Gość: tomekT.T
IP: *.sprint.com.pl
08.04.01, 16:47
Polish Beauty.
- Tak, słucham... Poczekaj przełączę na zasilanie, słabe baterie... Już
wyjeżdżam z miasta... Tak sobie, zaczyna śnieżyć... Zadzwoń jak wylądujecie...
Uważajcie jutro na plaży, dzieci niech nie będą długo na słońcu... Powinienem
dolecieć w połowie tygodnia... Mówiłem im, że będę potrzebował trochę
odpoczynku, trzy lata bez urlopu... Nie denerwuj się, ten awans jest pewny...
Przed chwilą miałem jeszcze telefon. Umowa przygotowana, czekają na mnie.
Marcus nie marnowałby sobotniego wieczoru na wizytę w Polsce... Zdążę, zdążę to
tylko sto kilometrów, mam duży zapas... Oczywiście, że możesz sobie kupić... Ja
nic nie potrzebuję, tylko trochę odpoczynku... Już niedługo... W porządku,
zapłacę... Ja też cię kocham... Dobrze, weź z mojej karty, tylko uważaj w
restauracjach, mogą oszukiwać. Bankomaty są bezpieczniejsze... Ucałuj dzieci.
Czekam na telefon...
Ja ciebie też....
* * *
- Dokąd pani jedzie?... Bardzo proszę... Trzeba je mocniej zamknąć... Nie za
gorąco? N., miło mi... Zdejmij kurtkę i zapnij pasy. Palisz? Będziemy palić na
przemian, bo się tutaj podusimy... Mogę cię podwieźć do zjazdu na Łódź...
tylko, że o tej porze to ciężko będzie coś złapać... Tutaj też chyba długo się
wystałaś... Nie lubisz rozmawiać... To nic, ja będę mówił... Jestem lekko
poddenerwowany... Lepiej jednak będzie jak podwiozę cię do centrum, powinny
jeszcze jeździć tramwaje na wylotówkę do Katowic... Tam będzie łatwiej
zatrzymać jakąś okazję... Nie mogę dalej, mam ważne spotkanie...
* * *
- Jest płyn do spryskiwaczy? Bezzapachowy? To nie, strasznie śmierdzi. Jedno
piwo w puszce poproszę i prezerwatywę..Dziękuję.
* * *
- Napijesz się? Nie ma za co... Wstrętna stacja... Brudna, wszystko się klei.
Nosisz biustonosz? Mogę dotknąć? Piękne są....
Zjedziemy na bok?...
* * *
- Usiądziesz na mnie?... Nie?... No dobrze, spróbujemy inaczej, ale na siedząco
byłoby łatwiej... Musisz bardziej rozsunąć nogi... Wprowadź mnie... Udało
się... To nie będzie trwało długo... Jestem rozdygotany, nie wiem co się ze mną
dzieje... O, już po wszystkim... Bardzo ci dziękuję... Masz chusteczkę...
Poczekaj, wyjdę na zewnątrz założyć spodnie... Tego tutaj nie da się zrobić,
nogawki poskręcane.
* * *
- Często jeździsz okazją?
- Tak.
- Ile masz lat?
- Siedemnaście.
- Uczysz się?
- Nie.
- Pracujesz?
- Nie.
- Z czego żyjesz?
- Z zasiłku. Trochę z okazji.
- Nie lubisz rozmawiać... Wiem, zdążyłem zauważyć. Już nie długo będziemy na
miejscu... Miasto się zaczyna... Masz rodzinę?
- Mamę i brata... Jest już bardzo duży, chociaż ma tylko czternaście lat...
Ćwiczy na siłowni... Super wygląda.
- Ojciec?
- Zmarł, jak miałam 6 lat... Był dobry dla nas.
- Mój za to był wyjątkowym draniem... Pewnie jak twój ojczym?
- Skurwiel, macał mnie...
- Teraz?
- Nie, jak miałam 12 lat.
- Co na to matka?
- Krzyczała na niego... Ale jak za jakiś czas jeszcze raz próbował, to bratu
powiedziałam. Tak go zbił, że pogotowie musiało do starego przyjechać...
- Kochasz ją?
- Mamę?... Tak. Na sprawie w sądzie jak mnie zobaczyła, to się popłakała. Ja
też płakałam i przytuliłyśmy się do siebie...
- Rozpadało się na dobre... Sprawdź, może masz jakiś bezpośredni autobus, jest
juz ciemno... Proszę tu są pieniądze.
- Dziękuję.
- Nie ma za co, to ja Ci dziękuję... Jesteśmy na miejscu, możesz wysiadać. Co
masz w tej reklamówce?
- Nie bój się. Nic twojego... Maskotka... Widzisz? Wszędzie z nią jeżdżę.
- Przepraszam... Zatrzaśnij tylko mocno drzwi.
* * *
- Marcus? Yes, it's me. Sorry, my english is better then german. I will not
come... Yes I'm in the city, but I dont wont it... Everything: job, salary,
car, home, holliday... Don't you understand me? I try to do it by my self, it's
difficult but possible... O.K. Marcus I'm finish... See You next live... Maybe
will be better then this.
* * *
- Nie widział pan może takiej... dziewczynki? W krótkiej kurtce. Miała
reklamówkę... Tutaj, po drugiej stronie ulicy jakieś półgodziny temu wysiadała
z mojego auta... Nie, nic nie ukradła... Zostawiła coś... Ja muszę Ją znaleźć.
Muszę... Może wsiadła do tramwaju?... Niech pan sobie na litość boską przypomni
numer... Już nie mam do kogo się zwrócić... Zapłacę panu... Jakie to wszystko
jest bez sensu!!!
- Człowieku bierz te pieniądze ja nic nie... Uważaj tramwaj!!! O Boże...
* * *
- Patrz! Zmiażdżony a dzwoni... Dobre co? Ten sam co w promocji był, z
urządzeniem głośnomówiącym... Jak mówiłem kupować, to nie chciałaś, że za
tani... Ekspertka się znalazła... Ciiicho bądź, ktoś się teraz nagrywa na
sekretarkę:
- Dolecieliśmy bezpiecznie... Coś nie tak jest z twoją kartą... Może pomyliłam
PIN? Nie wiem... Straszne bzdury wygaduję... Nic mi się tutaj nie podoba bez
Ciebie.
Kocham Cię. Oddzwoń.
tomekT.T
mój e-wydawca:www.dobiasz.art.pl