Dodaj do ulubionych

Mój synek jest malutki. Czy rozszczep ma wpływ?

09.01.08, 01:56
Mój Kubuś ma 4 miesiące i tydzień. Wazy 5150g.
Ma rozszczep podniebienia miękkiego i twardego (dość spory) oraz podejrzenie
sekwencji Robina. Niemniej jest zdrowy, wesoły i wydaje się że w świetnej
formie. Tylko że jakoś tak bardzo słabo przyrasta. Z jedzeniem o dziwo prawie
nie mamy żadnych kłopotów. Używamy butelki Habermanna i ona tak znakomicie
przypasowała Kubusiowi że praktycznie ciężko zauważyć jakąkolwiek różnicę w
karmieniu w porównaniu z dziećmi bez rozszczepu. Zakrztusił się tak mocniej
może ze trzy razy od początku. Apetyt ma nie za wielki ale też nie nazwałabym
go niejadkiem. Tuczymy go z mężem jak szaleni i udaje nam się wcisnąć w niego
średnio 600-700 ml Bebilonu dziennie (niestety z karmieniem piersią niedawno
przegrałam). W nocy budzimy go co 6 godzin, choć najchętniej by spał ok.
dziesięciu (ciekawe - odwrotny problem niż wszyscy :-) )
Urodził się jako całkiem niczego sobie facet (3750g i 53cm), miał 10 punktów.
Potem okazało się że miał zatrucie wewnątrzmaciczne i przechorował dwa
tygodnie. Wtedy waga spadła mu do 3490g. Ale potem doszedł do siebie.
No i teraz tak rośnie jak nie wiadomo co... Cóż my więcej możemy zrobić?
Nie jestem matką skłonną do panikowania, preferuję nawet taki dość "cygański"
sposób wychowu dzieci (mam już jednego syna, teraz już nastolatka), ale w
końcu są jakieś granice. Zakładam Kubusiowi nadal ciuszki jakie nosił jako
noworodek!
Czy winny tej sytuacji może być rozszczep??? Tak mi wszyscy wokół mówią ale ja
mam wątpliwości. Skoro dziecko je i jest zdrowe to przecież powinno rosnąć
lepiej. A jest daleko poniżej najmniejszego centyla...
Szukałam tutaj na forum tematu o tym ale nie znalazłam.
Powiedzcie - jakie są wasze dzieci pod tym względem?

Aaa... Zapomniałam podać innych rozmiarów. Obecnie Kubuś Ma 62 cm wzrostu,
obwód główki 41,5, obwód klatki piersiowej 40cm. Czyli te rozmiary jeszcze się
w granicach normy mieszczą. I tylko ta waga - 5150g... Mój synek nie ma aż
takich oponek tłuszczowych jak większość niemowlaków ale też znów nie wygląda
na chuderlaka. Ma troszkę tłuszczyku tu i ówdzie (zwłaszcza na buźce).

Termin operacji w IMiD mamy na 16 stycznia 2008r. Boję się że jak go zobaczą
takiego małego to nas przesuną na później. Lektura tego forum wywołała u mnie
obsesję że będą nam tak w nieskończoność te terminy przesuwać. Normalnie się
chyba wtedy wykończę... Nie jestem osobą spokojną, cierpliwą i opanowaną. Już
i tak o mało nie zwariuję na myśl o tej operacji.
Obserwuj wątek
    • u.too Re: Mój synek jest malutki. Czy rozszczep ma wpły 09.01.08, 09:42
      Witaj :) Nasze Maleństwo w podobnym wieku ma ok. 6 kg ;) Myślę,że
      nawet 5 kg u 4 miesięcznego malucha to dobry wynik tym bardziej,że
      Wasze Maleństwo karmione jest mieszanką, w której nie ma przecież
      niektórych składników mleka matki. Niektóre dzieci naszych znajomych
      karmione mieszankami były grubaskami w dzieciństwie ale cieszyły się
      doskonałym apetytem, inne karmione w ten sposób raczej były drobne i
      wcale nie lubiły jeść. Pomiędzy naszymi dziećmi nie ma dużej różnicy
      wieku, ale są duże różnice jeśli chodzi o ich wzrost, wagę, wyraźnie
      widać,że szybko rozwijają się w pewnych okresach a w innych
      zmieniają się powoli. Najstarszy syn w pewnym momencie miał wzrost z
      95 centyla, a wagę z 5, pediatra mu 'dorobił' niedowagę, ale naszym
      zadaniem wcale nie wyglądało to na jakieś dysproporcje i napewno nie
      wyglądał na chore dziecko. Gdzieś po roku miał 15 centyl wagi a
      wzrostu ok. 75.
      Obecna waga Waszego synka raczej nie dyskwalifikuje do zabiegu, z
      tego co pamiętam Ola miała niecałe 5 kg i ponad 5 miesięcy gdy była
      operowana.
      Pozdrawiamy,życzymy zdrówka i trzymamy kciuki za zabieg.
      • viki301 Re: Mój synek jest malutki. Czy rozszczep ma wpły 09.01.08, 21:41
        Moim zdaniem nie masz co się martwic. Moja Julka jak się urodziła
        ważyła tylko 2850 była takim maluszkiem jak nie które wcześniaki
        dlatego nazwano ja kurczaczkiem. Urodziłyśmy się dodam z całkowitym
        rozszczep wargi i podniebienia lewostronnym. Zjadała normy tyle że
        była dzieckiem ulewającym ale to nie miała podobno wpływu na wagę .
        Przybierała jednak na wadze pomalutku i jest tak do tej pory ale
        nigdy nie wyglądała źle czy inaczej jak inne dzieci, nie chorowała
        tyle ze mniejsza po prostu kruszynka. Przy operacji ważyła tylko
        6300 a było to 15 listopada teraz waży 6700 a mamy już 7,5 miesiąca
        ale pediatra mówi że waga jest ok. Co do ubranek my nosimy rozmiar
        68/74 więc duzieeee nie jesteśmy ale za to podobno słodkie ;))))
        • frotia Re: Mój synek jest malutki. Czy rozszczep ma wpły 12.01.08, 02:27
          :) Dziękuję za pewne wsparcie duchowe. Czyli mój kruszynek nie jest jedynym
          kruszynkiem na świecie. :-) A tak już zaczęłam myśleć jak dwa dni temu czekałam
          w poczekalni w Przychodni. Było mnóstwo mam z bobasami większymi od Kubusia a
          okazało się że wszystkie te dzieci są zdecydowanie młodsze. I jakoś tak aż mi
          się dziwnie zrobiło.

          Łał, wyznaczono nam termin operacji. To już za trzy dni...
          • monik12.dwa Re: Mój synek jest malutki. Czy rozszczep ma wpły 31.01.08, 22:28
            czesc ja mam synka tez z roszczepem wargi i podniebienia
            lewostronnego i ma 2 miesiace i wazy 6 kg termin operacji mam na 22
            lipca jak bedzie miał 7 miesiecy operacja ma byc w wawie ty masz
            troche szybciej od czego to zalezy odpisz prosze monik12.dwa
            • frotia Re: Mój synek jest malutki. Czy rozszczep ma wpły 02.02.08, 02:10
              Wydaje mi się że obecność (tak jak u nas) sekwencji Robina oprócz normalnego
              rozszczepu wydatnie "pomaga" w przyspieszeniu terminu. Bo przy sekwencji
              dodatkowo dochodzi niedotlenienie u dzieci i zapadający się język może być
              potencjalnie niebezpieczny nawet i dla życia. Gdy byliśmy tam w IMiD na operacji
              to widziałam że właśnie te najmniejsze niemowlaczki miały oprócz rozszczepu tę
              sekwencję Robina. Zwykłe "rozszczepki" były starsze. No bo to faktycznie jest
              dość logiczne - im później, u większego dziecka operacja tym bezpieczniej dla
              jego zdrowia bo jest silniejsze.
    • frotia To może być przez sekwencję Robina! 15.01.08, 00:15
      Dzisiaj W IMiD naszego za małego malucha obejrzała Pani Profesor. I od niej się
      dowiedziałam że jest duże prawdopodobieństwo tego że niedostatkom winna może być
      sekwencja Robina. Że po prostu dużo energii "wychodzi" na walkę z
      niedotlenieniami i z pobieraniem pokarmu. I że niekoniecznie my musimy wyraźnie
      widzieć to niedotlenienie. Ono może być mniejsze, tak że nie doprowadza do
      sinienia czy głośnego oddychania. Ale jednak jest.
      Pani Profesor jest zwolenniczką tego aby dzieci z sekwencją Robina "trzymać na
      sondzie" cały czas aż do operacji. Aby dodatkowo nie traciły energii na jedzenie
      bardziej męczące dla nich niż dla innych. A myśmy karmili małego butelką cały
      czas bo skoro mu to tak super szło to czemu nie. Hmm... Przez nas Kubuś jest za
      mały. :-(( No cóż, niechby nasz przypadek był nauczką dla innych Robinków.
      Dzisiaj w IMiD był drugi Robinek, taki na sondzie na stałe i nie wydawał się
      wcale jakiś nieszczęśliwy przez to, przeciwnie - był wesolutki i odpasiony. Może
      to faktycznie z tą sondą jest większym problemem emocjonalnym dla rodziców niż
      dla dzieci.
      • anetalewan Re: To może być przez sekwencję Robina! 19.01.08, 21:25
        Powiem Ci tak. Z tymi Robinkami (jak nazywaja nasze dzieci) jest
        róznie. Moja córcia też ma SPR i jak pierwszy raz widziała ją pani
        prof usłyszelismy to samo. Od razu mielismy się umówić na operację
        za ponad miesiąc. Ale jak przyjechaliśmy za miesiąc (corcia miała
        2,5 mies) to sytucja wyglądała zupełnie inaczej. Tak inaczej, że
        pani prof juz jej nie chciala tak szybko operować, bo młoda świetnie
        już sobie dawała radę. W naszym przypadku okazało się, że corka ma
        postać poronną SPR i sama "wypracowała" sobie buźkę i język.
        Początkowo była na sondzie, ale potem juz na butelce. Tez nie była
        duża, tak jak Ci pisałam, walczylismy długo z anemią, ale jak się
        potem okazało, wcale nie było to związane z SPR poniewaz po operacji
        córcia świetnie jadła, duzo, wszystko i do niedawna walczyliśmy z
        anemią. Duża nadal nie jest, ale wygląda zdrowo.
        Mam nadzieję, że i u Was wszystko dobrze się ułozy i że mały zacznie
        przybierać i przybierać. Mocno trzymam kciuki i głowa do góry.
    • anetalewan Re: Mój synek jest malutki. Czy rozszczep ma wpły 15.01.08, 12:44
      Waga nie dyskfalifikuje do operacji. Ale wyniki morfologii już tak,
      więc jeśli Twój synek nie ma anemii to wszystko ok.
      Dodam, że moja córcia ważyła 5 kg jak miała 4,5 mies. Teraz ma 14
      mies prawie i waży 9 kg! Jest drobna, je dużo, wyniki krwi ma dobre
      i nikt nam nie marudzi. Taka uroda. W ogóle bym się tym nie
      przejmowała.
      Moja córcia pierwszy raz była brana pod uwagę do operacji jak miała
      3 mies. Nie ważyła wtedy nawet 4,5 kg. Odroczona została ze wzg na
      kiepkie wyniki krwi. 3 mies póżniej miała wykonaną operację i teraz
      ma się dobrze. Wcale nie przybiera więcej i nie przybierała po
      operacji (a też ma rozszczpe twardego i miękkiego podniebienia i
      sekwencję PR). Niektóre dzieci po prostu są drobe :)
      Powodzenia, nie martw się wagą!
      A
      • frotia Re: Mój synek jest malutki. 23.01.08, 21:31
        My już po operacji!
        Z morfologią było tak ledwo, ledwo, ale na szczęście jakoś przeszło. Uff...
        Doktor powiedział że moje obawy co do wagi są nie do końca słuszne bo przecież
        operuje sie dużo mniejsze dzieciaczki. No fakt... Nawet tam u góry na OIOMie
        jest taki plakat o zastosowaniach różnych środków w narkozie. Grupą na której to
        opracowywano były wcześniaki od 550g do 1250g (!!!) Ale z drugiej strony to
        rzeczywiście lepiej operować większe dzieci bo im mniejsze tym trudniej określić
        jak dobrać tę narkozę i ile. Ale to oni się na tym znają a nie my, więc skoro
        przyjmują dzieci do operacji to wiedzą co robią.

        A po operacji Kubuś zaczął jeść jak smok. :-))) Chyba wkrótce problem "za małego
        dziecka" nie będzie już naszym. :-)
        • aga72bb Re: Mój synek jest malutki. 25.01.08, 12:42
          mam do ciebie pytanie bo widzę że miałaś podobny problemem co ja. Ja mam synka z
          Robinem . Zmagam się u niego z anemią od urodzenia . Miał juz kilka razy
          przekładaną operację z tego i innych powodów. Szymon ma już 8 m-cy i jest cały
          czas karmiony sondą. U nas problem jest z niską hemoglobiną , teraz ma 9,8 i dr
          Surowieć zlitował się nad nami i kazał przyjechać w ten poniedziałek. Mimo to
          cały czas niedowierzam i boję się że może znowu nie dojść do tej operacji. Jakie
          wyniki miało twoje dziecko? Pozdrawiam
          • frotia Re: Mój synek jest malutki. 27.01.08, 04:25
            Hmmm... Własnie przekopałam wszystkie papiery i wygląda na to ze oni to tam w
            szpitalu sobie zostawili.
            Ale na karcie wypisowej mam jakies wymiki morfologii apisane. I są takie:
            WBC - 7,5 RBC - 4,2 HGB 11,2 HCT 0 -33,4
            Koagulogram - prawidłowy

            Cokolwiek by to miało nie znaczyć... ;-)

            Ja podpierałam się tez rozpaczliwie swoimi wynikami, zwłaszcza z okresu ciąży
            choć nie tylko. Udowadniać miały one że syn anemiczki też może być anemikiem. I
            że może on więcej się juz nie "ukrwi". ;-)

            Bardzo ważne sa w tych przedoperacyjnych badaniach te wyniki od krzepliwości
            krwi. Zdaje się że jak one są złe to operacja już naprawdę jest ryzykowna. Co
            jest zresztą zrozumiałe.

            Życzę Wam na ten poniedziałek pomyslności i tej bardzo czerwonej krwi,
            użelazionej i z wielkimi trombocytami. ;-)
            • katie-1981 Re: Mój synek jest malutki. 31.01.08, 00:46
              Witam Wszystkich serdecznie. Przeczytałam z zaciekawieniem ten
              artykuł i muszę przyznać, że ja również mam problem z moim synkiem i
              to mega ogromny :( Za 3 dni mały będzie miał już 4 m-ce, a waży
              dopiero 4 kg. Neonatolog jest troszkę przerażona, a ja jeszcze
              bardziej i do tego załamana :( Mój synuś w ogóle nie chce jeść.
              Wpycham w niego od 70 do 90 ml mleka co 2,5 do 3 godz. W nocy
              przesypia od 5 do 7 godz. Nie wiem już co robić. Przecież On
              powinien zjadać conajmniej od 120 do 150 ml mleka. Neonatolog dała
              Nam tydzień na przybranie masy, ale co można w tydzień zrobić. Jak
              nie pójdzie w górę to chce Nas wysłać do szpitala. Idzie się
              załamać - jak to usłyszałam. Od 2 dni zaczęłam Mu dawać kaszkę
              kukurydzianą bo jestem tym wszystkim strasznie przerażona. Nie wiem
              czy dobrze robię, ale chcę go trochę "utuczyć". Przecież dziecko w
              Jego wieku powinno "rwać" się do jedzenia, a On zje 40 ml i koniec :
              ( reszta na siłę. Nie wiem co się z Nim dzieje. Badania wyszły mu
              wszystkie ok, tylko magnez troszkę ma podwyższony, ale to chyba bez
              znaczenia. Mój synek dostał jakieś 2 tyg temu Bebilona Pepti MCT i
              przez półtora tyg miał biegunkę - spadł z wagi! Wyrzuciłam to mleko
              i wróciłam do Nan'a. Neonatolog kazała dodawać Mu Nutramigen ale jak
              go dodam - mały się krzywi i nie chce w ogóle jeść. Ja po prostu nie
              wiem co robić, a szpital to..... no cóż, dramat :( Dodam że mój
              synek urodził się jako wcześniak o wadze 2 kg z małym obustronnym
              rozszczepem podniebienia miękkiego. Normalnie codziennie się modlę
              żeby coś przybywał, żeby miał chęci do jedzenia, ale szczerze to
              ciężko z tym. Mogę przypuszczać, że pewnie mało kto ma takie "aż"
              problemy, ale jakby KTOŚ znał dobry sposób na "utuczenie" maluszka
              to bardzo bardzo proszę o rady. Będę wdzięczna. Dziękuję i
              pozdrawiam! Za 4 m-ce będzie miał zabieg w IMIDzie - wtedy dopiero
              się będę martwiła, zeby wszystko poszło OK.
              • u.too Re: Mój synek jest malutki. 01.02.08, 13:58
                zapytaj tego neonatologa, czy możesz dodawać do mleka taką odżywkę,
                która poprawia kaloryczność (firmy nutricia, 'wyparowała' mi
                niestety nazwa) kupuje się w aptece

                czy próbowałaś ściągać pokarm? mnie się wydaje,że dla wcześniaków
                jest to korzystne rozwiązanie, hormony i inne składniki mleka matki
                na pewno działają na plus
                z drugiej strony waga to nie wszystko, bo ważny jest ogólny stan
                zdrowia dziecka i trudno wymagać od każdego by rósł tak jak podają
                książki, powodzenia w tej walce o kg
              • frotia Re: Mój synek jest malutki. 02.02.08, 02:35
                No właśnie. Tez to przerabiałam. :-(
                Ja w ramach tuczenia mojego malucha przeszłam na NAN 2R - czyli z dodatkiem
                kleiku ryżowego. Jest to pokarm dla dzieci od czwartego miesiąca więc możesz też
                już go podawać swojemu synkowi. Mój je to bardzo chętnie.

                > Wpycham w niego od 70 do 90 ml mleka co 2,5 do 3 godz. W nocy
                > przesypia od 5 do 7 godz.

                Ja budziłam po 4-4,5 godz. I nawet to dawało pewien efekt bo on jadł "przez sen"
                i wtedy nie pamiętał że nie chce jeść. Dawało mu się całkiem dużo wtłoczyć bez
                awantury. Minimum przenoszenia z miejsca na miejsce, cicho i w głębokim
                półmroku. Może tego spróbuj o ile nie okaże się ze dla Twojego bobasa takie
                budzenia są wielkim stresem.

                >Nie wiem już co robić. Przecież On
                > powinien zjadać co najmniej od 120 do 150 ml mleka.

                Ja właśnie tez tak się stresowałam ale w pewnym momencie pomyślałam, ze przecież
                on ma malutki żołądeczek i te normy dla jego wieku dotyczą tych sporo większych
                dzieci.
                Poza tym to przecież trudno żeby tak napompować dziecko żeby aż go bolał
                brzuszek. Ja starałam się mojemu dawać często i tyle ile sam (+ pewna dawka
                perswazji) zje. Natomiast aby jedzenie było jak najbardziej "tuczące". O dziwo
                moja pani doktór pediatra powiedziała żeby nie dawać więcej proszku do mieszanki
                niż jest w przepisie bo na to też wpadłam. Dziwne. Ale przecież ona wie co mówi.

                Ale poza tym to przecież Twój synek urodził się jako wcześniaczek. Skoro miał 2
                kg po urodzeniu to przecież już podwoił swoją wagę! Czyli nie jest aż tak źle.
                Może nie należy do niego przykładać miary jak dla 4 miesięcznego dziecka tylko
                opuścić mu ten wiek trochę w dół. Nasza pani pediatra mówiła mi cały czas że
                właściwie nawet nie tyle ta waga się liczy tylko żeby były przyrosty. No i to
                wydaje się logiczne. Przyznam że w pewnym momencie cieszyłam się nawet z tego że
                on przynajmniej nie spada z wagą...

                A teraz... :-) Jesteśmy teraz dwa tygodnie po operacji. I muszę powiedzieć że
                jest ogromna różnica w jedzeniu u naszego synka. Je o wiele więcej i z wielkim
                zapałem. W ciągu ostatniego tygodnia przybył ponad 200g!
                • katie-1981 Re: Mój synek jest malutki. 05.02.08, 18:58
                  Dziękuję serdecznie za rady :-)) jesteśmy juz po wizycie u
                  neonatologa i okazało się że maluszek przybył 200gr w ciągu
                  tygodnia. Kaszka kukurydziana zdziałała cuda. Jest rewelacyjna :-))
                  Polecam tym mamom, które mają problem z "niejadkami". Neonatolog
                  powiedziała, że dzieci bardzo lubią kaszkę, ale żeby wcześniej
                  doradzić.... Hmmm trzeba brać pod uwagę jednak rady naszych mam :-))
                  czyli babć naszych dzieci bo czasami mają super pomysły :-)) Mój
                  synuś zjada teraz 80-90ml. Tak sie cieszę, bo strasznie przestraszył
                  mnie ten szpital..... Z mężem aż kupiliśmy wagę, także wszystko
                  teraz pod kontrolą. Pozdrawiam.
                  • marjasmj Re: kaszka kukurydziana , a może gryczana !!!! 24.02.08, 14:20
                    Drogie Mamy, kiedy Wy przychodziłyście na świat nie było tylu
                    różnych sztucznych odżywek. Zapytajcie swoich rodziców czy
                    nie "dokarmaili" Was w latach 70-tych mieszankami zwykłego mleka w
                    proszku z dodatkiem zmielonej w młynku do kawy kaszy gryczanej
                    (dokładnego przepisu nie pamiętam). To już historia ale może
                    najskuteczniejsze są naturalne metody.
                    Taką własnie mieszanką był (od czasu do czas) "tuczony" mój starszy
                    syn. Może dlatego waży dzisiaj 105 kg.
                • katie-1981 Re: Mój synek jest malutki. 05.02.08, 19:00
                  PS. a najfajniejsze jest to, że od trzech dni je jabłuszko i
                  marchewkę i trawienie mały ma świetne :-)) nie ma to jak naturalne
                  witaminki :-))
    • marlena1975 Re: Mój synek jest malutki. Czy rozszczep ma wpły 24.02.08, 00:41
      Cześć wszystkim! Moja córeczka ma 6 tygodni i rozszczep podniebienia wtórnego. Niestety tylko tydzień byliśmy w domu, a tak cały czas w szpitalu. Po urodzeniu była intubowana, stwierdzono zapalenie płuc, a teraz infekcja układu moczowego pałeczką ropy błękitnej. Mała ma ciągle antybiotyki i ciągle ten szpital. Do tego jeszcze teraz problemy z jedzeniem. zapomniałam dopisać, ze córka ma podejrzenie sekwencji Robina. Wiem, że na to wszystko ma wpływ leczenie infekcja itd ale naprawdę śni mi się po nocach to, że niektóre wcześniaki na oddziale piją po 30 ml w 10 minut, a nasz bobas 60-80 w godzinę i to jeszcze tylko z butli Habermana i jak jej solidnie wciskam. Koszmar, w najlepszym wypadku zasypia na rękach, a jak są problemy to połykać sie jej nie chce albo po każdym łyku płacze. Nie wiem, co robić. W nocy karmiona jest sondą ale te przyrosty nie są za duże, raz w górę raz w dół.

      Napiszcie, co myślicie o sondzie czy potem nie ma problemy z piciem z butli? Jak wygląda ta zakładana na stałe i jak bobaski sobie z nią radzą i jak rodzice i kto decydował żeby im ja założyć bo nam nawet nikt tego nie proponował.

      Nasza córcia urodziła się z wagą 3360, a w szpitalu zjechała ostro, w najgorszym momencie do 3080 g Teraz waży 3500 g i na zagłodzona nie wygląda chociaż jak zobaczyłam ostatnio bobasa który po urodzeniu ważył 4200 to się przeraziłam i załamałam, że nasza to będzie jeszcze ze 2 miesiące na to pracować.

      Napiszcie jak tak szybko dostaliście sie na operacje do pani profesor. My zapisaliśmy sie na konsultacje ale pierwszy wolny termin był dopiero na 31.03 to, co dopiero myśleć o operacji? Czy przy pierwszej wizycie mówiliście o sekwencji Robina,czy może jeszcze inaczej?

      Niestety wszystko nam idzie pod górkę ta infekcja tez jest paskudna bo bakteria jest szpitalna i oporna na większość antybiotyków w poniedziałek zrobią posiew może wyjdziemy do domu.

      Proszę o info najlepiej zorientowanych w tym temacie i liczę na waszą pomoc wiem już, że na lekarzy niestety raczej nie można, bo mało kto zna sie na rozszczepach nam pani od laktacji powiedziała ze mamy karmić piersia a jak chcemy żeby przyrastała szybko to w 20 minut ma wypić 60 ml ...bo karmienie przez godzinę nie ma sensu itd
      • ignis1978 Do Marleny 24.02.08, 01:43
        Witaj! Zupełnie niedawno przeżywaliśmy podobną historię, więc na gorąco mogę
        opisać jak to wyglądało. Nie korzystaliśmy z sondy. Od początku Mała karmiona
        była butelką Habermana i mlekiem, które ściągałam. Trwało to bardzo długo, ale z
        czasem było coraz lepiej. Teraz Zosia ma prawie 4 miesiące i 130 ml wypija w
        3minuty :) W wieku 6 tygodni jej porcje to było tak ok. 60-80 ml, jak zdarzyła
        się 100 to była wielka radość. Karmienie piersią w naszym przypadku nie miało
        sensu. Skierowanie na konsultację do IMIDu dostaliśmy przy wypisie ze szpitala.
        Noworodki przyjmowane są w pierwszej kolejności, ale kolejkę do rejestracji
        trzeba przeczekać. Tam też lekarze stwierdzają rozległość wady czyli również
        sekwencję Robina. Na wizytę na Koziej czekaliśmy ok. 6 tygodni. Jeśli istnieje
        sekwencja zawsze można napisać do Pani prof. o problemach i wtedy powołując sie
        na kontakt z nią, umawiać się we wcześniejszym terminie. Na konsultację jest
        trudniej dostać sie niż na zabieg.

        Pozdrawimy i życzymy masę cierpliwości.
        • run42195 Re: Do Marleny 24.02.08, 13:30
          Odnalazłem notatki z karmienia Zosi, z połowy grudnia, czyli z okresu, kiedy
          miała ok. 6 tygodni.
          16.12.07 - zjadła 525 ml w 13 karmieniach,
          17.12.07 - 680 ml w 12 porcjach,
          18.12.07 - 670 ml w 14 porcjach.
          Średnia - ok. 55 ml na jeden raz. Czasu potrzebnego na to nie zapisywaliśmy :-)

          Smacznego i na zdrowie.
        • marlena1975 Re: Do Marleny 25.02.08, 01:25
          Dzięki za słowa otuchy jaki rozszep ma wasza córka i kiedy macie operacje?
          • ignis1978 Re: Do Marleny 25.02.08, 08:32
            Mała ma rozszczep podniebienia twardego i miękkiego. Operację na Koziej mamy 29
            kwietnia.
            Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, chętnie odpowiemy. Pisz na pocztę gazetową :)

            Pozdrawiamy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka