Dodaj do ulubionych

Zdezorientowanie....

01.02.05, 00:10
Nie wiem co sie dzieje ... Zaczelo sie tak obiecujaco i dobrze, a teraz ... lzy, rozpacz i caly komplet, ale zaczynajac od poczatku ...

Kiedys dawno temu na jednym z portali umiescilem w dziale "randki" swoj profil ... tak dawno ze zupelnie o nim zapomnialem ... do czasu az sie pojawila wiadomosc, ze ktos sie do mnie odezwal. Po przeczytaniu profilu tejze osoby, zgodnie z instrukcja odpowiedzialem na podanego maila.
Przez pewien czas korenspondencja trwala w najlepsze nabierajac rumiencow, az ta druga osoba nie zasugerowala spotkania... Wyszla tak zwana randka, dla mnie bylo przesympatycznie, milo i wogole ... Z drugiej strony barykady jak sie okazalo pozniej bylo podobnie (oczywiscie juz w 2 mailu po spotkaniu zostalem o to zapytany, pod pretekstem babskiej ciekawosci) ... Cos jakby zaczelo sie zageszczac ... Buziaczki w mailach, smsach, puszczanie sygnalkow, i tak oto rowny tydzien po pierwszym spotkaniu nastapila kolejna randka. Oczywiscie rowniez milo, sympatycznie i nie dalo si nudzic, wspolne tematy, poglady, zainteresowania. I jakos tak wyszlo, ze pojechalismy do niej do domu. Wczesniej sprawdzilem o ktorej mam autobus powrotny, troche sie zasiedzialem, ale na przystanek zdazylem ... bylem 3 minuty przed godzina przyjazdu autobusu .... niestety ostatniego, co gorsza autobus ten sie nie zjawil .... Po pol godzinie namyslu zadzwonilem do Niej, czy nie znalazlby sie kawalek wolnej podlogi w kuchni, zebym mial gdzie dotrwac do rana ... Znalazl sie ... i tu sie chyba zaczyna wszystko co ma wplyw na dalsze wydarzenia ... Ja chcialem sie trzymac swojej wersji, przetrwac do rana w innym pomieszczeniu, podziekowac za wszystko i udac sie do domu ... aby dalej pozwolic sie rozwijac temu co sie zaczelo ... Juz po paru minutach po wejsciu do jej domu wiedzialem ze nici z tego ... Nie pozwolila mi spac na podlodze ... a w domu jedno jedyne lozko. Nie zaglebiajac sie w szczegoly, stalo sie co mialo stac, miedzy dwoma osobami ... i to nie w 100% z mojej inicjatywy. Po tym wydarzeniu wszystko wygladaloby dobrze, dalej dlugie rozmowy przez telefon, maile, smsy ... az do wczoraj, gdy wyslalem jej jednego smsa, na ktorego reakcja byla taka, ze na drugi dzien dostalem w mailu haslo, ze nawet nie wiem jak bardzo ja ujalem tym smsem, ze troche o tym wszystkim myslala ... a w nastepnej wiadomosci wybuchla bomba ... Ze za szybko przeskoczylismy pewne utarte standardy (w pelni sie z tym zgadzam, ale czasu cofnac nie potrafie), ze to za szybko sie dzieje, i ze nie chce mnie krzywdzic, ze nie tak chciala zaczynac znajomosc, ze jest zla na siebie ze ulegla impulsowi, i ze namieszala mi w glowie... I co ja o tej calej sytuacji mysle ... W kolejnej wiadomosci, kiedy juz totalnie nic z tego nie rozumialem, wyszlo ze totalnie do potegi drugiej nic nie rozumiem ... Gdy pytalem czy mozemy sie spotkac i porozmawiac na ten temat na zywo, uzyskalem odpowiedz, ze to wszystko jest za swieze i boli... Ze juz jest taka lamaczka serc, choc czuje we mnie ciepla troske o siebie, za ktora tak teskni, to nie potrafi tego wykorzystac. I ze idzie teraz sie wyplakac ....
Tyle skrajnosci na raz, nie wiem co o tym wszystkim sadzic, czy ma znaczenie to, ze wczesniej, to ona mnie kokietowala, ze jest starsza o niecale dwa lata, ze jest po rozwodzie ... Juz nic nie wiem, wiem tylko tyle, ze nie potrafie tak latwo zrezygnowac, jak to wczesniej robilem, podkulalem ogon pod siebie i godzilem sie z odrzuceniem ... tylko ze teraz czuje ze to jest cos zupelnie innego, nigdy tak szybko nikt mi nie zawrocil w glowie, a teraz nagle dostaje poteznego kopniaka od zycia i nie wiem za co ...

I dlaczego kiedy juz mnie tak kopie po glowie to odpowiada na sygnalki ... ?

Obserwuj wątek
    • jmx Re: Zdezorientowanie.... 01.02.05, 01:12

      Nie kopie, nie kopie tylko nie chce wyjść na pierwszą naiwną i łatwą panienkę.
      Jak Ci na niej zależy to po prostu okaż jej to - słowem, gestem, czynem. Moim
      zdaniem jest to sprawa do wyjaśnienia między wami więc uszy do góry! I nie
      odpuszczaj bo chyba nie masz powodu :)
      • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 01.02.05, 01:22
        > Nie kopie, nie kopie tylko nie chce wyjść na pierwszą naiwną i łatwą panienkę.
        Oby, bo mi niewiele brakuje od odejscia od zmyslow ...
        > Jak Ci na niej zależy to po prostu okaż jej to - słowem, gestem, czynem. Moim
        > zdaniem jest to sprawa do wyjaśnienia między wami więc uszy do góry! I nie
        > odpuszczaj bo chyba nie masz powodu :)
        Wlasnie chyba takie cos zaczelo sie po okazaniu ... lub to tylko zbieg okolicznosci, albo Ona tak chciala ... Ale jak to wyjasnic, kiedy w tej chwili nie chce spotkania ... A odpuscic sobie nie mam najmniejszego powodu .... wiem co nosze w sercu i nie chce tego stracic ...
        • jmx Re: Zdezorientowanie.... 01.02.05, 01:33

          Spróbuj zadzwonić zamiast pisać listy i sms-y. Ewentualnie - ale to ryzykowne -
          idź do niej do domu lub czekaj pod pracą, kiedy kończy. Moze być zła, że ją
          nachodzisz ale z drugiej strony... W końcu porozmawiacie. I może coś się
          wyjaśni. A jak ona zobaczy i poczuje, ze naprawdę Ci na niej zależy też zacznie
          (przynajmniej powinna) inaczej się zachowywać.

          Przepraszam, że tak bezceremonialnie ale po ile macie lat?
          • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 01.02.05, 01:35
            jmx napisała:
            > Spróbuj zadzwonić zamiast pisać listy i sms-y. Ewentualnie - ale to ryzykowne -
            > idź do niej do domu lub czekaj pod pracą, kiedy kończy. Moze być zła, że ją
            > nachodzisz ale z drugiej strony... W końcu porozmawiacie. I może coś się
            > wyjaśni. A jak ona zobaczy i poczuje, ze naprawdę Ci na niej zależy też zacznie
            > (przynajmniej powinna) inaczej się zachowywać.
            Wlasnie rozwazalem ta ryzykowna opcje ...

            > Przepraszam, że tak bezceremonialnie ale po ile macie lat?
            26 i 28

            • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 01.02.05, 09:39
              Troche sie samo rozwiazalo, dostalem smsa zeby sie spotkac w tym tygodniu bo w mailach rodzi sie jakas paranoja... wiadomosc zakonczona buziaczkiem... A kiedy wczesniej to zaproponowalem, to odpowiedz byla dziwna i odmowna ...

              I tak dalej nic nie wiem, az sie boje co bedzie za te pare dni ...

              Ale chyba po tej nieprzespanej nocy poloze sie na chwile spac ...
              • Gość: aniołek Re: Zdezorientowanie.... IP: *.udn.pl 01.02.05, 18:20
                to super ze zaproponowała spotkanie. Juz niedlugo wyjasni sie co naprawde o tym
                mysli. Bo SMS-ami nie da sie takich spraw rozwiązywać. A tak wogóle to ja bylam
                w takiej samej sytuacji tylko ze odwrotnej - ja nie wiedzialam co jest grane.
                Ale on do tej pory nie chce sie spotkac i bardzo dziwnie sie zachowuje.
          • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 02.02.05, 23:54
            To juz jutro... stracha mam nieziemskiego, zasnac nie moge ... Dostalem od Niej smsa ze tez sie boi, zadzwonilem, choc normalnie nie mam problemow z rozmowa, troche jezyk mi sie platal... i nawet nie wiem kiedy prawie 15 minut rozmowy minelo jak 20 sekund ... Same czarne mysli ... Ja sie boje najgorszego, ale czego boi sie Ona ? ...
            • samowolny Re: Zdezorientowanie.... 03.02.05, 09:20
              james_howlett napisał:

              > ale czego boi sie Ona ? ...

              jak zareagujesz na wiadomośc że jest w ....ciąży
              • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 03.02.05, 10:27
                samowolny napisał:

                > jak zareagujesz na wiadomośc że jest w ....ciąży

                To na pewno nie ...
                • samowolny Re: Zdezorientowanie.... 03.02.05, 10:51
                  james_howlett napisał:

                  >> To na pewno nie ...

                  czy aby napewno? pozwól że zacytuje twoje słowa z pierwszego postu: "Nie
                  zaglebiajac sie w szczegoly, stalo sie co mialo stac, miedzy dwoma osobami ...
                  i to nie w 100% z mojej inicjatywy"..nigdy nie mów nigdy:)
                  • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 03.02.05, 10:58
                    samowolny napisał:

                    > ..nigdy nie mów nigdy:)

                    Jesli nawet, to w koncu jestesmy doroslymi ludzmi, i nie bede z tego powodu "zapadal sie pod ziemie", dla mnie to nie jest problem, lecz nawet pewne rozwiazanie problemu :->
                    Poza tym nie napisalem "nigdy", tylko "na pewno"...
                    I na koniec, za malo czasu minelo, zeby to stwierdzic czy jest czy nie, chyba ze medycyna poszla bardziej do przodu niz mi sie wydaje :-p
            • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 04.02.05, 02:00
              No i... wiem jeszcze mniej niz dzien wczesniej ...
              Pojechalem, poczekalem ... przyszla, chcialem spytac czy moge Ja pocalowac na przywitanie, bo jestem tak zdezorientowany tym wszystki ze nie wiem co sie dzieje ... nie zdazylem ... Ona pocalowala mnie ...
              Przespacerowalismy sie, ja czekalem az zacznie cos mowic ... nic, cisza ... i tylko oczekiwanie az ja zaczne cos pytac albo mowic ... No wiec zaczalem, ze nie rozumiem skad ten zwrot o 180 stopni, o co w tym wszystkim chodzi... Odpowiedz taka, ze gdy zaczelo to ja przerastac, to wezbrala w niej chec ucieczki... W trakcie dalszej rozmowy uslyszalem chyba ze trzy rozne wersje tego co sie dzieje ... Ze kocha kogos innego, i nie moze przestac o nim myslec, chociaz ow osobnik jej powiedzial, ze nic z tego nie bedzie, zeby poszukala sobie kogos innego. Ze jest taka okropna. I ostatnie (i to chyba byl ten moment kiedy przez chwile sie otworzyla), ze zakochala sie, zaobraczkowala, a potem to sie skonczylo i ta osoba jej nawet nie kochala przez ten caly czas... Na pytanie co ja zle zrobilem, odparla ze nic, ze to Jej wina ... Ale nie ma nic przeciwko zeby sie czasem spotkac na kawie, porozmawiac itp. bo nie pali za soba mostow ... Na pozegnanie znowu dala mi buziaka ...
              I to by bylo na tyle ... prawie... 3 godziny dostalem maila od niej, ze dopiero konczy prace (spotkalismy sie kiedy miala przerwe, przerwa sie troche przeciagnela ... do 2 godzin), i ze zyczy mi spokojnej nocki...

              Nic z tego nie rozumiem .... Moglo sie niby wyjasnic, a ja nie rozumiem, co innego mowi, co innego robi, i czuje ze jeszcze inaczej mysli ....
              • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 04.02.05, 02:01
                james_howlett napisał:
                > I to by bylo na tyle ... prawie... 3 TEMU godziny dostalem maila od niej
                Zjadl mi sie jeden wyraz ...
              • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 04.02.05, 18:29
                A i jeszcze jeden powod ktory uslyszalem, to taki, ze przyzwyczaila sie do samotnosci, a jakbym sie niedlugo wprowadzil, to nie wie jakby zareagowala na czyjas obecnosc, ze ktos jej sie kreci po domu, kaze cos robic, sprzatac, myc, gotowac ... Czy ktos mnie oswieci o co chodzi ?
                • Gość: Sonia Re: Zdezorientowanie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.05, 23:14
                  Ale Ty pieknie piszesz o tym związku...Poczekaj, ale walcz o nią. Ona musi
                  nabrać trochę dystansu i pewnie tego samego oczekuje od Ciebie. Zbyt piękna
                  hisoria, aby mogła zakończyć się smutno.Pozdr
    • Gość: NN Re: Zdezorientowanie.... IP: *.mlyniec.gda.pl 07.02.05, 22:07
      OK. To ja Ci powiem, coo tym myślę, skoro o opinie prosisz. Ja stan tej panny
      zanm aż do bólu, zachowuję się ostatnio tak samo. Mam w głowie kogoś, kto ze
      mną być nie chce i ja też w głębi wiem, że z nim już być bym nie mogła (dwa
      razy próbowaliśmy), sparzylam sie, zawiodłam na nim, on na mnie też (nie będę
      się wybielać), co nie zmienia faktu, że nie ma dnia bym o nim nie pomyślała,
      nie zatęskniłą tak, że aż mnie zatyka. A nie widziałam go (!) prawie trzy lata.
      Wracając - z nim sobie życia nie ułożę, ale próbuję z kimś innym. Moze mało
      energicznie próbuję, bo nie latam z randki na randkę, ale miałam
      kilka "związków", m.in. w takim typie jak ten Twój opisywany. Będę szczera.
      Potrzebuję co jakiś czas wyraźnego potwierdzenia tego, że nadal jestem
      atrakcyjna, że się komuś podobam, że mogę kogoś mieć nie wysilając się za
      bardzo i dopuszczając tego kogoś tylko na taką odległośc, jaka mi odpowiada.
      Bez zbytniego zaangażowania (choć jednocześnie bardzo wszystko mnie podnieca i
      bawi i ekscytuje) wchodzę w relacje z jakimś panem, który mi odpowiada.
      Sprawdzam go, co ja będę owijać w bawełnę. Ale wystarczy, że on zrobi jeden
      fałszywy krok a już zaczyna mi na niego przechodzić "ochota" i stwierdzam, jak
      twoja panna, że życie samej baaardzo mi odpowiada, nie lubię, jak ktoś mi się
      kręci po domu, że sie odzwyczaiłam od bycia z kimś nonstop w jednym mieszkaniu,
      że nie potrafię kogoś innego zapomnieć i że bardzo przepraszam, ale to nie to,
      mozemy chodzić do kina, na kawkę itp, ale nic więcej z tego nie będzie...
      Mnóstwo prawd, półprawd i bzdur oczywistych, żeby te osobę odsunąć na
      bezpieczną odległość a jednoczesnie żeby jej nie stracić całkowicie, bo a nuż
      okaże się, że kolega ten czy tamten poprawił się na tyle by znów go wciągnąc w
      grę całkowicie nie fair. Grę, której reguły znam tylko ja i z działam z
      wybitnym wyrachowaniem.
      I wcale nie jestem dumna ze swego zachowania. To że jestem świadoma tego, że
      tak robię, powoduje duży dyskomfort psychiczny i poczucie winy a to prowadzi do
      jeszcze większego rozchwiania emocjonalnego i jeszcze większego potoku
      sprzecznych słów, które kieruję do tego kogoś, komu wiem, wiem na pewno, że na
      mnie zależy. I fajno. Czyli nie ejstem taka beznadziejna- zalezy mu na mnie.
      Wynika z tego, że znajdę kiedyś "miłośc swego życia", to na pewno będzie któraś
      z moich "ofiar".
      Paranoja? Całkowita. Ale przynajmniej byłam szczera. Opisałam kawałek
      strumienia myśli wg tzw. kobiecej logiki.
      Kończąc powiem tylko jedno - mam mimo wszytsko nadzieję, że się mylę i że nie
      trafiłeś Mój Drogi na podobną mi wariatkę.
      ...
    • Gość: ania Re: Zdezorientowanie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 22:46
      Wiesz co ja o tym myślę? Jeśli prawdą jest, że ona kocha się w kimś bez
      wzajemności, to raczej mało prawdopodobne jest, że jakiś nowy związek ją
      zadowoli. Przerabiam to już od kilkunastu lat... Jestem zakochana w facecie,
      który nie jest mną zainteresowany. W tym czasie miałam kilka związków, ale
      zawsze w moich myślach pojawiał się ON. Wiem, że dopóki nie wpadnę w sidła
      szalonej, porywającej i dzikiej miłości to nie przestanę o NIM myśleć i każdemu
      nowemu związkowi będzie czegoś brakowało. Boję się tylko, że na taką szaloną
      miłość nie jestem gotowa, gdyż ciągle myślę o NIM.
      Natomiast te "pokrętne" jej tłumaczenia wynikają albo z tej rozterki
      (nieszczęśliwe zakochanie), albo jest ona kobietą, która szuka faceta
      pantoflarza, chce sobie go ustawić, chce żeby był na każde jej zawołanie i
      dlatego sprawdza czy w swoich staraniach o nią będziesz wytrwały.
      Uważam, że tak czy siak nie jesteś w stanie jej uszczęśliwić, ale za to sam
      możesz być nieszczęśliwy, bo albo nigdy w pełni nie będziesz kochany, albo
      będziesz żył z kobietą, która emocjonalnie jest chwiejna i która będzie
      wykorzystywała twoją miłość.
    • gibenrath chłopie odpuść 08.02.05, 07:53
      • kaya_ja Re: chłopie odpuść 08.02.05, 09:16
        faktycznie pięknie piszesz o tym co się stało ...:)
        wiesz niedawno przeczytałam pewne opowiadanie Grocholi i ono bardzo dużo mówi o
        kobietach ....myslę że my już takie jesteśmy jak napisałeś co innego robimy, co
        innego mówimy i myślimy tez inaczej ....kto zrozumie kobietę
        nie odpuszczaj ...poczekaj ona przemyśli i powie jaśniej czego oczekuje :)
        Powodzenia
        • lina29 Re: chłopie odpuść 09.02.05, 07:53
          Witam Cię,
          chciałabym Ci napisąć jakieś słowa pokrzepienia, ale to co czytam przyprawia
          mnie o wielkie zdenerowowanie, bo przypominają mi sie kadry z mojego życia.
          Kobieta ta może zrujnować Tobie życie, bo robi to ze swoim sama przed sobą nie
          potrafi się przyznać do końca że ma coś nie do końca poukładane. nie może
          odciąć się od tego co miało miejsce kiedyś i nie myśleć o facecie, który ją
          skrzywdził. Wiem jedno ona sam najpierw musi sobie wszystko uporządkować i
          pokochać siebie na nowo widocznie ktoś bardzo podkopała jej wiarę w siebie, bo
          teraz faceci są jej potzrebni do potwierdzenia tego, że w zasadzie tak nie jest-
          że nadal jest atrakcyjna itd. ale z chwilą jak uzyska takie potwierdzenie
          ucieka gdzie pieprz rośnie
          Jedno co Ci mogę poradzić to to, że nie jest to sprawa beznadziejna i wszystko
          da się poodkręćać, ale chwila podjęcia decyzji o tym, że będziesz o nią walczył
          musi sie nierozerwalnie wiązać z wzięciem odpowiedzialności za wszystkie jej
          stany, gdyż weźmierz ja z całym dobrodziejstwem inwentarza, nie daj się jej
          spłoszyć i na razie nie przekraczaj granicy, którą ona Ci wyznaczyła, ale z
          drugiej strony pamiętaj , że Ty też wyznacz sobie granicę, której ona nie może
          przkroczyć, gdy dalej tak będzie Ciebie traktować
          Wierzę, że może Ci się udać
          i pamietaj Ty nie jestem źródłem tych jej stanów, ona sama jest nim dla siebie
          • Gość: Gosc Re: chłopie odpuść IP: *.devs.futuro.pl 09.02.05, 09:24
            Słuchaj Stary,
            Każdy człowiek jest jak książka, która powoli czytasz i poznajesz nie tylko to
            co życzyłbyś sobie słyszeć, ogladać i czuc, ale takze całe tzw. dobrodziejstwo
            inwentarza, czyli również wady takiej osoby oraz tajemnice, o których taka
            osoba nie chce za bardzo mówić. Jednym słowem rzadko zdarza się żeby natrafić
            od razu na druga połówke, która w 100% sie z Toba zgadza we wszystkim i
            pasujecie do siebie od razu jak dwa bieguny magnesu.
            Może to byc także dziewczyna, która ktos ostatnio skrzywdził, złamał serce,
            zdradził itd. i która z jednej strony b. chce chłopaka lepiej poznać ale z
            drugiej strony boi sie narzucania tempa i popadnięcia w sidła zaangazowania.
            Jesli ma sie do czynmienia z normalna i uczciwą osoba, która b. chce .... to
            sprawa wymaga czasyu, cierpliwości i delikatności.
            Jednak to co Ty opisujesz - to juz gorsza sprawa. Dziweucha chce sie pocieszyc
            czyims kosztem - w tym przypadku Twoim. Ona chce sie dowartościować tym ,że sie
            komus podoba a nawet że jest przez kogoś kochana. Ale to b. toksyczna i
            patologioczna sytuacja. Słuchaj, nie daj sie wciągnąć w otchłań jej problemów
            emocjonalnych, bo to tylko Ciebie unieszczęśliwi. Miłosc to szczęście i
            satysfakcja emocjonalna. Jesli miałbys być tylko przydupasem takiej panny i
            ciągle błagać o jej uczucie, znosić jej humory i to , ze ona ciągle chyba kocha
            kogo innego - to nie daj sie wpuscic w takie szambo, bo możesz tego b. żałować,
            że straciłes tyle czasu i nerwów na takie gó... szkjoda zycia. Duzo kręć siew
            wsród ludzi i staraj sie pozna kogoś normalnego z normalna i ustabilizowana
            sytuacja emocjonalną. Jesli ktoś sobie sprawił emocjonalne piekło - to nie bądź
            frajerem, nie utrudniaj sonbie i tak niełatwego życia i nie ponoś konsekwencji
            cudzych błędów i problemów - bo nie na tym polega miłość. Kobieta tez musi
            szanować to co do niej czujesz. Jeśli tak nie robi - to wyrzuć "smiecia" na
            oddzielną stertę i idz dalej swoja drogą.
            Gość
            • Gość: Iwona Re: chłopie odpuść IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 12:08
              Jestem tego samego zdania. Odpuść. Czy na jednej dziewczynie świat się kończy?
              i to w dodatku z pokręconym charakterem, który już w tym przypadku się
              ujawnił, a w innych życiowych sytuacjach pewnie znów będzie dawał znać o sobie.
              Pytanie: jak długo będziesz w stanie tolerować tego typu zachowania i żyć w
              ciągłym "zdezorientowaniu"?
              • Gość: magic Re: chłopie odpuść IP: *.interservent.com 09.02.05, 19:36
                Nie chcialbym powtarzac tego co napisali inni. Przeczytaj i wez do serca co
                napisali wyzej Ania, Lina29, Gosc, Iwona. Powiem tylko, ze przez ponad 1,5
                roku przechodzilem przez dokladnie taki zwiazek. Teraz, nawet z niewielkiej
                perspektywy czasu uwazam ze byla to gehenna!!!
    • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 10.02.05, 00:30
      Troche czasu mnie tu nie bylo, wyjazd sluzbowy...

      Hmmm Sonia i Kaya_ja z jednej strony ... NN, Ania, Lina29, Gosc, Iwona, Magic (i krotko, zwiezle Gibenrath) ... Coz z tego, ze moze i pieknie o tym pisze ... pisze co czuje i jak to wszystko pojmuje, ale ciezko jest mi analizowac to wszystko "trzezwo" ... Chociaz chcialbym zeby bylo tak jak mowicie, troche dystansu, czasu na przemyslenie ... Nie chce sobie odpuszczac, bo pod ta Jej skorupka wyczuwam cieplo, dobroc i nadzieje na milosc ... I tak jak druga strona barykady mowi, spowodowane to jest wielkim rozczarowaniem w przeszlosci ... dosyc brutalnym ... (rozwod nie jest zbyt przyjemna rzecza ...)
      Zdaje sobie sprawe z tego calego "inwentarza" ... Moze to moja specjalnosc, pakowac sie w chore zwiazki ... po to zeby uleczyc ta osobe ... albo czegos ja nauczyc (tak bylo zawsze do tej pory). Sam nie wiem, po prostu juz przywyklem do tego ze ludzie, dzieci, zwierzeta lgna do mnie jak ..... wiadomo co ... ludzie ktorych jeden jedyny raz spotykam, opowadaja mi historie swojego zycia ... czy to narkomani, przestepcy na przepustkach, czy zwykly emeryt wybierajacy sie na ryby ... Nie wiem czy temu przypisywac to ze dzieje sie to wszystko ? Czy to kolejna historia do wysluchania, czy to panika, ze cos sie komus wyrwalo spod kontroli ... Bo w dlaszym ciagu mamy ze soba kontakt... a ja w dalszym ciagu nie wiem czy to tylko po to, zebym mniej cierpial, czy po to ze jednak cos ma sie wydarzyc ...
      Nie boje sie ze to bedzie gehenna, nic nigdy od samego poczatku nie jest idealne, a ja potrafie isc na kompromisy ... nie trace cierpliwosci, nie umiem sie denerwowac ani klocic.
      Tylko to pytanie stale w glowie sie przewija ... czy to ma szanse ...
      • Gość: magic Re: Zdezorientowanie.... IP: *.interservent.com 10.02.05, 16:57
        James, powiem moze tak. Lepiej sprobowac i sie rozczarowac niz cale zycie
        zastanawiac sie. Kazda historia jest indywidualna. Przezyj swoja. Powodzenia
        chlopie.
      • Gość: Kaśka Re: Zdezorientowanie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 23:18
        Szkoda mi Ciebie, bo wydajesz się być miłym i bardzo wrażliwym facetem, który
        ulokował swoje uczucia raczej niewłaściwie. Z tego co widać już podjąłeś
        decyzję i posty na forum nie wpłyną na jej zmianę. W obliczu tej sytuacji
        rzeczywiście lepiej się sparzyć niż całe życie żałować i wyobrażać sobie, że
        jednak mogłoby być świetnie. Według mnie Twoja historia ma niewielkie szanse na
        szczęśliwe zakończenie. Dlatego powinieneś nastawić się, że Twoje usilne
        starania, chęci i zaangażowanie na niewiele się zdadzą. Łatwiej wtedy będzie Ci
        znieść ewentualną porażkę.
        Ze swojej strony życzę Ci wszystkiego najlepszego i żeby wszystko ułożyło się
        po Twojej myśli.
      • jmx Re: Zdezorientowanie.... 11.02.05, 03:44

        Mnie też nie było, widzę, że sytuacja się rozwija...

        Ona mi wygląda na zagubioną, co to - i chciałaby i boi się. I chyba sama, do
        końca nie wie, czego chce. Nie można też wykluczyć, że się (z) Tobą bawi.
        Jeśli to drugie - cóż... będzie bolało. Ale jeśli nie, może Twoja wytrwałość,
        spokój, poczucie bezpieczeństwa, oddanie zwyciężą. Tylko bez przesady - daj jej
        czasem szansę na to, by pierwsza mogła wyciągnąc do Ciebie rękę, żeby kontakt
        wynikał nie tylko z Twojej inicjatywy.

        Powodzenia, trzymam kciuki :). Uważam, że zbyt krótko się jeszcze znacie, żeby
        móc przesądzić jak się wasza znajomość potoczy. Wierzę, że jeszcze dużo dobrego
        może was spotkać :) ...ale nie musi ;)
        • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 27.02.05, 14:33
          Ostatnio dostalem smsa mniej wiecej o tresci , ze to bardzo mile ze jestem przy Niej i mi za to dziekuje ...

          To chyba dobrze prawda ?
          • Gość: kadia Re: Zdezorientowanie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 20:00
            dobrze, bo to po prostu dobrze o niej świadczy...zdobywa się na prawdę (mam
            taką nadzieję); a Ty ją wyczuwasz tak jak chciałaby kobieta
          • Gość: Kaska Re: Zdezorientowanie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 20:12
            a ja myślę, że może Ty trochę przystopowałeś i ona poczuła zagrożenie, więc
            podsyca w ten sposób ogień miłości...
          • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 11.03.05, 22:09
            Troche rzeczy sie wydarzylo, ale nadal jestem zdezorientowany ...
            Ale od poczatku, w niedlugim czasie po poprzedniej wiadomosci dostalem podobna, Sciska goraco i dziekuje ze jestem Z Nia. Na weekend sie rozchorowala (goraczka, katar, lezenie pod gora poscieli, mascie, tabletki itp)... Gdy zaproponowalem ze moze ja odwiedze i zaopiekuje sie, uslyszalem ze obejdzie sie ... (nie wiem, czy unika spotkania, czy po prostu nie chciala zebym ja w takim stanie zobaczyl...) Po dniu kobiet dostalem podziekowanie za maila i milego smsa, i cos, co bardzo mi sie spodobalo: ze wszystkie moje smsy sa mile i cieplutkie, jak promyki slonca wsrod tej strasznej zimy.
            Na pytanie, czy nie jestem za bardzo upierdliwy, tymi smsami, sygnalkami, mailami, otrzymalem odpowiedz, ze nie jestem, ani nic w tym stylu, wrecz przeciwnie, ze to dla niej wielka pociecha, ta moja opieka, tylko ze jest jej strasznie glupio bo nie moze sie nijak oddzwieczyc.
            Nie poruszalem tematu jej zapracowania, rozumiem ze nie ma za bardzo czasu na obijanie sie w pracy, zeby codziennie do mnie wysylac maile, a Ona sama w smsach, mailach za to przeprasza...
            Co dziwne, od ostatniego spotkania nie widzielismy sie ani razu ... (tego co takie straszne rzeczy uslyszalem)... Tak sie zlozylo jakos ...
            Ale gdy ostatnio dzwonilem powiedzialem ze byloby milo gdyby chciala zobaczyc efekt mojej pracy remontowo-przemeblowaniowej w domu ... jak mi sie zdawalo pomysl jej sie spodobal, stwierdzila ze z mila checia ... Jutro mam nadzieje skonczyc remont i dzisiaj gdy poruszylem ten temat dostalem odpowiedz pozytywna (choc jeszcze nie zaproponowalem konkretnego dnia)...
            No ale o co mi w koncu chodzi, nie wiem jak interpretowac to "ze nie moze sie odwdzieczyc" ... nie chce ? nie wie jak ? nie traktuje tego powaznie ? czy to po prostu chodzi o odwdzieczaniu opieki ? nie mam bladego pojecia ...
            Po prostu codziennie staram sie na dobranoc wyslac milutkiego, zabawnego i oryginalnego smska ...
            I nie wiem czy jak uda sie nam teraz spotkac, to poruszyc temat "jaka jest w koncu miedzy nami relacja?" ...
            • aniolek82 Re: Zdezorientowanie.... 11.03.05, 22:17
              skoro wszystko jest na dobrej drodze, to powinieneś sie tylko z tego cieszyć.
              Niczego nie staraj sie przyspieszać, nie dąż do rozmowy - przyjdzie na nią
              czas. A gdy zaczniesz wymagać od niej deklaracji - znów może się przestraszyć i
              historia się powtórzy...
            • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 13.03.05, 18:46
              Zadzwonilem, umowic sie na jakis dzien na "zwiedzanie" ... Nie naleze do osob gadatliwych przez telefon ... przecietnie 3 minuty i wszystko zalatwione, ale nie jak dzwonie do Niej ... to byla dluga rozmowa ... ale mila.
              Zapytalem kiedy by miala czas zerknac ... powiedziala ze jak srodek transportu bedzie na chodzie, bo taka wyprawa autobusami niebezpieczna jest, moze jej ostatni uciec ... Powiedzialem ze rozumie aluzje ... na co uslyszalem ze tylko tak sie ze mna droczy. (kto czytal pierwszego posta wie o co chodzi) ... No i tak sobie pogadalismy, choc nadal nie wiem kiedy u mnie sie zjawi ... i nie rozumiem kolejnej rzeczy, opowiadala mi jak pare dni temu byla na koncercie, i ze wokalista tego zespolu Jej sie spodobal, i sie zastanawia czy jest wolny ... (hmmm ciag dalszy droczenia? czy mnie splawia? czy cokolwiek innego?)
              Rozmowa byla luzna, troche podspiewywala sobie podczas pracy pod nosem (byla dzisiaj wyjatkowo w pracy)... ale mam nadzieje ze ucieszyla sie z tego telefonu, chociaz dla mnie nadal nic sie nie wyjasnilo :-/
              • samowolny Re: Zdezorientowanie.... 14.03.05, 12:06
                facet ..zaskocz ja czymś...moze zjaw sie osobiscie bez zapowiedzi z kwiatami a
                nie "wysługuj" sie tylko telefonem bądź mailem..do odważnych świat należy
                ponoć:)))
            • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 09.04.05, 14:03
              Nadal nic nie wiem, lub nie chce widziec oczywistych faktow albo to wszystko jest zbyt skomplikowane ... Z ostatnich rozmow wynika, ze juz nie przeszkadza jej dojazd, jest zdecydowana przyjechac autobusem ... w ktorys weekend. Mialo to byc w tym miesiacu, ale sie rozchorowala ... i lezala prawie 10 dni z goraczka. Gdy pomilczalem dwa dni ... w czwartek dostalem zaproszenie do Niej do domu (ale nie wiem czy laczyc akurat milczenie z zaproszeniem). Pojechalem, milo pogadalismy, poogladalismy filmy na video (jej propozycja, miejsca widokowe na lozku). Poprzytulalismy sie ... gdy nagle stwierdzila, ze mnie cos trapi, ze jestem spiety ... wiec zaczelismy rozmawiac o tym ... ze sie boje, czy znowu nie zacznie uciekac ... uslyszalem ze traktuje mnie jako przyjaciela, ze bardzo mnie lubi i wie jaka pozycje zajmuje w jej zyciu i od tego nie chce i nie bedzie uciekac. Tylko boi sie, ze robi mi zbyt duza nadzieje ... przez co zastanawia sie czy mnie nie skrzywdzi i czy nie zakonczyc ta znajomosc. Troche sie zagadalismy ... ostatni autobus mi zwial ... Ale jej wersja dlaczego to musi byc tylko przyjazn. To nic z mojej strony, jestem mily, mam poczucie humoru, wkurza ja jak mowie o sobie "glupi i brzydki", ale nie czuje tego "czegos" co bylo w poprzednich zwiazkach... ze to bedzie wlasnie "TO"... Wiec zaczalem troche po swojemu wrednie drazyc temat ... ze jesli czula ze to bylo "TO"... to czemu te zwiazki sie skonczyly? ... "Bo potem sie wszystko zaczynalo psuc"... Wiec dlaczego nie dac szansy czemus, co nie czuje ze to "TO" ... moze wlasnie dlatego to moze wyjsc ? ... Stwierdzila ze troche jej namieszalem w swiatopogladzie wlasnie, ze nie ma sily o tym myslec ... ale w dlaszym ciagu sie do mnie przytulala ... gdy troche porozmawialismy o zwiazkach ... jak ja to widze, jak czuje ... wtedy wlasnie zaczelo sie cos dziac dziwnego ... zaczela co jakis czas patrzec mi prosto w oczy ... usmiechajac sie przy tym slodko ... moze troche tak w stylu "nie wierz w to co slyszysz, tylko w to co widzisz"... wtulac sie zaczela w moje klatke ... glaskac mnie po rekach ... i tak milutko sobie lezelismy... No jeszcze na koniec tylko znowu chyba odezwalo sie u niej dawanie do zrozumienia, ze to na nic ... rzucila cos tekstem ze kobieta ktora sobie znajde bedzie inna od Niej. Nie doszlo do niczego duzego, nie liczac masazu, glaskania i pocalunkow ... (nie wiem, tak sie zachowuja przyjaciele?).Zasnelismy wtuleni w siebie.
              Rano stwierdzila ze bylo milutko ... w zartach poprosilem o jakies jej milutkie zdjecie .... ku mojemu zdziwienie dostalem ... oczywiscie cos za cos ... musialem dac sobie zrobic zdjatko ... Poszlismy na autobus (dzisiaj musi byc w pracy) ... I jak juz dojechalismy ... pozegnanie ... ciezko bylo przestac sie calowac ... stalismy przytuleni na przystanku a nasze wargi stapialy sie w jedno ... i gdy juz odchodzilem ... jeszcze chwycila moja dlon i przez chwile trzymala, jakby nie chciala mi pozwolic odejsc ...
              Sam juz nie wiem co to jest ... z jednej strony troszczy sie o mnie ("przykryj sie bo zmarzniesz", "na pewno nic nie zjesz?", "zapnij kurtke, nie jest tak cieplo", "nawet nie probuj pozmywac naczyn, ja to zrobie!")... z drugiej strony ... mowi zebym sobie nie robil nadzieji ... z trzeciej zas chyba pragnie mojej obecnosci ...
              Pozostaje mi czekac ... chyba ... mam nadzieje ze to dobry wybor ...
              Co jesli faktycznie nie mam zadnej szansy?
              • aniolek82 Re: Zdezorientowanie.... 09.04.05, 15:02
                Dziewczyna rzeczywiście dziwnie się zachowuje. Myśle że faktycznie sie boi, i na
                siłę zagłusza głos serca. Nie chce cie zranić, i dlatego od razu mówi Ci że
                niepotrzebnie robisz sobie nadzieje. Ale skoro tak - to dlaczego sie do Ciebie
                przytula i Cie całuje...Tak sie nie zachowują przyjaciele, bo wtedy przestają
                być przyjaciółmi. A poza tym takie jej zachowanie rani Cie jeszcze
                bardziej...Dziewczyna kieruje się tylko rozumem, a to bardzo niedobrze bo w ten
                sposób może stracić szanse na miłość i szczęście. Przecież Ty też nie bedziesz
                czekał na nią w nieskończoność.
              • james_howlett Re: Zdezorientowanie.... 01.05.05, 15:19
                Pierwotny plan mial byc taki, w czwartek jade do Niej, do soboty pilnuje domu, w sobote rano Ona wraca, w niedziele jedziemy do mnie ... i ...

                W czwartek pojechalem o 7.10 rano po klucze... Milutko, buzi na dzien dobry, chwilunia rozmowy, buzi na pozegnanie ... ja na autobus Ona do autokaru ... (jeszcze sie pytala czy jestem pewny ze chce jechac, bo jej dlugo nie bedzie i zbyt duzo sie nie bedziemy widziec, czy sie nie bede nudzil)... Czwartek i piatek minal spokojnie, czytalem ksiazki, ogladalem filmy, sluchalem muzyki, bawilem sie ze zwierzakiem i smsowalismy sobie kto co robi ... w piatek po poludniu przyszedl sms, ze bedzie za 2 godziny prawdopodobnie z kupcem na auto. Przyjechali... ojciec i syn, autko dla synalka ... zapytalem czy moze zrobic cos do picia ... a Ona "zobacz czy mamy jeszcze jakas wode mineralna, powinna byc za lodowka", Umowe podpisali, kase dali, wychodza ... a facet do mnie reke i "no to trzymaj sie mlody" ... O co mu chodzilo? ...
                Jak poszli, w koncu moglem sie przytulic ... i uslyszalem cos takiego "Jestes za fajny, chyba musze przestac Cie lubiec"... Potem kolacyjke zrobilem ... i dostalem lekki ochrzan, po co kupowalem ser, jak w lodowce tyle go jest... "Sama powiedzialas ze zapas sklada sie tylko z mleka i alkoholu, wiec najpierw zrobilem zakupy, potem zajrzalem do lodowki, i powinienem Cie sprac po tylku, bo lodowka pelna" ... na co tylko zobaczylem gdzie mam po tym tyleczku prac ... czego oczywiscie sobie nie darowalem :-p No i po kolacji sie zaczela zbierac na impreze, na ktora sie umowila z siostra... tym razem uslyszalem "No i co Ty ze mnie masz, jak znowu znikam..." Jeszcze na pozegnanie buziaczek ... Powiedziala ze wroci raniutko, bo bedzie do pierwszego autobusu u mamy... i zostalem znowu sam...

                Okolo 12 godziny dostalem smsa, ze wlasnie wstala, jest u mamy i bedzie za 3 godziny... Gdy przyjechala... porozmawialismy troszke, przytulalismy sie i nagle ... sie zapytala, czy bede sie bardzo gniewal, jak nie przyjedzie do mnie ... bo jest zmeczona bardzo i troszke jej sie nie chce autobusami tluc ... oj to troche zabolalo ... ale ja sie nie potrafie ani zloscic ani gniewac ... ale calkiem mnie dobilo... "O ktorej masz autobus? Bo chcialam sie dzisiaj wyspac" ... Troszke moze zbyt sie opieralem temu ... mialem nadzieje ze dluzej pobedziemy razem ... i gdy sie zegnalismy ... powiedziala ze bardzo bardzo mi dziekuje za pomoc w sprzedazy auta ... i za opieke nad zwierzakiem ... i pierwsza mnie pocalowala ... tak mocno, tak ze nie moglem sie oderwac ... mialem wrazenie, jakby to mialo byc ostatnie spotkanie, o czym Jej powiedzialem ... zaprzeczyla bardzo mocno ... i znowu nie moglem sie od Niej oderwac ... gdy powiedzialem, ze moze faktycznie za bardzo sobie to wszystko nadinterpretuje i znowu dostaje kopniaki po glowie od zycia ... nie wiem, czy mi sie wydawalo, czy Jej oczy nie zrobily sie za bardzo wilgotne ... potem nie widzialem zbyt dokladnie, bo mnie tak mocno przytulila....

                Po prowrocie do domu naskrobalem wiadomosc, ze przepraszam za to ze zachowalem sie jak ostatni idiota ...
                Dostalem w odpowiedzi buziaczka na dobranoc ... a dzisiaj zlowroga, ciezka cisza ...
                Boje sie... ze trace to na czym najbardziej mi zalezy ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka