domza2
18.05.12, 21:53
Może mnie zlinczujecie, weszłam tutaj przypadkowo i uważam, że zespół to po prostu początki nerwicy. U mnie nerwica i depresja trwająca kilka lat zaczęła się wyłącznie od objawów jelitowych - gazy, wzdęcia straaaaszne, szybkie, słyszalne ruchy jelit - masakra. Lęk przed tym był taki, że powoli bałam się gdziekolwiek wyjść, z kimkolwiek spotkać. Jak się potem okazało, po prostu objawy generował lęk przed sytuacjami społecznymi, typu: spotkanie z ludźmi. Oczywiście nie zdawałam sobie z tego sprawy i leczyłam jelito u lekarza rodzinnego. Odkąd wyleczyłam nerwicę i depresję nie mam najmniejszych objawów ze strony układu pokarmowego, jak też ze strony innych układów. Dlatego osobiście radziłabym osobom z tym uciążliwym schorzeniem udać się od razu do psychologa/psychoterapeuty. Ja zrobiłam to bardzo późno i męczyłam się tym samym bardzo długo. Wg mnie to typowa doległość psychosomatyczna. Układ pokarmowy bardzo łatwo reaguje na emocje, biegunka ze strachu, zaparcie ze spychania złości - brzmi śmiesznie, ale to prawda. Po wyleczeniu nerwicy długo cierpiałam na zaparcia. Odkąd "odblokowałam się" na psychoterapii, mam trawienie jakbym jadła dziennie 0,5 błonnika. To nie żadne tajemnicze bakterie, tylko psychika! Powodzenia!