Gość: EUROMIR
IP: *.cm-upc.chello.se
03.05.03, 22:30
Pani Felicio - Mila Serwilistko,
z postu niniejszego postanowilem uczynic osobny watek. Decyzje te podjalem,
gdyz uwazam, ze postawa, ktora Pani (konsekwentnie) reprezentuje tu na FA,
nie to, ze jest szeroko rozpowszechniona, ile, ze wysoce jest szkodliwa dla
oddajacej sie tu zapalczywej lekturze mlodzi. Zatem niezwracanie uwagi na
zagrozenia wynikajace z przyjecia przez dziatwe (na zewnatrz wygodnej i
atrakcyjnej) postawy obskuranckiej, (ktora w sposob prawie doskonaly Pani tu
reprezentuje) wobec stawiajacego nam stale, coraz to nowe wyzwania swiata -
byloby zaniechaniem, za ktore odpowiedzialnosci, posiadajac - jak widac
alternatywe - brac nie chce.
Stad moj list do Pani. I jego specjalna, jako postu wiodacego ranga.
Przedczoraj napisala Pani kolejny post - jak zwykle - naznaczony wlasciwym
Pani pietnem goloslownosci.
Czy jak zawsze - nie miala Pani czasu, albo ochoty, aby (zamiast cienko
ironizowac) zadac sobie trud znalezienia jakichkolwiek merytorycznych
argumentow potwierdzajacych gloszone przez Pania tezy ?
Ilokroc wymieniam z Pania listy (zauwazylem) iz potrafie (czyzby zdolnosci
prorocze) przewidziec zawartosc Pani ripost. Jak na razie jeszcze sie nigdy
nie pomylilem. Latwo bywalo niestety przypuscic - co Pani napisze.
Niepokojaco zawsze w Pani odpowiedziach ta sama mantra : - ze Pani sie nie
chce, ze nie ma czasu, ochoty, a wlasciwie… i tak naprawde, to rzecz przez
nas dyskutowana totalnie Pani lekce sobie wazy… (Plocha, dziewczynska metoda
polemiczna ?)
A wiec wyglasza Pani poglady, a gdy czas ich bronic - a nie ma jak - ucieka
Pani w przytoczone wyzej tlumaczenia.
Wowczas to ironia, niechec do bronienia rzekomo oczywistych, gdyz
politpoprawnych opinii - staje sie Pani jedyna bronia.
I tak, raz za razem konstatowalem, ze trudno z Pania dyskutowac skoro
prezentuje Pani tak podwojna i falszywa, gdyz niespojna postawe.
A jednak, wnioskuje - zgodzi sie Pani zapewne - w najwyzszym stopniu
logicznie, iz (wbrew pozorom) akurat sprawa nagonki prokuratorskiej na
prof.Nowaka wydala sie Pani , w jakis sposob istotna, gdyz mimo wszystko
napisala Pani ten post, ktory teraz przedmiotem mojej jest krytyki.
A coz jest w nim ciekawego ? Coz Pani pisze ?
> Nie wiem, czy ktos z broniacych go, zdolal przez jego dzielo przebrnac (to
i
> inne). Mnie sie nie udalo, co zapewne wiele o mnie mówi: przyznaje sie wiec
z
> góry a. do ograniczenia umyslowego uniemozliwiajacego mi pelne przyswajanie
> wlasciwych tresci,
Tak, zgadzam sie z Pania Felicio - niechec do czytania ksiazek, tylko
dlatego, iz sa one Pani ideowo niemile, wskazuje wyraznie na jakis (nie chce
tego tutaj fenomenu, po imieniu dokladnie nazywac) wlasciwy Pani, specyficzny
rodzaj intelektualnego ograniczenia.
No coz, sam fakt, iz nie chce Pani programowo czytywac ksiazek zawierajacych
tresci Pani wraze, lub obce - sam w sobie oczywiscie nie jest zbrodnia.
Swiadczy jedynie - jak powiedziane w zdaniu powyzej.
(OBS)
Natomiast zjawiskiem zdecydowanie intelektualnie grozniejszym, jest
zrealizowana w Pani poscie ambicja recenzowania ksiazek i artykulow
prof.Nowaka - Pani sercu niemilego, a przecie historyka i publicysty o duzym
dorobku - bez spelnienia podstawowego wymogu, wymogu zapoznania sie z
Profesora pracami, z krytykowanym materialem.
O czym to swiadczy ?
Odpowiedz na to pytanie pozostawiam Pani.
Zapewne - tak jak zawsze - na przedstawione tu przeze mnie merytoryczne
zarzuty wobec postaw i tresci zawartych w Pani liscie, postara sie Pani
odpowiedziec zgodnie z kultywowana przez Pania od dawna tradycja - czyli nie
odpowiadajac na argumenty, omijajac je, lekcewazac, wymawiajac sie brakiem
czasu, nie wchodzac w polemike z meritum mojej krytyki, czepiajac sie stylu i
ortografii mego postu, nieprawidlowego uzywania duzych liter itp.
Albo autoironizujac napisze Pani jeszcze raz o "swoim ograniczeniu umyslowym".
A przeciez zjawisko to, o ktorym tak wesolo Pani wspomina - to nic innego jak
swietnie nam wszystkim znana politpoprawnosc narzucajaca Pani i jej
intelektualnym pobratymcom - Wam, rzeszy tworzacej te umyslowa formacje,
jedynie sluszne aksjomaty, tezy, dowody i wnioski. Caly zespol przemielonego
na lekkostrawna papke "poprawnego " widzenia swiata.
Zastanawiajaco jak latwo, bezwstydnie, w dalszej czesci postu, w tym samym
lekcewazaco-ironizujacym stylu - pisze Pani , iz przyznaje sie do:
> b. antypolonizmu, którego dobitnym przejawem jest
Ø obrzydzenie do tekstów pisanych polszczyzna kaleka,
Oczywiscie trudno nie zgodzic sie z Pani niechecia do kalekiej polszczyzny.
Tym niemniej latwo mozna odniesc wrazenie, ze w przytoczonym powyzej zdaniu
bardziej istotny jest akcent polozony na Pani credo, anizeli formalna przecie
tylko tu niechec, czy krytyka - byc moze czesto nieudolnej, kulawej formy.
Smutkiem ogarnia mnie mysl, iz tak latwo przyszlo Pani publicznie, Polakom,
po polsku oglasic swoj antypolonizm. Skojarzony mimochodem z "tekstami
pisanymi polszczyzna kaleka". Zastanawialem sie - czy aby prawidlowo
odczytuje Pani intencje ? A moze w zdaniu tym zawarta jest tylko
(niekoniecznie przecie bezzasadna) krytyka moich, lub innych listow ? Jesli
tak jest, to przecie wielokroc wzywalem Pania, aby nie byla goloslowna, i
starala sie wykazywac ewentualne bledy i potkniecia jezykowe, miast zarzuty
niczym nie poparte po prostu (ze zlosci) stawiac. Obiecywalem, iz sie nie
obraze. Gdy Pani udowodni, ze nie rzuca slow na wiatr.
Niestety caly czas drazy mnie obawa, iz zdaniem tym zakorespondowala Pani
(by ja wyrazniej podkreslic) , z inna, kilka tygodni wczesniej wyrazona
mysla - iz najlepiej po polsku pisza polscy Zydzi.
Jesli - o ile dobrze Pania rozumiem - podtrzymuje Pani przypomniane tu
sformulowanie, to swiadczy to jedynie o zaistnieniu w Pani mysleniu, bardzo
potencjalnie groznego dla nas wszystkich, a wprowadzonego tem sposobem, do
naszych dyskusji elemencie.
Pragnalbym jednoczesnie - gdyz z pewnoscia znajdzie Pani w mych tekstach
wiele bledow ortograficznych, stylu itp - aby nie przycmily one jednak , w
calosci glownego celu naszego na FA pobytu. A jest nim - tak uwazam - przecie
merytoryczne dysputowanie najrozmaitszych problemow. W niniejszym wypadku
problematyki anytpolonizmu i politpoprawnosci, przesladowania osob, ktore
odwazaja sie miec w zyciu publicznym odmienne zdanie. Odmienne od wiekszosci
posiadajacej wladze.
Poniewaz na zakonczenie swego listu napisala Pani (zapewne proroczo) :
> LPR wybory wygra, to zapewne nastapi. Prosze pamietac, ze pierwsza bylam za.
Pytam.
Czy to powyzsze zdanie rowniez podszyte jakas cienka Pani ironia ? Czy tez
nalezy widziec w nim (wobec elpeerowskiego zagrozenia i ewentualnego
przejecia przez te partie wladzy) tylko zwykly, asekurancki, przyszlosciowy
Pani serwilizm ?
Gdyz kiedy zastanawiam sie nad zjawiskiem politpoprawnosci - to widze, ze
przecie i ono (w wielkim stopniu) podlega wszystkim od lat znanym, starym,
mechanizmom sluzacym utrzymaniu wladzy.
Pozdrawiam Pania :
Euromir