hymen
30.06.06, 11:29
Od kiedy Sejm uchwalił ustawę o rozwiązaniu Wojskowych Służb Informacyjnych,
a zwłaszcza od kiedy prezydent Kaczyński ją podpisał, nie ma dnia, żeby nie
dochodziło do jakichś protestów, które poza tym przybierają charakter
najwyraźniej zaporowy. Ich organizatorzy i inspiratorzy najwyraźniej nie dążą
do żadnego kompromisu, tylko do eskalowania w kraju napięcia i chaosu,
najwyraźniej licząc na to, że w końcu sytuacja wymknie się rządowi spod
kontroli, no a wtedy, kto wie, czy może przy pomocy jakiejś formy "bratniej
pomocy" nie uda się wysadzić w powietrze nie tylko rządu, ale i prezydenta,
ratując w ten sposób okrągłostołowy układ władzy przed likwidacją? Nie chcę
bynajmniej powiedzieć, że w Polsce nie ma powodów do niezadowolenia, również
z posunięć rządu. Owszem, jest ich nawet całkiem sporo, jednak nie było ich
mniej ani za rządów premiera Millera, ani za rządów premiera Belki, a jednak
wtedy nikomu nie przychodziło do głowy urządzanie takich pełzających zamachów
stanu. Jeśli zatem jest tak samo źle albo, jak kto woli, tak samo dobrze jak
wtedy, to dlaczego dzisiaj poszczególne grupy społeczne wzywane są do
otwartego buntu przeciwko rządowi, dlaczego proklamuje się akcje
obywatelskiego nieposłuszeństwa i dlaczego z inicjatywy frakcji
komunistycznych i socjalistycznych dochodzi do szkalowania Polski na forum
Parlamentu Europejskiego, w którym biorą czynny udział również niektórzy
deputowani polscy? Inaczej jak działaniem agentury nie sposób tego wyjaśnić.
Zagrożona w swoim istnieniu razwiedka, będąca najtwardszym jądrem Grupy
Trzymającej Władzę, której korzenie sięgają czasów jeszcze stalinowskich,
musiała zarządzić totalną mobilizację agentury, bo właśnie nadeszła czarna
godzina. Zagranica się przyłącza, bo nasze razwiedczyki już od dawna
wysługują się tamtejszym wywiadom, którym w związku z tym utrzymanie w Polsce
okrągłostołowego status quo jest jak najbardziej na rękę. Jeśliby doszło do
wysadzenia układu okrągłostołowego w powietrze, to trzeba by wszystko
zaczynać od początku, a kto wie, czy się uda? Tymczasem dopóki razwiedka
kręci polską sceną polityczną, dopóki kontroluje merdia i wyprzedaje polskie
interesy państwowe każdemu, kto da więcej, albo tylko zgrabnie poszantażuje,
no to właśnie o to chodzi! Czemuż w takim razie nie oskarżyć polskiego rządu,
że patrzy przez palce na antysemityzm, ksenofobię i homofobię? A nuż pozwoli
się zacukać, zacznie "walczyć" z "antysemityzmem", "ksenofobią"
i "homofobią", to znaczy z normalnymi obywatelami i zostanie w obliczu
zmobilizowanej razwiedki z przysłowiowym fiutem w garści? W ten sposób uda
się na jednym ogniu upiec dwie pieczenie; nie tylko zachowa się rozbudowaną w
Polsce agenturę, ale przy okazji zapewni się powrót do władzy zjednoczonej
lewiźnie: SLD, SdPl i PD, do których PO prędzej czy później pewnie
doszlusuje, a która pójdzie na całość narzucaniu politycznej poprawności tak
samo, jak w czasach stalinowskich i późniejszych szła na całość w "umacnianiu
władzy ludowej", wskutek tego w czerwcu możemy obchodzić rocznice
pacyfikacji, zarówno tej z 1956 roku w Poznaniu, jak i tych z 1976 roku w
Radomiu, Ursusie i Płocku. Z punktu widzenia lewicowej szajki, która w coraz
większym stopniu przechwytuje władzę nad europejskimi narodami poprzez
Eurokołchoz, jest to bardzo korzystne, bo jakże to Polska czy choćby polski
Kościół - ma oddziaływać "misyjnie" na zachodnie społeczeństwa, kiedy również
naszemu państwu i naszemu narodowi narzucone zostaną prawa pozostające w
oczywistej, a nawet ostentacyjnej sprzeczności z podstawowymi zasadami
chrześcijaństwa?
=======
Kto zechce bez trudu odnajdzie autora artkułu i czasopismo, skąd pochodzi
powyższy fragment. Ja chciałem dodać, że działacze związkowi nie podlegają
lustracji a w temacie agenturalności jest dla mnie oczywistą sprawą, że tzw
wolne związki zawodowe były naszpikowane donosicielami tajnych służb. Przy
czym solidarność była zwyczajnie inwigilowana a konkurencyjne, wolne związki
branżowe były wręcz zakładane przez służby bezpieczeństwa.