sz0k
16.03.07, 00:04
15 marca 2007
Hodowla bydła czyli
MANIFEST NORMALNOŚCI
Dziwię się wam, ludzie....
...właśnie: czy jeszcze "ludzie"? Czy jeszcze na świecie rządzi Homo
Sapiens - czy już tylko Homo Sovieticus, albo jego następca, Homo Europaeus?
Od ponad stu lat "postępowcy"wmawiali w ludzi, że są tylko bydlętami, że
właściwie niczym nie różnią się od zwierząt - a w jakiejś gazecie, bodaj
"Wyborczej", przeczytałem tryumfalny artykuł, że "człowiek tylko czterema
genami różni się od stonogi". I ta propaganda odniosła skutek: ludzie sami
uważają się za bydło - i pozwalają traktować się jak bydło.
Być może różnica między człowiekiem, a zwierzęciem jest tylko kulturowa -
ale jest. Fizycznie możemy nie różnić, ale mamy duszę - czy jak kto chce
nazywać tę cudowną cechę człowieka. Być może różnica jest mała - ale cała
nasza kultura dążyła, by ją powiększać. Dzisiejsza anty-kultura stara się ją
zminimalizować.
Różnica kulturalna między człowiekiem, a bydlątkiem, jest taka, że decyzje
człowieka szanujemy. Decyzji bydlęcia nie. Bydlę trzymamy na postronku, bo
może zrobić sobie krzywdę albo wejść w szkodę. Dorosły mężczyzna zaś ma prawo
zrobić sobie krzywdę - a jeśli wyrządzi szkodę, to ma za nią zapłacić. I to
jest ta podstawowa różnica.
Jak dzisiaj jesteśmy traktowani przez rządy: jak ludzie - czy jak bydło?
Jeśli ktoś każe mi zapiąć się pasem w moim własnym samochodzie - to traktuje
mnie dokładnie tak, jak chłop traktował krowę...
...to znaczy: traktował; przepisy Wspólnoty Europejskiej, zdaje się,
zakazują trzymania krowy na postronku; to ja w samochodzie muszę być przypięty
- na razie sam, ale już niedługo będą automaty nasuwające na mnie pasy - i
samochód bez ich zapięcia nie ruszy.
Krzywdy sobie zrobić nie możemy - ale za szkodę nie płacimy: jesteśmy (pod
przymusem) ubezpieczeni.
Doi się z nas pieniądze - i za te pieniądze utrzymuje się całe stado, oraz
szefostwo tej "Animal Farm". Tu nie ta poetyka - ale niedługo pokażę, że
zdziera się z nas 83% zarobionych pieniędzy - i ONI wydają je za nas.
Co zrobiłby Normalny Człowiek, gdyby ktoś przyszedł doń i powiedział:
"Człowieku: ile zarabiasz? 3000? Świetnie! Daj mi z tego 2400, ja potrącę na
siebie 600, a pozostałe 1800 wydam za ciebie - tak, że będziesz bardziej
zadowolony, niż gdybyś sam wydał na siebie te 3000!" Co by zrobił normalny
Człowiek? Kopa w sempiternę - za drzwi!
Homo Europaeus porykuje z radości, że ktoś chce się nim opiekować, i
głosuje na takich, którzy wezmą mu jeszcze więcej pieniędzy - za obietnicę, że
siano w żłobie będzie świeższe, niż do tej pory! Ma tylko jedną prośbę: by
dawać mniej owsa koniom, a trochę więcej siana im, krowom.
A konie rżą na odwrotną melodię.
Rzygać mi się chce, gdy czytam, że "rodzice hiszpańscy wyrazili radość, że
rząd zajmie się problemem otyłości ich dzieci". Moja suka wykazuje więcej
rozsądku: to ona karmi swoje szczeniaki i - mimo ufności - z pewnym
podejrzeniem patrzy, gdy im coś podtykam. A bydlę? Krowa zapewne się cieszy,
gdy ktoś zajmuje się jej cielakiem...
Zgroza mnie bierze - bo na resztki normalnych rodziców spadają kolejne
ciosy. Ostatnio "polski" "Rząd" szykuje ustawę karzącą grzywną - 5000 zł -
rodziców, którzy nie zaszczepią swoich dzieci!! Tyle się pisze, że niektóre
szczepienia mogą być szkodliwe - i nic! Nadal "rząd" wie lepiej, jak opiekowac
się moim dzieckiem. W interesie firm farmaceutycznych przerabia się ludzi na
bydlęta. Ale gdyby nie było to w interesie firm farmaceutycznych - byłoby tak
samo źle, tylko jeszcze głupiej.
Bydło nie myśli. Bydłu serwuje się hasełka typu: "Wszystkie dzieci są
nasze". Nikt z bydląt przecież nie pomyśli, że to oznacza; "Moje dziecko nie
jest już moje; jest nasze". Co w praktyce oznacza, że to p.Minister je
szczepi, je wychowuje... Cóż: szczeniak będzie moim psem, będzie mi służył -
więc jest normalne, że to ja, a nie jego rodzice, pies i suka, decydują o
tresurze. Ale żeby tak samo z człowiekiem?
Przecież gdy w 1901 roku we Wrześni rząd pruski postanowił zmienić tylko
język, w jakim wykładany był jeden przedmiot (religia) nie zmieniając jego
treści - wybuchnął strajk szkolny. Dziś kolejni ministrowie zmieniają treści
programów, zmieniają przedmioty - a rodzice to pokornie akceptują, liżąc
dobrych panów po rękach - że tak dbają o ich dzieci.
Tak robi moja suka. Ale człowiek?
Dwa lata temu w USA, w Utah, dziecko było poddane chemioterapii. Po kilku
miesiącach tej nieprzyjemnej kuracji, część lekarzy twierdziła, że już
wystarczy - a część, że trzeba ją jeszcze kontynuować. Na nieszczęście wśród
tych ostatnich był lekarz prowadzący (który miał przecież interes w
kontynuacji - bo brał za to spore pieniądze...). Rodzice mimo to zabrali
dziecko ze szpitala. Efekt: ścigała ich policja - i oskarżono ich o kidnapping!!!
Cóż: dawniej "kidnappingiem" było zabranie dziecka rodzicom. Teraz dzieci
są "nasze", czyli państwowe; i rodzice bezczelnie ukradli państwowe dziecko,
cudzą własność!
Co zrobi farmer, gdy byk z krową wyprowadzą, łamiąc ogrodzenie, swoje cielę
z zagrody, gdzie on je umieścił? Przyleje obojgu bydlakom - a cielę umieści
tam, gdzie on chce.
To właśnie robią z nami ONI.
Jeśli już jesteśmy przy zwierzętach: ONI mają jeszcze inne piękne hasełko:
"Zwierzęta należy traktować tak samo, jak ludzi". Piękne hasło - dopóki się
nie dojrzy, że jest ono równoważne hasłu: "Ludzi należy traktować tak samo jak
zwierzęta". Dziś jest "wola polityczna" by staruszkom aplikować euthanazję;
przecież dokładnie to samo robi się z innymi bydlętami - czy-ż nie?
Ludzie: czy jeszcze jesteście ludźmi - czy tylko bydlakam?
Oczywiście: zawsze większość ludzi chciała, by się nimi opiekować - byle
dobrze. Szli pod opiekę feudałów, wisieli u klamki pańskiej - i byli
zadowoleni. Jednak dopiero d***kracja spowodowała, z to Większość narzuciła
swe obyczaje reszcie. "Ja lubię, jak mnie pod przymusem szczotkują i
przycinają kopyta - to niech wszystkich pod przymusem szczotkują i przycinają
kopyta".
Czasem mam wrażenie że ONI testują swoje bydełko, do jakiego stopnia już
zgłupiało i można zrobić z nim, co się chce. Do czego innego mogą służyć takie
pomysły jak "małżeństwa homosiów"? Jednak w miarę, jak to trwa i się rozwija,
zaczynam mieć przerażające podejrzenie:
ONI, dwa pokolenia wcześniej ludzie inteligentni, wychowywali swoje
dzieci w tych samych szkołach - i obecnie ONI, to... również bydlęta! Durne,
tępe bydlaki marzące tylko żarciu, piciu i ekscesach seksualnych. Widać to po
sprawie "Globalnego ocieplenia". ONI naprawdę wydaja się wierzyć, w
"zagrażające nam" ocieplenie! Choć przecież nie trzeba robić badań
geologicznych: wystarczy wiedzieć, że "Grenlandia" to ląd, na którym ok. 900
roku kwitły cytryny - a, jak też wiemy, Europa nie została zalana przez
oceany. Trzeba też być kompletnym kretynem, by uwierzyć, że lodowce
Antarktydy, ogrzane z -40'C do -35'C - zaleją nagle cały świat.
A ONI wydają się sami w to wierzyć. Nadzorcy bydła stali się głupsi od
chudoby, którą się opiekują...
Piszę to - po raz któryś powtarzając te myśli - jak rozbitek, który wrzuca
papier w butelce w odmęt oceanu Internetu. Przecież gdzieś jeszcze są LUDZIE!
Nie jestem na świecie sam, nie wszyscy jeszcze zbydlęcieli do cna, w
niektórych tli się jeszcze iskra człowieczeństwa! Zbuntujmy się, do cholery!
Obalmy ten system!
Jak można godzić się na ustrój, w którym bydlęta decydują o losie ludzi? Ja
nie mam nic przeciwko temu, by ktoś chciał być traktowany jak nierogacizna -
czyli żyć w "państwie opiekuńczym". Ale człowiek, który nie chce decydować o
własnym losie, nie powinien w głosowaniu decydować o losie innych!
Bydło niech sobie porykuje - a my musimy żyć! Bydło myśli o pełnym żłobie -
my myślimy w wyprawach w Kosmos. Przyszłość Ludzkości (jeśli ma przetrwać)
zależy od tego, czy zwyciężą lud