Dodaj do ulubionych

reakcja odwrotna ....

30.10.06, 08:54
Byłe państwa komunistyczne, obecnie członkowie Unii Europejskiej, nie
przestają interesować Zachodu. Początkowo była to kwestia, czy są one gotowe
do wejścia do zachodniej wspólnoty. Zgodnej opinii, iż nie są (choć spełniały
formalne kryteria), towarzyszyło dogłębne przeświadczenie, że ze względów
politycznych należy je przyjąć. Rozszerzy się w ten sposób strefę
stabilizacji daleko na wschód, stworzy swoisty bufor krajów "pośrednich"
między bogatym Zachodem a biedą byłych republik ZSRR oraz południowego
rejonu, gdzie dodatkowo dochodzi zagrożenie islamskim terroryzmem. W ten
sposób, krok po kroku, Europa odzyska swą wschodnią i południową część.
Uspokoi Rosję oraz korzystnie wpłynie na procesy demokratyczne i rynkowe w
tym kraju, a także bezpośrednie w przyszłości zetknięcie ze społeczeństwami
muzułmańskimi pozwoli na lepsze ułożenie sobie z nimi stosunków.

Tyle teoria polityczna sprzed wielu lat. Praktyka okazała się inna. Proces
rozszerzania UE na wschód bynajmniej nie uspokoił Rosji. Przeciwnie. W
Moskwie uznano to za wrogie wyrywanie kolejnych krajów z jej strefy wpływów.
Prezydent Putin jest gotów użyć najpotężniejszej broni, jaką posiada -
surowców energetycznych - aby zapobiec temu procesowi.

Rozczarowanie przyniosły doświadczenia pierwszych lat funkcjonowania
wspólnoty w powiększonym składzie. Oczekiwano stabilizacji społecznej i
rozwoju. Tymczasem nowe kraje zaczęły się pogrążać w politycznym chaosie.
Węgry stają się widownią gwałtownych demonstracji - jakby każda okazja była
dobra do wyjścia na ulice i starć z policją. Czechy od prawie pół roku nie
mają praktycznie rządu i anarchia zaczyna szybko niszczyć administracyjne
struktury państwa. Słowacja wprawdzie ma rząd, ale złożony z populistów i
nacjonalistów, dla których hasła nienawiści etnicznej i jawnego podżegania do
międzypaństwowego konfliktu (z Węgrami) stanowią część programu politycznego.

Władze Polski, największego kraju spośród nowych członków, a wskutek tego
sprawiającego najwięcej kłopotów, także weszły w konflikt z Niemcami oraz z
Rosją.

Zamiast stabilizacji - zaburzenia, zamiast współpracy i pogłębiania więzi
wspólnoty - rozbicie. A Unia oczekuje powiększenia o dalsze dwa państwa -
Bułgarię i Rumunię, powszechnie uważane za jeszcze mniej gotowe do
członkostwa niż poprzednia ósemka. Gdyby kłopoty z Europą Środkową wystąpiły
z taką ostrością rok wcześniej, szanse na przyjęcie Bułgarów i Rumunów byłyby
minimalne.

Co się stało, że doszło w tych państwach do takiego regresu? Po kilku
uprzednich latach przymusowej zgody społeczeństw kandydujących do UE na
wszelkie pryncypia, przepisy, zasady narzucone przez Brukselę nastąpiła
reakcja odwrotna. Po okresie "internacjonalizmu" rozpoczął się odwrót ku
nacjonalizmowi, populizmowi i ksenofobii.

Jest to jednak sprawa chwilowa. Należy wierzyć, iż sytuacja wkrótce się
ustabilizuje.

Quelle PDN-NY(CK)
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka