mamnia
21.07.06, 21:56
A miało być tak pięknie- operacja, a potem już z górki(teoretycznie). A tak
nie jest:( Jestem wykończona tym ciągłym i bezustannym pilnowaniem Karoli
(dosłownie)- nie wkładaj paluszków do buzi ( z tym już moze trochę lżej), nie
przewracaj się na brzuszek. To ostatnio mój koszmar- o ile przed operacją,
nie była zainteresowana przekręcaniem się na brzuszek, to teraz uparła się,
zasypiać tylko na brzuszku. A przecież nie wolno! Właśnie- jak długo jeszcze
(miesiąc od operacji, dwa, pół roku, aż się szwy rozpuszczą?- no do kiedy
konkretnie??? W nocy zrywam się za kazdym razem, kiedy tylko się zakręci- bo
muszę sprawdzić czy przypadkiem nie usiłuje przekręcić się na ten nieszczęsny
brzuszek. I ten wiecznie zatkany nosek! Za każdym razem, kiedy mam go
oczyścić, przeżywam horror. Obie zresztą się z tym męczymy- mała się broni
jak może. A nawet jeszcze nie zaczęły się masaże blizn:(