Dodaj do ulubionych

dopada mnie depresja,musze sie wygadac

29.12.05, 08:51
koniec roku, były święta a ja z niczego nie mam radości,cały czas chodzę taka
przygnębiona.
Cały czas się czymś martwię no i najwięcej myślę o tym jak bardzo sie moje
życie zmienilo jak zaczęłam się bać ze dostanę biegunki
Codzienne zycie zaczęło być udręką. Rano wstaję i tylko myślę o tym zeby jak
najprędzej być z powrotem w bezpiecznym domu.
W pracy jestem osowiała.Wykonuję swoją pracę jak automat. Nic mnie juz nie
cieszy.
Męzowi opowiedziałam o swoich problemach z miesiac temu. Niby mnie
wysluchal,pocieszyl troche Powiedzial ze moze by faktycznie bym poszla do
jakiegos psychologa.
I na tym stanelo.
Codziennie jak znowu przezywam koszmar mowie sobie ze mu powiem ze znow bylo
zle ze znow sie balam a potem jak jestem w domu to rezygnuję.
Bo po pierwsze mam lepszy humor bo czuje sie bezpieczna a po drugie bo i tak
on mnie nigdy do konca nie zrozumie.
Efekt jest taki,ze jak ja mu nic nie mowie to on sobie mysli ze jest wszystko
w porządku.

Boje sie o siebie i o swoje zdrowie psychiczne. To stale poczucie
przygnębienia, ten ciagly dyskomfort ze ze mna jest cos nie tak ...
Boje sie ze to juz poczatki depresji.

Ja mam takie schizy tylko w pracy wiec najlatwiej byloby zwolnic sie i miec
spokój ale wiadomo jak to jest z finansami w dzisiejszych czasach.
Jedyny moj promyczek radosci to moja córeczka. Popoludnia sa od razu lepsze
jak jestem z nia.

Jakoś nie mogę w sobie wykrzesać zadnego optymizmu z nadchodzacym Nowym Rokiem

Wczesniej ustalilismy ze z nowym rokiem postaramy sie o drugie dziecko.
Cieszylam sie bo to tez by znaczylo ze poszlabym na L4 i siedzialabym w domu.

Ale teraz poowstaje problem. Bo teraz jak mnie dopada mega strach to zjadam
Loperamid a jak bede w ciazy to juz nie moge.I czym sie wtedy tarowac w ataku
paniki

Jakoś nawet mówienie sobie ze inni maja jeszcze gorsze zyciowe problemy nie
pomaga mi.

Obserwuj wątek
    • enterol250 Re: dopada mnie depresja,musze sie wygadac 29.12.05, 09:07
      :(
      sama się nad tym zastanawiam - może skoro nie da się ibsu wyleczyc, to może po
      prostu z nim nie walczyc? widzę, że i Ciebie zżera codzienny stres wynikający z
      niepogodzenia się z chorobą. to jest nie do zniesienia. nie znam na to recepty,
      a tracę przez to rozum :(
      tak czy owak, sama w tym nie jesteś, to jedyny bodaj pewnik.
      pozdrawiam,
      ent.(marta)
    • meow_meow1 Re: dopada mnie depresja,musze sie wygadac 29.12.05, 14:53
      Komarku,

      Rozumiem jak się czujesz. Ja mam IBS odkąd pamiętam. Przeżywałem katusze w
      szkole (głównie w drodze do szkoły--autobus rano, do dziś mam lęki), w kościele
      (koszmar--msze po obiedzie), wizyt u rodziny zacząłem unikać kiedy już tylko
      mogłem (do dzisiaj jestem postrzegany jako "odludek"--z tego powodu wciąż
      cierpię, gdyż jestem ogólnie osobą towarzyską). Zatem dla mnie to "część mojego
      jestestwa", nie pamiętam właściwie jak to jest żyć bez IBS. Nauczyłem się paru
      uników, staram się trzymać diety (chociaż to mi nienajlepiej wychodzi--
      uwielbiam kawę i pizzę na przykład), ale IBS ma OGROMNY NEGATYWNY WPŁYW na
      jakość mojego żcyia!!!!!!!!!!! (sorry, skoro już sie wygadujemy...) Nienawidzę
      go za to!!!! Od dawna już właściwie czuję, że moje życie idzie nie tym torem,
      co powinno. Żyję w takim kompromisie z IBS--ja nie robię rzeczy, które go
      powodują, on mi daje wtedy spokój. Stany lękowe wciąż się zdarzają, ale
      rzadziej, gdyż unikam sytuacji, które mogłyby je powodować. Ale to kosztuje--
      wycieczki gdzieś z przyjaciółmi, wypady gdziekolwiek, nawet pójście na film do
      kina jest dla mnie okupione lękiem, kombinowaniem, niejedzeniem i loperamidem.
      WIĘC CIĘ ROZUMIEM.

      Z tego, co napisałaś, jesteś "nowa" w świecie IBS. Ten strach przed biegunką to
      napady paniki, wiem jak to smakuje, ciężko z tym żyć. Zdarzają mi się coraz
      rzadziej, ale doskonale je pamiętam--palpitacje, pocenie się,
      poczucie "odrealnienia"--koszmar. Ja się nauczyłem, jak już napisałem, unikać
      sytuacji powodujących te lęki, ale wciąż, coraz poważniej, myślę o tym, żeby
      pójść do psychologa. Być może jest nadzieja na przywrócenie normalnej jakości
      życia. Jestem w stanie zacząć łykać psychotropy, tylko po to, żeby zacząć żyć
      na nowo.

      Zatem radzę Tobie--zrób to samo. Masz wsparcie w mężu, to bardzo dużo. On
      Ciebie do końca nigdy nie zrozumie--to prawda. Ale my Cię rozumiemy. Od
      jakiegoś czasu mieszkam sam, gdy mieszkałem z rodzicami też było tak, że mnie
      nie rozumieli--niby rozumieli, ale się strasznie dziwili, że nie chcę zjeść
      kapuśniaku, albo się obrażali, albo strasznie, przesadnie nade mną litowali.

      Piszesz, że jeździsz do pracy autobusem--dla mnie autobusy to był koszmar numer
      jeden. Potem zrobiłem prawo jazdy, kupiłem samochód--dużo lepiej, nawet jak się
      coś przydarzy, to jestem sam, i jakoś można sobie z tym poradzić. (Z resztą
      zdarzyło mi się "to" właśnie w samochodzie--dwa razy w życiu (na razie). To
      straszna trauma, płakałem jak dziecko. Przez kilka dni nie mogłem dojść do
      siebie. Czułem się jak zniedołężniały dziadek.)

      Uważam, że Twój pomysł z pieluchomajtkami jest dobry. Nie ma się czego
      wstydzić. Jeśli ktoś uważa to za zabawne to nie jest godzien naszej uwagi. W
      razie "wpadki" pieluchomajtki napewno zapewnią ci komfort "techniczny", choć do
      końca nie wiem jak one działają.

      Idzie Nowy Rok, to czas postanowień (mam nadzieję, że dotrzymanych). Postanówmy
      sobie pójść do specjalisty, nie siedzieć biernie, zrobić coś z IBSem. Zawsze
      możesz napisać na mojego maila, możemy wzajemnie się wspierać w naszej walce z
      chorobą.

      Pozdrawiam,
      M
    • liii_luuu Re: dopada mnie depresja,musze sie wygadac 29.12.05, 17:31
      mi też nie pomaga tłumaczenie sobie "inni mają gorzej" (chociaż to i tak bardzo
      egoistyczne), czy "i tak masz wiele, ciesz się z tego".

      to chyba jakiś cięzki czas dla IBSów. mnie tez dopada przygnębienie.
      nawet w telexpresie było coś dziś o depresji w zwiąsku z porą roku, małą
      ilością światła.
      jak widac dopada ona i zwykłych ludzi, a co dopiero nas, którzy mamy te swoje
      problemy.

      • komar77 do meow 02.01.06, 08:48
        koszmar numer 1 dla mnie to samo siedzenie w pracy. Bo w autobusie jak zacznę
        panikować to zawsze mogę wysiąść a uciekac z pracy za bardzo nie da sie
    • misia_fisia Re: dopada mnie depresja,musze sie wygadac 03.01.06, 17:36
      chyba czas i na mnie :((

      dopada mnie ten zimowy dół

      ibs od 5 lat, niestety, reakcja na wszelkiego rodzaju stresy i niepowodzenia. U
      mnie ma podłoze w 80% emocjonalne. Wszystko się zaczęło kiedy nie dostałam się
      na studia, przesiedziałam rok w domu, bez pracy (tylko korepetycje). Dostałam
      się wreszcie na wymarzony kierunek następnego roku, z całkiem niezłym wynikiem
      z egzaminu. Długo jednak nie postudiowałam, pomogła mi w tym przemiła pani
      wykładająca przediot wiodacy, tzn ja nie wytrzymałam psychicznie napięcia.
      Przeniosłam się na inna uczelnię, tym razem prywatną, na studia zaoczne. Dalej
      bez pracy, kasa tylko z korepetycji. W między czasie 2 kursy anielskiego, które
      też zawaliłam z powodu ibsku :( jedyne osiągnięcie to prawo jazdy, które
      otrzymałam w miarę bezboleśnie.
      skończyłam licencjata z 5 na dyplomie, teraz jestem na mgr, a mimo to czuję, że
      to nie jest nic warte. Mam kłopoty ze znalezieniem pracy, chyba sama je
      stwarzam. Głównym problemem jest oczywiście ibs, poza tym niektóre ofety nie są
      warte ,by za marną kasę zawalac szkołę. Dostaje stypendium naukowe więc tym
      bardziej "nie opłaca" mi się ruszyć. Chcac zarobić 600zł (bo takie sa niestety
      realia i oferty)będę musiała poświęcić maksimum czasu i wysiłku, przy tym
      minimalne zadowolenie z pracy i kombinowanie jak załatwić wolny weekend, by
      jechać na egzamin bądz na wykłady. A tak na prawdę to nie chodzi o kasę,
      chciałabym mieć możliwość oderwania się od tego, a nei siedziec w domu cały
      czas. Czuję, że po prostu się usprawiedliwiam :(( Do tego pieniądze przelatują
      mi przez palce. Dzisiaj dostałam kosmiczny rachunek tel. Wszystko się zbiera,
      ibs problemy ze znalezieniem pracy, a właściwie problemy ze sobą. Pieniądze mam
      zawsze, ale to raczej z wspomnianych korepetycji i trochę zdolności
      plastycznych :)
      Ukochany się oświadczył :) muszę szukać tej roboty, a nie czuję sie psychicznie
      na siłach. Wykłady są dla mnie koszmarem, ze względu na ibs!!! Więc nie
      wyobrażam sobie zebrań pracowniczych itp. Najlepsza byłaby praca w domu, ale
      błędne koło będzie się toczyć i toczyć.
      Tak sobie naiwnie myślę, że kiedy znajdę się w sytuacji bez wyjścia to chyba
      będe musiała sobie dac z tym radę, z ibs. Myślę o wyjeździe za granicę, raz
      kozie śmierć.
      Mam wielkie poczucie beznadziejności, nic mnie już czyba nie obchodzi. Dobija
      mnie ten brak perspektyw na przyszsłość.

      Przepraszam za zanudzanie
      :)

      To moje pierwsze tak szczegółowe "wynurzenie" o ibs. NIggdy z nikim o tym nie
      rozmawiam :(
      chyba że tu na forum

      Pozdrawiam
    • liii_luuu Re: dopada mnie depresja,musze sie wygadac 05.01.06, 15:11
      :( ja nie potrafię pogodzić się z tą chorobą, zaakceptować jej i jakoś z nią
      żyć. z tym czymś nie da się żyć:(:(:(
      czasami czuje się jak osoba niepełnosprawna:( wiem, to może przesada, wiele
      osób niepełnosprawnych dałoby wiele żeby byc na moim miejscu....
      ale nie mogę robić tego co chce, nie mogę wyjść tam gdzie chcę, jechać w jakąś
      podróż. czuję, że nawet mój charaketr, to jaka jestem jest teraz głównie
      kształtowany przez IBS.
      zawsze jestem spięta, zestresowana. nigdy nie moge być beztroska, na luzie.
      ciągle tylko się martwie o kolejną wizytę w WC, gdy już 4 dzień się nie
      wyprózniam to już istna panika, bo po tylu dniach zalegania w jelitach cały ten
      syf musi je jakos opróżnić i zrobi to gwałtwonie:( i ta ulga po wypróżnieniu,
      ta lekkość:( pomysleć, że 20-letniej dziewczynie coś takiego daj radość:(
      jest taki dowcip, nie pamiętam go , wiem tylko ,że syn, ojciec i dziadek chwalą
      się osiągnięciami dniai dziadek mówi" a wiecie jak ja dziś lekko zrobiłem kupę"
      :(:( czuje się jak taki staruszek:(:(
      nie wiem co jest z tymi moimi jelitami:( one chyba zapomniały o swojej funkcji
      :(:( czuje jak cały czas coś w nich zalega.

      kiedy chcę z tym walczyć, próbować żyć normalnie, to zawsze wydarzy sie cos co
      mnie wyprowadzi z równowagi:( po okresie jako takiej egzystencji, znów
      przyszedł ciezki czas:(
      jutro czeka mnie 2-godzinna podróż PKSem:( schizuje na samą mysl:( jak jade
      sama to jest jeszcze jako tako. zawsze moge sobie na jakimś przystanku
      wcześniejszym wysiąsć i nawet znaleść jakieś krzaki.
      ale jutro jade z chłopakiem:( nie powiem mu przecież" wysiadamy, bo zaraz się
      zesram":(:(:(:(

      nienawidze siebie, brzydze się sobą:(:(:(
      to miał być taki fajny weekend, we dwoje, sami na mieszkaniu. a bedzie tylko
      kombinowanie jak przetrwać:(:(i wymigiwanie się od sexu, głupimi tłumaczeniami,
      że nie mam ochoty, że przed okresem to tak zwykle bywa:(
      przecież nie powiem mu, że mam wzdęcia, czuje, że moje jelita są zapchane,
      pełno w nich gówna, które może przypadkowo wyjść w trakcie:(:(:(:(:(:(:(

      i do tego zbliża się okres:( coś mi się już całkiem porąbało w tym organixmie.
      dokładnie dzień przed okresem dostaje biegunki:( niezaleznie od teog co jem,
      ile jem. pewnie jakbym nic nie jadła to też bym dostała:(
      i teraz jestem zeschizowana. nie wiem kiedy dostanę tej biegunki, czy rano, czy
      w południe, czy też na wieczór:( najgorsza jest świaodmość, że to musi się stać
      :(:(:(

      łykam mnóstwo ziołowych tabletek uspokajających o lekkim działniu, mam nadzieje
      że choć troche mi pomogą.
      • mala_adako Re: dopada mnie depresja,musze sie wygadac 05.01.06, 22:04
        jak wszyscy to i ja....

        ostatnio miałam okropną przygodę ze swoimi jeszcze bardziej okropnymi jelitami:(
        pojechałam na kilka dni do swojego faceta, dzień przed wyjazdem normalnie się
        wypóżniłam więc myślałam, że wszystko będzie wporządku, wieczorkiem jak
        kładliśmy się spać wypiłam dosłownie pół piwa dla towarzystwa.... tomek miał
        ochote na sex a ja już czułam że moje jelito się zagazowało i zaraz
        wybuchnie:(:(:(:(:(:( nie potrafiłam sie wykręcić bo co miałam mu powiedzieć? że
        boli mnie brzuch bo wypiłam pół piwa? przecież i tak by nie zrozumiał:/ niby wie
        o wszystkim ale nie czuje tego co ja. chwilę później poczułam dziwny skurcz w
        jelicie i wyskoczyłam z tego łóżka jak z procy, nic nie mówiąc mu,
        przesiedziałam prawie pół godziny w kiblu!!!! a on w tym czasie nie wiedział co
        mi jest. bałam się stamtąd wyjść i opowiedzieć mu o wszystkim, zaczęłam płakać i
        się jeszcze bardziej stresować co spowodowało jeszcze silniejszy bół brzucha, na
        szczęście udało się sytuację opanować. wmawiałam sobie że już mnie brzuch nie
        boli i odważyłam się wyjść. powiedziałam tomkowi że nie chce o tym rozmawiać że
        wszystko jest ok, po czym nie zdążyłam się dobrze położyć a tu bach, "powtórka z
        rozrywki" i wszystko od początku, wizyta w kiblu na szczęście trwała nieco
        krócej ale od razu sobie zaczęłam wyobrażać że może tomek będzie chciał iść do
        kibelka na siku i poczuje ten piękny zapach jaki tam zostawiłam, albo że byłam
        za głośno i że to usłyszy on albo jego rodzice, czułam się taka bródna taka
        bezradna, bałam się nawet wrócić do łóżka, bałam się do niego przytulić. na
        szczęście tomek zaczął mnie uspokajać i jakoś udało mi się zasnąć choć to już
        prawie była 5 rano:( nigdy nie zapomnę tej nocy.
        spotykam się z tomkiem prawie 4 miesiące więc tym bardziej jest mi głupio że on
        na to wszystko musi patrzeć. boję się że jeszcze jedna..... dwie.... może trzy
        takie akcje i miarka się przebierze i mnie zostawi. po co mu dziewczyna która w
        nocy zamiast spać przy nim spędza czas w kiblu!!! :(((

        ehhh doskonale wiem co czujecie:(
        pozdrawiam Adriana
        • ragazza4 Re: dopada mnie depresja,musze sie wygadac 05.01.06, 22:58
          Hej mala_adako...Wiesz,nie chciałabym sprawić Ci dodatkowej przykrości moja wypowiedzią (bo wiem że IBS dostarcza nam aż nadto przykrych wrażeń), ale chyba powinnaś nieco zmodyfikować swoje podejście do związku. To jasne że nasze dolegliwości,kiedy przydarzają się w sytuacjach intymnych, potrafią przyprawić o ciężką nerwicę.Sama kiedyś tego doświadczałam. Ale myślenie tego typu "tomek miał ochotę na sex" i "co miałam mu powiedzieć" to myślenie niewolnika. Przy tak małym stażu, jakim są 4 miesiące, to powinnaś pracować nad związkiem przede wszystkim w sferze emocjonalnej - zaufanie, szczera rozmowa, itp. Jeśli nauczysz się odmawiać swojemu chłopakowi,kiedy naprawdę cierpisz, a on zacznie Cię choć trochę rozumieć, to wtedy takie stresogenne sytuacje będą coraz rzadsze. Nie będziesz się już tak bardzo wstydziła. Nie potraktuj tej wypowiedzi jak zrzędzenia starej ciotki - klotki, lub jak to się teraz mówi "moherowego beretu", tylko naprawdę dobrze życzącej Ci, całkiem młodej jeszcze, dziewczyny z 3 - letnim IBsem.
        • liii_luuu Re: dopada mnie depresja,musze sie wygadac 06.01.06, 10:23
          tak sobie nie raz myslę, że tyle jest normalnych, zdrowych dziewczyn, wiec jaki
          jest sens zeby on się ze mną męczył? po co sobie utrudniać życiei tracić
          młodość? mam troche wyrzuty, bo moje zycie juz jest tylko strzępkiem tego co
          prawdziwym życiem można nazwac, więc po co ciągnąć w to jeszcze kogoś?
          trudno mi uwierzyć w to, że akurat to ja , jestem tą jego jedną jedyną, druga
          połówką:)
          z alkoholu całkowicie zrezygnowałam. od jakiś 3 miesięcy nic nie piłam .
          zazwyczaj wystarczyło jedno piwo, czy nawet lampka wina i jelita trafiał szlag.
          wkurzam się zawsze na święta jak rodzina mówi, może kieliszek, przeciez
          kieliszek ci nie zaszkodzi, to jest dobre na trawienie. a tu nie chodiz o żadne
          cholerne trawienie, tylko o jelita i ich reakcje na alkohol.

          ale nawet nie picie alkoholu czasem nie pomaga:( któregoś wieczoru u mnie na
          mieszkaniu mój chłopak z moją współlokatorką pili sobie wódkę. ja nic nie
          piłam. i w nocy dopadł mnie koszmarny ból brzucha. jakbym miała zaraz dostać
          biegunki. az musiałam usiąsc na łózku, bo nie mogłam wytrzymać. byłam okropnie
          zła i zrezygnowana. bo co właściwie mam robić żeby czuć się dobrze? nie zjadłam
          nic innego niż zwyle, nic nie wypiłam a tu taki ból:( a oni dwoje tyle wypili
          tej wódki i następnego dnia czuli się normalnie:(

          • enterol250 Re: dopada mnie depresja,musze sie wygadac 06.01.06, 13:55
            li_lu, przeciez ludzie nie sa ze soba dlatego, ze sa zdrowi czy chorzy. bez
            przesady. nie przyciagaj do siebie takich mysli, ibsowi to pomaga sie rozwinac,
            a Ty masz z tego tylko cierpienie fizyczne i nie tylko.
            trzymaj sie i postaraj nie panikowac.
            ent.
            • liii_luuu Re: dopada mnie depresja,musze sie wygadac 13.01.06, 22:30
              dzięki:) na prawdę staram się nie panikować,ale to dopada mnie samo.
              u mnie IBS jest chyba dziedziczny:( dopiero teraz widzę że mój ojciec cierpi na
              to samo:( gdy byłam młodsza dziwiłam się, że nie je różnych rzeczy, nie pije,
              nie lubi podróży. teraz widzę dlaczego:( stałam się taka sama:( przez IBSa nie
              osiągnął zbyt wiele zawodowo. mógł spokojnie miec wyższe stanowisko w pracy,
              ale jak to mama okresliła " nie miał na to nerwów". i w ogóle jest drażliwy,
              ma "złe dni". jestem przerażona , bo moje zycie będzie wyglądać tak samo:(:(:(:(

              i to już nie jest pesymizm, panikowanie, czarne mysli, itd. to jest niestety
              smutna rzeczywistość.
              • tuburynka Re: dopada mnie depresja,musze sie wygadac 14.01.06, 18:38
                Droga liii_luuu, calkowicie Ci rozumiem. Jak sie dostaje regularnego IBSa, to w
                pewnym momencie strach, panikowanie, czarne mysli itp. nie maja juz tu za duzo
                do rzeczy, bo czlowiek i tak czuje sie podle i nawet jesli o tym nie mysli. A z
                drugiej strony trudno o tymnie mysli, jak od switu do nocy dokuczaja
                czlowiekowi jelita... Jednym slowem: bledne kolo. Oczywiscie w sytuacjach
                szczegolnie stresogennych wszystko sie pogarsza, ale czy nawet zupelnie zdrowy
                czlowiek pod wplywem paralizujacego stresu czuje sie dobrze? No, raczej nie.
                To cholerstwo potrafi zlamac czlowiekowi zycie, a najgorsza jest swiadomosc, ze
                moze nigdy nie minac...
                Pozdrawiam!
                T.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka