polski_francuz
09.04.09, 19:09
jest coraz ostrzejsza we Francji.
Jej objawem jest radykalizacja zwiazkow zawodowych (szczegolnie CGT). Chetnie
negocjuja w taki sposob, ze negocjatorow z obozu menedzerow zamykaja w biurze
i nie wypuszczaja. A jak wypuszcza to po to by lepszy uklad podpisac.
Do tej pory zamykanie menedzerow ograniczalo sie do firm zagranicznych, takich
jak np. Caterpillar. Moze troche dlatego, ze w tych firmach jest slabszy
dialog socjalny a moze dlatego, ze zagranicznikow sie mniej lubi. Szczegolnie
tych bogatych.
Akcje strajkowe sie jednak mnoza i radykalizuja. Ostatnio zamknieto jakiego
szefa firmy w biurze w Belgii (za RTL). Czyli metody muskularne zwiazkow
wychodza poza francuska granice. I czuje sie, ze atmosfera socjalna sie staje
naelektryzowana.
I ostatnia uwaga. Francuzi nie umieja negocjowac. Negocjacje zaczynaja sie od
strajku by pokazac muskuly. A jak sie juz je pokaze, to sie ewentualnie siada
do stolu.
Ale, z drugiej strony, menadzerowie, tez zachowuje sie tak ze trzeba kastetu
szukac by im dac w morde.
Ale czy porotestami spolecznymi mozna zahamowac kryzys?
PF