polski_francuz
07.03.09, 10:25
Na kryzys ekonomiczny Sarkozy odpowiedzial stara recepta francuska: inwestycje rzadowe. I tak zainwestowal w przemysl samochodowy i w banki miliardy Euro.
Tylko, ze on tych miliardow nie mial wiec je pozycza. I tak, prezydent, ktory sie zaklinal, ze zmniejszy deficyt kraju, jest na drodze do zwiekszenia jego zadluzenia od 60+ % PIB na 80 %.
Niektorzy ekonomisci (Jacques Attali) mowia, ze rzad bedzie probowal zmniejszyc ciezar zadluzenia przez wzrost inflacji. I znow na glupkow wyjada ci ci oszczedzali a na cwaniakow - ci co pozyczali.
Polityka socjalna - niewiele lepiej.
Uniwersytety sie ciagle burza o zmiane statusu szkolnictwa wyzszego. Ta zmiana oczekiwana, bo ostatnia byla w 1984 roku a czasy sie zmienily, padla glownie na statusie rektora uniwerku. Mial dostal taka wladze jak szef firmy prywatnej. I tu zwiazki powiedzialy niet. Nasza ladna, ale niedoswiadczona pani minister Pécresse sie troche pogubila. I konflikt sie nie chce konczyc.
W koncu Gwaldelupa i inne terytoria zamorskie. Ex-kolonie maja sie lepiej niz ich niepodlegli sasiedzi. Ale o wiele gorzej niz metropolia. Ceny sa wysokie a wlascicielami firm sa glownie biali (cos jak w Polsce z komuchami). I w koncu ludzi trafil szlag i protestuje bez konca.
A Sarkozy?
Ano nie widzi w rozwiazaniu tych konfliktow roli dla siebie. Daje je do rozminowania roznym saperom (Pécresse, Jégo). O ktorych juz wiadomo, ze zaraz wyleca w powietrze na jakiejs minie.
I byloby to OK, tyle ze nasz prezio nauczyl nas ze jest jedyneym KAPITANEM na mostku.
A teraz wychdzi na to, ze jest takim raczej SCHÖNWETTERKAPITÄN - takim kapitanem na mostku przy pieknej pogodzie.
PF