Dodaj do ulubionych

16 lat..!!

23.01.07, 00:35
Witam:) Jestem 16letnią dziewczyną z rozczepem wargi i podniebienia..Jeżeli
ktoś ma jakieś pytania..(bo większośc mam już za sobą) chętnie z mamuś
odpowiemy i pomożemy innym ..:) Pozdrawiam.. :)
a czy ktoś z państwa ma dziecko z tą wadą w tym samym wieku co ja?:>
Obserwuj wątek
    • nastolatka166 Re: 16 lat..!! 23.01.07, 00:37
      "Otucha dla rodziców :) "
      a dla dzieci?? :>
      • mama_kubka Witam :-) 24.01.07, 21:11
        pewnie chętnie wszyscy skorzystamy z doświadczeń Twoich i Mamusi, mój Synuś
        jeszcze maleńki przed pierwszym zabiegiem. Miło Cię spotkać na forum :-).
        Pozdrawiam serdecznie - Kasia
        • nastolatka166 Re: Witam :-) 25.01.07, 20:35
          Jeżeli macie Państwo jakieś pytania.. Proszę zadawać.. :)

          Ps. Jak patrze na te wszytskie posty, komentarze mam.. to dopiero zaczynam
          doceniać rodziców ile musieli ze mną przejść.. I jak bardzo ich kocham..:-)
          • j.pszona Re: Witam :-) 01.02.07, 22:21
            Moja córka, lat 8, klasa 1 spotyka się w szkole ze złośliwymi uwagami koleżanek
            typu: "ej masz coś pod nosem" (wiadomo chodzi o bliznę), blizna jest trochę
            widoczna, mimo operacji korygującej i smarowania maściami, córka jest bardzo
            wrażliwa i jest jej przykro, nie wiem co zrobić, pytam kto jej dokucza i
            rozmawiam z rodzicami, mówie im o tolerancji, by z kolei tłumaczyli to swoim
            dzieciom. Jak sobie radzić w takiej sytuacji? Jak pomóc córce?
            • ankalenka do j.pszona 02.02.07, 09:50
              Wiesz co, te rozmowy z rodzicami to wg mnie strata czasu. Lepiej powiedzieć
              córce żeby mówiła że jak się ktoś skaleczy to ma bliznę i tyle. Zawsze możesz
              też pomóc znaleźć córce jakąś wyimaginowaną "wadę" wyglądu u koleżanek, żeby
              mogła odparować: a ty masz odstające uszy, jesteś gruba, masz czarne zęby itp
              itd.
              A dzieciaki które dokuczają, osobiście bym pogoniła. U nas w przedszkolu była
              trochę inna sytuacja i nie z Leną ale z Przemkiem. Był chłopak (starszy) który
              nakręcał mojego syna na niebezpieczne zabawy. Interwencje przedszkolanek nie
              przynosiły efektu, a rodzice dzieciaka nie widzieli nic złego w jego
              zachowaniu: ot, zdrowe żywe dziecko. A Przemek nie raz nabijał guza na głowie
              (to i tak szczęśliwe rozwiązanie). Pewnego dnia nie wytrzymałam i powiedziałam
              dzieciakowi, że jeśli jeszcze raz będzie się tak bawił z moim synem to mu
              osobiście wszystkie zęby powyjmuję. Minęło jak ręką odjął. Od tej pory na mój
              widok jest: dzień dobry mamo Przemka! Mamo Przemka, a Lena się niebezpiecznie
              huśtała na huśtawce! itp itd.
              Rozmawiając z rodzicami tych małych złośliwców tylko pokazujesz że macie
              problem z tą blizną, odsłaniasz czuły punkt, w który prędzej czy później ktoś
              znowu wsadzi szpilę. Myślę, że powinnaś popracować też nad córką: pokazać jej
              tego amerykańskiego aktora po rozszczepie (nie pamiętam nazwiska), którąś z
              prezenterek naszej TVP (chyba Gawryluk) też po rozszczepie,znaleźć innych
              znanych aktorów/polityków z jakimiś mankamentami w urodzie i powtarzać córce że
              z powodu kawałka blizny nie ma co robić tragedii. Dzieci się przewracają,
              wybijają zęby, spadają z drzew czy rowerów i każdy prędzej czy później będzie
              miał jakąś szramę, dziury po ospie czy trądziku.
              Tak wogóle, to wydaje mi się że nadmierne skupianie się nad blizną, oglądanie,
              porównywanie, masaże itp powodują, że nasze dzieci postrzegają ten fragment
              ciała inaczej niż powinny. Gdyby dziecko rozbiło łuk brwiowy i po szyciu
              została by blizna, nie zajmowałaby ona naszej uwagi tak jak blizna po
              rozszczepie, nawet jeśli byłaby większa. To my naszą traumą "powiększamy"
              blizny naszych dzieci.
              • mamanicole Re: do j.pszona 02.02.07, 14:14
                W podstawówce miałam koleżankę o rudej bujnej czuprynie. Oczywiście dzieciaki
                dokuczały jej na maksa. Ja również pozwoliłam sobie do niej powiedzieć coś w
                stylu: "Ty ruda małpo!". Pamiętam do dziś jej odpowiedź: "Ja swój kolor włosów
                mogę zawsze zmienić, Ty masz problem, bo z Twoja głupotą już nic nie da się
                zrobić!" Dziewczyna ta zawsze z dumą nosiła swoją czuprynę. (Choć minęło sporo
                lat i uważam , ze rudy kolor włosów czasami jest ozdobą, to śmiało mogę
                powiedzieć, że jej fryzura była naprawdę wstrętna;) )
                Domyślam się dziś, że to rodzice wpoili jej dumę z bycia sobą i wyuczyli
                odpowiedzi na zaczepki.

                Myślę podobnie jak ankalenka, że należy dzieciakowi podsunąć jakieś gotowe
                odpowiedzi. Należy uświadomić dziecku, że każdy człowiek jest inny: jeden
                wysoki, drugi niski, jeden gruby drugi chudy,...itp. Każdy ma jakieś cechy
                wyglądy, które mogą być postrzegane przez rówieśników jako wada, powód do
                wyśmiewania się.
                Nie do końca zgadzam się z tym by pokazać dziecku "wady" u jego rówieśników.
                Wystarczy jeśli weźmiesz kilka kolorowych czasopism i pokażesz, że ta osoba ma
                piegi, a ta okulary i to też może być powód do wyśmiewania. Córka sama będzie
                wiedziała co zrobić z ta wiedzą!! ;)
                Pomysł z pokazaniem sławnych ludzi, z tą samą wadą, jest oczywiście bardzo
                dobry, by podreperować ego dziecka i by dziecko mogło dostrzec, że wada ta nie
                ogranicza ludzi. Dodatkowo należałoby wpoić dziecku, że otoczeniu można niejako
                narzucić pogląd. Jeśli sami postrzegamy się dobrze i potrafimy być dumni z tego
                jacy jesteśmy, to środowisko tak właśnie nas będzie odbierać i postrzegać.
                Popracuj koniecznie na córką!!!
                Przed każdą z mam podobne problemy. Osobiście boję się jak cholera tego okresu,
                choć mam kilka planów awaryjnych., łącznie z nauka kopaniem po kostkach. ;)

                Może mamy starszych dzieci podzielą się swoimi doświadczeniami w tym temacie?
                Na pewno cenny będzie głos dojrzałych rozszczepków, którzy przeszli przez
                to "małe piekiełko". :(( Może będą mieli jakieś złote myśli i cenne rady???

                Pozdrawiam!!!
                Aga
                • marjasmj Re: do j.pszona 03.02.07, 21:21
                  Re; Może mamy starszych dzieci podzielą się swoimi doświadczeniami w tym
                  temacie?
                  A może być tata....... ?????????
                  Mój starszy syn był raczej spokojnym dzieckiem. W 3 czy 4 klasie koledzy
                  zaczęli mu dokuczać. Po-czątkowo wpajaliśmy mu aby w takich sytuacjach starał
                  się to bagatelizować - [wycofać]. Jednak po jakimś czasie, gdy agresja ze
                  strony kolegów narastała zasugerowałem mu aby w odpowiedzi zarea-gował w
                  podobny sposób.
                  Pewnego dnia przybiegła do nas jego koleżanka i z emocją w głosie powiedziała,
                  że nasz syn zre-wanżował się i "nakopał" chłopcom, którzy mu dokuczali. Od tego
                  czasu wszyscy są dobrymi przyja-ciółmi - nikt już mu nie dokuczał.
                  Wnioski z tego są jednoznaczne.
                  Mojemu młodszemu synowi od najmłodszych lat wpajaliśmy aby nie chował "głowy w
                  piach" - na atak ma odpowiedzieć skuteczną obroną. Od 5 roku życia chodzi na
                  karate i ma tam samych przyjaciół.
                  P.S.
                  Dzisiaj pierwszy raz oglądałem na TVN program p.t. "Niania", w którym dzieci
                  (bliźniaki 6 lat + brat 10 lat) pluły, biły i wyzywały swoją matkę - wszystko
                  co najgorsze. Szukamy dzisiaj przyczyn agresji nastolatków - w przedszkolu i w
                  szkole. Przyczyna leży w domu - nie umiemy wychować swoich dzieci - pozwalamy
                  im na wszystko. Opamiętajmy się bo odwróci się to przeciwko nam wszystkim.


                  mamanicole napisała:

                  > W podstawówce miałam koleżankę o rudej bujnej czuprynie. Oczywiście dzieciaki
                  > dokuczały jej na maksa. Ja również pozwoliłam sobie do niej powiedzieć coś w
                  > stylu: "Ty ruda małpo!". Pamiętam do dziś jej odpowiedź: "Ja swój kolor
                  włosów
                  > mogę zawsze zmienić, Ty masz problem, bo z Twoja głupotą już nic nie da się
                  > zrobić!" Dziewczyna ta zawsze z dumą nosiła swoją czuprynę. (Choć minęło
                  sporo
                  > lat i uważam , ze rudy kolor włosów czasami jest ozdobą, to śmiało mogę
                  > powiedzieć, że jej fryzura była naprawdę wstrętna;) )
                  > Domyślam się dziś, że to rodzice wpoili jej dumę z bycia sobą i wyuczyli
                  > odpowiedzi na zaczepki.
                  >
                  > Myślę podobnie jak ankalenka, że należy dzieciakowi podsunąć jakieś gotowe
                  > odpowiedzi. Należy uświadomić dziecku, że każdy człowiek jest inny: jeden
                  > wysoki, drugi niski, jeden gruby drugi chudy,...itp. Każdy ma jakieś cechy
                  > wyglądy, które mogą być postrzegane przez rówieśników jako wada, powód do
                  > wyśmiewania się.
                  > Nie do końca zgadzam się z tym by pokazać dziecku "wady" u jego rówieśników.
                  > Wystarczy jeśli weźmiesz kilka kolorowych czasopism i pokażesz, że ta osoba
                  ma
                  > piegi, a ta okulary i to też może być powód do wyśmiewania. Córka sama będzie
                  > wiedziała co zrobić z ta wiedzą!! ;)
                  > Pomysł z pokazaniem sławnych ludzi, z tą samą wadą, jest oczywiście bardzo
                  > dobry, by podreperować ego dziecka i by dziecko mogło dostrzec, że wada ta
                  nie
                  > ogranicza ludzi. Dodatkowo należałoby wpoić dziecku, że otoczeniu można
                  niejako
                  >
                  > narzucić pogląd. Jeśli sami postrzegamy się dobrze i potrafimy być dumni z
                  tego
                  >
                  > jacy jesteśmy, to środowisko tak właśnie nas będzie odbierać i postrzegać.
                  > Popracuj koniecznie na córką!!!
                  > Przed każdą z mam podobne problemy. Osobiście boję się jak cholera tego
                  okresu,
                  >
                  > choć mam kilka planów awaryjnych., łącznie z nauka kopaniem po kostkach. ;)
                  >
                  > Może mamy starszych dzieci podzielą się swoimi doświadczeniami w tym temacie?
                  > Na pewno cenny będzie głos dojrzałych rozszczepków, którzy przeszli przez
                  > to "małe piekiełko". :(( Może będą mieli jakieś złote myśli i cenne rady???
                  >
                  > Pozdrawiam!!!
                  > Aga
                  • nastolatka166 Witam :) 05.02.07, 22:16
                    To znowu ja..;) Przepraszam, ze sporo czasu tu nie zaglądałam ale .. brak
                    czasu..;-)
                    więc, drogie Mamusie.. oczywiście ja tez miałam wiele przykrych sytułacji w
                    których ktoś mi dokuczał(i to pewnie nie koniec, mam na myśli
                    niedojrzałą "młodzież") no ale jakoś daję radę..;-) chociaż, gdy byłam
                    mniejsza chodzi o podstawówkę..nie brałam sobie tak do serca..
                    Kiedyś mama mi opowiadała, ze wychodząc ze mna na spcer (wtykąłam mi często
                    smoczek by nie było widać buzi(przed zabiegiem), nie chodziło jej wówczas o to,
                    iż się wstydzi tylko niektórzy ludzee nie zdawalii sobie sprawy i zadawali
                    głupie pytania (przed zabiegiem)Typu: " oo jaka ładna dziewczynka.. ale to się
                    zarosnie tak?" ehh.. ludzie.. [to tak na marginesie, iz niektorzy ludzie nie
                    spotykają się z zadnymi chorobami i.. eh.. ]
                    Teraz jest troszkę gorzej.. (momentami) bo bardziej się zastanawiam nad tą
                    wadą.. więcej o niej wiem, wszytko biore sobie do serca.. itp.
                    Zycie szczegolnie w wieku dorastania z tą wada nie jest łatwe..:( Na szczęscie
                    bardzo ważna role odgrywaja rodzice, rodzina, przyjaciele, drugie połowki ;-)
                    Chociaż Z wiekiem.. zaczynasz się "przezwyczajać" do tej wady i jest torszkę
                    lżej..;-)


                    hmm.. jakby Panie mogły to może jakieś konkretne pytania bo nie wiem o czym
                    pisać i co Was interesuję.. :P
                    Pozdrawiam :)
                    • mimarzena Mam pytanie do nastolatki 06.02.07, 09:36
                      Jakbyś mogła napisać o leczeniu otrodontycznym. Czy masz wszystkie zęby, a jak
                      nie, to jak tą sprawę rozwiązali ortodonci (implant, protezka?)
                      Pozdrawiam
                      • nastolatka166 Re: Mam pytanie do nastolatki 07.02.07, 18:02
                        "mimarzena" Wysłałam do Pani prywatną wiadomość.. :) Pozdrawiam..

                        Ps. Jeżeli któraś z Pań chcę te same informację wystawię na głownym
                        odpowiedz.. :)
                        • mimarzena Re: Mam pytanie do nastolatki 09.02.07, 10:10
                          Dzieki, mało osób pisze o leczeniu ortodontycznym na forum, a to bardzo cenna
                          wiedza.
                          Pozdrawiam
                        • mamanicole Re: Mam pytanie do nastolatki 09.02.07, 15:15
                          Myślę, że wiele mam jest zainteresowanych tym tematem, między innymi ja. :)

                          Aga
                • mimarzena Re: do j.pszona 06.02.07, 09:34
                  Zawsze znajdą się dzieci, które będą zaczepiać, szturchać i też uważam, że
                  pokrzywdzone dziecko powinno wiedzieć jak odpowiedzieć (niekoniecznie bić).
                  Przykład: syn był poszturchiwany przez chłopca w klasie, który wyraźnie szukał
                  zaczepki i odparował, że "głupiego bić nie będzie" i skończyły się szturchanki,
                  a teraz są najlepszymi kumlami.
                  Izuni podpowiedziałam na razie wierszyk o dziadku "nie śmiej się dziadku...." na
                  pewno znacie. Na etapie przedszkola skutkuje.
                  Poza tym utwierdzam moje dzieci nieustannie w przekonaniu, że są wyjątkowe.
                  Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka