Dodaj do ulubionych

1 sierpnia 1944 r.

IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 07:38
Czy decyzja o powstaniu była słuszna czy też nie zależy od punktu widzenia.
Ale niezależnie od tego naród, który zapomina o swej historii przestaje być
Narodem
Obserwuj wątek
    • gini Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 09:24
      Ogolna tendencja jest taka, zapomniec, zohydzic, opluc.Temat jakos ,nie chwyta,
      mozna sie bylo spodziewac.
      Pozdrawiam smutno troche.
      • mr_watchman Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 09:29
        gini napisała:

        > Ogolna tendencja jest taka, zapomniec, zohydzic, opluc.

        To nie jest tendencja, ale spojrzenie na powstanie z perspektywy minonych 59
        lat. Powstanie przyniosło nam tylko śmierć i zniszczenie, z czego więc tu się
        cieszyć, co tu chwalić?

        > Temat jakos ,nie chwyta, mozna sie bylo spodziewac.

        Och, tak! Porozdrapujmy stare rany, niech się jeszcze nie goją.
        • gini Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 09:33
          mr_watchman napisał:

          > gini napisała:
          >
          > > Ogolna tendencja jest taka, zapomniec, zohydzic, opluc.
          >
          > To nie jest tendencja, ale spojrzenie na powstanie z perspektywy minonych 59
          > lat. Powstanie przyniosło nam tylko śmierć i zniszczenie, z czego więc tu się
          > cieszyć, co tu chwalić?
          >

          To jest ocena skutkow Powstania , co nie znaczy wcale, ze trzeba opluwac tych
          co zgineli, tych co walczyli.
          > > Temat jakos ,nie chwyta, mozna sie bylo spodziewac.
          >
          > Och, tak! Porozdrapujmy stare rany, niech się jeszcze nie goją.
          To nie jest rozdrapywanie ran= to jest historia.Przstac uczyc historii, bo nie
          zawsze jest piekna, bo bywa bolesna?

          Powiedz Zydom zeby zapomnielio holocauscie, zaprzestali marszow zywych,
          zapomnieli o powstaniu w gettcie, czemu ciagle rozdrapuja rany?
          • mr_watchman Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 09:43
            gini napisała:

            > To jest ocena skutkow Powstania , co nie znaczy wcale, ze trzeba opluwac
            > tych co zgineli, tych co walczyli.

            Ja ich nie opluwam, a jedynie nazywam po imieniu podjęcie decyzji o wybuchu
            powstania - a decyzja była po prostu tragicznie głupia i szkodliwa.

            > To nie jest rozdrapywanie ran= to jest historia.

            Tak samo jak powstanie kościuszkowskie i listopadowe albo bitwa pod Legnicą w
            1241r. Może o nich też porozmawiamy?

            > Przstac uczyc historii, bo nie zawsze jest piekna, bo bywa bolesna?

            Nie twierdzę, że należy przeinaczać albo przemilczać historię - skąd ten
            pomysł? Ja tylko nie chcę, aby wmawiano mi, że powstanie przyniosło cokolwiek
            dobrego dla Polski. Chyba że się mylę, masz zatem szansę oświecić mnie, co
            Polska i Polacy zyskali dzięki powstaniu.

            > Powiedz Zydom zeby zapomnielio holocauscie, zaprzestali marszow zywych,
            > zapomnieli o powstaniu w gettcie, czemu ciagle rozdrapuja rany?

            Ależ ja nikomu nie zabraniam odwoływania się do historii. Mnie jedynie nie
            podoba się tzw. oficjalna ocena powstania warszawskiego. A tego, jak Żydzi
            oceniają powstanie w getcie, nie mogę im zabronić.
            • Gość: ZYSK Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 09:53
              mr_watchman napisał:

              > Ja ich nie opluwam, a jedynie nazywam po imieniu podjęcie decyzji o wybuchu
              > powstania - a decyzja była po prostu tragicznie głupia i szkodliwa.

              No proszę Watchman nazywa decyzję "tragiczną", "głupią " i szkodliwą !!( po
              prostu)

              Pewno tak samo nazywa nawoływanie rosyjskiej radiostacji do powstania !!

              > Nie twierdzę, że należy przeinaczać albo przemilczać historię - skąd ten
              > pomysł? Ja tylko nie chcę, aby wmawiano mi, że powstanie przyniosło cokolwiek
              > dobrego dla Polski. Chyba że się mylę, masz zatem szansę oświecić mnie, co
              > Polska i Polacy zyskali dzięki powstaniu.

              Jak wiadomo, działać należy tylko dla zysku
              Jak wiadomo nie należy podejmować wysiłku by być niezależnym, bo co komu po
              niezależności !

              > Ależ ja nikomu nie zabraniam odwoływania się do historii. Mnie jedynie nie
              > podoba się tzw. oficjalna ocena powstania warszawskiego. A tego, jak Żydzi
              > oceniają powstanie w getcie, nie mogę im zabronić.

              Jak można ocenić decyzję o próbie uzyskania niepodległości ??
              TYLKO NEGATYWNIE !!! ZWŁASZCZA JAK TO ROBIĄ POLACY
              • brennton Polsce powstanie nie przynioslo nic, ale 01.08.03, 09:58
                mimo to chwala tysiacom walczacym mlodych ludzi.

                przynioslo za to korzysci Zachodowi.
                Rosjanie musieli sie zatrzymac nad Wisla (udajac slabosc)
                i rok pozniej w 1945 dotarli tylko do Laby, a nie do Hannoveru.
                Mimowolnie, naturalnie, uratowalismy kawalek Niemiec od komunizmu.
                • mr_watchman Re: Polsce powstanie nie przynioslo nic, ale 01.08.03, 10:04
                  brennton napisał:

                  > mimo to chwala tysiacom walczacym mlodych ludzi.

                  Człowieku, daruj ten patos. Cześć i chwała wojom Mieszka I, którzy zginęli pod
                  Cedynią.

                  > przynioslo za to korzysci Zachodowi.
                  > Rosjanie musieli sie zatrzymac nad Wisla (udajac slabosc)
                  > i rok pozniej w 1945 dotarli tylko do Laby, a nie do Hannoveru.
                  > Mimowolnie, naturalnie, uratowalismy kawalek Niemiec od komunizmu.

                  No dobrze, ale ja pytam, co my, POLSKA i POLACY, zyskaliśmy na tej imprezie?
                  • Gość: Zysk Re: Polsce powstanie nie przynioslo nic, ale IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 10:28
                    mr_watchman napisał:

                    > brennton napisał:
                    >
                    > > mimo to chwala tysiacom walczacym mlodych ludzi.
                    >
                    > Człowieku, daruj ten patos. Cześć i chwała wojom Mieszka I, którzy zginęli
                    pod
                    > Cedynią.
                    >
                    > > przynioslo za to korzysci Zachodowi.
                    > > Rosjanie musieli sie zatrzymac nad Wisla (udajac slabosc)
                    > > i rok pozniej w 1945 dotarli tylko do Laby, a nie do Hannoveru.
                    > > Mimowolnie, naturalnie, uratowalismy kawalek Niemiec od komunizmu.
                    >
                    > No dobrze, ale ja pytam, co my, POLSKA i POLACY, zyskaliśmy na tej imprezie?

                    Jak wiadomo on stracił jako Polak !! bo mógł zostać obywatelem republiki
                    rosyjskiej, a tak co ?
                  • brennton Twoje pytanie ex post 01.08.03, 10:31
                    jest bez sensu.
                    napisalem w tytule mojego postu, co zyskalismy.

                    Prawidlowe pytanie jest, czy cos moglismy zyskac.?
                    1-go sierpnia nic.
                    Ale w nieco pozniejszym terminie powstanie moglo byc udane.
                    Niemcy mogli sie tez sami wycofac z Warszawy, robiac Rosjanom "souvenir".
                    Chociaz nawet, gdyby powstanie zwyciezylo i Polska uzyskala status
                    Czechoslowacji (demokracja i czesciowa zaleznosc od ZSRR)
                    i tak nie wiadomo, czy Rosjanie nie zalatwiliby nas w 1948, jak Czechow.

                    Tak czy tak, wiele pytan pozostanie bez odpowiedzi.
                    • mr_watchman Re: Twoje pytanie ex post 01.08.03, 10:43
                      brennton napisał:

                      > jest bez sensu.
                      > napisalem w tytule mojego postu, co zyskalismy.

                      A więc teraz z sensem odpowiadam ci, że się zgadzam.

                      > Prawidlowe pytanie jest, czy cos moglismy zyskac.?
                      > 1-go sierpnia nic.
                      > Ale w nieco pozniejszym terminie powstanie moglo byc udane.

                      Nie zrozum, że jestem złośliwy, ale ostatnio nie wyszło mi ciasto (zrobił się
                      zakalec), mimo że się starałem. A przecież mogło być takie smaczne.
                      A na poważnie - w zasadzie to trudno mi usprawiedliwiać tę głupotę (jak chcą
                      jedni) albo wolnościowy zryw (jak chcą inni), skoro skutkiem powstania są same
                      straty. Nie jestem aż takim samarytaninem, aby z wyczuciem i rozwagą pochylić
                      się nad trudną sytuacją ówczesnych decydentów, jak to zapewne zrobi Wyborcza.

                      > Niemcy mogli sie tez sami wycofac z Warszawy, robiac Rosjanom "souvenir".
                      > Chociaz nawet, gdyby powstanie zwyciezylo i Polska uzyskala status
                      > Czechoslowacji (demokracja i czesciowa zaleznosc od ZSRR)
                      > i tak nie wiadomo, czy Rosjanie nie zalatwiliby nas w 1948, jak Czechow.
                      > Tak czy tak, wiele pytan pozostanie bez odpowiedzi.

                      Owszem, ale ruiny Warszawy i śmierć tysięcy ludzi to fakt. Ja rozumiem, że gdy
                      drwa rąbią, to wióry lecą, ale tym razem to sami się porąbaliśmy na własne
                      życzenie.
                      • brennton nie bardzo rozumiem, kogo krytykujesz? 01.08.03, 10:48
                        mnie, czy przywodcow Powstania?
                        stwierdzilem wyraznie, ze jezeli powstanie w ogole powinno wybuchnac,
                        to w pozniejszym terminie.
                        • mr_watchman Re: nie bardzo rozumiem, kogo krytykujesz? 01.08.03, 10:52
                          brennton napisał:

                          > mnie, czy przywodcow Powstania?

                          Przywodcow Powstania - to chyba logiczne, za co mam krytykować ciebie?

                          > stwierdzilem wyraznie, ze jezeli powstanie w ogole powinno wybuchnac,
                          > to w pozniejszym terminie.

                          Czyli kiedy (tak orientacyjnie - nie pytam o datę, ale o sytuację polityczną)?
                          • brennton pozostaja nam spekulacje. 01.08.03, 11:01
                            Z pewnoscia moment rzeczywistego ruszenia ofensywy radzieckiej
                            na polnoc, lub poludnie od Warszawy, bylby korzystniejszy.
                            Niemcy musieliby skierowac tam czesc swoich wojsk,
                            a Rosjanie nie mogliby sie wykrecac, ze nie maja sil, aby nam pomoc.
                            • mr_watchman Re: pozostaja nam spekulacje. 01.08.03, 11:20
                              brennton napisał:

                              > Z pewnoscia moment rzeczywistego ruszenia ofensywy radzieckiej
                              > na polnoc, lub poludnie od Warszawy, bylby korzystniejszy.

                              Ale chyba nie po zajęciu Warszawy przez Rosjan?
                              • brennton nie zrozumialem pytania 01.08.03, 11:23
                                • mr_watchman Re: nie zrozumialem pytania 01.08.03, 11:51
                                  Gdyby powstanie wybuchło na terenach zajętych (wyzwolonych, jak chcą
                                  niektórzy) przez Rosjan, trudno byłoby udowodnić tezę, że walczymy ze wspólnym
                                  wrogiem - hitlerowskim okupantem.
                                  • brennton dziekuje za wytlumaczenie 01.08.03, 12:02
                                    ale to jest raczej oczywiste?
                                    • mr_watchman Re: dziekuje za wytlumaczenie 01.08.03, 12:03
                                      brennton napisał:

                                      > ale to jest raczej oczywiste?

                                      Więc kiedy i gdzie powinno wybuchnąć powstanie?
                      • alfalfa Re: Twoje pytanie ex post 01.08.03, 14:01
                        Idąc logiką Twoich argumentów należy surowo ocenić próbę obrony w 39. Przecież
                        kazdy wiedział jak słaba jest armia polska, a jak nie wiedział to kilka
                        pierwszych dni walki powinno przekownać. Trzeba był się poddac 10.09. Po co
                        Westerplatte czy Hel walczyło? Najmniejszych szans. itd. Polacy powinni byli
                        wszyscy podpisać volkslistę a nie "bawić się" w AK. Przywódców powstania w
                        gettcie też nalezy skrytykować itp. itd.
                        • mr_watchman Re: Twoje pytanie ex post 01.08.03, 14:12
                          alfalfa napisał:

                          > Idąc logiką Twoich argumentów należy surowo ocenić próbę obrony w 39.
                          > Przecież kazdy wiedział jak słaba jest armia polska, a jak nie wiedział to
                          > kilka pierwszych dni walki powinno przekownać.

                          1. Pretensje o słabość armii proszę kierować do naszych przedwojennych
                          przywódców.
                          2. Centrum dowodzenia naszą armią przypominało raczej pożar w burdelu niż
                          sztab wojskowy. Zapewniam cię, że nawet uzbrojona w broń XXI wieku armia
                          dowodzona przez czterolatka szybko by przegrała.
                          3. Weź pod uwagę ten drobny fakt, że Rosjanie zaczęli nas "wyzwalać" już 17
                          września.

                          > Trzeba był się poddac 10.09. Po co Westerplatte czy Hel walczyło?
                          > Najmniejszych szans. itd. Polacy powinni byli wszyscy podpisać volkslistę a
                          > nie "bawić się" w AK. Przywódców powstania w gettcie też nalezy skrytykować
                          > itp. itd.

                          I twoim zdaniem kampania wrześniowa była dokładnie tym samym (jeśli chodzi o
                          posiadane siły oraz taktyczną i polityczną konieczność) co powstanie?
                          • alfalfa Re: Twoje pytanie ex post 01.08.03, 14:24
                            mr_watchman napisał:

                            >>
                            > 1. Pretensje o słabość armii proszę kierować do naszych przedwojennych
                            > przywódców.

                            Jakie pretensje? Wiesz ile czołgów miała Francja, ilu żołnierzy? Też przegrali,
                            tego się nie da zasymulować. Przewaga w sprzęcie i ludziach o niczym nie
                            świadczy. Przykład choćby Bitwa o Anglię, tu właśnie opór na straconych
                            pozycjach dał dobry efekt. A bomby spadały na cywili, na historyczne miasta.
                            Czy warto było ponieść ten koszt?

                            > 2. Centrum dowodzenia naszą armią przypominało raczej pożar w burdelu niż
                            > sztab wojskowy. Zapewniam cię, że nawet uzbrojona w broń XXI wieku armia
                            > dowodzona przez czterolatka szybko by przegrała.

                            Cóż, przyjmuję zapewnienia z usmiechem.

                            > 3. Weź pod uwagę ten drobny fakt, że Rosjanie zaczęli nas "wyzwalać" już 17
                            > września.

                            Ale dopiero wtedy gdy OKW podało że Warszawa padła.

                            >
                            > > Trzeba był się poddac 10.09. Po co Westerplatte czy Hel walczyło?
                            > > Najmniejszych szans. itd. Polacy powinni byli wszyscy podpisać volkslistę
                            > a
                            > > nie "bawić się" w AK. Przywódców powstania w gettcie też nalezy skrytykowa
                            > ć
                            > > itp. itd.
                            >
                            > I twoim zdaniem kampania wrześniowa była dokładnie tym samym (jeśli chodzi o
                            > posiadane siły oraz taktyczną i polityczną konieczność) co powstanie?

                            Jeśli chodzi o "szanse" tak. Stosunek sił również. Dyskutuję z Twoim poglądem o
                            bezsensie walki gdy jest się "skazanym" na porażkę. Wnioskujesz ahistorycznie
                            moim zdaniem.
                            • xiazeluka Re: Twoje pytanie ex post 01.08.03, 14:46
                              alfalfa napisał:

                              > Przykład choćby Bitwa o Anglię, tu właśnie opór na straconych
                              > pozycjach dał dobry efekt.

                              Na jakich straconych pozycjach??? Niemcy nie mieli nawet teoretycznej
                              możliwości sforsowania Kanału, zresztą pomysł ten został bardzo szybko
                              porzucony przez Hitlera.

                              > A bomby spadały na cywili, na historyczne miasta.
                              > Czy warto było ponieść ten koszt?

                              To wojna - wióry lecą. Podważasz w tej chwili w ogóle sens prowadzenia wojen
                              obronnych. Jednak w przypadku powstania, czyli siłą rzeczy ograniczonej akcji w
                              specyficznych warunkach - należy dokonywać nieco odmiennej kalkulacji, która
                              sprowadza się do zasadniczej kwestii: kto i jak szybko będzie w stanie dokonać
                              odsieczy. Powstanie w Paryżu, choć również zrobione nieco na wariata, miało
                              realniejsze podstawy: front się załamał, a Anglo-Amerykanie nie żywili do
                              Paryżan takich uczuć, jak Stalin do AK.

                              > Jeśli chodzi o "szanse" tak. Stosunek sił również. Dyskutuję z Twoim poglądem
                              o
                              > bezsensie walki gdy jest się "skazanym" na porażkę. Wnioskujesz ahistorycznie
                              > moim zdaniem.

                              Niestety, kolego dwalfa, Ty rozumujesz ahistorycznie: mylisz podjęcie walki
                              przez państwo (które w dodatku teoretycznie miało silnych sojuszników) z
                              nonsensowną ruchawką, wzmieconą w nieodpowiedniej chwili. Westerplatte zostało
                              zaatakowane - i się broniło; nikomu jednak nie przyszło do głowy, by wydawać
                              kretyński rozkaz ataku załogi cypla na Gdańsk...
                              • alfalfa Re: Twoje pytanie ex post 01.08.03, 15:44
                                xiazeluka napisał:

                                > alfalfa napisał:
                                >
                                > > Przykład choćby Bitwa o Anglię, tu właśnie opór na straconych
                                > > pozycjach dał dobry efekt.
                                >
                                > Na jakich straconych pozycjach??? Niemcy nie mieli nawet teoretycznej
                                > możliwości sforsowania Kanału, zresztą pomysł ten został bardzo szybko
                                > porzucony przez Hitlera.

                                Nawet jesli Niemcy nie mieli szans (szanse mieli i to większe na początku niż
                                kiedykowiek później, raczej o możliwe straty w przkroczeniu Kanału chodziło,
                                nadal silna była brytyjska marynarka) to przecież sił lądowych nie było (to są
                                te "stracone pozycje"). Hitler miał wiele sympatii dla Angoli i liczył na
                                pokój. On ich wcale bic nie chciał.

                                >
                                > > A bomby spadały na cywili, na historyczne miasta.
                                > > Czy warto było ponieść ten koszt?
                                >
                                > To wojna - wióry lecą. Podważasz w tej chwili w ogóle sens prowadzenia wojen
                                > obronnych.

                                Nie do konca o to chodzi, raczej o walkę bez szansy na zwycięstwo
                                (teoretycznie).

                                Jednak w przypadku powstania, czyli siłą rzeczy ograniczonej akcji w
                                >
                                > specyficznych warunkach - należy dokonywać nieco odmiennej kalkulacji, która
                                > sprowadza się do zasadniczej kwestii: kto i jak szybko będzie w stanie
                                dokonać
                                > odsieczy. Powstanie w Paryżu, choć również zrobione nieco na wariata, miało
                                > realniejsze podstawy: front się załamał, a Anglo-Amerykanie nie żywili do
                                > Paryżan takich uczuć, jak Stalin do AK.

                                Przecież to sami sowieci nawoływali do powstania (też przełamali front, zrobili
                                tyle kilometrów, że potem sie właśnie tłumaczyli, że im sie linie dostaw
                                wydłuzyły i nie mieli srodków). Jasne, że decyzja wybuchu była polityczna ale i
                                militarnie przy wsparciu sowietów były sznase. Tymczasem oni nawet na
                                międzyladowania zrzutów nie pozwalali a i tych co z dywizji polskiej
                                przekroczyli Wisłę ukarali. Tego się nie dało przewidzieć.

                                >
                                > > Jeśli chodzi o "szanse" tak. Stosunek sił również. Dyskutuję z Twoim poglą
                                > dem
                                > o
                                > > bezsensie walki gdy jest się "skazanym" na porażkę. Wnioskujesz ahistorycz
                                > nie
                                > > moim zdaniem.
                                >
                                > Niestety, kolego dwalfa, Ty rozumujesz ahistorycznie: mylisz podjęcie walki
                                > przez państwo (które w dodatku teoretycznie miało silnych sojuszników) z
                                > nonsensowną ruchawką, wzmieconą w nieodpowiedniej chwili. Westerplatte
                                zostało
                                > zaatakowane - i się broniło; nikomu jednak nie przyszło do głowy, by wydawać
                                > kretyński rozkaz ataku załogi cypla na Gdańsk...

                                Zgoda tyle, że ja cały czas o bezsensie walki: po co walczył Hel gdy już
                                Warszawa padła? Jaki był sens? Sucharski poddawał Westerplatte choć mógł
                                walczyć dalej (amunicję jeszcze mieli) i podkomendni chcieli.

                                Teraz wiemy, że przesłanki powodzenia Powstania okazały sie marne, czy z całą
                                pewnością mogli tak właśnie ocenić sytuację dowódcy AK? Po fakcie są to
                                wnioski, czyli ahistoryczne. Oni podjeli ryzyko a nie samobójstwo.
                                • xiazeluka Re: Twoje pytanie ex post 01.08.03, 16:00
                                  alfalfa napisał:

                                  > raczej o możliwe straty w przkroczeniu Kanału chodziło,
                                  > nadal silna była brytyjska marynarka) to przecież sił lądowych nie było (to
                                  są te "stracone pozycje").

                                  1. Mowa o forsowaniu przeszkody wodnej o szerokości 30 kilometrów, a nie
                                  ofensywie na pustyni.
                                  2. Siły lądowe wymknęły się niemal w całości z Dunkierki.
                                  3. Siły lądowe to ostateczność - przeprawy przez Kanał broniły RAF i Royal
                                  Navy, a ich Niemcy nie byli w stanie pokonać.

                                  > Nie do konca o to chodzi, raczej o walkę bez szansy na zwycięstwo
                                  > (teoretycznie).

                                  Nonsens. Angole w 1940 r. mieli więcej szans na zwycięstwo niż ich
                                  nieprzyjaciele.

                                  > Przecież to sami sowieci nawoływali do powstania (też przełamali front,
                                  zrobili
                                  > tyle kilometrów, że potem sie właśnie tłumaczyli, że im sie linie dostaw
                                  > wydłuzyły i nie mieli srodków).

                                  A co to ma do rzeczy??? Czerwoni różne głupstwa wygadują... W tym przypadku nie
                                  należało opierać się na pogłoskach, ale faktach:
                                  1. Wyniku "Burzy" w Wilnie i na Wołyniu,
                                  2. Braku porozumienia z nadciągającą Armią Czerwoną.

                                  > Jasne, że decyzja wybuchu była polityczna ale i
                                  > militarnie przy wsparciu sowietów były sznase.

                                  W takim razie należało najpierw skoordynować działania z sowieckim dowództwem,
                                  a nie naiwnie wierzyć, że Stalin natychmiast przyjdzie w sukurs swoim wrogom.

                                  > Tymczasem oni nawet na
                                  > międzyladowania zrzutów nie pozwalali a i tych co z dywizji polskiej
                                  > przekroczyli Wisłę ukarali. Tego się nie dało przewidzieć.

                                  Dało - Wilno i Wołyń już zweryfikowało sowiecką przyjaźń.

                                  > Zgoda tyle, że ja cały czas o bezsensie walki: po co walczył Hel gdy już
                                  > Warszawa padła? Jaki był sens? Sucharski poddawał Westerplatte choć mógł
                                  > walczyć dalej (amunicję jeszcze mieli) i podkomendni chcieli.

                                  Sucharski uczynił właściwie - wykonał rozkaz utrzymania przez 24 godziny
                                  pozycji. Dalsza walka była pozbawiona sensu. Hel natomiast bronił się siłą
                                  inercji, zresztą był to raczej trzeciorzędny teatr działań wojennych. Gdyby
                                  obrońcy Helu i Westerplatte podzielali Twoje przekonania, to zapewne broniliby
                                  swych okopów do 1989 r...

                                  > Teraz wiemy, że przesłanki powodzenia Powstania okazały sie marne, czy z całą
                                  > pewnością mogli tak właśnie ocenić sytuację dowódcy AK?

                                  Na tym to właśnie polega - dowódca podejmuje decyzję i tym samym przyjmuje za
                                  nią odpowiedzialność.

                                  > Po fakcie są to wnioski, czyli ahistoryczne. Oni podjeli ryzyko a nie
                                  samobójstwo.

                                  Ryzyko to można podjąć w kasynie, a nie szafując życiem mieszkańców dużego
                                  miasta. Oczywistym jest, że nie da się wszystkiego zaplanować i przewidzieć,
                                  ale w tych konkretnych warunkach dowództwo AK winno zdawać sobie sprawę z
                                  nikłej nadziei na sukces: brakowało broni, amunicji, porozumienia nie tylko z
                                  Sowietami, ale i nawet aliantami, plan powstania był beznadziejny, nie zdołano
                                  zachować go w dodatku w tajemnicy... To nie ryzyko, to samobójstwo.
                                  • alfalfa Re: Twoje pytanie ex post 01.08.03, 21:04
                                    Ok. rozumiem, że uzgodniliśmy protokół róznic?smile I pewnie pozostaniemy na
                                    swoich pozycjach.
                                    pzdr.
                                    A.

                                    ps. niepotrzebnie te jakies historyczne parabole tu powyciągałem, to chyba
                                    tylko miesza.

                        • brennton bledna interpretacja 01.08.03, 14:46
                          nie jestem przeciw powstaniom, w ogole.
                          nie jestem tez przeciw powstaniu Warszawskiemu w ogole.
                          ale 1-go sierpnia nie moglo sie udac.
                          trzeba bylo poczekac az Rosjaniu nad wisla NAPRAWDE zaatakuja Niemcow
                          (w pazdzierniku, czy styczniu 45, jak bylo naprawde)
                          i wtedy uderzyc na Niemcow.
                          moja opinia nie jest odosobniona.
                          dycyzje o wybuchu powstania podjela samodzielnie KG AK w Warszawie,
                          wbrew opinii nacz. dowodztwa Wojska Polskiego z Londynu.
              • mr_watchman Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 10:03
                Gość portalu: ZYSK napisał(a):

                > No proszę Watchman nazywa decyzję "tragiczną", "głupią " i szkodliwą !!( po
                > prostu)
                >
                > Pewno tak samo nazywa nawoływanie rosyjskiej radiostacji do powstania !!

                Masz zamiar wyłącznie bredzić od rzeczy czy jednak skusisz się na cokolwiek
                przypominającego rzeczową argumentację?

                > Jak wiadomo, działać należy tylko dla zysku
                > Jak wiadomo nie należy podejmować wysiłku by być niezależnym, bo co komu po
                > niezależności !

                A jednak masz zamiar wyłącznie bredzić.

                > Jak można ocenić decyzję o próbie uzyskania niepodległości ??
                > TYLKO NEGATYWNIE !!! ZWŁASZCZA JAK TO ROBIĄ POLACY

                Sam produkujesz ten bełkot czy słuchasz podszeptów znajomego kretyna?
                • Gość: Kretyn Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 10:09
                  mr_watchman napisał:

                  > Gość portalu: ZYSK napisał(a):
                  >
                  > > No proszę Watchman nazywa decyzję "tragiczną", "głupią " i szkodliwą !!( p
                  > o
                  > > prostu)
                  > >
                  > > Pewno tak samo nazywa nawoływanie rosyjskiej radiostacji do powstania !!

                  Czyżby nawoływanie na rozkaz Stalina do powstania było brednią !?
                  >
                  > Masz zamiar wyłącznie bredzić od rzeczy czy jednak skusisz się na cokolwiek
                  > przypominającego rzeczową argumentację?
                  >
                  > > Jak wiadomo, działać należy tylko dla zysku
                  > > Jak wiadomo nie należy podejmować wysiłku by być niezależnym, bo co komu p
                  > o
                  > > niezależności !
                  >
                  > A jednak masz zamiar wyłącznie bredzić.

                  No pewnie mówić o czymś innym jak zysk to bredeznie !

                  > > Jak można ocenić decyzję o próbie uzyskania niepodległości ??
                  > > TYLKO NEGATYWNIE !!! ZWŁASZCZA JAK TO ROBIĄ POLACY
                  >
                  > Sam produkujesz ten bełkot czy słuchasz podszeptów znajomego kretyna?

                  Pewnie pisanie o walce o niezależność zwłaszcza Polaków, to nie łeuropejski
                  bełkot !

                  Kretyn
                  • mr_watchman Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 10:15
                    Gość portalu: Kretyn napisał(a):

                    > Czyżby nawoływanie na rozkaz Stalina do powstania było brednią !?

                    Nie, brednią jest to, co wypisujesz (obojętnie na jaki temat).

                    > No pewnie mówić o czymś innym jak zysk to bredeznie !

                    Pisz o czym chcesz. A najlepiej - załóż forum prywatne i sam dziel się ze sobą
                    swoimi rewelacjami. Gdy zmądrzejesz, zapraszam ponownie.

                    > Pewnie pisanie o walce o niezależność zwłaszcza Polaków, to nie łeuropejski
                    > bełkot !

                    Języki polskiemu były tródna dla twój?

                    > Kretyn

                    Bardzo trafnie obrałeś swój nick. Doprawdy, pogratulować - udało ci się jak
                    nigdy.
                    • Gość: Kretyn Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 10:18
                      a tak coś do rzeczy ?
                      w domu wszyscy zdrowi ?
            • Gość: NEMO Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.telkom-ipnet.co.za 01.08.03, 10:00
              mr_watchman napisał:


              > Nie twierdzę, że należy przeinaczać albo przemilczać historię - skąd ten
              > pomysł? Ja tylko nie chcę, aby wmawiano mi, że powstanie przyniosło cokolwiek
              > dobrego dla Polski. Chyba że się mylę, masz zatem szansę oświecić mnie, co
              > Polska i Polacy zyskali dzięki powstaniu.

              Temat Powstania Warszawskiego przewijal sie na forum "Militaria" i wlasciwie
              nie doszlo tam do zadnej konkluzji, gdyz trudno do takiej dojsc. Czy mozna bylo
              inaczej? Historycy, znajac pozniejszy rozwoj wypadkow, tez nie moga dojsc do
              konkluzji. Efekt powstania byl taki jaki byl - kleska wykraczjaca daleko poza
              powstanie. W wyniku dyskusji na forum "Militaria" ponownie siegnalem po ksiazke
              Ciechanowskiego. Niezaleznie od konkluzji zawiera ona wiele ciekawych
              obserwacji, ktore moga w jakis sposob pomoc zrozumiec lepiej to co sie
              wydarzylo. A ksiazka jest stara, gdyz powstawala pod koniec lat 60-tych.


              Pozdrawiam
              • mr_watchman Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 10:10
                Gość portalu: NEMO napisał(a):

                > Temat Powstania Warszawskiego przewijal sie na forum "Militaria" i wlasciwie
                > nie doszlo tam do zadnej konkluzji, gdyz trudno do takiej dojsc. Czy mozna
                > bylo inaczej? Historycy, znajac pozniejszy rozwoj wypadkow, tez nie moga
                > dojsc do konkluzji. Efekt powstania byl taki jaki byl - kleska wykraczjaca
                > daleko poza powstanie. W wyniku dyskusji na forum "Militaria" ponownie
                > siegnalem po ksiazke Ciechanowskiego. Niezaleznie od konkluzji zawiera ona
                > wiele ciekawych obserwacji, ktore moga w jakis sposob pomoc zrozumiec lepiej
                > to co sie wydarzylo. A ksiazka jest stara, gdyz powstawala pod koniec lat
                > 60-tych.

                Tyle że im więcej czasu upływa, tym oceny powinny być chłodniejsze
                emocjonalnie. Inaczej mówiąc - możemy sobie teraz pozwolić na komfort
                szczerego postawienia sprawy - po co, dlaczego i z jakim skutkiem powstanie
                wybuchło. Choć oczywiste jest, że nigdy nie da się uzyskać "jedynie słusznej"
                analizy. I zresztą bardzo dobrze - pożywką intelektu są sprzeczności, a nie -
                wzajemne potakiwania.
                • Gość: Szczery Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 10:16
                  mr_watchman napisał:

                  >
                  > Tyle że im więcej czasu upływa, tym oceny powinny być chłodniejsze
                  > emocjonalnie. Inaczej mówiąc - możemy sobie teraz pozwolić na komfort
                  > szczerego postawienia sprawy - po co,
                  No właśnie po co ??

                  dlaczego
                  dlaczego ?

                  i z jakim skutkiem

                  i z jakim skutkiem ??

                  powstanie
                  > wybuchło. Choć oczywiste jest, że nigdy nie da się uzyskać "jedynie słusznej"
                  > analizy. I zresztą bardzo dobrze - pożywką intelektu są sprzeczności, a nie -
                  > wzajemne potakiwania.
                  • mr_watchman Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 10:20
                    Gość portalu: Szczery napisał(a):

                    > No właśnie po co ??
                    >
                    > dlaczego
                    > dlaczego ?
                    >
                    > i z jakim skutkiem
                    >
                    > i z jakim skutkiem ??
                    >
                    > powstanie

                    Sprawdziłeś? Klawiatura działa? To zrób z niej pożytek - oddaj ją komuś, kto
                    poza używaniem palców korzysta także z mózgu.
                    • Gość: Szczery Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 10:22
                      mr_watchman napisał:

                      > Gość portalu: Szczery napisał(a):
                      >
                      > > No właśnie po co ??
                      > >
                      > > dlaczego
                      > > dlaczego ?
                      > >
                      > > i z jakim skutkiem
                      > >
                      > > i z jakim skutkiem ??
                      > >
                      > > powstanie
                      >
                      > Sprawdziłeś? Klawiatura działa? To zrób z niej pożytek - oddaj ją komuś, kto
                      > poza używaniem palców korzysta także z mózgu.


                      Mózg
                • Gość: NEMO Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.telkom-ipnet.co.za 01.08.03, 10:20
                  mr_watchman napisał:


                  > Tyle że im więcej czasu upływa, tym oceny powinny być chłodniejsze
                  > emocjonalnie. Inaczej mówiąc - możemy sobie teraz pozwolić na komfort
                  > szczerego postawienia sprawy - po co, dlaczego i z jakim skutkiem powstanie
                  > wybuchło. Choć oczywiste jest, że nigdy nie da się uzyskać "jedynie słusznej"
                  > analizy. I zresztą bardzo dobrze - pożywką intelektu są sprzeczności, a nie -
                  > wzajemne potakiwania.

                  Zgadzam sie.
                  Prosze jednak spojrzec na wypowiedzi ponizej( powyzej chyba tez). Nie jestem
                  przekonany, czy jako narod do spokojnego "rachunku sumienia" jestesmy juz
                  gotowi.

                  • mr_watchman Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 10:22
                    Gość portalu: NEMO napisał(a):

                    > Zgadzam sie.
                    > Prosze jednak spojrzec na wypowiedzi ponizej( powyzej chyba tez). Nie jestem
                    > przekonany, czy jako narod do spokojnego "rachunku sumienia" jestesmy juz
                    > gotowi.

                    Tak, to jest pewien "drobny" mankament.
                    • Gość: Podstawa Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 10:33
                      A podstawą dyskusji winien być "zysk" ( drobny)jaki odnieśli Polacy !
                  • xiazeluka Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 10:23
                    Gość portalu: NEMO napisał(a):

                    > Nie jestem
                    > przekonany, czy jako narod do spokojnego "rachunku sumienia" jestesmy juz
                    > gotowi.

                    "My, naród"? Cóż za skromność... A może jesteś jednoosobowym narodem?
                    • Gość: NEMO Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.telkom-ipnet.co.za 01.08.03, 10:38
                      xiazeluka napisał:

                      > Gość portalu: NEMO napisał(a):
                      >
                      > > Nie jestem
                      > > przekonany, czy jako narod do spokojnego "rachunku sumienia" jestesmy juz
                      > > gotowi.
                      >
                      > "My, naród"? Cóż za skromność... A może jesteś jednoosobowym narodem?

                      1. Wlasnie o to chodzi, ze nie dyskutujemy o meritum tylko
                      urzadzamy "poszarpywanie za klapy marynarek".

                      2. Dlaczego temat Powstania budzi az tyle emocji wiele dziesiecioleci po fakcie?
                      Tym bardziej, ze dyskutujacy nie mieli z tym faktem osobistego kontaktu (
                      przynajmniej w znakomitej wiekszosci )

                      3. Rzeczowa dyskusja nie ujmuje nic z bohaterstwa walczacych, osobistej
                      uczciwosci tych, ktorzy te trudna decyzje podjeli itd., itp.

                      4. A z rzeczowej dyskusji tez sie czegos mozna nauczyc. Tym bardziej, ze ten
                      temat siega swymi korzeniami gleboko w historie nie tylko Polski ale i innych
                      narodow - to byla w jakis sposob klamra spinajaca historie naszych stosunkow
                      politycznych z Wielka Brytania, USA, Francja, Niemcami i Rosja itp.

                      Pozdrawiam
            • Gość: Ania Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: 213.46.162.* 01.08.03, 10:36
              mr_watchman napisał:

              > gini napisała:
              >
              > > To jest ocena skutkow Powstania , co nie znaczy wcale, ze trzeba opluwac
              > > tych co zgineli, tych co walczyli.
              >
              > Ja ich nie opluwam, a jedynie nazywam po imieniu podjęcie decyzji o wybuchu
              > powstania - a decyzja była po prostu tragicznie głupia i szkodliwa.
              >

              Tyle mozesz powiedziec dzis= ale skutkow nikt nie byl w stanie przewidziec.
              Gdyby zakladac z gory przegrana nie podejmowaloby sie zadnych decyzji.Wiele
              bylo przegranych bitew, w historii ale nikt nie zapomina o tych co zgineli, i
              nie opluwa ich za te decyzje.
              > > To nie jest rozdrapywanie ran= to jest historia.
              >
              > Tak samo jak powstanie kościuszkowskie i listopadowe albo bitwa pod Legnicą w
              > 1241r. Może o nich też porozmawiamy?
              >
              Tyle ,ze rocznica Powstania jest dzis, i nalezy sie wspomnienie tym , ktorzy
              zgineli, ktorzy nie wahali sie poswiecic zycia.
              > > Przstac uczyc historii, bo nie zawsze jest piekna, bo bywa bolesna?
              >
              > Nie twierdzę, że należy przeinaczać albo przemilczać historię - skąd ten
              > pomysł? Ja tylko nie chcę, aby wmawiano mi, że powstanie przyniosło cokolwiek
              > dobrego dla Polski. Chyba że się mylę, masz zatem szansę oświecić mnie, co
              > Polska i Polacy zyskali dzięki powstaniu.
              >
              A kto ci wmawia?
              > > Powiedz Zydom zeby zapomnielio holocauscie, zaprzestali marszow zywych,
              > > zapomnieli o powstaniu w gettcie, czemu ciagle rozdrapuja rany?
              >
              > Ależ ja nikomu nie zabraniam odwoływania się do historii. Mnie jedynie nie
              > podoba się tzw. oficjalna ocena powstania warszawskiego. A tego, jak Żydzi
              > oceniają powstanie w getcie, nie mogę im zabronić.

              Pisales cos o nie rozdrapywaniu ran.
              • mr_watchman Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 12:02
                Gość portalu: Ania napisał(a):

                > Tyle mozesz powiedziec dzis= ale skutkow nikt nie byl w stanie przewidziec.
                > Gdyby zakladac z gory przegrana nie podejmowaloby sie zadnych decyzji.

                Dlatego krytykuję błędną (głupią) decyję, a nie - honor czy waleczność
                powstańców.

                > Wiele bylo przegranych bitew, w historii ale nikt nie zapomina o tych co
                > zgineli, i nie opluwa ich za te decyzje.

                Wskaż moje wypowiedzi opluwające tych, co zginęli. Będzie nam się łatwiej
                rozmawiało.

                > Tyle ,ze rocznica Powstania jest dzis, i nalezy sie wspomnienie tym , ktorzy
                > zgineli, ktorzy nie wahali sie poswiecic zycia.

                Powstanie listopadowe i bitwa pod Legnicą też mają swoje rocznice, a jakoś nie
                obchodzimy ich równie hucznie i z równym rozrzewnieniem (zwłaszcza bitwy z
                1241r.).

                > A kto ci wmawia?

                Między innymi - ty. Ale naprawdę masz teraz szansę oświecić mnie, co Polska i
                Polacy zyskali dzięki powstaniu.

                > Pisales cos o nie rozdrapywaniu ran.

                Tak, swoich własnych. Jeśli chcesz dłubać w SWOJEJ chorej nodze, to proszę
                bardzo, ale pozwól, że ja dla siebie zastosuję inne środki lecznicze.
        • Gość: mikron Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.desy.de 01.08.03, 09:57
          mr_watchman napisał:

          > Powstanie przyniosło nam tylko śmierć i zniszczenie, z czego więc tu się
          > cieszyć, co tu chwalić?


          "tylko smierc i zniszczenie"?
          Watchmanie, to wlasnie jest najbardziej kontrowersyjne: spojrz na
          wywiady z Chrzanowskim i Bartoszewskim. Zaden - mimo roznej
          oceny sensu powstania tak daleko sie nie posuwa jak Ty.
          Dyskusyjna jest cena, jaka zaplacili powstancy, skutki dla
          nas, potomnych, chyba nie.

          Wszyscy powstancy, ktorych znalem osobiscie, juz dzisiaj nie zyja.
          Pamietam jednak to wrazenie ktore zawsze sie pojawial podczas spotkan z nimi.
          Wrazenie, ze laczyla ich klasa, ze byli ludzmi wielkiego formatu, niezwykle
          uczciwi i patriotycznie myslacy.
          (mozna sie oczywiscie spierac, czy byl to wynik tego, ze byli w powstaniu,
          czy tez odwrotnie, byli w powstaniu, bo wlasnie takimi ludzmi byli)

          Polska nie bylaby dzisiaj rzadzona przez czerwonych gnojkow, gdyby
          wychowanie "romantyczne", "niepragmatyczne", "patriotyczne"
          i w ogole "smieszne" i "nienowoczesne" nie odeszlo do lamusa.
          Spojrz na strone F. Aktualnosci: jakie tematy sa na topie?
          Pedofilia wykryta u "czarnego", niepostepowosc Kosciola Katolickiego i
          legalizacja zwiazkow homoseksulanych. To nas interesuje, o tym sie
          spieramy. Male to i chyba zastepcze.

          > Och, tak! Porozdrapujmy stare rany, niech się jeszcze nie goją.

          lepiej, jak sie zabliznia klamstwem, o AKowskich dowodcach-szalencach,
          romntycznych durniach na barykadach, czy moze programowych antysemitach,
          dorzynajacych niedobitki z getta?
          Lepiej, gdy sie zapomni o tym, ze stac nas Polakow na cos wiecej niz zwykla
          wegetacja?

          -mikron
          • xiazeluka Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 10:07
            Gość portalu: mikron napisał(a):

            > Watchmanie, to wlasnie jest najbardziej kontrowersyjne: spojrz na
            > wywiady z Chrzanowskim i Bartoszewskim. Zaden - mimo roznej
            > oceny sensu powstania tak daleko sie nie posuwa jak Ty.

            To nie jest kontrowersyjne, ale trzeźwe - powstanie spowodowało zagładę miasta
            i śmierć niemal 200 tys. cywilów. Panowie Chrzanowski i Bartoszewski są
            emocjonalnie związani z tymi wydarzeniami, zatem nie dziwi, że nie potrafią
            ocenić obiektywnie tego niepotrzebnego względnie przedwczesnego zrywu.

            > Pamietam jednak to wrazenie ktore zawsze sie pojawial podczas spotkan z nimi.
            > Wrazenie, ze laczyla ich klasa, ze byli ludzmi wielkiego formatu, niezwykle
            > uczciwi i patriotycznie myslacy.

            A powyższy akapit jest właśnie dowodem potwierdzającym zdanie mr_watchmana!
            Gdyby nie powstanie, to tych ludzi z klasą ocalałoby więcej, a czerwoni mieliby
            większe kłopoty z niewoleniem ludzi. Strzał do własnej bramki, mój drogi.

            • Gość: mikron Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.desy.de 01.08.03, 10:37
              xiazeluka napisał:

              > Gość portalu: mikron napisał(a):
              >
              > > Watchmanie, to wlasnie jest najbardziej kontrowersyjne: spojrz na
              > > wywiady z Chrzanowskim i Bartoszewskim. Zaden - mimo roznej
              > > oceny sensu powstania tak daleko sie nie posuwa jak Ty.
              >
              > To nie jest kontrowersyjne, ale trzeźwe - powstanie spowodowało zagładę
              > miasta i śmierć niemal 200 tys. cywilów. Panowie Chrzanowski i Bartoszewski
              > są emocjonalnie związani z tymi wydarzeniami, zatem nie dziwi, że nie
              > potrafią ocenić obiektywnie tego niepotrzebnego względnie przedwczesnego
              > zrywu.

              masz racje, to oczywiscie jest bezdyskusyjne.
              Napisalem, ze cena byla okrutnie wysoka. Nie zgadzam sie jednak
              z tym, ze jest to "cena zaplacona za nic", ze jedynym efektem
              byla smierc i zniszczenie.

              > > Pamietam jednak to wrazenie ktore zawsze sie pojawial podczas spotkan z ni
              > mi.
              > > Wrazenie, ze laczyla ich klasa, ze byli ludzmi wielkiego formatu, niezwykl
              > e
              > > uczciwi i patriotycznie myslacy.
              >
              > A powyższy akapit jest właśnie dowodem potwierdzającym zdanie mr_watchmana!

              chyba nie, mr_watchman sprowadzil Powstanie do absurdu, negujac istnienie
              jakichkolwiek jego owocow, i to wywoluje moj sprzeciw.

              > Gdyby nie powstanie, to tych ludzi z klasą ocalałoby więcej, a czerwoni
              > mieliby większe kłopoty z niewoleniem ludzi. Strzał do własnej bramki, mój
              > drogi.

              Tak to moze wygladac: Powstanie pozbawilo wszak Polski wielu madrych ludzi.
              Jednak Powstanie wpisywalo sie jakos logicznie i w ich klase i w ich madrosc.
              Pisanie z perspektywy czasu o Powstaniu w sposob pogardliwy wydaje
              mi sie nad zwyczaj obrazliwe dla tych ludzi.

              -mikron.

              • xiazeluka Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 10:44
                Gość portalu: mikron napisał(a):

                > Nie zgadzam sie jednak
                > z tym, ze jest to "cena zaplacona za nic", ze jedynym efektem
                > byla smierc i zniszczenie.

                W takim razie napisz, proszę, jakie były pozytywy.

                > Pisanie z perspektywy czasu o Powstaniu w sposob pogardliwy wydaje
                > mi sie nad zwyczaj obrazliwe dla tych ludzi.

                Ejże, a kto tu napisał coś pogardliwego?
                • alfalfa Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 14:18
                  Można gdybać. Może zamiast Stalinogrodu zamiast Katowic, byłby Stalinogród
                  zamiast Warszawy? Nie był siedemnastej republiki choc zdaje się, że były jakieś
                  plany. Sowieci też lekcję (na przyszłość) z Powstania wyciągnęli. Może dlatego
                  były Węgry 56 a nie było Warszawy 56?
                  • xiazeluka Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 14:49
                    alfalfa napisał:

                    > Można gdybać. Może zamiast Stalinogrodu zamiast Katowic, byłby Stalinogród
                    > zamiast Warszawy?

                    Znajdziesz dzisiaj na mapie Leningrad?

                    > Sowieci też lekcję (na przyszłość) z Powstania wyciągnęli. Może dlatego
                    > były Węgry 56 a nie było Warszawy 56?

                    Jaką lekcję? I co ma to wspólnego z Węgrami'56?
              • mr_watchman Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 10:49
                Gość portalu: mikron napisał(a):

                > Napisalem, ze cena byla okrutnie wysoka. Nie zgadzam sie jednak
                > z tym, ze jest to "cena zaplacona za nic", ze jedynym efektem
                > byla smierc i zniszczenie.

                A więc, jakie były te inne skutki (korzystne, jak mniemam)?

                > chyba nie, mr_watchman sprowadzil Powstanie do absurdu, negujac istnienie
                > jakichkolwiek jego owocow, i to wywoluje moj sprzeciw.

                Dlatego czekam na przykłady pozytywnych skutków.

                > Tak to moze wygladac: Powstanie pozbawilo wszak Polski wielu madrych ludzi.
                > Jednak Powstanie wpisywalo sie jakos logicznie i w ich klase i w ich madrosc.

                Tyle że martwy człowiek, choćby za życia miał nie wiem jaką klasę i jaka by go
                mądrość nie cechowała, ex definitione jest wykluczony z jakiejkolwiek
                działalności na rzecz kogokolwiek czy czegokolwiek.

                > Pisanie z perspektywy czasu o Powstaniu w sposob pogardliwy wydaje
                > mi sie nad zwyczaj obrazliwe dla tych ludzi.

                To nie jest pogarda - to żal i ból, że przez jedną głupią decyzję Warszawa
                zmieniła się w kupę gruzów i zginęły tysiące ludzi.
                • Gość: Odrzucenie Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 10:57
                  Po co rząd polski w 1939 r. odrzucił ulitmatum Hitlera ??
                  Przecież dla Polaków były z tego same straty i zniszczenia !
                • Gość: mikron do Mr_watchmana i X.Luki IP: *.desy.de 01.08.03, 11:21

                  przepraszam za odpowiedz "zbiorcza", ale obaj pytacie
                  o to samo.

                  > A więc, jakie były te inne skutki (korzystne, jak mniemam)?

                  Jest dla mnie niezaprzeczalna wartoscia gotowosc podjecia
                  walki w imie wolnosci, nawet jesli ta walka nie ma wielkich
                  szans na zwyciestwo. Jest to bardzo ludzkie i nieracjonalne,
                  tak jak honor, ktory dzis jest archaizmem, przez dziwakow
                  tylko pielegnowana cnota. Z punktu widzenia przetrwania
                  gatunku pewnie lepiej jest na kolanach zyc, z punktu widzenia
                  przetrwania narodu - chyba juz nie.
                  Cena za patriotyczne i dumne wychowanie nastepnych pokolen byla
                  wysoka, ale moze bysmy juz po rosyjsku mowili, gdyby nie powstania
                  w XIX?

                  > Tyle że martwy człowiek, choćby za życia miał nie wiem jaką klasę i jaka by
                  > go mądrość nie cechowała, ex definitione jest wykluczony z jakiejkolwiek
                  > działalności na rzecz kogokolwiek czy czegokolwiek.

                  zwroc uwage, ze wziecie udzialu w Powstaniu Warszawskim to byla wlasnie
                  "decyzja o dzialalnosci na rzecz".
                  "Dzialanie na rzecz" nie musi zakladac spijania miodu po
                  zakonczeniu swojego dziela. Nie musi zakladac nawet przezycia.

                  > > Pisanie z perspektywy czasu o Powstaniu w sposob pogardliwy wydaje
                  > > mi sie nad zwyczaj obrazliwe dla tych ludzi.
                  >
                  > To nie jest pogarda - to żal i ból, że przez jedną głupią decyzję Warszawa
                  > zmieniła się w kupę gruzów i zginęły tysiące ludzi.

                  Przepraszam, moze niepotrzebnie zaatakowalem mr_watchmana posadzeniem o pogarde,
                  jestem na tym punkcie troche bardziej wrazliwy i odruchowo zaliczylem
                  mr_watchmana do grupy szkalujacej pamiec tych ludzi.
                  Wydawalo mi sie nieco zbyt frywolne:

                  "Czlowieku, daruj ten patos. Czesc i chwala wojom Mieszka I,
                  którzy zgineli pod Cedynia."
                  "co my, POLSKA i POLACY, zyskalismy na tej imprezie?"


                  -mikron
                  • xiazeluka Re: od X.Luki 01.08.03, 11:43
                    Gość portalu: mikron napisał(a):

                    > Jest dla mnie niezaprzeczalna wartoscia gotowosc podjecia
                    > walki w imie wolnosci, nawet jesli ta walka nie ma wielkich
                    > szans na zwyciestwo.

                    Gotowość taka nie powinna być ślepa - hej, lance w dłoń! i dosiadając konika na
                    biegunach ruszamy do szarży. Decyzję podejmowali zawodowi żołnierze, a nie
                    niezdrowo pobudzona smarkateria. Zawodowiec winien chłodno zanalizować
                    okoliczności, szanse na zwycięstwo, sytuację na froncie i własne mozliwości - a
                    nie kierować się wartościami, skądinąd godnymi szacunku.

                    > Z punktu widzenia przetrwania
                    > gatunku pewnie lepiej jest na kolanach zyc, z punktu widzenia
                    > przetrwania narodu - chyba juz nie.

                    Węgrzy, Czesi, Bułgarzy, Rumuni - powstań nie wzmiecali, a ich sytuacja nie
                    była wcale gorsza od Polski. W dodatku Bułgaria i Rumunia były oficjalnie w
                    stanie wojny z ZSRS, a Rumuni nawet walczyli w polu z Sowietami...

                    > Cena za patriotyczne i dumne wychowanie nastepnych pokolen byla
                    > wysoka, ale moze bysmy juz po rosyjsku mowili, gdyby nie powstania
                    > w XIX?

                    Czy Czesi i Węgrzy mówią po niemiecku? Czy Bułgarzy wysławiają się po turecku?
                    Czy Litwini używają rosyjskiego? Powstania z XIX w. nie dały nam nic,
                    przeciwnie, przyniosły jedynie straty materialne, ludzkie i prawne: skutkiem
                    powstania listopadowego była wszak likwidacja autonomii namiastki polskiej
                    państwowości w postaci Królestwa Polskiego! Po 1831 r. jako język urzędowy
                    wprowadzono rosyjski - czyli okoliczność ta była WYNIKIEM powstania, a nie jego
                    braku!

                    > "Dzialanie na rzecz" nie musi zakladac spijania miodu po
                    > zakonczeniu swojego dziela. Nie musi zakladac nawet przezycia.

                    Obłąkany samobójca to nie jest najlepszy wzór dla następnych pokoleń.

                    • Gość: mikron Re: od X.Luki IP: *.desy.de 01.08.03, 12:36
                      xiazeluka napisał:

                      > Zawodowiec winien chłodno zanalizować
                      > okoliczności, szanse na zwycięstwo, sytuację na froncie i własne mozliwości -
                      > a nie kierować się wartościami, skądinąd godnymi szacunku.

                      to prawda. Ale powstanie to nie byla walka zawodowcow, skurwysyntwo Stalina
                      stanowilo zaskoczenie nie tylko dla naszych oficerow, ale i politykow
                      wojennych i powojennych. Teraz jestesmy madrzejsi.

                      Przy okazji, co do szacunku do wartosci: na czym ma on polegac,
                      jesli sie nimi -tymi wartosciami- mamy nie kierowac ?

                      > > Cena za patriotyczne i dumne wychowanie nastepnych pokolen byla
                      > > wysoka, ale moze bysmy juz po rosyjsku mowili, gdyby nie powstania
                      > > w XIX?
                      >
                      > Czy Czesi i Węgrzy mówią po niemiecku? Czy Bułgarzy wysławiają się po
                      > turecku?

                      Spojrz na Greka i Bulgara.
                      Nie lubie obrazac ludzi i narodow, wiec tylko powiem, ze Grek kojarzy mi
                      sie z wolnym i dumnym czlowiekiem.


                      > Czy Litwini używają rosyjskiego? Powstania z XIX w. nie dały nam nic,
                      > przeciwnie, przyniosły jedynie straty materialne, ludzkie i prawne: skutkiem
                      > powstania listopadowego była wszak likwidacja autonomii namiastki polskiej
                      > państwowości w postaci Królestwa Polskiego! Po 1831 r. jako język urzędowy
                      > wprowadzono rosyjski - czyli okoliczność ta była WYNIKIEM powstania, a nie
                      > jego braku!

                      Tak, ale pamiec o 1830 i 63 sprawila, ze jezyk urzedowy tym bardziej nie byl
                      jezykiem, z ktorym narod sie utozsamial.

                      > > "Dzialanie na rzecz" nie musi zakladac spijania miodu po
                      > > zakonczeniu swojego dziela. Nie musi zakladac nawet przezycia.
                      >
                      > Obłąkany samobójca to nie jest najlepszy wzór dla następnych pokoleń.

                      Z tym absolutnie nie polemizuje.

                      -mikron.
                      • xiazeluka Re: od X.Luki 01.08.03, 12:46
                        Gość portalu: mikron napisał(a):

                        > Ale powstanie to nie byla walka zawodowcow,

                        Zawodowcy siedzieli z Borem-Komorowskim i opracowywali projekt powstania. I to
                        oni ponoszą odpowiedzialność za niewłaściwie zaplanowanie i przeprowadzenie
                        akcji.

                        > skurwysyntwo Stalina
                        > stanowilo zaskoczenie nie tylko dla naszych oficerow, ale i politykow
                        > wojennych i powojennych.

                        Doprawdy? O klęsce "Burzy" na Wołyniu i w Wilnie już w Warszawie wiedziano,
                        zatem należało się spodziewać podobnych łajdactw, tylko na większą skalę. A
                        przynajmniej wziąć taką ewentualność pod rozwagę. Tymczasem nasi sztabowcy nie
                        mieli żadnego planu alternatywnego (rojenie o desancie w stolicy brygady
                        Sosabowskiego to myślenie, które poddaje się analizie wyłącznie
                        psychiatrycznej, a nie wojskowej).

                        > Przy okazji, co do szacunku do wartosci: na czym ma on polegac,
                        > jesli sie nimi -tymi wartosciami- mamy nie kierowac ?

                        Ależ mamy się kierować - ale nie jak smarkacze. Dlaczego powstanie nie wybuchło
                        np. w 1941 r.? Wartości nie obowiązywały?

                        > Spojrz na Greka i Bulgara.
                        > Nie lubie obrazac ludzi i narodow, wiec tylko powiem, ze Grek kojarzy mi
                        > sie z wolnym i dumnym czlowiekiem.

                        Przepraszam, ale wolę wnioski, a nie subiektywne gaworzenie nie na temat.

                        > Tak, ale pamiec o 1830 i 63 sprawila, ze jezyk urzedowy tym bardziej nie byl
                        > jezykiem, z ktorym narod sie utozsamial.

                        Ale brak powstania jeszcze bardziej był dla narody "utożsamiający" jako używany
                        na codzień, nie wspominając o, siłą rzeczy, polonizacji carskich urzędników w
                        Królestwie. Twoja koncepcja przypomina mi taki pomysł - złamię sobie nogę, by
                        móc wyzdrowieć.

                        • Gość: mikron Re: od X.Luki IP: *.desy.de 01.08.03, 13:08
                          xiazeluka napisał:


                          > Doprawdy? O klęsce "Burzy" na Wołyniu i w Wilnie już w Warszawie wiedziano,
                          > zatem należało się spodziewać podobnych łajdactw, tylko na większą skalę. A
                          > przynajmniej wziąć taką ewentualność pod rozwagę. Tymczasem nasi sztabowcy
                          > nie mieli żadnego planu alternatywnego (rojenie o desancie w stolicy brygady
                          > Sosabowskiego to myślenie, które poddaje się analizie wyłącznie
                          > psychiatrycznej, a nie wojskowej).

                          Spokojnie. Wydaje mi si, ze od dluzszego czasu nie dyskutujemy o tym samym.
                          Militarnie powstanie bylo kleska, a jego planowanie bledne.
                          Nie ma dyskusji nad tym, bo to fakt. Niemcy wygrali.

                          Dyskusja zaczela sie o tym, czy oprocz smierci i zgliszcz cos z tego
                          zostalo.

                          > > Przy okazji, co do szacunku do wartosci: na czym ma on polegac,
                          > > jesli sie nimi -tymi wartosciami- mamy nie kierowac ?
                          >
                          > Ależ mamy się kierować - ale nie jak smarkacze. Dlaczego powstanie nie
                          wybuchło
                          >
                          > np. w 1941 r.? Wartości nie obowiązywały?

                          powstanie sierpniu 44 mialo wiekszy sens niz w 41 i wiekszy, niz w 45.

                          Dla ustalenia stanowisk (na przyslosc): o "Hubalu", czy o "WiN"-ie
                          myslisz podobnie?

                          >
                          > > Spojrz na Greka i Bulgara.
                          > > Nie lubie obrazac ludzi i narodow, wiec tylko powiem, ze Grek kojarzy mi
                          > > sie z wolnym i dumnym czlowiekiem.
                          >
                          > Przepraszam, ale wolę wnioski, a nie subiektywne gaworzenie nie na temat.

                          pytales o sukces i porazke jakiegos narodu. Nie mam kryteriow obiektywnych
                          i dodatkowo stacjonarnych. Nie potrafie porownac obiektywnie sukcesu narodu X
                          z okresu T1 z narodem Y w okresie T2.

                          Ty potrafisz?


                          > Twoja koncepcja przypomina mi taki pomysł - złamię sobie nogę, by
                          > móc wyzdrowieć.

                          zlamana noga zwykle jest mocniejsza od niezlamanej, choc to prawda,
                          ze malo jest chetnych na taka kuracje wzmacnajaca.

                          -mikron
                          • xiazeluka Re: od X.Luki 01.08.03, 13:38
                            Gość portalu: mikron napisał(a):

                            > Dyskusja zaczela sie o tym, czy oprocz smierci i zgliszcz cos z tego
                            > zostalo.

                            Jak na razie niczego na ten temat nie powiedziałeś - pominąwszy akty strzeliste.

                            > powstanie sierpniu 44 mialo wiekszy sens niz w 41 i wiekszy, niz w 45.

                            Czyli jednak nie wartości, ale sens! I o to właśnie chodzi.

                            > Dla ustalenia stanowisk (na przyslosc): o "Hubalu", czy o "WiN"-ie
                            > myslisz podobnie?

                            Partyzantka to nieco inna sprawa od powstania w duzym mieście. Analogia błędna.

                            > pytales o sukces i porazke jakiegos narodu. Nie mam kryteriow obiektywnych
                            > i dodatkowo stacjonarnych. Nie potrafie porownac obiektywnie sukcesu narodu X
                            > z okresu T1 z narodem Y w okresie T2.
                            > Ty potrafisz?

                            Nikt tego nie potrafi - ponieważ nie istnieje coś takiego jak pogląd identyczny
                            dla wszystkich przedstawicieli danego narodu.
                            Ale przecież nie w tym rzecz - los Polaków nie był inny (w sensie zagłady,
                            zrusyfikowania/zniemczenia/bycia republiką sowiecką) od Czechów, Węgrów czy
                            Rumunów, choć tamci nie wzmiecali powstań co kilkadziesiąt lat.

                            > zlamana noga zwykle jest mocniejsza od niezlamanej

                            Chcesz zweryfikować tę diagnozę w jakiejś szkółce kung-fu?
                            • Gość: mikron Re: od X.Luki IP: *.desy.de 01.08.03, 14:03
                              xiazeluka napisał:

                              > Gość portalu: mikron napisał(a):
                              >
                              > > Dyskusja zaczela sie o tym, czy oprocz smierci i zgliszcz cos z tego
                              > > zostalo.
                              >
                              > Jak na razie niczego na ten temat nie powiedziałeś - pominąwszy akty
                              strzeliste

                              bo z Powstania zostaly jedynie akty strzeliste, ktore sa dla mnie wartoscia
                              (o czym od poczatku pisze) pozostala po odcedzeniu nieszczescia. Nie rozumiem,
                              dlaczego chcesz, zeby z tej tragedii pozostalo wielkie nic.
                              (oczywiscie zostala tez nienowa nauka, ze nie warto walczyc z silniejszym, bo
                              sie to zle skonczy)

                              Jesli 'akty strzeliste' sa dla Ciebie do pominiecia, to straciles czas.


                              > > powstanie sierpniu 44 mialo wiekszy sens niz w 41 i wiekszy, niz w 45.
                              >
                              > Czyli jednak nie wartości, ale sens! I o to właśnie chodzi.

                              Bardzo rzadko zdarza sie idealna sytaucja, gdy optymalizuje sie tylko
                              wedlug jednego parametru. Data sierpien 44to proba pogodzenia wartosci
                              i sensu.

                              > > Dla ustalenia stanowisk (na przyslosc): o "Hubalu", czy o "WiN"-ie
                              > > myslisz podobnie?
                              >
                              > Partyzantka to nieco inna sprawa od powstania w duzym mieście. Analogia
                              > błędna.

                              To bylo pytanie o poglady, a nie snucie analogi. Wnioskowanie pochopne.

                              >
                              > > pytales o sukces i porazke jakiegos narodu. Nie mam kryteriow obiektywnych
                              > > i dodatkowo stacjonarnych. Nie potrafie porownac obiektywnie sukcesu narod
                              > u X
                              > > z okresu T1 z narodem Y w okresie T2.
                              > > Ty potrafisz?
                              >
                              > Nikt tego nie potrafi - ponieważ nie istnieje coś takiego jak pogląd
                              > identyczny dla wszystkich przedstawicieli danego narodu.
                              > Ale przecież nie w tym rzecz - los Polaków nie był inny (w sensie zagłady,
                              > zrusyfikowania/zniemczenia/bycia republiką sowiecką) od Czechów, Węgrów czy
                              > Rumunów, choć tamci nie wzmiecali powstań co kilkadziesiąt lat.

                              na co liczyli Wegrzy w 56?

                              -mikron
                              • mr_watchman Re: od X.Luki 01.08.03, 14:17
                                Gość portalu: mikron napisał(a):

                                > bo z Powstania zostaly jedynie akty strzeliste, ktore sa dla mnie wartoscia
                                > (o czym od poczatku pisze) pozostala po odcedzeniu nieszczescia. Nie
                                > rozumiem, dlaczego chcesz, zeby z tej tragedii pozostalo wielkie nic.

                                Bo akurat tak właśnie się stało - pozostało wielkie nic.

                                > (oczywiscie zostala tez nienowa nauka, ze nie warto walczyc z silniejszym,
                                > bo sie to zle skonczy)

                                Takie nauki zwykle pobiera się w przedszkolu, a najpóźniej - w szkole
                                podstawowej. Przykre, że niektóym musi to zająć 30 a nawet więcej lat.

                                > Jesli 'akty strzeliste' sa dla Ciebie do pominiecia, to straciles czas.

                                A więc i ja straciłem czas, bo zamiast aktów strzelistych wolałbym
                                przedwojenną Warszawę.

                                > Bardzo rzadko zdarza sie idealna sytaucja, gdy optymalizuje sie tylko
                                > wedlug jednego parametru. Data sierpien 44to proba pogodzenia wartosci
                                > i sensu.

                                Coż, próba nieudana. Może trzeba było wprzódy zaprząc rozum do roboty?

                                > na co liczyli Wegrzy w 56?

                                Trudno powiedzieć (słabo znam węgierski), ale może oszczędźmy sobie trudu i
                                odpowiedzmy na pytanie, co im z tego przyszło?
                              • xiazeluka Re: od X.Luki 01.08.03, 14:37
                                Gość portalu: mikron napisał(a):

                                > bo z Powstania zostaly jedynie akty strzeliste,

                                200 tysięcy strzelistych krzyżów - cena wartości kol. mikrona. Kiedy jednak
                                pytałem, dlaczego powstania nie wzmiecono w 1941 r., odparłeś, że nie miało to
                                sensu. W 1944 r. również był to absurd (przynajmniej 1 sierpnia) - ale dziwnym
                                trafem uznajesz go za uzasadniony.

                                Ja z kolei nie rozumiem, dlaczego insynuujesz, jakobym "chciał, aby pozostało
                                wielkie nic". To nie moje chciejstwo, ale stwierdzenie faktów.

                                > Jesli 'akty strzeliste' sa dla Ciebie do pominiecia, to straciles czas.

                                Owszem, są. Podniecać można się bohaterstwem poszczególnych żołnierzy, a nie
                                świętowaniem tragicznej klęski.

                                > Bardzo rzadko zdarza sie idealna sytaucja, gdy optymalizuje sie tylko
                                > wedlug jednego parametru. Data sierpien 44to proba pogodzenia wartosci
                                > i sensu.

                                Brednie.
                                Powstanie to działanie ofensywne - a zatem atakujący dobiera sobie czas,
                                miejsce i metodę natarcia.

                                > To bylo pytanie o poglady, a nie snucie analogi. Wnioskowanie pochopne.

                                To dlaczego nie zapytałeś np. o Czarnieckiego czy lisowczyków? Skojarzenie
                                Twoje było bardzo przejrzyste.

                                > na co liczyli Wegrzy w 56?

                                Na rozluźnienie gorsetu. Jednak bunt Madziarów, w przeciwieństwie do powstania,
                                nie był zaplanowaną akcją zbrojną.
                                • Gość: mikron Re: od X.Luki IP: *.desy.de 01.08.03, 14:55
                                  xiazeluka napisał:

                                  > Gość portalu: mikron napisał(a):
                                  >
                                  > > bo z Powstania zostaly jedynie akty strzeliste,
                                  >
                                  > 200 tysięcy strzelistych krzyżów - cena wartości kol. mikrona.

                                  (czuje, ze jeszcze chwila i okaze sie, ze 200.000 ludzi zginelo
                                  po to, zeby nasycic zadze zaspkojenia glodu wartosci kol. mikrona)

                                  Jesli wszystkie wydarzenia w historii oceniac tylko
                                  w kontekscie materialnym oraz korzysci z doraznego ukladu
                                  politycznego, to obaj z mr_w. macie racje.
                                  Powstanie nie przynioslo nic oprocz zgliszcz i smierci.

                                  -mikron.



                                  > Ja z kolei nie rozumiem, dlaczego insynuujesz, jakobym "chciał, aby pozostało
                                  > wielkie nic". To nie moje chciejstwo, ale stwierdzenie faktów.
                                  >
                                  > > Jesli 'akty strzeliste' sa dla Ciebie do pominiecia, to straciles czas.
                                  >
                                  > Owszem, są. Podniecać można się bohaterstwem poszczególnych żołnierzy, a nie
                                  > świętowaniem tragicznej klęski.


                                  > > Bardzo rzadko zdarza sie idealna sytaucja, gdy optymalizuje sie tylko
                                  > > wedlug jednego parametru. Data sierpien 44to proba pogodzenia wartosci
                                  > > i sensu.
                                  >
                                  > Brednie.
                                  > Powstanie to działanie ofensywne - a zatem atakujący dobiera sobie czas,
                                  > miejsce i metodę natarcia.
                                  >
                                  > > To bylo pytanie o poglady, a nie snucie analogi. Wnioskowanie pochopne.
                                  >
                                  > To dlaczego nie zapytałeś np. o Czarnieckiego czy lisowczyków? Skojarzenie
                                  > Twoje było bardzo przejrzyste.


                                  >
                                  > > na co liczyli Wegrzy w 56?
                                  >
                                  > Na rozluźnienie gorsetu. Jednak bunt Madziarów, w przeciwieństwie do
                                  > powstania, nie był zaplanowaną akcją zbrojną.
                                  • xiazeluka Re: od X.Luki 01.08.03, 15:12
                                    Gość portalu: mikron napisał(a):

                                    > Jesli wszystkie wydarzenia w historii oceniac tylko
                                    > w kontekscie materialnym oraz korzysci z doraznego ukladu
                                    > politycznego, to obaj z mr_w. macie racje.
                                    > Powstanie nie przynioslo nic oprocz zgliszcz i smierci.

                                    Oczywiście, że mamy rację - jak zawsze.
                                    Natomiast cały czas czekam na jakieś rozsądne uzasadnienie pomysłu polegającego
                                    na podjęciu walki w warunkach skrajnie niesprzyjających. Koncepcja, jakoby
                                    powstanie wybuchło tylko po to, by kol. mikron mógł po upływie pół wieku
                                    formułować akty strzeliste, wydaje mi się nieco naciągana.

                                    Praca domowa: w 1649 r. król Jan Kazimierz dał się otoczyć siłom kozacko-
                                    tatarskim pod Zborowem. Zamiast zginąć z rozwianym włosem i szablą w ręku w
                                    obronie ostatniego szańca i tym samym rozczulać wieki później kol. mikrona
                                    swoim heroizmem - poszedł łobuz na układy z chanem.
                                    Jak ocenisz takie postępowanie?
                                    • Gość: mikron Re: od X.Luki IP: *.desy.de 01.08.03, 15:21
                                      xiazeluka napisał:

                                      > Oczywiście, że mamy rację - jak zawsze.

                                      Zapomnialem.
                                      Nie tylko Wy straciliscie czas.



                                      > Natomiast cały czas czekam na jakieś rozsądne uzasadnienie pomysłu
                                      > polegającego na podjęciu walki w warunkach skrajnie niesprzyjających.
                                      > Koncepcja, jakoby powstanie wybuchło tylko po to, by kol. mikron mógł po
                                      > upływie pół wieku formułować akty strzeliste, wydaje mi się nieco naciągana.

                                      Dlaczego "nieco"? Ona jest oczywiscie naciagana.
                                      Ale nie przeze mnie. Powstanie mialo inne cele, nierealne,
                                      jak sie z dzisiejszej perspektywy mnie rowniez wydaje.
                                      To co zostalo z Powstania to -jak nazywasz- "a.s." (czy raczej pamiec o
                                      "aktach strzelistych"), choc nie one byly celem.
                                      Mozesz - jesli Ci latwiej tak bedzie - myslec o nich jak o skutkach ubocznych.

                                      -mikron.
                                      • xiazeluka Re: od X.Luki 01.08.03, 15:33
                                        Gość portalu: mikron napisał(a):

                                        > Mozesz - jesli Ci latwiej tak bedzie - myslec o nich jak o skutkach ubocznych.

                                        To znaczy? Przeczytam wreszcie jakieś konkrety czy nadal będziesz fechtował
                                        pustosłowiem?
                                        • Gość: mikron Re: od X.Luki IP: *.desy.de 01.08.03, 15:43
                                          xiazeluka napisał:

                                          > > Mozesz - jesli Ci latwiej tak bedzie - myslec o nich jak o skutkach uboczn
                                          > ych.
                                          >
                                          > To znaczy? Przeczytam wreszcie jakieś konkrety czy nadal będziesz fechtował
                                          > pustosłowiem?

                                          ja juz napisalem, a Ty juz przeczytales. Nie tracmy dalej czasu.
                                          Jeszcze tylko przeczytam jakis zlosliwy komentarzyk
                                          (taki popis fechtunku tym razem xsiazeca reka dokonany)
                                          i wylaczam pudlo na dzisiaj.

                                          -mikron.





                                          • xiazeluka Re: od X.Luki 01.08.03, 15:47
                                            Gość portalu: mikron napisał(a):

                                            > ja juz napisalem, a Ty juz przeczytales. Nie tracmy dalej czasu.

                                            To był jakiś niekoherentny bełkot, a nie konkrety.

                                            > Jeszcze tylko przeczytam jakis zlosliwy komentarzyk
                                            > (taki popis fechtunku tym razem xsiazeca reka dokonany)
                                            > i wylaczam pudlo na dzisiaj.

                                            Proszę bard... Zaraz, zaraz, a gdzie odrobiona praca domowa (wiesz, ta o tym
                                            tchórzu Janie Kazimierzu)?
                                            • mr_watchman Re: od X.Luki 04.08.03, 09:22
                                              xiazeluka napisał:

                                              > Zaraz, zaraz, a gdzie odrobiona praca domowa (wiesz, ta o tym tchórzu Janie
                                              > Kazimierzu)?

                                              Założę się, że kolega mikron już miał w zanadrzu błyskotliwą i wielce trafną
                                              odpowiedź, ale akurat komputer mu się wyłączył. Mamy pecha...
                                              • xiazeluka Taaaa.... 04.08.03, 09:59
                                                mr_watchman napisał:

                                                > Założę się, że kolega mikron już miał w zanadrzu błyskotliwą i wielce trafną
                                                > odpowiedź, ale akurat komputer mu się wyłączył. Mamy pecha...

                                                Błyskotliwa i trafna była ona z pewnością, ale ja z kolei założę się, że
                                                dotyczyła jakiejś innej kwestii, np. sposóbu przyrządzania cynaderek na słodko.
                                • nurni Re: od X.Luki 01.08.03, 15:08
                                  akty strzeliste maja dzis niewielka wartosc
                                  trudno policzyc korzysci

                                  pomysl by ich nie bylo by nie stawiac pomnikow bohaterom
                                  tez nie specjalnie nowy

                                  odgrzewany przez aparatczykow WRONy nie tak dawno

                                  chlodna klakulacja ma sluzyc za usprawiedliwienie serwilizmu
                                  przeczytaj dowolny wywiad z generalem J
                                  przeczytaj michnika w wywiadzie z kiszczakiem
                                  ktory usprawiedliwia strzaly do ludzi na wybrzezu

                                  meritum /historyczne/ dyskusji to jedno
                                  bez wielkiego ryzyka bledu moge napisac ze kazde przegrane powstanie
                                  bylo zle zaplanowane itd...

                                  tyle ze kazde z tych powstan to wrzod na dupie
                                  naszych jaruzelskich i kwasniewskich

                                  b czytelna miara gdzie konczy sie powsciagliwosc i umiar
                                  a zaczyna sie zdrada

                                  zdrada ktora deprecjonowanie polskich zrywow
                                  potrzebuje jak powietrza

                                  pozdrawiam

                                  nurni

                                  ps.

                                  polecam polemike Nowaka z Giertychem w ostatniej naszej polsce
                                  rzecz tyczy publicystyki Giertycha starszego
                                  nie ma w sieci a chetnie bym wkleil
                                  • Gość: Bohaterowie Re: od X.Luki IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 15:15
                                    nurni napisał:

                                    > akty strzeliste maja dzis niewielka wartosc
                                    > trudno policzyc korzysci
                                    >
                                    > pomysl by ich nie bylo by nie stawiac pomnikow bohaterom
                                    > tez nie specjalnie nowy
                                    >
                                    > odgrzewany przez aparatczykow WRONy nie tak dawno
                                    >
                                    > chlodna klakulacja ma sluzyc za usprawiedliwienie serwilizmu
                                    > przeczytaj dowolny wywiad z generalem J
                                    > przeczytaj michnika w wywiadzie z kiszczakiem
                                    > ktory usprawiedliwia strzaly do ludzi na wybrzezu
                                    >
                                    > meritum /historyczne/ dyskusji to jedno
                                    > bez wielkiego ryzyka bledu moge napisac ze kazde przegrane powstanie
                                    > bylo zle zaplanowane itd...
                                    >
                                    > tyle ze kazde z tych powstan to wrzod na dupie
                                    > naszych jaruzelskich i kwasniewskich

                                    Tak się dziwnie składa, że wówczas polskość tych "panów" jest mierzona
                                    na "plus" właśnie wielkością zdrady , podłości i służalstwa ! Oni wyrastają
                                    ponad dowódców walk powstańczych o niepodległość !!


                                    > b czytelna miara gdzie konczy sie powsciagliwosc i umiar
                                    > a zaczyna sie zdrada
                                    >
                                    > zdrada ktora deprecjonowanie polskich zrywow
                                    > potrzebuje jak powietrza
                                    >
                                    > pozdrawiam
                                    >
                                    > nurni
                                    >
                                    > ps.
                                    Potwierdzam
                                    > polecam polemike Nowaka z Giertychem w ostatniej naszej polsce
                                    > rzecz tyczy publicystyki Giertycha starszego
                                    > nie ma w sieci a chetnie bym wkleil

                                    Bohaterem dla watchmana jest zysk jaki mają Jaruzelski, Kiszczak i pono
                                    wszystkich Polaków !
                                    • nurni jest!____________________________ ps dla Xiecia 01.08.03, 15:16
                                      www.medianet.com.pl/~naszapol/0329/0329nowi.php
                                  • magicznym Re: od X.Luki 01.08.03, 15:18
                                    nurni napisał:

                                    > tyle ze kazde z tych powstan to wrzod na dupie
                                    > naszych jaruzelskich i kwasniewskich
                                    >
                                    > b czytelna miara gdzie konczy sie powsciagliwosc i umiar
                                    > a zaczyna sie zdrada
                                    >
                                    > zdrada ktora deprecjonowanie polskich zrywow
                                    > potrzebuje jak powietrza
                                    >
                                    > pozdrawiam
                                    >
                                    > nurni

                                    Moim zdaniem gadasz głupoty - moze po prosty niektórzy preferują zrywy
                                    zwycięskie (vide powstanie wlkp i powstania śląskie). Rozważanie sensu
                                    powstania traktować w kategoriach zdrady to czyste szaleństwo. I nie ma nic
                                    wspólnego z pryszczami na tylniej części ciała byłych i aktualnych prezydentów
                                    Polski.

                                    m.
                                    • nurni Re: od X.Luki 01.08.03, 15:28
                                      magicznym napisał:

                                      > nurni napisał:
                                      >
                                      > > tyle ze kazde z tych powstan to wrzod na dupie
                                      > > naszych jaruzelskich i kwasniewskich
                                      > >
                                      > > b czytelna miara gdzie konczy sie powsciagliwosc i umiar
                                      > > a zaczyna sie zdrada
                                      > >
                                      > > zdrada ktora deprecjonowanie polskich zrywow
                                      > > potrzebuje jak powietrza
                                      > >
                                      > > pozdrawiam
                                      > >
                                      > > nurni
                                      >
                                      > Moim zdaniem gadasz głupoty - moze po prosty niektórzy preferują zrywy
                                      > zwycięskie (vide powstanie wlkp i powstania śląskie)
                                      Rozważanie sensu
                                      > powstania traktować w kategoriach zdrady to czyste szaleństwo. I nie ma nic
                                      > wspólnego z pryszczami na tylniej części ciała byłych i aktualnych
                                      prezydentów
                                      > Polski.
                                      >
                                      > m.

                                      dobrze

                                      ale skoro tak to wszelkie dywagacje na temat
                                      korzysci czy zaslug plynacych z pokornego polozenia lba
                                      umieszczamy w tym samym koszu na smieci

                                      logiczne czy magiczne?

                                      pozdrawiam smile

                                      ps

                                      zeby bylo jasne
                                      nie jestem zwolennikeim hura powstan

                                      ostatnim ktory wzywal Polakow do ogolnonarodowego zrywu
                                      byl ..j kuron bodaj w grudniu 81
                                      jego list z internatu szczesliwie zostal olany
                                      • magicznym Re: od X.Luki 01.08.03, 15:35
                                        nurni napisał:


                                        > dobrze
                                        >
                                        > ale skoro tak to wszelkie dywagacje na temat
                                        > korzysci czy zaslug plynacych z pokornego polozenia lba
                                        > umieszczamy w tym samym koszu na smieci
                                        >
                                        > logiczne czy magiczne?
                                        >

                                        jak najbardziej logiczne
                                        ..... aczkolwiek pokorne ciele dwie matki ssie smile)


                                        > zeby bylo jasne
                                        > nie jestem zwolennikeim hura powstan

                                        no z poprzedniego postu to raczej właśnie taką tezę można by próbować wysnuć

                                        > ostatnim ktory wzywal Polakow do ogolnonarodowego zrywu
                                        > byl ..j kuron bodaj w grudniu 81
                                        > jego list z internatu szczesliwie zostal olany

                                        ufff.... Bogu niech będą dzieki

                                        również pozdrawiam smile

                                        m.
                                        • magicznym PS 01.08.03, 15:41
                                          ponieważ widzę że co niektórym dyskutantom oberwało się za brak jednoznacznej
                                          deklaracji: doceniam, szanuję i podziwiam bohaterstwo, odwagę i poświęcenie
                                          powstańców.

                                          m.
                                          • nurni nasci medal....zgrywusie:)___________________nt 01.08.03, 15:42
                                  • xiazeluka Re: od X.Luki 01.08.03, 15:31
                                    nurni napisał:

                                    > pomysl by ich nie bylo by nie stawiac pomnikow bohaterom
                                    > tez nie specjalnie nowy

                                    Ile jest w Polsce pomników Kazimierza Odnowiciela, Stefana Żółkiewskiego czy
                                    Romana Dmowskiego, a ile tablic, krzyży i obelisków oraz uroczystości ku czci
                                    upamiętniających przegrane powstania, bitwy, poległych herosów?

                                    Nikt tutaj nie odmawia bohaterstwa powstańcom, mowa jest o sensie podjęcia
                                    takiej walki.
                                    • nurni Re: od X.Luki 01.08.03, 15:36
                                      xiazeluka napisał:

                                      > nurni napisał:
                                      >
                                      > > pomysl by ich nie bylo by nie stawiac pomnikow bohaterom
                                      > > tez nie specjalnie nowy
                                      >
                                      > Ile jest w Polsce pomników Kazimierza Odnowiciela, Stefana Żółkiewskiego czy
                                      > Romana Dmowskiego, a ile tablic, krzyży i obelisków oraz uroczystości ku czci
                                      > upamiętniających przegrane powstania, bitwy, poległych herosów?

                                      alez spotkasz mnie pod kazdym z tych pomnikow
                                      gdy wreszcie powstana

                                      > Nikt tutaj nie odmawia bohaterstwa powstańcom, mowa jest o sensie podjęcia
                                      > takiej walki.

                                      nieprawda Luka

                                      jesli sie myle to wskaz mi fragment w ktorym piszesz
                                      o 'bohaterstwie powstancow'

                                      b chetnie odszczekam smile
                                      • xiazeluka Re: od X.Luki 01.08.03, 15:43
                                        nurni napisał:

                                        > gdy wreszcie powstana

                                        A powstaną? Raczej kolejny monument partacza militarnego Kościuszki, a nie
                                        Stanisława Koniecpolskiego.

                                        > nieprawda Luka
                                        >
                                        > jesli sie myle to wskaz mi fragment w ktorym piszesz
                                        > o 'bohaterstwie powstancow'
                                        >
                                        > b chetnie odszczekam smile

                                        Drogi nurni, nie napisanie niczego o bohaterstwie nie dowodzi podważania jego
                                        zaistnienia. Kol. mikron już się o to mnie czepiał, tak na marginesie.
                                        Tobie normalnie nie ośmieliłbym się stawiać kropek nad "i", ale skoro nalegasz:
                                        zbrodniczą decyzję podjęło kilku ludzi z KG AK, a nie np. sierżant ze
                                        zgrupowania "Żmija".
                                        • nurni zatem... 01.08.03, 15:50
                                          xiazeluka napisał:

                                          > zbrodniczą decyzję podjęło kilku ludzi z KG AK, a nie np. sierżant ze
                                          > zgrupowania "Żmija".

                                          zatem w wolnej chwili zapytaj kogos z 'zoski'czy 'parasola'
                                          jak oceniaja 'zbrodnicza' decyzje KG AK

                                          jest okazja kilku jeszcze zyje a powazki to prawie centum

                                          jestem przekonany ze wysluchasz od naocznych swiadkow
                                          o zbrodniach...... wermachtu i polskojezycznego nkwd
                                          na wiecej bym nie liczyl

                                          chyba ze bezposredno zainteresowanych
                                          ktorzy stracili w powstaniu cale rodziny i przyjaciol
                                          pytac nie warto

                                          to jak ?

                                          smile

                                          • xiazeluka Re: zatem... 01.08.03, 16:04
                                            nurni napisał:

                                            > zatem w wolnej chwili zapytaj kogos z 'zoski'czy 'parasola'
                                            > jak oceniaja 'zbrodnicza' decyzje KG AK

                                            Chętnie. Tylko po co? W tajnych magazynach broni zwiększy się wstecznie ilość
                                            karabinów?

                                            > to jak ?

                                            Zainteresowani to w ogóle nie jest strona, która może powiedzieć coś
                                            obiektywnie. A obiektywnie to można policzyć ilość uzbrojonych powstańców,
                                            którzy musieli bronić swych rodzin cegłami ze zburzonych kamienic...
                                            • nurni Re: zatem... 01.08.03, 16:29
                                              xiazeluka napisał:

                                              > nurni napisał:
                                              >
                                              > > zatem w wolnej chwili zapytaj kogos z 'zoski'czy 'parasola'
                                              > > jak oceniaja 'zbrodnicza' decyzje KG AK
                                              >
                                              > Chętnie. Tylko po co? W tajnych magazynach broni zwiększy się wstecznie ilość
                                              > karabinów?
                                              >
                                              > > to jak ?
                                              >
                                              > Zainteresowani to w ogóle nie jest strona, która może powiedzieć coś
                                              > obiektywnie.

                                              czemu w takim razie najwiecej do powiedzenia maja niezainteresowani
                                              spadkobiercy nkwdzistow z w-wskiej pragi obserwujacy upadek powstania?
                                              vide kol palnik zatroskany dzis o smierc polskiej inteligencji

                                              czy jako niezainteresowani /czy aby na pewno?/
                                              maja wieksze prawo do promowania kundlizmu niz ci drudzy do 'bohaterszczyzny'

                                              pomijam oczywiste pytanie:
                                              ktora postawa byla nie tylko bezpieczniejsza ale i bardziej interesowna


                                              A obiektywnie to można policzyć ilość uzbrojonych powstańców,
                                              > którzy musieli bronić swych rodzin cegłami ze zburzonych kamienic...

                                              czyli dzisiaj mozemy powiedziec ze powstanie
                                              bylo skazane na niepowodzenie i przynioslo ogromne ofiary

                                              mozemy ta informacje potraktowac w dwojnasob

                                              by dokopac tym ktorzy nie zwazyli w dloniach wartosci swojego zycia
                                              i pozwolili sie zabic... skonczeni kretyni

                                              i by uczcic tych ktorzy nie obliczali ile na tym zarobia
                                              i co z tego beda mieli tylko ruszyli z 'domorobkami' na wermacht
                                              malo tego nie przewidzieli 'dozynek' w ubeckich wiezieniach

                                              szkoly sa zatem dwie

                                              przecieram oczy ze zdumienia widzac Cie w jednej z nich
                                              • xiazeluka Re: zatem... 01.08.03, 16:37
                                                nurni napisał:

                                                > przecieram oczy ze zdumienia widzac Cie w jednej z nich

                                                W tej trzeciej, dodajmy. W tej, w której nie nazywa się kretynami romantycznych
                                                epigonów szwoleżerów z Samosierry, ale nie przymyka oczu na kretyństwo wysłania
                                                ich do kolejnej szarży - tyle, że w miejscu bardziej stromym, nocą, podczas
                                                deszczu i bez lanc. Wyginęli - i nie było komu utrudniać "pracy" czekistom.
                                                Bohaterstwo jest godne szacunku, bohaterszczyzna - już nie.
                                                • nurni wiem...:) 01.08.03, 16:42
                                                  xiazeluka napisał:

                                                  > W tej trzeciej, dodajmy.

                                                  tylko podpuszczalem troche czytajac polemiki z Mikronem

                                                  pozdrawiam i znikam smile
                  • mr_watchman Re: do Mr_watchmana i X.Luki 01.08.03, 11:46
                    Gość portalu: mikron napisał(a):

                    > Jest dla mnie niezaprzeczalna wartoscia gotowosc podjecia walki w imie
                    > wolnosci, nawet jesli ta walka nie ma wielkich szans na zwyciestwo.

                    I już na tym etapie nasze drogi się rozchodzą. Jeśli mam walczyć wyłącznie po
                    to, aby przegrać, to zwykła logika nakazywałaby zadać sobie proste pytanie: po
                    co?

                    > Jest to bardzo ludzkie i nieracjonalne, tak jak honor, ktory dzis jest
                    > archaizmem, przez dziwakow tylko pielegnowana cnota. Z punktu widzenia
                    > przetrwania gatunku pewnie lepiej jest na kolanach zyc, z punktu widzenia
                    > przetrwania narodu - chyba juz nie.

                    A co na to Prusowie i Jadźwingowie? Oni akurat nie przeżyli spotkania z Polską
                    i Zakonem Krzyżackim. Jesteś pewien, że śmierć narodu może być zbawienna dla
                    jego przetrwania?

                    > Cena za patriotyczne i dumne wychowanie nastepnych pokolen byla
                    > wysoka, ale moze bysmy juz po rosyjsku mowili, gdyby nie powstania
                    > w XIX?

                    Może. Ale popatrz na Czechy. Praktycznie w 1620r. zniknęła namiastka wolności,
                    jaką posiadali, zginęła wówczas czeska elita szlachecka i mieszczańska. W
                    1918r., kiedy Czechosłowacja tworzyła swoje państwo, duża część Czechów
                    (niestety, nie pamiętam jaki procent, ale to jest do sprawdzenia) mówiła
                    WYŁĄCZNIE po niemiecku. A chyba nie chcesz powiedzieć, że summa summarum Czesi
                    przegrali jako naród.

                    > zwroc uwage, ze wziecie udzialu w Powstaniu Warszawskim to byla wlasnie
                    > "decyzja o dzialalnosci na rzecz".

                    Tak, tylko ja zwykłem zastanawiać się przed podjęciem decyzji. Im ważniejsza
                    decyzja, tym dłuższy i bardziej wnikliwy namysł. Odnoszę wrażenie, że
                    decydentom powstania trochę tego namysłu zabrakło.

                    > "Dzialanie na rzecz" nie musi zakladac spijania miodu po
                    > zakonczeniu swojego dziela. Nie musi zakladac nawet przezycia.

                    Mam prośbę - nie posuwaj się za daleko w swoim idealizmie, abyś nie zaczął
                    ocierać się o absurd. Co tonącemu po mojej pomocy, jeśli nie umiem pływać? Że
                    w imię ideałów utopimy się obaj?

                    > Przepraszam, moze niepotrzebnie zaatakowalem mr_watchmana posadzeniem o
                    > pogarde, jestem na tym punkcie troche bardziej wrazliwy i odruchowo
                    > zaliczylem mr_watchmana do grupy szkalujacej pamiec tych ludzi.

                    Okay. Dobrze wiemy, jak wyglądają forumowe dyskuje.

                    > Wydawalo mi sie nieco zbyt frywolne:
                    >
                    > "Czlowieku, daruj ten patos. Czesc i chwala wojom Mieszka I,
                    > którzy zgineli pod Cedynia."
                    > "co my, POLSKA i POLACY, zyskalismy na tej imprezie?"

                    W istocie to jest pewna złośliwość i ironia, zwłaszcza ta druga wypowiedź.
                    Bowiem w pierwszej chciałem zwrócić uwagę, że powstańcy nie byli jedynymi
                    Polakami, którzy zginęli za szeroko rozumianą Ojczyznę, a nie uważam, aby to
                    był merytoryczny argument.
                    • Gość: Pochodzenie Re: do Mr_watchmana i X.Luki IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 11:57
                      mr_watchman napisał:

                      > Mam prośbę - nie posuwaj się za daleko w swoim idealizmie, abyś nie zaczął
                      > ocierać się o absurd. Co tonącemu po mojej pomocy, jeśli nie umiem pływać? Że
                      > w imię ideałów utopimy się obaj?
                      Pewno, a co ?

                      > W istocie to jest pewna złośliwość i ironia, zwłaszcza ta druga wypowiedź.
                      > Bowiem w pierwszej chciałem zwrócić uwagę, że powstańcy nie byli jedynymi
                      > Polakami, którzy zginęli za szeroko rozumianą Ojczyznę, a nie uważam, aby to
                      > był merytoryczny argument.

                      a może ono zginęli po ty by uzmysłowić Watchmanowi ( cięzko myślącemu ) , że
                      Stalin to nie jego ojciec !
                    • Gość: mikron Re: do Mr_watchmana i X.Luki IP: *.desy.de 01.08.03, 12:24
                      mr_watchman napisał:

                      > Gość portalu: mikron napisał(a):
                      >
                      > > Jest dla mnie niezaprzeczalna wartoscia gotowosc podjecia walki w imie
                      > > wolnosci, nawet jesli ta walka nie ma wielkich szans na zwyciestwo.
                      >
                      > I już na tym etapie nasze drogi się rozchodzą.

                      nie sadze. Problem lezy chyba w kwestii oceny zycia.

                      > Jeśli mam walczyć wyłącznie po
                      > to, aby przegrać, to zwykła logika nakazywałaby zadać sobie proste pytanie:po
                      > co?
                      >

                      Niestety Twoje (ani moje) przezycie lub smierc nie stanowia o wygranej czy
                      przegranej. Tak jest tylko na ringu.


                      > > Jest to bardzo ludzkie i nieracjonalne, tak jak honor, ktory dzis jest
                      > > archaizmem, przez dziwakow tylko pielegnowana cnota. Z punktu widzenia
                      > > przetrwania gatunku pewnie lepiej jest na kolanach zyc, z punktu widzenia
                      > > przetrwania narodu - chyba juz nie.
                      >
                      > A co na to Prusowie i Jadźwingowie? Oni akurat nie przeżyli spotkania z
                      > Polską i Zakonem Krzyżackim. Jesteś pewien, że śmierć narodu może być
                      > zbawienna dla jego przetrwania?

                      Jestem pewien ze smierc narodu jest jego koncem.
                      (przy okazji, moze bez takich zlosliwosci, bo to nie sluzy rozmowie)
                      Wydaje sie jednak, swiadomosc narodowa karmi sie smiercia herosow.

                      > Może. Ale popatrz na Czechy. Praktycznie w 1620r. zniknęła namiastka
                      > wolności, jaką posiadali, zginęła wówczas czeska elita szlachecka i
                      > mieszczańska. W 1918r., kiedy Czechosłowacja tworzyła swoje państwo, duża
                      > część Czechów
                      > (niestety, nie pamiętam jaki procent, ale to jest do sprawdzenia) mówiła
                      > WYŁĄCZNIE po niemiecku. A chyba nie chcesz powiedzieć, że summa summarum
                      > Czesi
                      > przegrali jako naród.

                      nie wiem. Nie potrafie ocenic, czy Czesi wygrali czy przegrali.
                      Nie mam zadnych dobrych kryteriow oceny. Narod, tradycje narodowe to
                      sa nieracjonalne zagadnienia, tak jak wspomniany wczesniej honor czy
                      przywiazenie do miejsca. Racjonalnie - po co nam duma narodowa? Po co nam
                      w ogole jakas tozsamosc? Podobno po to, abu spoleczenstwo bylo mniej
                      podatne na technologiczne frustracje i aby przestepczosc wsrod maloletnich byla
                      niska. Ale mnie to nie przekonuje.

                      > > zwroc uwage, ze wziecie udzialu w Powstaniu Warszawskim to byla wlasnie
                      > > "decyzja o dzialalnosci na rzecz".
                      >
                      > Tak, tylko ja zwykłem zastanawiać się przed podjęciem decyzji. Im ważniejsza
                      > decyzja, tym dłuższy i bardziej wnikliwy namysł. Odnoszę wrażenie, że
                      > decydentom powstania trochę tego namysłu zabrakło.

                      no mozna by rzec, ze dalej w swych blednych pogladach trawja:
                      (kopiuje z www.dziennik.krakow.pl)
                      JERZY KOBYLIŃSKI, prezes Klubu Powstańców Warszawskich przy małopolskim okręgu
                      Światowego Związku Żołnierzy AK: "To była słuszna decyzja. My, którzyśmy tam
                      byli, bez względu na to, co się teraz mówi, wiemy, że wybuch powstania był
                      koniecznością."

                      > > "Dzialanie na rzecz" nie musi zakladac spijania miodu po
                      > > zakonczeniu swojego dziela. Nie musi zakladac nawet przezycia.
                      >
                      > Mam prośbę - nie posuwaj się za daleko w swoim idealizmie, abyś nie zaczął
                      > ocierać się o absurd. Co tonącemu po mojej pomocy, jeśli nie umiem pływać? Że
                      > w imię ideałów utopimy się obaj?

                      mam prosbe - wyszukuj jakies bardziej trafne analogie.
                      Np. Ty toniesz, a ja nie wiem do konca, jak slabo plywam. Licze tez troche, ze
                      moze ktos widzac, ze Cie ratuje, moze np. ktorys z moich przyjaciol, poda mi
                      reke.

                      Mniejsza z tym, generalnie nie w analogiach sprawa: w idealizmie raczej.
                      Jest tak, ze Ty widziz zycie jako najwazniejsza rzecz, jaka masz.
                      A ja tak nie mysle. Nie sadze, ze moje zycie jest najwazniejsze.
                      Jest bardzo dla mnie wazne, ale sa rzeczy wazniejsze.

                      I dopiero tu naprawde nasze drogi sie rozeszly.


                      -mikron
                      • mr_watchman Re: do Mr_watchmana i X.Luki 01.08.03, 13:36
                        Gość portalu: mikron napisał(a):

                        > nie sadze. Problem lezy chyba w kwestii oceny zycia.

                        Dopóki jest życiem. Śmierć z definicji wyklucza takie oceny.

                        > Niestety Twoje (ani moje) przezycie lub smierc nie stanowia o wygranej czy
                        > przegranej. Tak jest tylko na ringu.

                        Używając liczby pojedynczej użyłem zabiegu zwanego pars pro toto - miałem na
                        celu pokazanie pewnego mechanizmu: walka z góry skazana na klęskę jest po
                        prostu rzezią, która służy wyłącznie udowadnianiu, czyje ideały są lepsze.
                        Niestety, z ideałów ciężko wyżyć.

                        > Jestem pewien ze smierc narodu jest jego koncem.
                        > (przy okazji, moze bez takich zlosliwosci, bo to nie sluzy rozmowie)

                        To nie była złośliwość. Po prostu raczyłeś stwierdzić, że człowiek może żyć na
                        kolanach, ale naród - nie. A dla mnie liczy się to, czy państwo/naród
                        przetrwa, a nie - pozycja, jaką na czas przetrwania przyjmie.

                        > Wydaje sie jednak, swiadomosc narodowa karmi sie smiercia herosow.

                        Zatem wracamy do początku - co Polska zyskała na powstaniu warszawskim poza
                        świadomością śmierci paru tysięcy herosów?

                        > nie wiem. Nie potrafie ocenic, czy Czesi wygrali czy przegrali.

                        Ale przyznasz, że tworzą własne państwo, w którym w sumie żyje się lepiej niż
                        w Polsce? Czy może pomyliłem Czechy z Bangladeszem?

                        > Nie mam zadnych dobrych kryteriow oceny. Narod, tradycje narodowe to
                        > sa nieracjonalne zagadnienia, tak jak wspomniany wczesniej honor czy
                        > przywiazenie do miejsca. Racjonalnie - po co nam duma narodowa? Po co nam
                        > w ogole jakas tozsamosc? Podobno po to, abu spoleczenstwo bylo mniej
                        > podatne na technologiczne frustracje i aby przestepczosc wsrod maloletnich
                        > byla niska. Ale mnie to nie przekonuje.

                        Trochę to nie na temat, może więc spróbuję połączyć parę wątków w jeden: co
                        takiego zyskaliśmy dzięki powstaniu, czego nie zyskały inne państwa/narody,
                        które po wojnie podzieliły nasz los (z grubsza rzecz biorąc)?

                        > no mozna by rzec, ze dalej w swych blednych pogladach trawja:
                        > (kopiuje z www.dziennik.krakow.pl)

                        Czas podobno leczy rany, ale nie zawsze uczy rozumu.

                        > JERZY KOBYLIŃSKI, prezes Klubu Powstańców Warszawskich przy małopolskim
                        > okręgu Światowego Związku Żołnierzy AK: "To była słuszna decyzja. My,
                        > którzyśmy tam byli, bez względu na to, co się teraz mówi, wiemy, że wybuch
                        > powstania był koniecznością."

                        A co on ma powiedzieć? Przecież negując powstanie przekreśliłby ważną część
                        swojego życiorysu. Naprawdę, zamiast wypowiedzi uczestników (siłą rzeczy z
                        definicji nieobiektywnych) wolę analizy historyczne (przynajmniej w założeniu
                        pozbawione emocji).

                        > mam prosbe - wyszukuj jakies bardziej trafne analogie.

                        A dlaczego podanej przeze mnie nie uważasz za trafną?

                        > Np. Ty toniesz, a ja nie wiem do konca, jak slabo plywam. Licze tez troche,
                        > ze moze ktos widzac, ze Cie ratuje, moze np. ktorys z moich przyjaciol, poda
                        > mi reke.

                        Chyba nigdy nikogo nie ratowałeś z topieli.

                        > Mniejsza z tym, generalnie nie w analogiach sprawa: w idealizmie raczej.
                        > Jest tak, ze Ty widziz zycie jako najwazniejsza rzecz, jaka masz.
                        > A ja tak nie mysle. Nie sadze, ze moje zycie jest najwazniejsze.
                        > Jest bardzo dla mnie wazne, ale sa rzeczy wazniejsze.
                        > I dopiero tu naprawde nasze drogi sie rozeszly.

                        Życzę miłego umierania za ideały. Tylko przed śmiercią zastanów się, czy nie
                        umierasz nadaremno, bo życie masz tylko jedno.
                        • Gość: mikron do Mr_watchmana IP: *.desy.de 01.08.03, 14:26
                          mr_watchman napisał:


                          > > nie sadze. Problem lezy chyba w kwestii oceny zycia.
                          >
                          > Dopóki jest życiem. Śmierć z definicji wyklucza takie oceny.

                          to prawda. Ale dotyczy to jakos naszej rozmowy, czy po prostu to
                          taka refleksja o mozliwosciach zycia i smierci?


                          >
                          > > Niestety Twoje (ani moje) przezycie lub smierc nie stanowia o wygranej czy
                          >
                          > > przegranej. Tak jest tylko na ringu.
                          >
                          > Używając liczby pojedynczej użyłem zabiegu zwanego pars pro toto - miałem na
                          > celu pokazanie pewnego mechanizmu: walka z góry skazana na klęskę jest po
                          > prostu rzezią, która służy wyłącznie udowadnianiu, czyje ideały są lepsze.

                          [..]
                          > Zatem wracamy do początku - co Polska zyskała na powstaniu warszawskim poza
                          > świadomością śmierci paru tysięcy herosów?

                          nie wydalbym rozkazu do rozpoczecia Powstania Warszawskiego, gdybym
                          wiedzial, jak sie ono potoczy.
                          Tragedia jest faktem. Zostalo z niego bohaterstwo mlodych, patriotycznie
                          myslacych ludzi. Polska stracila bardzo wiele (bezdyskusyjna to rzecz)
                          zyskala pewien obowiazek wobec poleglych. I pewien wzorzec,
                          jak wychowywac mlodziez (i jak nie ksztalcic dowodcow).

                          > Zatem wracamy do początku - co Polska zyskała na powstaniu warszawskim poza
                          > świadomością śmierci paru tysięcy herosów?

                          nie byla to smierc w wypadku kolejowym. Byla to smierc herosow.
                          Grecy do dzis pokazuja z duma grob Leonidasa.
                          Myslisz, ze to bez znaczenia dla narodu?

                          >
                          > > nie wiem. Nie potrafie ocenic, czy Czesi wygrali czy przegrali.
                          >
                          > Ale przyznasz, że tworzą własne państwo, w którym w sumie żyje się lepiej niż
                          > w Polsce?

                          Jakie kryterium lepszego zycia proponujesz?
                          Czechy sa dosyc nudnym panstwem. Nie chcialbym tam mieszkac.

                          > Czy może pomyliłem Czechy z Bangladeszem?

                          nie wiem czy Ci sie Bangladesz myli z Czechami.
                          Jesli Ci sie pomylily, to od razu spiesze wyjasnic, ze w Bangladeszu
                          tez nie chcialbym mieszkac na stale.

                          > Życzę miłego umierania za ideały. Tylko przed śmiercią zastanów się, czy nie
                          > umierasz nadaremno, bo życie masz tylko jedno.

                          moze dlatego warto je zainwestowac w cos sensownego.
                          Ci ludzie w Powstaniu wierzyli, ze je dobrze i celowo inwestuja.
                          I taki przyklad przekazali nam, ktorzy niekoniecznie chcemy to zobaczyc.

                          -mikron.


                          • mr_watchman Re: do Mr_watchmana 04.08.03, 09:50
                            Gość portalu: mikron napisał(a):

                            > to prawda. Ale dotyczy to jakos naszej rozmowy, czy po prostu to
                            > taka refleksja o mozliwosciach zycia i smierci?

                            Tak mi się jakoś zdało, że masz ochotę na odrobinę dywagacji
                            ogólnofilozoficznych. Może gdybyś częściej operował konkretami, to nie
                            odniósłbym takiego wrażenia.

                            > nie wydalbym rozkazu do rozpoczecia Powstania Warszawskiego, gdybym
                            > wiedzial, jak sie ono potoczy.

                            Gdybym wiedział, że się przewrócę, podłożyłbym sobie wcześniej poduszkę pod
                            dupę. Jedyne, co mogę zrobić, to patrzeć, gdzie stawiam nogi, i uważnie
                            stąpać. Czy analogia jest czytelna?

                            > Tragedia jest faktem. Zostalo z niego bohaterstwo mlodych, patriotycznie
                            > myslacych ludzi. Polska stracila bardzo wiele (bezdyskusyjna to rzecz)
                            > zyskala pewien obowiazek wobec poleglych. I pewien wzorzec,
                            > jak wychowywac mlodziez (i jak nie ksztalcic dowodcow).

                            A więc widzę, że koniec końców zgadzasz się ze mną, że nie ujmując nic
                            bohaterstwu walczących należy jednoznacznie negatywnie ocenić ich dowódców
                            (tych na najwyższym szczeblu).

                            > > Zatem wracamy do początku - co Polska zyskała na powstaniu warszawskim
                            > > poza świadomością śmierci paru tysięcy herosów?
                            >
                            > nie byla to smierc w wypadku kolejowym. Byla to smierc herosow.

                            Czy nie odnosisz wrażenia, że: a. częściowo powtarzasz to, co napisałem
                            (powyżej); b. unikasz odpowiedzi na pytanie?

                            > Grecy do dzis pokazuja z duma grob Leonidasa.
                            > Myslisz, ze to bez znaczenia dla narodu?

                            Tak się składa, że widziałem tzw. zabytki w Grecji. Piszę "tzw.", ponieważ są
                            one tak zniszczone i zaniedbane, że jednoznacznie to wskazują na doodbytniczy
                            stosunek Greków do swojej historii.
                            Powiem w skrócie - uważam, że generalnie z każdego jest większy pożytek za
                            życia niż po śmierci (choć zdarzają się wyjątki - niestey, powstanie do nich
                            nie należy).

                            > Jakie kryterium lepszego zycia proponujesz?
                            > Czechy sa dosyc nudnym panstwem. Nie chcialbym tam mieszkac.

                            Spróbujmy jeszcze raz, trochę prościej. My mieliśmy powstanie, Czesi - nie. I
                            zaraz po wojnie, i teraz, w Polsce i w Czechach żyje się podobnie (odpuszczam
                            sobie różnice). Pytanie: po cholerę nam było powstanie?

                            > nie wiem czy Ci sie Bangladesz myli z Czechami.
                            > Jesli Ci sie pomylily, to od razu spiesze wyjasnic, ze w Bangladeszu
                            > tez nie chcialbym mieszkac na stale.

                            Czemu? A może to bohateski naród?

                            > moze dlatego warto je zainwestowac w cos sensownego.

                            Zgadzam się. Bezsensowna śmierć to chybiona inwestycja.

                            > Ci ludzie w Powstaniu wierzyli, ze je dobrze i celowo inwestuja.
                            > I taki przyklad przekazali nam, ktorzy niekoniecznie chcemy to zobaczyc.

                            Dlatego nie mam pretensji do jednego Ziutka z drugim, że im nie wyszło, mimo
                            że mieli aż jeden karabin na dwóch, ale stawiam zarzut DOWÓDCOM, że wysłali
                            ich na śmierć, która nikomu nic nie przyniosła. Czy to naprawdę jest takie
                            skomplikowane?
      • malaparte Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 14:02
        powinniśmy przede wszystkim pamiętać...chylę czoła przed mieszkańcami
        Warszawy.. szkoda tylko że GW tak niewiele uwagi poświęciła rocznicy wybuchy
        Powstania..
    • Gość: BASIA Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.piechowice.sdi.tpnet.pl 01.08.03, 10:07
    • Gość: BASIA Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.piechowice.sdi.tpnet.pl 01.08.03, 10:18
      Decyzja o wybuchu Powstania Warszawskiego jest trudno oceniać, bo wiadomo po
      jaką presją byli przywódcy państwa podziemnego.Nie mniej jednak wola walki była
      ogromna.Zginął kwiat młodzieży polskiej.Ale gdyby tego zrywu nie było -
      sowietyzacja też by była, może szybsza, bo przecież Ci którzy zginęli zeszli by
      do podziemia.Mój wujek walczyl w Powstaniu, i niestety to co mi opowiadał, to
      mijało się zawsze z przekazami historycznymi, zresztą fakt ten musiał
      skutecznie ukrywać w swoim życiorysie.Ale zawsze mi mówił, żeby nie Powstanie
      bylibyśmy my Polacy którąś tam republiką radziecką.powiem też, że niektóre
      fakty miałam odwagę zacytować jak jeszcze chodziłam do szkoły średniej, za co
      niestety pamietam taki fakt, do szkoły zostali wezwani moi rodzice, co ja za
      brednie rozpowiadam na lekcji historii.Reasumując ilekroć jestem w Warszawie, a
      jestem często zawsze odwiedzam Cmentarz Powązkowski i te brzozowe krzyże.I to
      jest chwila zadumy.Zresztą mam bardzo bogaty ksiegozbiór na temat Powstania
      Warszawskiego.Swego czasu prowadziłam korespondencję z wieloma uczestnikami
      powstania, którzy opowiedzili mi swoje przeżycia.Te prawdziwe fakty.Pozdrawiam.
      • mr_watchman Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 10:33
        Gość portalu: BASIA napisał(a):

        > Decyzja o wybuchu Powstania Warszawskiego jest trudno oceniać, bo wiadomo po
        > jaką presją byli przywódcy państwa podziemnego.

        W ten sposób można każdego usprawiedliwić.

        > Nie mniej jednak wola walki była ogromna.Zginął kwiat młodzieży polskiej.Ale
        > gdyby tego zrywu nie było - sowietyzacja też by była, może szybsza, bo
        > przecież Ci którzy zginęli zeszli by do podziemia.

        Wybacz, ale jakoś nie widzę logicznego związku w powyższym zdaniu.
        Sowietyzacja byłaby szybsza, bo pozostałaby przy życiu elita intelektualna?

        > Mój wujek walczyl w Powstaniu, i niestety to co mi opowiadał, to mijało się
        > zawsze z przekazami historycznymi, zresztą fakt ten musiał skutecznie
        > ukrywać w swoim życiorysie.

        Trudno to komentować - wszyscy wiemy, jakim państwem był PRL. Dobrze, że na
        twojego wujka nie doniósł żaden "życzliwy".

        > Ale zawsze mi mówił, żeby nie Powstanie bylibyśmy my Polacy którąś tam
        > republiką radziecką.

        Tego już nie sprawdzimy. Ale ja uważam, że powstanie zupełnie nic nie zmieniło
        w naszej historii. Bo inaczej jak wytłumaczyć fakt, że ani Czechosłowacja, ani
        Węgry, nie stały się republikami radzieckimi?

        > powiem też, że niektóre fakty miałam odwagę zacytować jak jeszcze chodziłam
        > do szkoły średniej, za co niestety pamietam taki fakt, do szkoły zostali
        > wezwani moi rodzice, co ja za brednie rozpowiadam na lekcji historii.
        > Reasumując ilekroć jestem w Warszawie, a jestem często zawsze odwiedzam
        > Cmentarz Powązkowski i te brzozowe krzyże.I to jest chwila zadumy.Zresztą
        > mam bardzo bogaty ksiegozbiór na temat Powstania Warszawskiego.Swego czasu
        > prowadziłam korespondencję z wieloma uczestnikami powstania, którzy
        > opowiedzili mi swoje przeżycia.Te prawdziwe fakty.Pozdrawiam.

        Ja także zwierzę się z pewnego osobistego odczucia - mieszkam w Warszawie od
        urodzenia i trochę interesuje się historią mojego miasta. To, co z niego
        zostało po II Wojnie Światowej to żałosny cień tego, czym Warszawa była przed
        wojną - zarówno jeśli chodzi o architekturę i urbanistykę, jak i o tzw.
        substrat osobowy (fatalne określenie, ale chyba wiesz, co mam na myśli).
        • Gość: Czerpanie Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 10:36
          mr_watchman napisał:

          > Gość portalu: BASIA napisał(a):
          >
          > > Decyzja o wybuchu Powstania Warszawskiego jest trudno oceniać, bo wiadomo
          > po
          > > jaką presją byli przywódcy państwa podziemnego.
          >
          > W ten sposób można każdego usprawiedliwić.
          >
          > > Nie mniej jednak wola walki była ogromna.Zginął kwiat młodzieży polskiej.A
          > le
          > > gdyby tego zrywu nie było - sowietyzacja też by była, może szybsza, bo
          > > przecież Ci którzy zginęli zeszli by do podziemia.
          >
          > Wybacz, ale jakoś nie widzę logicznego związku w powyższym zdaniu.
          > Sowietyzacja byłaby szybsza, bo pozostałaby przy życiu elita intelektualna?
          >
          > > Mój wujek walczyl w Powstaniu, i niestety to co mi opowiadał, to mijało si
          > ę
          > > zawsze z przekazami historycznymi, zresztą fakt ten musiał skutecznie
          > > ukrywać w swoim życiorysie.
          >
          > Trudno to komentować - wszyscy wiemy, jakim państwem był PRL. Dobrze, że na
          > twojego wujka nie doniósł żaden "życzliwy".
          >
          > > Ale zawsze mi mówił, żeby nie Powstanie bylibyśmy my Polacy którąś tam
          > > republiką radziecką.
          >
          > Tego już nie sprawdzimy. Ale ja uważam, że powstanie zupełnie nic nie
          zmieniło
          > w naszej historii. Bo inaczej jak wytłumaczyć fakt, że ani Czechosłowacja,
          ani
          > Węgry, nie stały się republikami radzieckimi?
          >
          > > powiem też, że niektóre fakty miałam odwagę zacytować jak jeszcze chodziła
          > m
          > > do szkoły średniej, za co niestety pamietam taki fakt, do szkoły zostali
          > > wezwani moi rodzice, co ja za brednie rozpowiadam na lekcji historii.
          > > Reasumując ilekroć jestem w Warszawie, a jestem często zawsze odwiedzam
          > > Cmentarz Powązkowski i te brzozowe krzyże.I to jest chwila zadumy.Zresztą
          > > mam bardzo bogaty ksiegozbiór na temat Powstania Warszawskiego.Swego czasu
          > > prowadziłam korespondencję z wieloma uczestnikami powstania, którzy
          > > opowiedzili mi swoje przeżycia.Te prawdziwe fakty.Pozdrawiam.
          >
          > Ja także zwierzę się z pewnego osobistego odczucia - mieszkam w Warszawie od
          > urodzenia i trochę interesuje się historią mojego miasta. To, co z niego
          > zostało po II Wojnie Światowej to żałosny cień tego, czym Warszawa była przed
          > wojną - zarówno jeśli chodzi o architekturę i urbanistykę, jak i o tzw.
          > substrat osobowy (fatalne określenie, ale chyba wiesz, co mam na myśli).

          Same straty

          Czy Naród może czerpać tradycję z samych strat ???
          • Gość: Ania Re: Czy to czasem aby nie przerzucanie odpowiedzia IP: 213.46.162.* 01.08.03, 10:43
            Nikt tu nie obciaza Niemcow za cierpienia ludnosci cywilnej, za zniszczenie
            miasta, wiekszosc obciaza powstancow.Urodzilam sie w Warszawie, ktos tam w z
            rodziny w Powstaniu walczyl, zginal, rodzina stracila wszystki, lecz nikt z
            mojej rodziny nie ma pretensji do powstancow, wsszyscy maja pretensje do
            Niemcow.
            Tu na tym forum jest odwrotnie.
      • barabas To wszystko "gdybanie"... 01.08.03, 10:37
        Jezeli elita nie dokonalaby tej samokastracji w postaci powstanie W-iego
        dlaczego mialoby dojsc do sowietyzacji Polski? Jakos nie widze tu zwiazku -
        raczej sprzecznosc...
        • Gość: NEMO Re: To wszystko 'gdybanie'... IP: *.telkom-ipnet.co.za 01.08.03, 10:56
          barabas napisał:

          > Jezeli elita nie dokonalaby tej samokastracji w postaci powstanie W-iego
          > dlaczego mialoby dojsc do sowietyzacji Polski? Jakos nie widze tu zwiazku -
          > raczej sprzecznosc...

          Nie wiem ale jest kilka faktow:

          1. W momencie wybuchu Powstania sprawa Polski byla przegrana w tym sensie jak
          widzialy to wladze w Londynie.

          2. Zasadniczo spoleczenstwo polskie nie zdawalo sobie sprawy z rozdzwieku jaki
          nastapil miedzy polskimi aspiracjami a politycznym ukierunkowaniem Wielkiej
          Trojki.

          3. Praktycznie kazda decyzja byla politycznie zla. Walka byla przedstawiana
          jako polityczna awantura, jej brak mial byc dowodem na wpolprace z Niemcami. W
          tej sprawie, w zwiazku z z p 1 & 2 powyzej,polskie wladze nie mialy mozliwosci
          wlasciwego reagowania.

          4. Londynski rzad Benesza, ktory zawsze wierzyl w sojusznikow, wrocil do Pragi
          i zostal "wykopany" z siodla w krotkim czasie.

          Tyle na poczatek

          Pozdrawiam
          • barabas Re: To wszystko 'gdybanie'... 01.08.03, 11:02
            To nie lepiej, zeby rzad zostal "wykopany" niz 200 tys. cywilow?
          • Gość: Tomasz A gdyby powstania nie bylo? IP: *.ibch.poznan.pl 01.08.03, 11:09
            Warszawa bylaby znacznie mniej zniszczona (to bagatela!), mase mlodziezy by przezylo wojne
            (nie mowiac o cywilach, ktorzy zgineli), mielibysmy takze wiecej zabytkach (ktorych zawsze mielismy
            malo).

            Minus to taki, ze powojenne pokolenia inteligentow (szczegolnie tych cwierc) nie mogloby sie po
            wojnie dowartosciowac cudzym heroizmem. Ale czy przecietny Dulski z Krakowa, ktoremu w
            czasie wojny nawet do glowy by nie przyszlo, zeby walczyc (za duze ryzyko) zasluguje na to
            zeby niszczyc cale miasto i tracic najlepsza mlodziez?
            • brennton braki w wiedzy historycznej , Tomek. 01.08.03, 11:21
              mlodziez krakowska tak samo sie rwala do walki, jak warszawska.

              Dowodztwo krakowskiej komendy AK, znajac militarna przewage Niemcow w miescie,
              wybuch powstania wykluczalo.
              • mr_watchman Re: braki w wiedzy historycznej , Tomek. 01.08.03, 11:27
                brennton napisał:

                > mlodziez krakowska tak samo sie rwala do walki, jak warszawska.

                Na szczęście dla Krakowa skończyło się na rwaniu.

                > Dowodztwo krakowskiej komendy AK, znajac militarna przewage Niemcow w
                > miescie, wybuch powstania wykluczalo.

                Czytając wypowiedź Tomka znalazłem w niej ślad złośliwej ironii, więc nie
                traktowałbym tej uwagi o Krakowie jako argumentu.
              • Gość: Tomasz Re: braki w wiedzy historycznej , Tomek. IP: *.ibch.poznan.pl 01.08.03, 12:01
                Ja tez bym wolal zeby w Warszawie powstania nie bylo.
                Co do Krakowa, to tych "rwacych sie do walki" bylo troche
                za malo nawet na mala ruchawke.

                Poza tym to nie miesci sie w krakowskiej mentalnosci. Najwiekszym
                czynem heroicznym w historii tego miasta bylo zabicie smoka wawelskiego
                (ale to ponoc postac nie calkiem "historyczna").
                • Gość: jajajajajajajajaja A MOZE NOWE POWSTANIE ? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.03, 20:45

                  Warszawiacy, do boju, teraz jak malo kiedy, potrzebne jest
                  Nowe Powstanie Warszawskie , zrobcie wreszcie porzadki na tym
                  PASTWISKU NIEROBOW PASOZYTOW !




          • mr_watchman Re: To wszystko 'gdybanie'... 01.08.03, 11:25
            Gość portalu: NEMO napisał(a):

            > 1. W momencie wybuchu Powstania sprawa Polski byla przegrana w tym sensie
            > jak widzialy to wladze w Londynie.

            To akurat argument przeciw powstaniu. Kiedy nie można wygrać, należy ratować
            ile się da.

            > 2. Zasadniczo spoleczenstwo polskie nie zdawalo sobie sprawy z rozdzwieku
            > jaki nastapil miedzy polskimi aspiracjami a politycznym ukierunkowaniem
            > Wielkiej Trojki.

            Wiedza społeczeństwa na temat państwa i polityki (zarówno małego, jak i dużego
            formatu) jest z reguły bliska zeru - obojętnie, czy chodzi o powstanie, czy o
            służbę zdrowia.

            > 3. Praktycznie kazda decyzja byla politycznie zla. Walka byla przedstawiana
            > jako polityczna awantura, jej brak mial byc dowodem na wpolprace z
            > Niemcami.

            Nie przesadzajmy - cała wojna to jedno pasmo walki Polaków z okpuantem.

            > 4. Londynski rzad Benesza, ktory zawsze wierzyl w sojusznikow, wrocil do
            > Pragi i zostal "wykopany" z siodla w krotkim czasie.

            Wniosek jeden - czy byłoby powstanie, czy nie, i tak znaleźlibyśmy się w
            sferze wpływów ZSRR.
            • Gość: Wpływ Re: To wszystko 'gdybanie'... IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 11:33
              mr_watchman napisał:

              > Gość portalu: NEMO napisał(a):
              >
              > > 1. W momencie wybuchu Powstania sprawa Polski byla przegrana w tym sensie
              > > jak widzialy to wladze w Londynie.
              >
              > To akurat argument przeciw powstaniu. Kiedy nie można wygrać, należy ratować
              > ile się da.
              >
              > > 2. Zasadniczo spoleczenstwo polskie nie zdawalo sobie sprawy z rozdzwieku
              > > jaki nastapil miedzy polskimi aspiracjami a politycznym ukierunkowaniem
              > > Wielkiej Trojki.
              >
              > Wiedza społeczeństwa na temat państwa i polityki (zarówno małego, jak i
              dużego
              > formatu) jest z reguły bliska zeru - obojętnie, czy chodzi o powstanie, czy o
              > służbę zdrowia.
              >
              > > 3. Praktycznie kazda decyzja byla politycznie zla. Walka byla przedstawian
              > a
              > > jako polityczna awantura, jej brak mial byc dowodem na wpolprace z
              > > Niemcami.
              >
              > Nie przesadzajmy - cała wojna to jedno pasmo walki Polaków z okpuantem.
              >
              > > 4. Londynski rzad Benesza, ktory zawsze wierzyl w sojusznikow, wrocil do
              > > Pragi i zostal "wykopany" z siodla w krotkim czasie.
              >
              > Wniosek jeden - czy byłoby powstanie, czy nie, i tak znaleźlibyśmy się w
              > sferze wpływów ZSRR.


              po co walczyliśmy z Niemcami w 1939 r ??
              Przecież z tego płynie jeden wniosek , czy byśmy się bronili czy nie i tak
              byśmy znaleźli się w sferze niemieckich wpływów !!
              • Gość: NEMO Re: To wszystko 'gdybanie'... IP: *.telkom-ipnet.co.za 01.08.03, 17:16
                Gość portalu: Wpływ napisał(a):

                > >
                > > 3. Nie przesadzajmy - cała wojna to jedno pasmo walki Polaków z okpuantem.
                > >

                >
                > po co walczyliśmy z Niemcami w 1939 r ??
                > Przecież z tego płynie jeden wniosek , czy byśmy się bronili czy nie i tak
                > byśmy znaleźli się w sferze niemieckich wpływów !!

                Ad 3 powyzej. Cala wojna tak. Natomiast Powstanie mialo przypinana wlasnie
                latke awantury ( i to nie tylko przez Rosjan ). Zreszta jak inaczj mozna
                okreslic niektore wypowiedzi?
                Co do reszty to kazdy musi zastanowic sie sam

                I na dodatek:

                Cala dyskusja odbywa sie w zupelnie zlych kategoriach. Jest nawet watek
                domagajacy sie osadzania itd. Gdyby te nasze rozwazania byly bardziej
                uporzadkowane, lepiej oparte w realiach historycznych sens tego bylby wiekszy.
                Kiedys napisano, ze trudno jest przykladac miare ocen obowiazujaca w
                czasach "normalnych" do sytuacji ekstremalnych. Osobiscie nie mam ochoty ani
                oskarzac ani bronic - nie w tym rzecz.
                Sadze, ze cala dyskusja
    • Gość: Powstanie Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 11:05
      Tylko ktoś o poziomie łeuropejczyka widzi w powstaniu walkę tylko z Niemcami !!!
      • Gość: NEMO Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.telkom-ipnet.co.za 01.08.03, 11:16
        Gość portalu: Powstanie napisał(a):

        > Tylko ktoś o poziomie łeuropejczyka widzi w powstaniu walkę tylko z
        Niemcami !!
        > !

        Nie bardzo wiem, co to znaczy - szczegolnie ten "leuropejczyk".

        Tak, Powstanie mialo cel polityczny, ktory byl skierowany przeciw Rosji. Tak,
        byl to jednak cel polityczny nie militarny, jednoczesnie spozniony wobec
        realiow.

        Pozdrawiam

        • Gość: M Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 01.08.03, 11:19
          kazdy zryw niepodłegłościowy w historii każdego narodu ma w sobie coś z
          polityki ...
        • Gość: POWSTANIE Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 11:21
          Gość portalu: NEMO napisał(a):

          > Gość portalu: Powstanie napisał(a):
          >
          > > Tylko ktoś o poziomie łeuropejczyka widzi w powstaniu walkę tylko z
          > Niemcami !!
          > > !
          >
          > Nie bardzo wiem, co to znaczy - szczegolnie ten "leuropejczyk".
          >
          > Tak, Powstanie mialo cel polityczny, ktory byl skierowany przeciw Rosji. Tak,
          > byl to jednak cel polityczny nie militarny, jednoczesnie spozniony wobec
          > realiow.
          >
          > Pozdrawiam
          >
          Łeuropejczyk widzi w powstaniu tylko walkę z Niemcami nie widzi powstania o
          niepodległość Polski , bo to mu w dobie łeuropejskiej poprawności w głowie się
          nie mieści !
          • Gość: NEMO Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.telkom-ipnet.co.za 01.08.03, 11:43
            Gość portalu: POWSTANIE napisał(a):

            > Łeuropejczyk widzi w powstaniu tylko walkę z Niemcami nie widzi powstania o
            > niepodległość Polski , bo to mu w dobie łeuropejskiej poprawności w głowie
            się
            > nie mieści !

            Przepraszam, dalej nie wiem o co chodzi.
            Jaki jest zwiazek Powstania z "europejska poprawnoscia".
            A jesli chodzi o walke o niepodleglosc w tamtych czasach, Powstanie bylo jednym
            z elementow, napewno tragicznym. Gdzie wobec tego dyskusja o AK-owcach bylych
            wschodnich terenow II RP? Znalazloby sie jeszcze kilka ciekawych tematow.


            Pozdrawiam
    • Gość: M Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 01.08.03, 11:17
      Smutne, prawdziwe i wkurzające nawet, szczególnie w świetle niektórych
      wypowiedzi na tym wątku sad

      pozdrawiam

      polak i warszawiak

      Gość portalu: Powstanie napisał(a):

      > Czy decyzja o powstaniu była słuszna czy też nie zależy od punktu widzenia.
      > Ale niezależnie od tego naród, który zapomina o swej historii przestaje być
      > Narodem
    • Gość: M czyli w/g wypowiedzi mr_watchmana każdy IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 01.08.03, 11:22
      "przegrany" zryw niepodległościowy w naszej (i nietylko) historii był
      niepotrzebny ..sad
      • mr_watchman Re: czyli w/g wypowiedzi mr_watchmana każdy 01.08.03, 11:34
        Gość portalu: M napisał(a):

        > "przegrany" zryw niepodległościowy w naszej (i nietylko) historii był
        > niepotrzebny ..sad

        Wbrew pozorom to wcale nie jest łatwe do oceny. Weźmy powstanie listopadowe -
        ono miało szanse na powodzenie, tyle że owa szansa została zmarnowana przez
        naszych przywódców. Inna sprawa, że powodzenie tego powstania nie oznaczałoby
        odzyskania niepodległości w granicach przedrozbiorowych, a jedynie -
        stworzenie małego choć niepodległego państwa. W tym sensie klęska powstania
        listopadowego była korzystna, bo dzięki temu po I wojnie światowej
        odzyskaliśmy więcej niż można było w 1830-31r. Być może za sto lat ocena
        powstania warszawskiego będzie jeszcze inna, bo historia ma to do siebie, że
        skutki ujawniają się czasem po paru stuleciach. Choć w tym przypadku szczerze
        wątpię.
        • brennton nie rozumiem tej pokretnej logiki 01.08.03, 11:39
          ze kleska powstania listopadowego byla korzystna.
          istotnie, powstanie to bylo o krok od sukcecu.
          Jednakze nie wiadomo, czy przezyloby Wiosne Ludow (46/48).

          Jezeli jednak to kadlubowe Panstwo Polskie zdolaloby dotrwac jakims cudem
          do 1. wojny, to szanse na scalenie reszty Ziem Polskich bylyby wieksze,
          a nie mniejsze!
          • xiazeluka Re: nie rozumiem tej pokretnej logiki 01.08.03, 11:47
            brennton napisał:

            > istotnie, powstanie to bylo o krok od sukcecu.

            Od jakiego sukcesu?
          • mr_watchman Re: nie rozumiem tej pokretnej logiki 01.08.03, 11:57
            brennton napisał:

            > Jezeli jednak to kadlubowe Panstwo Polskie zdolaloby dotrwac jakims cudem
            > do 1. wojny, to szanse na scalenie reszty Ziem Polskich bylyby wieksze,
            > a nie mniejsze!

            1. Niekoniecznie, bo trudniej byłoby uzasadniać, że nam się należą jakieś
            ziemie. Odpowiedź Wersalu byłaby jedna: macie niepodległość? walczyliście? To
            trzeba było sobie wywalczyć, co wam się - jak twierdzicie - należy.
            2. Gdyby powstanie listopadowe zakończyło się sukcesem (rozumianym jako
            utworzenie państwa samodzielnego w polityce wewnętrznej i zewnętrznej), to nie
            dywagowalibyśmy o nim jako o kolejnym nieudanym powstaniu.

            Zgadzam się jednak, że ocena, co jest sukcesem, a co - nie, jest zawsze
            niepełna, bo - jak gdzieś pisałem już w tym wątku - skutki zdarzeń objawiają
            się czasem po dziesięcioleciach, a nawet - stuleciach.
            • brennton w porzadku 01.08.03, 12:08
              nie ulega jednak watpliwosci, ze jakiekolwiek kadlubowe Panstwo Polskie,
              gdyby dotrwalo do 1. wojny. byloby w nia uwiklane.

              Jezeli, mimo braku panstwowosci,znalezli sie dzialacze niepodleglosciowi,
              ktorzy trafnie, w czasie wojny, potrafili sterowac losami narodu,
              tym bardziej znalezliby sie (ze struktur tego kadlubowego panstwa)
              dzialacze, ktorzy o zjednoczenie ziem polskich walczyliby dalej.

              Punkt startowy mielibysmy lepszy.
              • mr_watchman Re: w porzadku 01.08.03, 13:22
                brennton napisał:

                > nie ulega jednak watpliwosci, ze jakiekolwiek kadlubowe Panstwo Polskie,
                > gdyby dotrwalo do 1. wojny. byloby w nia uwiklane.

                Również i ja przyjąłem takie założenie, co nie znaczy, że jest ono słuszne.

                > Jezeli, mimo braku panstwowosci,znalezli sie dzialacze niepodleglosciowi,
                > ktorzy trafnie, w czasie wojny, potrafili sterowac losami narodu,
                > tym bardziej znalezliby sie (ze struktur tego kadlubowego panstwa)
                > dzialacze, ktorzy o zjednoczenie ziem polskich walczyliby dalej.

                Znaleźliby się, byliby, potrafiliby. Co za pech (dla nas wszystkich), że
                historię tworzą zdania oznajumjące, a nie - przypuszczające.

                > Punkt startowy mielibysmy lepszy.

                Może tak, a może nie. Ale przegraliśmy i powstanie listopadowe, i warszawskie,
                a w efekcie gówno (za przeproszeniem) z tego mamy.
                • brennton wniosek przeciwny 01.08.03, 14:02
                  - jaki zdajesz sie sugerowac, ze o losach Polski od roku 1700 nie decyduja
                  Polacy, a tylko uklad sil swiatowych, a zatem o nic nigdy nie walczmy,
                  nie robmy powstan i nie chwytajmy za bron, wydaje mi sie tez zbytnim
                  uproszczeniem.

                  Pewnie , ze trzeba dokladnie analizowac swoje szanse.
                  I co do powstania warszawskiego, jego ocena jest jasna,
                  nie moglo sie wtedy udac.
                  Z innymi powstaniami, listopadowym wlasnie, wielkopolskim i slaskim
                  sprawy maja sie juz nieco inaczej.
                  • mr_watchman Re: wniosek przeciwny 04.08.03, 09:57
                    brennton napisał:

                    > - jaki zdajesz sie sugerowac, ze o losach Polski od roku 1700 nie decyduja
                    > Polacy, a tylko uklad sil swiatowych, a zatem o nic nigdy nie walczmy,
                    > nie robmy powstan i nie chwytajmy za bron, wydaje mi sie tez zbytnim
                    > uproszczeniem.

                    Napisz jaśniej, bo w efekcie nie wiem, jaki wniosek czemu jest przeciwny.
                    Niemniej, tak się akurat składa, że w istocie od przełomu XVII/XVIII wieku o
                    polityczno-państwowych losach Polski w większej mierze decydowali obcy niż
                    Polacy.

                    > Pewnie , ze trzeba dokladnie analizowac swoje szanse.
                    > I co do powstania warszawskiego, jego ocena jest jasna,
                    > nie moglo sie wtedy udac.

                    I za śmierć 200 tys. osób i zrównanie z ziemią lewobrzeżnej Warszawy winię
                    dowódców AK, a nie - poszczególne osoby, które walczyły i zginęły.

                    > Z innymi powstaniami, listopadowym wlasnie, wielkopolskim i slaskim
                    > sprawy maja sie juz nieco inaczej.

                    Wiem, sam przecież napisałem, że powstanie listopadowe mogło się udać.
                    Zawiodło, jak zwykle, dowództwo.
        • Gość: Szczery Re: czyli w/g wypowiedzi mr_watchmana każdy IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 11:39
          mr_watchman napisał:

          > Gość portalu: M napisał(a):
          >
          > > "przegrany" zryw niepodległościowy w naszej (i nietylko) historii był
          > > niepotrzebny ..sad
          >
          > Wbrew pozorom to wcale nie jest łatwe do oceny. Weźmy powstanie listopadowe -
          > ono miało szanse na powodzenie, tyle że owa szansa została zmarnowana przez
          > naszych przywódców. Inna sprawa, że powodzenie tego powstania nie oznaczałoby
          > odzyskania niepodległości w granicach przedrozbiorowych, a jedynie -
          > stworzenie małego choć niepodległego państwa. W tym sensie klęska powstania
          > listopadowego była korzystna, bo dzięki temu po I wojnie światowej
          > odzyskaliśmy więcej niż można było w 1830-31r. Być może za sto lat ocena
          > powstania warszawskiego będzie jeszcze inna, bo historia ma to do siebie, że
          > skutki ujawniają się czasem po paru stuleciach. Choć w tym przypadku szczerze
          > wątpię.

          Watchman coś odzyskał , nawet więcej !
          • Gość: W/g Re: czyli w/g wypowiedzi mr_watchmana każdy IP: *.am.poznan.pl 02.08.03, 11:51
            Watchman najgłupszy socjademkorata łeuropejski. Po prostu odmóźdzony !
    • Gość: basia Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.piechowice.sdi.tpnet.pl 01.08.03, 11:37
      Polecam wszystkim forumowiczom przeczytanie książki z "2-go obiegu" z czasów
      PRL "Na pomoc Powstańczej Warszawie".Prawdy i mity dokładnie rozwiane.
      • Gość: NEMO Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.telkom-ipnet.co.za 01.08.03, 11:53
        Gość portalu: basia napisał(a):

        > Polecam wszystkim forumowiczom przeczytanie książki z "2-go obiegu" z czasów
        > PRL "Na pomoc Powstańczej Warszawie".Prawdy i mity dokładnie rozwiane.

        Pomysl jest bardzo dobry. Warto jeszcze przeczytac troche publikacji
        zagranicznych. To tez da jakis obraz. Szczegolnie polecam wspomnienia pilotow
        RPA, ktorzy nad Warszawe latali.


        Pozdrawiam
    • balzer Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 11:50
      W kazdym razie czesc i chwała szeregowym powstancom.
    • Gość: Zysk Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 12:00
      Watchman, wolałby aby dowódcy powstania wydali rozkaz : "każdy z nas
      Jaruzelskim" !
      A ile z tej postawy byśmy mieli zysku , co nie ?
    • Gość: malko A może już najwyższy czas skończyć z ... IP: 80.50.28.* 01.08.03, 12:54
      .... w szelkiej maści obchodami różnych rocznic? Ileż jeszcze lat po wojnie
      musimy się
      umartwiać. Czy nie wystarczy przy okazji jakiegoś historycznego wydarzenia
      wspomnieć ( krótko!) w mediach , że oto dziś mija rocznica powstania, napaści,
      czy też czego kolwiek innego. I na tym skończyć bez szumu, obchodów itd. itp.
      Np. Francja dostała w d... od Niemców podobnie jak Polska, ale jakoś nie
      słyszałem, żeby z tej okazji robili niemal święto.
      Pozdrawiam wszystkich myyślących podobnie, a nawet myślących inaczej.
      • Gość: mikron Re: A może już najwyższy czas skończyć z ... IP: *.desy.de 01.08.03, 13:35
        Gość portalu: malko napisał(a):

        > .... w szelkiej maści obchodami różnych rocznic? Ileż jeszcze lat po wojnie
        > musimy się
        > umartwiać.

        umartwiac? umartwili sie Ci, ktorzy zgineli
        w Warszawie, zebys teraz durniu mogl po polsku swoje bzdury wypisywac.

        > Czy nie wystarczy przy okazji jakiegoś historycznego wydarzenia
        > wspomnieć ( krótko!) w mediach ,

        jasne, byle krotko. Po co umartwiac jakiegos nowoczesnie myslacego
        przyglupa, ktory z puszka piwa oglada cykl najnowszych reklam
        przed "Zyciem wg Kiepskich"

        > że oto dziś mija rocznica powstania, napaści,
        > czy też czego kolwiek innego.

        wlasciwie bez znaczenia, nie?


        -mikron.

        • nurni tyle zapamietalem z calego watku 01.08.03, 14:04
          Re: Czy to czasem aby nie przerzucanie odpowiedzia
          Autor: Gość: Ania IP: 213.46.162.*
          Data: 01-08-2003 10:43 + dodaj do ulubionych wątków

          + odpowiedz na list

          + odpowiedz cytując


          --------------------------------------------------------------------------------
          Nikt tu nie obciaza Niemcow za cierpienia ludnosci cywilnej, za zniszczenie
          miasta, wiekszosc obciaza powstancow.Urodzilam sie w Warszawie, ktos tam w z
          rodziny w Powstaniu walczyl, zginal, rodzina stracila wszystki, lecz nikt z
          mojej rodziny nie ma pretensji do powstancow, wsszyscy maja pretensje do
          Niemcow.
          Tu na tym forum jest odwrotnie.
      • Gość: Jan Różne formy dostawania w d... IP: *.hispeed.ch 01.08.03, 15:21
        Gość portalu: malko napisał(a):
        > Np. Francja dostała w d... od Niemców podobnie jak Polska, ale jakoś nie
        > słyszałem, żeby z tej okazji robili niemal święto.

        Ale dostała w d... bez walki i to jest różnica.

        > Pozdrawiam wszystkich myyślących podobnie, a nawet myślących inaczej.
        Nawzajem.
      • Gość: doku głupiś IP: *.chello.pl 01.08.03, 22:20
        Gość portalu: malko napisał(a):

        > Francja dostała w d... od Niemców podobnie jak Polska,

        Zupełnie inaczej.

        Polska padła po bohaterskiej obronie przeciwko wielokrotnie silniejszemu
        wrogowi, a Francja tchórzliwie dała dupy, mimo że miała równie silną armię jak
        wróg.

        Polska została zaatakowana drugiej strony przez drugiego potężnego wroga, a
        Francja miała wsparcie armii brytyjskiej.

        Nie porównuj tych zdrajców i tchórzy do Polaków.

      • Gość: wikul Re: A może już najwyższy czas skończyć z ... IP: *.acn.waw.pl 02.08.03, 18:56
        Gość portalu: malko napisał(a):

        > .... w szelkiej maści obchodami różnych rocznic? Ileż jeszcze lat po wojnie
        > musimy się
        > umartwiać. Czy nie wystarczy przy okazji jakiegoś historycznego wydarzenia
        > wspomnieć ( krótko!) w mediach , że oto dziś mija rocznica powstania,
        napaści,
        > czy też czego kolwiek innego. I na tym skończyć bez szumu, obchodów itd. itp.
        > Np. Francja dostała w d... od Niemców podobnie jak Polska, ale jakoś nie
        > słyszałem, żeby z tej okazji robili niemal święto.
        > Pozdrawiam wszystkich myyślących podobnie, a nawet myślących inaczej.


        Jasne , po cholerę . Nie lepiej jakąś paradę miłości urzadzić albo zbiorowe
        taplanie w błocie .
      • Gość: zoya Re: A może już najwyższy czas skończyć z ... IP: *.kutno.mediaclub.pl 03.08.03, 16:05
        Francja a zwłaszcza Paryż co roku umartwia się na poamiątkę dzielnych żołnierzy
        poległych w I wojnie światowej.
    • Gość: Nie ma Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.am.poznan.pl 01.08.03, 14:48
      Do powstania nie dochodzi, jak kończą Ak-wcy ?
      W objęciach NKWD , boć przecie ich walka, to walka o niepodłegłość ( obojętnie
      zbrojna czy nie ). Ile procesów byłoby wówczas w Moskwie ???
      Ile oni by musieli się tłumaczyć z tego "stania z bronią u nogi ", lub co
      gorsza ze współpracy z Niemcami.
      Watchman powiada, a gdzie zysk ??
      • Gość: Jan Wszystkie konsekwencje IP: *.hispeed.ch 01.08.03, 15:18
        Gość portalu: Nie ma napisał(a):

        > Do powstania nie dochodzi, jak kończą Ak-wcy ?
        > W objęciach NKWD , boć przecie ich walka, to walka o niepodłegłość (
        obojętnie
        > zbrojna czy nie ). Ile procesów byłoby wówczas w Moskwie ???
        > Ile oni by musieli się tłumaczyć z tego "stania z bronią u nogi ", lub co
        > gorsza ze współpracy z Niemcami.
        > Watchman powiada, a gdzie zysk ??

        Gdyby nie doszło do powstania, Rosjanie prawdopodobnie wkroczyliby do Warszawy
        w sierpniu-wrześniu 1944, bo na co mieliby czekać?
        Jak powiedziałeś, wyjęliby AK-owców, tak jak zlikwidowali gen. Okulickiego, gdy
        tylko go dopadli.

        Założenie, że gdyby nie było powstania, wszystko byłoby takie same, lecz
        taniej - bez zniszczonej Warszawy i 200'000 ofiar, jest oczywiście błędne.
        Rosjanie, widząc brak oporu w Polsce, przyłączyliby ją na życzenie Wandy
        Wasilewskiej et consortes jako 17-tą republikę. Wcześniej doszliby do Berlina,
        może zajęliby całe Niemcy. Mniej potrzebowaliby układać się z zachodnimi
        aliantami co do podziału ról w Europie - po prostu wzięliby, co chcieli.
        Przy komunistycznych Niemcach, silnej partii komunistycznej we Włoszech i we
        Francji, może raj komunistyczny zapanowałby od początku do Atlantyku. Może
        Ameryka zareagowałaby działaniami wojennymi w Europie...

        Fantazje? Nie wiem, ale na pewno tak ważna zmiana sytuacji miałaby odpowiednio
        ważne konsekwencje.

        Może dzięki powstaniu Rosjanie nigdy nie zdecydowali się na bezpośrednie
        wejście z czołgami po wojnie.
        Dzięki czemu istnieje to Forum smile
        • brennton w pierwszym moim poscie 01.08.03, 15:38
          na tym watku i ja napisalem, ze gdyby nie powstanie, Rosjanie doszliby
          do Hannoveru, a nie tylko do Laby.
          a) powstanie moglo jednak wybuchnac 2- 6 miesiecy pozniej ,
          gdy Rosjanie realnie przekraczaliby Wisle.
          b) nawet bez powstania, nie sadze, aby sytuacja Polakow byla gorsza.
          Niezniszczona, milionowa Warszawa byla calkowicie antykomunistyczna.
          Rosjanie mieliby, trudniej w Polsce.
          • Gość: Jan Re: w pierwszym moim poscie IP: *.hispeed.ch 01.08.03, 15:51
            brennton napisał:
            > a) powstanie moglo jednak wybuchnac 2- 6 miesiecy pozniej ,
            > gdy Rosjanie realnie przekraczaliby Wisle.
            Mogło się wydawać, że nastąpi to lada dzień. Z tym że może było lepiej
            poczekać, aż to faktycznie nastąpi i będzie im trudno się wycofać. Z drugiej
            strony Rosjanie byli już na przyczółku magnuszewskim, więc można było pomyśleć,
            że to już.

            > b) nawet bez powstania, nie sadze, aby sytuacja Polakow byla gorsza.
            > Niezniszczona, milionowa Warszawa byla calkowicie antykomunistyczna.
            > Rosjanie mieliby, trudniej w Polsce.
            To też fakt. Faktycznie trudno przewidzieć, jakie to miałoby konsekwencje. Może
            udałoby się ocalić trochę wolności, a może Rosjanie poszliby na całość.
        • xiazeluka Re: Wszystkie konsekwencje 01.08.03, 16:15
          Gość portalu: Jan napisał(a):

          > Jak powiedziałeś, wyjęliby AK-owców, tak jak zlikwidowali gen. Okulickiego,
          gdy tylko go dopadli.

          Chyba raczej Bora-Komorowskiego, nieprawdaż? Powtórzyłyby się wydarzenia z
          Wilna - i tyle. Zysk polegałby na tym, że życie i antykomunistyczne poglady
          zachowałoby 16 tys. młodych ludzi.

          > Założenie, że gdyby nie było powstania, wszystko byłoby takie same, lecz
          > taniej - bez zniszczonej Warszawy i 200'000 ofiar, jest oczywiście błędne.

          Nie jest - a z pewnością nie "oczywiście". Zwracam uwagę, że wkroczyłeś na
          drogę spekulacji, a nie faktów.

          > Rosjanie, widząc brak oporu w Polsce, przyłączyliby ją na życzenie Wandy
          > Wasilewskiej et consortes jako 17-tą republikę.

          A dlaczego nie przyłączyli do ZSRS mniej opornych państw: Czechosłowacji,
          Rumunii czy Węgier? Poza tym obraz tow. Stalina, bez sprzeciwu spełniającego
          zachcianki tow. Wasilewskiej, jest raczej komiczny. Generalissimus sprzeciwił
          się nawet takiemu drobiazgowi, jak zmiana hymnu polskiego, a Ty twierdzisz, że
          poszedłby na całość z cyrklem i linijką na mapie?

          > Wcześniej doszliby do Berlina,
          > może zajęliby całe Niemcy. Mniej potrzebowaliby układać się z zachodnimi
          > aliantami co do podziału ról w Europie - po prostu wzięliby, co chcieli.

          I tak wzięli, co chcieli - handelek strefami wpływów załatwiono przy stolikach,
          a nie na froncie.

          > Przy komunistycznych Niemcach, silnej partii komunistycznej we Włoszech i we
          > Francji, może raj komunistyczny zapanowałby od początku do Atlantyku. Może
          > Ameryka zareagowałaby działaniami wojennymi w Europie...

          Raczej należy rozważyć kwestię - czy Sowiety miały jeszcze siłę i możliwości
          ataku na Zachód? Wszak najpierw musieli skonsumować nowe zdobycze...

          • gini Re: Wszystkie konsekwencje 02.08.03, 17:28
            xiazeluka napisał:

            > Gość portalu: Jan napisał(a):
            >
            > > Jak powiedziałeś, wyjęliby AK-owców, tak jak zlikwidowali gen. Okulickiego
            > ,
            > gdy tylko go dopadli.
            >
            > Chyba raczej Bora-Komorowskiego, nieprawdaż? Powtórzyłyby się wydarzenia z
            > Wilna - i tyle. Zysk polegałby na tym, że życie i antykomunistyczne poglady
            > zachowałoby 16 tys. młodych ludzi.
            >
            > > Założenie, że gdyby nie było powstania, wszystko byłoby takie same, lecz
            > > taniej - bez zniszczonej Warszawy i 200'000 ofiar, jest oczywiście błędne.
            >
            > Nie jest - a z pewnością nie "oczywiście". Zwracam uwagę, że wkroczyłeś na
            > drogę spekulacji, a nie faktów.
            > ££££££££££££££££££££££
            Luka udowodnij, ze to nie jest bledne zalozenie.Czy to nie jest spekulacja?
            >
            > Rosjanie, widząc brak oporu w Polsce, przyłączyliby ją na życzenie Wandy
            > > Wasilewskiej et consortes jako 17-tą republikę.
            >
            > A dlaczego nie przyłączyli do ZSRS mniej opornych państw: Czechosłowacji,
            > Rumunii czy Węgier? Poza tym obraz tow. Stalina, bez sprzeciwu spełniającego
            > zachcianki tow. Wasilewskiej, jest raczej komiczny. Generalissimus sprzeciwił
            > się nawet takiemu drobiazgowi, jak zmiana hymnu polskiego, a Ty twierdzisz,
            że
            > poszedłby na całość z cyrklem i linijką na mapie?
            > µµµµµµµµµµµµWiesz jakies tam pozory y=trzeba bylo zachowywac, z tym, ze
            podzial z linijka byl faktem.

            > > Wcześniej doszliby do Berlina,
            > > może zajęliby całe Niemcy. Mniej potrzebowaliby układać się z zachodnimi
            > > aliantami co do podziału ról w Europie - po prostu wzięliby, co chcieli.
            >
            > I tak wzięli, co chcieli - handelek strefami wpływów załatwiono przy
            stolikach,
            >
            > a nie na froncie.
            > °°°°°°°°°°°Pelna zgoda, z tym, ze nasi o tym nie wiedzieli...
            > > Przy komunistycznych Niemcach, silnej partii komunistycznej we Włoszech i
            > we
            > > Francji, może raj komunistyczny zapanowałby od początku do Atlantyku. Może
            >
            > > Ameryka zareagowałaby działaniami wojennymi w Europie...
            >
            > Raczej należy rozważyć kwestię - czy Sowiety miały jeszcze siłę i możliwości
            > ataku na Zachód? Wszak najpierw musieli skonsumować nowe zdobycze...
            >
    • witaschek Re: 1 sierpnia 1944 r. 01.08.03, 16:11
      Czy powstanie mialo szanse czy nie? Czy to byla glupota czy bohaterstwo? Czy
      warto bylo? To sa trudne pytania i trudno jest na nie odpowiedziec precyzyjnie.
      jedno tylko mozna powiedziec ze 100 % pewnoscia: Gazeta Wyborcza oraz Adam
      michnik dnem jest!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie
      bede sie bawil w gadania jaka to Gazeta, ale na pewno nie polska.
      Zadnego artykulu na temat powstania. Hanba!!!!!!!!!!!!!
      Nawet jesli ktos nie jest zwolennikiem umartwiania sie jest tysiac sposobow by
      przynajmniej pokazac, ze sie pamieta.
      • sceptyk Witaschku, jest zle, ale nie az tak 01.08.03, 16:17
        GW zamieszcza sporo wiadomosci zwiazanych z rocznica Powstania. W dziale
        Warszawa.

        www1.gazeta.pl/warszawa/1,34862,1602915.html
    • Gość: AndrzejG Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.08.03, 16:39
      Gość portalu: Powstanie napisał(a):

      > Czy decyzja o powstaniu była słuszna czy też nie zależy od punktu widzenia.
      > Ale niezależnie od tego naród, który zapomina o swej historii przestaje być
      > Narodem

      Dobrze prawisz - punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia,ale wytłumacz
      mi dlaczego sugerujesz zapominanie o swej historii przez naród Polski.Nie
      zauważyłem tej niepamięci, a zmniejszenie się emocjonalnej oceny tamtego
      wydarzenia wynika z 'odejścia' ludzi bioracych bezpośredni udział w powstaniu.
      Jest mniej apeli i spotkań kombatantów.Mniej uroczystości z ich udziałem,
      a w związku z tym i mniej szumu wokół tematu , ale to nie oznacza zapomnienia o
      historii.Postawiłeś fałszywy wniosek , bo co jak co to potrafimy rozpamiętywać.


      A.

      P.S.
      Szkoda ludzi którzy zgineli w powstaniu.Przyszła władza ludowa , bo ona i tak
      byłaby narzucona , miałaby z nimi więcej problemów gdyby zyli.
      • Gość: 1sierpnia ! Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.am.poznan.pl 02.08.03, 10:14
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        > Gość portalu: Powstanie napisał(a):
        >
        > > Czy decyzja o powstaniu była słuszna czy też nie zależy od punktu widzenia
        > .
        > > Ale niezależnie od tego naród, który zapomina o swej historii przestaje by
        > ć
        > > Narodem
        >
        > Dobrze prawisz - punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia,ale wytłumacz
        > mi dlaczego sugerujesz zapominanie o swej historii przez naród Polski.Nie
        > zauważyłem tej niepamięci, a zmniejszenie się emocjonalnej oceny tamtego
        > wydarzenia wynika z 'odejścia' ludzi bioracych bezpośredni udział w powstaniu.
        > Jest mniej apeli i spotkań kombatantów.Mniej uroczystości z ich udziałem,
        > a w związku z tym i mniej szumu wokół tematu , ale to nie oznacza zapomnienia
        o
        >
        > historii.Postawiłeś fałszywy wniosek , bo co jak co to potrafimy
        rozpamiętywać.
        >
        >
        > A.
        >
        > P.S.
        > Szkoda ludzi którzy zgineli w powstaniu.Przyszła władza ludowa , bo ona i tak
        > byłaby narzucona , miałaby z nimi więcej problemów gdyby zyli.


        Na forum pojawił się wniosek , że decyzja o wybuchu powstania spowodowała
        śmierć tysięcy Polaków i zniszczenie Warszawy !

        Tylko ktoś o umysłowości czystej wody tępaka łeuoropejskiego mógł postawić taki
        wniosek.

        Decyzja o powstaniu zapadła w jak najbardziej odpowiednim momencie w chwili,
        gdy do Warszawy zbliżały się wojska rosyjskie i wojsko polskie sprzymierzone z
        Rosją !!! Dowództwo wybrało optymalny moment na uderzenie w wojska niemieckie.
        O ile się nie mylę to Niemcy były przeciwnikiem zarówno Polaków jak i Rosjan.
        Zatem pomagaliśmy tym powstaniem nie tylko sobie ale i Rosjanom, chyba jest to
        oczywiste dla każdego myślącego człowieka !! To nie decyzja o powstaniu we
        właściwym momencie spowodował śmierć polsklich powstańców i zniszczenie
        Warszawy.Tę śmierć powstańców i zniszczenie Warszawy spowodował fakt, iż
        Rosjanie uznali wówczas za głównego wroga polskich powstańców walczących z
        niemieckimi faszystami a nie Niemców( pewno zabijanie Niemców groziło rozpadem
        Rosji). To dowodzi , że to Rosja i jej zdrada przejawiająca się między innymi
        uniemożliwieniem działania- wsparcia walczącej Warszawy ,przez Polaków
        będących w wojsku sprzymierzonym z Rosjanami była powodem śmierci tysięcy
        Polaków i zniszczenia Warszawy.
        Jak trzeba być głupim, aby insynuować, iż decyzja o walce z Niemcami w
        najbardziej odpowiednim momencie była przyczyną śmierci największych polskich
        patriotów !!!, (którzy bili przecież nie Rosjan a Niemców !!!) i że to oni są
        za to wszystko odpowiedzialni a nie dowódcy powstania.
        Trzeba kończy szkoły komusze i wumly i mieć taki punkt widzenia ,aby takie
        brednie rozpowszechniać.

        • andrzejg Re: 1 sierpnia 1944 r. 02.08.03, 17:06
          Gość portalu: 1sierpnia ! napisał(a):

          >
          > Na forum pojawił się wniosek , że decyzja o wybuchu powstania spowodowała
          > śmierć tysięcy Polaków i zniszczenie Warszawy !
          > Tylko ktoś o umysłowości czystej wody tępaka łeuoropejskiego mógł postawić
          taki wniosek.

          Sądzę ,że powstanie chyba wybuchłoby bez tego rozkazu.Może w mniejszej skali,
          a może nie.Gdybac każdy moze.Jednak powstanie bez rozkazu nie miałoby takiego
          wydźwięku politycznego - przecież chodziło o zdobycie miasta przed Rosjanami.
          W związku z tym nic do rzeczy nie miało sprzymierzenie LWP z Rosjanami.LWP było
          jednym z elementów polityki Rosji mającej na celu utworzenie państwa
          marionetkowego , z narzuconym systemem komunistycznym.Nasi dowódcy znali
          reakcję Rosji na wyjście Andersa z I Armią , widzieli co się dzieje na szczytach
          w negocjacjach pomiedzy mocarstwami.Tego wszystkigo nie musieli wiedzieć
          mieszkańcy Warszawy , którzy chcieli po prostu walczyć o wolność,ale nie możemy
          tego powiedziec o elitach , bo cóz to za elity skoro były nieswiadome otoczenia
          politycznego w jakim się znajdują.Rosjanie weszli do Polski z LWP , utworzyli
          rząd bedący kontrargumentem dla rządu na emigracji.Czy nasze elity za cenę
          utrzymania władzy nie wydały pochopnie rozkazu?Mysle ,ze tak,choc jak juz
          wspomniałem , nie jest powiedziane ,ze bez tego rozkazu powstanie miałoby
          miejsce z równie licznymi ofiarami , bo i wtedy Rosja nie kiwnęłaby palcem,
          a Niemcy niszczylyby , tak jak niszczyli.
          W pewnym sensie wydając ten rozkaz władze na emigracji wziely odpowiedzialnośc
          na swoje barki,choć milczenie też byłoby wymowne i prawdopodobnie
          rozważalibyśmy dzis problem zdrady narodowej.


          A.
          • Gość: S Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.icpnet.pl 02.08.03, 17:35
            andrzejg napisał:

            > Gość portalu: 1sierpnia ! napisał(a):
            >
            > >
            > > Na forum pojawił się wniosek , że decyzja o wybuchu powstania spowodowała
            > > śmierć tysięcy Polaków i zniszczenie Warszawy !
            > > Tylko ktoś o umysłowości czystej wody tępaka łeuoropejskiego mógł postawić
            >
            > taki wniosek.
            >
            > Sądzę ,że powstanie chyba wybuchłoby bez tego rozkazu.Może w mniejszej skali,
            > a może nie.Gdybac każdy moze.Jednak powstanie bez rozkazu nie miałoby takiego
            > wydźwięku politycznego - przecież chodziło o zdobycie miasta przed Rosjanami.
            > W związku z tym nic do rzeczy nie miało sprzymierzenie LWP z Rosjanami.LWP
            było
            > jednym z elementów polityki Rosji mającej na celu utworzenie państwa
            > marionetkowego , z narzuconym systemem komunistycznym.Nasi dowódcy znali
            > reakcję Rosji na wyjście Andersa z I Armią , widzieli co się dzieje na
            szczytac
            > h
            > w negocjacjach pomiedzy mocarstwami.Tego wszystkigo nie musieli wiedzieć
            > mieszkańcy Warszawy , którzy chcieli po prostu walczyć o wolność,ale nie
            możemy
            > tego powiedziec o elitach , bo cóz to za elity skoro były nieswiadome
            otoczenia
            > politycznego w jakim się znajdują.Rosjanie weszli do Polski z LWP , utworzyli
            > rząd bedący kontrargumentem dla rządu na emigracji.Czy nasze elity za cenę
            > utrzymania władzy nie wydały pochopnie rozkazu?Mysle ,ze tak,choc jak juz
            > wspomniałem , nie jest powiedziane ,ze bez tego rozkazu powstanie miałoby
            > miejsce z równie licznymi ofiarami , bo i wtedy Rosja nie kiwnęłaby palcem,
            > a Niemcy niszczylyby , tak jak niszczyli.
            > W pewnym sensie wydając ten rozkaz władze na emigracji wziely
            odpowiedzialnośc
            > na swoje barki,choć milczenie też byłoby wymowne i prawdopodobnie
            > rozważalibyśmy dzis problem zdrady narodowej.
            >
            >
            > A.

            Jeszcze raz powtarzam, czy decyzja uderzenia na NIEMCÓW w najwłaściwszym
            momencie była powodem śmierci powstańców i zniszczenia Warszawy ???
            CZY POLACY WALCZĄCY Z NIEMCAMI CZYLI WROGIEM ROSJI I CAŁEGO ŚWIATA TO DECYZJA
            SKUTKUJĄCA JAWK WYŻEJ ??
            SMIERĆ I ZAGŁADA NASTĄPIŁA NA SKUTEK ZDRADY STALINA, KTÓRY UZNAŁ , ZE POLACY
            WALCZACY Z NIEMCAMI TO WRÓG A NIEMICY TO JEGO SOJUSZNICY I TO NA SKUTEK TEJ
            DECYZJI STALINA ZGINĘLI POWSAŃCY A NIE NA SKUTEK DECYZJI O WALCE Z NIEMCAMI !!
            • andrzejg Re: 1 sierpnia 1944 r. 02.08.03, 18:04
              Gość portalu: S napisał(a):

              >
              > Jeszcze raz powtarzam, czy decyzja uderzenia na NIEMCÓW w najwłaściwszym
              > momencie była powodem śmierci powstańców i zniszczenia Warszawy ???
              > CZY POLACY WALCZĄCY Z NIEMCAMI CZYLI WROGIEM ROSJI I CAŁEGO ŚWIATA TO DECYZJA
              > SKUTKUJĄCA JAWK WYŻEJ ??
              > SMIERĆ I ZAGŁADA NASTĄPIŁA NA SKUTEK ZDRADY STALINA, KTÓRY UZNAŁ , ZE POLACY
              > WALCZACY Z NIEMCAMI TO WRÓG A NIEMICY TO JEGO SOJUSZNICY I TO NA SKUTEK TEJ
              > DECYZJI STALINA ZGINĘLI POWSAŃCY A NIE NA SKUTEK DECYZJI O WALCE Z NIEMCAMI !!


              Zgadzam się z Tobe ,że moment był odpowiedni.Jednak odpowiedz mi ,czy władze na
              emigracji uzgadniały z ZSRR wybuch powstania , aby móc liczyć na ich pomoc?
              Przeciez powinni rozpatrywać i tą wersję wydarzeń jaka miała miejsce,czyli
              bezczynnosć wojsk ZSRR.Wydali rozkaz bez rozeznania sytuacji?

              A.
              • Gość: S Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.am.poznan.pl 03.08.03, 10:11
                andrzejg napisał:
                > Zgadzam się z Tobe ,że moment był odpowiedni.Jednak odpowiedz mi ,czy władze
                na
                > emigracji uzgadniały z ZSRR wybuch powstania , aby móc liczyć na ich pomoc?
                > Przeciez powinni rozpatrywać i tą wersję wydarzeń jaka miała miejsce,czyli
                > bezczynnosć wojsk ZSRR.Wydali rozkaz bez rozeznania sytuacji?
                >
                > A.

                Dla wyboru najwłaściwszego momentu nie mają znaczenia wcześniejsze uzgodnienia,
                bo decyduje aktualna sytuacja w danym miejscu i czasie , a ta w dniu ogłoszenia
                powstania była najbardziej ze sprzyjających . Co do liczenia na pomoc , to
                chyba oczywiste, że jak atakujesz wspólnego wroga to liczysz przynajmniej na
                neutralność , niekoniecznie trzeba było liczyć na Rosjan. O ile się nie mylę
                to z wojskiem sowieckim było wojsko polskie , no chyba na Polaków w walce z
                Niemcami można było zakładać iż pomogą, że pomoże albo nie będzie
                przeszkadzać !!. Powstańcy nie zakładali pomocy rosyjskiej , ale liczyli na
                pomoc innych sojuszników walczących z wrogiem niemieckim. I tę pomoc
                uniemozliwił Stalin i rząd sowiecki, który sprzymierzył się w tej sytuacji ze
                swym głownym wrogiem Niemcami ( dokonał zdrady aliantów) i uniemożliwił
                wsparcie aliantów i swoje dla sojuszników w walce z Niemcami.
                Jeszcze tego nie pojmujesz ???
                • andrzejg Re: 1 sierpnia 1944 r. 04.08.03, 08:09
                  Sa dwie rózne sprawy - powstańcy i decydenci.
                  Powstańcy wykazali sie bohaterstwem i zrobili co mogli.
                  Decydenci wykazali sie brakiem rozeznania w sytuacji.
                  Jak mozna w tak ważnej batalii 'zakładać' czyjąś pomoc?Tego trzeba byc pewnym.
                  Niezależnie od tego ,czy za tyle ofiar jest winny brak 'zakładanej' pomocy
                  Stalina , to odpowiedzialnośc za powstanie wzieli na siebie decydenci.
                  Nie mozna podejmować decyzji tak tragicznych w skutkach bez rozeznania
                  w sytuacji.Sam wiesz ,że nie było jednomyślnosci wsród władz emigracyjnych
                  dotyczących wybuchu powstania , a mimo to rozkaz poszedł.

                  A.
    • institoris1 pytan pare mam.... 01.08.03, 22:21
      moze na Forum jest ktos zorientowany w temacie.
      I tak:
      1. Czy ogloszenie Manifestu PKWN i w 4 dni pozniej uznanie przez Sovietow jako
      jedynej reprezentacji Polski, mialo wplyw na decyzje o Powstaniu?
      2. Jaki wplyw mialy (o ile w ogole) Wlk. Brytania i USA na te decyzje?
      3. Czy Rzad polski w Londynie znal ustalenia Konferencji w Teheranie(gdzie de
      facto Polske sprzedano ZSRR)?
      4. Jakie scenaria bral pod uwage Rzad polski w Londynie po ewentualnym wygraniu
      Powstania?

      z gory dziekuje
      • gini Re: Arnhem 02.08.03, 09:34
        Tez nie byla to zwycieska bitwa, miasto zniszczone, ale nikt nie odsadza od
        czci i wiary tych co podjeli decyzje .
        Czci sie pamiec tych co zgineli ,swietuje sie rocznice tej bitwy .
        Tendencja na forum jest taka= robic rachunek sumienia= zapomniec o rachunku
        krzywd.
        Zero pretensji do okupanta duzo pretensji do tych co walczyli.
        U Niemcow jakos inaczej pretensje o wysiedlenia kieruja do Polakow, nie do
        Hitlera , ze rozpetal te awanture, .
        Lukja pisze przezyloby 16 000 mlodych ludzi o antykomunistycznych
        pogladach.Ciekawe skad pewnosc, ze napewno by przezyli, ciekawe skad pewnosc
        jak potoczylaby sie wojna gdyby nie bylo powstania.
        W normalnym kraju , wszystkie rocznice sa jakos obchodzone, czci sie pamiec
        bohaterow, a tu?Zero=krytyka, krytyka; ani jednego wiersza, ani jednego
        nazwiska , zero wspomnien.
        Czy to jeszcze polskie forum?
        • Gość: S Re: Arnhem IP: *.icpnet.pl 02.08.03, 17:02
          gini napisała:

          > Tez nie byla to zwycieska bitwa, miasto zniszczone, ale nikt nie odsadza od
          > czci i wiary tych co podjeli decyzje .
          > Czci sie pamiec tych co zgineli ,swietuje sie rocznice tej bitwy .
          > Tendencja na forum jest taka= robic rachunek sumienia= zapomniec o rachunku
          > krzywd.
          > Zero pretensji do okupanta duzo pretensji do tych co walczyli.
          > U Niemcow jakos inaczej pretensje o wysiedlenia kieruja do Polakow, nie do
          > Hitlera , ze rozpetal te awanture, .
          > Lukja pisze przezyloby 16 000 mlodych ludzi o antykomunistycznych
          > pogladach.Ciekawe skad pewnosc, ze napewno by przezyli, ciekawe skad pewnosc
          > jak potoczylaby sie wojna gdyby nie bylo powstania.
          > W normalnym kraju , wszystkie rocznice sa jakos obchodzone, czci sie pamiec
          > bohaterow, a tu?Zero=krytyka, krytyka; ani jednego wiersza, ani jednego
          > nazwiska , zero wspomnien.
          > Czy to jeszcze polskie forum?

          Jak najbardziej ( choć przewazają nim funkcjonalni analfabeci, którym zrobiono
          z mózgu sieczkę )
          Na forum pojawił się wniosek , że decyzja o wybuchu powstania spowodowała
          śmierć tysięcy Polaków i zniszczenie Warszawy !

          Tylko ktoś o umysłowości czystej wody tępaka łeuoropejskiego mógł postawić taki
          wniosek.

          Decyzja o powstaniu zapadła w jak najbardziej odpowiednim momencie w chwili,
          gdy do Warszawy zbliżały się wojska rosyjskie i wojsko polskie sprzymierzone z
          Rosją !!! Dowództwo wybrało optymalny moment na uderzenie w wojska niemieckie.
          O ile się nie mylę to Niemcy były przeciwnikiem zarówno Polaków jak i Rosjan.
          Zatem pomagaliśmy tym powstaniem nie tylko sobie ale i Rosjanom, chyba jest to
          oczywiste dla każdego myślącego człowieka !! To nie decyzja o powstaniu we
          właściwym momencie spowodował śmierć polsklich powstańców i zniszczenie
          Warszawy.Tę śmierć powstańców i zniszczenie Warszawy spowodował fakt, iż
          Rosjanie uznali wówczas za głównego wroga polskich powstańców walczących z
          niemieckimi faszystami a nie Niemców( pewno zabijanie Niemców groziło rozpadem
          Rosji). To dowodzi , że to Rosja i jej zdrada przejawiająca się między innymi
          uniemożliwieniem działania- wsparcia walczącej Warszawy ,przez Polaków
          będących w wojsku sprzymierzonym z Rosjanami była powodem śmierci tysięcy
          Polaków i zniszczenia Warszawy.
          Jak trzeba być głupim, aby insynuować, iż decyzja o walce z Niemcami w
          najbardziej odpowiednim momencie była przyczyną śmierci największych polskich
          patriotów !!!, (którzy bili przecież nie Rosjan a Niemców !!!) i że to oni są
          za to wszystko odpowiedzialni a rosyjscy zdrajcy, dla których Niemcy stały się
          w tym momencie sprzymierzeńcem .
          Trzeba kończyć szkoły komusze i wumly i mieć taki punkt widzenia ,aby takie
          brednie rozpowszechniać.



          • Gość: Ania Re: Ciekawostka IP: 213.46.162.* 02.08.03, 17:43
            www.google.be/search?hl=fr&ie=UTF-8&oe=UTF-8&q=insurrection+de+varsovie&btnG=Recherche+Google&meta=cr%3DcountryBE
            Chcialamù cos pokazac komus na temat Powstania Warszawswkiego.Wiec kliknelam
            google , belgijskie i co mi sie ukazalo ,
            • Gość: Brat Re: Ciekawostka IP: *.icpnet.pl 02.08.03, 17:52
              Gość portalu: Ania napisał(a):

              > www.google.be/search?hl=fr&ie=UTF-8&oe=UTF-8&q=insurrection+de+varsovie&btnG=Recherche+Google&meta=cr%3DcountryBE
              > Chcialamù cos pokazac komus na temat Powstania Warszawswkiego.Wiec klikn
              > elam
              > google , belgijskie i co mi sie ukazalo ,

              A co mogło się ukazać jak nie bracia ?
          • Gość: NEMO Re: Arnhem - nie tylko IP: *.mweb.co.za 02.08.03, 17:51
            Gość portalu: S napisał(a):

            > Decyzja o powstaniu zapadła w jak najbardziej odpowiednim momencie w chwili,
            > gdy do Warszawy zbliżały się wojska rosyjskie i wojsko polskie sprzymierzone
            z
            > Rosją !!! Dowództwo wybrało optymalny moment na uderzenie w wojska niemieckie.
            > O ile się nie mylę to Niemcy były przeciwnikiem zarówno Polaków jak i Rosjan.
            > Zatem pomagaliśmy tym powstaniem nie tylko sobie ale i Rosjanom, chyba jest
            to
            > oczywiste dla każdego myślącego człowieka !! To nie decyzja o powstaniu we
            > właściwym momencie spowodował śmierć polsklich powstańców i zniszczenie
            > Warszawy.Tę śmierć powstańców i zniszczenie Warszawy spowodował fakt, iż
            > Rosjanie uznali wówczas za głównego wroga polskich powstańców walczących z
            > niemieckimi faszystami a nie Niemców( pewno zabijanie Niemców groziło
            rozpadem
            > Rosji). To dowodzi , że to Rosja i jej zdrada przejawiająca się między innymi
            > uniemożliwieniem działania- wsparcia walczącej Warszawy ,przez Polaków
            > będących w wojsku sprzymierzonym z Rosjanami była powodem śmierci tysięcy
            > Polaków i zniszczenia Warszawy.
            > Jak trzeba być głupim, aby insynuować, iż decyzja o walce z Niemcami w
            > najbardziej odpowiednim momencie była przyczyną śmierci największych polskich
            > patriotów !!!, (którzy bili przecież nie Rosjan a Niemców !!!) i że to oni są
            > za to wszystko odpowiedzialni a rosyjscy zdrajcy, dla których Niemcy stały
            się
            > w tym momencie sprzymierzeńcem .
            > Trzeba kończyć szkoły komusze i wumly i mieć taki punkt widzenia ,aby takie
            > brednie rozpowszechniać.

            Zeby nie bylo nieporozumien nie mam zamiaru umniejszac niczyjego wysilku w
            walce miedzy 1939 - 1945 ale to co napisano powyzej nie zgadza sie z wieloma
            stwierdzeniami historycznymi.

            1. Sprawa polska zostala uzgodniona przez Wielka Trojke juz w Teheranie. Tak
            sie sklada ze ani przedstawiciele USA ani Wielkiej Brytanii nie zdolali tej
            informacji przekazac wladzom polskim w Londynie. I to wlasnie te rzady
            potwirdzaly wobec Stalina granice oparta o linie Curzona. Jesli juz mowimy w
            kategoriach zdrady wspomnijmy obiektywnie wszystkich "aktorow".

            2. Moment wybuchu powstania nie byl najlepiej wybranym momentem z kilku powodow:

            a) sytuacja militarna nie byla dobrze rozeznana;

            b) przedwczesny wybuch postawil premiera Mikolajczyka w klopotliwej sytuacji
            w rozmowach ze Stalinem ie w zwyklym narozniku

            c) Wodz Naczelny akurat byl na "wyjezdzie" i mimo ponaglen Prezydenta nie
            mial ochoty na powrot do Londynu.

            d) Sily niemieckie akurat nie byly w stanie rozkladu i upadku ducha jak mialo
            byc wedlug zalozen.

            Prawda jest, ze dzisiaj jest nam latwo wyciagac wnioski i stawiac diagnozy,
            gdyz wszystko jest "jasne". Jesli przeczytac prace zajmujace sie tym tematem,
            wiadomo, ze popelniono bledy.

            I drobna uwaga w sprawie ogolnej. W ktorejs wypowiedzi wspomniano, ze caly
            okres 1939 - 1945 byl ciagla walka z okupantem. Wiec mowienie, ze Powstanie
            zabralo kwiat inteligencji jest lekkim naciaganiem faktow ( niezaleznie od
            katastrofy jaka spotkala miasto i jej mieszkancow). A w innych regionach
            inteligencja ( i nie tylko ) nie ginela? A co okregiem wilenskim AK na
            przyklad, jesli moge zapytac? A co z innymi regionami ( Lwow, Lodz itd., a
            Wachlarz?)- czy tamtejsze straty nie umniejszaly narodowego potencjalu?


            Pozdrawiam
            • Gość: S Re: Arnhem - nie tylko IP: *.icpnet.pl 02.08.03, 18:01
              Gość portalu: NEMO napisał(a):

              > Zeby nie bylo nieporozumien nie mam zamiaru umniejszac niczyjego wysilku w
              > walce miedzy 1939 - 1945 ale to co napisano powyzej nie zgadza sie z
              wieloma
              > stwierdzeniami historycznymi.
              >
              > 1. Sprawa polska zostala uzgodniona przez Wielka Trojke juz w Teheranie. Tak
              > sie sklada ze ani przedstawiciele USA ani Wielkiej Brytanii nie zdolali tej
              > informacji przekazac wladzom polskim w Londynie. I to wlasnie te rzady
              > potwirdzaly wobec Stalina granice oparta o linie Curzona. Jesli juz mowimy w
              > kategoriach zdrady wspomnijmy obiektywnie wszystkich "aktorow".

              Co ma tu do rzeczy sprawa polska ?? czyzby powstańcy napadli na Rosjan ?

              > 2. Moment wybuchu powstania nie byl najlepiej wybranym momentem z kilku
              powodow
              > :
              >
              > a) sytuacja militarna nie byla dobrze rozeznana;

              Oczywiście wojska rosyjskie wraz z wojskiem polskim nie wchodziły na
              przedmieścia lewobrzeżnej Warszawy , to fatamorgana !
              >
              > b) przedwczesny wybuch postawil premiera Mikolajczyka w klopotliwej
              sytuacji
              No tak, te wojska rosyjskie i polskie wchodzące na przedmieścia Warszawy
              postawiły Mikołajczyka w niezręcznej sytuacji !

              > w rozmowach ze Stalinem ie w zwyklym narozniku
              >
              > c) Wodz Naczelny akurat byl na "wyjezdzie" i mimo ponaglen Prezydenta nie
              > mial ochoty na powrot do Londynu.
              >
              > d) Sily niemieckie akurat nie byly w stanie rozkladu i upadku ducha jak
              mialo
              >
              > byc wedlug zalozen.

              Jak wszystkim wiadomo Niemcy wówczas nie nie cofali się przed Rosjanami !

              > Prawda jest, ze dzisiaj jest nam latwo wyciagac wnioski i stawiac diagnozy,
              > gdyz wszystko jest "jasne". Jesli przeczytac prace zajmujace sie tym tematem,
              > wiadomo, ze popelniono bledy.


              Jeśli za błąd uznać najdogodniejszy moment na uderzenie na Niemców !!

              > I drobna uwaga w sprawie ogolnej. W ktorejs wypowiedzi wspomniano, ze caly
              > okres 1939 - 1945 byl ciagla walka z okupantem. Wiec mowienie, ze Powstanie
              > zabralo kwiat inteligencji jest lekkim naciaganiem faktow ( niezaleznie od
              > katastrofy jaka spotkala miasto i jej mieszkancow). A w innych regionach
              > inteligencja ( i nie tylko ) nie ginela? A co okregiem wilenskim AK na
              > przyklad, jesli moge zapytac? A co z innymi regionami ( Lwow, Lodz itd., a
              > Wachlarz?)- czy tamtejsze straty nie umniejszaly narodowego potencjalu?
              >
              >
              > Pozdrawiam


              Decyzja o uderzeniu na Niemców w najdogodniejszym momencie była decyzją
              słuszną !
              To zdrada Stalina, który wówczas poczytał Polaków walczących z Niemcami za
              wrogów a Niemców za swoich sprzymierzeńców spowodowała tragedię !a nie decyzja
              o uderzeniu na NIEMCÓW !
              Pozdrowienia
              • Gość: NEMO Re: Arnhem - nie tylko i jeszcze IP: *.mweb.co.za 02.08.03, 20:16
                Gość portalu: S napisał(a):

                > Gość portalu: NEMO napisał(a):
                >
                > > Zeby nie bylo nieporozumien nie mam zamiaru umniejszac niczyjego wysilku w
                >
                > > walce miedzy 1939 - 1945 ale to co napisano powyzej nie zgadza sie z
                > wieloma
                > > stwierdzeniami historycznymi.
                > >
                > > 1. Sprawa polska zostala uzgodniona przez Wielka Trojke juz w Teheranie.
                > Tak
                > > sie sklada ze ani przedstawiciele USA ani Wielkiej Brytanii nie zdolali te
                > j
                > > informacji przekazac wladzom polskim w Londynie. I to wlasnie te rzady
                > > potwirdzaly wobec Stalina granice oparta o linie Curzona. Jesli juz mowimy
                > w
                > > kategoriach zdrady wspomnijmy obiektywnie wszystkich "aktorow".
                >
                > Co ma tu do rzeczy sprawa polska ?? czyzby powstańcy napadli na Rosjan ?
                >
                > > 2. Moment wybuchu powstania nie byl najlepiej wybranym momentem z kilku
                > powodow
                > > :
                > >
                > > a) sytuacja militarna nie byla dobrze rozeznana;
                >
                > Oczywiście wojska rosyjskie wraz z wojskiem polskim nie wchodziły na
                > przedmieścia lewobrzeżnej Warszawy , to fatamorgana !
                > >
                > > b) przedwczesny wybuch postawil premiera Mikolajczyka w klopotliwej
                > sytuacji
                > No tak, te wojska rosyjskie i polskie wchodzące na przedmieścia Warszawy
                > postawiły Mikołajczyka w niezręcznej sytuacji !
                >
                > > w rozmowach ze Stalinem ie w zwyklym narozniku
                > >
                > > c) Wodz Naczelny akurat byl na "wyjezdzie" i mimo ponaglen Prezydenta ni
                > e
                > > mial ochoty na powrot do Londynu.
                > >
                > > d) Sily niemieckie akurat nie byly w stanie rozkladu i upadku ducha jak
                > mialo
                > >
                > > byc wedlug zalozen.
                >
                > Jak wszystkim wiadomo Niemcy wówczas nie nie cofali się przed Rosjanami !
                >
                > > Prawda jest, ze dzisiaj jest nam latwo wyciagac wnioski i stawiac diagnozy
                > ,
                > > gdyz wszystko jest "jasne". Jesli przeczytac prace zajmujace sie tym temat
                > em,
                > > wiadomo, ze popelniono bledy.
                >
                >
                > Jeśli za błąd uznać najdogodniejszy moment na uderzenie na Niemców !!
                >
                > > I drobna uwaga w sprawie ogolnej. W ktorejs wypowiedzi wspomniano, ze cal
                > y
                > > okres 1939 - 1945 byl ciagla walka z okupantem. Wiec mowienie, ze Powstani
                > e
                > > zabralo kwiat inteligencji jest lekkim naciaganiem faktow ( niezaleznie o
                > d
                > > katastrofy jaka spotkala miasto i jej mieszkancow). A w innych regionach
                > > inteligencja ( i nie tylko ) nie ginela? A co okregiem wilenskim AK na
                > > przyklad, jesli moge zapytac? A co z innymi regionami ( Lwow, Lodz itd., a
                >
                > > Wachlarz?)- czy tamtejsze straty nie umniejszaly narodowego potencjalu?
                > >
                > >
                > > Pozdrawiam
                >
                >
                > Decyzja o uderzeniu na Niemców w najdogodniejszym momencie była decyzją
                > słuszną !
                > To zdrada Stalina, który wówczas poczytał Polaków walczących z Niemcami za
                > wrogów a Niemców za swoich sprzymierzeńców spowodowała tragedię !a nie
                decyzja
                > o uderzeniu na NIEMCÓW !
                > Pozdrowienia

                Prosze odwolac sie do literatury historycznej, i to nie tej rezimowej. Wiele
                faktow jest znanych jak powyzej.
                I ad 1) Teheran mial zasadnicze znaczenie dla wydarzen w Polsce. Wladze polskie
                nie bedac swiadome uzgodnien liczyly na aktywne wsparcie materialowe w razie
                wybuchu powstania w Polsce i rownoczesne oddzialywanie polityczne. Tego miedzy
                innymi zabraklo. Natomiast nie brakowalo naciskow by przystac na zadania
                Stalina. I faktem jest, ze prezydent USA wypuszczal premiera Mikolajczyka "w
                maliny" opowiesciami, ktore, relacjonowane pozniej przez premiera, u samych
                wladz angielskich wywolaly groze.
                Przepraszam, ale nikt nie wspomnial nigdzie o napadaniu na Rosjan !!!!

                I ad 2b) Wojska rosyjskie nie byly fatamorgana. Prawda jest jednak, ze w
                decydujacym momencie nie dokonano wlasciwego rozeznania sytuacji. Przeciez
                zachowane sa zapisy wypowiedzi ludzi, ktorzy podejmowali te decyzje i nie ma
                sie o co sprzeczac. Nikt z nich nie probowal uciekac od odpowiedzialnosc za
                podjete decyzje i mozna ufac podanym opisom. Chyba, ze dowodztwo uleglo
                fatamorganie, jak to ladnie okreslono.

                A jaki byl najdogodniejszy moment na wybuch powstania? Te sprawy tez zostaly
                odpowiednio przygotowane i opisane, jeszcze raz odsylam do literatury. Nie
                mowmy, ze byl to najbardziej odpowiedni moment, gdyz nie byl. Natomiast
                pozostaje inny problem. Co w istniejacej i pogarszajacej sie dla Polski
                sytuacji nalezalo zrobic? I tu chyba jest sedno problemu i calej dyskusji. W
                jednej z ksiazek dotyczacych problemu Powstania dosyc jasno przedstawiono
                psychiczna presje pod jaka dzialano w okresie okupacji. Zwrocono uwage na fakt,
                ze wlasnie pokolenie 40 - 50 latkow ( pokolenie na najwyzszych szczeblach)
                znosilo te warunki najgorzej. Stad mogly sie brac w koncowych, najbardziej
                dramatycznych momentach decyzje wbrew wczesniej, dokladnie przygotowanym i
                przeanalizowanym ustaleniom.

                I na koniec jeszcze jedno. Gen Anders, gdy z grubsza gen Sosnkowki probowal
                organizowac "bunt" wsrod wojska, postawil sprawe jasno. Naszym wrogiem sa
                Niemcy, z nimi walczymy od poczatku i bedziemy walczy do konca. Inne sprawy
                byly sfera dzialan politycznych.


                Pozdrowienia
                • Gość: Nautilius Re: Arnhem - nie tylko i jeszcze IP: *.am.poznan.pl 03.08.03, 08:23
                  Gość portalu: NEMO napisał(a):


                  > > Decyzja o uderzeniu na Niemców w najdogodniejszym momencie była decyzją
                  > > słuszną !
                  > > To zdrada Stalina, który wówczas poczytał Polaków walczących z Niemcami za
                  > > wrogów a Niemców za swoich sprzymierzeńców spowodowała tragedię !a nie
                  > decyzja
                  > > o uderzeniu na NIEMCÓW !
                  > > Pozdrowienia
                  >
                  > Prosze odwolac sie do literatury historycznej, i to nie tej rezimowej. Wiele
                  > faktow jest znanych jak powyzej.
                  > I ad 1) Teheran mial zasadnicze znaczenie dla wydarzen w Polsce. Wladze
                  polskie nie bedac swiadome uzgodnien liczyly na aktywne wsparcie materialowe w
                  razie wybuchu powstania w Polsce i rownoczesne oddzialywanie polityczne. Tego
                  miedzy innymi zabraklo.

                  Czyżby zaopatrzenie materiałowe i wsparcie wojskowe, nawet nie rosyjskie, ale
                  WOJSK POLSKICH SPRZYMIERZONYCH Z ROSJĄ ORAZ ALIANTAMI , dla uderzenia polskiego
                  na tyły cofajacych się wojsk niemieckich było uzgodnione w Teheranie ??? co ty
                  bredzisz, czyżby uderzenie powstańców w cofających się Niemców szkodziło
                  ROSJANOM I ALIANTOM ???, czy też było wsparciem dla tychże . Zatem
                  uniemożliwienie działań dla wsparcia tego działania powstańców było niczym
                  innym jak sprzymierzeniem się Hitlerem, które to dokonał wówczas STALIN. I to
                  jest człowiek odpowiedzialny za śmierć polskich powstańców i zniszczenie
                  Warszawy, a nie ludzie, którzy podjęli decyzję o uderzeniu na Niemców w
                  najbardziej właściwym momencie ! Twierdzenie, że uderzenie na Niemców to
                  uderzenie w Rosjan może narodzić się tylko w głowie łeuropejskiego poprawnego
                  funkcjonalnego analfabety ( czyli komucha mieniącego się socjaldemokratą !)

                  Natomiast nie brakowalo naciskow by przystac na zadania
                  > Stalina. I faktem jest, ze prezydent USA wypuszczal premiera Mikolajczyka "w
                  > maliny" opowiesciami, ktore, relacjonowane pozniej przez premiera, u samych
                  > wladz angielskich wywolaly groze.
                  > Przepraszam, ale nikt nie wspomnial nigdzie o napadaniu na Rosjan !!!!

                  > I ad 2b) Wojska rosyjskie nie byly fatamorgana. Prawda jest jednak, ze w
                  > decydujacym momencie nie dokonano wlasciwego rozeznania sytuacji.

                  Czyżby ta sytuacja( bez pono właściwego rozeznania) uniemożliwiała działania
                  wojska polskiego i aliantów i Rosjan , czy też działania te uniemożliwił Stalin
                  i bolszewicki rząd sowietów ???

                  Przeciez
                  > zachowane sa zapisy wypowiedzi ludzi, ktorzy podejmowali te decyzje i nie ma
                  > sie o co sprzeczac. Nikt z nich nie probowal uciekac od odpowiedzialnosc za
                  > podjete decyzje i mozna ufac podanym opisom. Chyba, ze dowodztwo uleglo
                  > fatamorganie, jak to ladnie okreslono.

                  Czyżby to fatamorgana uniemożliwiała właściwe działania dające sojusznikowi(
                  powstańcom) w walce z Niemcami możliwego wsparcia ??

                  > A jaki byl najdogodniejszy moment na wybuch powstania? Te sprawy tez zostaly
                  > odpowiednio przygotowane i opisane, jeszcze raz odsylam do literatury. Nie
                  > mowmy, ze byl to najbardziej odpowiedni moment, gdyz nie byl.

                  No pewnie, na wroga uderza się nie, gdy jest w odwrocie ale wówczas , gdy już
                  umocnił się na pozycjach obronnych po wykopaniu linii obronnych. Logika
                  wumlowska !

                  Natomiast
                  > pozostaje inny problem. Co w istniejacej i pogarszajacej sie dla Polski
                  > sytuacji nalezalo zrobic? I tu chyba jest sedno problemu i calej dyskusji. W
                  > jednej z ksiazek dotyczacych problemu Powstania dosyc jasno przedstawiono
                  > psychiczna presje pod jaka dzialano w okresie okupacji. Zwrocono uwage na
                  fakt, ze wlasnie pokolenie 40 - 50 latkow ( pokolenie na najwyzszych
                  szczeblach) znosilo te warunki najgorzej. Stad mogly sie brac w koncowych,
                  najbardziej dramatycznych momentach decyzje wbrew wczesniej, dokladnie
                  przygotowanym i przeanalizowanym ustaleniom.

                  Pewno decyzja o uderzeniu na wroga nie wynika z rozwijającej się sytuacji
                  frontowej, lecz zgodnie z wcześniej ustalonym planem, chociażby ten plan nie
                  zgadzał się z rzeczywistością ! Kolejna brednia !

                  > I na koniec jeszcze jedno. Gen Anders, gdy z grubsza gen Sosnkowki probowal
                  > organizowac "bunt" wsrod wojska, postawil sprawe jasno. Naszym wrogiem sa
                  > Niemcy, z nimi walczymy od poczatku i bedziemy walczy do konca. Inne sprawy
                  > byly sfera dzialan politycznych.

                  Co twoja uwaga ma wspólnego z walką powstańców z Niemcami trudno pojąć !

                  > Pozdrowienia
                  • Gość: NEMO Re: Arnhem - nie tylko i jeszcze IP: *.mweb.co.za 03.08.03, 16:40
                    Gość portalu: Nautilius napisał(a):


                    Kolejna brednia !

                    Moze to sa brednie. Miej o to pretensje do historykow i samych aktorow owych
                    zdarzen. Siegnij lepiej do literatury historycznej, warto cos niecos
                    poczytac.

                    Pozdrawiam

                    • Gość: Nautilius Re: Arnhem - nie tylko i jeszcze IP: *.icpnet.pl 03.08.03, 16:54
                      Gość portalu: NEMO napisał(a):

                      > Gość portalu: Nautilius napisał(a):
                      >
                      >
                      > Kolejna brednia !
                      >
                      > Moze to sa brednie. Miej o to pretensje do historykow i samych aktorow owych
                      > zdarzen. Siegnij lepiej do literatury historycznej, warto cos niecos
                      > poczytac.
                      >
                      > Pozdrawiam
                      >

                      Panie Nemo, to że różni ludzie , zwłaszcza poprawni łeurpejscy historycy rózne
                      brednie piszą , nie oznacza, że jest się mądrym bo czyta się te brednie. Przede
                      wszystkim nic nie zwalnia z używania do myślenia swoich własnych szarych
                      komórek, bo po to je mamy by móc analizować rzeczywistość, a nie opierać się na
                      bredniach !

                      Pozdrawiam
                  • Gość: NEMO Re: Do Nautiliusa IP: *.mweb.co.za 03.08.03, 16:48
                    Gość portalu: Nautilius napisał(a):

                    Logika wumlowska !

                    Nie znasz mnie, nie znasz mojego zycie ani historii mojej rodziny a pozwalasz
                    sobie na tego typu odzywki. Moge powiedziec i " vice versa" gdyz masz naprawde
                    braki w wiedzy albo tej wiedzy nie potrafisz przekazac. A poza tym nie
                    zastanowiles sie nad tym co napisalem.


                    Pozdrawiam
                    • gini Re: Do Nemo 03.08.03, 17:07
                      Odpowiem panu tym co napisal Gandalph w innym watku.

                      Re: CZAS OSĄDZIĆ INICJATORÓW POWSTANIA.
                      Autor: gandalph@NOSPAM.gazeta.pl
                      Data: 03-08-2003 00:54 + dodaj do ulubionych wątków

                      + odpowiedz na list

                      + odpowiedz cytując


                      --------------------------------------------------------------------------------
                      Przyjmij do wiadomości mały człowieczku, że dowództwo AK wraz z delegatem rządu
                      na kraj miało do wyboru dwie możliwości: zacząć powstanie lub nie; tertium non
                      datur. Tak się jednak składa, że w obu przypadkach skutek byłby dokładnie taki
                      sam: rozkaz zburzenia W-wy i wywózki mieszkańców Hitler podjął grubo przed
                      wybuchem Powstania; od jesieni 1943 r. (wedle badań Głównej Kom. Badania
                      Zbrodni Hitlerowskich w Polsce) Niemcy przygotowywali miejsce (tj. obozy i
                      baraki) na ok. 1,5 mln ludzi, tzn. mieszkańców Warszawy. Obwieszczenie gub.
                      Fischera o stawieniu się ludności cywilnej do kopania okopów i rowów
                      przeciwczołgowych było wstępem do tej akcji. Dla przypomnienia: już po upadku
                      powstania, mimo zniszczeń, mimo strefy przyfrontowej, Niemcy nie mieli żadnych
                      problemów organizacyjnych z wywiezieniem cywilów z W-wy, ciekawe dlaczego?
                      Zabrali się za przygotowania w trakcie Powstania?
                      Ponownie dla przypomnienia: AK miała dość sprawny wywiad, stąd najpewniej Kom.
                      Gł. AK wiedziała co się święci, wiedziała też, że zwłoka z wydaniem rozkazu o
                      wybuchu powstania spowoduje kompletny rozkład struktur warszawskiej AK.
                      Wnioski - sam sobie wyciągnij.
                      Jedna uwaga na marginesie - dziwnie skuteczne są (jak widać) brednie propagandy
                      komunistycznej, która przez lata opluwała AK i samo Powstanie. Tymczasem
                      powstanie było i w Paryżu, i w Pradze i na Słowacji. Jakoś nikt ich nie opluwa.
                      By the way - niemiecki komendant Paryża też dostał rozkaz zburzenia miasta, ale
                      go nie wykonał, natomiast podpisał kapitulację. Powstanie na Słowacji zostało
                      krwawo stłumione, ale nikt go nie opluwa. Powstanie w Pradze wybuchło w
                      ostatnich godzinach wojny (choć sami powstańcy o tym nie wiedzieli). Dzięki
                      tamtemu powstaniu 100-tys. zgrupowanie niemieckie nie zdążyło się wycofać do
                      strefy amerykańskiej. Propaganda komunistyczna jakoś nie lansowała tego
                      powstania ze względu na niejasną rolę czeskich komunistów oraz udział armii
                      gen. Własowa przeciwko Niemcom. Ale to już inna historia.


                      I u pana widac, ze pilnie pan sluchal komunistycznej propagandy i powtarza pan
                      dalej co ona powtarza.
                      • Gość: NEMO Re: Do Nemo IP: *.mweb.co.za 03.08.03, 20:17
                        gini napisała:

                        > Odpowiem panu tym co napisal Gandalph w innym watku.
                        >
                        > Re: CZAS OSĄDZIĆ INICJATORÓW POWSTANIA.
                        > Autor: gandalph@NOSPAM.gazeta.pl
                        > Data: 03-08-2003 00:54 + dodaj do ulubionych wątków
                        >
                        > + odpowiedz na list
                        >
                        > + odpowiedz cytując
                        >
                        >
                        > ------------------------------------------------------------------------------
                        -
                        > -
                        > Przyjmij do wiadomości mały człowieczku, że dowództwo AK wraz z delegatem
                        rządu
                        >
                        > na kraj miało do wyboru dwie możliwości: zacząć powstanie lub nie; tertium
                        non
                        > datur. Tak się jednak składa, że w obu przypadkach skutek byłby dokładnie
                        taki
                        > sam: rozkaz zburzenia W-wy i wywózki mieszkańców Hitler podjął grubo przed
                        > wybuchem Powstania; od jesieni 1943 r. (wedle badań Głównej Kom. Badania
                        > Zbrodni Hitlerowskich w Polsce) Niemcy przygotowywali miejsce (tj. obozy i
                        > baraki) na ok. 1,5 mln ludzi, tzn. mieszkańców Warszawy. Obwieszczenie gub.
                        > Fischera o stawieniu się ludności cywilnej do kopania okopów i rowów
                        > przeciwczołgowych było wstępem do tej akcji. Dla przypomnienia: już po upadku
                        > powstania, mimo zniszczeń, mimo strefy przyfrontowej, Niemcy nie mieli
                        żadnych
                        > problemów organizacyjnych z wywiezieniem cywilów z W-wy, ciekawe dlaczego?
                        > Zabrali się za przygotowania w trakcie Powstania?
                        > Ponownie dla przypomnienia: AK miała dość sprawny wywiad, stąd najpewniej
                        Kom.
                        > Gł. AK wiedziała co się święci, wiedziała też, że zwłoka z wydaniem rozkazu o
                        > wybuchu powstania spowoduje kompletny rozkład struktur warszawskiej AK.
                        > Wnioski - sam sobie wyciągnij.
                        > Jedna uwaga na marginesie - dziwnie skuteczne są (jak widać) brednie
                        propagandy
                        >
                        > komunistycznej, która przez lata opluwała AK i samo Powstanie. Tymczasem
                        > powstanie było i w Paryżu, i w Pradze i na Słowacji. Jakoś nikt ich nie
                        opluwa.
                        >
                        > By the way - niemiecki komendant Paryża też dostał rozkaz zburzenia miasta,
                        ale
                        >
                        > go nie wykonał, natomiast podpisał kapitulację. Powstanie na Słowacji zostało
                        > krwawo stłumione, ale nikt go nie opluwa. Powstanie w Pradze wybuchło w
                        > ostatnich godzinach wojny (choć sami powstańcy o tym nie wiedzieli). Dzięki
                        > tamtemu powstaniu 100-tys. zgrupowanie niemieckie nie zdążyło się wycofać do
                        > strefy amerykańskiej. Propaganda komunistyczna jakoś nie lansowała tego
                        > powstania ze względu na niejasną rolę czeskich komunistów oraz udział armii
                        > gen. Własowa przeciwko Niemcom. Ale to już inna historia.
                        >
                        >
                        > I u pana widac, ze pilnie pan sluchal komunistycznej propagandy i powtarza
                        pan
                        > dalej co ona powtarza.

                        I co ma piernik do wiatrak?

                        1. W ktorym miejscu opluwalem Powstanie Warszawskie? Prosze to wskazac. Jezeli
                        opluwaniem nazywamy roznice w ocenie faktow to kazda dyskusja jest bez sensu. P

                        2. W powyzszym opisie mozna sie zgadzac w sprawie faktow, natomiast historycy
                        tez dyskutuja nad ich interpretacja. I to nie tylko historycy rezymowi. Sa
                        dostepne zapisy wypowiedzi glownych "animatorow" Powstania, z ktorymi warto sie
                        szczegolowo zapoznac. Potarzam, zaden z tych ludzi nie unikal odpowiedzialnosci
                        za decyzje podjete. A sa zapisy o tyle ciekawe , ze nie we wszystkim pasuja do
                        tego co sie tutaj pisze. Przepraszam, ze zapytam: czy ci ludzie tez byli pod
                        wplywem propagandy komunistycznej? Czy np. gen Sikorski w swych
                        korespondencjach/ dyskusjach z gen. Roweckim tez ulegal jakims propagandowym
                        wplywom? Przypuszczalnie w trudnej sytuacji, w jakiej pograzala sie POlska
                        w tamtym okresie nie bylo jednej odpowiedzi.

                        3. A propos propagandy, ktorej wysluchiwalem. Skad wiadomo, ze byla to wlasnie
                        ta propaganda? Oczywiscie argument o komunistycznej propagandzie jest bardzo
                        chwytliwy ale nie zastapi rzeczowych argumentow. I jeszcze raz zadam proste
                        pytanie. Jesli "gini" mnie nie zna, nie zna mego wieku ani moich losow
                        osobistych ani losow mej rodziny, nie zna mych pogladow "politycznych" itd to
                        jak moze wydac tego typu ocene. Tym bardziej, ze ta ocena ma sie do tego co
                        napisalem jak "piesc do nosa". A moze wlasnie lata propagandy komunistycznej
                        sprawily ze jestesmy dosyc sprawni w inwektywach?


                        Zycze dobrej nocy, i ciekawszych przemyslen
                        • gini Re: Do Nemo 03.08.03, 20:36
                          Gość portalu: NEMO napisał(a):

                          > gini napisała:
                          >
                          > > Odpowiem panu tym co napisal Gandalph w innym watku.
                          > >
                          > > Re: CZAS OSĄDZIĆ INICJATORÓW POWSTANIA.
                          > > Autor: gandalph@NOSPAM.gazeta.pl
                          > > Data: 03-08-2003 00:54 + dodaj do ulubionych wątków
                          > >
                          > > + odpowiedz na list
                          > >
                          > > + odpowiedz cytując
                          > >
                          > >
                          > > --------------------------------------------------------------------------
                          > ----
                          > -
                          > > -
                          > > Przyjmij do wiadomości mały człowieczku, że dowództwo AK wraz z delegatem
                          > rządu
                          > >
                          > > na kraj miało do wyboru dwie możliwości: zacząć powstanie lub nie; tertium
                          >
                          > non
                          > > datur. Tak się jednak składa, że w obu przypadkach skutek byłby dokładnie
                          > taki
                          > > sam: rozkaz zburzenia W-wy i wywózki mieszkańców Hitler podjął grubo przed
                          >
                          > > wybuchem Powstania; od jesieni 1943 r. (wedle badań Głównej Kom. Badania
                          > > Zbrodni Hitlerowskich w Polsce) Niemcy przygotowywali miejsce (tj. obozy i
                          >
                          > > baraki) na ok. 1,5 mln ludzi, tzn. mieszkańców Warszawy. Obwieszczenie gub
                          > .
                          > > Fischera o stawieniu się ludności cywilnej do kopania okopów i rowów
                          > > przeciwczołgowych było wstępem do tej akcji. Dla przypomnienia: już po upa
                          > dku
                          > > powstania, mimo zniszczeń, mimo strefy przyfrontowej, Niemcy nie mieli
                          > żadnych
                          > > problemów organizacyjnych z wywiezieniem cywilów z W-wy, ciekawe dlaczego?
                          >
                          > > Zabrali się za przygotowania w trakcie Powstania?
                          > > Ponownie dla przypomnienia: AK miała dość sprawny wywiad, stąd najpewniej
                          > Kom.
                          > > Gł. AK wiedziała co się święci, wiedziała też, że zwłoka z wydaniem rozkaz
                          > u o
                          > > wybuchu powstania spowoduje kompletny rozkład struktur warszawskiej AK.
                          > > Wnioski - sam sobie wyciągnij.
                          > > Jedna uwaga na marginesie - dziwnie skuteczne są (jak widać) brednie
                          > propagandy
                          > >
                          > > komunistycznej, która przez lata opluwała AK i samo Powstanie. Tymczasem
                          > > powstanie było i w Paryżu, i w Pradze i na Słowacji. Jakoś nikt ich nie
                          > opluwa.
                          > >
                          > > By the way - niemiecki komendant Paryża też dostał rozkaz zburzenia miasta
                          > ,
                          > ale
                          > >
                          > > go nie wykonał, natomiast podpisał kapitulację. Powstanie na Słowacji zost
                          > ało
                          > > krwawo stłumione, ale nikt go nie opluwa. Powstanie w Pradze wybuchło w
                          > > ostatnich godzinach wojny (choć sami powstańcy o tym nie wiedzieli). Dzięk
                          > i
                          > > tamtemu powstaniu 100-tys. zgrupowanie niemieckie nie zdążyło się wycofać
                          > do
                          > > strefy amerykańskiej. Propaganda komunistyczna jakoś nie lansowała tego
                          > > powstania ze względu na niejasną rolę czeskich komunistów oraz udział armi
                          > i
                          > > gen. Własowa przeciwko Niemcom. Ale to już inna historia.
                          > >
                          > >
                          > > I u pana widac, ze pilnie pan sluchal komunistycznej propagandy i powtarza
                          >
                          > pan
                          > > dalej co ona powtarza.
                          >
                          > I co ma piernik do wiatrak?
                          >
                          > 1. W ktorym miejscu opluwalem Powstanie Warszawskie? Prosze to wskazac.
                          Jezeli
                          > opluwaniem nazywamy roznice w ocenie faktow to kazda dyskusja jest bez
                          sensu.
                          > P
                          >
                          > 2. W powyzszym opisie mozna sie zgadzac w sprawie faktow, natomiast
                          historycy
                          > tez dyskutuja nad ich interpretacja. I to nie tylko historycy rezymowi. Sa
                          > dostepne zapisy wypowiedzi glownych "animatorow" Powstania, z ktorymi warto
                          sie
                          >
                          > szczegolowo zapoznac. Potarzam, zaden z tych ludzi nie unikal
                          odpowiedzialnosci
                          >
                          > za decyzje podjete. A sa zapisy o tyle ciekawe , ze nie we wszystkim pasuja
                          do
                          >
                          > tego co sie tutaj pisze. Przepraszam, ze zapytam: czy ci ludzie tez byli pod
                          > wplywem propagandy komunistycznej? Czy np. gen Sikorski w swych
                          > korespondencjach/ dyskusjach z gen. Roweckim tez ulegal jakims propagandowym
                          > wplywom? Przypuszczalnie w trudnej sytuacji, w jakiej pograzala sie
                          POlska
                          > w tamtym okresie nie bylo jednej odpowiedzi.
                          >
                          Oczywiscie, ze nie bylo odpowiedzi, tyle, ze Sikorski byl w Angli a Rowecki w
                          Polsce druga sprawa, ze Rowecki zostal aresztowany na rok przed wybuchem PW a s
                          decyzje o wybuchu PW podjeto troche pozniej.Wlasnie wtedy Polacy mogli obawiac
                          sie masowej represji, w innych watkach cytuje wspomnienia uczestnikow powstania.


                          > 3. A propos propagandy, ktorej wysluchiwalem. Skad wiadomo, ze byla to
                          wlasnie
                          > ta propaganda?

                          A nie byla?A co mieli na celu Rosjanie opluwajac wszedzie gdzie mozliwe AK i
                          powstancow?


                          Oczywiscie argument o komunistycznej propagandzie jest bardzo
                          > chwytliwy ale nie zastapi rzeczowych argumentow.
                          Ale do argumentow podanych przez Gandalpha tez sie pan nie odnosi, do innych
                          tez nie, wiec o co pretensja?

                          I jeszcze raz zadam proste
                          > pytanie. Jesli "gini" mnie nie zna, nie zna mego wieku ani moich losow
                          > osobistych ani losow mej rodziny, nie zna mych pogladow "politycznych" itd to
                          > jak moze wydac tego typu ocene.

                          £££££££Nie oceniam pana mily panie oceniam to co pan pisze.

                          Tym bardziej, ze ta ocena ma sie do tego co
                          > napisalem jak "piesc do nosa". A moze wlasnie lata propagandy komunistycznej
                          > sprawily ze jestesmy dosyc sprawni w inwektywach?
                          >
                          >
                          > Zycze dobrej nocy, i ciekawszych przemyslen

                          Specjalnie zaznaczylam,ze nie jest to moja wypowiedz i skopiowalam post w
                          calosci, gdyby pan dokladnie przeczytal to wiedzialby pan,ze nie jest to
                          skierowane do Niego.
                          Prosze czytac uwazniej.
                          Rowniez dobrej nocy zycze.
                      • Gość: NEMO Do gini - osobiscie IP: *.mweb.co.za 03.08.03, 20:24
                        Mialem juz nie pisac, ale mam drobna prosbe. Prosze wziac w miare godziwa
                        ksiazke o wilenszczyznie i Okregu Wilenskim AK. Tam bedzie mozna znalezc
                        nazwiska moich bliskich.

                        Dziekuje za uwage.
                        • gini Re: Do gini - osobiscie 03.08.03, 20:39
                          Gość portalu: NEMO napisał(a):

                          > Mialem juz nie pisac, ale mam drobna prosbe. Prosze wziac w miare godziwa
                          > ksiazke o wilenszczyznie i Okregu Wilenskim AK. Tam bedzie mozna znalezc
                          > nazwiska moich bliskich.
                          >
                          > Dziekuje za uwage.

                          A co mi dadza te nazwiska?Przeciez ja absolutnie nie mam nic do pana rodziny
                          czy do pana osobiscie.
                          Poniewaz lansuje pan tu swoja teorie jako jedyna i sluszna , a tak sie
                          sklada,ze ta teoria jest bardzo podobna do tego czym karmili nas przez lata
                          komunisci , troche mi sie to nie podoba i tyle.
                          Dobranoc panu panie Nemo.
                          • gini Re: Do Nemo raz jeszcze 03.08.03, 20:47
                            Londynie zastanawiano się, czy ma wybuchnąć powstanie w Warszawie, czy
                            powstanie powszechne. Kwestia wystąpienia zbrojnego był przesądzona. W
                            późniejszych wspomnieniach wielu polityków i wojskowych w Londynie wypierało
                            się poparcia dla powstania. Na swoją odpowiedzialność wziął je odważnie
                            Stanisław Mikołajczyk, który próbował je wykorzystać do swoich celów
                            politycznych podczas wizyty w Moskwie. Ostro ponoć sprzeciwił się temu gen.
                            Kazimierz Sosnkowski. Ale co zrobił? Jako wódz naczelny mógł zakazać powstania;
                            przecież wysłał do Polski Jana Nowaka-Jeziorańskiego jako kuriera. Sosnkowski
                            zaś wyjechał na inspekcję do Włoch. Żadnego rozkazu nie zostawił. Zresztą,
                            ludzie różnie przedstawiali swoje nastawienie w różnym czasie. Np. gen. Marian
                            Kukiel skrytykował w publicystyce ideę powstania, ale - jak się okazało - sam
                            był zwolennikiem "bitwy o Warszawę".

                            Z wywiadu prof.Kloczkowskiego bylego powstanca

                            www1.gazeta.pl/kraj/1,34314,1601810.html
                            Jak widac wielu z tych, ktorzy popierali idee powstania pozniej gdy poznali
                            skutki zmienili zdanie.
                            • pan.scan Warto wiedzieć, 03.08.03, 21:05
                              że 28.07 Sosnkowski wysłał via Londyn depeszę do KG AK zakazującą podjęcia
                              działań zbrojnych w Wwie. Depesza została wstrzymana 01.08 przez W.
                              Raczkiewicza.
                              • brennton tego faktu, akurat 04.08.03, 11:22
                                nie znalem.
                                ale cieszy mnie, ze go podales, poniewaz caly czas bronie tu dowodztwa WP
                                w Londynie i konkretnie Sosnkowskiego, piszac, ze powstaniu w tamtym momencie
                                byli przeciwni.
                            • Gość: NEMO Re: Do Nemo raz jeszcze IP: *.mweb.co.za 04.08.03, 07:40
                              gini napisała:

                              > Londynie zastanawiano się, czy ma wybuchnąć powstanie w Warszawie, czy
                              > powstanie powszechne. Kwestia wystąpienia zbrojnego był przesądzona. W
                              > późniejszych wspomnieniach wielu polityków i wojskowych w Londynie wypierało
                              > się poparcia dla powstania. Na swoją odpowiedzialność wziął je odważnie
                              > Stanisław Mikołajczyk, który próbował je wykorzystać do swoich celów
                              > politycznych podczas wizyty w Moskwie. Ostro ponoć sprzeciwił się temu gen.
                              > Kazimierz Sosnkowski. Ale co zrobił? Jako wódz naczelny mógł zakazać
                              powstania;
                              >
                              > przecież wysłał do Polski Jana Nowaka-Jeziorańskiego jako kuriera. Sosnkowski
                              > zaś wyjechał na inspekcję do Włoch. Żadnego rozkazu nie zostawił. Zresztą,
                              > ludzie różnie przedstawiali swoje nastawienie w różnym czasie. Np. gen.
                              Marian
                              > Kukiel skrytykował w publicystyce ideę powstania, ale - jak się okazało - sam
                              > był zwolennikiem "bitwy o Warszawę".
                              >
                              > Z wywiadu prof.Kloczkowskiego bylego powstanca
                              >
                              > www1.gazeta.pl/kraj/1,34314,1601810.html
                              > Jak widac wielu z tych, ktorzy popierali idee powstania pozniej gdy poznali
                              > skutki zmienili zdanie.


                              Zgadza sie. To wiemy i chyba nie ma co sie sprzeczac. Ale jakie sa moje teorie,
                              ktore ja propaguje, i ktore ida reka w reka z propaganda minionych czasow?
                              Chcialbym wiedziec z ponizszych powodow:

                              1. Nigdy o swych pogladach nie mialem takiego zdania. Jak pisza w
                              filmach "zgodnosc osob i zdarzen jest przypadkowa"

                              2. Jak sie maja moje poglady do tych w obecnej Polsce? ( A tak naprawde na
                              podstawie powyzszych dyskusji nie wiem).


                              Pozdrawiam
        • Gość: wikul Re: Arnhem IP: *.acn.waw.pl 02.08.03, 19:15
          gini napisała:

          > Tez nie byla to zwycieska bitwa, miasto zniszczone, ale nikt nie odsadza od
          > czci i wiary tych co podjeli decyzje .
          > Czci sie pamiec tych co zgineli ,swietuje sie rocznice tej bitwy .
          > Tendencja na forum jest taka= robic rachunek sumienia= zapomniec o rachunku
          > krzywd.
          > Zero pretensji do okupanta duzo pretensji do tych co walczyli.
          > U Niemcow jakos inaczej pretensje o wysiedlenia kieruja do Polakow, nie do
          > Hitlera , ze rozpetal te awanture, .
          > Lukja pisze przezyloby 16 000 mlodych ludzi o antykomunistycznych
          > pogladach.Ciekawe skad pewnosc, ze napewno by przezyli, ciekawe skad pewnosc
          > jak potoczylaby sie wojna gdyby nie bylo powstania.
          > W normalnym kraju , wszystkie rocznice sa jakos obchodzone, czci sie pamiec
          > bohaterow, a tu?Zero=krytyka, krytyka; ani jednego wiersza, ani jednego
          > nazwiska , zero wspomnien.
          > Czy to jeszcze polskie forum?


          Masz rację Aniu . Nawet nie chce mi się zabierać głosu w tym wątku . Smutne to
          wszystko . Więc dla ciebie krótki fragment wiersza Haliny Krahelskiej "Myszki"
          napisany chyba po smierci jej stryjecznej siostry Krystyny Krahelskiej "Danuty"
          poległej pierwszego sierpnia :

          Gdy przyjdzie dzień odlotu do krainy

          innej,

          Chcę odlecieć w porywie szczęścia

          i natchnienia

          Jak ptak, co uciekając z ziemi

          niegościnnej

          Ziemię na niebo zamienia...



          Pozdrawiam niewesoło
          • gini Re: Wikul 02.08.03, 19:24
            Dzieki za wiersz, wbrew pozorom odebralam go optymistycznie.Po tylu
            klotniach...co mi zostaje?Napisac przepraszam, zle Cie ocenilam.
            Popzdrawiam serdecznie i do nastepnej klotni.
        • xiazeluka Re: Arnhem 04.08.03, 07:13
          gini napisała:

          > Tez nie byla to zwycieska bitwa, miasto zniszczone, ale nikt nie odsadza od
          > czci i wiary tych co podjeli decyzje .

          Podjęli decyzję błędną i całkowicie paranoiczną z punktu widzenia wojskowego.
          Odpowiedzialność za bezsensowną śmierć 150-200 tys. ludzi obciąża ich - i to
          jest fakt.

          > Zero pretensji do okupanta duzo pretensji do tych co walczyli.

          Droga Pani, mowa jest tu o decydentach z AK, którzy posłali na rzeź zgrupowanie
          warszawskie AK, a nie o Niemcach!

          > Lukja pisze przezyloby 16 000 mlodych ludzi o antykomunistycznych
          > pogladach.Ciekawe skad pewnosc, ze napewno by przezyli, ciekawe skad pewnosc
          > jak potoczylaby sie wojna gdyby nie bylo powstania.

          Pewności oczywiście mieć nie można, ale analogie z Wołynia, Wilna i Nowogródka
          są oczywiste: czekiści zapewne spowodowaliby śmierć wielu akowców, ale z
          pewnością nie 16 tys.

          > W normalnym kraju , wszystkie rocznice sa jakos obchodzone, czci sie pamiec
          > bohaterow, a tu?Zero=krytyka, krytyka; ani jednego wiersza, ani jednego
          > nazwiska , zero wspomnien.

          W naszm kraju zwykło się obchodzić z pompą rocznice klęsk i tragedii. Czy ktoś
          świętuje rocznicę bitwy pod Cedynią?
          • gini Re: Arnhem 04.08.03, 07:44
            xiazeluka napisał:

            > gini napisała:
            >
            > > Tez nie byla to zwycieska bitwa, miasto zniszczone, ale nikt nie odsadza o
            > d
            > > czci i wiary tych co podjeli decyzje .
            >
            > Podjęli decyzję błędną i całkowicie paranoiczną z punktu widzenia wojskowego.
            > Odpowiedzialność za bezsensowną śmierć 150-200 tys. ludzi obciąża ich - i to
            > jest fakt.
            > £££££££Tylko ich Luko?Mogli to przewidziec?Z jaka dokladnoscia?
            > > Zero pretensji do okupanta duzo pretensji do tych co walczyli.
            >
            > Droga Pani, mowa jest tu o decydentach z AK, którzy posłali na rzeź
            zgrupowanie
            >
            > warszawskie AK, a nie o Niemcach!
            >
            > > Lukja pisze przezyloby 16 000 mlodych ludzi o antykomunistycznych
            > > pogladach.Ciekawe skad pewnosc, ze napewno by przezyli, ciekawe skad pewno
            > sc
            > > jak potoczylaby sie wojna gdyby nie bylo powstania.
            >
            > Pewności oczywiście mieć nie można, ale analogie z Wołynia, Wilna i
            Nowogródka
            > są oczywiste: czekiści zapewne spowodowaliby śmierć wielu akowców, ale z
            > pewnością nie 16 tys.
            > £££££££££A ile wytlukliby i tak Niemcy?Przeciez jakas bitwa o Warszawe i tak
            by byla.
            > > W normalnym kraju , wszystkie rocznice sa jakos obchodzone, czci sie pamie
            > c
            > > bohaterow, a tu?Zero=krytyka, krytyka; ani jednego wiersza, ani jednego
            > > nazwiska , zero wspomnien.
            >
            > W naszm kraju zwykło się obchodzić z pompą rocznice klęsk i tragedii. Czy
            ktoś
            > świętuje rocznicę bitwy pod Cedynią?

            Wszedzie w kazdym krajuobchodzi sie rocznice zwyciestw i rocznice tragedii.
            Za tragedie nie obciaza sie ofiar.
            • xiazeluka Re: Arnhem 04.08.03, 08:50
              gini napisała:

              > Wszedzie w kazdym krajuobchodzi sie rocznice zwyciestw i rocznice tragedii.

              "I". W Polsce zwykle są to rocznice klęsk, przegranych bohaterów,
              ogólnonarodowych nieszczęść: miernota militarna Kościuszko jest hołubiony,
              Stanisław Żółkiewski zapomniany.

              > Za tragedie nie obciaza sie ofiar.

              A kto tu coś podobnego napisał?

          • andrzejg Re: Arnhem 04.08.03, 08:13
            xiazeluka napisał:

            > W naszm kraju zwykło się obchodzić z pompą rocznice klęsk i tragedii. Czy
            > ktoś świętuje rocznicę bitwy pod Cedynią?

            Dokładnie.Były wygrane powstania , ale najwięcej naucza sie w szkołach
            i mówi w mediach o tych przegranych.
            A.
      • barnaba7 do Institoris , odpowiedzi: 03.08.03, 09:52
        1. Czy ogloszenie Manifestu PKWN i w 4 dni pozniej uznanie przez Sovietow jako
        jedynej reprezentacji Polski, mialo wplyw na decyzje o Powstaniu?
        2. Jaki wplyw mialy (o ile w ogole) Wlk. Brytania i USA na te decyzje?
        3. Czy Rzad polski w Londynie znal ustalenia Konferencji w Teheranie(gdzie de
        facto Polske sprzedano ZSRR)?
        4. Jakie scenaria bral pod uwage Rzad polski w Londynie po ewentualnym wygraniu
        Powstania?


        Odpowiedzi:

        1: nie
        2: nie mialy wplywu
        3: nie znal (ale niektorzy czlonkowie rzadu domyslali sie tego)
        4: czesc rzadu emigracyjnego mila przyleciec do Warszawy i pertraktowac z
        Rosjanami juz w W-wie dalsze warunki wspolpracy przy wyzwalaniu zieme Polskich
        i walce z Niemcami.
        • institoris1 Re: do Institoris , odpowiedzi: 04.08.03, 01:25
          barnaba7 napisał:

          > 1. Czy ogloszenie Manifestu PKWN i w 4 dni pozniej uznanie przez Sovietow
          jako
          > jedynej reprezentacji Polski, mialo wplyw na decyzje o Powstaniu?
          > 2. Jaki wplyw mialy (o ile w ogole) Wlk. Brytania i USA na te decyzje?
          > 3. Czy Rzad polski w Londynie znal ustalenia Konferencji w Teheranie(gdzie de
          > facto Polske sprzedano ZSRR)?
          > 4. Jakie scenaria bral pod uwage Rzad polski w Londynie po ewentualnym
          wygraniu
          > Powstania?
          >
          >
          > Odpowiedzi:
          >
          > 1: nie
          > 2: nie mialy wplywu
          > 3: nie znal (ale niektorzy czlonkowie rzadu domyslali sie tego)
          > 4: czesc rzadu emigracyjnego mila przyleciec do Warszawy i pertraktowac z
          > Rosjanami juz w W-wie dalsze warunki wspolpracy przy wyzwalaniu zieme
          Polskich
          > i walce z Niemcami.

          dzieki serdeczne
    • Gość: ŻOBRO Re: 1 sierpnia 1944 r. IP: *.acn.pl 03.08.03, 20:51
      TO ZAPOMNIJ WRESZCIE JU
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka