jenisiej
14.05.07, 14:28
Adam Michnik musiał zdać sobie sprawę, że znakomita większość ludzi, dla
których był niegdyś autorytetem, dawno przestała mu ufać. W tej sytuacji
zdecydował się poprzeć rozwiązanie, które bez wątpienia przyprawia go
niezmiennie o bojaźń i drżenie - otwarcie archiwów IPN - w nadziei, że jego
głos wywoła automatycznie alergiczny sprzeciw. To jednak błąd: ci, których
chce zwieść, zwykli myśleć samodzielnie w odróżnieniu od topniejącej garstki
jego najwierniejszych apologetów.
A może wyrok TK umocnił go w wierze, że zwolennikom jawności nie uda się
przeprowadzić tego radykalnego wariantu, więc właśnie jego lansowanie pozwoli
kolejny raz odsunąć okołolustracyjne zagrożenia ad calendas Graecas?
Bo chyba nikt przytomny nie podejrzewa Michnika o szczere przywiązanie do
idei oczyszczającej mocy prawdy?