejska ruchawka, podobna do straszliwego buntu chłopów
        Bołotnikowa z lat 1606–1607, tudzież parada kolejnych samozwańców powstających w
        imię obrony prawosławia.
        Nieszczęsny kraj byłby dalej pustoszony, przy czym ani Polacy, ani Szwedzi nie
        potrafiliby zrealizować w bezkresnych przestrzeniach Moskwy jakiegokolwiek
        sensownego projektu politycznego. Polacy właśnie tego dowiedli, Szwedzi dowiodą
        kilkadziesiąt lat później – w czasie potopu. Nasuwa się myśl, że doszłoby do
        polsko-szwedzkich negocjacji w sprawie rozbioru państwa moskiewskiego. Powiedzmy
        – wzdłuż linii Wołgi. Prawdopodobnie jednak obaj "interwenci" ukontentowaliby
        się wyrwaniem Rosji jakichś obszarów pogranicznych. Ani Polska, ani Szwecja nie
        miały dość sił, aby opanować i spacyfikować swe hipotetyczne "zabory". Zresztą
        jak długo Zygmunt III mógłby siedzieć na Kremlu? Bez wątpienia polska szlachta
        bardzo szybko stanęłaby okoniem, odmawiając dalszych podatków na przewlekającą
        się wojnę. Po kilku latach obaj nierosyjscy carowie musieliby się wynosić do
        domu, pozostawiając po sobie spaloną ziemię i trupy własnych żołnierzy. W sumie
        chyba najlepiej wyszłaby na tym Rzeczpospolita, albowiem smuta przeciągnęłaby
        się w Rosji jeszcze na kilka (jeśli nie kilkanaście) lat i historyczna ofensywa
        Rosji przeciw Polsce zostałaby znacznie przesunięta w czasie. Nie da się
        sensownie obrachować efektów tego przesunięcia – może Puszkinowski "słowiański
        spór" zakończyłby się inaczej?
        A Szwedzi? Wiadomo, że po sukcesach militarnych Gustawa II Adolfa (w wojnie
        trzydziestoletniej) i Karola X Gustawa (w czasie potopu) populacja
        skandynawskiego mocarstwa zaczęła cierpieć na niedostatek mężczyzn, którzy
        masowo kładli głowy w zwycięskich bataliach w Niemczech i Polsce. Również w
        Rosji, bo Gustaw II Adolf zakończył swe boje w państwie carów dopiero w roku
        1617 pokojem w Stołbowie. Jeśli wojna w Rosji przeciągnęłaby się jeszcze wiele
        lat, na tyle wyczerpałaby skąpe możliwości ludnościowe Szwecji, że Gustaw Adolf
        nie pchnąłby swej znakomitej armii na pomoc protestantom w wojnie
        trzydziestoletniej. Wzmocnijmy jeszcze stopień historical f
        • zupagrzybowa Re: Ostatni obronca Kremla 19.07.06, 17:40
          Zabrakło 1800 metrów
          Chodkiewicz ułożył plan najzupełniej w duchu polskiej szkoły wojennej. Najpierw
          kawaleria (jak zwykle z husarią w roli głównej) mała złamać przeciwnika na
          przedpolu miasta i z pomocą piechoty opanować główne ulice najdalej na zachód
          wysuniętej dzielnicy Moskwy – Skorodomu. W drugim ruchu do na wpół spalonego
          miasta miał wjechać potężny, stuwozowy tabor – ruchoma twierdza. Wcześniej
          hetmanowi udało porozumieć się z dowódcą garnizonu kremlowskiego Mikołajem
          Strusiem (Gosiewski już dawno opuścił Moskwę), który miał dokonaćdywersyjnego
          wypadu na tyły Pożarskiego.
          Ale polskiego dowódcę czekała nieprzyjemna niespodzianka: Pożarski uszykował
          swoje oddziały w dwóch rzutach, jedno skrzydło ukośnie wobec drugiego (chwyt
          niemal z Epaminondasa!), przez co wymusił na Chodkiewiczu, zagrożonym
          oskrzydleniem, podzielenie swoich skromnych sił. Polacy bili się z rzeką za
          plecami. Jokerem w talii Pożarskiego miał być jednak kilkusetosobowy oddział
          szlachty, który oddał pod komendę skłóconego z nim dowódcy pierwszego
          pospolitego ruszenia księcia Dymitra Trubeckiego. Moskiewski wódz zakładał, że w
          krytycznym momencie bitwy uderzenie tego odwodu może powstrzymać przełamujące
          uderzenie Polaków.
          Walki rozpoczęły 1 września ok. godziny 13. Mimo lekcji kłuszyńskiej Chodkiewicz
          sądził zapewne, że jego zaprawionym w bojach oddziałom w mig uda się rozbić
          przeciwnika w polu i szybko przeniknąć do miasta. Ale Pożarski (też mimo lekcji
          kłuszyńskiej, gdzie właśnie próba uchwycenia inicjatywy doprowadziła do
          kompletnej katastrofy) zaatakował sam. Moskwa (akurat podobnie jak pod
          Kłuszynem) stawała mężnie – bój na równinie przeciągnął się aż do godziny 20.
          Było to prawie osiem godzin strasznej jatki.
          Jeden ze świadków zapamiętał, że "bój to był śmiertelny: tam była rzeź wielka,
          wielki napór z obu stron, pospolicie okrutnie jeden na drugiego, kierując kopie
          swoje i rażąc śmiertelnie, powalał; świszczały strzały w powietrzu, kruszyły
          kopie, gęsto padał trup".
          Wreszcie w szarówce gasnącego dnia szeregi moskiewskie zaczęły się kruszyć.
          Pożarski nakazał jeździe odwrót za linię umocnień Skorodomu i dołączenie do
          okopanych tam strzelców. Hetman rzucił na nich kozaków, którzy prędko uwinęli
          się z przeciwnikiem i wdarli w zawalone zgliszczami ulice. Niemal w tej chwili
          żołnierze Strusia uderzyli od Kremla. Morale Rosjan powinno się – jak zwykle
          dotąd – załamać. Hetman już był w ogródku...
          Tymczasem, o dziwo, bój przesilił się na korzyść Pożarskiego. Atak Strusia
          załamał się (pewnie dlatego, że jego wojacy byli wyczerpani z głodu). Szlachecki
          odwód Pożarskiego, uprzednio wysłany pod komendę Trubeckiego, ruszył do walki. W
          sukurs przyszli mu kozacy Trubeckiego, skądinąd wbrew jego woli, bo książę
          szczerze gardził Pożarskim. Z wzajemnością. Oto paradoks bitewny – wszystko
          stało się jakby niechcący!
          W ciemnościach hetmańscy zaczęli padać coraz gęściej. Była 1 w nocy, pozostał
          tylko odwrót. Straty po stronie Chodkiewicza były zatrważające: tego dnia
          poległo jakieś tysiąc żołnierzy, w przeważającej części piechurzy i Kozacy. Co
          prawda Pożarski poniósł nie mniejsze straty, ale to nie on musiał się głowić,
          jak wprowadzić posiłki na Kreml. Chodkiewicz nie dawał jednak za wygraną. Dwa
          dni później (1 września ruszył do boju wczesnym popołudniem i nie udało mu się
          skończyć walki przed zapadnięciem ciemności) zaatakował Skorodom od południa. I
          to był chyba lepszy pomysł, bo teren dawał tu więcej szans powodzenia. Rejon
          Zamoskworiecza (południowa część Skorodomu) był rozleglejszy, przez co
          trudniejszy do obrony. Oddziały Trubeckiego były o wiele mniej liczne (jakieś
          3–4 tys. żołnierzy, w większości Kozacy), a ich morale wątpliwe. Co prawda, w
          sukurs przybył kilkusetosobowy oddział z obozu Pożarskiego, ale dotychczasowe
          walki mocno nadwerężyły jego możliwości. Nie przyjęto walki w otwartym polu.
          • pozarski Re: Ostatni obronca Kremla 19.07.06, 17:57
            No wiec, co z ta nadzieja, bo nie doslyszalem, panie Dajczgewand? Czy pani
            Tyszkiewicz dalej w kosciele modli sie za swoje grzechy? Jakos nic, tylko
            przepisujesz pan z Sienkiewicza.
          • drf idf 19.07.06, 18:15

            "The IDF has the power to significantly weaken the Hezbollah"

            The Deputy Chief of General Staff. Archive Photo: IDF Spokesperson


            IDF forces continued their attack on Hezbollah terror organization structures in
            southern Lebanon, as part of Operation Change of Direction. The Deputy Chief of
            General Staff, Major General Moshe Kaplinski, commented on the last developments
            "the Hezbollah holds a great alignment of different kinds of rockets. In fact,
            our efforts are to destroy this alignment. The Hezbollah still has the ability
            to launch Katyusha rockets. The residents of the north of the country are
            subjected to this, but we will do anything we can to stop their pain and
            suffering. I believe the IDF, through operations of all its arms, has the power
            to significantly weaken the Hezbollah, so that no more Katyushas, and other acts
            of violence, will be executed against Israeli territory."

            Concerning long range rockets, which are apparently found in the hands of the
            Hezbollah, the Deputy Chief of Staff said "the solution to the rocket alignment
            has gradual stages: the first stage was seen yesterday, an attack on the depths
            of these alignments. Additional stages are different protection methods, but it
            is very important that the citizens of Israel be attentive to Homefront Command
            instructions, which are given after much thought and consideration. Following
            Homefront Command instructions will save lives."

            "The IDF has many operational possibilities," added Major General Kaplinski. "At
            this stage we do not think we will need massive ground forces inside of Lebanon,
            but in the case of need, we will activate those forces. At this stage we are
            using different methods. We are not denouncing using any action or means of
            operation to achieve our mission and shorten this effort."

            Concerning the missions of this effort the Deputy Chief of staff said "our role
            is to weaken the Hezbollah enough so that we can distance the organization from
            the Israeli border, north of the Litany River or even further, and to allow the
            government of Lebanon to contain its own sovereignty. Parts of UN agreements
            demand the government of Lebanon to disarm from their weapons, and from the
            Hezbollah. This is the solution we are aiming for."

            Concerning Operation Summer Rains, which has been simultaneously continuing in
            the southern Gaza Strip, Major General Kaplinski said "the struggle in the south
            is also long lasting. Terrorists there can still fire, and unfortunately
            residents of the south felt this yesterday. Forces from the Golani Brigade
            finished their job in Beit Hanun. They did a great job there and hit a large
            number of armed terrorists, but warfare there has not ended, and we continuously
            activate forces there in order to lessen Qassam firings at Israel. Our goal is
            to create a safer reality in the area, and our foremost mission still remains to
            bring home Gilad Shalit.
            • pozarski Re: idf 19.07.06, 18:35
              Tak, tak, Dajczgewand. To ci zostalo. Spam.
            • zupagrzybowa idf 19.07.06, 19:26
              www1.idf.il/DOVER/site/homepage.asp?clr=1&sl=EN&id=-8888&force=1
              blogsbyiranians.co
              wink
        • pozarski Re: Ostatni obronca Kremla 19.07.06, 17:56
          I w koncu Dajczgewand i Tyszkiewicz wychodza na tym, jak Zablocki na mydle.
          • ewa8a Przepraszam, że się wtrącę, 19.07.06, 18:52
            ale to forum publiczne, więc sobie podczytuję. Rzucacie nazwiskami, wywlekacie
            ojców, może nawet z grobu. Czy to ma sens ? Czy nie lepiej wysłać do siebie
            kilka maili i wyjaśnić sprawę ? Pisanie na takim forum zbyt duzo na swój temat
            to nic dobrego, przechwytują to później różne szuje, a Wy wszyscy wydajecie mi
            się bardzo sympatyczni.
            ,,Ildefons'' także.
            • zupagrzybowa Re: Przepraszam, że się wtrącę, 19.07.06, 19:03
              wink))
              sederdeczne pozdrowienia
            • pozarski Re: Przepraszam, że się wtrącę, 19.07.06, 19:17
              Mylisz sie Ewo8 co do ildefonsa.To nie jest mily facet.
            • porarzki-rzecznik Re: Przestraszam, że się wtrącę, 20.07.06, 00:33
              Zgadzam sie zToba Ewo, ale tylko w sprawie Idelfonsa, tymczasem smile.
              Ale nie o tym chcialem teraz. To co chce tutaj i teraz to wyjasnic Ci caly mechanizm tego obrazania
              ludzi, i po nazwisku. Obserwowalem ta liste wystarczajaco dlugo aby zauwazyc, ze obrazac zaczal i
              uzywac nazwisk niejaki Jan Lapter. (uzywam nazwiska poniewaz jest to kara - Lapter-Pozarski zaczal to
              robic pierwszy !) Powod jest bardzo prosty. Do 1967/68 roku piszacy tu Pozarski czyli Jan Lapter
              nalezal do uprzywilejowanej arystokracji komunistycznej w Polsce, korzystal ze wszystkich przywilejow
              itp. itd.
              I nagle, najpierw przez Izrael a potem przez prawdziwych Zydow Laptery utracili wszystkie przywileje i
              obrazeni tym skorzystali z okazji i wyjechali z prawdziwymi Zydami z Polski. Liczyli oczywiscie na
              przeprosiny i uroczysty powrot do PRLu. Nic z tego nie wyszlo. Trzeba wiec bylo znalesc kozla
              ofiarnego. Najlepsi sa do tego Zydzi (nawet komunisci sie tego nauczyli) wiec Janek Lapter aktualnie
              realizuje sie....
              Oczywiscie nazwisko "Jozef Dajczegewand" a wiec jeden ze znanych ofiar Marca68 dzialac musi na
              Laptera-Pozarskiego dzialac jak czerwona (!) plachta na krypto-komuniste.
              Stad to opluwanie wszystkiego co Lapterowi przypomina "Jozef Dajczgewand".
              "Jozek Dajczgewand" to powod dla ktorego Lapter-Pozarski utracil Czerwony Raj !
              Nie trzeba byc znanym psychiatra, psychologiem.... nawet nie trzeba bylo nalezec do ZMSu z
              Pozarskim.
              Powtarzam: piszacy tutaj Lapter-Pozarski jest klasycznym post-komuchem wyzywajacym sie ostatnimi
              silami na ludziach przez ktorych stracil pozycje, przywileje, talony do wojskowych- i milicyjnych
              sklepow, kupony dolarowe do Pewexu, zachodnie papierosy i alkohole, itp.
              Nie wiedzialem o tym ale swoim zachowaniem Lapter-Pozarski sam sie wygadal..... smile
              Wszystko to co pisze mozna znalesc w zamieszczonych tu, nizej(?) wiadomosciach.

              PS.
              8a ? Dlaczego juz nie 11a ?
              na Twoim miejscu bylabym 6a ! Nie zartuje.... smile yyy, tam....

              ewa8a napisała:
              > ale to forum publiczne, więc sobie podczytuję. Rzucacie nazwiskami, wywlekacie
              > ojców, może nawet z grobu. Czy to ma sens ? Czy nie lepiej wysłać do siebie
              > kilka maili i wyjaśnić sprawę ? Pisanie na takim forum zbyt duzo na swój temat
              > to nic dobrego, przechwytują to później różne szuje, a Wy wszyscy wydajecie mi
              > się bardzo sympatyczni.
              > ,,Ildefons'' także.
              • pozarski Re: Przestraszam, że się wtrącę, 20.07.06, 00:37
                Och, biedaku, myslisz, ze ta mila pani bedzie czytac twoj bezpieczniacki belkot?
                Dajczgewand, troche honoru by ci sie przydalo.
                • pozarski Re: Przestraszam, że się wtrącę, 20.07.06, 00:45
                  No i jaki piekny slip of the tongue! Przestraszam! Dajczgewand, to chyba masz
                  zapisane w regulaminie pracodawcy.
              • ewa8a Re: Przestraszam, że się wtrącę, 20.07.06, 18:25
                porarzki-rzecznik napisał:

                >uzywam nazwiska poniewaz jest to kara - Lapter-Pozarski zaczal to
                robic pierwszy

                Kara ? Poczuwasz się do obowiązku wymierzania kar ?Drf nie ukrywa swojego
                nazwiska, a nawet pisuje pod nickiem dajczgewand.

                > Powtarzam: piszacy tutaj Lapter-Pozarski jest klasycznym post-komuchem
                wyzywajacym sie ostatnimi silami na ludziach przez ktorych stracil pozycje,
                przywileje, talony do wojskowych- i milicyjnych sklepow, kupony dolarowe do
                Pewexu, zachodnie papierosy i alkohole, itp.

                Wyjeżdżając z Polski w 68 r. miał 23 lata i takie wielkie przywileje? A jeśli
                nawet mieli je jego rodzice, czy ma za to wszystkich przepraszać ?
                Czy sądzisz, że ktoś, kto ,,urodził się w rodzinie uprzywilejowanej
                arystokracji’’ ma teraz z tego powodu chodzić w worze pokutnym ?
                Na forum jest FORUMOWICZEM POZARSKIM i nie ma potrzeby opowiadać jego historii
                rodzinnych, to źle o was świadczy. W tym wątku to wy jesteście stroną
                atakującą i robicie to w sposób paskudny, uciekając się do chwytów poniżej
                pasa .
                A zresztą wychodzę już stąd wychodzę.

                > na Twoim miejscu bylabym 6a ! Nie zartuje.... smile yyy, tam....

                Byłabym ? Jesteś zatem rzeczniczką.
            • pacyniarz Ewka - głos rozsądku. Jak zwykle zresztą. 20.07.06, 13:31
              Jak ktoś szukał taniej sensacji, to własnie ją znalazł w tym wątku.






              > ale to forum publiczne, więc sobie podczytuję. Rzucacie nazwiskami, wywlekacie
              >
              > ojców, może nawet z grobu. Czy to ma sens ? Czy nie lepiej wysłać do siebie
              > kilka maili i wyjaśnić sprawę ? Pisanie na takim forum zbyt duzo na swój temat
              >
              > to nic dobrego, przechwytują to później różne szuje, a Wy wszyscy wydajecie mi
              > się bardzo sympatyczni.
              > ,,Ildefons'' także.
              • patience Tania sensacja jest gdzie indziej. 20.07.06, 14:08
                oni wydrukowali moja 'charakterystyke osobowosci' w pewnej gazecie i rozsylali
                emailami po wszystkich kontynentach. Nie tylko moja zreszta. Jakis gnojek
                wysylal smsy ze mam sie wyspowiadac kim jestem, bo to moja ostatnia szansa. A
                donos poszedl do giertycha. Moze kiedys nie wiedzialam co to gontarzowska
                propaganda, ale teraz juz wiem. Nie mam nic do dodania w tej sprawie, poza moze
                drobna uwaga, ze ten watek zostal podlinkowany w owj gazecie razem z moja
                propozycja, ze im podam jeszcze adres mojej spoldzielni mieszkaniowej.
                • pozarski Re: Tania sensacja jest gdzie indziej. 20.07.06, 15:23
                  Nie za wczesnie na dobre samopoczucie pani Tyszkiewicz? Oni zrobili bebe, a ja
                  taka biedna i nie rozumiem za co mnie te nieprzyjemnosci spotykaja. Tak, tak,
                  biedaczka.Zdrowaski odmowione za grzechy mlodosci?
                  • patience W ramach wyjatku i jednorazowo 20.07.06, 16:17
                    Nie tyle panu, co poszukiwaczom taniej sensacji. Prosze pana. Ten watek jest
                    podlinkowany do tej gazety. Te nowe niki to najprawdopodobniej ktos stamtad.
                    Jesli ma pan jakies watpliwosci prosze sie udac na forum abuse i poprosic o
                    sprawdzenie IP nadawcy. Nigdy i nigdzie panskiego nazwiska nie wymienialam, a
                    pan to robi w zasadzie w kazdym poscie. A poza tym oczywiscie wiem za co. Jak
                    nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo ze o kase. Sami to napisaliscie zarowno w
                    tym donosie jak i w tej 'charakterystyce'. Bardzo pieknie sie krecilo Bizancjum
                    Szurmieja z przychodami idacymi nie w tysiace, a miliony. Pieknie sie
                    organizowalo obchody 'ku czci' marcowej emigracji za kase wyludzona od panstwa,
                    bo wszyscy sie bali odmawiac, zeby ich nikt nie oskarzyl o antysemityzm, pieknie
                    sie handlowalo szmatami i szklem w imieniu Korczaka. Tu pare milionow, i tam
                    pare milionow. Jeden z tych 'nieistniejacych' ukladow postubeckich do
                    rozprowadzania kasy, o ktorych wspominal Kaczor. Warunkiem tej 'pieknej'
                    sytuacji bylo utrzymanie Polski bez Zydow, bo gdyby sie pojawili, to by mieli
                    watpliwosci, czy wlasciwe jest aby rzeczone obchody, w tym obchody Getta, i
                    stawianie pomnikow organizowali ludzie, ktorzy wyrzucili cale zydowskie archiwum
                    na smietnik, i ktorzy - jako jedyni z polskich Zydow - apelowali do Moczara o
                    potepienie syjonistow i Izraela nie gdzie indziej, jak na obchodach Getta
                    wlasnie. Mnie osobiscie ta tablica na Dworcu Gdanskim z wypisanymi wielkimi
                    literami kto ja ufundowal - kluje w oczy. Uwazam ze to jest uraganie z ludzkiego
                    nieszczescia. Uwazam tez za uraganie, zeby Zydow pomordowanych w Holokauscie
                    reprezentowaly osoby, ktore ktore w ten sposob zohydzily jedna z wczesniejszych
                    rocznic. I ktore tak dbaja o pamiec, ze ja wyrzucaja na smietnik.

                    No wiec wiem dlaczego. Jedni sie boja o swoje teczki w IPN, drudzy o miejsce
                    przy goscinnym stole Szurmieja. Jest tam tez wsrod podpisanych paru idiotow,
                    ktorzy nie wiedza co czynia. Tak jak kiedys takie towarzystwo apelowalo do
                    Moczara, tak dzisiaj jestescie z siebie bardzo dumni, ze apelujecie do
                    Giertycha. No to robcie tak dalej. Gontarzowska propaganda plus kolejny apel do
                    Giertycha, zeby potepil syjonistow i Izrael. Zapiszcie sie do Hezbollahu. Te
                    wszystkie wasze akcje sa ohydne, czasem bolesne, ale nieskuteczne. Nawet gdyby
                    sie wam udalo zniszczyc moja nic nie wazna osobe, to jednak nie ja napisalam
                    artykul "Zydzi przeciw Zydom' w biuletynie IPN. I nie ja projektuje ustawe, w
                    wyniku ktorej bedzie bardzo trudno temu srodowisku wyludzac kase. A jesli chodzi
                    bezposrednio o pana, to nie mam pojecia, czemu pan robi to co robi. Wczesniej
                    niszczyl pan kogo innego i doprowadzil jego zone do stanu przedzawalowego. Teraz
                    sie pan na mnie zawzial. Moze sie pan boi o swoja teczke. Moze tak jat to ktos
                    napisal, potrzebuje pan kozla ofiarnego za to, ze utracil pan swoj czerwony raj.
                    A moze jest pan po prostu stukniety. Ale w zasadzie wcale nie chce wiedziec.
                    Pogardzam panem.

                    Juz raz panu powiedzialam co pan powinien teraz robic. Napiszcie kolejny apel do
                    Giertycha zeby potepil syjonistow oraz panstwo Izrael. Jak replay to replay.
                    Wiecej z mojej strony wypowiedzi w tym temacie nie bedzie. Nie boje sie was.
                    • pozarski Re: W ramach wyjatku i jednorazowo 20.07.06, 16:20
                      Hehe, niepoprawna bajdurzyco. Mow sobie dalej Tyszkiewicz ile wlezie.
                    • pozarski A co na to wszystko Eva Lena 20.07.06, 17:08
                      zona i matka dzieci drf, zupa grzybowa,ildefons-zgryz bieruta i karol.lapter?
                    • pozarski Re: W ramach wyjatku i jednorazowo 20.07.06, 19:42
                      Juz wam, Dajczgewand i Tyszkiewicz, Ewa8 niemila? Nieladnie tak nie odpowiadac
                      na posty komus, kto z wami rozmawia, jak czlowiek z czlowiekiem.
              • pozarski Re: Ewka - głos rozsądku. Jak zwykle zresztą. 20.07.06, 15:41
                Taniej sensacji? No, ale to przeciez ty ja produkowales, szanowny komandosie
                Dajczgewand. Wg mnie powinienes wracac do marca68 i juz tam zostac.
                • ewa8a Re: Ewka - głos rozsądku. Jak zwykle zresztą. 20.07.06, 18:29
                  Nie przesadzaj. Pacyniarz to Pacyniarz. Taki sam zbłąkany widz, jak ja.
                  • pacyniarz Właśnie. 21.07.06, 00:20
                    Ja nie szukam taniej sensacji, to tania sensacja mnie, jak widać.





                    ewa8a napisała:

                    > Nie przesadzaj. Pacyniarz to Pacyniarz. Taki sam zbłąkany widz, jak ja.
                    >
                    • drf ... 28.07.06, 23:38

                      szukaj.gazeta.pl/szukaj/0,52001.html?VE_szukaj_a=pozarski&ile=20&sort=data_desc&spojnik=and&forum=13&poz=0&A_szukaj=autor&x=15&y=10&zywe=2
                      analna regresja?
                      • pozarski To ty zupo grzybowa? W IPN 500 000 ton pozolklych 28.07.06, 23:46
                        dokumentow tylko o tobie.
                        • zupagrzybowa IPN 07.11.06, 22:04
                          www.ipn.gov.pl/
                          Projekt naukowo-badawczy „Index Polaków zamordowanych i represjonowanych przez
                          hitlerowców za pomoc Żydom”.

                          Akt oskarżenia przeciwko Wiktorowi L., Marianowi N., Józefowi Ch. i Jerzemu
                          Feliksowi G.

                          Zarzut dla byłego funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa w Kielcach.

                          www.ipn.bip.net.pl/?a=286
                          Zarzuty dla byłego funkcjonariusza SB KWMO w Toruniu.

                          W związku z artykułem „IPN: OZI to nie zawsze agent” - („Polityka nr 43/2006 r.).

                          „Osobowe Źródła Informacji” – w najnowszym Biuletynie IPN.

                          Oddział IPN w Lublinie zwraca się z prośbą do mieszkańców Lubelszczyzny o
                          udostępnienie materiałów dotyczących stanu wojennego.

                          Projekt naukowo-badawczy „Straty osobowe i ofiary represji pod okupacją niemiecką”.



                          archiwum komunikatów


                          Spotkanie edukacyjne dla elewów ze Szkoły Podoficerskiej Wojsk Lądowych we
                          Wrocławiu – Wrocław.

                          Pokaz filmu Marty Meszaros pt. „Niepochowany” – Katowice.

                          Spotkanie z okazji 30. rocznicy powstania Komitetu Obrony Robotników – Szczecin.

                          Spotkanie edukacyjne – Poznań.

                          Klub Historyczny im. gen. Stefana Roweckiego „Grota” - Losy żołnierzy AK –
                          Łukiszki, Ponary, Gross-Rosen.

                          Projekcja filmu Marty Meszaros „Niepochowany” – Gdańsk.

                          Konferencja naukowa „Polska północno-wschodnia w okresie stalinizmu – spojrzenie
                          z perspektywy półwiecza” – Białystok.

                          Otwarcie wystawy „BUDAPESZT ‘56” – Kraków.

                          Wykład Janusza Wróbla podczas uroczystej sesji poświęconej wydarzeniom
                          Października’56” na Politechnice Łódzkiej.

                          Spotkanie środowiska „Solidarności Walczącej” z przedstawicielami IPN.

                          Międzynarodowa konferencja naukowa „Kryzysy systemu komunistycznego 1953–1981” –
                          Warszawa.

                          Otwarcie wystawy „Zagłada polskich elit. Akcja AB – Katyń” – Lublin.

                          Otwarcie wystawy „Deportacje Górnoślązaków do ZSRR w 1945 r.” – Sosnowiec.

                          Projekcja filmu Marty Meszaros w warszawskiej „Kinotece”.

                          Promocja książki i dyskusja: „Wokół teczek bezpieki. Zagadnienia metodologiczne
                          - źródłoznawcze”.

                          Film Marty Meszaros „Niepochowany” w łódzkiej Manufakturze.

                          Wizyta delegacji Oddziału IPN w Białymstoku na Wileńszczyźnie.

                          Wykład dr. Konrada Białeckiego w centrum kultury Forum Champs de Mars w Rennes.

                          Konferencja naukowa „Stalinizm i rok 1956 na Górnym Śląsku” – Opole.

                          Otwarcie wystawy „W poszukiwaniu nowego domu. Migracje ludności na Pomorzu
                          Zachodnim w latach 1945-1950” – Szczecin.

                          Otwarcie wystawy „1966 - Milenium kontra 1000-lecie. Obchody Milenium Chrztu
                          Polski i Tysiąclecia Państwa Polskiego” – Gorzów Wielkopolski.

                          Otwarcie wystawy „Salezjańska Szkoła Organistowska w Przemyślu i jej likwidacja
                          w roku 1963” - Przemyśl.

                          Kolekcja „Koraba” udostępniana we Wrocławiu.

                          Nowy numer „Biuletynu IPN” – nr 10 (69) – październik 2006 z filmem
                          dokumentalnym „Zwycięzcy nie umierają. Opowieść o Księdzu Jerzym” na płycie DVD.

                          Pierwszy pokaz filmu „Niepochowany” w reżyserii Marty Meszaros.

                          Spotkanie Klubu Historycznego im. gen. Stefana Roweckiego „Grota” poświęcone
                          pamięci Generała Stefana Roweckiego - Warszawa.

                          Uroczystość „Krajowcy Jerzemu Giedroyciowi. Paryska »Kultura« a Kraj” – otwarcie
                          wystawy „Przeciwko kilku myślom… co nie nowe! Procesy krajowców za kontakty z
                          paryską »Kulturą«” oraz dyskusja panelowa w ramach obchodów Roku Jerzego
                          Giedroycia – Warszawa.

                          Konferencja naukowa „Wrzesień 1939 na Górnym Śląsku” – Katowice.

                          IX lekcja historii w terenie „Wywiad Związku Walki Zbrojnej 1939-1941” – Spała.

                          Uroczystości w 55. rocznicę śmierci dowódcy oddziału WiN – Edwarda
                          Taraszkiewicza „Żelaznego” – Lubelszczyzna.

                          Prelekcja dla studentów z Polski i Niemiec „Obóz w Potulicach 1940-1950” – Potulice.

                          Konferencja naukowa „Obchody Milenium Chrztu Polski w 1966 roku na Kujawach i
                          Pomorzu” – Włocławek.

                          Inauguracja cyklu wykładów otwartych – Szczecin.

                          Uroczystości pogrzebowe Edwarda Cieśli ps. "Zabawa".

                          Inauguracja cyklu wykładów otwartych – Poznań.

                          Rajd „Nadbużańskim szlakiem trzech kultur” – Okuninka k. Włodawy.

                          Zwiedzanie stołecznych miejsc pamięci z przewodnikami z IPN – Warszawa.

                          Otwarcie wystawy „Walczyliśmy o nową Polskę, Polskę dla wszystkich…. Por.
                          Mieczysław Bujak (1926-1951)” – Kraków-Balice.

                          Otwarcie wystawy „Zagłada polskich elit. Akcja AB – Katyń” – Warszawa.

                          Wykład otwarty ks. dr hab. Józefa Wołczańskiego pt. „Eksterminacja narodu
                          polskiego i Kościoła Rzymskokatolickiego przez ukraińskich nacjonalistów w
                          Małopolsce Wschodniej w latach 1939 – 1945 w świetle archiwaliów Kurii
                          Metropolitalnej we Lwowie” – Rzeszów.
                          Konferencja naukowa „Region, muzea, najnowsza historia Polski” – Koszalin.

                          Spotkanie z dr. hab. Janem Żarynem – Koszalin.

                          Spotkanie Klubu Historycznego im. gen. Stefana Roweckiego „Grota” pt. „Zbadać –
                          zrozumieć – upamiętnić” – Łódź.

                          Rajd dla młodzieży „Śladami żołnierzy V Brygady Wileńskiej AK mjr. Zygmunta
                          Szendzielarza „Łupaszki” - Białystok.

                          Konferencja popularnonaukowa „Śladami Polski Podziemnej” – Sopot.

                          Wykład dr. Krzysztofa Szwagrzyka „Prawnicy czasu bezprawia. Sędziowie i
                          prokuratorzy wojskowi w Polsce 1944–1956” – Gdańsk.

                          Promocja czeskiego wydania książki „Wokół Praskiej Wiosny. Polska i
                          Czechosłowacja w 1968 r.” - Praga.

                          Promocja książki Krzysztofa Persaka „Sprawa Henryka Hollanda” – Warszawa.

                          Wykład dr Krzysztofa Szwagrzyka w Klubie Historycznym im. gen. Stefana
                          Roweckiego „Grota” – Kalisz.

                          Konferencja szkoleniowa dla nauczycieli „Tysiąclecie kontra Milenium” – Wrocław.

                          Otwarcie wystawy „Sybiracy” w Grodnie.

                          Uroczyste odsłonięcie tablicy poświęconej ofiarom hitlerowskiego i
                          komunistycznego terroru – Płock.

                          Warsztaty metodyczne dla nauczycieli „Stosunki polsko-ukraińskie w latach
                          1939-1947” – Gorzów Wielkopolski.

                          Dyskusja panelowa Klubu Historycznego im. gen. Stefana Roweckiego „Grota” pt.
                          Historia i pamięć - Warszawa.

                          „Spotkanie Klubu Historycznego im. gen. S. Roweckiego „Grota” - Koszalin.

                          „Tropami Solidarności” spotkanie Historycznego Klubu Turystycznego - Gdańsk.

                          Dyskusja panelowa „56-66-76 – trzy kroki do wolności” - Warszawa.

                          Inauguracja działalności Klubu Historycznego im. gen. Stefana Roweckiego-„Grota”
                          - Olsztyn.

                          Otwarcie wystawy „»Z największą brutalnością...« Zbrodnie Wehrmachtu w Polsce,
                          wrzesień – październik 1939 r.” – Katowice.

                          Uroczystości poświęcone żołnierzom podziemia niepodległościowego, straconym na
                          mocy wyroków sądów Polski Ludowej w latach 1944–1956 w woj. białostockim –
                          Białystok.

                          Uroczystości w 60. rocznicę śmierci ppor. Antoniego Kopaczewskiego „Lwa” –
                          Ignasin, Piaski.

                          Otwarcie wystawy „Millenium Chrztu Polski w Diecezji Przemyskiej i Administracji
                          Apostolskiej w Lubaczowie” – Tarnobrzeg...

                          Otwarcie wystawy „Grudzień ‘70” – Nowograd.

                          Nowy numer „Biuletynu IPN” –
    • pozarski Re: socrealizm histeryczny 28.07.06, 17:54
      heheh
      • zupagrzybowa BitTorrent 07.11.06, 21:56
        BitTorrent to nazwa oryginalnego klienta sieci BitTorrent, autorstwa twórcy
        protokołu Brama Cohena. Program napisany w języku Python, charakteryzuje się
        dość niskim zużyciem zasobów sprzętowych i prostotą obsługi. Z drugiej strony,
        nie cieszy się zbyt dużą popularnością z uwagi na ubóstwo opcji konfiguracyjnych.

        Dla odróżnienia go od wielu innych obecnie istniejących aplikacji obsługujących
        protokół BitTorrent, jego twórcy czasem określają go nazwą Mainline (ang. linia
        główna).

        Program został przetłumaczony na ponad 20 języków, w tym polski.

        www.bittorrent.com/
    • pozarski Re: ============aQUaNET=2996========= ===== 28.07.06, 18:23
      heheh
    • drf --------------------------------- ----------------- 29.07.06, 01:17


      POZARSKI kotlet on KIKAS kotletisarja liige.Toode on valmisküpsetatud ja
      panneeritud saiagraanuliga. Mõeldud tarbimiseks igal ajal ja kogu perele.Aseta
      pannile ,soojenda ja söö.Juurde lisa salatiteid, nuudleid,kartuleid ja
      erinevaid kastmeid.Tänapäeval toodavad erinevad tootjad Pozarski kotletti nii
      sea-,linnu-,kui ka kodusest hakklihast.Vastavalt ostja soovile.
      Kotlet sisaldab valke(valgud on inimorganismile vajalikud
      ehitusmaterjalid),mineraalaineid,vitamiine, toitaineid ja kindlustab hea
      enesetunde korraliku kõhutäie korral kogu päevaks.

      Miks on kotleti nimi Pozarski ?

      Legend räägib,et kui vene imperaator Nikolai I Moskvasse reisis ,peatus ta
      Torzokis ,linnas,kus pidas kõrtsi Pozarski nimeline peremees.Nikolai I tellis
      lõunasöögiks vasikaliha kotletid. Siis meenus härra Pozarskile ,et tal oli
      vasikaliha otsa saanud ja ,et olukorda parandada ,tegi ta kotletid kana
      hakklihast.Toit meeldis imperaatorile nii,et ta nimetas kotletid Pozarski
      nimeliseks.Hiljem peatus teel Peterburist Moskvasse samas kõrtsis ka Puškin oma
      naisega ja mõlemad kiitsid ülimaitsvaid Pozarski kotlette.

      Vana retsepti järgi tehti kotletti järgmiselt:
      Võeti terve toores kana,eemaldati nahk,eemaldati liha luudelt ja kogu liha aeti
      läbi hakklihamasina.Hakkliha segati pipraga, soolaga,lisati võid või õli ja üks
      muna.Liha jäeti natukeseks laagerdama.Siis võeti ühe kana liha kohta 100-120g
      saia,mida leotati pooles klaasis piimas.Piimas leotatud sai segati hakklihaga
      ühtlaseks massiks,vormiti kotletid.Kotletid kasteti klopitud munasse ja
      panneeriti kuivatatud saiakuubukutega.Praeti 4-5 min ja kotlet oli söömiseks valmis.
      wink
      • pozarski Zupie Grzybowej odbilo juz absolutnie jednoznaczni 29.07.06, 01:35
        e i permanentnie.heheh
      • drf --------------------------------- ----------- 29.07.06, 02:06
        linx

        www.missilethreat.com/missiles/zelzal-1-2-3_iran.html
        info.jpost.com/C006/Supplements/war.images/0717.zelzal1.html
        www.68.org.pl/
        • pozarski Re: -------------Posylasz mnie na Hatikva/Nadziej 29.07.06, 09:31
          a/Dopes68? A po co? Przeciez nie po to rozpieprzalem, zeby sie bawic na gruzach.
          • pozarski Re: -------------Posylasz mnie na Hatikva/Nadzie 29.07.06, 13:03
            PS.heheh
          • patience Re: -------------Posylasz mnie na Hatikva/Nadzie 29.07.06, 18:33
            Jesli cie w ogole gdziekolwiek posylal to z nadzieja, ze zauwazysz, ze wszyscy
            poza toba sa zajeci czyms innym niz ty.
            • pozarski Re: -------------Posylasz mnie na Hatikva/Nadzie 29.07.06, 18:50
              Jest dobrze, bo JA wiem, co ty robisz, a ty nie wiesz, co ja robie. Ale niedlugo
              sie dowiesz i bedzie to smutna wiadomosc.
              • drf Hava Nagila in Thailand 18.11.06, 18:03
                www.youtube.com/watch?v=V0RtRTx7NMA&eurl%20%3chttps://www.youtube.com/watch?v=V0RtRTx7NMA&eurl
    • jenisiej 1000 już 30.07.06, 03:04
    • bw06 The Thousand Nights and a Night 03.08.06, 21:36
      www.wollamshram.ca/1001/index.htm
      t is told that Haroun er Reshid was sitting one day on the throne of the
      Khalifate, when there came in to him a youth of his eunuchs, bearing a crown of
      red gold, set with pearls and rubies and all manner other jewels, such as money
      might not buy, and kissing the ground before him, said, 'O Commander of the
      Faithful, the lady Zubeideh kisses the earth before thee and saith to thee, thou
      knowest she hath let make this crown, which lacks a great jewel for its top; and
      she hath made search among her treasures, but cannot find a jewel to her mind.'
      Quoth the Khalif to his chamberlains and officers, 'Make search for a great
      jewel, such as Zubeideh desires.' So they sought, but found nothing befitting
      her and told the Khalif, who was vexed thereat and exclaimed, 'Am I Khalif and
      king of the kings of the earth and lack of a jewel? Out on ye! Enquire of the
      merchants.' So they enquired of the merchants, who replied, 'Our lord the Khalif
      will not find a jewel such as he requires save with a man of Bassora, by name
      Abou Mohammed the Lazy.' They acquainted the Khalif with this and he bade his
      Vizier Jaafer send a letter to the Amir Mohammed ez Zubeidi, governor of
      Bassora, commanding him to equip Abou Mohammed the Lazy and bring him to Baghdad.

      Jaafer accordingly wrote a letter to that effect and despatched it by Mesrour,
      who set out forthright for Bassora and went in to the governor, who rejoiced in
      him and entreated him with the utmost honour. Then Mesrour read him the Khalif's
      mandate, to which he replied, 'I hear and obey,' and forthwith despatched him,
      with a company of his followers, to Abou Mohammed's house. When they reached it,
      they knocked at the door, whereupon a servant came out and Mesrour said to him,
      'Tell thy master that the Commander of the Faithful calls for him.' The servant
      went in and told his master, who came out and found Mesrour, the Khalif's
      chamberlain, and a company of the governor's men at the door. So he kissed the
      earth before Mesrour and said, 'I hear and obey the summons of the Commander of
      the Faithful; but enter ye my house.' 'We cannot do that,' replied Mesrour,
      'save in haste; for the Commander of the Faithful awaits thy coming.' But he
      said, 'Have patience with me a little, till I set my affairs in order.' So,
      after much pressure and persuasion, they entered and found the corridor hung
      with curtains of blue brocade, figured with gold, and Abou Mohammed bade one of
      his servants carry Mesrour to the bath. Now this bath was in the house and
      Mesrour found its walls and floor of rare and precious marbles, wrought with
      gold and silver, and its waters mingled with rose-water. The servants served
      Mesrour and his company on the most perfect wise and clad them, on their going
      forth of the bath, in robes of honour of brocade, interwoven with gold.

      Then they went in to Abou Mohammed and found him seated in his upper chamber
      upon a couch inlaid with jewels. Over his head hung curtains of gold brocade,
      wrought with pearls and jewels, and the place was spread with cushions,
      embroidered in red gold. When he saw Mesrour, he rose to receive him and bidding
      him welcome, seated him by his side. Then he called for food: so they brought
      the table of food, which when Mesrour saw, he exclaimed, 'By Allah, never saw I
      the like of this in the palace of the Commander of the Faithful!' For indeed it
      comprised all manner of meats, served in dishes of gilded porcelain. So they ate
      and drank and made merry till the end of the day, when Abou Mohammed gave
      Mesrour and each of his company five thousand diners; and on the morrow he clad
      them in dresses of honour of green and gold and entreated them with the utmost
      honour. Then said Mesrour to him, 'We can abide no longer, for fear of the
      Khalif's displeasure.' 'O my lord,' answered Abou Mohammed, 'have patience with
      us till to-morrow, that we may equip ourselves, and we will then depart with
      you.' So they tarried that day and night with him; and next morning, Abou
      Mohammed's servants saddled him a mule with housings and trappings of gold, set
      with all manner pearls and jewels; whereupon quoth Mesrour in himself, 'I wonder
      if, when he presents himself in this equipage before the Commander of the
      Faithful, he will ask him how he came by all this wealth.'

      Then they took leave of Ez Zubeidi and setting out from Bassora, fared on,
      without stopping, till they reached Baghdad and presented themselves before the
      Khalif who bade Abou Mohammed be seated. So he sat down and addressing the
      Khalif in courtly wise, said to him, 'O Commander of the Faithful, I have
      brought with me a present by way of homage: have I thy leave to produce it?'
      'There is no harm in that,' replied the Khalif; whereupon Abou Mohammed caused
      bring in a chest, from which he took a number of rarities and amongst the rest,
      trees of gold, with leaves of emerald and fruits of rubies and topazes and
      pearls. Then he fetched another chest and brought out of it a pavilion of
      brocade, adorned with pearls and rubies and emeralds and chrysolites and other
      precious stones; its poles were of the finest Indian aloes-wood, and its skirts
      were set with emeralds. Thereon were depicted all manner beasts and birds and
      other created things, spangled with rubies and emeralds and chrysolites and
      balass rubies and other precious stones.

      When Er Reshid saw these things, he rejoiced exceedingly, and Abou Mohammed said
      to him, 'O Commander of the Faithful, deem not that I have brought these to
      thee, fearing aught or coveting aught; but I knew myself to be but a man of the
      people and that these things befitted none save the Commander of the Faithful.
      And now, with thy leave, I will show thee, for thy diversion, something of what
      I can do.' 'Do what thou wilt,' answered Er Reshid, 'that we may see.' 'I hear
      and obey,' said Abou Mohammed and moving his lips, beckoned to the battlements
      of the palace, whereupon they inclined to him; then he made another sign to
      them, and they returned to their place. Then he made a sign with his eye, and
      there appeared before him cabinets with closed doors, to which he spoke, and lo,
      the voices of birds answered him [from within]. The Khalif marvelled exceedingly
      at this and said to him, 'How camest thou by all this, seeing that thou art only
      known as Abou Mohammed the Lazy, and they tell me that thy father was a
      barber-surgeon, serving in a public bath, and left thee nothing?' 'O Commander
      of the Faithful,' answered he, 'listen to my story, for it is an extraordinary
      one and its particulars are wonderful; were it graven with needles upon the
      corners of the eye, it would serve as a lesson to him who can profit by
      admonition.' 'Let us hear it,' said the Khalif.
      • pozarski Re: The Thousand Nights and a Night 03.08.06, 21:41
        Ay, vay, domyslilem sie, ze bw to stary, dobry drf aka ildefons-zgryz.bieruta.
        Ciut mi zepsules symetrie.Bede sie mscil.
      • terran Re: The Thousand Nights and a Night 03.08.06, 21:50
        www.alwaraq.net/
        ت وزنا، وقل ما يشاء العلم في اضطرابها ووهنها وضعف رواتها ومخالفتها للمسلمين،
        وفيما جاءت به من مروياتها الواهية من الوهن، وما ألصقته بكرامة القرآن مما ليس له
        شبه به، واستمع من ذلك لأمور: فقد جاء فيها أن أبا بكر هو الذي أدى رأيه أولا إلى
        جمع القرآن، وهو الذي طلب من زيد بن ثاب
        • pozarski Re: The Thousand Nights and a Night 03.08.06, 21:59
          Biedaku, nie masz z kim gadac. Jako byly przyjaciel nie bede cie pocieszal, a
          wrecz ci powiem: To swietnie!Tak dalej.
        • terran إداري 03.08.06, 22:09
          ITLE: The Arabian Nights' Entertainments.
          AUTHOR: Rev. George Townsend
          SERIES:
          PUBLISHED: London and New York: Frederick Warne and Co. c1900
          PHYSICAL DETAILS:

          1. Introduction The Fable of the Ass, the Ox, and the Labourer
          2. The Story of the Merchant and the Genie
          3. The History of the First Old Man and the Hind
          4. The History of the Second Old Man and the Two Black Dogs
          5. The History of the Fisherman
          6. The History of the Greek King and Douban the Physician
          7. The History of the Husband and the Parrot
          8. The History of the Vizier who was punished
          9. The Further Adventures of the Fisherman
          10. The History of the Young King of the Black Isles
          11. The Three Calenders, Sons of Kings, and of Five Ladies of Bagdad
          12. The History of the First Calender
          13. The History of the Second Calender
          14. The History of the Envious Man and of Him who was Envied
          15. The History of the Third Calender
          16. The Story of Zobeide
          17. The Story of Amina
          18. The Story of Prince Beder and the Princess Jehaun-ara
          19. The Story of the Three Sisters
          20. The Story of the Enchanted Horse
          21. The Story of Prince Ahmed, and the Fairy Perie Banou
          22. The Story of Aladdin; or, the Wonderful Lamp
          23. The Adventures of the Caliph Haroun Alraschid
          24. The Story of Baba Abdalla
          25. The Story of Zidi Nouman
          26. History of Cogia Hassan Alhabbal
          27. History of the Lady who was Murdered by her Husband
          28. The Story of Noureddin Ali and his Son
          29. The History of Ali Baba, and of the Forty Robbers killed by One Slave
          30. The History of Codadad and his Brothers
          31. The History of the Princess of Deryabar
          32. The History of Camaralzaman, Prince of the Isle of the Children of
          Khaledan, and of Badoura, Princess of China
          33. The History of Prince Amglad and of Prince Assad
          34. The History of Prince Zeyn Alasnam and the Sultan of the Genii
          35. The Story of Sindbad the Sailor
          36. The First Voyage of Sindbad the Sailor
          37. The Second Voyage of Sindbad the Sailor
          38. The Third Voyage of Sindbad the Sailor
          39. The Fourth Voyage of Sindbad the Sailor
          40. The Fifth Voyage of Sindbad the Sailor
          41. The Sixth Voyage of Sindbad the Sailor
          42. The Seventh and Last Voyage of Sindbad the Sailor
          43. The Story of Ali Cogia, a Merchant of Bagdad
          44. The History of Aboulhassan Ali Ebn Becar and of Schemselnihar, the
          Favourite of the Caliph Haroun Alraschid
          45. The History of Noureddin and the Beautiful Persian
          46. The Story of Abou Hassan; or, the Sleeper Awakened
          47. The History of Ganem, Son of Abou Ayoub, and known by the surname of
          Love's Slave
          48. The Story of the Little Hunchback
          49. The Story told by the Christian Merchant
          50. The Story told by the Sultan of Casgar's Purveyor
          51. The Story told by the Jewish Doctor
          52. The Story told by the Tailor
          53. The Story of the Barber
          54. The Story of the Barber's Eldest Brother
          55. The Story of the Barber's Second Brother
          56. The Story of the Barber's Third Brother
          57. The Story of the Barber's Fourth Brother
          58. The Story of the Barber's Fifth Brother
          59. The Story of the Barber's Sixth Brother

          • drf PLutoPhiles.... 24.08.06, 19:46
            PLUTON UPDATE....Pluto is not out of the woods yet. Apparently the Pluto
            skeptics are unhappy with the shilly-shallying "pluton" classification proposed
            earlier this week and are regrouping for a fresh assault. Being a planet, they
            say, is like being a neighborhood bully: you'd better be the only one in your
            neighborhood.

            The dissenters, from Uruguay, France, Brazil, Italy and elsewhere, have what
            they call a simpler idea. To be a planet, they suggest, the object must not only
            be round, but be "by far" the largest body in its local population.

            www.washingtonmonthly.com/archives/individual/2006_08/009369.php
            So Pluto, which is only marginally bigger than several other pieces of Kuiper
            Belt junk, wouldn't make the cut. Ceres, which is less than twice the size of
            the next biggest asteroid, would also be tossed aside. And the solar system
            would end up with eight planets.

            Plutophiles better hop to it. If they don't keep the pressure up, the natural
            scientific instincts of the astronomical community might peek out just long
            enough for them to demote Pluto after all. The battle isn't won yet.
            • drf Leczenie Plutokracji Plutonskiej ? 15.10.06, 00:00
              Infected: Trojan-Downloader.Win32.Adload.gt
              Infected: Trojan-Downloader.Win32.Adload.fu
              Infected: Trojan-Downloader.Win32.Adload.gq
              Infected: Trojan-Downloader.Win32.VB.ji
              Infected: Trojan-Downloader.Win32.Adload.gr
              Infected: Trojan-Downloader.Win32.Small.buy
              Infected: Backdoor.Win32.SdBot.ayj
              Infected: Trojan-Downloader.BAT.Ftp.ab
              Infected: Backdoor.Win32.IRCBot.ul

              • puzon21 Re: Leczenie w toku? Kupido jakis mer- 16.10.06, 16:23
                kotny!
    • sanatorium_psychiatryczne © 03.08.06, 22:27

      terrapia
      zalecana
      • pozarski Re: © 03.08.06, 22:35
        Oczywiscie.Mam nadzieje, ze nie przerwiesz w polowie.
      • sanatorium_psychiatryczne © 03.08.06, 22:42


        ©
      • sanatorium_psychiatryczne © 03.08.06, 22:48
        ©
        • pozarski Re: © 04.08.06, 11:47
          Jak Helga? Przyniosles klamke?
          • pozarski Re: © 04.08.06, 16:19
            A wiec wszystko wyglada inaczej. Helga byla (wg slow jej expsiapsiolki)
            zwariowana, ale normalna osobka, ktora zauroczona bohaterem acram stracila
            rozum. Zal mi jej, bo okazalo sie, ze ten 68, o ktorym ona nie ma zielonego
            pojecia,poprzestawial jej w glowie i stala sie twoim klonem. A byc twoim klonem
            znaczy byc po prostu odlotowcem, ktory nie potrafi juz sklecic jednego
            normalnego zdania i wszystko mu sie kojarzy z PZPR, PRL i IPN.
            • pozarski Re: © 06.08.06, 11:49
              Biedna Helga. Zatrzasnela za soba wszystkie drzwi i nie pozostaje jej juz nic,
              poza przebywaniem w sanatorium_psychiatrycznym. Klamki zostaly rzucone.
            • bumblebee5 Re: © 07.08.06, 00:45
              pozarski napisał:

              > A wiec wszystko wyglada inaczej. Helga byla (wg slow jej expsiapsiolki)
              > zwariowana, ale normalna osobka, ktora zauroczona bohaterem acram stracila
              > rozum. Zal mi jej, bo okazalo sie, ze ten 68, o ktorym ona nie ma zielonego
              > pojecia,poprzestawial jej w glowie i stala sie twoim klonem. A byc twoim klonem
              > znaczy byc po prostu odlotowcem, ktory nie potrafi juz sklecic jednego
              > normalnego zdania i wszystko mu sie kojarzy z PZPR, PRL i IPN.

              Czy aby to była psiapsiołka skoro teraz jęzor strzepi?
              • pozarski Re: © 07.08.06, 00:52
                Tylko sie nie przegrzej.
                • bumblebee5 Re: © 07.08.06, 10:52
                  pozarski napisał:

                  > Tylko sie nie przegrzej.

                  Bez obaw, choć tu atmosfera gorąca, przegrzanie mi nie grozi.

                  www.gratka.pl/info/pliki/grzanie0409.jpg
    • sanatorium_psychiatryczne © 04.08.06, 14:12
      .
      • drf Iran 10.08.06, 00:29
        August 22
        August 22nd may just be another day of calendar but this 22nd of Aug. is not an
        ordinary one.

        I feel uneasy about it because it is the date when the Iranian regime is going
        to announce some thing about its nuclear plans.

        Now Prof. Bernard Lewis whom I admire a lot has some thing on this which caught
        my attention. Mr. Lewis says :

        What is the significance of Aug. 22?

        This year, Aug. 22 corresponds, in the Islamic calendar, to the 27th day
        of the month of Rajab of the year 1427. This, by tradition, is the night when
        many Muslims commemorate the night flight of the prophet Muhammad on the winged
        horse Buraq, first to "the farthest mosque," usually identified with Jerusalem,
        and then to heaven and back (c.f., Koran XVII.1). This might well be deemed an
        appropriate date for the apocalyptic ending of Israel and if necessary of the
        world. It is far from certain that Mr. Ahmadinejad plans any such cataclysmic
        events precisely for Aug. 22. But it would be wise to bear the possibility in mind.

        and honestly it scares me even though nothing may happen on that specific day,
        but then I asked myself "Who knows what will happen"...


        thespiritofman.blogspot.com/
        Human rights activists have expressed concern over the arrest on 13 February of
        some 1,000 Sufi worshippers in the Iranian holy city of Qom. The arrests
        followed clashes between the police and members of a Sufi group over the closure
        of a house of worship used by the Sufi Muslims. Observers say the scale and
        violence of the crackdown on the Sufis is unprecedented in the Islamic Republic.
        Officials say the Sufis had illegally turned a residential building into a
        center of worship and had refused to evacuate it. They have also said that some
        of the dervishes were armed. But representatives of the dervishes deny the
        charges and say they are being targeted due to an increasing popularity of Sufism.

        www.rferl.org/featuresarticle/2006/02/2ecd7fd6-2aa1-489a-b2ac-4e64bbd71d50.html
        www.iran.org/search.htm
        • pozarski Re: Iran 10.08.06, 00:37
          Nie gadaj. To nie ty admire Bernard Lewis, a autor tego artykulu. Poza tym twoj
          angielski - pozal sie Boze! Czy w ogole kapujesz o czym jest tu mowa?
          • drf ;-) 10.08.06, 00:44
            wink
            • pozarski Re: ;-) 14.08.06, 18:52
              W dzisiejszej gazecie "znow" bronisz Ognia. W dzisiejszej RP kariera gotowa.
    • patience Siły Mordoru tracą bazę. Pluton skarłowaciał. 24.08.06, 17:19
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3570624.html
      Era Wodnika.
      • pozarski Re: Siły Mordoru tracą bazę. Pluton skarłowaciał. 24.08.06, 17:36
        Jeszcze pare takich spotkan i nie bedzie ukladu slonecznego. Co wtedy?
      • drf Re: Siły Mordoru tracą bazę. Pluton skarłowaciał. 24.08.06, 18:57
        Pluton stracił status planety! Od dziś w Układz Słonecznym jest ich osiem,
        zamiast dziewięciu. Tak zdecydowali w głosowaniu astronomowie podczas
        Zgromadzenia Ogólnego Międzynarodowej Unii Astronomicznej w Pradze, gdzie
        opracowano definicję planety...

        i popatrz.... w Pradze ?....wink))))

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=47417677&a=47417677
        • pozarski Re: Siły Mordoru tracą bazę. Pluton skarłowaciał. 24.08.06, 19:02
          Popatrz, popatrz.
          • drf Re: Siły Mordoru tracą bazę. Pluton skarłowaciał. 24.08.06, 19:28
            a inni olewaja Prage wink)) Chyba PLutonczycy?

            www.k-a-s-i-a.webpark.pl/planety.html
            zupagrzybowa
            • pozarski Re: Siły Mordoru tracą bazę. Pluton skarłowaciał. 24.08.06, 19:48
              Pieprzysz,pieprzysz.
              • drf Re: Siły Mordoru tracą bazę. Pluton skarłowaciał. 24.08.06, 20:07
                community.webshots.com/photo/553379016/2838871340011069545uuygxY
                • pozarski Re: Siły Mordoru tracą bazę. Pluton skarłowaciał. 24.08.06, 20:17
                  KMA
                  • drf the_brightest_KBOs 17.11.06, 02:46
                    en.wikipedia.org/wiki/Image:Kuiper_oort.jpg
                    Discoveries thus far
                    TNOs and similar bodies

                    * cis-Neptunian objects
                    o
                    centaurs
                    o
                    Neptune Trojan
                    * trans-Neptunian objects (TNOs)
                    o
                    Kuiper belt objects (KBOs)
                    +
                    classical KBOs (cubewanos)
                    +
                    resonant KBOs
                    #
                    plutinos (2:3 resonance)
                    o
                    scattered disc objects (SDOs)
                    o
                    Oort cloud objects (OCOs)

                    Over 800 Kuiper belt objects (KBOs) (a subset of trans-Neptunian objects (TNOs))
                    have been discovered in the belt, almost all of them since 1992. This was
                    primarily a result of advances in computer hardware/software and CCD-enabled
                    telescopes allowing for cost effective automated KBO searching.[citation needed]

                    Among the largest are Pluto and Charon, but since the year 2000 other large
                    objects that approached and even exceeded their size were identified. 50000
                    Quaoar, discovered in 2002, which is a KBO, is half the size of Pluto and is
                    larger than the largest asteroid, 1 Ceres. (136472) 2005 FY9 (nicknamed
                    "Easterbunny") and (136108) 2003 EL61 (nicknamed "Santa"), both announced on 29
                    July 2005, are larger still. Other objects, such as 28978 Ixion (discovered in
                    2001) and 20000 Varuna (discovered in 2000) while smaller than Quaoar, are
                    nonetheless quite sizable. Sedna, a red planetoid with a diameter roughly
                    half-way between Pluto and Quaoar, was first sighted on November 14, 2003.

                    The exact classification of these objects is unclear, since they are probably
                    fairly different from the asteroids of the asteroid belt. The largest recent
                    discovery is Eris, which is actually larger than Pluto. This led scientists to
                    question the definition of the term planet, as it is larger than Pluto and was
                    often called a tenth planet by some sources.[1] Due to this discovery, on August
                    24, 2006, the IAU announced a first-ever definition of 'planet', and these large
                    Kuiper belt objects accordingly became known officially as dwarf planets. A
                    number of astronomers around the world came out in public disagreement with the
                    definition in the days following it.

                    Neptune's moon Triton is commonly thought to be a captured KBO.

                    en.wikipedia.org/wiki/Kuiper_belt#List_of_the_brightest_KBOs
    • pozarski Re: ============aQUaNET=2996========= ===== 24.08.06, 20:55
      fzp.jewish.org.pl/news//fullnews.php?id=688
      • patience Re: ============aQUaNET=2996========= ===== 24.08.06, 21:01
        Pozarski, zaczynasz umiec sie poruszac w sieci, nno. Bedzie jeszcze 2 z Polski.
        • pozarski Re: ============aQUaNET=2996========= ===== 24.08.06, 21:04
          Juz ci mowilem, gdzie mam twoje komplementy patience. Moj zamysl byl troche
          inny, niz myslisz; w kazdym razie nie informacyjny.
          • patience Re: ============aQUaNET=2996========= ===== 24.08.06, 21:07
            tylko ze twoje zamysly nikogo nie obchodza a komplementowanie szalonych poprawia
            humor komplementujacym.
            wink
            • pozarski Re: ============aQUaNET=2996========= ===== 24.08.06, 21:15
              Acha, widze, ze odbilo. Grattis. Upodobnilas sie do swojego gacha. Zreszta na
              zdjeciu wygladacie tak samo i trudno powiedziec ktory jest ktora.
              • pozarski Re: ============aQUaNET=2996========= ===== 24.08.06, 21:34
                PS.Grattis to po szwedzku: gratuluje. Nie jestem pewien, czy Jozef, poza
                bezpieczniackimi metodami, doucza cie jeszcze szwedzkiego. Wiec tlumacze.
              • drf Nasz czlowiek z Kopehagi... 25.08.06, 12:33

                community.webshots.com/photo/553461163/2487615640011069545aSQVdr
                • drf Re: Nasz czlowiek z Kopehagi... 25.08.06, 19:54

                  community.webshots.com/photo/553461163/2102100880011069545cSbUiX
    • drf Z okazji 6ni2 urodzin Zycze Kazdemu... 03.09.06, 23:14
      z nurkujacych w wodach Aquanetu

      tego czego sobie zapragnie...

      drf
      JoDa
      • patience Nawzajem:) 04.09.06, 00:00
        Zycze zebys mial w przyszlosci marzenia, ktorych istnienia nawet dzisiaj nie
        podejrzewaszsmile

        b&t
      • pozarski Re: Z okazji 6ni2 urodzin Zycze Kazdemu... 04.09.06, 00:43
        site.neogen.ro/hardfucking/images/img_980056.html
        • pozarski Re: PS.Oba teksty powinny was zadowolic. 04.09.06, 00:56
          site.neogen.ro/couplesfucking/images/img_982209.html
          • drf KubusPuchatekPozarSki;) 04.09.06, 04:28
            entertainment.webshots.com/photo/553379016/2261865170011069545PCgkYf

            <.>

            • puzon21 Re: KubusPuchatekPozarSki;) 04.09.06, 10:44
              drf napisał:

              > <a
              href="entertainment.webshots.com/photo/553379016/2261865170011069545PCgkYf"
              target="_blank">entertainment.webshots.com/photo/553379016/2261865170011069545PCgkYf</a>
              >
              > <.>
              >
              Szloma Dajczgewand IPN BU 748/23 straszy synka po nocach? Jednak, co geny to
              geny! Tak dalej, Dajczgewand!
              • pozarski Re: KubusPuchatekPozarSki;)do dajczgewanda i tysz 04.09.06, 11:00
                Nie przeczytaliscie tekstow? Szkoda. Akaurat wasza stylistyka, tyle ze po
                "angielsku".
              • drf Drogi Kubusiu Puchatku 04.09.06, 14:56

                To Twoja Rewolucja...

                PS: 1952 rok mowisz? poprawilem date

                Artek? Palac Kultury i Nauki?

                entertainment.webshots.com/photo/553379016/2261865170011069545PCgkYf
                wink
                • bohater.marca Re: Drogi IPN BU 748/23 jr. 04.09.06, 15:11
                  Niepoprawny Dyzio!
                  • drf nie mam dla ciebie czasu janku... 04.09.06, 15:52
                    porozmawiaj z rabinem mortonem w pradze on ci pomoze...

                    free4web.pl/3/2,39628,47299,5358100,Thread.html;jsessionid=5E32422FD5CEF145E9FEC03C85E13A74
                    shalom

                    yosi
                    • bohater.marca Re: nie mam dla ciebie czasu joziu 04.09.06, 15:54
                      jakbys mi to z ust wyjal: nie mam dla ciebie czasu joziu.
                      • drf shalom Janku / nt 04.09.06, 16:08
                        www.kubus.puchatek.up.pl/
                      • bohater.marca Re: 2 x nie mam dla ciebie czasu joziu.Nawet nie c 04.09.06, 16:11
                        zytam tych bredni, ktorych mi nie szczedzisz, choc przyrzekles, ze sie
                        zamkniesz. To sa te nauki, ktore zasymilowales u walterowcow?
                        • drf . 04.09.06, 16:17

                          .
                        • drf ewaleno pozarski pozon21 etc 04.09.06, 16:22
                          Pewnego razu, bardzo dawno temu, mniej więcej w zeszły piątek mieszkał sobie
                          Kubuś Puchatek zupełnie sam w lesie, pod nazwiskiem pana Woreczko.
                          - A co to znaczy pod nazwiskiem? - zapytał Krzyś.
                          - To znaczy, że na drzwiach na tabliczce miał wypisane złotymi literami
                          nazwisko, a mieszkał pod nim.
                          - Kubuś Puchatek nie wiedział dobrze, jak to jest - powiedział Krzyś.
                          - Ale teraz już wiem - odezwał się mrukliwy głos.
                          - Więc słuchaj dalej - powiedziałem. - Otóż pewnego dnia Puchatek wyszedł na
                          spacer, aż zaszedł na polankę w środku lasu, a pośrodku tej polanki rósł wielki
                          dąb i z samego jego wierzchołka dochodziło głośne bzykanie.
                          Kubuś Puchatek usiadł sobie pod tym dębem, podparł głowę na łapkach i zaczął
                          rozmyślać.
                          Z początku powiedział do siebie samego: - To bzykanie coś oznacza. Takie
                          bzyczące bzykanie nie bzyka bez powodu. Jeżeli słyszę bzykanie, to znaczy, że
                          ktoś bzyka, a jedyny powód bzykania, jaki ja znam, to ten, że się jest pszczołą.
                          Potem znów pomyślał dłuższą chwilę i powiedział:
                          - A jedyny powód, żeby być pszczołą, to ten, żeby robić miód.
                          Po czym wstał i powiedział:
                          - A jedyny powód robienia miodu to ten, żebym ja go jadł. - I zaczął włazić
                          na drzewo
                          Właził, właził coraz wyżej, coraz wyżej, coraz wyżej, a gdy wreszcie wlazł na
                          górę, prawie do połowy drzewa, taką sobie pioseneczkę-mruczaneczkę Miś zaśpiewał:

                          Dziwny jest niedźwiedzi ród,
                          Że tak bardzo Lubi miód,
                          Bzyk-bzyk-bzyk, ram-pam-pam,
                          Co to znaczy? Nie wiem sam.

                          Potem wlazł jeszcze wyżej... I jeszcze wyżej... I jeszcze trochę wyżej. Gdy tak
                          właził, ułożył sobie inną piosenkę:

                          Gdyby Pszczołami były Niedźwiadki,
                          Nisko na ziemi miałyby chatki,
                          A że tak nie jest, oto przyczyna,
                          Że się musimy na drzewa wspinać.

                          Był coraz bardziej zmęczony, więc zaśpiewał Żałosną Piosenkę. Już, już dobrał
                          się prawie do miodu, gdy naraz... Trach!
                          - Ratunku! - zawołał Puchatek zlatując na gałąź o pół łokcia niżej.
                          - Gdybym zamiast tego... - powiedział i nie skoń-czył, bo zleciał na następną
                          gałąź o dwa łokcie niżej. - Domyślacie się chyba, co miałem zamiar zrobić -
                          wyjaśnił Puchatek fikając koziołka i zlatując na łeb, na szyję na inną gałąź o
                          trzy łokcie niżej. - Oczywiście, że to było z mojej strony raczej... - przyznał
                          spadając na następne sześć gałęzi. - A wszystko to, moim zdaniem, przez to -
                          powiedział opuszczając ostatnią gałąź i fikając przy tym trzy koziołki -
                          wszystko to przez to, że zanadto lubię miodek. Ratunku! - zawołał padając z
                          wdziękiem w krzaki jałowca.
                          - O mnie? - zapytał Krzyś drżącym ze wzruszenia głosem.
                          - Tak, o tobie.
                          Krzyś nic nie mówił, tylko oczy jego stawały się coraz większe i większe, a
                          policzki coraz czerwieńsze.
                          Otóż Kubuś Puchatek poszedł do swego przyjaciela Krzysia, który mieszkał za
                          zielonymi drzewami na drugim krańcu Lasu.
                          • bohater.marca Re: pozon21 etc 04.09.06, 16:33
                            Biedny czlowieku, nawet ksywy nie potrafisz przeczytac.Pewnie i KP malo co
                            rozumiesz.
                            • drf Puchatku 04.09.06, 16:38

                              - Dzień dobry, Krzysiu! - powiedział Puchatek.
                              - Dzień dobry, Kubusiu Puchatku! - powiedziałeś.
                              - Chciałbym wiedzieć, czy masz pod ręką coś w rodzaju balonika.
                              - Balonika?
                              - Tak. Idąc do ciebie tak sobie mówiłem: "Ciekaw jestem, czy też Krzyś ma pod
                              ręką coś w rodzaju balonika?" Właśnie tak sobie mówiłem myśląc o balonikach.
                              - A na co ci balonik? - spytałeś.
                              Kubuś Puchatek rozejrzał się dokoła, czy nikt nie słucha, położył łapkę na
                              pyszczku i powiedział ledwo dosłyszalnym szeptem:
                              - Miód!
                              - Ale co ma balonik do miodu?
                              - Ma - odparł Puchatek.
                              Otóż właśnie tak się zdarzyło, że poprzedniego dnia byłeś na zabawie u
                              twojego przyjaciela, Prosiaczka, i na tej zabawie dostaliście wszyscy baloniki,
                              i tyś dostał duży, zielony balonik, a jeden z krewnych-i-znajomych Królika
                              dostał duży, niebieski balonik i zapomniał zabrać go z sobą do domu, ponieważ
                              był doprawdy za młody, żeby chodzić na zabawy; a ty przyniosłeś ze sobą do domu
                              i zielony, i niebieski balonik.
                              - A który wolisz? - zapytałeś Puchatka.
                              - Widzisz, to jest tak - odpowiedział Puchatek. - Kiedy się idzie po miód z
                              balonikiem, to trzeba się starać, żeby pszczoły nie wiedziały, po co się idzie.
                              Więc jeśli ma się z sobą zielony balonik, pszczoły mogą pomyśleć, że jest się
                              częścią drzewa, i wcale nie zauważyć tego, kto idzie, a jeżeli ma się niebieski
                              balonik, mogą pomyśleć, że jest się tylko kawałkiem nieba, i też nie spostrzec
                              tego, kto idzie. A teraz chodzi o to, jaki balonik wybrać?
                              - A powiedz, czy pszczoły nie mogą cię zauważyć pod balonikiem? - spytałeś.
                              - Mogą albo nie mogą - odparł Kubuś Puchatek. - Z pszczołami nigdy nic nie
                              wiadomo. - Pomyślał przez chwilę i powiedział: - Postaram się wyglądać jak mała
                              ciemna chmurka. To je powinno zmylić.
                              - Wobec tego lepiej, żebyś miał niebieski balonik - powiedziałeś, i tak się
                              też stało.
                              Więc poszliście obydwaj z niebieskim balonikiem, a ty wziąłeś z sobą fuzję,
                              tak tylko na wszelki wypadek, jak to zwykle robisz, a Kubuś Puchatek poszedł w
                              jedno bardzo błotniste miejsce, które znał, zaczął się w nim okropnie tarzać i
                              tarzać, aż zrobił się całkiem czarny; i potem, kiedy balonik został porządnie
                              nadęty i stał się bardzo, bardzo duży, Puchatek wziął w obydwie łapki sznurek,
                              uwiesił się na nim i z wdziękiem uleciał w powietrze. I bardzo szybko znalazł
                              się na wysokości drzewa, całkiem bliziutko nieba.
                              - Hura! - krzyknąłeś.
                              - Prawda, że to cudowne? - zawołał Kubuś Puchatek do ciebie z góry. - Jak ja
                              wyglądam z dołu?!
                              A ty mu odpowiedziałeś:
                              - Wyglądasz jak niedźwiedź uczepiony do balonika.
                              - A nie - zapytał Puchatek zatroskany - a nie jak mała czarna chmurka na
                              niebieskim niebie?
                              - Nie bardzo.
                              - Ale może tam, w górze, to wygląda troszkę inaczej. Już ci raz mówiłem, że z
                              pszczołami nigdy nic nie wiadomo.
                              Nie było wiatru, który by poniósł go w stronę drzewa, tak że Miś wisiał
                              nieruchomo w powietrzu. Mógł widzieć miód, mógł wąchać miód, ale nie mógł
                              dotknąć miodu.
                              Po krótkiej chwili zawołał w dół do ciebie:
                              - Krzysiu!
                              - Co?
                              - Zdaje mi się, że pszczoły coś z w ą c h a ł y.
                              - A co takiego?
                              - Nie wiem, ale mam wrażenie, że one się czegoś d o m y ś 1 a j ą.
                              - Może myślą, że chcesz się dobrać do ich miodu?
                              - Może. Z pszczołami nigdy nic nie wiadomo.
                              Znowu na chwilę zapadło milczenie, po czym Kubuś Puchatek zawołał na ciebie z
                              góry:
                              - Krzysiu!
                              - Co?
                              - Czy masz w domu parasol?
                              - Mam, a bo co?
                              - Chciałbym, żebyś go przyniósł i przechadzał się z nim tam i z powrotem, i
                              mówił: "Aj-aj-aj, zanosi się na deszcz"... Myślę, że to będzie świetny sposób na
                              pszczoły.
                              A ty pomyślałeś w duchu: "Głupi, poczciwy Misiu" - ale nie powiedziałeś tego
                              głośno, bo lubisz go za bardzo, tylko poszedłeś do domu po parasol.
                              - Ach, jesteś nareszcie! - zawołał z góry Kubuś Puchatek, kiedy tylko
                              wróciłeś pod drzewo. - Byłem już o ciebie niespokojny. Jestem zupełnie pewien,
                              że pszczoły stanowczo coś podejrzewają.
                              - Czy mam otworzyć parasol? - zapytałeś.
                              - Tak, tylko poczekaj chwilkę. Musimy być rozsądni. Najważniejsza pszczoła,
                              jaką mamy zmylić, to Królowa. Czy Potrafisz odróżnić z dołu Królową Pszczół od
                              innych?
                              - Nie.
                              - Szkoda. Ale trudno. Musimy sobie radzić inaczej. Teraz, kiedy ty będziesz
                              przechadzał się tam i z powrotem pod parasolem i mówił: "Aj-aj-aj, zanosi się na
                              deszcz", ja z n ó w zaśpiewam Piosenkę Chmurek, taką jaką tylko Chmurka może
                              zaśpiewać. A ty sobie spaceruj!

                              Jak to miło Chmurką być
                              Niebem płynąć jak po wodzie.
                              Mała Chmurka na dzień dobry
                              Taką piosnkę śpiewa co dzień:

                              Jak to miło Chmurką być,
                              Niebem płynąć jak po wodzie
                              i od rana na dzień dobry
                              Taką piosnkę śpiewać co dzień:

                              Jak to miło Chmurką być...

                              Pszczoły bzykały podejrzliwie, jak to one mają w zwyczaju. Kilka z nich
                              naprawdę wyfrunęło z gniazda i zaczęło unosić się dokoła Chmurki, gdy Chmurka
                              właśnie śpiewała drugą zwrotkę swojej piosenki. I nawet jedna z pszczół usiadła
                              na chwilę na nosie Chmurki, ale zaraz odfrunęła.
                              - Krzysiu, aj, Krzysiu! - wrzasnęła Chmurka.
                              - Co?
                              - Myślę i myślę, i teraz już wiem na pewno, że to jest bardzo zły gatunek
                              pszczół.
                              - Tak ci się zdaje?
                              - Zupełnie zły gatunek. I myślę, że one chyba robią kiepski miód. I zdaje
                              się, że ja chyba zejdę na dół. A co ty o tym myślisz?
                              - Ale jak?! - zawołałeś.
                              Kubuś Puchatek nie pomyślał o tym. Gdyby wypuścił sznurek z łapki, zleciałby
                              na Ziemię i to mu się nie bardzo uśmiechało. Myślał więc dość długo, wreszcie
                              powie-dział:
                              - Krzysiu, musisz strzelić w balonik. Czy masz z sobą fuzję?
                              - Ma się rozumieć - powiedziałeś. - Ale jeśli to zrobię, balonik będzie na
                              nic - powiedziałeś.
                              - Tak, ale gdybyś tego nie zrobił - rzekł Puchatek - ja będę na nic.
                              Wobec tego wycelowałeś bardzo ostrożnie w balonik i wystrzeliłeś.
                              - Ojej! - wrzasnął Puchatek.
                              - Czy nie trafiłem? - zapytałeś, Krzysiu.
                              - Trafić trafiłeś - odpowiedział Puchatek - ale nie w balonik.
                              - Bardzo mi przykro - powiedziałeś i jeszcze raz strzeliłeś ale tym razem już
                              w balonik, z którego powolutku wyszło powietrze, i Kubuś Puchatek opuścił się na
                              ziemię.
                              Ale miał tak zesztywniałe łapki od ściskania sznurka, że przez cały tydzień
                              trzymał je wyciągnięte w górę. Ile razy mucha siadła mu na nosie, nie mógł
                              odpędzić jej łapką, tylko zdmuchiwał ją, ot tak: "puch, puch, puch!" I zdaje mi
                              się, choć nie jestem tego pewien, że i dlatego jeszcze nazwano Misia Puchatkiem.
                              • bohater.marca Re: Puchatku 04.09.06, 16:53
                                • Re: pokolenie 1968?
                                patience 16.04.05, 18:15 zarchiwizowany

                                Czesc. Niezle pytanie, ale chyba nalezaloby glebiej siegnac? Jakie wlasciwie sa,
                                te strony? Dopiero wtedy mozna zaczac sie zastanawiac gdzie jest dawnych
                                rewolucjonistow nawiecej. Chyba nie chodzi o podzial na prawice i lewice... W
                                panstwie totalitarnym lub posttotalitarnym, jak chce Arendt (ona uwaza ze
                                totalitaryzm w postaci czystej skonczyl sie w E.Wsch. i Środk. mniej wiecej w
                                latach 53-56) podzial na lewice i prawice, tak jak to klasycznie rozumiemy, nie
                                istnial. Ani lewica, ani prawica, tylko gulag... W czasach dzisiejszych rowniez
                                mozna zakwestionowac paradygmat prawicowo lewicowy, bo zdaje sie, ze podzialy
                                sie juz ukladaja inaczej. A organizacje, jak kazde biurokracje, maja sklonnosc
                                do przezywania idei, ktore je wytworzyly. I to jest naprawde ciekawewink
                            • bohater.marca Re: pozon21 etc 04.09.06, 16:39
                              bohater.marca napisał:

                              > Biedny czlowieku, nawet ksywy nie potrafisz przeczytac.Pewnie i KP malo co
                              > rozumiesz.

                              PS

                              Autor: Gość: patience IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
                              Data: 26.01.05, 00:26

                              skasujcie post

                              > A cóż jest warte cokolwiek, co istnieć może, jesli tego nikt nie widzi? Nic

                              Nic?


                              Poza sceną nie ma nic?
                        • bohater.marca Re: 2 x nie mam dla ciebie czasu joziu.Nawet nie 04.09.06, 16:26
                          bohater.marca napisał:

                          > zytam tych bredni, ktorych mi nie szczedzisz, choc przyrzekles, ze sie
                          > zamkniesz. To sa te nauki, ktore zasymilowales u walterowcow?


                          PS Dr.med (psychiatrii) Philippe Costa mial racje, kiedy cie wywalil z pracy.
                          Niezle musiales narozrabiac w tym szpitalu. I tak masz szczescie, ze cie nie
                          zamknal w jakiejs klitce bez klamek.
                          • drf Nie rozumiesz Kubusiu? 04.09.06, 16:30

                            Krzysia juz nie ma...
                            • pozarski Re: Nie rozumiesz Dyziu? 04.09.06, 21:04
                              drf napisał:
                              >Krzysia juz nie ma...

                              Info, ktore cie Uszatku pocieszy: Zanim twoja lewa noga zaczela z toba robic
                              interesy, robila je z Tejkowskim w Zielonych Brygadach. To na korepetycjach u
                              tego tuppjuk'a zdobyla swoje erystyczne ostrogi. Juz biegne do rzepy z good news.
                              • drf ".A moze...Nie, w ogole nie chce o tym myslec!" 06.11.06, 16:43
                                "W glowie sie nie miesci, ale tyle rzeczy sie w glowie nie miesci, a jednak
                                istnieja w rzeczywistosci. Na przyklad, no, na przyklad taki syn jak ja, ktory w
                                ogole nie znal swojego ojca! Przez wiele lat, za wiele!, widywalem go prawie
                                codziennie, ale prawdy o nim nie znam. Wszystko, co o sobie powiedzial okazalo
                                sie byc zwykla blaga...A moze...Nie, w ogole nie chce o tym myslec! Wie pan,
                                spotkalem kiedys pewnego Zyda w Londynie i ten, poniewaz chcialem sie zatrudnic
                                w jego fabryczce, zaczal od pytania czy nie znam przypadkiem Karola Kahana,
                                ktorego on mial ÓprzyjemnoscÓ (cedzil to slowo z godzine) poznac zaraz po
                                wojnie. Czy znam? Oj, znam, znam - odpowiedzialem. To moj ojciec. Londynski
                                polski Zyd popatrzyl na mnie z niedowierzaniem. A idz pan do diabla! -
                                powiedzial. Twoj (Zydzi maja ten zwyczaj, ze jak z innym Zydem, zaraz zaczynaja
                                tykac) ojciec? To ci powiem, drogi przyjacielu, twoj tata to byl kawal
                                sku..syna! Tak powiedzial i jeszcze jakis czas delektowal sie tym juz pewnie
                                dawno nie uzytym slowem. Skur...? Moj tata? Skad! Wszyscy, kogo bym nie spotkal,
                                twierdza, ze takiego Karolka ze swieca szukac! Dobry dla wszystkich, nawet dla
                                zwierzat, choc jego zona, chcialem powiedziec: moja matka, w ogole nie uznawala
                                prawa zwierzat do zycia. Byla ze wsi, to wszystko tlumaczy! Musi sie pan mylic,
                                powiedzialem fabrykantowi maczki rybnej w Londynie. To, co mi pan tu mowi po
                                prostu sie nie zgadza z osadami ludzi o niezwyklych wrecz IQ, nie mowiac o
                                szczeblach kariery. Ale mowie przeciez - powiedzial ciut rozezlony
                                Zyd-wyzyskiwacz mas pracujacych - absolutnie pewna sprawa: Twoj tata tu namawial
                                nas do powrotu, rozposcierajac (tak powiedzial!) przed nami wizje najwiekszej
                                szczesliwosci jaka nas miala spotkac natychmiast po powrocie na lono ojczyzny!
                                Ojczyzny! I to z taaaakim nazwiskiem! Kahan to przeciez Cohen, a tu taki
                                kochenita z legitymacja partyjna...Odeslalem go do wszystkich diablow. Tak ze
                                pan rozumie - nasza rozmowa byla krotka, z pracy nici, a zreszta smrod tam byl
                                tak straszny, ze i gdyby mnie chcial...ale o czym tu mowic. Uczestniczylem
                                jeszcze w paru podobnych scenach, ale najlepsza mialem z Jakubem Swiecickim, w
                                latach kiedy jeszcze nie byl specjalisto od ChRL (pan zna te skroty?), ale
                                bronil polskich chlopo-robotnikow. Kiedys Heine-Jakub (Heine bo po Heine, hehe)
                                zaczal do mnie (po jednej wodce! rzecz u Polakow nie spotykana) krzyczec, zebym
                                nie medrkowal, bo moj tata skakal na spadochronie z Marianem Buczkiem z terenow
                                ZSRR. Troche oponowalem, ale niezbyt zuchwale, bo Jakub mial znajomosci po
                                prostu wszedzie, a ja bylem wtedy na etapie podlizywania sie roznym takim, ze
                                znajomosciami doslownie po jednej i dugiej stronie barykady. Ten Jakub, jak
                                zreszta i wszyscy inni tzw.swiatli, liberalni Polacy, juz po pierwszej wodce
                                odstawia caly swoj wymeczony liberalizm za okno i zaczyna do mnie o Zydach w
                                prochowcach i ze spadochronami pod pacha. Buczek, powiada, co to za nazwisko!
                                Jakies pseudo partyjne czy cos w tym guscie. Nie mowiac o Kahanie. No, mowie,
                                Kahan to prawdziwe nazwisko! Prawdziwszego ze swieczka szukac! Jak na
                                orientaliste jestes slabo poinformowany, mowiem Heinemu. E, tam! macha reka, ale
                                macha zbyt zamaszyscie i straca ze stolu butelke, ktora z hukiem godnym jakiej
                                Katiuszy, rozpada sie na drobne kawalki na swiezo polozonej marmurowej podlodze
                                spoldzielczego mieszkania."
    • drf 5767 22.09.06, 14:11

      Bóg określił miesiąc Nisan jako początek miesięcy nowego roku, ale z czasem
      Żydzi uznali za początek roku pierwszy dzień miesiąca Tiszri, kiedy to przypada
      Święto Trąbek (hebr. Rosz ha-Szana).

      www.izrael.badacz.org/kultura/keren_12.html

      Żydowski Nowy Rok jest obchodzony przez dwa dni. Święto to ma podwójny sens:
      jest rocznicą stworzenia świata, dniem odnowienia więzi z Bogiem i dniem zapisu.
      W tych dniach autorytet niebiański decyduje o tym, co ma spotkać każdego w ciągu
      nadchodzącego roku.
      Poprzedniego dnia należy się wykąpać, ostrzyc włosy i idąc do synagogi ubrać
      się w odświętne nowe rzeczy. Kobiety stroją się w najcenniejszą biżuterię.

      Modlitwy w synagodze rozpoczynają się wieczorem. Pobożni Żydzi dokonują rachunku
      sumienia przed Bogiem. W czasie modłów rozlega się dźwięk "szofaru" - rogu kozła
      lub barana, którego zakrzywienie ma przypominać, że człowiek powinien ugiąć się
      przed wolą Bożą. Róg przypomina też, że Abraham był gotów ofiarować swego syna,
      lecz z łaski Bożej w ofierze został złożony baran. Zwyczaj trąbienia w szofar
      leży u źródła nazwy Święta Trąbek.
      "Pan przemówił do Mojżesza: Ogłoś to synom Izraela: w pierwszym dniu
      siódmego miesiąca obchodzili uroczysty szabat: trąbienie w róg i uroczyste
      zgromadzenie (...)" (3 Mojż. 23:23-25).
      Dęcie w szofar jest ustanowieniem "dnia sądu", choć Żydzi normalnie
      rozumieją je jako wołanie do Boga o miłosierdzie. Głos rogu ma trzy
      najważniejsze znaczenia: ogłasza ukoronowanie Boga jako Króla Wszechświata,
      budzi żal za grzechy i chęć powrotu do Boga. O tym przypomina róg słyszany na
      górze Synaj, kiedy przyjęto od Boga przykazania Prawa Mojżeszowego.
      Przewodnią myślą tego Święta jest stawienie się z własnymi grzechami przed
      Sądem Bożym. Jest to wyraźnie podkreślone w uroczystej modlitwie mówiącej o Bogu
      jako o Sądzącym i Królującym nad całym wszechświatem. Nie jest to sąd nad
      światem, lecz nad czynami jednostek. W wyniku Sądu Bożego jedni zostają zapisani
      do księgi życia, drudzy do księgi śmierci - los trzeciej grupy rozstrzygnie się
      w Jom Kippur. Dlatego czas łączący Rosz Haszana z Jom Kippur jest okresem pokuty.
      Praktykowany jest ludowy zwyczaj wyrzucania grzechów do wody (hebr.
      "taszlich") w postaci zapisanych kartek lub kamyków. Rytuał ten związany jest z
      cytatem z proroka Micheasza 7:18-20.

      www.izrael.badacz.org/kultura/kalendarz_rosz.html
      Po religijnych obrzędach składa się życzenia, aby być zapisanym u Boga i
      zatwierdzonym na dobry rok. Składa się życzenia: "Obyście byli zapisani na Dobry
      Rok!" (hebr. "Leszana towa tikatwu!") i "Szczęśliwego roku!" (hebr. "Szana towa!").



      W domu, pierwszego wieczoru Rosz Haszana spożywa się chałę moczoną w miodzie.
      Głowa domu podaje żonie kieliszek wina i kroi dla niej chałę z miodem. Odmawia
      się specjalną modlitwę: "Boże - daj słodki rok". Spożywanie słodkich pokarmów w
      czasie tego święta ma znaczenie metaforyczne, symbolizujące błogosławieństwo i
      obfitość. Podczas uroczystej kolacji je się głowę ryby lub cielęcia, co ma
      symbolizować początek roku. Tradycyjnie podaje się karpia faszerowanego albo
      nadziewanego, kreple w rosole, zupę owocową z kluseczkami albo smażonymi
      paluszkami, mostek cielęcy albo pieczeń, drób pieczony, świeże owoce i kompot.
      Podczas Rosz Haszana jest zwyczaj podawania plasterków jabłek maczanych w
      miseczce z miodem, co ma oznaczać słodki iszczęśliwy rok. Po błogosławieństwie
      nad jabłkiem mówi się: "Niech będzie Twoją wolą obdarzyć nas dobrym i słodkim
      rokiem". Marchewka podawana w tej samej formie oznacza pomyślność w nadchodzącym
      roku. Podaje się więc cymes marchewkowy albo budyń z marchwi.
      W czasie drugiego wieczoru spożywa się nowy, nie jedzony jeszcze w tym
      sezonie owoc. W Izraelu tradycyjnie jest to owoc granatu - podobno zawiera 613
      nasion, czyli dokładnie tyle, ile jest przykazań w Torze. Popularnym ciastem
      podawanym na deser jest piernik, podawane są też chały i farfelki do zupy. Nie
      podaje się potraw kwaśnych ani gorzkich.
      Żydzi marokańscy nie jedzą np. czarnych oliwek ani bakłażanów, podają
      natomiast daktyle maczane w cukrze. Żydzi wschodnioeuropejscy nie jedzą pikli,
      chrzanu, ogórków kwaszonych.

      Rosz Haszana nieustannie pozostaje świętem radosnym, świętem wiary w
      miłosierdzie Boże.



      Fragmenty modlitwy noworocznej:
      "(...) Pamiętaj nas, Wiekuisty, Boże nasz, w dniu tym, ku dobremu i
      obdarz nas w nim błogosławieństwem i dopomóż nam w nim do życia. A słowem
      zbawienia i miłosierdzia osłoń nas i bądź nam łaskawym i zmiłuj się nad nami i
      zbaw nas, gdyż do Ciebie zwrócone są oczy nasze, gdyż Bogiem, Królem
      najlitościwszym i najmiłosierniejszym jesteś Ty (...) Boże nasz i Boże praojców
      naszych, króluj nad całym światem w chwale Twej i wznieś się nad całą ziemię w
      wspaniałości Twej i zajaśnij w blasku wzniosłej potęgi Twej nad wszystkimi
      mieszkańcami wszechświata, ziemi Twej, i niech pozna każde stworzenie, że Ty
      stworzyłeś je (...) i niech głosi wszystko, co ma duszę w tchnieniu swoim:
      Wiekuisty, Bóg Izraela, jest Królem, a królowanie Jego wszystkim rządzi."

      "Haftora" odczytywana podczas:
      pierwszego dnia - 1 Mojż. 21; 4 Mojż. 29:1-6; 1 Sam. 1:1-2:10.
      drugiego dnia - 1 Mojż. 22; 4 Mojż. 29:1-6; Jer. 31:2-20.

      • pozarski Nu kak?5767?Przeciez swiecisz Ramadan, 22.09.06, 19:08
        nie?

        Assalamualaikum and Welcome to
        Ramadan on the Net

        Ramadan is the ninth month of the Muslim calendar. It is during this month that
        Muslims observe the Fast of Ramadan. Lasting for the entire month, Muslims fast
        during the daylight hours and in the evening eat small meals and visit with
        friends and family. It is a time of worship and contemplation. A time to
        strengthen family and community ties.

        We've got stories of Ramadan, and Muhammad the Prophet. So bring your kids and
        tell your friends. And please stop by again. Don't forget to sign our Guestbook
        before you leave.

        According to the Islamic Society of North America the first day of fasting for
        Ramadan 2006 is expected to be September 23rd. (depending on where you live)
        Source: www.moonsighting.com


      • drf 23.09.2006 23.09.06, 00:15
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=49095499&a=49095499
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=49097729
        • pozarski Re: 23.09.2006 24.09.06, 20:54
          drf napisał:

          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=49097729

          Ty,rozumiem, masz sie za Dobrego Czlowieka i chcialbys, zeby wszyscy byli jak
          ty, co?

          drf napisał:

          >
          > zlamalem kodeks wieslawa68 i zostalem skazany na banicje...to mi chyba dobrze
          > zrobiwink)))

          Nie sadze. Tobie juz nic nie jest w stanie pomoc.
        • drf Kubusiu 24.09.06, 23:13
          Forum Swiat i Kraj czeka na Ciebie

          wink
          • pozarski Re: Usiu 24.09.06, 23:14
            drf napisał:

            > Forum Swiat i Kraj czeka na Ciebie
            >
            > wink

            Godnie mnie reprezentuj.
            • pozarski Re: Usiu...PS 24.09.06, 23:24
              A w ogole - co sie stalo? Normalnie, kiedy patipati nie daje rady z
              adwersarzami, ty sie wlaczasz i po dzentelmensku, choc malo koherentnie, stajesz
              w jej obronie. Prawdziwy kawalerzysta.Ale ostatnio jakos cie nie widac. Poscisz?
              To za wczesnie!
            • drf 1111 24.09.06, 23:24
              wink)))

              Sam to zrob Misu
              • pozarski Re: 1111 24.09.06, 23:29
                drf napisał:

                > wink)))
                >
                > Sam to zrob Misu


                A co? Bronic patipati? Tego by brakowalo. Misaczku.
                • drf Dobranoc Puchatku 24.09.06, 23:49

                  Fale gamma.

                  Powyżej 40 Hz, do 80-100 Hz. Rytm gamma jest związany z aktywnością umysłową,
                  percepcją, rozwiązywaniem problemów, świadomością.

                  Fale beta

                  Od 12 do ok. 28 Hz, niska amplituda, zdesynchronizowane - występuje podczas
                  codziennej aktywności, niepokoju, także pod wpływem pewnych leków.



                  Fale alfa

                  Od 8 do 13 Hz, zmienna amplituda - charakterystyczny dla stanu czuwania w
                  warunkach relaksu, szczególnie przy zamkniętych oczach.


                  Fale theta

                  Zakres o częstotliwości 4-7 Hz. Fale theta są najczęściej występującymi falami
                  mózgowymi podczas snu paradoksalnego oraz w czasie głębokiej medytacji, transu,
                  hipnozy, intensywnego marzenia, intensywnych emocji. Świadomość przy tej
                  częstotliwości pozwala na kontrolowanie bólu fizycznego, a w skrajnych
                  przypadkach nawet krwawienia.


                  Fale delta

                  Od ok. 0,5 do 3 Hz, wysoka amplituda - występują w stanie najgłębszego snu,
                  podczas medytacji, także u małych dzieci i w przypadku pewnego rodzaju uszkodzeń
                  mózgu (np. lezji).


                  Fale epsilon

                  0,1 Hz i mniej.

                  pl.wikipedia.org/wiki/Sen
                  • pozarski Re: Dobranoc Iljo Muromcze 24.09.06, 23:58
                    drf napisał:
                    target="_blank">

                    D-TARGET is a clinical research organization specialized in medical devices and
                    in-vitro diagnostics
                  • drf Re: Dobranoc Puchatku 25.09.06, 00:10
                    Symbole w snach
                    Jeśli ktoś chce zacząć tłumaczyć sny to na samym początku musi poznać i
                    dowiedzieć się czym jest symbol występujący w snach. Poznanie i zrozumienie
                    funkcjonowania symboli w snach jest absolutną podstawą w interpretacji snów.
                    Jeśli się tego nie zrozumie to raczej większych efektów z tłumaczenia snów nie
                    będzie się miało. Z tego też względu opisuję to zaraz na samym początku serwisu.

                    www.mocsnu.pl/symbole_w_snach.html
                    Najlepiej i najprościej będzie jak rozłożę symbol na poszczególne części
                    składowe, a później po kolei je omówię. Cały symbol wraz z jego znaczeniami
                    można porównać do schematu drzewa tak jak widać to poniżej.

                    Omówienie symbolu zacznę od pnia. Pień to jest główne znaczenie symbolu. Główne
                    znaczenie symbolu jest to ogólny zarys czego dany symbol dotyczy. Żeby bardziej
                    to zobrazować to przeanalizuję jeden bardzo często występujący w snach symbol.
                    Będzie to symbol "droga". Bardzo często śni się ludziom, że chodzą, biegają,
                    przemieszczają się po różnorakich drogach. W snach głównym znaczeniem symbolu
                    drogi jest nasza życiowa droga. Droga symbolizuje pewien odcinek życia śniącego.
                    Droga we śnie jest po prostu drogą przez życie w realnym świecie.

                    Drogę w snach widzimy w ściśle określony sposób, jest ona szeroka bądź wąska,
                    prosta lub kręta itd.. Wygląd tej drogi w śnie odzwierciedla po prostu to jak
                    wygląda lub będzie wyglądać nasze życie. Jeśli przykładowo w śnie na drodze są
                    jakieś przeszkody to w życiu w tym momencie, albo w najbliższej przyszłości tez
                    napotkamy jakieś przeszkody.

                    Opis drogi czyli wszystkie szczegóły określające jak ta droga wygląda w śnie to
                    są gałęzie w powyższym schemacie. Tak jak w rzeczywistym drzewie jest dużo
                    gałęzi, tak też i bardzo obszernie można opisać każdy symbol. Przykładowo droga
                    może być: prosta, kręta, może iść albo w górę albo w dół, może być asfaltowa,
                    gruntowa, szeroka, wąska, uciążliwa, błotnista, kamienista lub o równej
                    powierzchni, może być uczęszczana przez innych albo zupełnie pusta, można na
                    niej stać albo można iść, biegnąć, można poruszać się po niej różnymi środkami
                    transportu itd. Nie będę wszystkich możliwości wymieniać, bo jest ich strasznie
                    dużo.

                    W każdym razie każdy szczegół opisujący symbol, w tym przypadku drogę, ma jakieś
                    znaczenie. Opisując sen nie wystarczy powiedzieć: szedłem drogą i coś tam potem
                    się stało. Konieczne jest dokładne zastanowienie się i określenie jak ta droga
                    wyglądała. Praktycznie nad każdym symbolem w ten sposób trzeba się zastanowić.

                    Opisując jakiś symbol w jakimś sensie poruszamy się po gałęziach powyższego
                    schematu drzewa. Z każdym uszczegółowieniem opisującym symbol przechodzimy do
                    coraz cieńszej i mniejszej gałązki. Opisując symbol przechodzimy choćby od pnia
                    poprzez gałęzie do jakiegoś konkretnego liścia. Liść w powyższym schemacie jest
                    to właściwe ostateczne znaczenie symbolu w analizowanym śnie.

                    W rożnych snach może występować ten sam symbol drogi. Jeśli jednak wygląd tej
                    drogi będzie inny to tak samo też inne będzie znaczenie tego symbolu w
                    poszczególnych snach. Poruszając się po innych gałęziach (inne szczegóły
                    opisujące symbol) trafiamy po prostu na inny liść. Ilość możliwych znaczeń
                    jakiegoś symbolu jest czasem tak duża jak ilość liści na drzewie. Wszystkie
                    jednak z tych znaczeń nawiązują i skupiają się wokół jednego głównego znaczenia
                    (pnia).

                    Muszę jednak wszystkich uspokoić, że nie każdy symbol można porównać do drzewa.
                    Dużo jest symboli, które można by było porównać do dużego, rozłożystego drzewa,
                    ale tak naprawdę to zdecydowana większość symboli to są nieduże krzaczki.

                    Została mi do omówienia jeszcze jedna sprawa, sprawa korzeni w tym schemacie.
                    Korzenie to jest początek, to jest to od czego wszystko się zaczyna. Korzenie po
                    prostu opisują źródło i przyczynę, że taki symbol ma takie akurat znaczenie.
                    Dzięki odkrywaniu korzeni możemy sprawdzić, że dane znaczenie symbolu jest
                    prawdziwe. Zródło (korzeń) znaczenia jakiegoś symbolu można poznać na dwa sposoby:

                    Pierwszy sposób to przyjrzenie się w jakich sytuacjach naszego codziennego życia
                    mamy kontakt z danym symbolem. Jeśli przyjrzymy się symbolowi drogi to widać, że
                    mamy z nim kontakt przez całe nasze życie. Praktycznie mamy z nim do czynienia
                    od urodzenia do śmierci. Żeby znaleźć się w szkole, sklepie, pracy to musimy się
                    tam przemieścić. Przemieszczamy się korzystając z różnorakich dróg. Można nawet
                    powiedzieć, że żeby żyć to musimy się przemieszczać. Nie jesteśmy roślinami żeby
                    spędzić życie w jednym miejscu. Dlatego też spokojnie można stwierdzić, że droga
                    symbolizuje nasze życie, symbolizuje pewien odcinek życia śniącego.

                    Drugim sposobem aby poznać korzenie, czyli aby sprawdzić co symbol oznacza i
                    skąd takie znaczenie się wzięło jest przyjrzenie się przysłowiom, mitom,
                    wierzeniom lub zwrotom jakie używamy w codziennym życiu. Przykładowo odnośnie
                    symbolu drogi można spotkać się z następującymi zwrotami występującymi w
                    potocznej mowie: "pójdą sprawy jak z górki", "droga na skróty", "zejść na złą
                    drogę", "dziecko w drodze", "osiągnąć coś droga wytężonej pracy", "stać komuś na
                    drodze" itd..

                    W taki sposób na przykładzie schematu drzewa można opisać każdy symbol. W każdym
                    symbolu można znaleźć jakieś jedno główne, ogólne znaczenie (pień). Można
                    sprawdzić czy to znaczenie jest prawdziwe przyglądając się źródłom i przyczynom
                    powstania takiego znaczenia (korzenie). Wreszcie szczegółowo opisując jakiś
                    symbol i okoliczności jego występowania (gałęzie) dochodzi się do konkretnego
                    znaczenia jaki ma ten symbol w analizowanym śnie.

                    Zestawiając ze sobą kilka symboli występujących w śnie można zinterpretować cały
                    sen. I tak to pokrótce wygląda sprawa symboli w snach.
                    • pozarski Re: Dobra Uchatku 25.09.06, 00:23
                      drf nic nie napisał: Wciaz to samo. Tylko powtarza po innych i
                      przepisujeprzepisujeprzepisuje. Co prawda WB przyrzekal, ze napisze ksiazke
                      zlozona z samych cytatow, ale nie zdazyl. Fanatycy w rodzaju patipati i drf
                      przeszkodzili w zamiarze. Gdybys jeszcze byl zabawny!



                      • drf Spac Misiu... 25.09.06, 00:35

                        DRZEWO KOSMICZNE

                        Pierwszą, najważniejszą metaforą, która pojawia się w wielu odmianach,
                        jest Drzewo Kosmiczne. Najbardziej archaiczne miejsca święte odzwierciedlały
                        makrokosmos, a centrum tych miejsc wyznaczało prastare drzewo lub kamień,
                        stanowiące oś wszechświata. Samo drzewo za sprawą swej mocy jest symbolem całego
                        kosmosu. Stało się tak dzięki pionowej formie drzewa, dzięki temu, że przynosi
                        owoce, umiera i odradza się nieskończoną ilość razy, powtarzając tym samym
                        dzieło stworzenia świata i objawiając sacrum. W tym właśnie tkwi jego wielka moc
                        (M. Eliade, 2001). Jak pisze M. Lurker:

                        "W naturze drzewa objawia się potęga życia. Pod sękatymi pniami, które
                        przeżyły niejedno pokolenie, ludzie uświadomili sobie krótkotrwałość własnego
                        życia. W postaci owoców brali od drzewa siłę życiową, w liściach i kwiatach
                        szukali lekarstwa na najrozmaitsze choroby, a tworzące dach gałęzie posłużyły im
                        za wzór namiotu i domu. W kwitnieniu i owocowaniu, w corocznym umieraniu i
                        odradzaniu się przeczuwano działanie wyższej potęgi, która była dla człowieka
                        nadzieją na przezwyciężenie śmierci”.

                        www.sztukakrajobrazu.pl/sluzewska.htm
                        W Europie od średniowiecza po wiek XVIII ogród rozumiano jako miejsce
                        święte. Przeprowadzano tam obrzędy o zabarwieniu sakralnym. Rozumiano
                        jednocześnie ogród jako model świata - mikrokosmos. Centrum tej świętej
                        przestrzeni to centrum świata, a w nim rosło drzewo, symbolizujące oś kosmosu i
                        jednocześnie sam Kosmos. Drzewo-oś świata dzięki swojej fallicznej postaci było
                        łącznikiem między ziemią a niebem (il. 2).

                        ----------

                        • pozarski Sam pan Lysenko by tego le- 25.09.06, 00:42
                          piej nie sformulowal.A drf napisał: Samo drzewo za sprawą swej mocy jest
                          symbolem całeg
                          > o
                          > kosmosu.

                          Brawo Miseczko.
                          • drf Ot i bajka cała. . 25.09.06, 00:57
                            NA WOJTUSIA Z POPIELNIKA..

                            Na Wojtusia z popielnika
                            Iskiereczka mruga
                            - Chodź opowiem ci bajeczkę,
                            Bajka będzie długa.

                            Była sobie raz królewna,
                            Pokochała grajka,
                            Król wyprawił im wesele...
                            I skończona bajka.

                            Była sobie Baba Jaga,
                            Miała chatkę z masła,
                            A w tej chatce same dziwy...
                            Cyt! iskierka zgasła.

                            Patrzy Wojtuś, patrzy, duma,
                            Zaszły łzą oczęta.
                            Czemuś mnie tak okłamała?
                            Wojtuś zapamięta.

                            Już ci nigdy nie uwierzę Iskiereczko mała.
                            Najpierw błyśniesz, potem gaśniesz,
                            Ot i bajka cała. .
                            • pozarski Re: Ot i prawda cała. . 25.09.06, 01:11
                              drf nie napisał:

                              > NA WOJTUSIA Z POPIELNIKA..

                              • pozarski Do tego doszlo...(dla drf) 27.09.06, 12:36
                                Dostalem wiadomosc, ze Iwona W.umarla. Nie mam niestety mozliwosci (blog Michala
                                jest mi niedostepny) zlozenia kondolencji, wiec prosba: Zrob to w moim imieniu,
                                jesli laska.
                                • drf Re: Do tego doszlo...(dla drf) 07.11.06, 21:18

                                  Dostalem wiadomosc, ze Iwona W.umarla. Nie mam niestety mozliwosci (blog Michal
                                  > a
                                  > jest mi niedostepny) zlozenia kondolencji, wiec prosba: Zrob to w moim imieniu,
                                  > jesli laska.

                                  ....................


                                  zrob to sam ...to w koncu byl twoj najblizszy przyjaciel...
                                  jd
    • drf Spokojna Woda 30.09.06, 20:40

      outdoors.webshots.com/photo/2387131100011069545JOJxLR
    • zupagrzybowa www.666.13 01.10.06, 12:55
      I have received several e-mails pointing out that the numerical value of Vav
      (often transliterated as W) is 6, and therefore WWW has the numerical value of
      666! It's an amusing notion, but Hebrew numbers just don't work that way. In
      Hebrew numerals, the position of the letter/digit is irrelevant; the letters are
      simply added up to determine the value. To say that Vav-Vav-Vav is six hundred
      and sixty-six would be like saying that the Roman numeral III is one hundred and
      eleven. The numerical value of Vav-Vav-Vav in Hebrew would be 6+6+6=18, so WWW
      is equivalent to life! (It is also worth noting that the significance of the
      number 666 is a part of Christian numerology, and has no basis that I know of in
      Jewish thought).

      And while we're on the subject of bad numbers, it is worth noting that the
      number 13 is not a bad number in Jewish tradition or numerology. Normally
      written as Yod-Gimmel, 13 is the numerical value of the word ahava (love,
      Alef-Heh-Bet-Heh) and of echad (one, as in the daily prayer declaration, G-d is
      One!, Alef-Chet-Dalet). Thirteen is the age of responsibility, when a boy
      becomes bar mitzvah. We call upon G-d's mercy by reciting his Thirteen
      Attributes of Mercy, found in Exodus 34:6-7. Rambam summed up Jewish beliefs in
      Thirteen Principles.
      • pozarski Who cares? 01.10.06, 13:01
        heheh
        • zupagrzybowa Bi-vinat ha-lave 01.10.06, 13:29
          I do not mean to suggest that magic is not a part of Kabbalah. There are
          certainly many traditional Jewish stories that involve the use of hidden
          knowledge to affect the world in ways that could be described as magic. The
          Talmud and other sources ascribe supernatural activities to many great rabbis.
          Some rabbis pronounced a name of G-d and ascended into heaven to consult with
          the G-d and the angels on issues of great public concern. One scholar is said to
          have created an artificial man by reciting various names of G-d. Much later
          stories tell of a rabbi who created a man out of clay (a golem) and brought it
          to life by putting in its mouth a piece of paper with a name of G-d on it.
          However, this area of Kabbalah (if indeed it is more than mere legend) is not
          something that is practiced by the average Jew, or even the average rabbi. There
          are a number of stories that discourage the pursuit of such knowledge and power
          as dangerous and irresponsible. If you see any books on the subject of
          "practical kabbalah," you can safely dismiss them as not authentic Jewish
          tradition because, as these stories demonstrate, this kind of knowledge was
          traditionally thought to be far too dangerous to be distributed blindly to the
          masses.

          www.jewfaq.org/alephbet.htm
          It is important to note that all of these magical effects were achieved through
          the power of G-d, generally by calling upon the name of G-d.


          G-d is One

          One of the primary expressions of Jewish faith, recited twice daily in prayer,
          is the Shema, which begins "Hear, Israel: The L-rd is our G-d, The L-rd is one."
          This simple statement encompasses several different ideas:

          1. There is only one G-d. No other being participated in the work of creation.
          2. G-d is a unity. He is a single, whole, complete indivisible entity. He
          cannot be divided into parts or described by attributes. Any attempt to ascribe
          attributes to G-d is merely man's imperfect attempt to understand the infinite.
          3. G-d is the only being to whom we should offer praise. The Shema can also
          be translated as "The L-rd is our G-d, The L-rd alone," meaning that no other is
          our G-d, and we should not pray to any other.

          www.aish.com/spirituality/48ways/Way_4_Introduce_Yourself_to_Yourself.asp
          • pozarski F.ck u 2 01.10.06, 13:34
            heheh
            • zupagrzybowa G-D 01.10.06, 13:41
              www.jewfaq.org/g-d.htm
              • pozarski Enough 01.10.06, 13:47
                Bi-vinat ha- lave tümcesinin anlamı " Kalbi anlamak"tır. Kalp duyguların
                yeridir. ... KENDİNİZİ KENDİNİZE TANIŞTIRMAK. Siz, hiç bir trende seyahat ederken,


                Eva-Lena Höglund & Josef Dajcsgewand


                Bi-vinat ha- lave tümcesinin anlamı " Kalbi anlamak"tır. Kalp duyguların
                yeridir. ... KENDİNİZİ KENDİNİZE TANIŞTIRMAK. Siz, hiç bir trende seyahat ederken,





                • drf Kubusiu, nie badz taki Puchatek! 01.10.06, 16:50
                  ... moze najpierw bar-mycwa? ("13" to w kulturze żydowskiej liczba wyjątkowa.
                  rachunek sumienia?

                  ww2.tvp.pl/119,2003062843599.strona
                  • pozarski Rachunek sumienia zrob ty, Dajczgewand. 01.10.06, 16:57
                    Tyle nienawisci, ile z siebie wypluwasz na wszystkie strony, nie udzwignie nawet
                    613 przykazan.Nie mowiac o 614.
                    • terran żaryn&dmowski 08.11.06, 16:17


                      JAN ŻARYN historyk, dyrektor Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci
                      Narodowej. Specjalizuje się w dziejach najnowszych, szczególnie w historii
                      Kościoła katolickiego w Polsce w XX wieku, obozu narodowego oraz w dziejach
                      politycznych emigracji po 1945 r.

                      Rok 1918, Paryż. Roman Dmowski (siedzi w środku) w otoczeniu członków Komitetu
                      Narodowego Polskiego
                      WWW.ROMANDMOWSKI.PL

                      Pisząc o Romanie Dmowskim krótki artykulik, nie sądziłem, że znajdują się
                      jeszcze tacy ludzie - ba historycy, którzy pozostają ze swoimi poglądami w epoce
                      minionej i czerpią stamtąd natchnienie, aż tak mocno się do tego przyznając.
                      Chyba że nienawiść do pana Romana przysłonić potrafiła szanownym autorom nie
                      tylko wzrok. Oczywiście, jak ktoś lubi, to może tak pisać historię. Oto
                      przykład: Co, Piłsudski? A po co pomnik? Przecież to morderca, zabił w maju 1926
                      r. 400 ludzi, poranił kolejne setki. Co - demokrata, socjalista, ciekawe -
                      pozamykał w twierdzy swoich oponentów i jeszcze utworzył obóz koncentracyjny, do
                      którego powsadzał Bogu ducha winnych przedstawicieli umiłowanych i miłujących
                      pokój mniejszości narodowych, Ukraińców, dobrych komunistów i - no, rzeczywiście
                      złych - ONR-owców.
                      ORIENTACJA NIEPODLEGŁOŚCIOWA

                      Jak to Żydzi, w II RP? No, wiadomo, to przecież komuniści, a ile było
                      przestępstw wśród Żydów, a ilu bojówkarzy "broniących" straganów żydowskich, np.
                      w Warszawie, wystarczy poczytać kronikę w "Gazecie Sądowej"; a kto zabił
                      studenta - Wacławskiego, o proszę! Żyd; a ile księgarń pornograficznych było w
                      rękach żydowskich. Oto ich wkład w kulturę polską.

                      Dokładnie w tej poetyce utrzymany jest artykuł o Romanie Dmowskim Aliny Całej
                      oraz Adama Ostolskiego ("Rzeczpospolita" z 26 października 2006 r.). Z tą
                      różnicą, że powyższe prezentacje sylwetki Piłsudskiego i mniejszości żydowskiej
                      nigdy nie ujrzałyby światła dziennego w liczącej się prasie codziennej (i
                      słusznie), a rzeczony artykuł jednak się ukazał.

                      Wielkość ludzi obozu narodowego, którzy byli związani ze szkołą Dmowskiego,
                      polegała nie na tym, że w tej szkole pozostali do końca bądź z niej wyszli, ale
                      dlatego, że w niej chcieli być tak długo, jak długo się z jej przywódcą
                      zgadzali. Niewątpliwie największe straty poniosła Liga Narodowa po rewolucji
                      1905 - 1907, ale nie z powodu dążenia do rzekomego "sojuszu klas posiadających"
                      - jak raczą sobie żartować z nas w swoim tekście autorzy, ale z powodu przyjęcia
                      konkretnej orientacji geopolitycznej w przededniu spodziewanego (przez niego, a
                      nie przez wszystkich) konfliktu zbrojnego między dawnymi sojusznikami: Rosją i
                      Niemcami. Celem tej orientacji było odzyskanie przez Polskę niepodległości.

                      Polityczna przenikliwość doprowadziła Dmowskiego w czasie I wojny światowej
                      przez salony polityczne i gabinety przywódców ówczesnego świata do Wersalu. Nikt
                      go stamtąd nie wyganiał, nie wypraszał za drzwi, co najwyżej delegaci rządu
                      Jędrzeja Moraczewskiego, których wysłano do Paryża w 1918 r., by podkopywać
                      autorytet Komitetu Narodowego Polskiego. Miał wrogów, bo myślał w kategoriach
                      Polaka pamiętającego o dziedzictwie I Rzeczypospolitej. Czy miał walczyć o
                      Polskę od Bzury po Bug? Passus o " wszechstanowości" i "wszechpolskości" z
                      artykułu duetu Cała-Ostolski jest jakby żywcem wyrżnięty z "dzieła" Stanisława
                      Klabińskiego pt. "Antynarodowa polityka narodowej demokracji w latach 1905 -
                      1907", pisanej bodaj w latach 70. Jakby czas się zatrzymał! Nawet się lekko
                      wzdrygnąłem, brrrr.

                      Nienawiść do Dmowskiego nie pozwala autorom trzeźwo zastanowić się na moment,
                      dlaczego w okresie po warszawskim pozytywizmie dzieło Ligi Narodowej zasługuje
                      na uznanie. Otóż LN ogarnęła swoimi ideowymi wpływami wszystkie warstwy
                      społeczne narodu. Myślą przewodnią było budowanie wspólnej świadomości
                      narodowej, minimum solidarności, w społeczeństwie rozbitym nie tylko na żyjące w
                      napięciu warstwy i klasy, ale także na dzielnice, coraz bardziej zorientowane w
                      stronę stolic państw zaborczych.
                      INTERESY NARODOWE ŻYDÓW

                      I w końcu - o tych Żydach i mniejszościach. Próba wpisania Dmowskiego do szeregu
                      nazistów traktujących gazem swoich śmiertelnych wrogów to już tragifarsa! To, że
                      głupstwa pisał w "Przewrocie" i w "Świat powojenny i Polska" o Żydach oraz o
                      masonach, to nie znaczy, że miał mentalność mordercy. Gdzie państwo się
                      doczytali o tym, że Dmowski chciał zakładać getta w wydaniu drugowojennym i
                      głodzić ludzi, że gotów był zgładzić kogokolwiek w obozach koncentracyjnych?

                      Tu chciałbym podziękować panu profesorowi Tomaszowi Nałęczowi za rzeczową i
                      ciekawą w treści wypowiedź polemiczną z 2 listopada. Zgadzam się z nim
                      oczywiście, że Dmowskiego cenić należy, nie za getto ławkowe, a za Wersal -
                      mówiąc skrótowo. Zanim jednak kogoś ocenimy, warto go zrozumieć.

                      Tak jak historycy są rzeczywiście zgodni co do tego, że w latach 30. pana Romana
                      ogarnęła swoista mania prześladowcza na temat wpływów żydowskich w Europie i na
                      świecie, tak trzeba sobie powiedzieć, że źródłem tej manii były wcześniejsze,
                      całkiem realne doświadczenia międzynarodowe przywódcy endeków. Nie chodzi mi
                      tylko np. o deklarację Arthura Balfoura z listopada 1917 r. zawierającą
                      obietnicę wspierania polityki syjonistów w Palestynie ("ustanowienia siedziby
                      narodowej Żydów"). Deklaracja, podobnie jak i zabiegi Komitetu Delegacji
                      Żydowskich w Wersalu, świadczyły o rzeczywistych, a nie wydumanych wpływach i o
                      prowadzeniu przez polityków żydowskich polityki zgodnej z interesami narodowymi.

                      Efektem lobbowania delegacji był bowiem narzucony Polsce - i innym państwom
                      środkowoeuropejskim - traktat mniejszościowy ograniczający naszą suwerenność.
                      Niemniej Dmowski nie pozostał doktrynerem, cenił kwalifikacje Balfoura i
                      zachęcał swych kolegów w Sejmie Ustawodawczym, by w lipcu 1919 r. przyjęto
                      decyzję mocarstw.
                      PLANY SKRYCIE REALIZOWANE

                      Roman Dmowski myślał kategoriami interesu narodowego, a zatem był przeświadczony
                      (co nie znaczy, że trafiał zawsze w sedno), że wszystkie liczące się siły
                      polityczne świata realizują swoje plany narodowe bądź globalne tak jawnie, jak i
                      skrycie. Tymczasem głównym celem młodej polskiej państwowości - tak przed, jak i
                      po maju 1926 r. - było zintegrowanie ziem Odrodzonej i zagwarantowanie jej
                      bezpieczeństwa wewnętrznego.

                      Nie było to zadanie łatwe, wobec sąsiadów kontestujących istnienie Polski.
                      Jednocześnie znaczna część mniejszości narodowych, przede wszystkim niemiecka i
                      ukraińska, ale także żydowska, stanowiła najdogodniejsze środowisko do
                      penetracji wywiadowczej lub agitacji antypolskiej - niemieckiej i sowieckiej.

                      Ciekawie na ten temat pisał ostatnio Witold Pasek w biografii Bolesława
                      Kontryma, który w latach II RP - w imieniu Policji Państwowej - prowadził
                      skutecznie działalność kontrwywiadowczą na wschodnich rubieżach Polski. Ciężar
                      wysiłku w dziele realizacji tych podstawowych zadań II RP spoczywał nie na
                      mniejszościach narodowych, wykazujących w najlepszym przypadku daleko idącą
                      obojętność, a na Polakach - rozumianych rzecz jasna nie w kategoriach
                      rasowo-etnicznych. Stąd istniała gwałtowna potrzeba polskiej inteligencji,
                      Siłaczek, które by zaszczepiały polskość przez edukację (w tym medyczną) na
                      Kresach Wschodnich.

                      Żeby nie było niedomówień, wielu polskich Żydów było patriotami polskimi - i
                      rzecz jasna - rozwiązania trudnych kwestii nie należało szukać w ograniczaniu
                      miejsc dla studentów pochodzenia żydowskiego. Odpowiedzialność zbiorowa nigdy
                      nie jest dobrym narzędziem.
                      DEMOKRACJA PRZEŻYŁA SIĘ

                      W latach 30. kwestia bezpieczeństwa państwa i narodu zbiegła się ze skutkami
                      kryzysu gospodarczego, który ujawnił m.in. egoizm wielkiego kapitału (w tym
                      obcego, np. niemieckiego na Górnym Śląsku), jak i egoizm ekonomiczny
                      biedniejszych warstw, tak polskich, jak i żydowskich.

                      Jedni i drudzy realizowali de facto hasło "kupuj u swego", zatrudniaj "swego", a
                      nie obcego, unikaj "żydowskiego pośrednika", co musiało wytworzyć system bojówek
                      - nieobcy tak stronie "narodowej", jak i "socjalistycznej", "ludowe
                      • terran żaryn&dmowski cd 08.11.06, 17:37
                        Trudno Dmowskiego obarczać winą bądź chwalić za złożoną rzeczywistość
                        społeczno-gospodarczą Polski odrodzonej, za ówczesne polskie i światowe reguły
                        politycznego dyskursu, za stosunek do życia ludzkiego, do honoru i
                        odpowiedzialności, za cywilizację en bloc, w tym za relacje polsko-żydowskie w
                        latach trzydziestych.Masoneria z kolei, począwszy od końca XVIII wieku,
                        próbowała walczyć - mówiąc w skrócie - z chrześcijańską wizją prawa stanowionego
                        jako funkcją naturalnego, będącego z kolei odbiciem praw boskich, a zatem ponad
                        władzą ludzką ustanowionych.

                        Intelektualiści masońscy sympatyzowali zatem z antyklerykalną i liberalną
                        lewicą, wspierając jednocześnie "wolnomyślicieli" odwołujących się do Jana
                        Jakuba Rousseau. Na tym kręgosłupie oświeceniowym budowano przez wiek XIX i
                        początek XX system demokratyczny - zwycięski w I wojnie światowej.

                        Dmowski analizując w latach 30. świat powojenny, wyszedł z założenia, że
                        demokracja parlamentarna przeżyła się, gdyż wytworzone przez nią struktury
                        zostały de facto rozbite i zawłaszczone przez dużo istotniejsze grupy wpływów,
                        te nieformalne - m.in. masońskie. Te z kolei same były zainteresowane w
                        podtrzymywaniu atrapy demokratycznej jako swoistej kurtyny.

                        Czy miał rację, widząc w "Orle Białym", kierowanym przez Tadeusza Waryńskiego
                        (syna Ludwika), nieformalną organizację wspierającą marszałka Piłsudskiego? Tak.
                        Czy miał rację, uważając, że panaceum na naprawę niedrożnego systemu znaleziono
                        we Włoszech Mussoliniego? Nie. Żydzi i masoneria to były szczyty tych związków
                        lobbystycznych, o sile których był Dmowski przekonany dogłębnie. Czy miał rację?
                        Oczywiście nie! Nie znaczy to jednak, że spisków i układów niejawnych nigdy nie
                        było i nie ma. Także dziś.
                        SZUKAJĄCY DRUGIEGO DNA

                        Czy można z jego często maniackiej publicystyki lat 30. wyciągnąć pozytywne
                        wnioski? Ano można, jeśli nie chce się pozostać doktrynerem i wpisywać do grona
                        maniaków III tysiąclecia.

                        Reasumując, można powiedzieć bowiem, że Roman Dmowski - w 1934 r.
                        siedemdziesięcioletni człowiek - był ideologiem i politologiem zarazem patrzącym
                        na świat z perspektywy swego doświadczenia politycznego, szukającym "drugiego
                        dna", stąd często mylącym się, człowiekiem wiedzącym jednak, że działania
                        ludzkie powinny być i są zawsze celowe, ale niekoniecznie jawnie prezentowane
                        opinii publicznej, a zatem bez należnej refleksji niepoznawalne.
                        JAN ŻARYN

                        www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_061108/opinie_a_2.html
    • sanatorium_psychiatryczne . 06.10.06, 04:33
      ...

      ©
      • puzon21 Re: . No i jak Kupido w sile wieku? 06.10.06, 08:39
        .
        • zupagrzybowa pozdrowienia dla hackersow z WSI...;) 14.10.06, 15:48
          "Poznanie intelektualne jest takim poznaniem, które deformuje rzeczywistość i
          przekształca ją w coś, czym ona naprawdę nie jest. Zafałszowania dokonane przez
          intelekt to np. usztywnienie i unieruchomienie rzeczy, rozkład rzeczy na części
          i konstrukcja z nich nowych całości, które są już tylko jego tworami,
          uproszczenie rzeczy i pozbawia je ich swoistości i indywidualności,
          kwantyfikacja rzeczy, mechanizacja rzeczy (pominięcie tego, co jest w nich żywe
          i twórcze). Intelekt czyni ze świata mechanizm, rugując z niego twórczość i
          wolność. Umysł ludzki stara się zastąpić konkretną, niepowtarzalną, dynamiczną,
          swoistą i tajemniczą rzeczywistość przez ogólność i statyczność, niszcząc przez
          to ruch i życie."

          pl.wikipedia.org/wiki/Henri_Bergson
          wink

          pozdrowienia dla hackersow z WSI
    • zupagrzybowa leela.exe 18.10.06, 22:42
      Men när leela.exe knockar vartenda datasystem från Australien till Island ...
      Leela.exe" är en berättelse som funkar både på det stora och det lilla planet ...
      .................................................
      Leela.exe

      Du har ett meddelande i din inbox. Ämnesraden uppmanar dig glatt att ö ppna.
      Utan att riktigt fundera närmare, gör du det. Ett ögonblick sena re kraschar din
      virusinflammerade dator.Leela Zahir, ung Bollywoodskåd espelerska, ses plötsligt
      dansande i sin sari i en sekundkort snutt i en miljon inboxar. Arjun Mehta,
      datanörd från en förstad till New Dehl i, har hamnat i sin version av den
      amerikanska drömmen, som virusjagar e, om än på assistentnivå, på ett av Silicon
      Valleys största datorsäke rhetsföretag. Guy Swift, verkställande direktör,
      marknadschef och idés pruta på den egna reklambyrån Tomorrow*, försöker pitcha
      byråns pr-kon cept för en shejk i Dubai vars konto är nödvändigt för byråns
      överlevn ad, samtidigt som hans flickvän befinner sig bland Skottlands kullar s
      om pressansvarig för en indisk filminspelning där filmens stjärna, Lee la Zahir,
      vägrar lämna sitt hotellrum. Leela.exe är en mötesplats fö r Bollywoodfilmens
      kitsch, datorernas ettor och nollor och pr-världens tro på att allt kan säljas
      med en klatschig slogan. Historien följer Leela Zahir, Arjun Mehta och Guy
      Swifts förehavanden i den verkliga ve rkligheten, liksom den virtuella, där allt
      tar sin början med ett musk lick. I en tid där kommunikation är gränslös och
      världsomspännande kan vad som helst hända, och gör det också!

      Författare Kunzru, Hari
      .............................................................

      www.harikunzru.com/
      • abprall Re: leela.exe 18.10.06, 22:50
        Mmm.. det gjorde det!
        • pozarski Re: leela.exe 18.10.06, 22:58
          Bast vad ides pruta kan gora om man inte ar varsam.
        • zupagrzybowa C:\SYST.EXE 19.10.06, 02:36
          Trojan Programs

          Trojans can be classified according to the actions which they carry out on
          victim machines.

          * Backdoors
          * General Trojans
          * PSW Trojans
          * Trojan Clickers
          * Trojan Downloaders
          * Trojan Droppers
          * Trojan Proxies
          * Trojan Spies
          * Trojan Notifiers
          * ArcBombs
          * Rootkits

          ..................................................

          Gwałtownie wzrasta liczba nowych trojanów, które atakują komputery na całym
          świecie. W drugim kwartale stanowiły one już ponad połową wszystkich nowych
          zagrożeń wynika z danych firmy Panda Software.

          W drugim kwartale 2006 trojany stanowiły ponad 54% wszystkich zidentyfikowanych
          przez Panda Software złośliwych kodów. Powodem rosnącej popularności trojanów
          wśród internetowych przestępców jest ich użyteczność w osiąganiu korzyści
          finansowych. Można je zaprojektować tak, aby bez wiedzy użytkowników wykonywały
          bardzo różne szkodliwe działania np. kradły poufne dane, otwierały furtki.

          Uwagę zwraca także dość duża liczba botów (16%) i zagrożeń z grupy Backdoors
          (12%) wykrytych przez Pandę w drugim kwartale 2006 roku. Te rodzaje zagrożeń są
          również wykorzystywane do przestępstw internetowych, przynoszących duże korzyści
          finansowe. Umożliwiają one tworzenie sieci komputerów typu zombie, które są
          wykorzystywane do różnego rodzaju szkodliwych działań (np. rozsyłania spamu).

          Malejące znaczenie robaków (4,9% nowych zagrożeń)związane jest z tym, że w
          odróżnieniu od trojanów, ich działania są zwykle wyraźnie widoczne, co przyciąga
          uwagę zarówno mediów, jak i użytkowników i powoduje natychmiastową interwencję w
          celu usunięcia z systemu.

          Rośnie też liczba nowych, nieskatalogowanych zagrożeń i większość z nich jest
          narzędziem cyberprzestępców. Zdaniem Pandy aby należycie się zabezpieczyć nie
          wystarczy już więc zaktualizowany program antywirusowy - konieczne jest
          zastosowanie zaawansowanych technologii proaktywnych, które potrafią poradzić
          sobie z zagrożeniami, na które nie wynaleziono jeszcze szczepionki.

          Warto jeszcze wspomnieć, że nic nie zastąpi także zdrowego rozsądku użytkowników
          internetu.

          www.trojanypl.org/index.php?group=!ANewTrojan
          • drf Wroc?aWW 29.10.06, 16:56
            entertainment.webshots.com/album/555188276MKqEYU
            • puzon21 Re: Wroc?aWW 29.10.06, 17:08
              Poznaje wspolpracowniczke na ostatnim zdjeciu,ale poza tym...Chyba cie opuscila
              wena.
              • drf Jesienne Porzadki czyli wiersz o Szczesciu 29.10.06, 23:41

                Wiatr. Silny. Poprzez czarne chmury wial.
                Galeziami slodko kolysal. W gore. W bok.
                Szczesliwys. Jakbys w dloni caly swiat mial
                Jakbys wierzyl ze Mesjasz przybedzie za rok

                Wiadro. Szczotka. Szmaty. Porzadki jesienne.
                Za oknem deszcz siapi. Zacheca do marzeń.
                Dni slotne ida. Szare. Troche zlote. Zmienne.
                Zima powoli stapa. Zadnych nowych wrazen.

                Swiat z lekka oczy mruzy. Przeciaga sie zwolna.
                Liscie maluje sadza, zlotem, terrakotą, mlekiem,
                Jesienia trud sie konczy, praca ciezka, mozolna
                Zwierzeta w sen ruszaja pospolu z czlowiekiem

                Natka
                • puzon21 Re: Jesienne Przadki. 29.10.06, 23:46
                  Przedz sie przedz wrzeciono.
                  • drf [...] 30.10.06, 00:18

                    good-times.webshots.com/photo/2228077240011069545iWTTcc
                    • puzon21 Re: [...] Jozio Ledenbaum! Nie widzialem 30.10.06, 00:31
                      go od 70 roku,ale w ogole sie nie zmienil.Prawie.Byles na tym marcowym(?)
                      przedstawieniu?Malo luda.Lita rozpoznalem.Pewnie nuda.Cala reszta no comment.
                      • drf Re: [...] Jozio Ledenbaum! Nie widzialem 30.10.06, 04:16

                        entertainment.webshots.com/photo/2828650660011069545LoYoqb
                        • puzon21 Praga jest ladniejsza w oryginale. 30.10.06, 09:59
                          Cos slabe kolory i 1 zywego czlowieka nima.Czy autor cos chcial tymi obrazkami
                          powiedziec?
                          • drf SWIET©_Zmarlych 01.11.06, 19:57
                            SWIETO ZMARLYCH
                            ...rozmowa z duchami osob zmarlych?
                            Dziady2©©6

                            • zupagrzybowa 4wymiar? 01.11.06, 21:56
                              entertainment.webshots.com/photo/2856866280011069545ALfqWx
                              • drf Re: 4wymiar? 02.11.06, 00:08
                                mathworld.wolfram.com/Sphere.html
                                • drf ©©©© 02.11.06, 00:30
                                  en.wikipedia.org/wiki/Ball
                                  n mathematics, a ball is the inside of a sphere; both concepts apply not only in
                                  the three-dimensional space but also for lower and higher dimensions, and for
                                  metric spaces in general.

                                  en.wikipedia.org/wiki/Ball_%28mathematics%29
                                  • drf Re: ©©©©:20071003:21: 03.10.07, 21:17
                                    > en.wikipedia.org/wiki/Ball
                                    > n mathematics, a ball is the inside of a sphere; both concepts apply not only i
                                    > n
                                    > the three-dimensional space but also for lower and higher dimensions, and for
                                    > metric spaces in general.
                                    >
                                    > en.wikipedia.org/wiki/Ball_%28mathematics%29

                                    jdbank.blogspot.com/
                          • patience Re: Praga jest ladniejsza w oryginale. 02.11.06, 01:15
                            puzon21 napisał:

                            > Cos slabe kolory i 1 zywego czlowieka nima.Czy autor cos chcial tymi obrazkami
                            > powiedziec?

                            Hawking, Stephen W.
                            (1942-) b. Oxford, England
                            Even if there is only one possible unified theory, it is just a set of rules and
                            equations. What is it that breathes fire into the equations and makes a universe
                            for them to describe? The usual approach of science of constructing a
                            mathematical model cannot answer the questions of why there should be a universe
                            for the model to describe. Why does the universe go to all the bother of existing?

                            www.physics.metu.edu.tr/~fizikt/html/hawking/A_Brief_History_in_Time.html
                            Cambridge physicist Stephen Hawking and his CERN colleague Thomas Hertog have
                            proposed a radical new approach to understanding the universe that studies it
                            from the "top down" rather than the "bottom up" as in traditional models. The
                            approach acknowledges that the universe did not have just one unique beginning
                            and history but a multitude of different beginnings and histories, and that it
                            has experienced them all. But because most of these other alternative histories
                            disappeared very early after the Big Bang to leave behind the universe we
                            observe today, the best way to understand the past, they say, is to trace our
                            knowledge back from the present (Phys. Rev. D 73 123527).

                            physicsweb.org/articles/news/10/6/16/1
                            • pozarski Re: Praga jest ladniejsza w oryginale. 02.11.06, 01:26
                              I ten caly tekst z podpaskami na oczach?Far(z kolkiem nad a)jag gratulera.
                              • drf p0zerski moze p0z00rski 02.11.06, 01:30
                                lej wode!
                                • pozarski Re: p0zerski moze p0z00rski 02.11.06, 01:32
                                  drf napisał:

                                  > lej wode!

                                  Widze,ze cienko przedziecie.Tylko ja zostalem?Biedacy!
                            • abprall Re: Praga jest ladniejsza w oryginale. 02.11.06, 01:38
                              patience napisała: jakieś tam bla , bla....

                              podbijam , proszę nie czynić dziękczynnych gestów ...
                              możecie na mnie liczyć , jak długo jestem nachlany , będę wam licznik
                              podbijał ...a jak ?!!
                              thread super ....bla,bla, bla ....da capo al Fine ...
                              qrwa, ja ja lubię świrów....
                              (nagrane z pewnego dyskus-seansu z prokuratorem , a właściwie prokuratorką)..
                              ech ta droga..nie mylić z wołokołamską szosą ...
                              dawnom jej nie widział ...no przecie nie drogi ...mój drogi watsonie...

                              • patience Re: Praga jest ladniejsza w oryginale. 02.11.06, 01:44
                                abprall napisał:


                                > ech ta droga..nie mylić z wołokołamską szosą ...
                                > dawnom jej nie widział ...no przecie nie drogi ...mój drogi watsonie...

                                www.sherlock-holmes.co.uk/Ebay/images/ebay-collectibles-collectables.jpg

                                wink))
                                • zupagrzybowa live365 02.11.06, 17:51
                                  www.live365.com/listen/recommendations.live
                              • zupagrzybowa Praga jest ladniejsza w oryginale. 02.11.06, 21:55
                                Praga jest ladniejsza w Orginale....jest ladniejsza ...abi....
                                choc Wroclaw zaimponowal mi smile klasa!
                                pzdr
                                drf

                                www.live365.com/play/52559
    • drf www.live365.com/play/santanaradio 02.11.06, 22:40

      www.live365.com/play/santanaradio
      • terran It's hard to be a wise guy 03.11.06, 22:39
        Nie musi mi pan odpowiadac; zupelnie mi nie zalezy na jakiejkolwiek odpowiedzi!
        Znam ich tysiace, czasami nawet spisanych pieknym jezykiem, jezykiem, ktory
        nadawalby sie raczej do jakiegos przeswietnego dziela o nieprzemijajacych
        wartosciach, gdyby od poczatku do konca nie byly jedynie proba oczyszczenia,
        wymazania ze swojej historii tego wstydliwego faktu prostytucji siebie dla
        jednej jedynej wartosci: Wladzy. Im wszystkim wydawalo sie, ze sa wieszczami
        zwiastujacymi nadejscie Nowego, choc wszyscy z cala pewnoscia chcieli tylko
        jednego: Wladzy. Wiem cos niecos na ten temat, zapewniam pana!
        Dzieci, jak pan zapewne doskonale wie, nie sa aniolami, ani niewinnymi i
        biernymi obserwatorami swiata doroslych. Dzieci doskonale wiedza, co to znaczy
        wladza doskonala i wspaniale potrafia wyczuc slabosc nawet tam, gdzie doroslemu
        wydaje sie, ze ja wepchnal tak gleboko, iz stala sie zupelnie niewidoczna. Moj
        ojciec zawsze wymagal od nas uczciwosci i prawdy, ale zakrety historii, ktore co
        jakis czas towarzyszyly jego karierze, zmuszajac do ekwilibrystycznych
        semantycznych sztuczek, wprowadzaly tak niezwykly chaos pojeciowy, gdzie
        wczorajsza prawda stawala sie niespodziewanie dzisiejszym klamstwem, ze my,
        dzieci, z wielka satysfakcja obserwowalismy te wszystkie Niesmiertelne Prawdy,
        ktore jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki przeradzaly sie w Zwykle
        Oszustwo. Nic dobrego nie moglo z takiego stanu rzeczy wyniknac. Te wszystkie:
        Silna wola! Rewolucjonista nie placze! Prawdziwy Unista nie klamie! Boga nie ma!
        Nin powiedzial! Lin przewidzial! - ten potok balwochwalczych uniesien, ktore z
        rownym impetem wzlatywaly, co i przepadaly gdzies w zakamarkach dusz tych
        niezrownanych oszustow...Czy musze panu mowic, ze te ciagle zmiany Podstawowych
        Praw Zycia, te hasla, z ktorych znikaly pewne wyrazy i nazwiska, ze to wszystko
        odbywalo sie w zawrotnym tempie? Dzisiejszy "Unista nie klamie", jutro stawal
        sie "Czasami lepiej nie powiedziec prawdy dla prawdy wyzszej od dzisiejszej
        prawdy". To byla nauka zycia! Co zakret to nowe zasady, choc niebezpieczenstwo,
        ze sie z zakretu nie wyjdzie, czyhalo codziennie. Szybko uczylismy sie tego
        niezrownanego stylu i w bardzo krotkim czasie opanowalismy glowne zasady. Przede
        wszystkim klamac tak, zeby prawda wygladala jak klamstwo. Nie jest to latwa
        sztuczka, ale praktyczne zastosowania niektorych jej elementow dostarczane nam
        byly niemal codziennie slowami naszych niezrownanych rodzicow. Ojciec celowal w
        dostarczaniu pewnych uniwersalnych prawd, ktore nie byly jednak absolutnie
        uniwersalne, zawieraly bowiem pewne wyjatki, ktore mielismy samo przez sie
        rozumiec. Na przyklad nalezalo kochac wszystkich (przede wszystkim robotnikow,
        chlopow, murzynow, Chinczykow itd), ale nie wszystkich robotnikow, chlopow,
        murzynow, Chinczykow itd. Na przyklad Chinczyk z Taiwanu, jesli byl bezrobotnym
        robotnikiem, byl godny naszej milosci; jesli byl jednak robotnikiem pracujacym i
        nie nalezal do Unistycznej Partii, no, takiego robotnika nie nalezalo kochac;
        mozna go bylo ignorowac; na pewno nie nalezalo sie go nienawidziec. Nie.
        Nienawisc byla zarezerwowana dla wyzszych sfer, z ktorymi ojciec spotykal sie w
        czasie swoich zagranicznych wojazy usilujac, czasami bardzo skutecznie,
        przekonac ich o sile naszych uczuc dla tych, ktorzy dla sprawy gotowi byli stac
        sie bezrobotnymi Chinczykami, po to jedynie by zaskarbic sobie nasze gorace
        uczucie. Po opuszczeniu mojej bylej ojczyzny spotykalem ich tu i owdzie,
        piastujacych czesto najwyzsze stanowiska w rzadach i Instytutach Badania Spraw
        Pokoju. Podobnie jak i rodzice, zupelnie zapomnieli o swojej przeszlosci. Nin i
        Lin? Krecili przeczaco glowami prosto od fryzjera. Cos obilo sie im o uszy, ale
        nic pewnego nie moga sobie przypomniec, zreszta mamy dzisiaj zupelnie inna
        sytuacje; let bygones be bygones, mowili mi w obcym jezyku.
        Bylem wtedy dzieckiem i dlatego tak dokladnie wszystko pamietam. Czasami
        zdarzalo mi sie spotkac jakiegos profesora zajmujacego sie regulacja zachodnich
        granic mojej bylej ojczyzny i choc zupelnie nie pamietam bym go kiedykolwiek
        przedtem spotkal, poznaje go po zapachu slodkawych perfum, ktorych uzywal juz
        jako swiezo upieczony magister historii. Jakkolwiek nie moglem nigdy narzekac na
        moja wzrokowa pamiec, moja pamiec zmyslowa jest na duzo wyzszym poziomie. Nie
        chce porownywac moich wrazen z tymi, ktore w pewnym pisarzu wywolaly tak
        nieprawdopodobna rzeke slow, ze umarl pochylony nad 28 tomem wspomnien, tym nie
        mniej jednak chcialbym, zeby wszystko co panu tu opowiadam, przyjmowal pan jako
        jedyna i absolutna prawde mojego, Duszana Kahana, zycia. Troche zaluje, ze
        potrzebowalem smierci, zeby nareszcie moc opowiedziec o zyciu, ale jak mowi
        nasze przyslowie: Nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo.
        Prawde powiedziawszy nigdy nie zrozumialem tego porzekadla, szczegolnie kiedy
        doglebnie badajac tony zla wyrzadzonego niewinnym zupelnie ludziom, nie
        znalazlem ani jednego przypadku, ktory potwierdzilby mi te, zdaje sie, ludowa
        prawde. Nic nie szkodzi. Moze zreszta jest to tylko jeszcze jedna wersja do
        znudzenia powtarzanego porzekadla Nietzschego "Co mnie nie zabije, doda mi
        sily." W mojej ostatniej przystani powtarzaly to nawet przedszkolaki plci
        meskiej pakujac lyzeczki do waginek piecioletnich kolezanek. Okazuje sie, ze im
        bardziej wzniosle, tym mniej przydatne, choc kiedy jedynym celem jest wladza,
        wtedy, co do tego nie ma watpliwosci, mozna by strawestowac Nietzschego i
        powiedziec: Co ich zabije, doda mi sily.
        Zdaje sie, ze zaczynam pana nudzic. Nic dziwnego, bo i mnie, poza seksem,
        nudzilo prawie wszystko. Za chwile wroce do "tych spraw", ale najpierw chcialbym
        wyglosic mowe pt:"Pasja intelektualisty w swietle badan nad ulomnoscia zycia i
        nieuniknionoscia smierci." Podoba sie panu ten tytul? Wymyslilem go na
        poczekaniu, w ogole nie zastanawiajac sie nad trescia tych slow. Credo pewnej
        religii (pan z tym nie ma nic wspolnego) stanowi, ze na poczatku bylo Slowo.
        Tymczasem i dziecko wie, ze na poczatku byl Czyn, Akcja, czy jak to nazwac.
        Slowo musialo przyjsc po czynnosci, tak jak pieczona kaczka przychodzi po
        pieczeniu, to chyba jasne? Wielkie dzieki, ze pan nie protestuje, ale moze pan
        jest psychoanalitykiem?
        W pewnym okresie mojego zycia, kiedy Mireczka juz stanowczo odrzucila moje amory
        i nie pozwalala mi dotknac sie nawet na ulicy, moj zupelnie juz wyzwolony, a
        nawet troche zdziczaly siusiak, zaczal sie domagac pewnych czynnosci, nie
        okreslonych zadnym ze znanych mi Slow. Onanizowalem sie zaciekle, szczegolnie
        kiedy siostra w koszuli nocnej, ktora dostala w prezencie od Marka B., sasiada z
        domu obok, kladla sie do lozka. Odrzucalem wtedy koldre i zaciskajac lewa dlon
        na czlonku (jeszcze nie wiedzialem, ze niekoniecznie trzeba bylo byc czlonkiem
        Partii, zeby miec czlonka) zacznalem, jeczac przy tym i charczac, ceremonial
        konczacy sie zwykle, nie, co ja mowie, zawsze konczacym sie poteznym, jak na
        moje mozliwosci, wytryskiem nasienia. Moze to i brzmi zbyt klinicznie, ale fakt
        pozostaje faktem: moja nowa pasja dodawala mi sil, podniecala wyobraznie, jednym
        slowem sprowadzala skutki odwrotne do zacieklej propagandy w pobliskich
        kosciolach, ale i w troche bardziej od naszego uswiadomionych domach. Bo musze
        powiedziec, ze nasi rodzice nigdy, ni slowem ni czynem, nie przyczynili sie do
        odkrycia pewnych dosc zasadniczych tajemnic ludzkiego ciala, nie mowiac juz o
        fizjologii. Kazali nam kochac odleglych o tysiace kilometrow murzynow, ale o
        milosci nie wspomnieli ani razu.
        Co czwartek zbierali sie w naszym mieszkaniu najprzedniejsi intelektualisci
        stolicy. Bywal podobno, choc dowodow na to brak, Wielki Umysl Uakowski, zaciekle
        broniacy wolnosci slowa w dalekiej Ameryce, na wlasnych smieciach jednak
        przyzwalal jedynie na dyskusje w kregu podobnych jemu mlodych raksistow. Bywal
        tez slynny potem Bus, ekonomista spoldzielczosci; wspomniany juz Piesek, krytyk
        literacki, ktory zrobil w St
        • pozarski a tak gangsterem udaje ci sie byc 03.11.06, 23:06
          Skopac Kuronia po jego smierci,to umiesz; dawac na forum rzeczy,ktore do ciebie
          nie naleza,taki sobie maly szantazyk,tez potrafisz.Ale cos zwyklego i swojego -
          tego nie potrafisz.Dwa lata obcowania z faszyzoidalna osobka,a wyszedl z ciebie
          sku..syn.Mozesz sobie pogratulowac.
        • aurora.una Re: It's hard to be a wise guy 03.11.06, 23:34
          Prosimy o dalszy ciag. Bardzo ciekawy tekst.
          smile
          • pozarski Re: It's hard to be a wise guy 03.11.06, 23:45
            Tekst moze ciekawy,ale p.Dajczgewand go ukradl i nie powinien go, ot tak sobie,
            puszczac na aqua.Jestem autorem tego tekstu, a on go puszcza bo ma charakter
            ubeka.
            • aurora.una Re: It's hard to be a wise guy 04.11.06, 08:25
              Skoro jestes autorem tego tekstu, to puszczaj dalej, panie Pozarski -
              abstrahujac od panskiego zapieklego konfliktu z drfwink
              • pozarski Re: It's hard to be a wise guy 04.11.06, 23:41
                aurora.una napisała:

                > Skoro jestes autorem tego tekstu, to puszczaj dalej, panie Pozarski -
                > abstrahujac od panskiego zapieklego konfliktu z drfwink

                Daj se spokoj dzieweczko.
          • terran aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 04.11.06, 00:23
            tez tak sadze...dokument epoki

            pisarz bardzo kontrowersyjny
            w srodowisku emigracji skandynawskiej...

            Pare lat temu zostawil mi swoje teksty
            do rozpowszechnienia
            co dzisiaj czynie...

            "Co czwartek zbierali sie w naszym mieszkaniu najprzedniejsi intelektualisci
            stolicy. Bywal podobno, choc dowodow na to brak, Wielki Umysl Uakowski, zaciekle
            broniacy wolnosci slowa w dalekiej Ameryce, na wlasnych smieciach jednak
            przyzwalal jedynie na dyskusje w kregu podobnych jemu mlodych raksistow. Bywal
            tez slynny potem Bus, ekonomista spoldzielczosci; wspomniany juz Piesek, krytyk
            literacki, ktory zrobil w Stanach niezwykla kariere na krotkiej wersji dziel
            wszystkich Szekspira; Bako, socjolog strukturalista, interpretator
            Levi-Strauss'a, wciskajac szeroki rozmach "Smutku Tropikow" w kuse ubranko
            objawionych prawd Wielkiego Lina, szczegolnie jezykoznawczych prawd; Adam T.,
            ktory skorzystal z okazji i pozbawil moja siostre dziewictwa, ale znany byl
            przede wszystkim z niezwyklych talentow edytorskich (jego jedyne dzielo
            literackie, Stajnia Augiasza, podobnie do jedynego dziela literackiego mojego
            ojca, Muchy chodza po mozgu, ktore zreszta tylko przetlumaczyl z angielskiego,
            ulegly rownie szybkiemu procesowi zapomnienia, co i ich wspolne lata walki o
            Lepsze Jutro); Thaddeus P., satyryk, ktorego pisarski talent koncentrowal sie na
            rymowanych czterowierszach, w ktorych z przesadna dosadnoscia atakowal zakusy
            anglo-amerykanskiego imperializmu, by w pozniejszch latach calkowicie oddac sie
            pisaniu jednej sztuki, ktorej trzeci akt ulegal niekonczacym sie zmianom,
            biegnacych rownolegle ze zmianami dokonywanymi w oficjalnej interpretacji
            Hisrorii Ruchu. Sztuka bowiem byla o Ruchu. Goscmi w naszm domu byli takze
            liczni przedstawiciele miedzynarodowych ruchow na rzecz Pokoju, tajni agenci
            wywiadow, czasami kobietki lekkiego prowadzenia sie, pozostajace w gestii
            ministerstwa spraw zagranicznych (moze to dlatego Mireczka na stare lata
            zasiadla za biurkiem dzialu wizowego ambasady w Kuala Lumpur?), z wielkim
            oddaniem oddajac sie zagranicznym gosciom, a czasami wprowadzajac i mnie w
            tajniki wyalienowanego seksu. Moja siostra podawala im wszystkim angielska
            herbatke, towar niedostepny na rynku; niedopite resztki spijala Hela w trakcie
            zmywania naczyn."

            pozdrawiam
            • terran a jeszcze... 04.11.06, 00:45
              pierwszy znany mi tekst pisarza to "Krazownik Aurora." ( na czesc Pani?
              ).Kompletny socsurrealizm . doskonaly tekst...pojawil sie w pismie "oToTo" w
              1977 w Sztokholmie ...

              "I sold my ass to everyone,
              I sold it left and I sold it right;
              Some cocks I greased, some I took dry.

              Now old bald cunt I stay at home
              And with what's left of my dried up tongue
              I lick some sore dicks of my fellowman,


              Przyznam szczerze, ze bardzo mi sie podoba.
              Poniewaz nie chcialem sie sam delektowac jego trescia, postanowilem go rozeslac
              do wszystkich mozliwych i nie- miejsc, zaczynajac od ambasady w Kuala Lumpur.
              Nie mialem adresu, ale juz w tamtych czasach brak adresu byl tylko chwilowym
              handikapem. Wystukalem jej nazwisko na Alta Vista i dostalem 284 odpowiedzi
              wlacznie z e-mailem kazdego ze zrodel. Ten Internet to wielka rzecz! Czasami
              przychodzi mi do glowy slowo: bog. 284 odpowiedzi, w ktorych nie zabraklo
              miejsca i na jej meza, mojego szwagra, o ktorym, zebym nie zapomnial, opowiem:
              Michas, Misio, pojawil sie wlasciwie znikad i zupelnie niespodziewanie, pare lat
              po rozprawiczeniu Mirusi przez Adama T. Dopiero moj pozniejszy rysercz ujawnil,
              ze byl jednym z obiecujacych pracownikow departamentu, ktorego tajnym szefem byl
              moj ojciec. W naszej rodzinie nic, co sie dzialo naprawde, nigdy nie bylo jawne,
              zas co bylo widac bylo golym okiem, nie zostalo nigdy wyartykulowane tak, aby i
              dziecko zrozumialo. Misio wlasnie maturowal w specjalnej szkole przy Komitecie
              Centralnym Glownodowodzacego Armia Przodkow, gdzie ojciec byl kierownikiem
              studiow nad wyzszoscia raksizmu nad wszystkie inne izmy. Tak sie poznali. Reszta
              rodziny jeszcze nic o nim nie wiedziala, kiedy glowa naszej rodziny juz go
              uznala za prawowitego spadkobierce Idei, ktorej kazde zdanie wypelnione bylo
              nigdy nie sprawdzonymi tezami, antytezami i syntezami, i ktore zalegaly mozg
              ojca nawet kiedy nie byl juz w stanie rozpoznac swiata, w ktorym zyl.
              Misio byl (no, jest jeszcze) spadkobierca zupelnie innego swiata. Pochodzil z
              rodziny tworcy zupelnie innej ideologii, wrecz biegunowo przeciwnej ojca, choc
              jej autor, bliski krewny Michasia, podobnie jak i ojciec, uwazal Lolske za
              naturalnego sprzymierzenca Osji i wroga Miemiec. W tym miejscu ich drogi sie
              spotykaly. W innym miejscu, tam gdzie ojcu wydawalo sie, ze Raks kierowal sie
              najswiatlejszymi ideami, idee Misia byly rownie intensywnie antyidowe, co i
              Raksa, ale ojciec jakby, choc widzial tak daleko, tego nie zauwazyl. Misio
              uwazal (do dzis uwaza) Idow za naturalnych wrogow wszystkiego, co lolskie i
              dlatego robil wszystko, co bylo w jego mocy, zeby temu zaradzic."
              • pozarski Zlodziej=Jozef Dajczgewand=terran=drf=zupagrzy= 04.11.06, 01:02
                bowa=sanatorium_psychiatryczne=bw06=ildefons_zgryz.bieruta=qrwa.meska
              • aurora.una Re: a jeszcze... 04.11.06, 08:34
                Szanowny Panie terran, watpie czy to na ma czesc, bo znam p. Pozarkiego tylko z
                tego forum i to od paru miesiecy. Mysle jednak, ze wspolna ideologia i historia
                laczy pana p. Pozarskim, nie ze mna. Nie mniej przynam, ze zabawny jest ten
                wasz pojedynek.
                smile
            • pozarski Dajczgewand,nie klam.Nie zostawilem ci 04.11.06, 00:47
              tekstu;ty go ukradles.W ogole lubisz brac od innych,sobie przypisujac chwale.
              Tak to juz z ludzmi o squ..synskim charakterze jest.
              • terran ...artYsta..pozi: Dusan Kahan 04.11.06, 01:06
                (...prawdziwy wrog ?)

                Here they fell:
                Face to face
                With the others.
                Here they fell:
                Their eyes glaring
                At each other.

                Did they see
                What we
                Can see?

                Did they say
                What we
                Can say?

                Did they feel
                What we
                Can feel?

                Here
                Trees sink
                Roots into
                Their
                Stilled eyes.

                Here grass
                Wave goodbye
                To their
                Butchered lives.

                Here they fell:
                Knowing; un-
                Knowing.

                We can't pretend
                We've grasped
                The un-
                Graspable.
                • sanatorium_psychiatryczne Janek Lapter 04.11.06, 01:21
                  It's when killings become murder
                  That they find a suitable victim:
                  A stooped silhouette, faceless shadow;
                  From their midst yet unknown.
                  Like childhood part of the whole,
                  Yet too painful.
                  A burning recollection of an image
                  Impressed upon their collective memory.
                  Tearful as early morning meadows,
                  As rain drops turned into black hailstones.
                  Painful yet undiagnosed this source of death,
                  Known yet well hidden from our sight,
                  Keeps popping up like some springtime buds
                  Blossoming outside, out of reach.

                  And it is then that the killer strikes;
                  And it is murder.

                  Except that the victim is just
                  Another faceless silhouette.

                  ©
                  • pozarski Re: Janek Lapter.Dajczgewand poszedles ciut za 04.11.06, 01:30

                    --------------------------------------------------------------------------------

                    daleko.
                    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść
                    wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające
                    wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą
                    ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Więcej informacji.


                    --------------------------------------------------------------------------------
                    • sanatorium_psychiatryczne informacja przyjeta. 04.11.06, 01:41
                      ©
                    • drf Info dla Janka Laptera 06.11.06, 13:49
                      kontakt
                      skype:dajczgewand
                      sms:+46736191977
                      • pozarski Re: Info dla Janka Laptera 06.11.06, 15:26
                        You are totally crazy!
                        • drf "bylismy zdewastowani i skorumpowani..." 06.11.06, 16:32

                          "Ile zapalu ja, pietnastoletni, wkladalem w powtarzanie objawionych prawd mojego
                          ojca w rozmowach z moimi znajomymi i przyjaciolmi. Nie wszyscy sluchali mnie
                          uwaznie, tak uwaznie, jak bym chcial; tych pietnowalem jako
                          kontrrewolucjonistow. Nie kochac Che, nie chwalic Fidela, po prostu nie miescilo
                          mi sie w glowie! Tacy bylismy. Do glowy nam nie przyszlo, ze Cuba libra bedzie
                          juz niedlugo rownie zdewastowana i skorumpowana, jak my sami. A zreszta nie
                          myslelismy, ze bylismy zdewastowani i skorumpowani."

                          MY?
            • aurora.una Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 04.11.06, 21:07
              To faktycznie dokument epoki i jesli on naprawde zostawil Ci do
              rozpowszechniania, to teoretycznie masz prawo. Tylko zastanawiam sie dlaczego
              on sam ich nie rozpowszechnia? Moze dzis dlaczegos ich sie wstydzi? Nie mysle,
              zeby czlowiek musial sie wstydzic za swych rodzicow, nawet najgorszych, jesli
              sam jest OK. Kazdy odpowiada tylko za wlasne czyny, do pewnego stopnia rodzice
              odpowiadaja za dzieci, ale nigdy dzieci za rodzicow. smile
              • patience Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 04.11.06, 21:12
                Rozpowszechnia. Oblecial pol Sztokholmu z szczegolnym uwzglednieniem znajomych
                swojej siostry oraz jej meza, twierdzac, ze ta story ma charakter wspomnienia.
                Czyli ze uprawial kazirodcza milosc z siostra, potem ona zostala luksusowa
                prostytutka streczona przez ich ojca, etc. A potem ze Sztokholmu wyjechal, a
                siostra zostala. Tylko nie wiem czy to dokument epoki czy dokument psychopatii i
                zboczonej wyobrazni.
                • aurora.una Sodoma i gomora! :0 04.11.06, 23:27
                  Jesli on chwalil sie przed znajomymi kazirodcza miloscia z siostra, to by
                  faktycznie wskazywalo na psychopatie. A moze to byl jezyk symboliczny, moze on
                  cos innego naprawde mial na mysli? Nie znam go, wiec nie mam pojecia. Wyczuwam,
                  ze cos go chyba dreczy.
                  • patience Re: Sodoma i gomora! :0 04.11.06, 23:35
                    aurora.una napisała:

                    > Jesli on chwalil sie przed znajomymi kazirodcza miloscia z siostra, to by
                    > faktycznie wskazywalo na psychopatie. A moze to byl jezyk symboliczny, moze on
                    > cos innego naprawde mial na mysli? Nie znam go, wiec nie mam pojecia.
                    > Wyczuwam, ze cos go chyba dreczy.

                    Niech zgadne. Ze inni ludzie istnieja?
                    wink
                    • pozarski Re: Sodoma i gomora! :0 05.11.06, 14:00
                      patience napisała:

                      >
                      > Niech zgadne. Ze inni ludzie istnieja?
                      > wink
                      >
                      Ty jako inni ludzie?Znaczy powrot do asylum nieunikniony.
                  • pozarski Re: Sodoma i gomora! :0 04.11.06, 23:46
                    aurora.una napisała:

                    > Jesli on chwalil sie przed znajomymi kazirodcza miloscia z siostra, to by
                    > faktycznie wskazywalo na psychopatie. A moze to byl jezyk symboliczny, moze
                    on
                    > cos innego naprawde mial na mysli? Nie znam go, wiec nie mam pojecia.
                    Wyczuwam,
                    >
                    > ze cos go chyba dreczy.
                    Ech,Aurorko,masz ciekawy punkt widzenia,ale malo adekwatny do sytuacji.Nie mecz
                    sie juz i kladz sie spac.
                • pozarski Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 05.11.06, 13:58
                  Klamiesz jak zwykle,ale to tylko dlatego,ze twoj facet pod koldra podal ci zle
                  informacje.Tamto nazywalo sie Paszkwil na dobre wychowanie i rzeczywiscie bylo
                  rozprowadzane jako samizdat.Nie bylo tam nic o kazirodztwie(heheh,pieknie sie
                  dajecie nabrac),ale to nie ma znaczenia.Bredzisz, dziecko paranoi konkubina.
                  • patience Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 05.11.06, 14:45
                    No to znakomicie. Paszkwil a nie wspomnienie. Poinformuj o tym znajomych twojej
                    siostry.
                    sad
                    • pozarski Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 05.11.06, 14:54
                      patience napisała:

                      > No to znakomicie. Paszkwil a nie wspomnienie. Poinformuj o tym znajomych
                      twojej
                      > siostry.
                      > sad

                      A po co?Tak dbasz o morale w mojej rodzinie,a poniewaz twierdzisz ,ze na sieci
                      nie ma anonimow,wiec znajdz jej mejlowy adres i sama napisz.
                      • patience Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 05.11.06, 15:10
                        A po co ten teatrzyk. Przed chwila sie przyznales ze to nie wspomnienia. Nie
                        sadze zebys sie z tymi zboczonymi historiami obnosil po sztokholmie czy
                        gdziekolwiek, bo bedziesz pamietal o tutejszym archiwum. Nie mam zamiaru byc
                        posrednikiem miedzy toba a twoja siostra. Sam to zalatw. POniewaz jestes
                        tchorzem to nie sadze zebys to zrobil osobiscie, ale zawsze mozesz napisac
                        wspomnienia. Tym razem prawdziwe.

                        • pozarski Re: patience :"Bardzo ciekawy tekst." 05.11.06, 15:32
                          specjalnie dla ciebie,mozesz czytac na dwa glosy z autorem pod koldra.

                          opuszczenie ziemi oznacza:
                          1. zmiane miejsca na inne 1.1.co zklada mozliwosc poruszania sie 1.1.1.co
                          zaklada swobode ruchu :wyboru kierunku szybkosci czy tez obrotow w 3 osiach
                          co tez zaklada posiadania systemu procesoraGaussa i
                          systemuHiperZespolonego(ijl=-1) HaMiltona /opuszczenie ziemi oznacza
                          zmniejszenie
                          liczby jej realnych mieszkancow o 1 >

                          2.przestac istniec na ziemi 2.1.i znalezc ciekawe miejsce pod ziemia
                          2.2.kolonia dla lunatykow na ksiezycu zaprasza turystow opuszczajacych
                          swoje ciala na ziemi na jedyny w swoim rodzaju reunion dusz planety 03
                          na bezposredni telefon 03-ziemia 031-luna 0633-titan, oferty

                          3.zawisnac nad nia i nie spadac,...,nie spuszczac sie?opadac wolniej?
                          bujac w oblokach,mieka poduszka,warstwa izolacji ziemi,powietrzny wir?
                          UNIKAC ZIEMI
                          4.wejsc w kontakt z CPG /zwiazek emigrantow ziemskich,uciekinierow,porwanyc h
                          przez ufoz,dysydentow zaslanych z ziemi na ksiezyc.../.4.5.polecam
                          wstrzemienzliwosc w kontaktach z wladzami terra... Lunatyk..............44444 wink

                          5.eeee...ZIEMIA cie nigdy nie OPUSCI...To aktualnie Twoja Planeta !!!co kryje
                          sie po drugiej stronie LUNATYZMU?-)
              • pozarski Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 04.11.06, 23:34
                aurora.una napisała:

                > To faktycznie dokument epoki i jesli on naprawde zostawil Ci do
                > rozpowszechniania, to teoretycznie masz prawo.

                Aurora,przestan juz.Dajczgewand,bohater garnca68 klamie.Nie dalem mu zadnych
                praw.On sobie je uzurpowal,jak zreszta i prawo do decydowania kto jest,a kto
                nie jest TW.To sa jego kompleksy(jego tata ma teczke w IPN)i leczy je sobie po
                spolu z chora psychicznie patience.
                • patience Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 04.11.06, 23:47
                  yaasne p000zi. A twoi wrogowie siedza pod twoim biurkiem i podstepnie wykradaja
                  co tylko napiszesz. Niektorzy zloczyncy sa az tak podstepni, ze kradna z twojego
                  biurka za pomoca telekinezy. Duzo ich. Ty przeciez tylko dla siebie i do
                  szuflady. I jestes calkowicie zdrow na umyslesad
                  • pozarski Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 05.11.06, 14:02
                    patience napisała:

                    > yaasne p000zi. A twoi wrogowie siedza pod twoim biurkiem i podstepnie
                    wykradaja
                    > co tylko napiszesz. Niektorzy zloczyncy sa az tak podstepni, ze kradna z
                    twojeg
                    > o
                    > biurka za pomoca telekinezy. Duzo ich. Ty przeciez tylko dla siebie i do
                    > szuflady. I jestes calkowicie zdrow na umyslesad
                    Przeczytaj moj post do AURORA1, na koncu tego palenia(nie papierosow),a
                    zorientujesz sie,ze,jak mowi Ewa,jestes chora z nienawisci i skonczysz w
                    szpitalu_psychiatrycznym.
                    • aurora.una panie Pozarski 05.11.06, 15:41
                      zapewniam pana jak i niejaka ewe8a, ewidentna agentke SB, ze obydwoje jestecie
                      mi obojetni jak zeszloroczny snieg na pustyni. Prosze sie nie niepokoic. Nie
                      mam zadnych powodow do nienawisci przypadkowych anonimowych ludzi. Nienawidziec
                      mozna tylko kogos, kto nam wyrzadzil WIELKA krzywde, a ja was nie znam i nie
                      mam zamiaru poznawac. Zycze wam poprawy nastrojow, bo i pan i niejaka ewa
                      wyraznie cierpicie. Ja mam doskonaly nastroj i zdrowie. A jesli chodzi panu o
                      Kissingera, to faktycznie go nienawidze platonicznie, tak jak nienawidze
                      wszystkich innych kryminalistow i ludobojcow, niezaleznie od rasy czy
                      przynaleznosci plemiennej. Podobne uczucia zywi 97% Amerykanow. Zobowiazuje sie
                      nigdy wiecej nie odpowiadac na paskie posty, zeby nie burzyc panskiego
                      spokoju.
                      pozdrawiam panawink
                      • pozarski Re: pani Auroro 05.11.06, 15:42
                        Dziekuje.
                      • ewa8a Re: panie Pozarski 05.11.06, 19:25
                        aurora.una napisała:

                        > zapewniam pana jak i niejaka ewe8a, ewidentna agentke SB,


                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=51559931&a=51561889
                    • patience Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 05.11.06, 16:34
                      pozarski napisał:

                      > patience napisała:
                      >
                      > > yaasne p000zi. A twoi wrogowie siedza pod twoim biurkiem i podstepnie
                      > wykradaja
                      > > co tylko napiszesz. Niektorzy zloczyncy sa az tak podstepni, ze kradna z
                      > twojeg
                      > > o
                      > > biurka za pomoca telekinezy. Duzo ich. Ty przeciez tylko dla siebie i do
                      > > szuflady. I jestes calkowicie zdrow na umyslesad
                      > Przeczytaj moj post do AURORA1, na koncu tego palenia(nie papierosow),a
                      > zorientujesz sie,ze,jak mowi Ewa,jestes chora z nienawisci i skonczysz w
                      > szpitalu_psychiatrycznym.


                      A tego nie przeczytalam wczesniej. Okiej. Ty i Ewunia robicie identyczna
                      projekcje, przenoszac wlasne emocje na otoczenie. Miales fantazje seksualne na
                      temat swojej siostry, to koniecznie ona musiala byc temu winna i twoj ojciec.
                      Byla ZLA, a do tego prostytutka, a ojciec ja streczyl... Ty tylko udzielasz
                      "sprawiedliwej kary". Wszystkim ludziom, ktorych w zyciu skrzywdziles,
                      udzieliles "sprawiedliwej kary" nonie? Marzenia o brutalnosci i przemocy to tez
                      nie ty, tylko ONI. Ewunia zreszta tez jest na takim zeslizgu, tylko
                      proporcjonalnie mniejszym. Ludzie sa przepelnieni nienawiscia, a ona, czysta i
                      promienna, udziela im kary za pomoca gromkich wyrazow potepienia. To nie ona
                      wyladowuje swoja agresje na ludziach, ktorzy jej krzywdy zadnej nie zrobili,
                      tylko ich "karze" i "potępia". Stany lekowe jakie sa, to tez widac, po tych
                      projekcjach. Czego sie konkretnie boisz. Moze to jest jakis objaw rozkladu ludzi
                      zwiazanych tak czy inaczej z PRL, bo ja wiem? No? Jak myslisz?
                      • pozarski Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 05.11.06, 17:02
                        Heheh
                      • ewa8a Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 05.11.06, 19:00
                        Po co ty się miotasz histeryczko? Zarzucasz mi jakieś ześlizgi, emocje, ataki,
                        stany lękowe, zastraszanie, wywoływanie grozy – na moje prosby, byś poparła
                        czymś te idiotyzmy – milczysz. Opamiętaj się, przestań bredzić - ja tylko
                        napisałam – jesteś FORUMOWYM ŚWINTUCHEM , grzebiącym w cudzych życiorysach.
                        Wiem, ze trudno się pogodzić z taką prawdą, ale wymyślanie bzdur (straszenie
                        Palnicka ha, ha, ha), straszenie procesami za ,,wytwarzanie nastroju grozy’’
                        robi z ciebie na dodatek osobę niespełna rozumu. Jesteś chorobliwie mściwym,
                        paskudnym typem, by się wybielić próbujesz z oprawcy, jakim jesteś zrobić
                        ofiarę. To typowe dla takich jak ty – napaskudzić i krzyczeć, że jesteś
                        pokrzywdzona. Juz na zawsze pozostanie mi niesmak na widok twojego nicku,
                        trzymaj się ode mnie z daleka.

                        Pozarski – bardzo się dziwię, że tak spokojnie znosisz te kolejne świństwa.
                        Wyobrażasz sobie jakie larum by podniosła ta paranoiczka, gdyby ktos napisał,
                        że jej ojciec kogoś stręczył ? Nie wiem, czy dobrze robisz tolerując te
                        wybryki, bo brak reakcji tylko ją jak widać rozzuchwala.
                        • patience Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 05.11.06, 20:11
                          www.kaminiecki.com/
                          wink


                          ewa8a napisała:

                          > Po co ty się miotasz histeryczko? Zarzucasz mi jakieś ześlizgi, emocje, ataki,
                          > stany lękowe, zastraszanie, wywoływanie grozy – na moje prosby, byś popar
                          > ła
                          > czymś te idiotyzmy – milczysz. Opamiętaj się, przestań bredzić - ja tylko
                          >
                          > napisałam – jesteś FORUMOWYM ŚWINTUCHEM , grzebiącym w cudzych życiorysac
                          > h.
                          > Wiem, ze trudno się pogodzić z taką prawdą, ale wymyślanie bzdur (straszenie
                          > Palnicka ha, ha, ha), straszenie procesami za ,,wytwarzanie nastroju grozyR
                          > 17;’
                          > robi z ciebie na dodatek osobę niespełna rozumu. Jesteś chorobliwie mściwym,
                          > paskudnym typem, by się wybielić próbujesz z oprawcy, jakim jesteś zrobić
                          > ofiarę. To typowe dla takich jak ty – napaskudzić i krzyczeć, że jesteś
                          > pokrzywdzona. Juz na zawsze pozostanie mi niesmak na widok twojego nicku,
                          > trzymaj się ode mnie z daleka.
                          >
                          > Pozarski – bardzo się dziwię, że tak spokojnie znosisz te kolejne świństw
                          > a.
                          > Wyobrażasz sobie jakie larum by podniosła ta paranoiczka, gdyby ktos napisał,
                          > że jej ojciec kogoś stręczył ? Nie wiem, czy dobrze robisz tolerując te
                          > wybryki, bo brak reakcji tylko ją jak widać rozzuchwala.
                          >
                        • pozarski Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 06.11.06, 02:57
                          Droga Ewo.Jutro,a wlasciwie dziasiaj,poniedzialek i wlasnie mam zamiar
                          reagowac.Chyba nie myslisz,ze bede tej chorej paskudnicy odpowiadal tutaj?
                        • pozarski Re: aurora.una :"Bardzo ciekawy tekst." 06.11.06, 04:04
                          Ewa8a napisala:
                          >Pozarski – bardzo się dziwię, że tak spokojnie znosisz te kolejne świństwa.
                          Wyobrażasz sobie jakie larum by podniosła ta paranoiczka, gdyby ktos napisał,
                          że jej ojciec kogoś stręczył ? Nie wiem, czy dobrze robisz tolerując te
                          >wybryki, bo brak reakcji tylko ją jak widać rozzuchwala.

                          Zdopingowalas mnie i nie czekajac na godziny urzedowe wyslalem czesc tekstow do
                          znanego mi redaktora gazety,ktora nie jest nieznana obojgu paranoikom.
                          • patience Eeeee.... 06.11.06, 09:20
                            > Zdopingowalas mnie i nie czekajac na godziny urzedowe wyslalem czesc tekstow do
                            > znanego mi redaktora gazety,ktora nie jest nieznana obojgu paranoikom.

                            To juz bylo, i to w duzych ilosciach, bo co jak co, ale od donosow to ty jestes
                            specjalista, nonie? Mniejsza, czy my ta gazete znamy czy nie, wazne, czy ciebie
                            tam znaja. Jesli tak, to twoj utwor trafi tam gdzie i poprzednie, czyli do
                            kosza. Czyli z duzej chmury maly deszcz, a wlasciwie nawet nie mzawka. Poza tym
                            gdzie ten poziew, co ci Ewunia radzi? Ona cie zacheca, zebys koniecznie wytoczyl
                            poziew osobie oskarzajacej twego ojca o streczycielstwo. Bardzo bym chciala
                            zobaczyc jak wytaczasz poziew przeciwko sobie. Wytocz rowniez poziew osobie
                            oskarzajacej twoja siostre o prostytucje oraz uprawianie z toba kazirodczego
                            seksu. Chetnie przyjde popatrzecwink
                            • drf podróż w czasie...nielinearna... 03.10.07, 22:19
                              SE46 3000 0000 0044 0904 9113 NDEASESS
                              jdbank.blogspot.com/
                              buzi miłka
    • drf pozi grozi... 04.11.06, 02:10

      pozi grozi pozewem czy poziewem?
      Copyright ©
      • ewa8a Re: pozi grozi... 04.11.06, 10:07
        drf napisał:

        > pozi grozi pozewem czy poziewem?
        > Copyright ©

        Najwyraźniej jego cierpliwość już się skończyła. Wprawdzie tekst jest świetny,
        ale opublikowany bez jego zgody. Wklejanie cudzych zdjęć, podawanie
        personaliów, zaznajamianie ludzi na forum publicznych z życiorysami innych
        forumowiczów, komentowanie w sposób niewybredny poczynań ich rodziców to zwykłe
        DRAŃSTWO. Moja sympatia dla Pana zmalała do zera.
        • patience Nie podniecaj sie Ewa :) 04.11.06, 12:22
          Znow nie trafilas. Ale, ale, podniecasz sie jak rasowy komisarz polityczny wink))
          • ewa8a Re: Nie podniecaj sie Ewa :) 04.11.06, 18:07
            Nigdzie nie trafiałam. Nie snują domysłów, nie przeprowadzam dochodzenia, nie
            ma tu oznak żadnego podniecenia. Jeśli ktokolwiek jest podniecony, to ty sama.
            Podałam kilka przykładów forumowego draństwa, czy napisałam coś niezgodnego z
            prawdą ? Pominęłam tylko fakt, że w tym draństwie masz spory udział, ale to
            przecież tak oczywiste, że nie trzeba tego podkreślać na każdym kroku.
            • patience Ewuniu:))) 04.11.06, 18:19
              Pojawiasz sie i znikasz. Nigdy niczego nie wiesz i nikogo nie tropisz, ale
              zawsze wiesz kiedy i gdzie wejsc zeby napisac gromkie potepienie. Ba, raz nawet
              Palnicka usilowalas postraszyc, ze w Kraju trafil na Osla za to, ze mnie
              cytowal....big_grinbig_grinbig_grin Jestes specjalistka od wytwarzania nastroju grozy, szczegolnie
              jesli chodzi o mnie lub drf. Oraz specjalistka od moralnosci i dranstw taka, ze
              jak jakis doopek wyzywa kobiety od szmat, wymachuje podpaskami etc. to jakos
              twego wzburzenia nie budzi. A poniewaz osoby wzbudzajace twoje tak szczegolne
              zainteresowanie nigdy z toba sie nie klocily, to ta twoja napastliwosc sie jakos
              inaczej chyba musi tlumaczyc. Juz widze, jak administracja portalu siedzi i
              czyta wszystko co ja pisze, a potem czyta wszystko co pisza userzy z FAQ na
              innych forach, zeby wyciac ewentualne cytaty z mojej skromnej osoby.

              PS. a jesli chodzi o pozieewy, to sytuacja wyglada na dzisiaj tak, ze najwieksze
              szanse na wygrany pozew mam ja. Przeciwko poziemu. Ale mu nie grozi, bo jest
              szurniety. Ba, moglabym nawet tobie wytoczyc sprawe, za wytwarzanie nastroju
              grozy wokol mojej osoby, ktore moglabym uznac za nekanie, nonie? Kwestia nekania
              to rzecz subiektywna. Niekoniecznie dlatego, by wygrac. Z czystej ciekawosci,
              jak sie nazywaszbig_grin
              • ewa8a Re: Ewuniu:))) 04.11.06, 18:34
                patience napisała

                > Ba, raz nawet Palnicka usilowalas postraszyc, ze w Kraju trafil na Osla za
                to, ze mnie cytowal....

                O... to jakaś nowość... groziłam (czym?) za cytowanie ? Coraz gorzej z tobą
                biedna Patience.

                > D Jestes specjalistka od wytwarzania nastroju grozy, szczegolnie
                jesli chodzi o mnie lub drf.

                Jak ja to robię ? Nie sądziłam, że mam takie zdolności ! Gdzie konkretnie ta
                groza, bijąca z moich postów ?

                > twoja napastliwosc

                Jakiś przykład tej napastliwości poproszę.

                > Ba, moglabym nawet tobie wytoczyc sprawe, za wytwarzanie nastroju
                grozy wokol mojej osoby, ktore moglabym uznac za nekanie, nonie?

                Śmiało, wytaczaj. Rozbawiłaś mnie do łez w tym momencie..... Wytoczenie procesu
                z powodu wytwarzania nastroju grozy !!!!!! Dobre, ty jednak masz ewidentnie coś
                nie tak pod sufitem.
                • patience Re: Ewuniu:))) 04.11.06, 18:37
                  Mam do powiedzenia 2 rzeczy, i zdaje sie ze obie zrozumialas. Ale dla porzadku
                  powtorze raz jeszcze:
                  1. Nikt w sieci nie jest anonimowy.
                  2. To bardzo niemoralne szczuc swira na kogos, bo swir to chory czlowiek. Nie
                  wykorzystuje sie chorych ludzi, chyba, ze sie jest samemu osoba wysoce niemoralna.

                  To by bylo na tyle.
                  • ewa8a Re: Ewuniu:))) 04.11.06, 18:51
                    > 1. Nikt w sieci nie jest anonimowy.

                    A co marzy ci się wywleczenie jeszcze danych innych osób, fotografii,
                    sytuacji rodzinnej ? Sam Pozarski nie wystarcza ?

                    >2. To bardzo niemoralne szczuc swira na kogos, bo swir to chory czlowiek. Nie
                    wykorzystuje sie chorych ludzi, chyba, ze sie jest samemu osoba wysoce
                    niemoralna.

                    O czym ty kobieto bredzisz ? Zabawna jestes z tym szczuciem, klimatami grozy,
                    straszeniem Palnicka (!).
                    Narobiłaś świństw, a teraz szukasz punktu zaczepienia, by odwrócic uwagę od
                    swoich czynów. Lecz się chora istoto.
                    • patience Re: Ewuniu:))) 04.11.06, 18:54
                      Ewuniu, nie mam wiecej na ciebie czasu. Powiedzialam co mialam do powiedzenia,
                      enough. Odmaszerowac.
                      • ewa8a Masz , oto ,,straszenie Palnicka’’ 04.11.06, 19:01

                        Zadałam sobie nieco trudu i odszukałam ten post. Zobacz, jaka jesteś śmieszna.
                        Ech..... szkoda nawet słów.

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=49362436&a=50146687

                        PS. Odmaszerować to sobie możesz powiedzieć do swojego kotka. Do powiedzenia to
                        ty specjalnie nic nie masz, bo co może mieć na swoje usprawiedliwienie forumowy
                        świntuch ?
                        • dajczgewand [.....] 04.11.06, 19:07
                          ©
              • ewa8a Jeszcze coś o straszeniu 04.11.06, 21:53
                patience napisała:

                > Ba, raz nawet Palnicka usilowalas postraszyc, ze w Kraju trafil na Osla za
                to, ze mnie cytowal....big_grinbig_grinbig_grin Jestes specjalistka od wytwarzania nastroju
                grozy, szczegolnie jesli chodzi o mnie lub drf.

                Do uzmysłowienia twoich urojeń nawet bardziej adekwatny będzie ten post :

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=49362436&a=50157373

                Wytłumaczę ci, jak dziecku ze szkoły specjalnej - post trafił na oślą, bo
                Palnick podał źródło, czyli twój post z innego forum, a zatem admin mógł,
                zgodnie z netykietą uznać wypowiedź Palnicka za spam. Nie dlatego, że cytował
                ciebie chora istoto, tylko dlatego, że W OGÓLE CYTOWAŁ. To, że akurat ciebie,
                nie ma najmniejszego znaczenia.

                Gdzie tu masz STRASZENIE PALNICKA ?

                Gdzie masz jakiś nastrój grozy ?

                Czy jesteś w stanie jeszcze zrozumieć proste rzeczy, czy nienawiść zupełnie
                odebrała ci rozum?
                • zupagrzybowa ewo moze starczy na dzisiaj ...?/nt 04.11.06, 22:16
                  www.jsbielicki.com/piast/piast-344.htm
                  • ewa8a Masz rację - starczy 04.11.06, 22:22

                    Jeszcze niechcący wytworzę nastrój ,, grozy, szczegolnie
                    jesli chodzi o mnie lub drf.’’ i stanie się ....
                    ,,Ba, moglabym nawet tobie wytoczyc sprawe, za wytwarzanie nastroju
                    grozy wokol mojej osoby, ktore moglabym uznac za nekanie, nonie? ‘’

                    Tak więc kończę tym humorystycznym akcentem.
                    • zupagrzybowa ok 04.11.06, 22:25
                      ...a co do pozi ,gwarantuje ze ci noz w plecy wsadzi przy perwszej okazji...
                      • pozarski Re: ok a co do komandos0? 04.11.06, 23:30
                        Gwarantuje,ze oszalal.
                      • ewa8a Re: ok 11.11.06, 15:04
                        zupagrzybowa napisała:

                        > ...a co do pozi ,gwarantuje ze ci noz w plecy wsadzi przy perwszej okazji...


                        Tego oczywiście nie można wykluczyć. Trochę żyję na tym świecie, by wiedzieć,
                        że takie rzeczy się zdarzają, a nie znam na tyle Pozarskiego, by przewidzieć co
                        może zrobić w przyszłości. To, że się wtrąciłam – przyznaj, bardzo grzecznie –
                        nie ma związku wyłącznie z osobą Pozarskiego. Zareagowałam, bo ktoś ujawnił
                        czyjeś dane, szargał nazwisko ojca i nie ma tu znaczenia, jaki był stosunek
                        syna do ojca. Padły takie słowa jak czerwona świnia, ścierwo, no i te zdjęcia,
                        fragmenty prozy o charakterze autobiograficznym, zamieszone bez zgody autora i
                        komentowane w sposób niewybredny – czytam je, choć cały czas mam wrażenie,
                        jakbym zaglądała do cudzej korespondencji. Czytam, bo tekst jest świetny, nie
                        wiem, kim jest Pozarski, ale to, w jaki sposób pisze sprawia wrażenie, jakby
                        robił to profesjonalista, ktoś kto zarabia na życie piórem. No i ta doskonała
                        polszczyzna, zaskakująca u kogoś, kto od prawie czterdziestu lat nie mieszka w
                        Polsce. Oczywiście to tylko moje prywatne spostrzeżenia, nie mnie – człowiekowi
                        technicznemu oceniać czyjąś twórczość. Za to, że ośmieliłam się wtrącić, twoja
                        przyjaciółka szaleje i wmawia mi szereg swoich cech, wysuwając przy tym
                        argumenty tak absurdalne, że nie chcę nawet ich komentować, by nie brnąć w te
                        głupoty. Nie mogę was – starych przyjaciół, jak przypuszczam, zrozumieć, jak
                        możecie wylewać na siebie te kubły pomyj. Podobnie jak nigdy nie mogłam
                        zrozumieć małżeństw, które kiedyś się kochały, miłość diabli wzięli i na
                        rozprawie rozwodowej wyciagają jakieś paskudne historie w obecności obcych
                        osób. Kończy się przyjaźń czy miłość – mówimy sobie do widzenia, a jeśli są
                        jakieś niejasności, wyjaśniamy je w cztery oczy. Zrobiliście zupełnie
                        niepotrzebnie teatr i gdyby nie fakt, że zaczęliście wywlekać sprawy z reala,
                        wcale bym się nie wtrącała.
                        • pozarski Re: ok/ Ewo, 11.11.06, 15:29
                          Przeczytalem ze wzruszeniem,bo rzeczywiscie,prawie 40 lat poza Polska i
                          czlowiek ma czesto watpliwosci,czy to co pisze i mowi jest wciaz tym samym
                          jezykiem,w ktorym mowia i pisza inni Polacy.Czytajac jednak patience i drf mam
                          wrazenie,ze to nie ja mieszkam na emigracji,a oni.(drf jest polskim obywatelem
                          i byc moze mieszka juz w Polsce na stale).Dzieki za te wspaniale komplementy, a
                          takze opinie o dzialalnosci moich adwersarzy.Czy sie z niej poucza?Watpie,a
                          nawet mam pewnosc,ze nie.
                          • ewa8a Re: ok/ Ewo, 11.11.06, 17:05
                            Przypomnę Ci o tym wzruszeniu podczas wbijania noża w moje plecy.
                            • pozarski Re: ok/ Ewo, 11.11.06, 17:09
                              Moja reka na sekunde zatrzyma sie w powietrzu.
                              • ewa8a Re: ok/ Ewo, 11.11.06, 17:18
                                pozarski napisał:

                                > Moja reka na sekunde zatrzyma sie w powietrzu.

                                By nabrać siły.
                                • pozarski Re: ok/ Ewo, 11.11.06, 17:27
                                  ewa8a napisała:

                                  > pozarski napisał:
                                  >
                                  > > Moja reka na sekunde zatrzyma sie w powietrzu.
                                  >
                                  > By nabrać siły.
                                  >
                                  Nie.Na pewno zapomne o co mi chodzi.Co ja tu robie z tym nozem? I kim jest ta
                                  kobieta?
                                  • drf Alef -- pierwsza litera alfabetu hebrajskie 12.11.06, 18:20

                                    zw42.internetdsl.tpnet.pl/niepanikuj/
                                    W nowoczesnym języku hebrajskim, dźwiękiem litery alef jest zwarcie krtaniowe,
                                    np w słowie ראה [ra'a] (= widział/zobaczył); alef też może być niemy, np w
                                    słowie ראש [rosz] (= głowa, kierownik), gdzie alef tylko nosi samogłoskę "o".

                                    W mistycznych nurtach judaizmu, graficzna forma Alefa symbolizuje nieskończoność
                                    oraz Boga, a także jedność. Uważa się, że litera ta składa się z dwóch Judów (י,
                                    w gematrii mającego wartość 10) i z Wawa (ו, 6) – ich dodana wartość numeryczna
                                    jest taka sama, jak wyrazu Bóg (Jud-Hej-Waw-Hej, יהוה, Jahwe) 26. Gematria
                                    utrzymuje, ze stanowi to dowód na jedność Boga.

                                    W midraszu, Alef jest chwalony za skromność – mimo, że jest pierwszą literą
                                    alfabetu, nie nalega, by zacząć Tanakh (תנ״ךwink (hebrajska nazwa Starego
                                    Testamentu, który rozpoczęty jest przez drugą literę, Bet). Zaczyna jednak
                                    Dekalog, wraz ze słowem Anokhi.

                                    pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Teoria_mnogo%C5%9Bci
                • aurora.una a dlaczego nie mozna kogos cytowac? 04.11.06, 23:29
                  gdzie to zakazane?
                  • pozarski Re: AURORA1 04.11.06, 23:39
                    aurora.una napisała:

                    > gdzie to zakazane?

                    O czym ty mowisz kobieto?Dajczgewand nie cytuje,bo ten tekst sie nie ukazal.On
                    go ma tylko dlatego,ze kiedys,kiedy jeszcze bylismy przyjaciolmi,tekst ktory
                    byl napisany na Mac przeniosl mi na PC.Ten tekst,a i inne teksty zostaly na
                    jego komputerze i stad je ma.Nie rozumiesz,ze to,co ten psiwodca wyczynia to
                    zwykle sqrwysynstwo?Dosyc tego dobrego.Wez gleboki oddech i zacznij myslec,a
                    nie bleblac.
                    • drf Dusan Kahan... 05.11.06, 19:26
                      "A Manifest Komunistyczny?! Widzi pan, bylem na straconych pozycjach. U nas, za
                      czasow mojego taty, panowal marksizm-leninizm-stalinizm. W Szwecji nastal czas
                      marksizmu-leninizmu-feminizmu, Taki koktajl byl czyms znacznie
                      niebezpeczniejszym od tamtego, absolutnie obcego ciala (nie cialka!) w naszej
                      judeao-chrzescijanskiej duszy. Tam, kto wyznawal m-l-s wybieral m-l-s cialka;
                      kto nie, bral cialka nie m-l-s - owe. Tutaj, tzn. w Szwecji czasow Agnety K. i
                      �sy B. wszyscy byli w mniejszym lub wiekszym stopniu m-l-f - cami i na palcach
                      jednej reki moglbym panu wyliczyc tych, ktorzy nie byli, ale to byly stare baby
                      pamietajace czasy panstwa Myrdal z czasow ich bestsellera pt.Problem Plci. Plec
                      jako problem socjalny urodzil w glowach panstwa Myrdal pomysl sterylizacji 90%
                      szwedzkiej populacji, tego zdegenerowanego zbiorowiska roznych plci; mowie
                      zdegenerowanego, bo ci co nie byli, uciekli do Ameryki. A zreszta cala te afere
                      opisal Maciej Zaremba (pseudonim), nasz (pan rozumie?) emigrant, i on tez
                      zagorzaly m-l-f -owiec. No, ale to pogadanka na inne czasy. Na razie mowimy o
                      �sie i co wyniklo z lektury jednej, i do tego starej, ksiazki. To, co przezylem
                      wtedy bylo czyms wiecej niz jakas tam sobie rewolucja, wojna, czy czyms w tym
                      rodzaju. To byl metodyczny proces przemiany, o ktorej nawet dr. Kafce sie nie
                      snilo! Nie z brata i syna w chrzaszcza, ale z pieknej, gladkiej i sexy �sy, w
                      koszmarna, owlosiona, ubrana w dresy i wietnamskie sandaly z opony babe,
                      nieczula na moje czulosci, uznajaca lustro za wroga nr.1 Istoty Bytu Kobiety.
                      Najpierw wyrzucila depilatory, perfumy, make-upy i w ogole wszystko, co po
                      rannym prysznicu czynilo z niej godna pozadania �senke. To bylo straszne!
                      Straszne! �sa zaczela uczeszczac do silowni i (chyba) posilac sie jakimis
                      proszkami, ktore nie tylko powiekszaly objetosc jej coraz prezniejszych miesni,
                      ale i powodowaly nieslychany wrecz wzrost owlosienia ciala. Jeszcze spalismy w
                      jednym lozku, ale ja juz planowalem ucieczke. Tymczasem dotykalem skory
                      porosnietej szczecinka, ktora z kazdym dniem najpierw twardniala, potem miekla,
                      az w koncu stala sie zwyklym owlosieniem, jakiego nie brak na cialach
                      Prawdziwych Mezczyzn. Mowie wam - KOSZMAR! I do tego koszmar spotegowany moja
                      absolutnie nieliberalna niechecia do pedalstwa." Dusan Kahan


                      CIERPIENIA MLODEGO-STAREGO TRUPA
                      • abprall Re: Dusan Kahan... 05.11.06, 19:32
                        Jeszcze spalismy w jednym lozku, ale ja juz planowalem ucieczke.
                        -------------------------
                        • drf "Nagle zrozumialem glebie mojej nienawisci..." 05.11.06, 20:22
                          "Przyznam szczerze, ze nie znam zadnego z naszych swiatlych filozofow, ktory by
                          z rowna brutalnoscia, co ta, ktora czestowal poczynania innych filozofow poza
                          granicami swojej przeswietnej ojczyzny, poddal miazdzacej krytyce swoja wlasna
                          dzialalnosc. Raz jeden zdarzylo mi sie slyszec pewnego skrybe, kajajacego sie w
                          jesieni swego zycia, przed publicznoscia zlozona w przewazajacej czesci z
                          podobnych jemu, bylych kombatantow, za popelnione grzechy juz wtedy starzejacej
                          sie mlodosci. I to przedstawienie nie bylo niczym innym, niz zupelnie oderwana
                          od rzeczywistosci celebracja swojego dobrze juz rozkojarzonego Ja. I tak, jedyne
                          do czego mial sie odwage odwolac, to strach; strachu tych, ktorzy nie brali
                          udzialu w tej orgii morderstw, w ogole nie bral pod uwage. To tez jest u tych
                          swiatlych intelektualistow charakterystyczne: Ich swiat jest i byl jedynym
                          swiatem wartym analizy. Nic im nie przeszkadza fakt, ze byli jedynie
                          przedluzeniem "karzacej reki", zas jedynym dotykalnym efektem ich "pracy" byla
                          kupa nieszczesc. Ich strach nawet nie plynal z jakichs moralnych watpliwosci, a
                          ze zwyklego (ludzkiego) strachu o wlasna skore. U nas jak na lekarstwo jakiegos
                          Solzenicyna czy Mandelsztama; za to papierowych moralistow od cholery i troche.
                          (...)... kobiety, z ktorymi zaczynalem jakas gre, pragnely czegos wiecej i tego
                          "czegos wiecej" nigdy jakos nie potrafilem im dac. Ten uczuciowy handikap
                          zawdzieczam matce, ktora od samego poczatku byla elementem hamujacym kazdy moj
                          talent, brutalnie dajac mi do zrozumienia, ze nie jestem godny czegos wiecej niz
                          poczatkowej gry. Tak w kazdym razie ja to widze, a zreszta moga to potwierdzic
                          wszystkie ofiary moich erotycznych wzniesien i upadkow. (...)
                          Pod sciana stoi wanna, a w niej lezy ten, ktorego zabilem. Wlosy opadaja do
                          wnetrza wanny. Wokol niego jacys ludzie, on trzyma sie za gardlo dwoma palcami
                          prawej dloni (kciukiem i wskazujacym). Ktos mowi, ze trzeba my chyba wyciac
                          migdalki. Wszyscy stali pochyleni nad lezacym, a ja widzialem to, jakbym
                          znajdowal sie gdzies nad nimi, czujac jednoczesnie, ze stoje za nimi. Potem znow
                          jestesmy w tamtej izbie i moja ofiara lezy na tapczanie; z polotwartych ust
                          wystaja jakies takie dziwne, zolte, jakby z plastyku, zeby. Wygladal na zupelnie
                          zywego, choc ja mialem swiadomosc tego, ze go zabilem; i jakos zupelnie nie
                          czuje winy. Patrze na niego i sie usmiecham. "A wiec tak teraz wygladasz. Zolty
                          i trzeba ci wyciac migdalki!". Wszyscy pozostali sa niezwykle powazni. W pewnym
                          momencie izba jakby sie wydluza i wzdluz tapczanu, powolnym krokiem przechodzi
                          sznur ludzi. Jak przed trumna zmarlego przywodcy. (Pamietam z kronik filmowych
                          takie ceremonie po smierci Stalina i Bieruta.) On lezy wsparty na lokciu.
                          Czasami miga mi jego twarz: zolta jak pergamin albo abazur. Podchodze do niego i
                          ja i wtedy on mowi:"Zobaczymy, jak sie bedziesz czul w kajdankach." Zupelnie sie
                          tym nie przejalem. Przytaknalem i patrzac mu prosto w oczy powiedzialem:
                          "Zobaczymy!" wciaz bedac absolutnie przeswiadczony o tym, ze go przeciez zabilem!

                          Jacys Niemcy. Facet z dziewczyna. On pokazuje piec niebieskich ksiazek i mowi
                          (ja to rozumiem!): "Tu jest swiadectwo, ze mowilismy prawde." Biore jedna z nich
                          do reki i zaczynam czytac. Nic nie pamietam, poza tym, ze wszystko rozumialem. W
                          pewnym momencie natykam sie na wyraz: blum. Nie wiem, co znaczy, staram sie
                          przypomniec sobie; w koncu pytam dziewczyny, po angielsku, co to znaczy. Ona
                          odpowiada: "No, to takie zwykle, niemieckie slowo."

                          Bylem z jakas dziewczyna. To sie dzialo na jakiejs ulicy z jasnymi domami. Obie
                          strony byly dosc oddalone od siebie, jak Vaclavske Namesti. Mielismy zamiar isc
                          cos zjesc, ona wiedziala dokad; ja bylem obcy. Stanelismy przed jedna, dosc
                          niepozorna, to znaczy nie bylo tam nic szczegolnego, co by ja jakos wyroznialo.
                          Front przypominal raczej jakas stolowke. Do wejscia tloczyla sie masa ludzi, cos
                          w rodzaju zdezorganizowanej kolejki w polskich sklepach spozywczych.(Kiedy to
                          bylo!) Obok tej restauracji byl sklep z kopiarkami. Na wystawie stal Xerox, w
                          oknie biala, koronkowa firanka, jak w jakims mieszczanskim mieszkaniu. Stalismy
                          miedzy koleka i sklepem. W pewnym momencie ze sklepu wyszlo piec osob.
                          Dziewczyna ich znala i zaraz poprosila, zeby nam pomogli dostac sie do knajpy
                          poza kolejka. Tamci od razu sie zgodzili i za chwile bylismy juz w srodku. Tu
                          stalo sie cos, czego zupelnie nie pamietam, co zupelnie wypadlo ze snu, albo
                          czego w nim w ogole nie bylo. Nagle ta dziwczyna znikla i zostalem sam w tlumie
                          wchodzacych i wychodzacych z restauracji. W pewnym momencie zobaczylem przed
                          soba kilka postaci i zdalo mi sie, ze chcieli cos ode mnie. Nie wiem o co
                          chodzilo, ale poczulem, ze stanowia powazne zagrozenie. W chwile potem trzy z
                          nich lezaly na ziemi przykryte przescieradlami. Jak trupy. Nie wiedzialem, co
                          robic. Wycofac sie? Ale dokad? Nie wiedzialem, gdzie sie znajduje. Nagle
                          podszedl do mnie jakis umundurowany osobnik, raczej portier, w kazdym razie
                          ubrany jak portier w jakis ni to mundur, ni garnitur, i wziawszy mnie za lokiec,
                          usmiechajac sie dobrotliwie, powiedzial:"No, nic sie nie stalo. Prosze tedy.
                          Wypadki zdarzaja sie tu dosc czesto. Prosze, na pewno pan glodny..." Znalezlismy
                          sie w sali i ten portier doprowadzil mnie do stolika, przy ktorym siedziala juz
                          dziewczyna, z ktora przyszedlem. Zanim usiadlem, portier powiedzial, ze zaraz
                          przywola kelnera. Z zadowoleniem, kierujac sie w strone mojej towarzyszki,
                          powiedzialem, ze chetnie sproboje tutejszej kaczki.(Bardzo lubie kaczke na
                          jawie.) Po chwili przyszedl kelner i zaczalem zamawiac. Dziewczyna cos mi
                          podpowiadala, ja mowilem (nie pamietam co), kiedy przy stoliku pojawil sie jakis
                          mezczyzna w szarym garniturze i powiedzial:"Jest pan aresztowany." "Kim pan
                          jest?," zapytalem, ale tamten nie odpowiedzial, tylko dodal:"Niech pan sobie nie
                          przeszkadza, ja poczekam." "Alez nie, niech pan nie odchodzi!" zawolalem.
                          "Prosze, niech pan siadzie." Wskazalem na sasiedni stolik. "Prosze sobie zamowic
                          jakies ulubione danie. Ja place." (Zawsze bylem chojny) Facet usiadl. Usluzny
                          kelner przyjal zamowienie. Minelo kilka chwil i nagle przed tamtym i przed
                          dziewczyna pojawily sie gorace dania. Ja nie dostalem nic. Poderwalem sie z
                          krzesla i zapytalem:"A co ja? Dlaczego ja nic nie dostalem? Przeciez to ja za to
                          wszystko place!". Wtedy tamten, policjant?, powiedzial:"Pan jest aresztowany.
                          Niech pan czeka."

                          Przysnila mi sie siostra. Siedzialem w jakies stolowce, a moze hospodzie (snilo
                          mi sie w Pradze), pod sciana przy pustym stole. Przy innych bylo duzo ludzi.
                          Wszyscy jedli, ja chyba dopiero czekalem na obsluge. Siedzialem plecami do
                          sciany, a po mojej lewej stronie byla szklana sciana, tyle ze nie moglem przez
                          nia nic widziec, bo byla z takiego porowatego szkla jakie sie widzi w szpitalach
                          albo prysznicach. W pewnym momencie otworzyly sie drzwi w tej scianie i weszla
                          M. Rozgladnela sie po sali szukajac wolnego miejsca. Mnie nie zauwazyla.
                          Zlapalem jej wzrok i gestem zaprosilem do siebie. W ogole nie zwrocila na mnie
                          uwagi. Byla w bialym kitlu.

                          Snilo mi sie, ze, wspolnie z paroma innymi, dokonuje zamachu. Najpierw jestem z
                          tymi zamachowcami. Zupelnie obce twarze, jakkolwiek znamy sie we snie; zwracamy
                          sie do siebie po imieniu. Sprawdzamy karabiny i granaty, potem wychodzimy na
                          ulice. Tam stoi samochod marki Skoda, ktory jeden z nas, przy pomocy jakiegos
                          drutu, uruchamia. Auto nagle rusza i po chwili wpada na inne, po czym wybucha.
                          Natychmiast stamtad uciekamy. Wpadamy do jakiegos domu. Tamci wbiegaja do
                          mieszkan, widze nawet jednego wlazacego pod lozko. Mowi mi, ze nie ma tam dla
                          mnie miejsca. Uciekam wiec dalej i po chwili znajduje sie w obszernym pokoju.
                          Przy stole siedzi starsza kobieta. Zamykam drzwi, zasuwam zasuwe, ktora jest
                          kompletnie przezroczysta. Kobieta mowi, zebym przeszedl do drugiego pokoju, ze
                          tam bede bezpieczny. Ide tam i siadam na krzesle. Slysze jakies wystrzaly, a po
                          chwili kob
                          • drf 2:"Nagle zrozumialem glebie mojej nienawisci..." 05.11.06, 20:50
                            Slysze jakies wystrzaly, a po chwili kobieta mowi, zebym wylaczyl radio. Dopiero
                            wtedy zauwazam, ze na stole stoi radio. Proboje zgasic, ale radio nie cichnie.
                            Wyciagam sznur z kontaktu - gra dalej. Zaczynam sie denerwowac. Kobieta mnie
                            ponagla. Rozkrecam tylna scianke i zaczynam wyjmowac lampy. Nic nie pomaga.
                            Kiedy w radiu nie ma juz nic poza jakims bakielitowym odpryskiem i paroma
                            srubkami, jeszcze slychac jakas melodie.

                            Obudzilem sie o 6 rano. Snila mi sie matka. Stara, w niebieskim stroju w czarne
                            kwiaty. Ogladala jakies papiery. W jednym z nich dojrzalem nieprzyjemne zdanie o
                            mnie, ale kiedy wzialem kartke do reki, zobaczylem, ze tam jest o Miltonach,
                            ktorzy pisza, po czesku!, ze sa w jakims vyzkumnym ustavie w trznim Anglicku,
                            ale jakos sie ustawiaja, bo Anglicy, mimo ekonomi rynkowej, sa bardzo mili.
                            Odlozylem te kartke; matka patrzyla na mnie tym swoim spojrzeniem, ktorym mnie
                            przesladuje od dziecinstwa. Nagle zrozumialem glebie mojej nienawisci.

                            Dwoch Polakow mieszkajacych za miastem na ulicy Walow (albo na Walach). Bylismy
                            w jakiejs knajpie, chyba przez nas arendowanej. Byla tam jeszcze jakas
                            dziewczyna. Bylo goraco i duszno; ociekalismy potem. Dziewczyna siedziala przy
                            kasie. W pewnym momencie jeden z tych facetow mowi:"No to sie rozliczymy" i
                            wyciaga z kasy pieniadze. Daje nam po piecset; dziewczynie dostaje mase
                            drobnych. "Dlaczego ja dostaje najmniej?" pyta oburzona. "Bo bylas ostatnia,"
                            odpowiada jeden z nich. Potem zapisuje ich adresy, a jeden z nich
                            mowi:"Mieszkasz na Mokotowie, wiec mozemy jechac tym samym autobusem." Schodzimy
                            na dol do szosy (jak trasa lazienkowska) i stajemy w kolejce. Przyjezdza
                            autobus, wszyscy pchaja sie do wejscia, to taki regularny szturm i ja oczywiscie
                            nie wchodze.Nagle widze otwarte (i puste) drzwi srodkowe.Wchodze do srodka i w
                            tym momencie wszyscy pasazerowie sycza:"Tedy nie wolno!" Wreszcie autobus rusza.
                            Stoje miedzy para siedzen, gdzie czterch pasazerow siedzi naprzeciw siebie,
                            trzymajac sie rury biegnacej wzdluz sufitu. Siedza tam trzy stare kobiety, takie
                            typowe polskie gospodynie (z moich czasow!) z przewalajacym sie tluszczem
                            wylewajacym sie spod fartucho-spodnic. W pewnym momencie czuje, ze juz dluzej
                            nie wytrzymam stania i siadam na wolnym miejscu. "No, co pan? Tak nie wolno! To
                            jest zabronione! Jakbys pan byl zupelnie nietutejszy!" W pewnym momencie stoje
                            wewnatrz jakiegos kolosalnego gmachu i tam natykam sie na E. Ona zbiega po
                            schodach, ja ledwie ide. Mam poczucie vertigo, boje sie, ze sie zaraz te schody
                            zawala. "Daj, potrzymam ci torbe," mowi E. Odmawiam."Nie, mozemy sie tu
                            zgubic. Mam tam manuskrypt.""Zaczales pisac po polsku?" "Nie, nie,"
                            odpowiadam."Tlumacze. Moze wtedy dostane stypendium!" (Zupelnie przypadkowo
                            dowiedzialem sie, ze w gettcie warszawskim byla ulica Walowa.)

                            Stoje w kolejce po wize. Jest dosc dluga, a samolot odlatuje za trzy godziny.
                            Zastanawiam sie jaki jest sens tego stania. W reku trzymam wielka biala koperte.
                            Wlasciwie sa dwie kolejki. W jednej cudzoziemcy (w rozumieniu Polakow); w
                            drugiej Polacy. Obserwuje, co sie dzieje w tej drugiej. Widze dziewczyne z
                            otwartym portfelem wypchanym dolarami, ktora mowi do pracowniczki konsulatu:
                            "Teraz nas juz szanujecie po tych zmianach!" Na co tamta odpowiada:"Wie pani,
                            mnie tez jest z tym lepiej. Ja tez jestem cudzoziemka." Potem do tej
                            pracowniczki podchodzi jej maz, Szwed, ktory pochyla sie, zeby ja pocalowac i ja
                            w tym momencie mysle:"Lysinke ma akurat na mycke." Czekanie dluzy sie
                            niemilosiernie, ale wreszcie i ja podchodze do lady i w tym momencie przpominam
                            sobie, ze nie mam paszportu. Bardzo sie denerwuje, ale na szczescie w czesci
                            urzedowej pomieszczenia widze pana Luckiego. Troche mnie to dziwi, ale
                            wolam:"Panie Jozefie, nie dalby mi pan wizy bez paszportu, a ja to sobie juz tam
                            jakos zalatwie." On jednak w ogole nie zwraca na mnie uwagi; odwraca sie i
                            odchodzi. Za pasem ma wielkiego Colta. Po chwili podchodzi do mnie Mosiek i
                            mowi:"Chodz, zalatwilem dupy." Idziemy ulicami jakiego zupelnie nieznanego
                            miasta. Dochodzimy do jakiegos domu, w ktorym jest sklep. Mosiek mowi:"O,
                            cholera! Zapomnialem kluczy. Ja tu poczekam, a ty mozesz juz isc." "Jak to?"
                            pytam."Najpierw mnie tu ciagniesz, a potem okazuje sie, ze nie masz kluczy? Idz
                            do sklepu i wez te klucze!" Mosiek idzie do sklepu, ale nie moze wejsc. Co jakis
                            czas jednak ktos wychochodzi i wydawaloby sie, ze Mosiek moglby tam bez klopotu
                            wejsc. Tymczasem stoi i cierpliwie czeka az sie za wychodzacym zamkna drzwi, i
                            wtedy dopiero proboje wejsc. Podchodze do niego i mowie:"Ide do banku." On cos
                            mi odpowiada,; ja odchodze. Nagle znow jestem pod sklepem (Mosiek znikl),
                            naciskam klamke i drzwi otwieraja sie bez trudnosci. W sklepie jest ojciec
                            Moska. Kupuje jakies troche dziwne pieczywo z francuskiego ciasta. "Swietne
                            ciastka," mowi. "Radze wziac do Polski. Tam nic takiego pan nie uswiadczy!"
                            Proboje i rzeczywiscie mi smakuja. "Wezme dwadziescia," mowie."Akurat wystarczy
                            dla wszystkich." Nagle znow jestem z Moskiem i jeszcze paroma osobami w jakims
                            mieszkaniu. Pali sie tylko jedna lampka. Polmrok. Siedzimy na tapczanie; inni na
                            podlodze, wzdluz scian. Nic sie nie dzieje, nikt nic nie mowi. Jest cicho i martwo.

                            Jestem w pociagu. Czasami wysiadam i wtedy cos sie zaczyna dziac. Ktos ma
                            przyjechac, jakas wazna osobistosc. Czuje sie, ze to ma byc jakas nieslychana
                            persona; slawa miedzynarodowa. Na stacji flagi i transparenty. Budynki wokol
                            czarne, jakby pokryte sadza. Czy wewnatrz, czy na zewnatrz, panuje polmrok. Ten
                            ktos w koncu przyjezdza; okazuje sie nim byc Janek Szeminski. Na ulicy spotykam
                            znajomego, ktory, okazuje sie, nalezy do Komitetu Organizacyjnego. Z duma
                            pokazuje mi plakietke w klapie marynarki. "Wiesz? Przyjezdza Janek Szeminski!"
                            "So what?" pytam. Tamten macha reka i odchodzi. Wchodze do jakies slabo
                            oswietlonej sali. Siedzi tam grupa osob w jasnych ubraniach. Przewazaja kobiety
                            z okularami w zlotych oprawkach na nosie. Okulary maja bardzo male szkla. "Czy
                            pan nalezy do Komitetu?" pyta jedna. Kiwam glowa i mowie: "Usiade z boku." "Wiec
                            trzeba mu dac jakas ochrone," mowi jedna z pan:"Przeciez chyhaja na niego!"
                            "Ostatnio," mowi inna,"wyrzucono go z pedzacego pociagu. Na szczescie na moscie,
                            wiec nic mu sie nie stalo." Jeszcze inna dorzuca: "...jakies jasne mieszkanie,
                            bo on nie lubi ciemnosci." Wstaje i ruszam do wyjscia. Jedna z pan, bardzo
                            podobna do Olofa Palmego, jak u niego okulary zsuniete na czubek nosa, patrzy na
                            mnie i mowi: "Kim pan wlasciwie jest? Bo chyba nie z Komitetu?" Ide kilka
                            krokow, dochodze do schodow i tam nagle widze Janka w towarzystwie dwoch tajnych
                            panow. Janek w granatowych spodniach i jaskrawej koszuli w krate. Tez ma na
                            nosie okulary w zlotej oprawce i malymi szklami. Podchodzi do mnie i mowi:"No,
                            caluj w czolo!" Caluje go kilka razy; wlasciwie cmokam. Potem jestem w jakims
                            hallu, przy oknie, i zapalam papierosa (od trzech lat nie pale). Niedaleko stoi
                            jakis niski facet. Z ust zwisa mu zgasly pet. Podchodze i mowie:"Przepraszam,
                            czy moglbym odpalic?", a przeciez mam zapalonego papierosa; to on ma wygaslego.
                            Patrzy na mnie chwile, po czym odpala ode mnie. Wtedy zauwazam stojace pod
                            sciana klubowe fotele i sofe. Na kazdym fotelu stoi but. Meble sa czarne, ale
                            pobrudzone jakims wapnem czy gipsem. Na sofie - para butow. Zwyczajne czarne
                            polbuty, poza jednym, na sofie, ktory jest brazowy. Patrze na nie przekonany, ze
                            ich obecnosc jest jakims szyfrem, ktory ma mi przekazac cos bardzo waznego i ze
                            wszystko co nastapi zalezy od tego czy zdolam prawidlowo odczytac ten szyfr. W
                            pewnym momencie znow w sali, tym razem bardzo duzej. Masa bardzo elegancko
                            ubranych ludzi; poza mna, oczywiscie. Siedze wcisniety w jakis rog. Przede mna,
                            odwrocona do mnie plecami, cala moja rodzina. Ktos uderza w stol."Prosze o
                            cisze!" krzyczy. "Cisza!" W tym momencie widze Janka w tej kraciastej koszuli.
                            "Chce podziekowac wszystkim za to jasne mieszkanie
                            • patience Mmmm... 05.11.06, 21:40
                              A to z kolei calkiem calkiem. Pewnie dlatego, ze tu studiuje glebie wlasnej
                              nienawisci, a nie "zalatwia wrogow" donosami z powodu nienawisci go
                              przepelniajacej. Drf swietnie dobrales te fragmenty, o tytule nie wspominajac.
                              Niezle sie czyta. Spelniles zapotrzebowanie Aurory na swiadectwo epoki jezykiem
                              symbolicznym wink
                    • dixi.land Re: AURORA1 05.11.06, 19:44
                      Dziekuje za wyjasnienia Panie Pozarski. Nic przeciw Panu nie mam i to nie moja
                      sprawa. Wy sie rozliczajcie miedzy soba. Tak to jednak jest z tekstami
                      pisanymi, ze czesto nabieraja one wlasnego zycia.smile
                      • sanatorium_psychiatryczne Post-traumatic stress disorder.... 10.11.06, 00:40
                        Post-traumatic stress disorder (PTSD) is a term for certain psychological
                        consequences of exposure to, or confrontation with, stressful experiences that
                        the person experiences as highly traumatic. [1] The experience must involve
                        actual or threatened death, serious physical injury, or a threat to physical
                        and/or psychological integrity. It is occasionally called post-traumatic stress
                        reaction to emphasize that it is a routine result of traumatic experience rather
                        than a manifestation of a pre-existing psychological weakness on the part of the
                        patient.

                        It is possible for individuals to experience traumatic stress without
                        manifesting Post-Traumatic Stress Disorder, as indicated in the Diagnostic and
                        Statistical Manual of Mental Disorders.

                        Symptoms of PTSD can include the following: nightmares, flashbacks, emotional
                        detachment or numbing of feelings (emotional self-mortification or
                        dissociation), insomnia, avoidance of reminders and extreme distress when
                        exposed to the reminders ("triggers"), irritability, hypervigilance, memory
                        loss, and excessive startle response, clinical depression and anxiety, loss of
                        appetite.

                        Experiences likely to induce the condition include:

                        * childhood physical/emotional or sexual abuse; also, witnessing such abuse
                        inflicted on another child or adult
                        * violent physical assaults (at any age)
                        * adult experiences of rape or warfare
                        * witnessing and/or surviving a terrorist attack
                        * occupational experiences, such as through police work or combat exposure
                        (combat stress reaction)
                        * experiencing or witnessing physical or psychological torture
                        * witnessing the sudden death of a loved one
                        * a serious automobile accident (or witnessing one)
                        * natural catastrophes, such as an earthquake, tornado or tsunami
                        * experiencing a vicious attack by a dog, shark, mountain lion, etc.
                        * having a close brush with death as a result of nearly drowning, electric
                        shock, falling from great height, etc.
                        * life-threatening medical complications
                        * serious exploitation, such as through prostitution or enslavement
                        * a "bad trip" after taking hallucinogenic drugs
                        * post Cult/Sect/New Religious Movement experience/abuse

                        pl.wikipedia.org/wiki/PTSD
                        • sanatorium_psychiatryczne ZSP.... 10.11.06, 02:10
                          PTSD (ang. post-traumatic stress disorder) - zespół stresu pourazowego, ICD-10
                          F43.1 (Zaburzenie stresowe pourazowe).

                          Zaburzenie lękowe spowodowane przez stres o dużej sile, powodujący kryzys
                          psychiczny, przekraczający ludzkie przeżywanie (wojna, gwałt, przebywanie w
                          obozie koncentracyjnym). Jest to opóźniona lub przedłużona reakcja. Początek
                          zaburzenia występuje po okresie latencji, który może trwać od kilku tygodni do
                          kilku miesięcy. Przebieg ma charakter zmienny, ale w większości przypadków można
                          oczekiwać ustąpienia objawów. Czynnikami predysponującymi mogą być zaburzenia
                          osobowości (osobowość anankastyczna, osobowość asteniczna) lub wcześniejsze
                          dekompensacje nerwicowe (nie są one konieczne dla jego wystąpienia).

                          U niektórych osób zaburzenie może utrzymywać się przez wiele lat i przejść w
                          trwałą zmianę osobowości (ICD-10 F62.0 Trwała zmiana osobowości po katastrofach
                          (po przeżyciu sytuacji ekstremalnej)).

                          [edytuj] Objawy

                          * przeżywanie na nowo urazowej sytuacji w natrętnych wspomnieniach
                          (reminiscencjach, tzw. flashbacks) i koszmarach sennych
                          * poczucie odrętwienia i przytępienia uczuciowego
                          * odizolowanie od innych ludzi
                          * brak reakcji na otoczenie
                          * niezdolność do przeżywania przyjemności
                          * unikanie działań i sytuacji, które mogłyby przypomnieć przebyty uraz
                          * stan nadmiernego pobudzenia wegetatywnego z nadmierną czujnością i
                          wzmożoną reaktywnością na bodźce oraz bezsennością
                          * lęk
                          * depresja
                          * myśli suicydalne
    • pozarski Re: ....glebie ....glupoty 09.11.06, 18:34
      "Aquanet"to na szczescie nie swietlica i
      Autor: drf ☺
      Data: 05.06.06, 22:35 + dodaj do ulubionych wątków
      ________________________________________
      z tego powodu mozna czuc sie dumnym, moze dlatego iz to jest wspolne
      osiagniecie wypracowanie cywilizowanych zasad zachowania-net-etyki....wink))

      • patience Re: ....glebie ....glupoty. Wlasnie. 09.11.06, 19:31
        A masz przed nosem i nie rozumiesz.

        PS.
        www.joemonster.org/i/r/sister.jpg
        wink)
        • pozarski Re: ....glebie ....glupoty2 jedyne co widze to 09.11.06, 19:53
          Dolores Ibaruri gryzaca dywany w saloniku Jozefa S.

          Wieslaw68
          Autor: patience ☺
          Data: 03.06.06, 18:24 + dodaj do ulubionych wątków

          To nie jest swietlica. Tu obowiazuje netykieta, w odroznieniu... Jak komus
          sie nie podoba jakis post, moze udac sie do adminow, zapytac o IP lub domagac
          sie usuniecia postu. Ale po co to czynic, no nie? Lepiej zyc w oparach
          oszolomienia oreaz ubeckich pomowien. Im wieksze opary, tym niektorym
          przyjemniejsad



          • patience Wlasnie. 09.11.06, 20:10
            A swiat wyobrazni sie jednak czyms rozni od realnego....

            PS.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=51764893&a=51818116
            wink)
            • pozarski Re: Wlasnie. Och,Tak!Tak!Tak! 09.11.06, 20:17
              patience napisała:

              > A swiat wyobrazni sie jednak czyms rozni od realnego....
              >
              Re: }sEn o SENSIe
              Autor: drf ☺
              Data: 20.01.05, 11:40 + dodaj do ulubionych wątków

              Gość portalu: patience napisał(a):

              > > }SniL Mi sIe SENs
              > > :}( © ){:
              >
              > ...że miłość jest tego warta...
              > hihi?

              milosc ma wartosc ...jest to liczba niewymierna e
              ni mniej ni wiecej...wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka