institoris1
13.12.03, 00:36
cztery kraje tzw. duze (Niemcy, Wlochy, Francja, Wlk. Brytania) maja po 29
glosow w radzie. Polska i Hiszpania po 27. Dziwnym trafem o
polskiej "nadwadze" mowi sie zawsze porownujac Polske z Niemcami (39 mln
mieszkancow do 82 w Niemczech). Jakos nikt nie porownuje (ciekawe czemu)
Polski do Wloch czy Francji. A juz najbardziej mnie dziwi, ze Niemcy maja
tyle samo glosow co Francuzi choc w Niemczech zyje o 24 mln ludzi wiecej niz
we Francji. Jakos w wypadku tych razacych dysproporcji panuje ogolne
milczenie.
Polska ma o 17 mln mniej mieszkancow niz np. Wlochy i dwa glosy mniej w
radzie. Wlochy maja o 26 mln mniej mieszkancow niz Niemcy a glosow w radzie
tyle samo.
Niemcom bardzo sie nie podoba ponadproporcjonalny polski i hiszpanski wplyw
na podejmowane w EU decyzje, a zupelnie nie przeszkadza im fakt
ponadproporcjonalnosci pozostalych duzych krajow wzgledem nich samych.
Jak juz to juz panie Schroeder, jesli ma byc tak uczciwie, to jazda- glosic
program maximum i domagac sie zwiekszenia wplywu Niemiec wzgledem wszystkich,
a nie tylko Polski i Hiszpanii.