natia1
14.11.03, 10:25
I tak to się zrastało przez rok i nagle się okazało że się jednak nie
zrośnie i trzeba operować. Operacja była 14 października w szpitalu im
Jurasza w Bydgoszczy i celem tej operacji było zeszycie otworu resztkowego
pozostałego po tamtej operacji i zszycie roszczepu języczka bo też wsześniej
tego nie zrobili. I znowu bły cierpienia, ból, nerwy ale przeżyliśmy to bo
sił nam dodawało to że to już ostania. Ale co? Okazało się że zeszyli tą
dziurkę ale nagle pojawiła się następna w innym miejscu obok tej co zeszyli i
nadal jej leci przez nosek. Kiedy pytam dlaczego tak jest odpowiadaja
mi "..bo tak musi być" "być może się zrośnie" a jeśli nie to będzie operowana
jeszcze raz. Pytam czy tak się postępue? Ja nawet nie zostałam poinformowana
o ryzyku jakie może być od was się dowiedziałam że dziecko musi chodzić do
ortodonty, logopedy,że może mieć niedosłuch nik mi o tym wcześniej nie
powiedział a w tej chwili Natalka ma prawie 3 lata pytam czy tak posępują
lekarze ? Jęśli ktoś ma jakieś doświadczenie z tym szpitalem proszę o
kontakt? Nie wiem co mam teraz robić czy znowu rok czekać czy co? Jestem z
Bydgoszczy