kuźwa nawet moją miejscówę katolicy przejmują

(((
Co dalej ze skateparkiem
r e k l a m a
Na specjalnej betonowej nawierzchni, idealnie równej, odpornej na ścieranie
ustawiono w sobotę profesjonalne przeszkody. Młodzi ludzie będą mogli tam
jeździć za dwa tygodnie, kiedy beton dojrzeje. Miasto dało na skatepark 100
tys. zł, do tego doszły pieniądze na przeszkody od sponsorów - 50 tys. zł
przekzała firma Real, 20 tys. zł - PZU.
Fot. Krzysztof Koch / AG
Sylwia Śmigiel 09-07-2006, ostatnia aktualizacja 10-07-2006 12:45
Na najbliższą sesję rady miasta wybierają się młodzi ludzie jeżdżący na
deskach i rolkach. Chcą zaprotestować przeciwko oddaniu bernardynom placu
przy urzędzie wojewódzkim razem ze świeżo wybudowanym przy pomniku
skateparkiem
Podczas sesji radni podejmą decyzję, czy za jeden procent wartości przekazać
plac ojcom bernardynom, których klasztor znajduje się po sąsiedzku. 30
czerwca prośba w tej sprawie wpłynęła do rady miasta. Zakonnicy planują za
środki unijne wybudować tam podziemny parking, a nad nim park we włoskim
stylu.
Młodzi ludzie, którzy cieszyli się, że wreszcie w Rzeszowie będą mogli
jeździć po profesjonalnym skateparku, są przerażeni. - Wysiłek
kilkudziesięciu osób pójdzie na marne. Przecież specjalnie powołaliśmy
stowarzyszenie, żeby móc brać udział w rozmowach na temat budowy skateparku.
Po co to było robić, tyle lat się starać, skoro ktoś jednym ruchem chce to
teraz zniszczyć - mówi Łukasz "Osa" Osowicz ze stowarzyszenia Sztuka Ulicy. -
To jest jakaś przedwyborcza gra. Przez cztery lata nic się nie działo, była
cisza i spokój, a tu nagle wszyscy rzucili się na skatepark. A nikt nie myśli
o młodzieży, która zostanie z niczym.
Członkowie stowarzyszenia wybierają się na wtorkową sesję i będą przekonywać
radnych, by nie niszczyli tego, co po paru latach starań się udało się
zrealizować. Twierdzą, że pod pomnikiem i tak będą jeździć młodzi ludzie na
deskorolkach i rolkach, niezależnie od tego, co powstanie w pobliżu. Na
zarzuty, że centrum miasta to zła lokalizacja na skatepark, odpowiadają: -
Przecież na co dzień ani nie będzie tam muzyki, ani głośnych imprez. Będą tam
jeździć młodzi ludzie, którzy teraz tam przychodzą, tylko że będą mogli
uprawiać sport bezpiecznie na dobrej nawierzchni.
W tegorocznym budżecie miasta zapisano na skatepark 100 tys. zł. Gdy dwa
tygodnie temu rozpoczęły się prace przy jego budowie, radni PiS i LPR
domagali się ich wstrzymania, argumentując, że chcą oddać cały plac
bernardynom. Prezydent Tadeusz Ferenc tłumaczy, że robót nie wstrzymano, gdyż
przetarg został rozstrzygnięty, a za złamanie umowy z wykonawcą grożą kary.
Przekonuje też, że wydane pieniądze nie pójdą na marne: - Ojcowie bernardyni
to mądrzy ludzie, na pewno nie będą chcieli pozbawić młodzieży możliwości
uprawiania sportu. Przecież nam wszystkim zależy na tym, żeby młodych
odciągać od alkoholu, narkotyków, wandalizmu.
Ferenc uważa, że skatepark powinien być pod pomnikiem, tam gdzie chce tego
młodzież. Co jednak jeśli bernardyni nie uwzględnią tego w swych planach• -
Przeniesiemy gdzieś przeszkody - odpowiada Ferenc.
Członkowie stowarzyszenia Sztuka Ulicy nie widzą takiej możliwości.
Przypominają, że próby lokalizacji skateparku w innych punktach miasta
kończyły się fiaskiem. - I skąd wtedy wziąć pieniądze na nową nawierzchnię? -
martwią się.
Prezydent Feren przekonuje, że nawet gdy bernardyni przejmą cały plac,
pieniądze na budowę skateparku nie zostały wyrzucone w błoto. - Bo przecież
porządna nawierzchnia na parkingu zostanie - stwierdza.