livia_kasia
26.05.06, 11:48
Witajcie biedni IBS-owcy,
Cieszę się, że trafiłam na to Forum, że ktoś jeszcze "świruje" tak jak ja...
Czytając Wasze historie prawie w każdej widziałam siebie :-/ Też nieraz już chciałam sobie spokojnie umrzeć ze wstydu, albo z bólu... Ale jakoś się udało i teraz ja jestem górą.
Walczę z tą chorobą od kilkunastu lat i chyba troszkę się z nią zaprzyjaźniłam. Nie stosuję żadnej diety (bo w sumie po co?), nie jestem też abstynentką - próbuję w miarę normalnie żyć. Oczywiście trochę oszukuję IBS i przed prawie każdym wyjściem biorę sobie Laremid :-)
Jednak wciąż mam nadzieję, że ktoś mądry znajdzie kiedyś lek, który podziała i na naszą psychikę i na rozszalałe jelita.
I z tą nadzieją łączę się z Wami w bólu i pozdrawiam,
Kasia
Ps. Chętnie podzielę się otuchą :-)