Dodaj do ulubionych

Buszewiki cos o waszym idolu

28.10.03, 09:14
George W. Bush dzieli nie tylko Amerykanów, ale także działa destrukcyjnie na
dotychczasowe sojusze
Porażki wizjonera




RYS. ANDRZEJ KRAUZE

ŁUKASZ WARZECHA

George Bush ma poważne kłopoty. Poparcie dla niego spadło ostatnio do poziomu
z początków kadencji. Wybory w Ameryce za rok. Wydaje się całkiem możliwe, że
obecny prezydent je przegra. Czy zmiana będzie korzystna zależy oczywiście od
tego, kto zająłby jego miejsce. W Polsce jednak taki wariant w ogóle nie jest
rozważany. Z niewiadomych powodów Amerykę i George'a Busha traktuje się
zwykle jako jedność. Jakby w USA nie było innych poglądów, głosów i opinii.
Jakby nie było kandydatów do rozsądniejszego pokierowania Imperium
Americanum. Jakby nikt za oceanem nie miał wątpliwości dotyczących kursu,
jaki w ciągu ostatnich lat wziął Waszyngton.

Tymczasem trzeba się zastanowić, kogo wybrać na kolejnego prezydenta. Nie
tylko dlatego, że Bush może przegrać. Także dlatego, że gdyby pojawił się
przyzwoity kontrkandydat, należałoby mu życzyć zwycięstwa. George Bush jest
bowiem jednym z najgorszych prezydentów od długiego czasu, zwłaszcza gdy
wziąć pod uwagę, jak wiele złego jego administracja zrobiła dla stosunków
transatlantyckich. A są one dla nas niezwykle ważne. Stoimy w coraz szerszym
rozkroku między Waszyngtonem a Brukselą i coraz trudniej nam utrzymać
równowagę.

Jeden sukces, wiele porażek

Nikt nie może kwestionować osiągnięć Busha. Ten "przypadkowy prezydent", jak
nazywała go tuż po wyborze prasa, znalazł się znakomicie po 11 września 2001
r. Dodał odwagi Amerykanom, zjednał sobie międzynarodowe poparcie i
zaopatrzony w nie doprowadził do upadku fanatyczny afgański reżim talibów.
Niestety, na tym lista jego międzynarodowych sukcesów w zasadzie się kończy.

Za to lista porażek jest długa. Oto najważniejsze z nich.

- Doprowadzenie do kryzysu w stosunkach transatlantyckich, z pewnością
najpoważniejszego od 1989 r.

- Wywołanie największej fali antyzachodnich, a przede wszystkim
antyamerykańskich nastrojów od lat.

- Praktycznie całkowite zniszczenie choćby częściowo pozytywnej opinii, jaką
miała Ameryka w większości krajów świata muzułmańskiego. Sprowokowanie
dalszej radykalizacji islamskich fanatyków.

- Pozostawienie Afganistanu praktycznie samemu sobie po obaleniu reżimu
talibów.

- Wyizolowanie domniemanych bojowników al-Qaidy (jak się następnie okazało, w
dużej części przypadkowych osób) w bazie na Guantanamo, w warunkach prawnej
próżni (nie postawiono im zarzutów, nie mają prawników), bez szansy na
uczciwy, a nawet na jakikolwiek proces. O ile było to zrozumiałe w pierwszym
okresie po 11 września 2001 r., obecnie jest wyraźnym pogwałceniem norm
zachodniego świata.

- Ewidentne naciąganie faktów mających stanowić uzasadnienie dla uderzenia na
Irak.

- Nieopracowanie planu na okres po zakończeniu działań wojennych, co
skutkowało chaosem trwającym w znacznej mierze do dziś.

- Brak rzetelnej wiedzy o warunkach społecznych, religijnych i etnicznych w
Iraku, co w znaczący sposób przyczyniło się do chaosu. Dyletanctwo
amerykańskich żołnierzy i dowódców wielekroć niepotrzebnie prowokowało
Irakijczyków.

- Przekazanie nadzoru nad rekonstrukcją Iraku nieprzygotowanemu do tego typu
zadań ministerstwu obrony (Pentagonowi).

- Niezdecydowane i zbyt pobłażliwe stanowisko wobec Izraela w kwestii
wypełniania warunków mapy drogowej, wskutek czego można ją dziś wyrzucić do
kosza.

- Aroganckie, wręcz obsesyjne domaganie się, by obywatele USA nie byli
poddani jurysdykcji nowego Międzynarodowego Trybunału Karnego.
Nieratyfikowanie traktatu ustanawiającego MTK.

- Skoncentrowanie się na Iraku, bezzasadnie włączonemu w schemat wojny z
terroryzmem, zamiast na walce z rzeczywistymi zagrożeniami ze strony
międzynarodowego terroryzmu.

Każdy z wymienionych punktów można rozwinąć, co oczywiście zajęłoby wiele
stron. Nie ma jednak takiej potrzeby, ponieważ większość z nich nie budzi
wątpliwości. Wspomnijmy zatem tylko o najistotniejszych kwestiach.

Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy Waszyngton był winny kryzysowi
transatlantyckiemu co najmniej w tym samym stopniu, jak Paryż i Berlin, niech
przypomni sobie, jak George Bush postawił cały świat przed trudnym do
zaakceptowania wyborem: albo jesteście z nami, albo przeciw nam. Czytaj: albo
poprzecie wszystko, co przyjdzie nam do głowy, albo znajdziecie się na
czarnej liście. Donald Rumsfeld, sekretarz obrony, bodaj najszkodliwszy
członek administracji Busha, przyczynił się do zaostrzenia podziałów na
naszym kontynencie, mówiąc o "starej" i "nowej" Europie.

Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy w przededniu wojny z Irakiem administracja
Busha naginała fakty do swoich potrzeb, niech przypomni sobie, jak w
przemówieniu o stanie państwa na początku 2003 r. prezydent mówił, iż Irak
próbował kupić materiały do produkcji broni jądrowej od "jednego z państw
afrykańskich", choć z raportu przedstawiciela amerykańskiego rządu wynikało
już wówczas, że jest to nieprawdopodobne. Równie nieuzasadnione okazały się,
wątpliwe od początku, próby powiązania reżimu Husajna z al-Qaidą. W końcu sam
Bush przez zaciśnięte zęby musiał przyznać, że nie ma na to żadnych dowodów.

Dotąd nie odnaleziono w Iraku broni masowego rażenia. W desperacji
przedstawiciele Waszyngtonu próbują teraz przekonywać, że ostrzegali nie tyle
przed bronią, co przed programami badań nad nią. W jaki jednak sposób owe
programy miały stanowić tak bezpośrednie zagrożenie, że wymagało to
natychmiastowej akcji zbrojnej - nie wyjaśniają.

I tak dalej, i tak dalej.

Donald Rumsfeld, czyli "Komiczny Ali"

Dzisiaj administracja George'a Busha jest w defensywie. W Iraku codziennie
giną Amerykanie, trwa regularna wojna partyzancka. Siły okupacyjne nie są w
stanie opanować sytuacji. Próba uchwalenia nowej rezolucji w sprawie Iraku,
aby bardziej zaangażować tam Narody Zjednoczone, a może i niedawnych
europejskich oponentów, jest formą przyznania się do błędów, a nawet swego
rodzaju upokorzeniem dla Waszyngtonu.

Coraz rzadziej jako frontman ekipy Busha pojawia się Rumsfeld. Nic dziwnego.
W swoich twierdzeniach, że w Iraku wszystko idzie wspaniale, dorównał niemal
byłemu rzecznikowi Husajna, zwanemu "Komicznym Alim", który dowodził, że
Amerykanie uciekają w popłochu na widok jego żołnierzy u bram Bagdadu.

Ludzie Busha rozpoczęli niedawno propagandową kampanię, mającą przywrócić
wiarę, głównie samych Amerykanów, w to, iż prezydent wie, dokąd prowadzi
kraj. Kampania ta polega jednak na powtarzaniu w kółko tych samych sloganów.
Nie działa to w najmniejszym stopniu na światową opinię, a może i na
Amerykanów. Gdy kilka tygodni temu sekretarz obrony wizytował swoich
żołnierzy w Iraku, BBC zacytowało jednego z nich: "Mam gdzieś Rumsfelda. Chcę
wiedzieć, kiedy wreszcie będę w domu".

Instynktownie sympatyzując z republikanami, nie sądziłem, że będę z nadzieją
spoglądał ku demokratom, oczekując, iż pojawi się umiarkowany, rozsądny
kontrkandydat dla George'a Busha. Osobą, która spełnia te kryteria, wydaje
się dziś gen. Wesley Clark. I warto z uwagą przyglądać się jego kampanii.

Niebezpieczni wizjonerzy

George Bush okazał się prezydentem nie tylko dzielącym Amerykanów, co w końcu
nie musi nas obchodzić, ale także działającym destrukcyjnie na dotychczasowe
sojusze. Przede wszystkim zaś (w pewnym stopniu) nieobliczalnym. Uzurpując
sobie prawo dowolnego wybierania zasad i praw, jakich zechce przestrzegać,
sprawił, że wiele państw poczuło się niepewnie. Ta niepewność jest groźna,
gdyż może zaowocować nerwowymi ruchami, nowymi kryzysami, nawet wybuchem
kolejnych konfliktów (Syria? Iran? Korea Północna?). Jak w ostatnim "Foreign
Affairs" wskazuje była sekretarz stanu Madeleine Albright - uderzenie na
Irak, mające być nauczką dla krajów eksperymentujących z bronią masowego
rażenia, w żaden sposób nie utemperowało dążeń
Obserwuj wątek
    • gini Re: Buszewiki cos o waszym idolu c.d 28.10.03, 09:17
      Phenianu. Raczej przeciwnie, zaogniło sytuację.

      Poza tym to właśnie Bush postawił nas w położeniu, w którym musieliśmy składać
      deklaracje wierności Ameryce, narażając się najważniejszym państwom Unii
      Europejskiej (lub przynajmniej naszym decydentom się zdawało, że takie
      deklaracje składać musimy).

      Problem w tym, że w administracji Busha prym wiodą politycy kierujący się
      przede wszystkim nie realizmem (tacy jak Colin Powell), ale ideologiczną wizją
      nowego porządku świata (jak Rumsfeld czy wiceprezydent Dick Cheney). Ten sposób
      myślenia jest naturalny także dla samego prezydenta. Realizacja ideologicznych
      wizji, w tym wypadku wizji amerykańskiego przywództwa, nie znosi zaś
      kompromisów i chętnie sięga po argument siły. Ameryka może sobie na to na razie
      pozwolić, bo koszty się rozkładają. Ponoszą je oczywiście jej przeciwnicy, ale
      również my - jej sojusznicy. Ponoszą je ci, którzy chcieliby stać z boku.
      Ponoszą je sami Amerykanie. Profitów na razie nie widać. Świat według George'a
      Busha nie wydaje się ani stabilniejszy, ani bezpieczniejszy.

      Na szczęście Ameryka nie kończy się na Bushu. Byłoby dobrze, gdyby
      nieroztropnego wizjonera zastąpił w Białym Domu rozsądny realista.

      Autor jest publicystą, pracownikiem Instytutu Studiów Politycznych PAN,
      współpracownikiem dziennika "Fakt"

      JUTRO W "RZECZPOSPOLITEJ"
      Trujące owoce realpolitik

      Obecne kłopoty Amerykanów w Iraku nie są dowodem klęski polityki prezydenta
      Busha. To, że sytuacja na Bliskim Wschodzie nie będzie ustabilizowana jeszcze
      długo po wojnie, było oczywiste przed jej wybuchem, również dla analityków
      uznających za słuszną politykę amerykańskiego przywódcy - pisze Bronisław
      Wildstein

      Macie okazje sie wykazac, broncie swojego idola przed zarzutami.





      .
    • xiazeluka A niebuszewik może coś dodać...? 28.10.03, 09:23
      Z tej długiej litanii żalów i pretensji kilka jest jednak zdrowo przesadzonych:

      > Za to lista porażek jest długa. Oto najważniejsze z nich.
      >
      > - Pozostawienie Afganistanu praktycznie samemu sobie po obaleniu reżimu
      > talibów.

      To słuszne posunięcie. Próby okupowania lub dyktowania tym świrom w turbanach
      co maja robić jest ponad siły białych ludzi, czego dowodzi historia tych ziem.
      Nawiasem pisząc w przypadku Iraku zarzut jest zdaje się odwrotny...

      > - Aroganckie, wręcz obsesyjne domaganie się, by obywatele USA nie byli
      > poddani jurysdykcji nowego Międzynarodowego Trybunału Karnego.
      > Nieratyfikowanie traktatu ustanawiającego MTK.

      I słusznie! Obywatele USA (i każdego innego kraju) powinni podlegać jurysdykcji
      krajowej, a nie jakiegoś podejrzanego trybunału kapturowego o niejasnych
      kompetencjach, używanego do szykanowania ofiar napaści przez "sędziów"
      reprezentujących agresora - vide przypadek tow. Miloszewicza. A propos, i co z
      nim?

      > Dotąd nie odnaleziono w Iraku broni masowego rażenia.

      To skomentuję skromnie: "A nie mówiłem?"
      • gini Re: A niebuszewik może coś dodać...? czemu nie 28.10.03, 09:35
        xiazeluka napisał:

        > Z tej długiej litanii żalów i pretensji kilka jest jednak zdrowo
        przesadzonych:
        >
        > > Za to lista porażek jest długa. Oto najważniejsze z nich.
        > >
        > > - Pozostawienie Afganistanu praktycznie samemu sobie po obaleniu reżimu
        > > talibów.
        >
        > To słuszne posunięcie. Próby okupowania lub dyktowania tym świrom w turbanach
        > co maja robić jest ponad siły białych ludzi, czego dowodzi historia tych ziem.
        > Nawiasem pisząc w przypadku Iraku zarzut jest zdaje się odwrotny...
        >
        > > - Aroganckie, wręcz obsesyjne domaganie się, by obywatele USA nie byli
        > > poddani jurysdykcji nowego Międzynarodowego Trybunału Karnego.
        > > Nieratyfikowanie traktatu ustanawiającego MTK.
        >
        > I słusznie! Obywatele USA (i każdego innego kraju) powinni podlegać
        jurysdykcji
        >
        > krajowej, a nie jakiegoś podejrzanego trybunału kapturowego o niejasnych
        > kompetencjach, używanego do szykanowania ofiar napaści przez "sędziów"
        > reprezentujących agresora - vide przypadek tow. Miloszewicza. A propos, i co
        z
        > nim?
        > ******
        Tyle, ze ci sami Amerykanie chca sadzic innych, ale sami nie chca byc sadzeni.

        > > Dotąd nie odnaleziono w Iraku broni masowego rażenia.
        >
        > To skomentuję skromnie: "A nie mówiłem"
        Ja tez mowilam i co z tego.
        Poczekamy na buszewikow.
        • xiazeluka Re: A niebuszewik może coś dodać...? czemu nie 28.10.03, 10:07
          gini napisała:

          > Tyle, ze ci sami Amerykanie chca sadzic innych, ale sami nie chca byc
          sadzeni.

          Co w niczym nie zmienia mojej (i Hamerykanów) oceny tego "trybunału".

          > Poczekamy na buszewikow.

          Na tę ostatnią pretensję i tak nie otrzymamy rozsądnej odpowiedzi od jastrzębi
          wojny z Irakiem.
          • gini Re: A niebuszewik może coś dodać...? czemu nie 28.10.03, 10:18
            xiazeluka napisał:

            > gini napisała:
            >
            > > Tyle, ze ci sami Amerykanie chca sadzic innych, ale sami nie chca byc
            > sadzeni.
            >
            > Co w niczym nie zmienia mojej (i Hamerykanów) oceny tego "trybunału".
            >

            Zgoda, z tym, ze trybunal dla innych tylko nie dla nas, to troche smieszne, i o
            to tu chodzi.

            Wyobraz sobie, ze ja sie domagam wydawania sadow o tym co piszesz, mam
            prawo,domagam sie prawa by moc w kazdej chwili Cie zabanowac, ale jednoczesnie,
            gdy ktos chce zabanowac mnie, to ja juz sie sprzeciwiam, mnie nie wolno
            banowac, ja jestem ponad prawem.
            > > Poczekamy na buszewikow.
            >
            > Na tę ostatnią pretensję i tak nie otrzymamy rozsądnej odpowiedzi od
            jastrzębi
            > wojny z Irakiem.
            ******
            Cosik sie pochowaly jastrzebie, do cieplego kraju Irak odlecialy czy jak?
            • brennton wychodzi na to, ze musicie sobie poplakac 28.10.03, 10:54
              we wlasnym gronie.

              Jest w koncu ten Pax Americana, czy go nie ma?
              (w sytuacji, gdy amerykanskie wydatki zbrojeniowe stanowia 40 % swiatowych).

              Ja rowniez wielokrotnie pisalem (FS), ze nie ma znaczenia, czy Irak mial BMR,
              czy nie. Trzeba bylo czytac i sluchac, co mowili doradcy Busha (Rice, itd...),
              a nie on sam.
              Wojna z Irakiem nie byla wojna o Irak, tylko o kontrole nad calym regionem.
              Amerykanie musza sie wkrotce wycofac z Arabii Saud. (z wielu powodow).
              Znalezli wiec zobie lepszy kraj na bazy i go po prostu zajeli.
              - Taka jest cala prosta prawda.
              Irak ma rope
              ma wode
              ma lepszy klimat od Arabii Saud.
              Ludnosc tez jest nastawiona lepiej do Amis, niz Saudyjczycy.

              I wot wsio.
              • gini Re: wychodzi na to, ze musicie sobie poplakac 28.10.03, 11:08
                brennton napisał:

                > we wlasnym gronie.
                >
                > Jest w koncu ten Pax Americana, czy go nie ma?
                > (w sytuacji, gdy amerykanskie wydatki zbrojeniowe stanowia 40 % swiatowych).
                >
                > Ja rowniez wielokrotnie pisalem (FS), ze nie ma znaczenia, czy Irak mial BMR,
                > czy nie. Trzeba bylo czytac i sluchac, co mowili doradcy Busha (Rice,
                itd...),
                > a nie on sam.
                > Wojna z Irakiem nie byla wojna o Irak, tylko o kontrole nad calym regionem.
                > Amerykanie musza sie wkrotce wycofac z Arabii Saud. (z wielu powodow).
                > Znalezli wiec zobie lepszy kraj na bazy i go po prostu zajeli.
                > - Taka jest cala prosta prawda.
                > Irak ma rope
                > ma wode
                > ma lepszy klimat od Arabii Saud.
                > Ludnosc tez jest nastawiona lepiej do Amis, niz Saudyjczycy.
                >
                > I wot wsio.


                Z ta ludnoscia przyjaznie nastawiona do amis to chyba przesadziles.
                Nie ma chyba dnia bez jakiegos ataku.
                • brennton zamachow dokonuja ludzie Husseina 28.10.03, 12:18
                  ktorzy zeszli do podziemia.

                  Ludnosc, en bloc, jest nastawiona do ludzi Zachodu neutralnie,
                  poniewaz Irak byl najbardziej swieckim panstwem na Bliskim Wschodzie.
                  (a do Polakow nawet zyczliwie, poniewaz dziesiatki tysiecy Polakow budowalo
                  kiedys w Iraku rozne obiekty).

                  W Arabii Saud. wsrod ludnosci niechec do Zachodu jest powszechna.
                  Gdy kiedys rezim krolewski upadnie, mozna sie spodziewac czegos na ksztalt
                  Chomeiniego.
                  Amerykanie to dobrze wiedza.
                  • gini Re: zamachow dokonuja ludzie Husseina 28.10.03, 12:29
                    brennton napisał:

                    > ktorzy zeszli do podziemia.
                    >
                    > Ludnosc, en bloc, jest nastawiona do ludzi Zachodu neutralnie,
                    > poniewaz Irak byl najbardziej swieckim panstwem na Bliskim Wschodzie.
                    >****Zasluga Husajna?


                    (a do Polakow nawet zyczliwie, poniewaz dziesiatki tysiecy Polakow budowalo
                    > kiedys w Iraku rozne obiekty).
                    > ******
                    Budowalo, a dzis nie ma szans, ba nawet szans na odzyskanie pieniedzy za
                    budowanie nie ma.

                    *****
                    > W Arabii Saud. wsrod ludnosci niechec do Zachodu jest powszechna.
                    >
                    ****Z tym , ze Amerykanie byli bardzo zwiazani z tym rezimem, nie uwazasz, i
                    wcale nikt sie w tej Arabii ni e buntowal przeciw Amerykanoim.
                    Gdy kiedys rezim krolewski upadnie, mozna sie spodziewac czegos na ksztalt
                    > Chomeiniego.
                    > Amerykanie to dobrze wiedza.
                    Dobre wiedza a co robia w tym kierunku by tem rezim trwal, i dlaczego popieraja
                    rezim.
                    Przeciez niny zwalczaja rezimy.
                    Dlaczego zaatakowali najbardziej swieckie panstwo i obudzili w tym panstwie
                    religij demony .
                    Co dalej.Tak sobie pytam przez ciekawosc babska.
      • Gość: Blong miloszewicz IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 16:43
        hmm a nie wydaje ci sie ani troche obludne z jednej strony domagac sie wydania
        miloszewicza trybunalowi /bo nie tylko ue to chciala ale i us/, ale jak chodzi
        juz o wlasnych obywateli to w zadnym wypadku ?
        • xiazeluka Re: miloszewicz 28.10.03, 16:47
          Gość portalu: Blong napisał(a):

          > hmm a nie wydaje ci sie ani troche obludne z jednej strony domagac sie
          wydania
          > miloszewicza trybunalowi /bo nie tylko ue to chciala ale i us/, ale jak
          chodzi juz o wlasnych obywateli to w zadnym wypadku ?

          Cała ta agresja na Jugosławię była draństwem, jakiś podejrzany lincz-trybunał
          to tylko konsekwencja tej zbrodni. Zresztą to lokalna, jewropejska rozrywka, z
          którą Jankesi nie chcą mieć nic wspólnego.
          Czy to obłuda? - tak.
          • Gość: Blong Re: miloszewicz IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 16:48
            naciski i klamstwa o olbrzymiej pomocy byly tez ze strony administracji usa
            teraz z tym rzeczywiscie nie chca miec nic wspolenego ale wtedy bylo ciut
            inaczej
            • xiazeluka Re: miloszewicz 28.10.03, 16:51
              Gość portalu: Blong napisał(a):

              > naciski i klamstwa o olbrzymiej pomocy byly tez ze strony administracji usa
              > teraz z tym rzeczywiscie nie chca miec nic wspolenego ale wtedy bylo ciut
              > inaczej

              Seria kłamstw zaczęła się od biadania nad losem ludności albańskiej, rzekomo
              masowo mordowanej przez reżim tow. Miloszewicza.
              • Gość: Blong Re: miloszewicz IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 16:53
                a producentem tych klamstw byly miedzy innymi amerykanskie wolne media i
                amerykanska administracja co chwile im dostarczala nastepne "dowody"
    • mr_watchman Re: Buszewiki cos o waszym idolu 28.10.03, 09:30
      gini napisała:

      > George Bush ma poważne kłopoty. Poparcie dla niego spadło ostatnio do
      > poziomu z początków kadencji.

      Demokracja polega właśnie na tym, że wszyscy wygrać nie mogą, co oznacza, że
      ktoś musi przegrać, np. Bush. A tow. Miller mógłby mu zazdrościć - z
      entuzjastycznym poparciem rzędu 8% może mieć trochę gorsze samopoczucie.
      • gini Re: Buszewiki cos o waszym idolu 28.10.03, 09:39
        mr_watchman napisał:

        > gini napisała:
        >
        > > George Bush ma poważne kłopoty. Poparcie dla niego spadło ostatnio do
        > > poziomu z początków kadencji.
        >
        > Demokracja polega właśnie na tym, że wszyscy wygrać nie mogą, co oznacza, że
        > ktoś musi przegrać, np. Bush. A tow. Miller mógłby mu zazdrościć - z
        > entuzjastycznym poparciem rzędu 8% może mieć trochę gorsze samopoczucie.

        Przypominam, ze watek jest o Bushu a nie o Millerze.
        Ale jezeli juz, to towarzysz Miller wspiera Busha ,i chyba padna obydwaj.
        • mr_watchman Re: Buszewiki cos o waszym idolu 28.10.03, 09:48
          gini napisała:

          > Przypominam, ze watek jest o Bushu a nie o Millerze.

          Ach, przepraszam, co za świętokradztwo!

          > Ale jezeli juz, to towarzysz Miller wspiera Busha ,i chyba padna obydwaj.

          Tylko co z tego wynika?
          • gini Re: Buszewiki cos o waszym idolu 28.10.03, 09:58
            mr_watchman napisał:

            > gini napisała:
            >
            > > Przypominam, ze watek jest o Bushu a nie o Millerze.
            >
            > Ach, przepraszam, co za świętokradztwo!
            > *****
            Nie pisalam , ze to swietokradztwo , tylko nie bardzo rozumiem po co
            wyskoczyles z tytm Millerem.
            Przeciez, nie pisze, ze Miller jest ok, watek dotyczy Busha, wiec po co
            wyskakujesz z Millerem, czy nie po to by zmienic temat.
            > > Ale jezeli juz, to towarzysz Miller wspiera Busha ,i chyba padna obydwaj.
            >
            > Tylko co z tego wynika?
            Co z tego wynika, a no to miedzy innymi, ze towarzysz Miller poparl takiego
            samego nieudacznika jakim jest sam.Z tym, ze popierajac go wplatal caly kraj, i
            narazil Polske na to, ze ponosi wydatki zbedne na wojne w Iraku, i, na to, ze
            narazila sie UE , do ktorej to ma wejsc podobno.
            Jestesmy odbierani jako "osiolek trojanski" w UE nawet nie kun, bo kun jaki
            jest kazdy widzi.
            Nawet Bush, nie zrewanzowal sie osiolkowi niczym za poparcie.
            Wykaz moze jakie korzysci ma osiolek z popierania polityki pana Busha.
            • gini Nie na temat ciekawostka dla xiecia 28.10.03, 10:29
              DRUGIEJ STRONY ODRY
              Cyklon B i pomnik holokaustu

              Czy koncern Degussa, którego jedna z firm dostarczała Cyklon B do Auschwitz,
              może być dostawcą materiałów do budowy pomnika pomordowanych Żydów Europy w
              Berlinie? Na to pytanie odpowiedzieć musi w najbliższym czasie kuratorium
              budowy pomnika w centrum Berlina. Na razie podjęto decyzję o wstrzymaniu
              budowy. - Nie byłoby problemów, gdyby chodziło o firmę produkującą guziki do
              mundurów SS - mówi Lea Rosh, przewodnicząca kuratorium, opowiadająca się za
              wykluczeniem Degussy z grona dostawców. Wśród członków kuratorium są i tacy,
              którzy twierdzą, że udział w budowie pomnika właśnie w Niemczech takiej firmy,
              jak Degussa, świadczyć może o przyjęciu przez część niemieckiego przemysłu
              historycznej odpowiedzialności za udział w zbrodniach nazistowskich. Według tej
              argumentacji nie można też bojkotować setek niemieckich firm, które w
              przeszłości współpracowały z reżimem faszystowskim, ale - podobnie jak
              producent Cyklonu B - uczestniczyły w zgromadzeniu środków finansowych dla
              żyjących jeszcze ofiar pracy niewolniczej i przymusowej w III Rzeszy.
              Pracownikiem koncernu Degussa był przez lata Michael Jansen, obecny szef
              fundacji odszkodowawczej Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość. Nikt tej
              nominacji nie kwestionował.

              Budowie pomnika towarzyszyło w przeszłości wiele kontrowersji. Po latach
              zabiegów ze strony organizacji żydowskich Bundestag zdecydował się dopiero w
              1999 r. na podjęcie decyzji o przeznaczeniu 27 mln euro na jego budowę. Pragnąc
              zdobyć dodatkowe środki, jedna z organizacji żydowskich opublikowała plakat z
              prowokującym napisem: "Holokaustu nigdy nie było" z trudno czytelnym
              wyjaśnieniem, że takie twierdzenie jest karalnym w Niemczech kłamstwem
              historycznym. Wywołało to oburzenie wielu środowisk, w wyniku czego
              kontrowersyjna akcja reklamowa została przerwana. Pomnik ma być gotów 8 maja
              2005 r. w sześćdziesiątą rocznicę zakończenia II wojny światowej.

              Piotr Jendroszczyk z Berlina

              Czegoz sie nie robi by zdobyc troche kasy dodatkowo.Ciekawe czy autorzy plakatu
              poniesli jakies konsekwencje.





              --------------------------------------------------------------------------------
              • xiazeluka Czerwoni to zabawni ludzie 28.10.03, 10:41
                gini napisała:

                > DRUGIEJ STRONY ODRY
                > Cyklon B i pomnik holokaustu

                Piętrzą problemy tam, gdzie ich nie ma.
                I właściwie dlaczego Niemcy finansują pomnik żydowski?
                • gini Re: Czerwoni to zabawni ludzie 28.10.03, 10:49
                  xiazeluka napisał:

                  > gini napisała:
                  >
                  > > DRUGIEJ STRONY ODRY
                  > > Cyklon B i pomnik holokaustu
                  >
                  > Piętrzą problemy tam, gdzie ich nie ma.
                  > I właściwie dlaczego Niemcy finansują pomnik żydowski?

                  A my nie finansujemy?Pomnik w Lodzi, pomnik w Belzcu, i muzeum w Warszawie.
                  Bedziemy pracowac na te pomniki jeszcze dlugo.
            • mr_watchman Re: Buszewiki cos o waszym idolu 28.10.03, 15:14
              gini napisała:

              > Nie pisalam , ze to swietokradztwo , tylko nie bardzo rozumiem po co
              > wyskoczyles z tytm Millerem.

              Dla porównania, że wielkość poparcia świadczy przede wszystkim o... poparciu
              dla danej osoby. Wiesz, utożsamiam się z 95% poglądów UPR (wolę nie pisać
              100%, bo nigdy nic nie wiadomo), ale na szczęście nie kieruję się społecznym
              poparciem dla tej partii.

              > Przeciez, nie pisze, ze Miller jest ok, watek dotyczy Busha, wiec po co
              > wyskakujesz z Millerem, czy nie po to by zmienic temat.

              Skądże znowu!

              > Co z tego wynika, a no to miedzy innymi, ze towarzysz Miller poparl takiego
              > samego nieudacznika jakim jest sam.Z tym, ze popierajac go wplatal caly
              > kraj, i narazil Polske na to, ze ponosi wydatki zbedne na wojne w Iraku, i,
              > na to, ze narazila sie UE , do ktorej to ma wejsc podobno.

              Jakoś narażenie się UE nie spędza mi snu z powiek.

              > Jestesmy odbierani jako "osiolek trojanski" w UE nawet nie kun, bo kun jaki
              > jest kazdy widzi.

              Patrząc na Francję i Niemcy określanie ich jako osiołka byłoby przesadą.
              Błazny, klauny, dziwolągi - to jest bliższe prawdzie.

              > Nawet Bush, nie zrewanzowal sie osiolkowi niczym za poparcie.

              Także żałuję.

              > Wykaz moze jakie korzysci ma osiolek z popierania polityki pana Busha.

              Pewnie żadnych, ale czy to coś nowego w historii Polski?
    • Gość: felusiak Re: Buszewiki cos o waszym idolu IP: *.nyc.rr.com 28.10.03, 16:28
      Byloby pozadane aby teksty oceniac krytycznie niezaleznie
      od tego czy sie Busza popiera czy tez nie.
      Pan Warzecha piszac o tzw notowaniach prezydenta
      zapomnial zadac sobie trud umiejscowienia tego w
      kontekscie historycznym. Mam tu na mysli porownanie
      notowan Busza z notowaniami poprzednich prezydentow w tym
      samym okresie prezydentury. Tutaj Busz wypada az nadto
      dobrze. Jego poprzednicy moga pochwalic sie poparciem
      rzedu 38%.
      Oczywiscie, kazdy kto ma chociaz mgliste pojecie o
      amerykanskiej scenie politycznej wie, ze ani
      niepowodzenia ani tez sukces nie przesadzaja o wynikach
      wyborow. Wszystko zalezec bedzie od tego jak amerykanie
      odczuwaja polozenie ekonomiczne na dwa tygodnie przed
      wyborami.
      Tym razem jednak sytuacja jest nieco bardziej
      skomplikowana. Pretendenci demokratyczni reprezentuja
      raczej zalosne widowisko. Dean, Kerry i Gephardt.
      Raszta to tlo bez znaczenia. W chwili obecnej Dean
      wyglada najmocniej ale jest tak na lewo, ze nie ma szans
      na wybor. Chyba ze przesunie sie do srodka, ale wtedy
      moze utracic wiarygodnosc wsrod swojej bazy.
      Bedzie i ciekawie i wesolo.
      • Gość: Blong pytanie IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 16:44
        gore zupelnie wypadl juz czy moze sie jeszcze pojawic na scenie ?
        • Gość: felusiak Re: pytanie IP: *.nyc.rr.com 29.10.03, 01:48
          Gość portalu: Blong napisał(a):

          > gore zupelnie wypadl juz czy moze sie jeszcze pojawic
          na scenie ?

          Problemem Gore'a sa pieniadze. Grube ryby, ktore finansuja
          kandydata nie chca na niego lozyc. Przykladem jest tu
          Dean, ktory zbiera pieniadze poprzez internet i do tej
          pory jest od finansjery niezalezny. Oczywiscie po
          otrzymaniu nominacji te drobne internetowe datki juz nie
          wystarcza.
          Wracajac do Gore'a to moim zdaniem juz nie wroci.
          Clintonom bardzo zalezy aby Bush wygral. To otwiera
          Hillar droge do kandydowania w 2008. I to dla niej
          ostatnia szansa, bedzie miala wtedy 61 lat.
          Oczywiscie moze sie zdarzyc, ze Hillary wystartuje w
          koncu tego roku jesli zweszy szanse na pokonanie Busha.
          W polityce wszelkiego rodzaju przepowiednie i wyniki
          badania opinii spolecznej na nic sie zdaja.
      • Gość: Alex Jak zwykle nadworny wazaliniarz czyli felusiak IP: 195.94.196.* 28.10.03, 16:46
        Brawo, chłopcze brawo, tak trzymaj a zajdziesz daleko.
        Jak ów pucybut, który po 30 latach sumiennej pracy został starszym pucybutem.
        • Gość: ale-jaja Alex - twoje 5 groszy ni pasuje do tematu IP: 5.1.* / 204.101.196.* 28.10.03, 16:51
          jeśli osobiście masz problem z Felusiakiem to Tweoja sprawa. Napis zcoś na temat.
          • Gość: Alex Tematem są - jeśli jeszcze istnieją - buszewicy, IP: 195.94.196.* 28.10.03, 16:58
            a osobnik podpisujący się mianem Felusiak jest klinicznym (mam nadzieję, że
            ostatnim) przypadkiem tej przypadłości.
            Dlatego warto go obserwować, a po identyfikacji istotnych cech zakonserwować (w
            formalinie chyba długo nie poleży).
            • Gość: felusiak Re: Tematem są - jeśli jeszcze istnieją - buszewi IP: *.nyc.rr.com 29.10.03, 01:40
              Gość portalu: Alex napisał(a):

              > a osobnik podpisujący się mianem Felusiak jest
              klinicznym (mam nadzieję, że
              > ostatnim) przypadkiem tej przypadłości.
              > Dlatego warto go obserwować, a po identyfikacji
              istotnych cech zakonserwować (w
              >
              > formalinie chyba długo nie poleży).


              Biedny Aleksie, czy to wszystko na co ciebie stac?
              Przyznaj, ze nie rozumiesz tematu. Moze powinienes pisac
              w zespole z debilnymi: Maniekxxxem , AD, Tysprowda i bimi.
    • Gość: doku Jaki zidiociały sowiet! IP: *.chello.pl 28.10.03, 20:01
      gini napisała:

      > Z niewiadomych powodów Amerykę i George'a Busha traktuje się
      > zwykle jako jedność. Jakby w USA nie było innych poglądów, głosów i opinii.
      > Jakby nie było kandydatów do rozsądniejszego pokierowania Imperium

      Bush jako prezydent USA reprezentuje USA na forum międzynarodowym. Ameryka
      przemawia jego głosem, jego osobiste opinie i poglądy się nie liczą. Takie
      zasady polityki międzynarodowej przyjęte są na całym świecie. Nikt nie
      negocjuje z przyszłymi kandydatami na prezydenta, ani nie podpisuje z nimi umów
      międzynarodowych. W Polsce to Miller podpisuje dokumenty w imieniu polskiego
      rządu, a nie np. Janusz Korwin Mikke. Choćbyśmy nie wiem jak pragnęli
      zwycięstwa UPR w najbliższych wyborach, to na razie nikt z zagranicy nie będzie
      go traktował jako reprezentanta państwa czy narodu polskiego.

      Skąd bierze się taka głupota, żeby tego nie rozumieć? Wyjaśnienie kryje w sobie
      ostatnie słówko „imperium”. To stare piękne słowo, którym zwyczajowo nazywano
      np. Rosję czy Wielką Brytanię, ale w żadnym wypadku Stany Zjednoczone, zostało
      właśnie przez sowietów po raz pierwszy użyte wobec USA, które przecież nigdy
      imperium nie były. Później sowieci ukuli słowo „imperializm” całkowicie
      wypaczając znaczenie słowa „imperium”. Od tego czasu ciemnogród sowiecki i
      postsowiecki mówi bezmyślnie na USA „imperium”, posługując się tym słowem jako
      zwyczajowym epitetem modnym wciąż w kręgach socjalistów i poobnej hołoty.

      A przecież USA nigdy nie było imperium, wystarczy choć przez chwilę pomyśleć,
      jakie znaczenie ma to słowo. Budowa państwa USA i jego polityka stanowią wręcz
      przeciwieństwo słów „imperium” i „imperialny”.

      Wiemy już dlaczego autor tamtych słów jest idiotą (albo idiotę udaje) –jest
      wciąż w głębi duszy sowieckim pachołkiem.
      • Gość: ale-jaja Re: Jaki zidiociały sowiet! - Brawo doku IP: 5.1.* / 204.101.196.* 28.10.03, 20:30
        gini - zatkało cię ?
        • gini Re: Prawie zawsze zatyka mnie ze smiechu 29.10.03, 08:56
          Gość portalu: ale-jaja napisał(a):

          > gini - zatkało cię ?

          Gdy czytam co wypisuje Doku z tego smieje sie od wczoraj.
          Poniższy dialog wymaga odrębnego wątku. Rozmowa przyjaciół, Polaków
          filosemitów zatroskanych polskim antysemityzmem.
          --------------------------------------------------------------------

          Gość: doku IP: *.chello.pl
          Najpierw zarys historyczny.

          Kiedyś Polska była okupowana przez Niemców. Naziści gwałcili niektóre Polki,
          niektóre prostytuowali. Z takich związków narodzili się Polacy - półnaziści.

          Potem Polska była okupowana przez sowietów. Rodzili się więc Polacy –
          półsowieci.

          Obydwa te gatunki wyssały antysemityzm z nasieniem ojca. Łatwo ich odróżnić.

          Półsowieci nienawidzą Żydów, bo Żydzi to bankierzy, lichwiarze, bogacze,
          kapitaliści i krwiopijcy. Nienawidzą USA, twierdzą że USA są w rękach Żydów.
          Nienawidzą Izraela, bo Izrael walczy z komuną. Nienawidzą kapitalizmu i
          globalizacji, bo wierzą, że Żydzi są właścicielami największych
          międzynarodowych konsorcjów.

          Półnaziści nienawidzą Żydów, bo Żydzi to komuniści i mordercy, bo zbudowali
          sowieckie imperium i sterroryzowali naszych rosyjskich braci. Nienawidzą
          Żydów
          nadal, bo wierzą, że po upadku socjalizmu Żydzi nadal rządzą w krajach
          postkomunistycznych przy pomocy różnych mafijnych organizacji, tocząc nasze
          chore społeczeństwa jak rak

          .Nie wiem tylko czy jestem polnazistka czy polsowietka.
    • Gość: ale-jaja Re: Buszewiki cos o waszym idolu IP: 5.1.* / 204.101.196.* 28.10.03, 20:54
      Chciałbym wiedzieć jakie Pan ŁUKASZ WARZECHA i GINI mają poglądy na polityków
      których uważają za "niedestrukcyjnych". Czy to Putin, Szroeder i Czyrak? To
      jest super polityczna trójca. Co ?
      • gini Re: Buszewiki cos o waszym idolu 29.10.03, 09:01
        Gość portalu: ale-jaja napisał(a):

        > Chciałbym wiedzieć jakie Pan ŁUKASZ WARZECHA i GINI mają poglądy na polityków
        > których uważają za "niedestrukcyjnych". Czy to Putin, Szroeder i Czyrak? To
        > jest super polityczna trójca. Co ?

        Ja przypominam, ze to jest watek o Bushu.
        Pan Warzecha przedstawil w nim jakies zarzuty pod adresem Busha, jakos nie
        widac by ktos je tutaj odparl.
        Co pozytywnego przyniosla polityka Busha, mozesz napisac?
        Czy terroryzm, z ktorym ponoc walczy pan Bush zmniejszyl sie czy nasilil.
        Co jest z Afganistanem, panie ale jaja, bo jest dzis artykul w Rzepie, ktory
        zaraz podrzuce.
        Jest tez replika pana Wilsteina, ktory jak zwykle pisze o antyamerykanizmie.
        Widac antyamerykanscy sa sami Amerykanie, ktorzy nie popieraja Busha.
        • gini Re: Afganistan dzis 29.10.03, 09:06
          Afganistan Przedstawiciele obalonego reżimu przejmują kontrolę nad lokalną
          administracją
          Talibowie wracają




          Rolnicy z prowincji Badakhshan mogą bezkarnie uprawiać mak, który po zebraniu
          stanie się opium, a potem heroiną.

          (C) REUTERS

          STANISŁAW GRZYMSKI

          Talibowie odzyskali kontrolę w regionach Afganistanu położonych przy granicy z
          Pakistanem, są coraz groźniejsi, podczas gdy rząd w Kabulu wykazuje oznaki
          słabości. Taki wniosek zawarł w raporcie pełnomocnik sekretarza generalnego ONZ
          ds. sił pokojowych, Jean-Marie Guehenno.


          W raporcie, który pod koniec ubiegłego tygodnia został przekazany Radzie
          Bezpieczeństwa, stwierdza się, że w kilku prowincjach przylegających do granicy
          z Pakistanem talibowie zdołali de facto objąć kontrolę nad lokalną
          administracją. Pełnomocnik sekretarza generalnego zwrócił uwagę, że w
          Afganistanie nadal jest wielu zwolenników obalonego reżimu talibów, którzy
          zakłócają proces budowy nowego państwa. Do tego dochodzą konflikty wewnętrzne,
          wynikające ze zróżnicowania etnicznego i klanowego oraz niezależności lokalnych
          kacyków. Rząd ma poważne trudności z integrowaniem poszczególnych prowincji, w
          których władzę sprawują baroni. Dokument zawiera stwierdzenie, że bez wsparcia
          sił międzynarodowych trudno będzie władzom centralnym zintegrować podzielone
          państwo. Talibowie, będąc u władzy, kontrolowali 90 procent terytorium
          Afganistanu, rząd Karzaja kontroluje nie więcej niż 5 procent (głównie rejon
          Kabulu), i to wyłącznie dzięki obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych i sił
          międzynarodowych.

          Najbardziej niestabilna sytuacja panuje w południowo-wschodnich prowincjach
          Paktia, Khost, Paktika, Zabul i Kandahar, gdzie coraz aktywniej działa
          talibskie podziemie. Niemal codziennie dochodzi do potyczek lokalnej milicji,
          wspomaganej przez jednostki specjalne USA, z partyzantami. W poniedziałek w
          rejonie Zhawar w prowincji Khost (według agencji DPA władzę sprawuje tu
          talibski dowódca Dżalaludin Hakkani) urządzono na nich wielką obławę. W akcji
          brały udział amerykańskie myśliwce i helikoptery. Wczoraj wspierane przez
          Amerykanów oddziały afgańskie zabiły 22 talibów broniących się w wiosce Szkin
          na granicy z Pakistanem. W weekend zastrzelono tam dwóch pracowników CIA.

          Zachodnie źródła wywiadowcze w Kandaharze zwracają uwagę, że rozbici przed
          dwoma laty talibowie organizują się na nowo i są coraz groźniejsi. Działają w
          małych grupach przemieszczających się szybko na motocyklach. Ich ulubionym
          jednośladem jest honda o pojemności 125 cm. Dilerzy w pakistańskiej Kwecie
          twierdzą, że talibowie kupili w ostatnich trzech miesiącach 1150 takich
          motocykli. Według tych samych źródeł, na które powołuje się tygodnik "Far
          Eastern Economic Review", talibowie przygotowują się do podjęcia zakrojonej na
          szeroką skalę operacji w południowym Afganistanie. Przed nadchodzącą zimą z
          terytorium Pakistanu zamierzają wysłać w małych grupach do prowincji Kandahar,
          Zabul i Paktika około 2500 bojowników. Należy się spodziewać nasilenia
          partyzantki miejskiej w Kandaharze i Kabulu.

          Nie wiadomo, w jaki sposób "islamscy studenci" tak łatwo przedostają się z
          Pakistanu do Afganistanu. Rząd pakistański twierdzi, iż zablokował ich
          infiltrację całkowicie. Rzeczywistość jest jednak inna. Tajemnicę znają zapewne
          popierający talibów Pasztunowie, mieszkający po obu stronach granicy.
          Powszechnie jednak wiadomo, że medresy (szkoły koraniczne) w pakistańskiej
          Kwecie i Peszawarze ponownie służą talibom jako zaplecze (w Beludżystanie jest
          około trzech tysięcy takich szkół). Talibom aktywnie pomaga też radykalna
          organizacja Dżamiat Ulema Islam, należąca do potężnego pakistańskiego sojuszu
          partii religijnych Muttahida Madżlis Amal, wobec którego nawet prezydent Pervez
          Muszaraf, uważany za amerykańskiego sojusznika, jest bezradny.

          Sensację wzbudziła ostatnio wiadomość, że rząd prezydenta Hamida Karzaja
          wypuścił z aresztu w bazie Bagram ministra spraw zagranicznych byłego reżimu
          talibów, Wakila Ahmeda Mutawakila. Wczoraj w Kabulu zdementowano ją. Jednakże
          niektórzy przedstawiciele administracji kabulskiej twierdzą, że Wakil Ahmed
          Mutawakil przebywa na wolności w swoim rodzinnym domu w pobliżu Kadaharu.
          Wiadomo, że był on najbardziej umiarkowanym politykiem w rządzie talibów i
          opowiadał się za wydaniem Amerykanom Osamy bin Ladena. Zdaniem analityków, jego
          uwolnienie ma pomóc rządowi w Kabulu w przeciągnięciu na swoją stronę
          zwolenników obalonego reżimu.

          -
          Co na to powiedza Bushewiki, ciekawe.
          • Gość: Rebeka Buszewiki nic nie powiedzą bo przecież nie IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 29.10.03, 15:03
            wyzwolenie czy demokratyzacja Afganistanu była celem Przygłupa z Teksasu,
            jedynym celem było i jest pokazywanie amerykańskim debilom, że ONI mogą
            bezkarnie mordować ludzi na całym świecie.
            • Gość: ale-jaja Re: Buszewiki nic nie powiedzą bo przecież nie IP: 5.1.* / 204.101.196.* 29.10.03, 20:42
              Byłoby lepiej gdyby przygłop z Texasu wziął przykład ze Stalina albo Hitlera i
              puścił z dymem wyznawców Allacha ? Byłoby taniej ! A reakcja byłaby taka sama -
              co można wymagać od Przygłupa.
        • Gość: ale-jaja Re: Buszewiki cos o waszym idolu IP: 5.1.* / 204.101.196.* 29.10.03, 21:08
          > Pan Warzecha przedstawil w nim jakies zarzuty pod adresem Busha, jakos nie
          > widac by ktos je tutaj odparl.
          Pan Warzecha zebrał te zarzuty z prasy amerykaŃskiej - sam ich nie wymyślił bo
          jest za głupi. To co on napisał można przeczytać w wielu pismach
          demokratycznych - i nie tylko.

          > Co pozytywnego przyniosla polityka Busha, mozesz napisac?
          To się ikaże co Busz sam ma do powiedzenia na ten temat w przyszłym roku - przed
          wyborami i jak będzie oceniony przez amerykanskich wyborców.

          > Czy terroryzm, z ktorym ponoc walczy pan Bush zmniejszyl sie czy nasilil.
          > Co jest z Afganistanem, panie ale jaja, bo jest dzis artykul w Rzepie, ktory
          > zaraz podrzuce.
          Panie Gini - nikt tego nie wie czy terroryzm by się nasilił czy osłabł gdyby nie
          było wojny w Afganistanie albo nawet ataku na WTC. To jest bardzo enigmatyczne
          pytanie.

          > Jest tez replika pana Wilsteina, ktory jak zwykle pisze o antyamerykanizmie.
          > Widac antyamerykanscy sa sami Amerykanie, ktorzy nie popieraja Busha.
          I jakoś nikt go w Ameryce ni nazywa 'antybuszewik'. Panie Gini w Ameryce jest
          demokracja.

          ale-jaja

    • superbomba Re: Buszewiki - musze zapamietać (dobre!!!!!!!) 29.10.03, 11:08
      • Gość: gloubiboulga O waszych "pracodawcach". IP: *.proxy.aol.com 29.10.03, 11:42
        Co robil dziadek Rumsfeld w Iraku w 1983? Co robil Cheney? Co robili Bush "père
        et fils"? Co to jest "ropa naftowa"? Jaki zwiazek ma to wszysko? Za co
        umieraja "boys" w Iraku (i niedlugo Polacy. Wcale im tego nie zycze)?

        Dlaczego stary Bush nie zakonczyl wojny w 1991? Caly swiat bral w niej udzial.
        Francuskie "MIRAGE" tez.
        • Gość: gloubiboulga Re: O waszych "pracodawcach". IP: *.proxy.aol.com 07.12.03, 15:44
          Poprzedni post jest nadal aktualny.
    • Gość: lesio Re: Niezbyt "buszewik", raczej niezalezny IP: *.hlcrs201.al.comcast.net 08.12.03, 05:05
      Droga Aniu, przytoczony przez Ciebie artykul napisany zostal przez kogos, kto
      najwyrazniej trzyma glowe w chmurach. Jego "analizy" to stek bzdur.
      Po pierwsze: w tej chwili wyglada na to, ze wlasnie Bush ma najwieksze szanse w
      przyszlorocznych wyborach, z kilku powodow. Gospodarka sie poprawia (a
      przynajmniej tak to wyglada). Kandydaci Demokratow to zalosna sklocona banda,
      bez jednego pomyslu na leitmotiv kampanii; tylko krytykuja a sami nie maja
      niczego do zaproponowania. Dotyczy to rowniez gen. Clarka. Zreszta najwyrazniej
      panstwo Clintonowie uznali przyszla kadencje za stracona, bo Sw. Hillary nie
      staje w szranki.
      Wojna w iraku nie zostala rozpoczeta przez G.W.Busha, tylko przez jego tatusia,
      a nastepnie zostala przychamowana, glownie dzieki ONZ, z nader kiepskimi
      skutkami dla Irakijczykow. Moze wiec to i dobrze, ze w koncu ktos to skonczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka