Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
03.06.03, 22:47
Piotr Cieśliński 01-06-2003, ostatnia aktualizacja 02-06-2003 12:17
Nadchodzi dzień odkrycia całej prawdy o Marsie. Wkrótce dowiemy się, czy
wciąż okresowo płynie tam woda oraz ile lodu skrywa się w wiecznej
zmarzlinie skuwającej grunt. I najważniejsze - czy kiedykolwiek było tam
życie, a może wciąż jeszcze jest...
Od pewnego czasu sondy kursują między Ziemią i Marsem z regularnością
ekspresów. "Pociągi" odchodzą co 26 miesięcy. Wtedy bowiem planety są w
najlepszym położeniu i lot wymaga minimalnej ilości paliwa. Właśnie w
czerwcu tego roku wypada data kolejnego kursu.
Będzie tłoczno. Na Marsa chcą się zabrać aż trzy sondy: dwie amerykańskie i -
po raz pierwszy - europejska. Ich celem jest lądowanie na powierzchni
planety. Po co? Sondy, które już krążą po orbicie Marsa, przekazały nam
wielce intrygujące zdjęcia. Widać na nich puste doliny, kaniony i świeże
koryta, którymi - jak zaklinają się geologowie - jeszcze całkiem niedawno
mogły płynąć rzeki i strumienie, a także suche niecki, które mogły niegdyś
być dnem jezior i mórz. Inne obserwacje wskazują na dość świeżą działalność
wulkaniczną i wciąż rozgrzane wnętrze planety. Chcemy się przekonać
ostatecznie, czy nie jest to tylko złudzenie.
Europa rusza na planety
Europejska Agencja Kosmiczna, która dotychczas tylko podłączała się do misji
amerykańskich, postanowiła w końcu umieścić na Czerwonej Planecie własnego
wysłannika - sondę Mars Express. Ma ona wystartować w poniedziałek (2
czerwca) z kosmodromu Bajkonur o 19.45 naszego czasu na czubku rakiety Sojuz.
Za pół roku, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, sonda dotrze do celu.
Wejdzie na orbitę planety i co najmniej przez dwa lata będzie się
przypatrywała jej powierzchni i atmosferze. Jej radar może przeniknąć aż 3
km marsjańskiej skorupy w poszukiwaniu uwięzionej tam wody. Zaraz na
początku misji oddzieli się od niej lądownik Beagle-2 skonstruowany przez
Brytyjczyków (nazwany na cześć statku, którym podróżował i na którym
prowadził badania Karol Darwin, kiedy tworzył teorię ewolucji). Beagle-2
jest maleńki. Ma ledwie metr średnicy (nie wliczajac w to pięciu okrągłych
baterii słonecznych, które niczym platki kwiatu rozłożą się tuż obok), a
waży niecałe 50 kg. Nie ma kół ani gąsienic. Będzie stał tam, gdzie
wyląduje. Ruchomy będzie tylko wysięgnik, na którym brytyjscy uczeni
umieścili całą galerię przyrządów (kamery, spektrometr, sondy), a także
wiertło i "kreta" do zagłębiania się w grunt i skały.
Możliwość sięgnięciapod powierzchnię jest bowiem kluczowa. Beagle-2
zaopatrzono w mikrolabolatorium, które będzie szukało śladów życia.
Tymczasem surowe warunki panujące na Marsie sprawiają, że sama powierzchnia
niemal na pewno jest całkiem jałowa. Życie może kryć się tylko pod spodem.
Naukowcy przyjrzą się najpierw otoczeniu lądownika za pomocą panoramicznej
kamery, a potem wybiorą odpowiednie miejsce do penetracji. Sięgnie tam ramię
Beagle-2, a potem specjalna szlifierka zetrze pył i zwietrzały materiał, by
odsłonić gołą skałę. Będzie można się jej dokładnie przyjrzeć przez
mikroskop i zbadać, czy nie ma tam jakichś mikroorganizmów lub ich
skamielin. "Kret" umieszczony na końcu długiej sprężyny może zagłębiać się w
grunt i pobierać próbki (podobno nawet z głębokości 1,5 m!). Zostaną one
podgrzane i odparowane w specjalnych "kuchenkach", a spektrometr zmierzy w
nich zawartość różnych izotopów węgla. Na Ziemi żywe organizmy gromadzą
więcej węgla C-12 niż martwa natura.
Beagle będzie również szukać obecności metanu w atmosferze. Ten gaz jest
szczególnie czułym wskaźnikiem aktywności biologicznej. Jest bardzo
nietrwały - jeśli nie produkują go jakieś żywe istoty, nie ma szans, by
zachował się długo na Marsie.
Lądownik ma osiąść w wielkim basenie Isidis Planitia o średnicy 1600 km,
położonym na granicy wyżynnego południa i nizinnej północy Marsa. Płaski
basen jest bardzo dogodnym miejscem na lądowanie, a jednocześnie
interesującym obszarem badań. Jeśli na planecie krążyła kiedyś woda, to tam
musiały się zbiegać liczne spływające z gór rzeki, które znosiły organiczne
osady.
Amerykanie mają kółka
Beagle-2 kosztował ok. 60 mln dolarów. Bardzo niewiele jak na tak
skomplikowaną misję. Czy sobie poradzi? Amerykanie z niedowierzaniem kręcą
głowami. Nawet częściowy sukces byłby sensacją. Brytyjczycy nigdy wcześniej
nie konstruowali lądownika kosmicznego. - A my najlepiej wiemy, jakie to
trudne - mówi Bruce Murray, były szef Jet Propulskion Laboratory z Pasadeny,
gdzie powstaje większość amerykańskich sond planetarnych. Wprawdzie w 1997
roku Pathfinderowi udało się wylądować, ale już dwa lata później nie
powiodła się misja Polar Landera. Sondy lecące na Marsa tak często
przepadały, że naukowcy żartowali, iż czyha tam na nich wielki galaktyczny
potwór.
Amerykańskie lądowniki są dużo większe, cięższe i kilka razy droższe od
Beagle-2. Pierwszy ma ruszyć w drogę 8 czerwca, a drugi - 25 czerwca.
Wylądują w styczniu przyszłego roku. Będą to bliźniaczo podobne łaziki.
Każdy na swych sześciu kołach (niezależnie kierowanych i napędzanych) jest w
stanie przemierzyć dziennie do stu metrów. Po drodze będą badać skały,
niczym geologowie, oraz robić panoramiczne zdjęcia krajobrazu, jak turyści.
Dzięki komputerom i oprogramowaniu są bardzo samodzielne. Tylko raz dziennie
będą dostawały z Ziemi harmonogram prac, który następnie będą same
realizowały. Wielominotowe opóżnienie w łączności między Marsem i Ziemią
uniemożliwia bowiem bezpośrednie zdalne sterowanie.
Jeden z łazików osiądzie na równienie Meridiani Planum, gdzie wykryto
specyficzny minerał - hematyt (tlenek żelaza) - który na naszej planecie
zwykle powstaje w obecności wody. Drugiemu łazikowi przeznaczony jest krater
Guseva po przeciwnej stronie planety, który - jak się podejrzewa się - był
niegdyś wypełniony wodą.
Miejmy nadzieję, że tegorocznej licznej armadzie z Ziemi tajemnice Czerwonej
Planety nie będą się dłużej opierać. Polscy naukowcy z Centrum Badań
Kosmicznych PAN w Warszawie szczególnie dziś trzymają kciuki za start sondy
Mars Express, bo na jej pokładzie znajduje się wykonany przez nich
spektrometr (będzie analizował minerały na powierzchni, a także zapylenie
atmosfery). Siedem lat temu podobny polski przyrząd wylądował w Oceanie
Spokojnym wraz z rosyjską sondą Mars '96, której nie udało się zbyt daleko
odlecieć od Bajkonuru wskutek awarii rakiety
Bezpośrednia transmisja dzisiejszego startu sondy z Bajkonuru w internecie:
esa.capcave.com/esa/marsexpress/index.html . Początek o 19.15.
Więcej w internecie
* Misja NASA (łaziki):
mars.jpl.nasa.gov/mer/
* Misja europejska (Mars Express):
sci.esa.int/marsexpress/
www.esa.int/SPECIALS/Mars_Express/
www.beagle2.com/project/index.htm
mars.jpl.nasa.gov/express/
www.spaceflightnow.com/mars/marsexpress/030528overview.html
Wersja do druku Wyślij znajomym Podyskutuj na forum