mamathomasa
13.06.07, 16:43
Witam serdecznie wszytkich rodzicow naszych kochanych rozszczepkow. Jestem
wiernym czytelnikiem tego forum od lipca zeszlego roku, kiedy to dowiedzialam
sie, ze nasz synek bedzie mial rozszczep.Bardzo pomoglo mi to forum,
zwlaszcza psychicznie, przygotowac sie na przyjscie mojego maluszka. Od kilku
lat mieszkam w Londynie dlatego tez nasz synek urodzil sie tutaj.Prosze, nie
zrozumcie mnie zle, nie chce sie tutaj madrzyc ani wywyzszac, ze Londyn, ze
tutaj to wszystko naj i super.Bo teak naprawde wcale tak nie jest, wszystko
ma swoje wady i zalety jak wszedzie. Chcialam Wam opisac jak tutaj wyglada
opieka nad dziecmi z rozszczepem i jaka jest droga od narodzin do operacji,
poniewaz czytalam na forum o przesuwanych terminach operacji, czy zakladac
wkladke czy nie, jakie smoczki,jakie butelki, itp.
Ale zacznijmy od poczatku.W lipcu zeszlego roku, w 20 tygodniu ciazy, na
rutynowym USG, byl to piatek, dowiedzialam sie, ze bedziemy mieli synka i, ze
prawdopodobnie ma rozszczep wargi o podniebieniu nic mi nie powiedziano.(2
tygonie wczesniej robilam USG w Polsce i lekarz stwierdzil ze wszytko jest
ok. Od razu umowiono mnie na specjalistyczne USG (poniedzialek) i tam
potwierdzono - podwojny rozszcze wargi i podniebienia. Skierowano nas do
szpitala dzieciecego Great Ormond Street Hospital, maja tam odzial i ludzi
ktorzy zajmuja sie tylko rozszczepami. W jedmym miejscu jest chirurg,
logopeda, ortodata, itp., wiec nie trzeba samemu szukac specjalistow. Tak
wiec w poniedzialek wszystko sie potwierdzilo i jeszcze tego samego dnia
dostalismy telefon ze szpitala od pani koordynator od rozszczepow i w
czwartek pojechalismy na spotkanie na ktorym byl oprocz osoby ktora prowadzi
rodzicow i dziecko z rozszczepem, chirurg ktory mial operowac. Pokazano nam
zdjecia z przed i po, wyjasniono wszelkie nasze watpliwosci.Operacja wargi i
podniebienia twardego miala sie odbyc w 3 miesiacu zycia a podniebienia
miekkiego w 6m-cu.Operacja podniebienia w tym wieku ma pomoc w prawidlowym
rozwoju aparatu i mowy, dlatego jest robiona zanim dziecko tak naprawde
zacznie gaworzyc.Oczywiscie sa i minusy, zwlaszcza w prowadzeniu ciazy, tutaj
chodzi sie tylko do poloznej, lekarza praktycznie wogle sie nie widzi, no
chyba ze cos jest nie tak, moja ciaza oprocz rozszczepu, byla ksiazkowa, wiec
tylko widywalam polozna.
W koncu nadszedl ten dzien, 4 grudnia 2006(poniedzialek) o godz. 22.45
przyszedl na swiat moj dlugo wyczekiwany i wymarzony synus (rodzilam od 24.00
w niedziele).Opieka przy porodzie super, mielismy wlasna salke do rodzenia,
dostalam znieczulenie w kregoslup i caly czas byla przy mnie polozna, a jak
chciala pojsc na przerwe to przysylala zastepstwo. I wcale nie dzialo sie tak
dlatego ze mialo urodzic sie dziecko z rozszczepem. Tak wiec urodzilam w
poniedzialek, we wtorek juz byla pani ze szpitala w ktorym mielismy byc
operowani, zeby sprawdzic jak maly je. Niestety nie chcial specjalnie jesc
wiec przeniesli go na inny oddzial i tam karmiony przez sonde. W W piatek
pojechalismy do naszego szpitala na spotkanie z chirurgiem i ortodata.
Wyznaczyli nam daty operacji, a wygladalo to tak, ze chirurg ktory mial nas
operowac wyciagnal kalendarz i wpisal sobie termin operacji dokladnie za 3
miesiace i kolejnej za nastepne 3.Zadnego sprawdzania czy sa miejsca, zadnego
czekania w kolejce, nic, tylko jego kalendarz. Ortodata wzial wycisk na
wkladke podniebienna. Wiem, ze w Polsce sa rozne zdania na ten temat, ja
osobiscie uwazam, ze w naszym przypadku sprawdzila sie ona rewelacyjnie, i ja
bym ja polecala, dzieki tej wkladce wegole nie odczylismy ze nasz synek ma
problemy z jedzeniem, radzil sobie super. Zaczal ja nosic juz w tydzien po
urodzeniu (wyciagalismy ja tylko do mycia po jedzeniu). Celem tekiej wkladki
wedlug tutejszych lekarzy jest przygotowanie podniebienia do operacji, ma
zapomiegac powiekszaniu sie rozszczepu w czasie gdy dziecko rosnie, latwiej
jest wtedy wszystko polaczyc za jednym razem. Do karmienia uzuwamy zwyklych
smoczkow z krzyzowym nacieciem i miekkchich butelek, mozna je swobodnie
naciskac i to ulatwia jedzenie (zamowic je mazna z fundacji CLAPA
www.clapa.com/feeding_equipment.php . oza tym od drugiego tygodnia
maly zaczal nosic tasiemke na warge przyklejone do policzkow, no coz nie
wygladalo to ciekawie, a i on nie byl zachwycony. Tasiemka taka miala cofnac
wystajace dziaselko i naciagnac miesnie wargi zeby lepiej sie pozszywaly, z
ta tasiemka chodzilismy do kontroli co dwa tygodnie. 2 marca 2007 odbyla sie
pierwsza operacja, bardzo to przezylismy. Dla mnie najbardziej przykra byla
swiadomosc, ze nie bedzie juz mojego kochanego dziubka do ktorego tak bardzo
sie przyzwyczailam, ze gdyby tylko mozna bylo wogole nie chcialabym
operowac.Druga operacja, zaszycie podniebienia miekkiego byla 1 czerwca 2007.
Opieka w szpitalu super, oprocz znieczolenia w kroplowcedostawal dodatkowe
leki przeciwbolowe, o ktore nie trzeba bylo sie prosic, pielegniarki
pilnowaly zeby go nic nie bolalo, po obu operacjach od razu byl karmiony
butelka. Obie operacje odbyly sie w piatek a w niedziele juz bylismy w domu.
Przy wypisie dostalismy wszystkie potrzebne leki do reki, wiec nie trzeba
bylo jeszcze chodzic po aptekach. Wszystkie specjalistyczne USG, konsultacje,
operacje, opieka lekarska odbyly sie za darmo. Dzisiaj moje sloneczko ma 6
miesiecy, jest po dwoch operacjach, przed nami jeszcze jedna w wieku ok 7
latna przednie dziaselko.Ortodate i logopede mamy juz zapewnionych wiec nie
musimy sie martwic o takie zeczy. Moj synus czyje sie znakomicie, pieknie sie
rozwija, nie chce jeszcze powiedziec mama ale usilnie nad tym pracuje.Tak
pokrotce wyglada opieka w Anglii nad dziecmi z rozszczepem, tak naprawde
wszystko odbylo sie ekspresowo.Mam nadzieje ze nie wezmiecie mi za zle tego
listu, chcialam sie z Wami podzielic tym co nas spotkalo, tak samo jak Wy
jestesmy rodzicami dziecka z rozszczepem, tyle tylko ze urodzilo sie ono nie
w Polsce a Londynie, i mysle sobie ze wszyscy przezywamy to samo nie wazne
gdzie nasze dzieci sie rodza.
Pozdrawiem wszystkich, jesli macie jekis pytania chetnie odpowiem i
oczywiscie jeslibyscie chcieli zobaczyc naszego brzdaca chetnie wysle zdjecia
przed, po, z tasiemka i bez.
Na koniec troche prywaty. Gorace buziaki dla babci, ktora jest w Polsce i
ktora dzieki wnukowi nauczyla sie w koncu korzystac z komputera i internetu,
tez jest czytelniczka forum i co chwila zarzuca mnie radami od was, i ktora
wczesniej czy pozniej przeczyta te moje wypociny.