Dodaj do ulubionych

a co na to partner???

15.01.05, 22:01
Od dwóch lat cierpię na straszliwe wzdęcia. Nie mogę nic zjeść bo automatycznie mój brzuszek zmienia się w balonik, a wewnątrz zaczyna się istna rewolucja (przelewanie burczenie itp) Nie działają na mnie żadne leki, a uwierzcie mi próbowalam już wszystkiego. Ostatnimi czasy w moim życiu pojawił się ktoś... Jest dla mnie bardzo ważny. Jednakże on nic nie wie o mojej chorobie. A ja się strasznie wstydze moich dolegliwości (czuje się strasznie nieatrakcyjna, gruba itp). Z tego powodu unikam wszelkiego rodzaju zbliżeń, bo nie wyobrażam sobie aby mój ukochany mógł zobaczyć mój wielgachny brzuch A niestety moj "balonik" to nieodzowna część mojego życia.
Pomóżcie!!! Jak wy radzicie sobie z tym problemem, to dla mnie naprawde ważne... z gory dzieki pozdrawiam i zdrówka życze pa
Obserwuj wątek
    • anais_nin666 Re: a co na to partner??? 16.01.05, 17:02
      Daj coś do poczytania partnerowi na temat zjd. Są różnego typu ulotki, książki.
      Jeśli jest Tobą zainteresowany powinien wiedziec, ze musi nauczyc sie zyc z
      Toba i z zjd, bo ta choroba niestety ogranicza ( w pewien sposob) i osobę, z
      ktora sie zyje. Gdy nieco poczyta opowiedz o swoich dolegliwosciach. Nie musisz
      przeciez wdawac sie w szczegoly, zasygnalizuj po prostu problem.
      A wydęty brzuszek potraktuj, w intymnych sytuacjach, jako dodatkowe miejsce do
      calowania. Jesli facet naprawde Cie pragnie to wydety brzuch naprawde nie
      bedzie stanowil zadnego problemu. Facet na kobiete, z tego co wiem, patrzy
      calosciowo w trakcie zblizenia, nie rozbiera jej na czynniki pierwsze;)
      Powodzenia:)
    • 13_weronika Re: a co na to partner??? 17.01.05, 09:02
      gasiaga: ja również uważam, że musisz być szczera.. IBS-u się nie
      pozbędziesz, to nie jest dolegliwośc, która minie po tygodniu i można to jakoś
      przeczekać.. :( Jeśli ten facet ma z Tobą być dłużej, musi poznać IBS, bo
      ukrywając to przed nim męczysz się jeszcze bardziej i pewnie gorzej czujesz..
      On musi wiedzieć jakie są objawy IBS-u i czego się może po Tobie spodziewać..
      Mój facet (a jestem z nim od trzech lat, a dopiero od pół roku leczę się
      seroxatem i jest poprawa) też musiał się przyzwyczaić do moich długich
      posiedzeń w kibelku, głośnego brzucha, nagłych biegunek, ciągłego strachu przed
      każdym wyjściem.. itp. Ale zaakceptował to i przestałam się go wstydzić, a to
      przyniosło mi ogromną ulgę, bo chociaż przy nim czułam się swobodnie, a to było
      dla mnie bardzo ważne.. Ale kiedy już powiesz swojemu facetowi o IBS-ie, to
      postaraj się nie móić o tym 24 godziny na dobę, bo normalną, zdrową osobę może
      to trochę męczyć, tym bardziej, że trudno takiemu człowikowi umiwerzyć, że nas
      naprawdę coś poli CAŁY CZAS!..
    • 13_weronika Re: a co na to partner??? 17.01.05, 09:06
      zapomniałam jeszcze wspomnieć, że dość szybko zamieszkałam ze swoim chłopakiem
      i miałam bardzo duże obawy, bo wiele rzeczy było dla mnie krępujących.. Ale on
      podszedł do tego całkiem normalnie i nie robił z mich dolegliwości afery..
      Jesli Twój facet Cię nie zrozumie i potraktuje jak kogoś gorszego z powodu IBS,
      to nie warto się angażować, bo w taki sposób - udając zdrową - będzie Ci bardzo
      trudno żyć..
    • gasiaga Re: a co na to partner??? 17.01.05, 21:21
      Pewnie dziewczyny macie rację, że jeżeli kocha a przynajmniej jeżeli zależy mu to zrozumie i zaakceptuje mego IBSa. Tylko że ja próbuje się wczuć w jego sytuację. Obydwoje mamy po 20 lat on lubi chodzić na imprezy, spotykać się ze znajmomymi bawić się... Ja kiedyś też lubiłam a teraz... szkoda gadać. Boję się że nawet jeśli zrozumie i jeśli mu na mnie zależy to i tak nie będzie mógł zaakceptować tego jaka jestem, bo przecież same dobrze wiecie że choroba ta niesie pewne ograniczenia. Najgorsze jest to że nie mam w nikim wsparcia. Rodzice twierdzą że dramatyzuje, że to wcale nie jest takie straszne, zresztą oni mają ważniejsze problemy na głowie niż ja i te moje "dziwactwa". Przyjaciele nie rozumieją mnie i moich dolegliwości, tego że nieraz (a nawet bardzo często) nie jestem w stanie pójśc z nimi na piwo czy do kina. Czuje się strasznie samotna i dlatego tak bardzo nie chce go stracić...
      No ale dosyć już tego monologu, napisałam to bo musiałam to w końcu z siebie wyrzucić, zbyt długo się z tym zmagam... Pozdrawiam was serdecznie i dzięki za ciepłe słowa, jak dobrze że jesteście buziaki pa
      • maus1 Re: a co na to partner??? 17.01.05, 22:00
        Słuchaj, a może spróbowałabyś antydepresantów? Wiele z nas bierze i wielu
        właśnie te leki pomogły wrócić choc trochę do normalności. Szkoda żeby młoda
        dziewczyna ograniczała swoje życie z powodu wzdęć itp...Aczkolwiek bardzo Cię
        rozumiem bo sama mam stresa np. na gimnastyce że przy skłonie coś mi wyleci;)
        powodzenia!
        Co do partnera - ja mam stałego faceta od 5 lat, dolegliwości od około 2 lat,
        on wie tak mniej więcej, tyle że ja nie ograniczyłam wcale moich kontaktów z
        ludźmi, wyjść itp. staram się nie dać porwać chorobie...
        • asia23bb Re: a co na to partner??? 24.01.05, 19:40
          >tyle że ja nie ograniczyłam wcale moich kontaktów z ludźmi, wyjść itp. staram
          się nie dać porwać chorobie...

          Maus, chcialabym Cie zapytac, jak Ty to robisz, ze udaje Ci sie wychodzic itd?
          Masz moze jakis sposob? Bo ja z brzuszkiem jak balon nigdzie nie ide i to nie
          tylko dlatego, ze nie zmieszcze sie w zadne spodnie:) A lubie zycie
          towarzyskie...:(((
          • maus1 Re: a co na to partner??? 24.01.05, 22:15
            Wiesz, ja mam te wzdęcia nie non stop, są dni że nic nie odczuwam a są takie że
            chodzę i za przeproszeniem puszczam wiatry non stop...Jak mam coś do
            załatwienia w takim krytycznym dniu to robię to, a jak chce mi się wiaterka to
            nie powstrzymuję się robię to dyskretnie...Chodzę na gimnastykę i kiedy mam
            ten gorszy dzień, staję gdzieś na końcu żeby nikt nic nie usłyszał;) Tak samo
            np. w knajpie-muzyka tłumi odgłosy więc można spokojnie sobie ulżyć... Gorzej
            jak wzdęcia i gazy mam w sytuacjach intymnych...wtedy to już tylko mogę się
            postrzymywać a też w miarę rozwoju sytuacji czuję się coraz lepiej-jednak to
            wszystko ma podłoże psychiczne...pozdrawiam!
            • roberto1972 Re: a co na to partner??? 26.01.05, 14:23
              wpólczuje wam wszytskim i sobie. Mam ten sam problem ze wzdęciami i gazami.
              Moja dziewczyna już wie od dawna i pryzwyczaiła się wiec przynajmniej w domu
              mam luz. Co gorsza bede musiał zmienić pracę a w pracy jest najgorzej zwłaszcza
              jak sie nie uda "puścic bąka po cichu". Fakt że są dni że nic a są takie że
              atak nastepuje co chwila i wtedy zgroza.
              • libra72 Re: a co na to partner??? 26.01.05, 15:11
                Jak można czuć się atrakcyjnie w oczach partnera jak czlowiek ciągle
                narzeka ,nie ma co owijać w bawełne
                normalni ludzie niemyslą co sie stanie po wypiciu drinka czy piwa
                albo 100 razy zastanawiać się czy wyjsc do knajpy bo po co?
                i tak nie można czuc sie normalnie ...
                • asia23bb Re: a co na to partner??? 27.01.05, 15:01
                  No wlasnie, jak bym siebie slyszala...:((
                  Chcialabym zeby mnie moi bliscy tak rozumieli...mowi sie, ze przesadzam...wiem,
                  ze to okrutne, ale gdyby doswiadczyli tego przez 1-2 dni, moze by pojeli?

                  Dobrze, ze mamy forum by ponarzekac i powspierac sie wzajemnie
                  Pozdrawiam!!!
                  • magdak75 Re: a co na to partner??? 27.01.05, 22:43
                    moj maż , tez uważa że ja ciągle sobie coś wymyślam, bo wyniki badań są ok, a
                    ja ciągle sie zastanwawiam czy mogę zjeść to czy to, unikam imprez, wyjść jak
                    czuje ze bedzie mała rewolucja, a on nadal twierdzi ze ja zmyślam :(
      • iza7777 do gasiaga 24.03.06, 15:30
        dokładnie Cie rozumiem u mnie w domu tez tego nie rozumia - myślą że robię igły
        z widły - wstydze się o tym mówić komukolwiek przyznać się do tego choc jestem
        świadoma że wszyscy o tym mówią za moimi plecami a związek - boje się i to
        bardzo boję się - jak ktoś się do mnie zbliża ja automatycznie się oddalam -
        potrzebuje jak każdy miłośći ale boje sie - nie jestem zdrową osobą i nie
        wyobrażam sobie ......... nie potrafie założyć długiego związku bo moje jelita
        cały czas mają cos do gadania - a ja nie potrafię tak z nimi - to jest pewnego
        rodzaju - MOJA BLOKADA PSYCHICZNA - próbowałam z tego wyjść - ale nie jest tak
        łatwo - ach......
        • tomiis Re: do iza 7777 24.03.06, 21:43
          "a związek - boje się i to bardzo boję się - jak ktoś się do mnie zbliża ja
          automatycznie się oddalam - potrzebuje jak każdy miłośći ale boje sie - nie
          jestem zdrową osobą i nie wyobrażam sobie ......... nie potrafie założyć
          długiego związku bo moje jelita cały czas mają cos do gadania..."
          Też mam identyczny problem :( ale musisz spróbować się przełamać i czym predzej
          to zrobisz tym lepiej. Ja też dość długo zwlekałem z poznaniem odpowiedniej
          dziewczyny, no a kiedy w koncu poznałem i opowiedzialem jej o chorobie to
          znajomość się zakończyła :( za drugim razem było identycznie wiec morale spadły
          no i teraz cały czas jestem sam. Więc lepiej zacznij szukać wyrozumiałego i
          tolerancyjnego chłopaka jak najszybciej bo czas bedzie szybko uciekał! Ja
          zrobiłem bład że długo zwlekałem i teraz jest juz coraz trudniej znalezc kogos
          odpowiedniego majac 28 lat. A ty dopiero zaczynasz studia wiec najlepszy okres
          masz przed sobą. Życze POWODZENIA :)
          • iza7777 Re: do tomis 25.03.06, 12:25
            dzieki za odpowiedz widzisz ja to wiem że trzeba się przełamać odblokować
            itd. ....... próbowałam ale jak sam pewnie wiesz to jest bardzo trudne - np.
            jak podejrzewam z własnego doświadczenia to możesz wiedzieć a wiesz czasem
            sobie tak myśle - aby nie być do końca życia sama to powinnam sie ziązać z
            osobą , kyóra by mnie zechciała taka jaką jestem nie powinnam nic wybrzydzać
            ani nic takiego owego - ale to moje takie myslenie jest beznadziejne - spedze
            cale dalsze moje życi z kimś kogo nie bede kochać ( brak dopasowania
            charakterów itp.) aby tylko uciec przed samotnością - to już bedzie mi
            samotność bardziej bliska ....... znależć osobę ...... która bedzi tą
            właściwą .... odzwierciedleniem ..... - o kurcze chyba zmiene kierunek studiów
            na filozofie ... - hyhyhyh- pozdrawiam
            • tomiis Re: do IZA 7777 25.03.06, 14:00
              Raczej trudno było by się związac z osobą która nam "nie leży",powybrzydzać
              możemy ale oczywiscie nie do przesady. Każdy ma wady ale przeciez moze je strac
              się wyeliminować, szkoda że ja swojej największej wady nie moge wyeliminowac -
              IBSu :((( Z drugiej strony patrzac po moich nieudanych przyjaźniach (nie można
              było tego nazwac związkami)nie moge sie dziwic dziewczynie że nie chce miec
              chłopaka z którym: nie bedzie mogła wyjsc do kina czy teatru, do pubu na piwo,
              do restauracji na miłą kolacje, koncert, spacer, wyjazd na urlop nad morze czy w
              góry,wyjechac na jakąkolwiek wycieczke, w odwiedziny do rodziny do innego miasta
              itd. Ciągłe siedzenie w domu nikogo nie zadowala, nawet nas chociaż jesteśmy do
              tego zmuszeni. Wydaje mi się nawet że mając dziewczyne w pewien sposób bym ją
              skrzywdził, bo to w końcu ona musiała by się przystosowac do mojego trybu zycia.
              • iza7777 Re: do tomis 25.03.06, 14:25
                ach ........ tak jest wiesz czasamimmyśle wolałabym pozwijać się z bólu tak
                bardzo przez jakiś czas - tylko aby IBS ni powrócilo - wszystko bym chyba
                zrobiła atylko aby Ibs nie powróciło ale to bylo by za piekne - jednak ..... no
                i jak nasze życie wygląda hmmmm.....
        • liii_luuu Re: do gasiaga 25.03.06, 10:18
          jeśli tylko znajdziesz odpowiedniego partnera, to przestaniesz się tak
          przejmowac IBSem. Najgorzej jest na poczatku zwiąsku,kiedy chciałoby się wypaść
          jak najlepiej."początek miłości to czas udawania, że wszystko co ludzkie jest
          nam obce":) a potem sie okazuje, że i ta druga strona nie jest idealna. nikt
          nie jest idealny. każdy ma swoje problemy. no owszem, są jednostki zdrowe,
          piękne i bezgranicznie szczesliwe. ale chyba nie jest ich tak wiele.
    • pogudka Re: a co na to partner??? 06.08.05, 17:32
      uważam, że dziewczyny przede mną już wszystko w tej kwestii powiedziały :) jest
      krępująco, ale trzeba przełożyć troszkę naszego ciężaru na barki partnera, bo
      same nie udźwigniemy, a i oni nie będą wiedzieli czemu jesteśmy takie, a nie inne.
      proponuje poczytać wątek 'ibs a związki' (mogłam trochę przekręcić) tam jest
      trochę na ten temat :) ja też niedawno się tam wygadałam przed Wami, więc nie ma
      sensu tutaj tego wszystkiego powtarzać.

      Pozdrawiam Ciebie i Twój balonik ;)
    • pogudka Re: a co na to partner??? 06.08.05, 17:37
      gasiaga, już wiem ten wątek nazywa się "dolegliwości a związki" i myślę, że
      warto zajrzeć :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka