Dodaj do ulubionych

O KRYTYCE NIEZNANEGO - DO PANI FELICI

IP: *.cm-upc.chello.se 03.05.03, 22:30
Pani Felicio - Mila Serwilistko,

z postu niniejszego postanowilem uczynic osobny watek. Decyzje te podjalem,
gdyz uwazam, ze postawa, ktora Pani (konsekwentnie) reprezentuje tu na FA,
nie to, ze jest szeroko rozpowszechniona, ile, ze wysoce jest szkodliwa dla
oddajacej sie tu zapalczywej lekturze mlodzi. Zatem niezwracanie uwagi na
zagrozenia wynikajace z przyjecia przez dziatwe (na zewnatrz wygodnej i
atrakcyjnej) postawy obskuranckiej, (ktora w sposob prawie doskonaly Pani tu
reprezentuje) wobec stawiajacego nam stale, coraz to nowe wyzwania swiata -
byloby zaniechaniem, za ktore odpowiedzialnosci, posiadajac - jak widac
alternatywe - brac nie chce.
Stad moj list do Pani. I jego specjalna, jako postu wiodacego ranga.

Przedczoraj napisala Pani kolejny post - jak zwykle - naznaczony wlasciwym
Pani pietnem goloslownosci.
Czy jak zawsze - nie miala Pani czasu, albo ochoty, aby (zamiast cienko
ironizowac) zadac sobie trud znalezienia jakichkolwiek merytorycznych
argumentow potwierdzajacych gloszone przez Pania tezy ?

Ilokroc wymieniam z Pania listy (zauwazylem) iz potrafie (czyzby zdolnosci
prorocze) przewidziec zawartosc Pani ripost. Jak na razie jeszcze sie nigdy
nie pomylilem. Latwo bywalo niestety przypuscic - co Pani napisze.
Niepokojaco zawsze w Pani odpowiedziach ta sama mantra : - ze Pani sie nie
chce, ze nie ma czasu, ochoty, a wlasciwie… i tak naprawde, to rzecz przez
nas dyskutowana totalnie Pani lekce sobie wazy… (Plocha, dziewczynska metoda
polemiczna ?)

A wiec wyglasza Pani poglady, a gdy czas ich bronic - a nie ma jak - ucieka
Pani w przytoczone wyzej tlumaczenia.
Wowczas to ironia, niechec do bronienia rzekomo oczywistych, gdyz
politpoprawnych opinii - staje sie Pani jedyna bronia.

I tak, raz za razem konstatowalem, ze trudno z Pania dyskutowac skoro
prezentuje Pani tak podwojna i falszywa, gdyz niespojna postawe.

A jednak, wnioskuje - zgodzi sie Pani zapewne - w najwyzszym stopniu
logicznie, iz (wbrew pozorom) akurat sprawa nagonki prokuratorskiej na
prof.Nowaka wydala sie Pani , w jakis sposob istotna, gdyz mimo wszystko
napisala Pani ten post, ktory teraz przedmiotem mojej jest krytyki.

A coz jest w nim ciekawego ? Coz Pani pisze ?

> Nie wiem, czy ktos z broniacych go, zdolal przez jego dzielo przebrnac (to
i
> inne). Mnie sie nie udalo, co zapewne wiele o mnie mówi: przyznaje sie wiec
z
> góry a. do ograniczenia umyslowego uniemozliwiajacego mi pelne przyswajanie
> wlasciwych tresci,

Tak, zgadzam sie z Pania Felicio - niechec do czytania ksiazek, tylko
dlatego, iz sa one Pani ideowo niemile, wskazuje wyraznie na jakis (nie chce
tego tutaj fenomenu, po imieniu dokladnie nazywac) wlasciwy Pani, specyficzny
rodzaj intelektualnego ograniczenia.

No coz, sam fakt, iz nie chce Pani programowo czytywac ksiazek zawierajacych
tresci Pani wraze, lub obce - sam w sobie oczywiscie nie jest zbrodnia.
Swiadczy jedynie - jak powiedziane w zdaniu powyzej.

(OBS)
Natomiast zjawiskiem zdecydowanie intelektualnie grozniejszym, jest
zrealizowana w Pani poscie ambicja recenzowania ksiazek i artykulow
prof.Nowaka - Pani sercu niemilego, a przecie historyka i publicysty o duzym
dorobku - bez spelnienia podstawowego wymogu, wymogu zapoznania sie z
Profesora pracami, z krytykowanym materialem.

O czym to swiadczy ?
Odpowiedz na to pytanie pozostawiam Pani.

Zapewne - tak jak zawsze - na przedstawione tu przeze mnie merytoryczne
zarzuty wobec postaw i tresci zawartych w Pani liscie, postara sie Pani
odpowiedziec zgodnie z kultywowana przez Pania od dawna tradycja - czyli nie
odpowiadajac na argumenty, omijajac je, lekcewazac, wymawiajac sie brakiem
czasu, nie wchodzac w polemike z meritum mojej krytyki, czepiajac sie stylu i
ortografii mego postu, nieprawidlowego uzywania duzych liter itp.

Albo autoironizujac napisze Pani jeszcze raz o "swoim ograniczeniu umyslowym".

A przeciez zjawisko to, o ktorym tak wesolo Pani wspomina - to nic innego jak
swietnie nam wszystkim znana politpoprawnosc narzucajaca Pani i jej
intelektualnym pobratymcom - Wam, rzeszy tworzacej te umyslowa formacje,
jedynie sluszne aksjomaty, tezy, dowody i wnioski. Caly zespol przemielonego
na lekkostrawna papke "poprawnego " widzenia swiata.

Zastanawiajaco jak latwo, bezwstydnie, w dalszej czesci postu, w tym samym
lekcewazaco-ironizujacym stylu - pisze Pani , iz przyznaje sie do:

> b. antypolonizmu, którego dobitnym przejawem jest
Ø obrzydzenie do tekstów pisanych polszczyzna kaleka,

Oczywiscie trudno nie zgodzic sie z Pani niechecia do kalekiej polszczyzny.
Tym niemniej latwo mozna odniesc wrazenie, ze w przytoczonym powyzej zdaniu
bardziej istotny jest akcent polozony na Pani credo, anizeli formalna przecie
tylko tu niechec, czy krytyka - byc moze czesto nieudolnej, kulawej formy.
Smutkiem ogarnia mnie mysl, iz tak latwo przyszlo Pani publicznie, Polakom,
po polsku oglasic swoj antypolonizm. Skojarzony mimochodem z "tekstami
pisanymi polszczyzna kaleka". Zastanawialem sie - czy aby prawidlowo
odczytuje Pani intencje ? A moze w zdaniu tym zawarta jest tylko
(niekoniecznie przecie bezzasadna) krytyka moich, lub innych listow ? Jesli
tak jest, to przecie wielokroc wzywalem Pania, aby nie byla goloslowna, i
starala sie wykazywac ewentualne bledy i potkniecia jezykowe, miast zarzuty
niczym nie poparte po prostu (ze zlosci) stawiac. Obiecywalem, iz sie nie
obraze. Gdy Pani udowodni, ze nie rzuca slow na wiatr.

Niestety caly czas drazy mnie obawa, iz zdaniem tym zakorespondowala Pani
(by ja wyrazniej podkreslic) , z inna, kilka tygodni wczesniej wyrazona
mysla - iz najlepiej po polsku pisza polscy Zydzi.
Jesli - o ile dobrze Pania rozumiem - podtrzymuje Pani przypomniane tu
sformulowanie, to swiadczy to jedynie o zaistnieniu w Pani mysleniu, bardzo
potencjalnie groznego dla nas wszystkich, a wprowadzonego tem sposobem, do
naszych dyskusji elemencie.

Pragnalbym jednoczesnie - gdyz z pewnoscia znajdzie Pani w mych tekstach
wiele bledow ortograficznych, stylu itp - aby nie przycmily one jednak , w
calosci glownego celu naszego na FA pobytu. A jest nim - tak uwazam - przecie
merytoryczne dysputowanie najrozmaitszych problemow. W niniejszym wypadku
problematyki anytpolonizmu i politpoprawnosci, przesladowania osob, ktore
odwazaja sie miec w zyciu publicznym odmienne zdanie. Odmienne od wiekszosci
posiadajacej wladze.

Poniewaz na zakonczenie swego listu napisala Pani (zapewne proroczo) :


> LPR wybory wygra, to zapewne nastapi. Prosze pamietac, ze pierwsza bylam za.

Pytam.
Czy to powyzsze zdanie rowniez podszyte jakas cienka Pani ironia ? Czy tez
nalezy widziec w nim (wobec elpeerowskiego zagrozenia i ewentualnego
przejecia przez te partie wladzy) tylko zwykly, asekurancki, przyszlosciowy
Pani serwilizm ?
Gdyz kiedy zastanawiam sie nad zjawiskiem politpoprawnosci - to widze, ze
przecie i ono (w wielkim stopniu) podlega wszystkim od lat znanym, starym,
mechanizmom sluzacym utrzymaniu wladzy.

Pozdrawiam Pania :

Euromir
Obserwuj wątek
    • felicia Re: O KRYTYCE zupełnie NIEZNANEGO 03.05.03, 23:00
      Szanowny Panie Euromirze, między różnymi wieczornymi zajęciami - lektury,
      filmy, popijanie południowoafrykańskiego wina - wejrzałam proroczo na Forum.
      Nigdy dotąd nie byłam uhonorowana tak oddzielnym wątkiem. Merci. To dla mnie
      zaszczyt. Odpowiem merytorycznie, na ile w ogóle jestem zdolna do tego, w
      najbliższym czasie. Może jutro.
      Na razie rzucę tylko myśl, jaka nasunęła mi się po zaledwie pobieżnej lekturze
      Pańskiego postu: nie przeczytał Pan moich uwag ze zrozumieniem. A może dojrzał
      Pan w nich to, co - jak Pan sądzi - powinno się w nich znaleźć?
      Myślę, że spróbujemy to wyjaśnić wspólnie, a może z pomocą pozostałych gości
      Forum?
      Pozdrawiam o wieczorze i wracam do moich baranów, jeśli Pan rozumie co mam na
      myśli (na wszelki wypadek podsuwam rozwiązanie: pisałam o tym wyżej).
      Felicia
      • Gość: wikul Coś o serwiliźmie IP: *.acn.waw.pl 03.05.03, 23:41
        J. R. Nowak zajmował się przede wszystkim najnowszą historią Węgier.
        Opublikował m. in.: „Węgry 1939-1969” (1971, 1974), „Geneza i pierwsze lata
        demokracji ludowej na Węgrzech” (1988) i „Węgry. Burzliwe lata 1953-1956”
        (1988). Rysuje w nich taki oto obraz historii Węgier. Po wojnie zwyciężyły tam
        postępowe siły i wprowadziły demokrację ludową. Następnie przyszedł okres
        stalinowski. Słuszną krytykę błędów i wypaczeń wykorzystali
        kontrrewolucjoniści, także inspirowani przez radio „Wolna Europa” (negatywną
        rolę odegrał też kard. József Mindszenty, prymas Węgier). Kierownictwo
        radzieckie chciało problem rozwiązać drogą polityczną, ale decyzja Imre Nagy’a
        o wystąpieniu Węgier z Układu Warszawskiego sprawiła, że droga pokojowa została
        zamknięta. Interwencja zbrojna ZSRR pomogła opanować sytuację. Do władzy
        doszedł Janos Kadar i rozpoczął działania w celu odzyskania przez Partię (tak,
        tak, przez duże „P”wink zaufania mas ludowych. Stopniowo demokratyzowano rozmaite
        dziedziny życia, m. in. kulturę i gospodarkę, dalej z pomocą ZSRR i bratnich
        krajów socjalistycznych. Obraz ten jest w zupełności zgodny z oceną powstania
        węgierskiego w 1956 r., przyjętą i utrzymywaną przez KPZR oraz inne partie
        komunistyczne bloku wschodniego. Podobnie ma się sprawa z przedstawieniem przez
        J. R. Nowaka powstania Ludowej Republiki Albanii („Powstanie Ludowej Republiki
        Albanii 1944–1949”, 1983) i wydarzeń w Hiszpanii po wojnie domowej („Hiszpania
        po wojnie domowej: 1939–1971”, 1972). Pisząc o Hiszpanii negatywnie ocenił rolę
        Kościoła katolickiego w XIX i XX w., jako instytucji utrzymującej anachroniczne
        stosunki polityczno-społeczne (s. 13).
        J. R. Nowak był aktywny także w inny sposób. Pracował jako korespondent
        Polskiej Agencji Prasowej na Węgrzech. Mianowano go II sekretarzem ambasady
        polskiej w Budapeszcie. Był członkiem Stronnictwa Demokratycznego, a przez
        pewien czas nawet kierownikiem wydziału propagandy Centralnego Komitetu tej
        partii. SD, jak wiadomo, było satelitą PZPR aż do lata 1989, gdy wypowiedziało
        alians z komunistami i istotnie przyczyniło się do powstania rządu Tadeusza
        Mazowieckiego. Moi rozmówcy nie przypominają sobie, by J. R. Nowak odegrał
        jakąkolwiek rolę w zmianie polityki SD, a także nic nie wiedzą o jego
        ewentualnej działalności opozycyjnej w stanie wojennym i latach późniejszych.
        Uważają, że zawsze i do końca (tj. do 1989 r.) był wierny kierowniczej roli
        partii komunistycznej i dobrze służył interesom PZPR. Słowem i czynem. Każdy,
        kto znał stosunki w PRL, wie, że korespondenci PAP i sekretarze ambasad
        cieszyli się pełnym zaufaniem władz.
        Jerzy R. Nowak zmienił przekonania po 1989 r. Wprawdzie nie napisał nic nowego
        na temat Węgier, Albanii i Hiszpanii, ale można przypuszczać, że obecnie
        inaczej ocenia burzliwe lata 1953-56 w Budapeszcie (np. nie nazwałby powstańców
        węgierskich „kontrrewolucjonistami” i miałby coś do powiedzenia na temat
        brutalnych represji, jakie ich spotkały), dyktaturę Franco i Opus Dei w
        Hiszpanii. Skoncentrował się na obronie narodu polskiego przed Żydami,
        masonami, Unią Europejską, „Tygodnikiem Powszechnym” i innymi ciemnymi siłami
        wszelkiej maści. Temu dziełu poświęcił J. R. Nowak publikacje w ostatnich
        latach. Zachodzi jednak istotna różnica w jego twórczości. Prace wydane przed
        1989 r., aczkolwiek w pełni politycznie poprawne wedle standardów tamtych
        czasów, zawierały przynajmniej sporo informacji faktograficznych. Obecne
        składają się głównie z inwektyw pod adresem tych, przed którymi autor „broni
        polskości”. Nie będę dociekał powodów, dla których J. R. Nowak zmienił poglądy.
        W każdym razie uczynił tak, w przeciwieństwie do wielu innych, gdy to już nic
        nie kosztowało. Nie sądzę też, by był Wallenrodem w okresie PRL, tylko
        czekającym na zademonstrowanie patriotycznego zatroskania i antykomunizmu.
        Wygląda raczej na to, że zawsze wiał i wieje zgodnie z bezpiecznym wiatrem
        danej epoki.

        Prof. JAN WOLEŃSKI
        (Kraków)
        • Gość: Ania Re:Do Felicji IP: *.upc.chello.be 04.05.03, 02:01
          Droga, Felicjo, ciesze sie strasznie, ze zdolalas przez dziela Nowaka
          przebrnac, to swiadczy o Tobie naprawde duzo.Z tym, ze jakbys sie chciala
          ustosunkowac do tych ksiazek merytorycznie, to ja bede Ci bardzo wdzieczna.
          Wiesz ja troche nizej w tym watku, przytoczylam pare tekstow, ktore konkrej to
          konkretnie stronie pan Gross mija sie z prawda.
          Mysle, ze masz cos takiego na pana Nowaka.
          Moje wszystkie zrazuty a wlasciwie nie moje tylko pana Musiala sa w watku
          Oszolka.

          Pozdrawiam
          Ania





          • felicia Re:Do Felicji 04.05.03, 18:16
            Gość portalu: Ania napisał(a):

            > Droga, Felicjo, ciesze sie strasznie, ze zdolalas przez dziela Nowaka
            > przebrnac, to swiadczy o Tobie naprawde duzo.Z tym, ze jakbys sie chciala
            > ustosunkowac do tych ksiazek merytorycznie, to ja bede Ci bardzo wdzieczna.
            > Wiesz ja troche nizej w tym watku, przytoczylam pare tekstow, ktore konkrej
            to
            > konkretnie stronie pan Gross mija sie z prawda.
            > Mysle, ze masz cos takiego na pana Nowaka.
            > Moje wszystkie zrazuty a wlasciwie nie moje tylko pana Musiala sa w watku
            > Oszolka.
            >
            > Pozdrawiam
            > Ania
            Aniu, czy też droga Aniu, jak wolisz, nie wiem, dlaczego się cieszysz, że
            przebrnęłam, skoro piszę, żem nie przebrnęła i to też zarzuca mi Pan Euromir.
            Uzgodnijcie, Szanowni Państwo, stanowiska. Na pana Nowaka nic nie mam i nie mam
            zamiaru ustosunkowywać się do jego dzieła "merytorycznie". Gdybyś odczytała
            tekst Pana Euromira, to byś dobrze wiedziała, że tego się po mnie spodziewać
            nie można. "Daremny trud", że zacytuję klasyka. Czytam również to, co chcę, a
            chwilowo przynajmniej pana Musiała nie mam potrzeby czytać. Pana Grossa również
            recenzować nie będę, choć nie ze wszystkim się z nim zgadzam.
            Pozdrawiam również
            Felicia
    • Gość: Krzys52 Knocisz Euromir jak ten Smutny Profesor z REJSU... IP: *.proxy.aol.com 04.05.03, 07:03
      ...tamten zapewne takze nie mial szczescia u pan, chudzina smile)
      • ada08 Re: Knocisz Euromir jak ten Smutny Profesor z REJ 04.05.03, 15:51
        Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

        > ...tamten zapewne takze nie mial szczescia u pan, chudzina smile)

        Ten w kapelusiku ? Co grał w salonowca ? smile))

        Klaps !!!

        - Kto ?
        - Pan.
        - Nie.

        Klaps !!!

        - Kto ?
        - Ja.
        - Nie.

        smile))

        Za to Ty, Krzysiu, zażywasz niejakiego powodzenia u pań, nieprawdaż smile
        a.
        • Gość: Krzys52 Knocisz Euromir jak ten Smutny Profesor z REJSU... IP: *.proxy.aol.com 04.05.03, 18:24
          ada08 napisała:

          > Gość portalu: Krzys52 napisał(a):
          >
          > > ...tamten zapewne takze nie mial szczescia u pan, chudzina smile)
          >
          > Ten w kapelusiku ? Co grał w salonowca ? smile))
          >
          > Klaps !!!
          >
          > - Kto ?
          > - Pan.
          > - Nie.
          >
          > Klaps !!!
          >
          > - Kto ?
          > - Ja.
          > - Nie.
          >
          > smile))
          >
          > Za to Ty, Krzysiu, zażywasz niejakiego powodzenia u pań, nieprawdaż smile
          > a.
          ..
          ::::
          .
          Tak Ado - ten wlasnie smile) Ten sympatyczny pan w kapelusiku, co gral w
          salonowca surprised) Specjalista analityk.
          ..
          Co do mnie, natomiast to - wierz mi - jestem tylko skromny Krzys52. A juz
          szczegolnie ostatnimi czasy. smile)
          ..
          Pozdrawiam
          ..
          K.P.
    • felicia Z kąta kolejne wymiganie się od odpowiedzi... 04.05.03, 18:02
      Gość portalu: EUROMIR napisał(a):
      ) Pani Felicio - Mila Serwilistko,
      Panie Euromirze, miło mi żem miła, choć mniej miło, że mnie Pan uważa za
      serwilistkę. Ale - trudno. Wolno Panu.
      ) z postu niniejszego postanowilem uczynic osobny watek. Decyzje te podjalem,
      ) gdyz uwazam, ze postawa, ktora Pani (konsekwentnie) reprezentuje tu na FA,
      ) nie to, ze jest szeroko rozpowszechniona, ile, ze wysoce jest szkodliwa dla
      ) oddajacej sie tu zapalczywej lekturze mlodzi. Zatem niezwracanie uwagi na
      ) zagrozenia wynikajace z przyjecia przez dziatwe (na zewnatrz wygodnej i
      ) atrakcyjnej) postawy obskuranckiej, (ktora w sposob prawie doskonaly Pani tu
      ) reprezentuje) wobec stawiajacego nam stale, coraz to nowe wyzwania swiata -
      ) byloby zaniechaniem, za ktore odpowiedzialnosci, posiadajac - jak widac
      ) alternatywe - brac nie chce.

      Dla "bolszoj jasnosti" będzie w punktach:
      1. Z tego, co Pan powodu, czyli aby zwracać uwagę na aspekty postawy
      obskuranckiej, którą Pan uwposzechnia, od czasu do czasu tu z panem polemizuję.
      Jest to więc dość zabawne, iż jeden obskurantyzm zwraca się przeciw drugiemu.
      Piszę to specjalnie, panie Euromirze, aby przypiąć Panu łatkę, wiem bowiem, jak
      poważnie traktuje Pan swoją tu misję, pardon, Misję. Mój obskurantyzm dopuszcza
      mniejszą dozę powagi..
      2. Czy moja konsekwentność jest tak naganna, że Pan ją podkreśla? Moim zdaniem,
      warto tego właśnie uczyć; jeżeli już pisanie tu ma być jakimś posłannictwem.
      2. Czy gdyby moja opinia była szerzej rozpowszechniona a mniej (chociażby
      nieco) szkodliwa, to już by Pan dał mi spokój?

      ) Stad moj list do Pani. I jego specjalna, jako postu wiodacego ranga.
      ) Przedczoraj napisala Pani kolejny post - jak zwykle - naznaczony wlasciwym
      ) Pani pietnem goloslownosci.
      ) Czy jak zawsze - nie miala Pani czasu, albo ochoty, aby (zamiast cienko
      ) ironizowac) zadac sobie trud znalezienia jakichkolwiek merytorycznych
      ) argumentow potwierdzajacych gloszone przez Pania tezy ?

      Tak. Panie Euromirze, ja naprawdę nie odpowiadam za to, jak mnie kto odczyta.
      Skoro Pan nie rozumie tego, co piszę, nie wiem, dlaczego się Pan tak tą
      pisaniną przejmuje. Zdarza mi się nie rozumieć tego, co Pan tu podaje, ale
      wówczas z tym nie staram się polemizować. Mało tego, nie nachodzę Pana
      namolnie, żeby mi Pan wyjaśniał, co Pan miał na uwadze.

      ) Ilokroc wymieniam z Pania listy (zauwazylem) iz potrafie (czyzby zdolnosci
      ) prorocze) przewidziec zawartosc Pani ripost. Jak na razie jeszcze sie nigdy
      ) nie pomylilem. Latwo bywalo niestety przypuscic - co Pani napisze.
      ) Niepokojaco zawsze w Pani odpowiedziach ta sama mantra : - ze Pani sie nie
      ) chce, ze nie ma czasu, ochoty, a wlasciwie… i tak naprawde, to rzecz prze
      ) z
      ) nas dyskutowana totalnie Pani lekce sobie wazy… (Plocha, dziewczynska met
      ) oda
      ) polemiczna ?)

      Pewnie płocha, ale raczej kobieca, Panie Euromirze, niż dziewczyńska, niestety,
      a prawdę mówiąc, co to i za metoda. Ot, to są uniki, Panie Euromirze, ale skoro
      Pan tak doskonale przewiduje i nigdy się nie myli, jest dla mnie zagadką, po co
      mnie Pan ponownie wyciąga do tablicy. Żeby mnie ośmieszyć przed młodą widownią?
      Chyba tylko pani Ania się śmieje.

      ) A wiec wyglasza Pani poglady, a gdy czas ich bronic - a nie ma jak - ucieka
      ) Pani w przytoczone wyzej tlumaczenia.
      ) Wowczas to ironia, niechec do bronienia rzekomo oczywistych, gdyz
      ) politpoprawnych opinii - staje sie Pani jedyna bronia.

      Kolejna zagadka: dlaczego moje opinie uważa Pan za "oczywiste, gdyż
      politpoprawne". Może to kompliment, Panie Euromirze, ale może zgoła coś
      odwrotnego. A dlaczego moje opinie uważa Pan za "rzekomo" oczywiste? Jakoś nie
      dostrzegam, żeby Pan to uzasadniał, a i - szczerze mówiąc - nie zależy mi na
      tym. Ja Pana do kąta za to nie postawię.

      ) I tak, raz za razem konstatowalem, ze trudno z Pania dyskutowac skoro
      ) prezentuje Pani tak podwojna i falszywa, gdyz niespojna postawe.
      ??
      ) A jednak, wnioskuje - zgodzi sie Pani zapewne - w najwyzszym stopniu
      ) logicznie, iz (wbrew pozorom) akurat sprawa nagonki prokuratorskiej na
      ) prof.Nowaka wydala sie Pani , w jakis sposob istotna, gdyz mimo wszystko
      ) napisala Pani ten post, ktory teraz przedmiotem mojej jest krytyki.
      ) A coz jest w nim ciekawego ? Coz Pani pisze ?

      Nie wiem, czy pyta Pan retorycznie, co jest ciekawego w prof. Nowaku, czy pyta
      Pan nieretorycznie, co jest ciekawego w moim poście. Otóż, tyle i w jednym, i w
      drugim ciekawego, ile Pan w nim dostrzega.

      Dalej cytuje Pan mnie, pomijam więc ten cytat, z którego wynika, że w "dziele"
      (przepraszam, ale ironia jest jak najbardziej na miejscu, rozumiałby Pan to,
      gdyby miał tę pozycję w ręku) prof. Nowaka ja nie znalazłam nic, co kazałoby mi
      to dzieło: a. studiować, b. jego lekturę doprowadzić do końca.

      ) Tak, zgadzam sie z Pania Felicio - niechec do czytania ksiazek, tylko
      ) dlatego, iz sa one Pani ideowo niemile, wskazuje wyraznie na jakis (nie chce
      ) tego tutaj fenomenu, po imieniu dokladnie nazywac) wlasciwy Pani, specyficzny
      ) rodzaj intelektualnego ograniczenia.
      ) No coz, sam fakt, iz nie chce Pani programowo czytywac ksiazek zawierajacych
      ) tresci Pani wraze, lub obce - sam w sobie oczywiscie nie jest zbrodnia.
      ) Swiadczy jedynie - jak powiedziane w zdaniu powyzej.

      Programowo? Co za program mi Pan przypisuje? Nie wiem, dlaczego nie chce Pan
      dokładnie nazywać po imieniu owego fenomenu polegającego na niemożności
      odczytania dzieła tego rodzaju. Chętnie z diagnozą się zapoznam. Może robi Pan
      to z delikatności? Niech Pan sobie nie żałuje, Panie Euromirze. A gdyby Pan
      chciał, zapewne by Pan odczytał w moich słowach, że nie z powodu obcości
      ideowej przez inkryminowane dzieło przebrnąć nie mogłam.
      ) (OBS)
      ) Natomiast zjawiskiem zdecydowanie intelektualnie grozniejszym, jest
      ) zrealizowana w Pani poscie ambicja recenzowania ksiazek i artykulow
      ) prof.Nowaka - Pani sercu niemilego, a przecie historyka i publicysty o duzym
      ) dorobku - bez spelnienia podstawowego wymogu, wymogu zapoznania sie z
      ) Profesora pracami, z krytykowanym materialem.
      ) O czym to swiadczy ?
      ) Odpowiedz na to pytanie pozostawiam Pani.

      Bardzo dziękuję, Panie Euromirze, że pozostawia mi Pan jakąś furtkę i możliwość
      przeprowadzenia solennej samokrytyki lub choćby rachunku sumienia. Jeżeli o
      prof. Nowaka idzie, bardziej jest niemiły - jak Pan określił - mojemu umysłowi,
      niż sercu. Może Pan zamiast na szali serca, powinien też położyć jego dzieło,
      że tak powiem, na szali umysłu?

      ) Zapewne - tak jak zawsze - na przedstawione tu przeze mnie merytoryczne
      ) zarzuty wobec postaw i tresci zawartych w Pani liscie, postara sie Pani
      ) odpowiedziec zgodnie z kultywowana przez Pania od dawna tradycja - czyli nie
      ) odpowiadajac na argumenty, omijajac je, lekcewazac, wymawiajac sie brakiem
      ) czasu, nie wchodzac w polemike z meritum mojej krytyki, czepiajac sie stylu i
      ) ortografii mego postu, nieprawidlowego uzywania duzych liter itp.
      Pardon, Panie Euromirze, jeżeli idzie o duże litery, to nie ja! Najpierw Pan
      pisze, że sie czepiam, a dalej do tego czepiania mnie zachęca, zdecyduj się Pan!

      [...] UWAGA pomijam Pana cenne uwagi na temat politpoprawności i jakiejś mojej
      formacji, jak i ich związku z moją autoironią i moim ograniczeniem umysłowym.
      Pewnie się Pan tego spodziewał, nie chcę więc Pana jako proroka skompromitować.

      ) Zastanawiajaco jak latwo, bezwstydnie, w dalszej czesci postu, w tym samym
      ) lekcewazaco-ironizujacym stylu - pisze Pani , iz przyznaje sie do:
      ) ) b. antypolonizmu, którego dobitnym przejawem jest
      ) Ø obrzydzenie do tekstów pisanych polszczyzna kaleka,

      Rozbawił mnie Pan tym razem, choc zapewne chce mnie Pan obrazić. Wyjaśniam:
      dobitnym przejawem mojego polonizmu (dyplom cum summa laude) jest moje
      umiłowanie tekstów pisanych polszczyzną poprawną. Pan ma widać jakieś inne
      kryteria patriotyzmu, nie wnikam w nie...

      ) Oczywi
      • felicia Re: Z kąta dokończenie 04.05.03, 18:10
        ... > Oczywiscie trudno nie zgodzic sie z Pani niechecia do kalekiej
        polszczyzny.
        > Tym niemniej latwo mozna odniesc wrazenie, ze w przytoczonym powyzej zdaniu
        > bardziej istotny jest akcent polozony na Pani credo, anizeli formalna przecie
        > tylko tu niechec, czy krytyka - byc moze czesto nieudolnej, kulawej formy.
        Powyżej ma Pan przykłady swojej kulawej formy. Choćby owo nieszczęsne "tym
        niemniej", ale nie tylko. Wyżej używany przez pana "wiodący" to rusycyzm. Nie
        spomnę o lekce przez Pan proszę pana ważonej składni oraz interpunkcji.

        > Smutkiem ogarnia mnie mysl, iz tak latwo przyszlo Pani publicznie, Polakom,
        > po polsku oglasic swoj antypolonizm.
        Panie Euromirze, na Pana smutki chyba nic nie poradzę. Adiustować Pana ani
        prof. Nowaka na pewno nie będę. Zapędów nauczcielskich nie mam, zdaje się, że w
        przeciwieństwie do Pana.
        Ucz Pan dalej, Panie Euromirze. Trudno.
        Felicia
        PS.
        > Niestety caly czas drazy mnie obawa, iz zdaniem tym zakorespondowala Pani
        > (by ja wyrazniej podkreslic), z inna, kilka tygodni wczesniej wyrazona
        > mysla - iz najlepiej po polsku pisza polscy Zydzi.
        To nie ja napisłam, to pisał m.in. Tadeusz Gajcy. Przypomniałam o tym.
        Z pytaniem na temat intencji, z którymi pisałam o ew. wygranej LPR w wyborach
        powinien się Pan zwrócić do "Radia Jerewań", o ile istnieje. Jeżeli już nie
        działa, ktoś powinien je dla Pana odbudować.

        Szanowni Państwo, mili Czytelnicy, bardzo przepraszam za przynudzanie, ale
        skoro Pan Euromir był łaskaw mnie do kąta postawić, to mu odpowiedzieć
        powinnam. Tak to już jest z polemikami, że każda kolejna zawiera coraz więcej
        słów. Stąd rozmiary poprzedniego postu. Ale w końcu, nie musicie go czytać...
        A i tak, jak sądzę, Pan Euromir zarzuci mi, że manipuluję jego cennym tekstem
        dokonując w nim tendencyjnych cięć.
        Wyjaśniam więc, uprzedzając jego zarzuty, co następuje: istotnie dokonałam cięć
        tendencyjnych. W celu spędzenia popołudnia na czymś innym niż przekomarzanie
        się z Panem Euromirem; celowo używam określenia tak płochego. Pan Euromir
        zapewne tego nie pochwali. Ale nie wiem, jak dla Państwa, dla mnie pozostaje
        zagadką: po co wszczyna ze mną polemikę, choć wie, iż organiczniem do niej nie
        zdolna?! Gdy ktoś wie, proszę o odpowiedź, może być z hasłem "Zrozpaczony
        Chomik..."
        • kataryna.kataryna Zrozpaczony chomik 04.05.03, 18:30
          felicia napisała:

          > Szanowni Państwo, mili Czytelnicy, bardzo przepraszam za przynudzanie, ale
          > skoro Pan Euromir był łaskaw mnie do kąta postawić, to mu odpowiedzieć
          > powinnam. Tak to już jest z polemikami, że każda kolejna zawiera coraz więcej
          > słów. Stąd rozmiary poprzedniego postu. Ale w końcu, nie musicie go czytać...
          > A i tak, jak sądzę, Pan Euromir zarzuci mi, że manipuluję jego cennym tekstem
          > dokonując w nim tendencyjnych cięć.
          > Wyjaśniam więc, uprzedzając jego zarzuty, co następuje: istotnie dokonałam
          cięć
          >
          > tendencyjnych. W celu spędzenia popołudnia na czymś innym niż przekomarzanie
          > się z Panem Euromirem; celowo używam określenia tak płochego. Pan Euromir
          > zapewne tego nie pochwali. Ale nie wiem, jak dla Państwa, dla mnie pozostaje
          > zagadką: po co wszczyna ze mną polemikę, choć wie, iż organiczniem do niej
          nie
          > zdolna?! Gdy ktoś wie, proszę o odpowiedź, może być z hasłem "Zrozpaczony
          > Chomik..."


          Z prawdziwą przyjemnością przeczytałam Pani polemikę z Panem Euromirem, chociaż
          dalibóg pojęcia nie mam od czego się zaczęła - chyba muszę znaleźć wątek, który
          Pana Euromira sprowokował do wywwołania Pani do tablicy. Pyta Pani dlaczego Pan
          Euromir wszczyna z Panią polemikę. Wydaje mi się, że tu już należałoby zgłębić
          duszę Pana Euromira, który wydaje mi się być osobą wręcz uzależnioną od
          polemizowania, a ściślej rzecz biorąc od prezentowania swoich poglądów. Pani
          zaś jest do tego wymarzonym partnerem - jest Pani inteligentna, ładnie Pani
          pisze, cóż może być przyjemniejszego niż ograć Panią na posty, zabłysnąć na
          Pani tle - a tło jest wyraziste? Nie znam twórczości forumowej Pana Euromira aż
          tak dogłębnie ale wdałam się swego czasu w polemikę z nim w sławetnym apelu do
          Adama Michnika o ujawnienie tajemnicy akcji przekazanych synowi i od tamtego
          czasu mam Pana Euromira za osobę, która lubi sprowokować, zachęcić do dyskusji,
          po to, żeby zgromadzić wystarczającą grupę dyskutantów i kibiców przed którymi
          będzie mógł w niezmiernie wyrafinowanej formie prezentować swoje opinie, może
          jestem niesprawiedliwa ale dla Pana Euromira w postach adwersarzy najcenniejsza
          jest chyba możliwość odniesienia się do nich.
        • cheech Re: Do Felicii, w kwestii długości polemik... :)) 05.05.03, 00:09
          felicia napisała:

          > Tak to już jest z polemikami, że każda kolejna zawiera coraz więcej
          > słów.

          Droga Felicio, te-o-re-ticz-nie-tak, acz istnieje wyjątek, kóry zapewne jedynie
          potwierdza regułę, ale jest na tyle charakterystyczny, ze warto go przypomnieć.
          Oto w Irvingowskim "Świecie według Garpa" jest fragment, opisujący listowną
          polemikę bohatera (pisarza) z jedną ze swych czytelniczek. Polemika owa zaczyna
          zię od sążnistych epistoł, zawierających skomplikowane wywody, później
          korespondencja coraz bardziej, że tak powiem, "lakonicznieje", a ostatni list,
          wysłany przez Garpa do swej rozmówczyni, zawiera, o ile pamiętam, tylko trzy
          (w oryginale, w polskim przekładzie, łącznie z przyimkiem - cztery) słowa:
          "pocałuj mnie w d...". smile)))))

          Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dalszej, stałej pogody ducha. Cheech.
          smile))))
          • Gość: w@ga Do Wielce Szanownego Pane Euromira IP: *.red.retevision.es 05.05.03, 00:36
            Aby ograniczyc do minimum niezbednego moja wypowiedź napisze tylko kilka słów:
            Do budy Euromirze!!!!!!!!
            Zwróć łaskawie uwagę, że nie 'na drzewo' Ciebie Panie wysyłam. Głęboki humanizm
            przezemnie przemawia i ...........Litość.


            Pani Felicii a takoz i Katarynie całuje rączki i przesyłam fiołki
            dr.w@ga
            • Gość: EUROMIR DO SZANOWNEJ PANI FELICI IP: *.cm-upc.chello.se 05.05.03, 05:14
              Szanowna Pani Felicio,

              a jednak (przyznaje z wyrafinowanym smutkiem), osoby ostrzegajace mnie przed
              bezsensem prowadzenia z Pania (jakichkolwiek) rozmow - mialy (niestety dopiero
              teraz - dla mnie - ewidentna) racje.
              Przeczytalem oczywiscie (pilnie) Pani list.
              I coz ?

              Nic.

              Gdyz niewiele sie zmienilo.
              A z cala pewnoscia - nawrocic (!) Pani nie dalem rady.

              Jak zwykle, zacytowac (do znudzenia) moge jedynie to co juz (niestety) mowilem
              kilkakroc :

              "Przedczoraj napisala Pani kolejny post - jak zwykle - naznaczony wlasciwym
              Pani pietnem goloslownosci.
              Czy jak zawsze - nie miala Pani czasu, albo ochoty, aby (zamiast cienko
              ironizowac) zadac sobie trud znalezienia jakichkolwiek merytorycznych
              argumentow potwierdzajacych gloszone przez Pania tezy ?"

              Poniewaz naleze do osob, ktore jednak traca (po jakims czasie) cierpliwosc
              (wlasciwa bohaterskim Syzyfom), totez w zaistnialej sytuacji (a jaka jest kazdy
              widzi)- rezygnuje (z bolem serca oczywiscie), z jakichkolwiek prob podejmowania
              z Pania, w przyszlosci rozmow.

              Przyznaje, iz wreszcie (nawet ja uparciuch) musze uznac,ze starania moje (o
              dusze Pani) byly bezsensowne i (jak widac) od samego poczatku skazane na
              niepowodzenie. Oczywiscie wina za ten stan rzeczy obarczyc moge tylko samego
              siebie. Jak zwykle - bez sensu - zaufalem w ludzka - Pani (wydumana), dobra
              wole, i wrodzona, rowniez Pani (wydawalo mi sie) uczciwosc.

              No, coz - porazka. I przyjdzie mnie (niestety juz zawsze) z nia zyc.

              Pozdrawiam Pania :

              Euromir
              Kolejna porazka nie powinna spowodowac oczywiscie

              • felicia Ta ostatnia odpowiedź 05.05.03, 08:48
                Szanowny Panie Euromirze,
                napisał Pan:
                > a jednak (przyznaje z wyrafinowanym smutkiem), osoby ostrzegajace mnie przed
                > bezsensem prowadzenia z Pania (jakichkolwiek) rozmow - mialy (niestety
                dopiero
                > teraz - dla mnie - ewidentna) racje.

                Osobą ostrzegającą (?), a raczej może inforumjącą, iż rozmowa Pańska z mną jest
                bezesensem (?), a może raczej niemożnoscią dojścia do porozumienia, jestem ja
                sama. Nie wiem, czego się Pan po mnie spodziewał, ale ja z góry wiedziałam, że
                Pańskim wymogom nie sprostam.

                > Przeczytalem oczywiscie (pilnie) Pani list.
                > I coz ?
                > Nic.
                > Gdyz niewiele sie zmienilo.
                > A z cala pewnoscia - nawrocic (!) Pani nie dalem rady.

                Może gdybym wiedziała, iż pragnie mnie Pan nawrócić (???), dałabym Panu więcej
                szans na swobodne wypowiadanie się. Niestety, pozostawałam w przeświadczeniu -
                jak widać złudnym - że naszym celem jest wymiana poglądów, nazywana niekiedy
                rozmową.

                [Pański cytat z samego siebie pomijam, choć wiem, że to Panu sprawi przykrość,
                gdyż bardzo Pan lubi odczytywać po wielekroć własne słowa. Może gdyby
                podejmował Pan próby zrozumienia innych - choćby za cenę wielokrotnej lektury -
                więcej by rozumiał z czytanych tekstów?

                > Poniewaz naleze do osob, ktore jednak traca (po jakims czasie) cierpliwosc
                > (wlasciwa bohaterskim Syzyfom), totez w zaistnialej sytuacji (a jaka jest
                kazdy
                > widzi)- rezygnuje (z bolem serca oczywiscie), z jakichkolwiek prob
                podejmowania
                > z Pania, w przyszlosci rozmow.

                1. Cieprpliwość Syzyfa była (jest?) jakby wymuszona sytuacją... a bohaterskość?
                Śmiała teza.
                2. Przykro mi, że serce Pana boli, ale o sercu już pisałam wczoraj. Widocznie
                za często się Pan nim posługuje.

                > Przyznaje, iz wreszcie (nawet ja uparciuch) musze uznac,ze starania moje (o
                > dusze Pani) byly bezsensowne i (jak widac) od samego poczatku skazane na
                > niepowodzenie. Oczywiscie wina za ten stan rzeczy obarczyc moge tylko samego
                > siebie. Jak zwykle - bez sensu - zaufalem w ludzka - Pani (wydumana), dobra
                > wole, i wrodzona, rowniez Pani (wydawalo mi sie) uczciwosc.

                Inkryminuje mi Pan złą wolę i nieuczciwość. Trudno. Jakoś przeżyję. Zwłaszcza,
                iż nie będzie już mnie Pan stawiał do kąta. Stojąc w kącie - nie wiem, czy ma
                Pan za sobą to doświadczenie - ma się nie przepartą ochotę robić zza pleców
                nauczyciela w stronę klasy małpie miny. Jeżeli trochę Pana przedrzeźniałam,
                niniejszym przepraszam, zwłaszcza, jeżeli Pana to zabolało.

                > No, coz - porazka. I przyjdzie mnie (niestety juz zawsze) z nia zyc.
                > Pozdrawiam Pania :
                > Euromir
                > Kolejna porazka nie powinna spowodowac oczywiscie

                Nie wiem, czego "nie powinna...", ale mam nadzieję, że wróży to dobrze naszym
                kontaktom. Tak czy siak. Pozdrawiam Pana serdecznie, zwłaszcza, że do mojego
                pokoju na tak od Pana dalekim Ursynowie zawitało silne, nieomalże letnie
                słońce. To lubię!
                Felicia
                • Gość: cs137 Re: Ta ostatnia odpowiedź IP: *.client.attbi.com 05.05.03, 11:45
                  Droga pani Felicjo,

                  Zrobiła mi Pani ogromną przyjemność swoimi wypowiedziami w tym wątku. Otóz ja
                  też zostałem niedawno zjechany przez Euromira za uchylanie sie od
                  merytorycznej polemiki z Prof. Nowakiem i Grossem. Na moje nieśmiałe
                  wyjaśnienia, że szanującemu się osobnikowi nie przystoi wdawać się w żadne
                  polemiki z Nowakiem
                  • felicia Odpowiedź może nie ostatnia? 05.05.03, 12:18
                    Dziękuję za dobre słowo, ceesie z numerkiem. Jest tylko jedno
                    niebezpieczeństwo, tak zaakcentowana przez Ciebie nić porozumienia miedzy nami,
                    gwarantuje jedno: zostaniemy nazwani "stadem". Takie tu panują obyczje, czy
                    może raczej schematy myślowe. No i nie wiem, czy sobie zdajesz sprawę, że to co
                    właśnie uprawiamy, to już "nagonka".
                    Dziękuję za Puszkina, ostatniego listu nie znałam a dobry.
                    Przepraszam, jeżeli plączę litery, ale: a. piszę bardzo szybko (zaraz muszę
                    wyjść), b. w ferowrze porządków umyłam klawiatturę, scierając z niej to i owo...
                    Pozdrawiam z całą świadomością konsekwencji swojego czynu
                    felicia
                    • Gość: cs137 Re: Odpowiedź może nie ostatnia? IP: *.client.attbi.com 05.05.03, 17:44
                      felicia napisała:

                      Pani Felicjo! Jesli to bycie w stadzie bedzie razem z Pania, to godze sie na
                      wszystko!!!

                      Pozdr., Cs137

                      > Dziękuję za dobre słowo, ceesie z numerkiem. Jest tylko jedno
                      > niebezpieczeństwo, tak zaakcentowana przez Ciebie nić porozumienia miedzy
                      nami,
                      >
                      > gwarantuje jedno: zostaniemy nazwani "stadem". Takie tu panują obyczje, czy
                      > może raczej schematy myślowe. No i nie wiem, czy sobie zdajesz sprawę, że to
                      co
                      >
                      > właśnie uprawiamy, to już "nagonka".
                      > Dziękuję za Puszkina, ostatniego listu nie znałam a dobry.
                      > Przepraszam, jeżeli plączę litery, ale: a. piszę bardzo szybko (zaraz muszę
                      > wyjść), b. w ferowrze porządków umyłam klawiatturę, scierając z niej to i
                      owo..
                      > .
                      > Pozdrawiam z całą świadomością konsekwencji swojego czynu
                      > felicia
                  • d_nutka Re: Ta ostatnia odpowiedź ? 05.05.03, 20:08

                    "Anka ryżaja,
                    tiebie nienawizu ja."

                    no taka, rozumiem
                    felicja myła klawiaturę ceesa z myła mu literkę d

                    i co teraz?
                    za zbieżność innych danych nie ponosimy odpowiedzialności?
                    d_nutkaa
                    • felicia d_nutce 05.05.03, 20:22
                      d_nutka napisała:
                      > "Anka ryżaja,
                      > tiebie nienawizu ja."
                      >
                      > no taka, rozumiem
                      > felicja myła klawiaturę ceesa z myła mu literkę d
                      >
                      > i co teraz?
                      > za zbieżność innych danych nie ponosimy odpowiedzialności?
                      > d_nutkaa

                      d_nutko! Najpierw nie zrozumiałam, ale wreszcie dotarło. Śpieszę z
                      wyjaśnieniem: 1. klawiaturę szorowałam tylko sobie i po tej działalności
                      podejrzewam, że wobec takiego braku kwalifikacji, na sprzątaczkę nigdzie się
                      nie najmę;
                      2. zmyłam sobie głównie następujące litery: c, b, n, m, k, l, i, o p; jak
                      widzisz raczej pociągnęłam druciakiem po prawej stronie; to zapewne coś znaczy,
                      ale dokładnie nie wiem co, pewnie ktoś biegły hyżo rozszyfruje;
                      3. zbieżności danych nie ma, gdyż jak sądzę cees ma wykwalifikowaną siłę
                      sprzątającą albo wręcz wystarczająco dba o klawiaturę i czyścić jej nie musi.
                      4. a któż by chciał, śmiał i w ogóle maił potrzebę tak się lakonicznie z Tobą
                      żegnać!
                      5. w końcuś jest d_nutką, a nie d_anką!
                      Pozdrawiamsmile
                      • d_nutka Re: felici 05.05.03, 21:10
                        nie jeden smiał
                        nie jeden chciał
                        nie jeden miał taką potrzebę

                        oczywiście jeszcze mniej lakonicznie
                        ale ci specjaliści od lakonicznych śmiałosci,chęci i potrzeb tu bywają już
                        sporadycznie

                        gdzie indziej teraz śmią, chcą i mają potrzebę

                        pozdrawiam smile
                        d_nutka
                        śmiała, chciała i potrzebowała
                        • Gość: cs137 Danka ryzaja IP: *.physics.orst.edu 06.05.03, 19:54
                          Wersja z "Danka", owszem, tez jest, ale brzmi nieco
                          inaczej:

                          "Danka ryzaja,
                          Tiebje ABAZAJU ja".

                          Oba "z" z kropkami, ma sie rozumiec.

                          Ale Ty jestes czarna, d-nutko, nie ryza!

                          To znaczy, ja nie wiem, czy jestes czarna, ale
                          przypuszczam, ze nie moze byc inaczej. Bowiem przez te
                          kilka tygodni pobytu na Forum zdolalem sie zorientowac,
                          ze jestes, jak to mowia Amerykanie, "quite a character".
                          To znaczy, nie tyle nawet "quite a character", co "quite
                          a SCHWARTZCHARACTER". Od tego schwartzcharacteru zas
                          Twoje wlosy sa na pewno czarne jak wegiel! Zgadlem, a?


                          Wiec dopiero, gdybys sie ufarbowalas na ryzo, ja
                          moglbym zaczac wcielac ten wierszyk w czynow stal.
                          (Tak sie mowilo za czasow stalinowskich: przekuc idee w
                          czynow stal).

                          Pzdr., cs137
                          • d_nutka Re: Danka ryzaja 06.05.03, 20:37
                            Gość portalu: cs137 napisał(a):

                            > Wersja z "Danka", owszem, tez jest, ale brzmi nieco
                            > inaczej:
                            >
                            > "Danka ryzaja,
                            > Tiebje ABAZAJU ja".
                            >
                            > Oba "z" z kropkami, ma sie rozumiec.
                            >
                            > Ale Ty jestes czarna, d-nutko, nie ryza!
                            >
                            ).
                            >
                            > Pzdr., cs137


                            a ja nie znaju co to "abażaju"!
                            ja niegramotna w obcej mowie
                            tylko ten czołg "Rudy" to wiem skąd ma imię.
                            a ja nie czarna!
                            ja ryża właśnie jak ten "Rudy"
                            no, nie całkiem już ryża
                            ale to chyba jeszcze gorzej niż ten szwarccharakter, bo "rude są fałszywe"
                            tak jeszcze zdarza mi się usłyszeć

                            pzdr
                            d_nutka
                            • Gość: EUROMIR HOP! IP: *.cm-upc.chello.se 26.10.03, 02:39
                              Hop !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka