Gość: j. w.
IP: 12.88.90.*
28.03.01, 06:38
Przeczytałem książkę Grossa jednym tchem. Ściągnąłem ją do komputera przez
Internet. Dwa pytania mnie interesują: jedno - setki lat byli sąsiadami i nagle
taka tragedia, dlaczego? - drugie: dlaczego Gross narzucił takie tempo, które
zatyka dech przy czytaniu, aby nie tylko przekonać, że ma rację, ale aby w to,
co pisze, bezwzględnie uwierzyć? - Po przeczytaniu jest tylko zdumienie, a
jakie to wiadomo. Czyn ludobójczy. Jeśli Polacy to zrobili, to musiała ich
ogarnąć rozpacz, albo obłęd. I zapomnieli, że to czyn ludobójczy. Czuję, że
jest to zemsta za coś, jeśli to tak było, jak pisze Gross. Bez powodu nikogo
się nie morduje. Poza tym kwestia: kto inspirował? W prawie karnym wszystkich
cywilizowanych państw inspirator zbrodni, jest współodpowiedzialny za jej
dokonanie. Jak to możliwe, aby Niemcy w tym nie maczali palców? Czy była
możliwa w strategii i dyscyplinie wojennej taka rzeź bez ich wiedzy? Nikogo za
to nie ukarali, a więc tego nie tylko chcieli, ale musieli sprawę pchnąc w tym
kierunku, jaki zaplanowali. Musiał być od kogoś nakaz, czy mógł taki nakaz
wydać burmistrz? Na ogół to byli ludzie poważani przez społeczeństwo.
Najmniejszy udział kogokolwiek w tej zbroni należy potępić. Pokazywanie palcem
tylko w jednym kierunku bez stuprocentowego dowodu spowoduje tylko wzrost
nienawiści, a przepraszający tylko się ośmieszą. Jedyny ratunek to obopólne
pojednanie i wzajemne uznanie wartości ludzkich obydwu narodow.
jw