frotia
09.01.08, 01:56
Mój Kubuś ma 4 miesiące i tydzień. Wazy 5150g.
Ma rozszczep podniebienia miękkiego i twardego (dość spory) oraz podejrzenie
sekwencji Robina. Niemniej jest zdrowy, wesoły i wydaje się że w świetnej
formie. Tylko że jakoś tak bardzo słabo przyrasta. Z jedzeniem o dziwo prawie
nie mamy żadnych kłopotów. Używamy butelki Habermanna i ona tak znakomicie
przypasowała Kubusiowi że praktycznie ciężko zauważyć jakąkolwiek różnicę w
karmieniu w porównaniu z dziećmi bez rozszczepu. Zakrztusił się tak mocniej
może ze trzy razy od początku. Apetyt ma nie za wielki ale też nie nazwałabym
go niejadkiem. Tuczymy go z mężem jak szaleni i udaje nam się wcisnąć w niego
średnio 600-700 ml Bebilonu dziennie (niestety z karmieniem piersią niedawno
przegrałam). W nocy budzimy go co 6 godzin, choć najchętniej by spał ok.
dziesięciu (ciekawe - odwrotny problem niż wszyscy :-) )
Urodził się jako całkiem niczego sobie facet (3750g i 53cm), miał 10 punktów.
Potem okazało się że miał zatrucie wewnątrzmaciczne i przechorował dwa
tygodnie. Wtedy waga spadła mu do 3490g. Ale potem doszedł do siebie.
No i teraz tak rośnie jak nie wiadomo co... Cóż my więcej możemy zrobić?
Nie jestem matką skłonną do panikowania, preferuję nawet taki dość "cygański"
sposób wychowu dzieci (mam już jednego syna, teraz już nastolatka), ale w
końcu są jakieś granice. Zakładam Kubusiowi nadal ciuszki jakie nosił jako
noworodek!
Czy winny tej sytuacji może być rozszczep??? Tak mi wszyscy wokół mówią ale ja
mam wątpliwości. Skoro dziecko je i jest zdrowe to przecież powinno rosnąć
lepiej. A jest daleko poniżej najmniejszego centyla...
Szukałam tutaj na forum tematu o tym ale nie znalazłam.
Powiedzcie - jakie są wasze dzieci pod tym względem?
Aaa... Zapomniałam podać innych rozmiarów. Obecnie Kubuś Ma 62 cm wzrostu,
obwód główki 41,5, obwód klatki piersiowej 40cm. Czyli te rozmiary jeszcze się
w granicach normy mieszczą. I tylko ta waga - 5150g... Mój synek nie ma aż
takich oponek tłuszczowych jak większość niemowlaków ale też znów nie wygląda
na chuderlaka. Ma troszkę tłuszczyku tu i ówdzie (zwłaszcza na buźce).
Termin operacji w IMiD mamy na 16 stycznia 2008r. Boję się że jak go zobaczą
takiego małego to nas przesuną na później. Lektura tego forum wywołała u mnie
obsesję że będą nam tak w nieskończoność te terminy przesuwać. Normalnie się
chyba wtedy wykończę... Nie jestem osobą spokojną, cierpliwą i opanowaną. Już
i tak o mało nie zwariuję na myśl o tej operacji.