Gość: Qba IP: 217.96.129.* 11.05.01, 18:54 Gdzieś czytałem, że dystrybutorzy zastanawiają się nad wyborem tłumaczenia: Skibniewska czy ten-drugi-jak-mu-tam?!! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: torkwe Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.01, 00:47 Łoziński zdajsie... Kryste Panie uchowaj! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Shinobix Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 22.05.01, 23:15 O nie...to w ogóle przegięcie ,że w ogóle się zastanawiają...tłumaczenie Pana Łozińskiego jest całym szacunkiem beznadziejne i psuje klimat Władcy...nie jest to tylko kwestia gustu. Nie bez powodu wśród tłumaczy ukuł się termin "łozizmów" - czyli wyjątkowo nieporadnych tłumaczeń. Tłumaczenie Skibniewskiej - nie ma co się zastanawiać Panowie Dystrybutorzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maniek Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.we1.tuniv.szczecin.pl 23.05.01, 16:53 Mam stare tłumaczenie "Władcy..." i uważm że jest super. A ostatnio w księgarni zobaczyłem to nowe. Nie wiedziałem czy śmiać się czy płakać... Jeżeli panowie dystrybutorzy zastanawiają się nad tą kwestią, to proponuję im konsultacje. Chociażby w takim miejscu jak tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LB Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 212.244.249.* 24.05.01, 12:02 Nie jestem jakimś wielkim fanatykiem Tolkiena, bo tylko raz przeczytałem tę ksiązkę. W tłumaczeniu Skibniewskiej oczywiście. Ale jak zobaczyłem, że Obieżyświat u tego drugiego to ŁAZIK to w Empiku mało mi książka z ręki nie wypadła. Oby takie nie było tłumaczenie. LB Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: desjudi SKIBNIEWSKA IP: *.starosielce.sdi.tpnet.pl 24.05.01, 14:36 'Lord of the Rings' i jego tłumaczenie bedzie sie opierało na przekładzie Marii Skibniewskiej. Tak mówi dystrybutor filmu. Chyba można mu uwierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: SKIBNIEWSKA IP: *.ydp.com.pl 26.05.01, 09:36 Gość portalu: kris napisał(a): > Tłumaczenie Skibniewskiej jest o.k. w porównaniu z tym jak mu tam drugim. Pragnę jednak zauważyć ,że żadne z nich nie przełożyło perfekcyjnie na polski tytułowego wiersza o pierścieniach .Skibniewska przetłumaczyła słowo w słowo ,ale nie zachowała rymów! Ten drugi jak mu tam na rzecz rymów poświęcił wierność tłumaczenia. Wszystkim zainteresowanym proponuję pozamieszczać tu własne propozycje ,z zachowaniem obu wymagań. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Qba Re: SKIBNIEWSKA IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl 30.07.01, 19:58 Brak rymów w niczym nie przeszkadza. Przeczytajcie oba przekłady na głos i przekonajcie się co jest naprawdę piękne i oddaje atmosferę poematu! WIERSZ O PIERŚCIENIACH Wersja oryginalna: Three Rings for the Elven-kings under the sky, Seven for Dwarf Lords in their halls of stone, Nine for the Mortal Men doomed to die, One Ring for the Dark Lord on his dark throne In the land of Mordor, where the Shadows lie. One Ring to rule them all, One Ring to find them, One Ring to bring them all and in the darkness bind them In the land of Mordor, where the Shadows lie. Przekład Jerzego Łozińskiego: Trzy Pierścienie elfowym władcom szlechetnego miana, Siedem krzatów monarchom w kamiennych sal koronie, Dziewięć ludzkim istotom, którym śmierć pisana, Jeden dla Władcy Ciemności, co trwa na mrocznym tronie W Mordorze, moc którego zwycięży, nie chciana. Ten Jedyny, by rządzić wszystkimi, Ten Jedyny, by wszystkie odnaleźć, Ten Jedyny, by zebrać je wszystkie i w ciemności zespolić więzami W Mordorze, moc którego zwycięży, nie chciana. Przekład Marii Skibniewskiej: Trzy Pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych Jeden dla Czarnego Władcy na jego mrocznym tronie W krainie Mordor, gdzie zaległy cienie. Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć, Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać W krainie Mordor, gdzie zaległy cienie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Franc Re: SKIBNIEWSKA IP: *.lubin.dialog.net.pl 25.01.02, 22:37 Zgadzam się w pełni! Mr.Łoziński stworzył własny tekst w tym przypadku używając zwrotów i słów które całkowicie zmieniają sens i pozbawiają tę kultową historię KLIMATU jaki niewątpliwie udało się zachować Skibniewskiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Artix Re: SKIBNIEWSKA IP: *.dostep.pl 20.02.02, 02:47 Gość portalu: Qba napisał(a): > Brak rymów w niczym nie przeszkadza. Przeczytajcie oba przekłady na głos i > przekonajcie się co jest naprawdę piękne i oddaje atmosferę poematu! > > > WIERSZ O PIERŚCIENIACH > > Wersja oryginalna: > Three Rings for the Elven-kings under the sky, > Seven for Dwarf Lords in their halls of stone, > Nine for the Mortal Men doomed to die, > One Ring for the Dark Lord on his dark throne > In the land of Mordor, where the Shadows lie. > One Ring to rule them all, One Ring to find them, > One Ring to bring them all and in the darkness bind them > In the land of Mordor, where the Shadows lie. > > Przekład Jerzego Łozińskiego: > Trzy Pierścienie elfowym władcom szlechetnego miana, > Siedem krzatów monarchom w kamiennych sal koronie, > Dziewięć ludzkim istotom, którym śmierć pisana, > Jeden dla Władcy Ciemności, co trwa na mrocznym tronie > W Mordorze, moc którego zwycięży, nie chciana. > Ten Jedyny, by rządzić wszystkimi, Ten Jedyny, by wszystkie odnaleźć, > Ten Jedyny, by zebrać je wszystkie i w ciemności zespolić więzami > W Mordorze, moc którego zwycięży, nie chciana. > > Przekład Marii Skibniewskiej: > Trzy Pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem > Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach > Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych > Jeden dla Czarnego Władcy na jego mrocznym tronie > W krainie Mordor, gdzie zaległy cienie. > Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć, > Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać > W krainie Mordor, gdzie zaległy cienie. A ja proponuje swoją wersje :-) tłumaczenia Trzy Pierścionków dla Elven - królowie pod niebie, Siedmiu dla Karła Panów w ich salach kamienia, Dziewięciu dla Śmiertelny Ludzie skazany umrzeć, Jedna Pierścionków dla Ciemnego Pana na jego ciemnym tronie W ziemi Mordor, gdzie Cienie leżą. Jedna Pierścionków rządzić nich wszystek, Jedna Pierścionków znaleźć nich, Jedna Pierścionków przynieść nich wszystek i w ciemność łączy nich W ziemi Mordor, gdzie Cienie leżą. Odpowiedz Link Zgłoś
klemenko Re: SKIBNIEWSKA 24.02.02, 16:55 Qba, mógłbyś przytoczyć wersję angielską wiersza bez błędów. A i tak wszelkie przekłady nie umywają się do oryginału. Radzę przeczytać Władcę po angielsku. To nic, że trzeba często sięgać do słownika! Naprawdę warto! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: SKIBNIEWSKA IP: 195.117.28.* 26.05.01, 09:37 Gość portalu: kris napisał(a): > Tłumaczenie Skibniewskiej jest o.k. w porównaniu z tym jak mu tam drugim. Pragnę jednak zauważyć ,że żadne z nich nie przełożyło perfekcyjnie na polski tytułowego wiersza o pierścieniach .Skibniewska przetłumaczyła słowo w słowo ,ale nie zachowała rymów! Ten drugi jak mu tam na rzecz rymów poświęcił wierność tłumaczenia. Wszystkim zainteresowanym proponuję pozamieszczać tu własne propozycje ,z zachowaniem obu wymagań. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maa Re: SKIBNIEWSKA IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 29.12.01, 23:49 Co daj Panie Boże, AMEN! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZetKa Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.robotics.ntua.gr 11.10.01, 14:47 > Mam stare tłumaczenie "Władcy..." i uważm że jest super. A ostatnio w księgarni > zobaczyłem to nowe. Nie wiedziałem czy śmiać się czy płakać... Jeżeli panowie > dystrybutorzy zastanawiają się nad tą kwestią, to proponuję im konsultacje. A ja proponuje konsultacje na temat dystrybutorow. Pewnie widziales ksiazke wydana przez wydawnictwo "Zysk i Ska" (nie mylic z Proszynskim!)? Otoz o tych tlumaczeniach wiele slyszalem, na usenecie na ktorejs grupie to ciagle ich objezdzali, miedzy za Lazika we Wladcy, ja na wlasne oczy sie przekonalem dopiero jak zobaczylem tytul: Bog Cesarz Diuny :((((( Tej firmy po prostu nie polecam... a wlasciwie polecam... UNIKAC!!! Zreszta sama nazwa sugeruje, ze powstali nie po to, aby wydawac ksiazki, ale zeby zarobic... Odpowiedz Link Zgłoś
anetka666 Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni 30.11.01, 00:41 Dla Twojej informacji - nazwa wydawnictwa Zysk i S-ka pochodzi od NAZWISKA wlasciciela-zalozyciela firmy, Tadeusza Zyska. Nazwiska sobie czlowiek nie wybiera, ale dobrze, gdy ma powod, by byc z niego dumny... Odpowiedz Link Zgłoś
xela Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni 29.01.02, 14:50 mam rade dla filmowców tłumaczy - chcą dobrą wersje subów do władcy niech se ściągną z sieci - jest doskonała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KK Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 195.187.55.* 13.02.02, 10:33 xela napisał(a): > mam rade dla filmowców tłumaczy - chcą dobrą wersje subów do władcy niech se > ściągną z sieci - jest doskonała. Właśnie. "Tłumaczenia dokonał Psyborg (psyborg@rpg.pl) i Tibi. W tłumaczeniu wykorzystano fragmenty "Władcy | Pierścieni" w tłumaczeniu Marii Skibniewskiej i liczne prace poświęcone tematyce twórczości J.R.R. Tolkiena - m.in. encyklopedię Śródziemia oraz notatki własne autora trylogii, skupione w dwunastoksiągu "The History of Middle-Earth" pod redakcją Christophera Tolkiena, syna | J.R.R. Tolkiena. Ze względu na charakter powieści, tłumaczenie nie jest idealnym tłumaczeniem kwestii aktorów. Wszystko to po to, by pozostać w większej | zgodności z książką, którą wielu zna na pamięć. " a pobrać je można z pato.pasimito.com/index.phtml/f/2978 Odpowiedz Link Zgłoś
frant Skibniewska i Łoziński 18.02.02, 16:02 Nie chcę podawać się za specjaliste w tej dziedzinie, wręcz przeciwnie... Nie ulega jednak wątpliwości że tłumaczenie Łozińskiego ma jedną zaletę, pośród rozlicznych wad: jest to wierna odmniana elfickich imion i nazw np. Galadriel (nie Galadriela) czy Nazgul, zamiast Nazgule. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Peter Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.ntu.ac.uk 30.07.01, 14:50 Nie wiem, dlaczego wszyscy na okolo krytykuja pana Lozinskiego. Ja czytalem wlasnie to tlumaczenie i musze przyznac, ze jest genialne. Bardzo podoba mi sie (co krytykuja inni) tlumaczenie wszystkich angielskich nazw: nie kazdy zna jezyk Tolkiena i nie kazdy potrafilby zrozumiec znaczenia imion, czy nazw wlasnych. Przytoczyc tu mozna chociazby Radego, czy Bagosza. A co do Lazika - jest to rowniez trafne slowo (oczywiscie Obiezyswiat tez nie jest zly). Moja opinia spotka sie pewnie z ogolna krytyka, ale mimo to zamieszcze ja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Qba Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl 30.07.01, 19:39 Podejrzewam, że to tylko prowokacja, bo naprawdę nie wierzę, że <tfu!> Łoziński <tfu!> może się komuś podobać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Frodo Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 10.129.1.* 06.08.01, 13:40 Gość portalu: Peter napisał(a): > Nie wiem, dlaczego wszyscy na okolo krytykuja pana Lozinskiego. > wlasnych. Przytoczyc tu mozna chociazby Radego, czy Bagosza. A co do Lazika - > jest to rowniez trafne slowo (oczywiscie Obiezyswiat tez nie jest zly). Moja > opinia spotka sie pewnie z ogolna krytyka, ale mimo to zamieszcze ja. Gratulacje Peter, wykazałeś się nie lada odwagą. O ile nie robisz sobie z nas jaj: Zerknij jeden albo 3 posty w górę (autor:Qba) na zestawienie obu przekładów wiersza z książki. Porównaj brzmienie ostatnich dwóch linijek z oryginału i dwóch przekładów. Jeśli nie wiesz jakie brzmienie ma oryginał posłuchaj w trailerze (zaczyna się "łan ring tu bring dem oll....") (ROTFL swoją drogą) I co? Skibniewska, choć nie doskonała, oddała melodię. A poezja to melodia. Ten- jak-mu tam jest kanciaty okrutnie. Pomnóż teraz efekt przez ponad tysiąc stron książki i masz część ułamka tego co staciłeś czytając nie ten przekład. Idź do księgarni kup sobie Skibniewską (nie bez kozery to w jej przekładzie Tolkien trafił do Kanonu XX wieku). Co do Łazika. Obieżyświat jest genialny. Łazik kojarzy się z gazikiem. Bardziej by pasował dla hobbita albo krasnoludka z bajki (absolutnie nie krasonoluda). To mógłby być kolega Kubusia Puchatka (który zresztą jest w porządku), na pewno nie KRÓL!!!! F Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpsting Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 207.111.14.* 06.08.01, 17:41 > I co? Skibniewska, choć nie doskonała, oddała melodię. A poezja to melodia. Ten > - No nie wiem, ale po tym jednym przykladzie wydaje mi sie ze p.Lozinski wypada lepiej. Jasne, ze nie przetlumaczyl doslownie (co zrobila p.Skibniewska) ale jego "tlumaczenie" wypada o wiele lepiej i oddaje doskonale atmosfere tajemniczosci tegoz wierszyka natomiast tlumaczenie p.Skibniewskiej bedac doslowne bzmi jak wierszyk dla dzieci z elementaza dla 3-cio klasistow. Zaznaczam, ze dotyczy to tylko tego wierszyka. Cala ksiazke czytalem raz, nie pamietam w ktorym tlumaczeniu niestety. oops, chyba prosze sie zeby zostac flamed Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Frodo Re: tłumaczenie Władcy Pier�cieni IP: 10.129.1.* 07.08.01, 12:36 Go�ć portalu: kpsting napisał(a): > oops, chyba prosze sie zeby zostac flamed Dlaczego zaraz? Jesli chodzi o brzmienie, to Lozinski wogole nie brzmi i taki z nim problem. Zreszta - jak ktos chce sie z nim meczyc to wszystkiego najlepszego. Mozna komus polecac wina wloskie zamiast rodzimej produkcji. Ale jak ktos woli owocowe napoje, to smacznego. Jeszcze jeden watek ma sprawa tlumaczenia - najnowszy przeklad Skibniewskiej jest poprawiony. Nie czytalem calosci, tylko wstep o roznicach w przekladzie (nie kupie przeciez specjalnie kolejnego wydania, zeby sprawdzic efekt). I tu pytanie - czy ktos wie, jak te zmiany wplywaja na calosc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ass Re: tłumaczenie Władcy Pier�cieni IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 26.09.01, 11:44 Czytałem tylko "Wyprawę". Zmiany są kosmetyczne, prawie niezauważalne. Pzdr, Ass Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Qba Re: tłumaczenie Władcy Pier�cieni IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 16:28 Co prawda Łozińskiego nie czytałem, ale nie powiedziałbym, że zmiany większości (wszystkich?) nazw własnych to tylko zmiany kosmetyczne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sprigana Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.chello.pl 27.09.01, 15:10 Kosmetyczne są poprawki do tłumaczenia Skibniewskiej w wydaniach Muzy/Kanonu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Qba Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl 19.10.01, 17:41 Sorki, rzeczywiście nie doczytałem. Ale w takim razie może coś więcej o nowym wydaniu Skibniewskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
iaffelos ?! 19.02.02, 22:56 Gość portalu: Qba napisał(a): > Co prawda Łozińskiego nie czytałem, ale nie powiedziałbym, że zmiany większości > > (wszystkich?) nazw własnych to tylko zmiany kosmetyczne... stary, czemu krytykujesz cos, czego nie czytales? po jednym wierszu, ktorego ocena zawsze bedzie subiektywna, bedziesz ocenial 1500 stron tekstu? ja czytalem tlumaczenie Lozinskiego, a Skibniewskiej tylko Hobbita i Lozinskie calkiem mi sie podobal. zreszta moja opinia na te temat jest na watku o papciu hardostopczyku, czy jakos tak. generalnie zgadzam sie z peterem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZetKa Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.robotics.ntua.gr 11.10.01, 15:00 > No nie wiem, ale po tym jednym przykladzie wydaje mi sie ze p.Lozinski wypada l > epiej. Lepiej? Przecia to wierszyk dla dzieci, a nie poezja... > Jasne, ze nie przetlumaczyl doslownie (co zrobila p.Skibniewska) ale jego "tlum > aczenie" wypada o wiele lepiej i > oddaje doskonale atmosfere tajemniczosci zwlaszcza z gory zapowiadajac zakonczenie ksiazki (mam na mysli wladce Mordoru, ktorego moc upadnie niechciana)... Nie powiem, Lozinski akurat to ZACZAL calkiem, calkiem, ale i tak mu nie wyszlo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZetKa Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.robotics.ntua.gr 11.10.01, 14:57 > (co krytykuja inni) tlumaczenie wszystkich angielskich nazw: nie kazdy zna > jezyk Tolkiena i nie kazdy potrafilby zrozumiec znaczenia imion, czy nazw > wlasnych. Przytoczyc tu mozna chociazby Radego, czy Bagosza. Bagosz??? O jejku, alem sie usmial... a ciekawe, jak teraz wytlumaczysz zagadke: Przyszedlem z konca torby ale nie przybylem w torbie? (czy jakos tak)? Bo jak widze angielska nazwe, to przynajmniej zaczynam sie dopatrywac czegos w tej nazwie, ale w takim bagoszu? A moze kosz? Nie, zdecydowanie nazwisk sie nie powinno tlumaczyc... chyba, ze zrobisz to dobrze, PRZETLUMACZYSZ, a nie spolszczysz (Obiezyswiat jest tlumaczeniem... cholernie dobrym tlumaczeniem)... > A co do Lazika - > jest to rowniez trafne slowo (oczywiscie Obiezyswiat tez nie jest zly). Obiezyswiat - kojarzy mi sie z tajemnicza osoba, byc moze ze szlacheckimi korzeniami (a jesli tak - to bardzo wysoko postawione korzenie!), czlowiek, ktory duzo czasu spedzil na podrozach az wreszcie stal sie madry zyciowo, pelen szacunku dla swiata, dla ktorego wszyscy maja szacunek. Z pewna charyzma. Czyli wlasnie Obiezyswiat Tolkiena. Lazik - to raczej takie male, zaczepne, moze nawet szalone w swoich pomyslach, ale na pewno nie powazne. Taki kawalarz nadworny. Nie koniecznie zwiedzil caly swiat - raczej dosyc pobieznie, zna tylko wieksze drogi i rzucony glebiej w lasach, zacznie sie bac... sorki, nie ta bajka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Groover PROSZĘ O WYJAŚNIENIA IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 23.12.01, 13:31 Przepraszam, czy ktoś może mi wyjaśnić kim są "Rady" i "Bagosz" (czy jakoś tak) (chodzi mi o ich imiona ze Skibniewskiej), bo nie miałem (wątpliwej chyba) przyjemności zetknięcia się z sz.p. Łozińskim. Z góry dziękuje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: PROSZĘ O WYJAŚNIENIA IP: *.chello.pl 23.12.01, 20:27 Bagosz to Baggins (co moim zdaniem nie jest najgorszym rozwiązaniem dla kogoś, kto nie uczył się książki na pamięć). Rady to Merry (jak się zastanowić nad źródłosłowem, to dośc oczywiste. Bagoszno ta Bag End, a Rivendell to Tajar. Odpowiedz Link Zgłoś
iaffelos Re: PROSZĘ O WYJAŚNIENIA 19.02.02, 22:58 Gość portalu: Anna M napisał(a): > Bagosz to Baggins (co moim zdaniem nie jest najgorszym rozwiązaniem dla kogoś, > kto nie uczył się książki na pamięć). Rady to Merry (jak się zastanowić nad > źródłosłowem, to dośc oczywiste. Bagoszno ta Bag End, a Rivendell to Tajar. wlasciwe z tych roznych spolszczen to irytowal mnie najbardziej tajar... rivendell brzmi stokroc lepiej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaddaa Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.helion.pl 15.02.02, 15:55 Łazik to nazwa nadana przez mieszkańców Biru, którzy niekoniecznie wiedzieli o Aragornir więcej, niżto że się włoczy po okolicy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ryslaw Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.brzeg.sdi.tpnet.pl 19.10.01, 14:18 Mam nadzieje, ze zartujesz, bo jesli piszesz, ze wedlug Ciebie 'tlumaczenie'Lozinskiego jest genialne to: a) nie znasz podstaw jezyka polskiego; i/lub b) nie masz pojecia o tlumaczeniach; i/lub c) nie umiesz czytac; lub tez d) robisz sobie jaja Czlowieku, srednio rzecz biorac na kazdej stronie Lozinski popelnil 2-3 bledy tlumaczeniowe. Poszperaj w sieci to znajdziesz analizy porownawcze. Juz nie wspominam o zenujacym stylu i pseudoslowianskich stylizacjach na poziomie bliskim dna. Temu czlowiekowi powinno sie zakazac dozywotnio tlumaczen. Zreszta pan Zysk cos zauwazyl, ze ksiazki w tlumaczeniach tego osobnika gorzej sie sprzedaja nie ma z nich dosc zysk, wobec czego nakazal mu dokonywac przekladow pod pseudonimem. Lozinki zdazyl tez zarznac "Diune" Herberta niestety. I gwoli ciekawostki - "Wladca Pierscieni" byl pierwsza tlumaczona przez niego ksiazka. Podejrzewam, ze moj sasiad, pan Franek co naprawia pralki, nadawalby sie lepiej do tej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
rogaty Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni 10.08.01, 02:19 Jest tylko jedno tłumaczenie "Władcy pierścieni" i dokonała go Maria Skibniewska (chwała jej za to). Reszta to nieudolne podrygi. Muszę jednak zwrócić uwagę na jeden fakt. Sposób tłumaczenia, zwroty, itd. podlegają prawu autorskiemu, więc nie ma się co dziwić. Jeśli ktoś stworzył ideał, to reszta wydaje się cienizną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frodo Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 10.129.1.* 10.08.01, 16:30 Jak już się tak fajnie flekuje tego drugiego tłumacza, to polecam stronę http://www.republika.pl/tlumok/lozins1.htm są tam najciekawsze różnice w obu tłumaczeniach. I tu refleksja. W starych dobrych socjalistycznych czasach (tfu tfu!) Maria Skibniewska miała sporo czasu by się przyłożyć do tłumaczenia (w zasadzie jak już coś się wydawało to jakoś tak dobrze przetłumaczone). I Bóg widział, że zrobiła to (Skibniewska) dobrze. Nowdays (no, nie tak bardzo) Jerzy Ł. nie miał tyle czasu, bo musiał również machnąć Diunę (w równie fajny sposób) i Mesjasza Diuny. Późniejsze tomy tłumaczył jakiś Ładysław i tak powstała książka "Kapituła Diuną" (kurde o co chodzi?). Wcześniej toto się nazywało Diuna: kapitularz a w oryginale jest bodaj Chapterhouse: Dune. To już zupełny odjazd. Strach wejść do księgarni. Jeszcze jedno: właśnie wyszedł Hobbit w nowym tłumaczeniu (nazywa się "Hobbit ALBO tam i z powrotem", żadne tam "czyli"). Wydał to AMBER, który zapowiada również Władcę. I dlaczego wydał w nowym tłumaczeniu, skoro silmarilliona mógł wydać Skibniewskiej. I - kurde - w czyim wyda władcę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Qba Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl 23.08.01, 17:26 > http://www.republika.pl/tlumok Veni, vidi i ledwo żyję! Tą stronę trzeba zobaczyć! Pędzcie skrótem na grzyby spotkać się z Łazikiem aby później wspólnie z Wolanami pojeździć na piaskalach, w Sępnej Puszczy czekają też na was Papcio Dwustopczyk, Starzyk, Dołek, Samlis, Bagosz... Dzięki Ci Frodo - dawno się tak nie uśmiałem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pablo Nie to lepsze, co pierwsze, nie to gosze, co inne. IP: *.astro.uni.wroc.pl 22.08.01, 13:34 Jesteście cieniasy i tyle. Jak chcecie perfekcji to wyrzućcie oba tłumaczenia do kosza a weżcie sie za oryginał. Przez lata przyzwycziliscie się do pierwszego tłumaczenia i teraz marudzicie, że drugie się różni. To co, może miał je przepisać słowo w słowo? To by was na pewno zadowoliło. Ale najpierw trzeba uczciwie poznać choć jeden język obcy, żeby zrozumieć co to znaczy przekład. Idealne przekłady nie istnieją, są tylko interpretacje. Mi barokowa polszczyzna w przekładzie Łozińskiego podoba się, ma swój własny charakter i czyni wiele niezrozumiałych w tłumaczeniu Skibniewskiej cech tekstu zrozumiałymi. Gloryfikujecie tłumczenie Skibniewskiej nie dlatego, że jest lepsze, ale dlatego, że było PIERWSZE. A one są po prostu INNE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pippin Re: Nie to lepsze, co pierwsze, nie to gosze, co inne. IP: 10.129.1.* 23.08.01, 10:48 E, co Ty, jaja sobie robisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Strzyga Re: Nie to lepsze, co pierwsze, nie to gosze, co inne. IP: 212.180.136.* 24.08.01, 19:38 Moze troche nie na temat ale zadam pytanie: A Kubusia Puchatka (tłumacznie p. Irena Tuwim) czytaliscie pewnikiem w dziecinstwie. A kto czytal tlumaczenie nr. 2 - Fredzia Phi Phi (i inne takie rozne dziwne nazwy). Nikt normalny nie jest w stanie tego zniesc. Mnie Władca w tłum. pana Ł. wypadł z reki po pierwszej stronie. To niewypałów tłumaczenia dołączyłabym jeszcze Fizie Ponczoszanke czyli po prostu Pipi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mip Re: Nie to lepsze, co pierwsze, nie to gosze, co inne. IP: 10.1.200.* 26.08.01, 20:16 > Jesteście cieniasy i tyle. Jak chcecie perfekcji to wyrzućcie oba tłumaczenia > do kosza a weżcie sie za oryginał. Przez lata przyzwycziliscie się do > pierwszego tłumaczenia i teraz marudzicie, że drugie się różni. Święte słowa! Ja czytałem oryginał i OBA polskie tłumaczenia są o kant d. potłuc. Skibniewska pisze językiem po prostu prymitywnym, jak instrukcję do pralki (w porównaniu z Tolkienem), natomiast ten-drugi przegina w wydziwianiu (a poza tym ja nienawidzę tłumaczenia nazw własnych: "prezydent Jerzy W. Krzak"). Warto się nauczyć angielskiego choćby tylko po to, aby rozkoszować się słowami Tolkiena. A co do miłośników Skibniewskiej, to nie wiem czy wiecie, że ona też przekręcała nazwy, tylko o tym się nie mówi :> A jej arcywymysł "krasnoludy" przyjęty niestety powszechnie w fantastyce woła o pomstę do nieba. Pomysł Wielkiego Słowotwórcy ("krzaty") wydaje mi się o wiele lepszy. BTW wśród graczy RPG i bitewniaków często i tak się słyszy "dłorfy"... Morał: olać tłumaczy, bo do pięt Mistrzowi nie dorastają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZetKa Re: Nie to lepsze, co pierwsze, nie to gosze, co inne. IP: *.robotics.ntua.gr 11.10.01, 15:16 > A co do miłośników Skibniewskiej, to nie wiem czy wiecie, że ona też przekręcał > a > nazwy, tylko o tym się nie mówi :> A jej arcywymysł "krasnoludy" przyjęty > niestety powszechnie w fantastyce woła o pomstę do nieba. Pomysł Wielkiego > Słowotwórcy ("krzaty") wydaje mi się o wiele lepszy. BTW wśród graczy RPG > i bitewniaków często i tak się słyszy "dłorfy"... Bardzo czesto slyszy sie tez krasnoludy, a dlorfy (czasami wymawiane jako dlarfy) to po prostu spolszczenie. A obecnie w jezyku polskim, w tym i w tym rpg-owym, istnieje moda, aby usuwac niepotrzebne zangielszczenia (a wlasciwie minela moda na zangielszczanie na sile) i nazwa ta zanika. Zwlaszcza, ze wynikala takze z tego, ze kiedys malo bylo instrukcji do systemow po polsku. Teraz sa, i jakos wszystkim podobaja sie krasnoludy. Bo krzaty sa kretynskie - mi sie kojarza z czyms malenkim, niegroznym, itp., bardziej z krasnoludkami. A wiesz jak wyglada krasnolud? A wlasciwie nie "jak wyglada"... wlasciwie: Czy wiesz co to krasnolud? (z wszystkimi podtekstami: sila, zdolnoscia wymachiwania toporem, honorem, mania na punkcie honoru i brody, z ich szalem bitewnym, itp.)... czy myslisz, ze taki krzat to oddaje? KRASNOLUD - TO BRZMI DUMNIE! Jak ktos mnie kiedys nazwie krzatem, to wyciagne toporek, i zabije. Nawet nie bedzie wiedzial kiedy. Ghorka, wojownik krasnoludzki > Morał: olać tłumaczy, bo do pięt Mistrzowi nie dorastają. Odpowiedz Link Zgłoś
xlink Re: Nie to lepsze, co pierwsze, nie to gosze, co inne. 25.11.01, 14:58 Gość portalu: Pablo napisał(a): > Jesteście cieniasy i tyle. Jak chcecie perfekcji to wyrzućcie oba tłumaczenia > do kosza a weżcie sie za oryginał. No w sumie nikt nie powiedzial ze Skibniewska przelozyla miszczunia miszczowsko. > Przez lata przyzwycziliscie się do > pierwszego tłumaczenia i teraz marudzicie, że drugie się różni. Hmm, rozni a rozni to roznica. > miał je przepisać słowo w słowo? To by was na pewno zadowoliło. Kto to "was"? Piszac tutaj stajesz sie jednym z "nas". > Ale najpierw > trzeba uczciwie poznać choć jeden język obcy, żeby zrozumieć co to znaczy > przekład. A takze liznac troche lingwistyki stosowanej albo filologii - liznales/znelas? > Idealne przekłady nie istnieją, są tylko interpretacje. Mi barokowa > polszczyzna w przekładzie Łozińskiego podoba się, ma swój własny charakter Ze przepraszam jaka polszczyzna? Chyba jednak nie udalo sie liznac filologii a juz na pewno nie polskiej. > czyni wiele niezrozumiałych w tłumaczeniu Skibniewskiej cech tekstu > zrozumiałymi. Oh really? Nie mialem problemy ze zrozumieniem przekladu pani S., ale to pewnie dlatego ze swobodnie mowie po angielsku, niemiecku a i polski nie sprawia mi klopotow ostatnio - tak wnioskuje z twoich wypocin. > Gloryfikujecie tłumczenie Skibniewskiej nie dlatego, że jest > lepsze, ale dlatego, że było PIERWSZE. A one są po prostu INNE. NIE! Dlatego ze Bagosz to kupa a Bagoszowo to wielka kupa, dlatego ze Lazik to samochod, dlatego ze to co ten pan pisze do kupa. Czytalem TLotR w oryginale i faktem jest ze to jest TO! Ale nie kazdy musi znac na tyle angielski i dla tych ktorzy choc troche znaja ten jezyk w ktorym Szekspir pisal swoje nazwisko na kilkanascie roznych sposobow jest tlumaczenie pani - czyli dla tych ktorzy jeszcze cenia sobie jakiekolwiek nawiazanie nazw do ich pochodznia ( Bagosz pochodzi od? Lazik od lazikowania? jak bylem w wieku lazikowania to moja babcia tak nazywala moje wyjscia z psem do lasu - znaczy moze jestem potomkiem krola jakiegos ... hmm, chetnie nie bede wygrywal w totka a za to krolowal ). Dla reszty ( tej ktora nie zna angielskiego w ogole ) to czy hobbit nazywa sie tak jakby jego nazwisko mialo cos znaczyc czy nie i tak nie bedzie mialo sensu bo tego nie rozszyfruje. Zjechalem ww postawe w prostego powodu: jest to pewna cecha dresiarstwa - brak zrozumienia innych i atakowanie ich z tego wzgledu. Jak potrafie zrozumiec ze komus moze sie ten dupny przeklad podobac, tak nie zrozumie jak ktos moze wiedziec dlaczego MNIE sie podoba tlumaczenie pani! Przeciez nikt nie wie co w mojej glowie sie dzieje! A nazywanie wszystkich cieniasami to chyba cecha postawy "dresiarz" nawet jesli nie ma do tego podstaw ( czy moze ty, misiaczku, mowisz po niemiecku tak ze po twoim akcencie rodowity Niemiec poznaje w jakim regionie Niemiec bywales, albo po angielsku tak ze rodowici Anglicy sa wielce uradowani jak w koncu spotykaja kogos z kim moga porozmawiac normalnie? moze chociaz po francusku? chinsku? hmm, dziwne, cienias jestes! ). Czy moze po prostu malolat? :) Anyway, pozdrawiam Xlink ( angielski z RPG nie wyjdzie - selerka - przyspieszenie?, quajetus - w najnowszym tlumaczeniu "smierc"?!?, fortitude - ? nadal fortki :) ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: Nie to lepsze, co pierwsze, nie to gosze, co inne. IP: 195.187.56.* 27.11.01, 17:12 Gość portalu: Pablo napisał(a): > Jesteście cieniasy i tyle. Jak chcecie perfekcji to wyrzućcie oba tłumaczenia > do kosza a weżcie sie za oryginał. Przez lata przyzwycziliscie się do > pierwszego tłumaczenia i teraz marudzicie, że drugie się różni. To co, może > miał je przepisać słowo w słowo? To by was na pewno zadowoliło. Ale najpierw > trzeba uczciwie poznać choć jeden język obcy, żeby zrozumieć co to znaczy > przekład. Idealne przekłady nie istnieją, są tylko interpretacje. Mi barokowa > polszczyzna w przekładzie Łozińskiego podoba się, ma swój własny charakter i > czyni wiele niezrozumiałych w tłumaczeniu Skibniewskiej cech tekstu > zrozumiałymi. Gloryfikujecie tłumczenie Skibniewskiej nie dlatego, że jest > lepsze, ale dlatego, że było PIERWSZE. A one są po prostu INNE. Uff. Nie jestem taka najgorsza. Powiem Wam ze strasznie bylo mi glupio czytajac poprzednie wypowiedzi. Stwierdzilam, ze sie nie znam. Dlaczego caly swiat krytykuje przeklad Lozinskiego kiedy mnie sie podobal? Ja wiem dlaczego. Pierwszy raz przeczytalam Wladce pierscieni w przekladzie Lozinskiego. Po ksiazke w tlumaczeniu Skibinskiej siegnelam z czystej ciekawosci. Na poczatku duzo czasu zajelo mi przestawienie sie na angielsko brzmiace nazwy. Brakowalo mi tej swojskosci, wrazenia ze wszystko rozegralo sie za rogiem...... Szybko jednak zorientowalam sie kto jest kto (pewnie dzieki wiernemu tlumaczeniu nazw wlasnych przez Lozinskiego) i dalej czytalo mi sie tak samo dobrze jak za pierwszym razem. Parafrazujac nie dobre to co dobre tylko to co ktos uzna za dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Merry Re: Nie to lepsze, co pierwsze, nie to gosze, co inne. IP: 157.25.121.* 08.12.01, 19:46 Gość portalu: Pablo napisał(a): > Jesteście cieniasy i tyle. Jak chcecie perfekcji to wyrzućcie oba tłumaczenia > do kosza a weżcie sie za oryginał. Przez lata przyzwycziliscie się do > pierwszego tłumaczenia i teraz marudzicie, że drugie się różni. To co, może > miał je przepisać słowo w słowo? To by was na pewno zadowoliło. Ale najpierw > trzeba uczciwie poznać choć jeden język obcy, żeby zrozumieć co to znaczy > przekład. Idealne przekłady nie istnieją, są tylko interpretacje. Mi barokowa > polszczyzna w przekładzie Łozińskiego podoba się, ma swój własny charakter i > czyni wiele niezrozumiałych w tłumaczeniu Skibniewskiej cech tekstu > zrozumiałymi. Gloryfikujecie tłumczenie Skibniewskiej nie dlatego, że jest > lepsze, ale dlatego, że było PIERWSZE. A one są po prostu INNE. Mam to szczęscie, że czytałem zarówno oryginał jak i oba tłumaczenia. Na tej podstawie mogę stwierdzić, iż nowy tłumacz postawił sobie za cel jak najwierniejsze przetłumaczenie oryginału (co tyczy się równieź niestety dowcipów). Tłumaczenie wczesniejsze jest tłumaczeniem ze szczególnym naciskiem na odtworzenie klimatu powieści. Odbywa się to oczywiście kosztem dosłowności. Dlatego wolę Skibniewską. Odpowiedz Link Zgłoś
iaffelos Re: Nie to lepsze, co pierwsze, nie to gosze, co inne. 19.02.02, 23:02 Gość portalu: Pablo napisał(a): > Jesteście cieniasy i tyle. Jak chcecie perfekcji to wyrzućcie oba tłumaczenia > do kosza a weżcie sie za oryginał. Przez lata przyzwycziliscie się do > pierwszego tłumaczenia i teraz marudzicie, że drugie się różni. To co, może > miał je przepisać słowo w słowo? To by was na pewno zadowoliło. Ale najpierw > trzeba uczciwie poznać choć jeden język obcy, żeby zrozumieć co to znaczy > przekład. Idealne przekłady nie istnieją, są tylko interpretacje. Mi barokowa > polszczyzna w przekładzie Łozińskiego podoba się, ma swój własny charakter i > czyni wiele niezrozumiałych w tłumaczeniu Skibniewskiej cech tekstu > zrozumiałymi. Gloryfikujecie tłumczenie Skibniewskiej nie dlatego, że jest > lepsze, ale dlatego, że było PIERWSZE. A one są po prostu INNE. i to jest fakt. ciekawe jak byscie reagowali na skibniewska, gdyby to lozinski byl pierwszy i wszysycy czytaliby jego przez 30 lat? a teraz pewnie mnie zmasakrujecie tutaj ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kóniu SKIBNIEWSKA!!!!!!!!! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.01, 14:48 SKIBNIEWSKA!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Puchatek TYLKO SKIBNIEWSKA. IP: *.stacje.agora.pl 26.11.01, 20:56 Przeczytałem Władcę Pierścieni chyba z dziesięć razy (pierwszy - w ósmej klasie podstawówki). Potem przeczytałem w oryginale. A potem przejrzałem (bo przeczytać psychicznie nie dałem rady) Łozińskiego. Łoziński jest rzeczywiście specjalistą od starego angielskiego - i to widać. Jest tylko jeden problem - otóż nie jest specjalistą od polskiego. Przykłady? U Tolkiena widać, że krasnoludy to nie krasnoludki przede wszystkim po liczbie mnogiej (nota bene - czy wiecie, że w pierwszym tłumaczeniu �Hobbita� były jeszcze �krasnoludki�?). Dwarf - dwarves (normalnie - dwarfs). Skibniewska oddała to świetnym wyrazem �krasnoludy�. A Łoziński? Wymyślił �krzaty�, które po polsku kojarzą dźwiękowo się raczej z krzakami niż ze skrzatami. Podobnie - Sępny Las. Czy ktoś zauwazył u Tolkiena jakies sępy? Mroczna Puszcza to znacznie lepsze wyjście - oddaje nastrój nazwy Mirkwood. Porównanie Skbniewskiej z Łozińskim to tak, jak porównanie przekładu Kubusia Puchatka Ireny Tuwim z Fredzią Phi - Phi tej pani, której nazwiska (na szczęście) nie pomnę. Howgh. P. P.S. Czyli - nie wystarczy być językoznawcą, żeby tłumaczyć Wielką Literaturę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZetKa Re: TYLKO SKIBNIEWSKA. IP: 147.102.10.* 27.11.01, 11:34 > snoludki�?). Dwarf - > dwarves (normalnie - dwarfs). To zem sie zdziwil... ale taka liczba mnoga uzywana jest takze w innych ksiazkach fantasy, ot chocby Pratchett, jestes pewien swojego angielskiego, czy slowo dwarfs nie zalicza sie do tej samej grupy co wife (wifes), knife (knives)? > Wymyślił �krzaty�, które po polsku kojarzą dźwiękowo się raczej z krzakami niż > ze skrzatami. Btw skrzaty tez nie oddaja tego charakteru, to raczej jakies wesole skrzaty niz niezbyt znane ze swego humoru, za to znacznie znane z zapalczywosci krasnoludy... > Podobnie - Sępny Las. Czy ktoś zauwazył u Tolkiena jakies sępy? No, posepny bylby lepszy... mam wrazenie, ze temu panu klawiatura sie troche zacinala, to z tego te problemy ;) > P.S. Czyli - nie wystarczy być językoznawcą, żeby tłumaczyć Wielką Literaturę. Nie, trzeba byc jeszcze znawca tematu. Co widac w sadach, zeby byc tlumaczem przysieglym oprocz znajomosci jezyka trzeba sie jeszcze wykazac znajomosci tematu... Dodam, ze Tolkiena az tyle razy nie czytalem, bylo to dawno temu, tlumaczenie pewnie Skibniewskiej (wtedy jedyne), potem oryginal. Mysle, ze nie jestem "ukieronkowany" poprzez wielokrotne czytanie tej samej wersji (bo i takie zarzuty padaly w tej dyskusji, i w przypadku mojego przedpiscy moga byc uzasadnione - w moim chyba raczej nie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: TYLKO SKIBNIEWSKA. IP: *.devs.futuro.pl 05.12.01, 13:27 Krzaty czy jak im tam - nie. Za to Łoziński zrobił parę istotnych rzeczy - np. odmiana "elf"-"elfowie", a nie "elfy", czyli przenosząc to szlachetne plemię do świata realnego. Poza tym "spalszczanie" jest merytorycznie uzasadnione - wiem, że ludzie nauczyli sie Skibniewskiej na pamięć i uważają to za herezję, ale tak jest. Hobbici w odróżnieniu od innych ludów Śródziemia mają imiona i inne nazwy w języku angielskim, czyli zrozumiałym dla (oryginalnego) czytelnika. Dla polskiego czytelnika różnica między Peregrinem a Legolasem jest niewielka. Że już nie wspomnę o dziwactwach typu "Bullroarer". Na litość boską, jak to wymówić? I co ten Tuk takiego zrobił, że tak go przezwali? Po drugie, Skibniewska miała tendencję do dosłownego tłumaczenia znaczeń niektórych imion. Nie wiem jak wam, ale mnie na przykład Złota Jagoda kojarzyła się raczej z westernami (Howgh!) "Goldberry" to imię nawet w angielskim możliwe (oni lubią nazywać dzieci od roślin), podobne do słów w rodzaju "blueberry", "blackberry", "strawberry", "raspeberry" itp. Natomiast Łoziński (zresztą on tego nie robił osobiście. To praca zbiorowa i to widać) sprawia wrażenie "niedoczytanego". Są tam błędy, które każdy tłumacz by wyłapał, gdyby tylko miał okazję jeszcze raz przeczytać swoje dzieło (przecież nikomu nie spływa spod pióra czy klawiatury dzieło doskonałe). Wo dodatku wydawca chyba postanowił zaoszczędzić na redaktorze, który mógłby bardzo wygładzić książkę. O ile wiem, był to "wyścig" wydawców, z których jeden miał prawa do przekładu, a drugi do oryginału. ośpiech nidgy nie popłaca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zygfryd Re: TYLKO SKIBNIEWSKA. IP: *.stmnca.adelphia.net 07.12.01, 07:45 Gość portalu: Anna M napisał(a): Dla polskiego czytelnika różnica między Peregrinem a Legolasem jest niewielka. Że > już nie wspomnę o dziwactwach typu "Bullroarer". Ale nadaje powieści odpowiedni klimat. A przekład p. Skibniewskiej taki klimat powieści nadaje. Proponuję porównać książkę bardzo odległą gatunkowo jaką jest " Kubuś Puchatek" i "Chatka Puchatka". W oryginale czyta się straszliwie i z trudem da się dojść do końca i NIC. Przakład Ireny Tuwim zmienia całkowicie książkę w zupełnie inną ale jest arcydziełem . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: TYLKO SKIBNIEWSKA. IP: 62.233.140.* 07.12.01, 08:51 Czy ja wiem, mnia sie oryginał "Kubusia Puchatka" czytało znakomicie. Tam nie ma wielkich łamańców językowych, raczej inna filozofia niż u Ireny Tuwim. Natomiast słówka typu Bullroarer (co jest dla Anglika i wymawialne, i zrozumiałe) moim zdaniem nadaje książce klimat z kraju Króla Karola i Królowej Karoliny siedzących za stołem z powyłamywanymi nogami... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tiggy Re: TYLKO SKIBNIEWSKA. IP: *.silvershark.com.pl 07.12.01, 09:15 Gość portalu: Puchatek napisał(a): jak porównanie przekładu Kubusia Pu > chatka Ireny > Tuwim z Fredzią Phi - Phi tej pani, której nazwiska (na szczęście) nie pomnę. > Howgh. P. > P.S. Czyli - nie wystarczy być językoznawcą, żeby tłumaczyć Wielką Literaturę. Hmmmm ... a czytales Fredzie? Pani Tuwim z ksiazki dla doroslych dzieci zrobila tylko bajeczke dla dzieci. Jak jestes taki madry to jak bys przetlumaczyl ZENSKIE Winie-the-Pooh? - A myslalem ze to chlopczyk. - Ja tez Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barad Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.11.01, 10:36 Dla tych którzy są jeszcze za nazwą Łazik którą proponuje ktoś tam dla Aragorna proponuje przeczytać książkę Tolkiena o psiaku imieniem Łazik. Tolkien-"Łazikanty" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczur Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.hacker.komp.pl 27.11.01, 20:12 KRZATOWE KALOSZE-AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pogromca TYLKO NIE ŁOZIŃSKI 07.12.01, 19:10 "Władca Pierścieni" to dzieło angielskie na wskroś. Odnajdujemy w niej klimaty bliskie innym pisarzom angielskim. Chociażby sposób ukazania mieszkańców Shire przypomina nieco styl Dickensa (ta charakterystyczna ironia). Spolszczanie "WP" jest moim zdaniem błędem, powoduje, iż ksiązką zatraca tę tak specyficzną atmosferę. Myslę, iż przekład Łozińskiego nie spodobałby sie Mistrzowi. PS: Łoziński zdanie : "In the land of Mordor where the Shadows lie" przetłumaczył: "W Mordorze, moc którego zwycięży, nie chciana". Jaka "moc niechciana"; gdzie jest napisane "moc zwycięzy"? Co do rymu mu pasowało? Jesli już w pierszym wersie tak bajdurzy to co musi być dalej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: TYLKO NIE ŁOZIŃSKI IP: *.chello.pl 07.12.01, 23:27 Ale na tym właśnie polega przekład! Nie zawsze chodzi o zachowanie specyficznie lokalnego klimatu, czasem chodzi o ukazanie głębszej treści! Każdy dobry tłumacz o tym wie. Trzeba sie wtedy zastanowić (zaznaczam, że nie chodzi mi tu o obronę Łozińskiego, co pewną teorię), czy wazniejsza jest relacja hobbit- nasz, bliski - obce, egzotyczne ludy, czy hobbiet z Dickensa (którego u nas mało kto zna) - obce ludy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: egaheer do Anny M IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.12.01, 02:31 Nie wiem, czy odbierasz rzecz tak samo, ale dla mnie to wlasnie specyficzny klimat Wladcy Pierscieni jest istotny. Jest tym co w znacznej mierze swiadczy o pieknie tej opowiesci. Hobbici i Shire sa na wskros angielscy i nie zmmieni tego spolszczanie imion bohaterow, trzeba by zmienic caly ich sposob bycia, a to byloby juz pisaniem ksiazki na nowo, co przyznasz chyba nie jest zadaniem tlumacza. Baggins nie staje sie dla mnie ani odrobine bardziej "nasz, bliski" (swoja droga co chcialas przez to powiedziec: nasz w sensie polski? Przeciez jego charakter, zachowanie, ta specyficzna angielska flegma nie przypominaja w zadnym razie polskiego zachowania) jako Bagosz, a jedynie smieszny. Jak czytam zdanie: "Kiedy pan Bilbo Bagosz z Bagoszowa..." chce mi sie smiac. Nie wiem czy intencja Tolkiena bylo aby pierwsze zdanie jego ksiazki wywolywalo smiech, ale to wlasnie zdolal osiagnac pan Lozinski. Teraz jezeli chodzi o tlumaczenie tego wiersza na poczatku ksiazki. Trudno mi uznac Twoj argument, ze na tym wlasnie polega przeklad. Zdanie "In the land of Mordor where the shadows lie" przetlumaczone zostalo w sposob dla mnie zupelnie niezrozumialy na "W Mordorze, ktorego moc zwyciezy nie chciana". Mowisz, ze chodzi o ukazanie glebszej tresci. Jakiej tresci?! Lozinski dopisal do poematu cos, czego tam nigdzie nie bylo, bo i trudno sie spodziewac takiej frazy, poniewaz zmienia ona caly wiersz w jakas ponura przepowiednie, proroctwo, podczas gdy w jezyku angielskim (i w przekladzie pani Skibniewskiej) stanowil on raczej cos w rodzaju ostrzezenia (tak ja to odbieram, nie wiem, moze dla Ciebi nie ma roznicy w wydzwieku). Nie mowiac juz o tym, ze caly poemat w tlumaczeniu Lozinskiego brzmi raczej... nieporadnie. Brakuje mu tego rytmu (ktory w wierszach jest wazniejszy nawet niz rymy), pewnej podnioslosci. Rzecz nastepna, ktora chyba drazni mnie u Lozinskiego najbardziej, to jego dziwne inklinacje do poprawiania jezyka polskiego, uparte slowotworstwo. Ja przyznam sie nie spotkalam sie do tej pory ze slowem "dyzurnik", ktore to zastapilo uzytego przez Skibniewska "szeryfa". Rozumiem, ze jezykowi purysci podniosa tu krzyk, ze szeryf nie jest slowem polskim. Zgadzam sie, ale zastosowany przez tlumaczke pasuje do ogolnej tendencji jej przekladu. Skoro pan Lozinski tak bardzo obstaje przy jezyku polskim niech je zmieni, ale na litosc boska nie na dyzurnika! Dlaczego "Dziadunio" zostal przemienony w "Starzyka", "Galadriela" w "Galadriel" (w jezyku polskim sugeruje sie przeciez w ten sposob forme meska!),"Sam" na "Samlis", a "pachnaca psianka" stala sie "slodka galena" (wiem, ze psianka to roslina, z tym mi sie to slowo kojarzy, ale galena?). Jednak zupelnie dla mnie niepojetym jest czemuz to Rivendell przemianowane zostalo na Tajar? Ani to po polsku nie brzmi, ani nie jest wierne originalowi. Przyklady mozna by mnozyc jeszcze przez dlugi czas. Powtorze jeszcze na koniec juz w tym watku wymieniane sprawy: krzaty - przepraszam, ale to to male z ksiazki Konopnickiej "Na jagody" (to czy elfy czy elfowie blednie wobec tak ogromnej "zbrodni :)", poza tym dla mnie "elfy" brzmi ladniej); Lazik - pierwsze skojazenie z pieskiem; oraz bledy, bledy merytoryczne ("Do każdego z Dziewięciu, Siedmiu i Trzech wstawiono kamień przeszlachetny, ale nie do Jedynego. Jego kamień jest okrągły, nie obrobiony kunsztownie, jakby przeznaczony był do podlejszego klejnotu." - tak wg. Lozinskiego wyglada jedyny pierscien!!!). Podsumowujac: uwazam, ze Lozinski swoim tlumaczeniem w znaczny sposob znieksztalcil powiesc, mowiac brutalnie zepsul ja. Uparte dazenie do spolszczenia wszystkiego co sie da i co sie nie da dalo mierne efekty. Ani to "bliskie", ani to wierne klimatowi oryginalu. Nie wiem doprawdy czy na tym polega dobry przeklad. Ostatnio chcialam sobie kupic Diune, ale jak zobaczylam nazwisko tlumacza czym predzej odstawilam ksiazke. Nie jestem masochistka ;) egaheer Odpowiedz Link Zgłoś
xlink Re: do Anny M 08.12.01, 09:13 HUGH! Biala siostra mowic prawda! Moja zgadzac sie z cala notka biala siostra! Biala siostra podac adres to moja wyslac tam litr ognista woda! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: egaheer Re: do Anny M IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.12.01, 10:57 Ognista woda? Ja chce peczek skalpow ;) egaheer Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miś Re: do Anny M IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.12.01, 11:19 Tylko drobna uwaga: w poprawionym przekładzie Skibniewskiej jest forma" "elfowie" nie "elfy". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xlink Re: do Anny M IP: *.citicorp.com 08.12.01, 15:00 Czy to taka odmiana trunkow? 'peczek skalpow'? Takie nowe wino de pryt'a? Anyway, niestety nie mam z kogo zdejmowac tych skalp'ow :( Co do poprawionego przekladu: nie kazda poprawka oznacza dobra poprawke. Elf ... elfy ... elfowie. Elfy sugeruja rase, elfowie rodzine ew. narod. Ale ja studiuje germanistyke w sumie nie polonistyke ... hrm, coz, elfy i tak powinny zostac tak jak i krasnoludy a nie elfowie i krzaty ( ogrowie? goblinowie? urukowie? hobbitowie? krasnoludowie? kenderowie? ) A tak btw. ze smoczej dzidy: kendery czy kenderzy czy kenderowie? Mosci polonisci prosze o wskazowki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miś Elfowie i nowy Łoziński IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.12.01, 23:57 1. Modyfikacja "elfowie" (nieistniejąca w języku polskim) została wprowadzona za Tolkienem, który też w miejsce poprawnej angielskiej formy l.mn. - "elfs" używał formy "elves"; 2. W poprawionym Łozińskim jest nowa wersja wiersza o pierścieniach. Prawie dokładnie oddaje teraz rzeczywistą treść. Czyżby robota redaktora przniosła skutek. chociaż wersja M.Sk. dalej bardzie mi odpowiada. Ale to kwestia przyzwyczajenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: Elfowie i nowy Łoziński IP: 157.25.84.* 18.02.02, 14:26 Gość portalu: miś napisał(a): > 1. Modyfikacja "elfowie" (nieistniejąca w języku polskim) została wprowadzona > za Tolkienem, który też w miejsce poprawnej angielskiej formy l.mn. - "elfs" > używał formy "elves"; > 2. W poprawionym Łozińskim jest nowa wersja wiersza o pierścieniach. Prawie > dokładnie oddaje teraz rzeczywistą treść. Czyżby robota redaktora przniosła > skutek. chociaż wersja M.Sk. dalej bardzie mi odpowiada. Ale to kwestia > przyzwyczajenia. ok, jest tak: angielskie rzeczowniki, konczace sie w liczbie pojedynczej litera 'f', zamieniaja ja w liczbie mnogiej na 'v'. dlatego: elf - elves loaf - loaves shelf - shelves wife - wives dwarf - dwarfs, dwarves. jak widac w ostatnim przykladzie nie ma reguly bez wyjatku (to akurat zadne odkrycie), ale napewno formy uzywane przez tolkiena nie sa niepoprawne! litosci!!! pozdrowienia andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP Elfowie i nowy Łoziński i nowa Skibniewska IP: *.zsl.gda.pl / 192.168.1.* 18.06.02, 13:38 Brawo! Oczywicie Skibniewska też nie ustrzegła się błędów - nieszczęsna "Wyprawa", Smoczy Język - ale teraz się poprawiła! Nowe wydanie "Czytelnika" spełnia wszystkie wymagania oryginału. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: do Anny M IP: *.chello.pl 08.12.01, 17:35 Mój argument odnosił sie do "klimatu", a nie do tłumaczenia wiersza. Tłumaczenie wiersza nie podoba mi się żadne. Skibniewska stworzyła tylko tak zwana "rybkę", czyli przekład dosłowny, Łoziński stworzył byle co. W ogóle chodziło mi tylko o "spalszczanie" teoretyczne. W przekładzie Łozińskiego są błędy merytoryczne, najprawdpodobniej wynikłe z tego, że przekład robiło bodajże pięc osób, wszystko na przedwczoraj, byle zdążyć przed konkurencją, a w dodatku wydawca najprawdopodobniej oszczędził na redaktorze. Uwierz mi, dobry redaktor może zdziałać cuda, o czym dzisiejsze wydawnictwa jakoś ostatnio zapominają. "Tajar" to nie jest najlepsze rozwiązanie, ale rozumiem, skąd się wzięło (dell - jar). Rivendell to nazwa angielska, a Imladris - egzotyczna. Skąd "Ta", nie mam pojęcia. Zamiana Starzyka na Dziadunia jest moim zdaniem zbędna. A swoją drogą - ile razy czytałeś Tolkiena? "Klimat" to często tylko przyzwyczajenie. Najpierw też znałam tylko Skibniewską, ale potem przeczytałam oryginał, potem jeszcze inne wersję językowe, jeszcze potem sama zaczęłam tłumaczyć i wtedy stwierdziłam, że ona jest w sumie taka sobie. Co w najmniejszym stopniu nie dodaje jakości Łozińskiemu i spółce. W sumie szkoda, że Władca Pierścieni jest taki długi. Gdyby był krótszy, możnaby go tłumaczyć co jakiś czas, jak Szekspira. Porównaj imiona postaci ze wszystkich wersji "Snu nocy letniej", to bardzo pouczające. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: do Anny M IP: *.chello.pl 09.12.01, 00:33 Ale nadal nic nie usprawiedliwia dla mnie Bullroarera Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: konrad Re: do Anny M IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.01, 10:38 Ja qpiłem ostatni wszystkie 3 tomy i zgadnijcie w czyim wydaniu i tłumaczeniu? M.SKIBNIEWSKA!wydawnictwo Muza Ja nie rozumiem ludzi którzy lubią przekręcanie nazw angielskich na polskie nie nawidzę i nie rozumiem czlowieka ,ktory powiedzial ze wydanie p.lozinskiego jest najlepsze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: do Anny M IP: *.chello.pl 09.12.01, 13:35 Jeździsz do Londonu. gdzie mieszka królowa Elizabeth i czytasz Shakespeare'a? Poza tym Skibniewska też spalszczała nazwy, tylko mniej - np. Tuk a nie Took Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: egaheer Re: do Anny M IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.12.01, 12:58 1. Uwazam, ze "klimat" (jak to ladnie ujelas w cudzyslow) to zdecydowanie nie przyzwyczajenie. Czytam te same ksiazki na przestrzeni lat i choc moj odbior ich zmienia sie lekko za kazdym razem, to co okreslam mianem klimatu pozostaje takie same. Co wiecej, w przypadku Tolkiena i kilku innych ksiazek, ktore udalo mi sie przeczytac w oryginale, "klimat" ksiazki nie zmienil sie tylko dlatego, ze czytalam ja teraz po angielsku (mowie tu oczywiscie o przekladzie Skibniewskiej, bo o "klimacie" u pana Lozinskiego wypowiadalam sie wczesniej). I odpowiadajac na Twoje pytanie: Wladce Pierscieni czytalam w calosci trzy razy na przestrzeni jakichs 11 lat, dwa pierwsze w przekladzie Skibniewskiej (nie bylo wtedy innego), a ostatnio po angielsku. Nie sadze obym byla tak przyzwyczajona, zebym nie mogla przyjac innego przekladu - ja tylko nie moge strawic Lozinskiego :) 2. Nie twierdze, ze tlumaczenie Skibniewskiej jest najlepsze, super i w ogole nie do pobicia. Uwazam natomiast, ze przeklad Lozinskiego jest nie do przyjecia i o tym byl moj poprzedni post. Nie jest moim celem gloryfikowanie pierwszego przekladu, w ktorym przeczytalam ksiazke - byc moze jest lub bedzie inny, lepszy. Swoja droga, jezeli, jak twierdzisz, pod haslem "Lozinski" kryje sie wiecej osob czemu nie raczyly sie przedstawic - czy pan Lozinski na ochotnika zglosil sie na kozla ofiarnego ;)? 3. I na koncu sprawa Szekspira, Londynu i krolowej Elzbiety - sa w jezyku polskim pewne przyjete formy nazw wlasnych pochodzacych z innych jezykow i kazdy, czytajac London, wie, ze chodzi o Londyn. Natomiast jezeli chodzi o powiesci i to powiesci tak popularne jak Wladca Pierscieni, to swoboda tlumaczy w dowolnym zmienianiu nazw wlasnych w kazdym kolejnym przekladzie owocuje chaosem, nie sadzisz? Wiem, ze kazdy moze przetlumaczyc imie czy nazwisko tak jak uwaza, ze bedzie najlepiej, ale wtedy osoby, ktore przeczytaly inne przeklady nie bardzo beda mogly sie porozumiec. Nie mowie, ze wszyscy maja tlumaczyc tak samo, bo mijaloby sie to z sensem, ale moze mogliby miec odrobine wzgledu dla czytelnikow i nie zmieniac calkowicie nazewnictwa calego swiata? I znow odpowiadajac na pytanie: nie, nie wiem jak roznia sie imiona bohaterow "Snu nocy letniej" w zaleznosci od przekladu. Zastanawiam sie za to czy dwie osoby, ktore czytaly ta sztuke, wymienajac imie jakiejs postaci, musza dodawac do tego jej opis, aby byc zrozumialym dla drugiej strony? egaheer Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: do Anny M IP: 62.233.140.* 11.12.01, 09:46 "Tłumaczenie Łozińskiego" wykonało pięć czy sześć osób, w tym on, a poza tym on miał być głównym koordynatorem całości. Przecież ten przekład powstał w kilka miesięcy, pojedynczy tłumacz by nie wyrobił, choćby pracował dzień i noc. Dowodzi to także, że w kilka miesięcy nie może powstać dobry i dopracowany przekład tak długiego dzieła, zwłaszcza jeśli go robi kilka osób jednocześnie i nie ma czasu na porządną redakcję. Natomiast nie mam pojęcia, jak rozmawiać o "Śnie nocy letniej", natomiast prawda jest, że każdy tłumacz ponazywał postaci trochę inaczej: np. jest Spodek/Podszewka/Dupek. Zresztą dotyczy to nie tylko "Snu", a nawet nie tylko Szekspira (w "Hamlecie" występuje, zależnie od tłumacza, Horacy/Horacjo/Horatio). Cytuje się "Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało", a nie "Sam tego chciałeś, Georgesie Dandinie" (ani Jerzy Indyku, co byłoby dosłownym tłumaczeniem). Misia nazywamy Kubuś Puchatek, chociaż w oryginale nosi on imie żeńskie (a jest płci męskiej) i powinien kojarzyć się z "puchaniem", a nie puchatością, z którą się kojarzy. W "Piotrusiu Panie" mamy Blaszany Dzwoneczek a nie nie Tinkerbell. Tłumaczenie nazw własnych, a zwłaszcza a zwłaszcza nazwisk znaczących, to stara dobra tradycja tłumaczeń. Zresztą różne mogło to mieć przyczyny. Nigdy nie rozumiałam, dlaczego w "Ani z Zielonego Wzgórza" niektóre postaci mają imiona polskie, a inne obco brzmiące, jak Gertie, Walter czy Priscilla. Małgorzata Linde w oryginale miała na imię Rachel - mogła zostać zmieniona dlatego, że dla polskiego czytelnika sprzed kilkudziesięciu lat imie Rachela sytuowałoby ją w okreslonej grupie kulturowo-religijnej i właśnie zepsułoby klimat powieści. Odpowiedz Link Zgłoś
xlink Re: do Anny M 11.12.01, 22:09 > Zresztą dotyczy to nie tylko "Snu", a nawet nie tylko > Szekspira (w "Hamlecie" występuje, zależnie od tłumacza, > Horacy/Horacjo/Horatio). Hej, ale juz miszczuniu Szekspir pisywal swoje nazwisko na ponad 20 roznych sposobow, wiec co do Horacja to sie nie zgodze bo to prawie zadna roznica. Reszta ofszem :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: milek Re: do Anny M IP: *.bauholding.pl 20.02.02, 13:20 Gość portalu: Anna M napisał(a): >W "Piotrusiu Panie" mamy Blaszany Dzwoneczek a nie nie Tinkerbell. A nie zastanawialiście się dlaczego "Peter Pan" to "Piotruś Pan", a nie "Piotruś Patelnia"??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: do Anny M IP: *.chello.pl 24.02.02, 18:29 Ja się od dziecka zastanawiałam, dlaczego to on jest panem... Nie wiem, czy chodzi o patelnię, czy o greckie "pan", ale podejrzewam, że z polskim panem nie ma to wiele wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
robgoblin Re: do Anny M 27.02.02, 13:14 Shakespeare'a spolszczamy na Szekspir a nie na Potrząśnijoszczepa na przykład :))) Podobnie jest z Wolterem, Waszyngtonem itd. Dlatego nieznaczne zmiany imion (można powiedzieć brzmieniowe) Skibniewskiej są o niebo lepsze od wymysłów Łozińskiego. Bo on zmienił wszystko na coś w rodzaju przygód Kazia Przaśnego i Zenka Łuszczycy w przaśnej wiosce pod Łomżą, gdzie łaziki snują się z denaturatem pod pachą :) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RafalP Nie tylko Łoziński i Skibniewska IP: 212.244.129.* 13.12.01, 10:31 Gość portalu: Qba napisał(a): > Gdzieś czytałem, że dystrybutorzy zastanawiają się nad wyborem tłumaczenia: > Skibniewska czy ten-drugi-jak-mu-tam?!! No właśnie... Wszyscy piszą tylko o Skibniewskiej i Łozińskim. A ja ostatnio byłem w księgarni i leżą chyba ze cztery wydania "Władcy" a przynajmniej pierwszego tomu i każde w innym tłumaczeniu. Jest więc Skibniewska, Łoziński, Paulina Breiter i jeszcze jedno, chyba zrobione przez dwójkę tłumaczy. Czy ktoś czytał te tłumaczenia? Jakie są? (Ale jednak chyba Skibniewska the best, w każdym razie "wrosła w zbiorową świadomość", w końcu przez ładne parę lat było to jedyne tłumaczenie...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Samwise Re: Nie tylko Łoziński i Skibniewska IP: *.las.ch 14.12.01, 20:13 mysle, ze najlepszym rozwiazaniem jest orginalna wersja, ksiazke przeczytalem najpierw po Polsku, pozniej dwa razy po angielsku, bez porownania, ogladajac film na polskie napisy raczej nie bede zwracal uwagi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama Re: Nie tylko Łoziński i Skibniewska IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 14.12.01, 22:12 Ta tajemnicza para to Maria i Cezary Frącowie. Wg mnie to właśnie tłumaczenie jest najlepsze (i przepiękna edycja!!!). Pauliny B. nie mogę, jest znakomitym (być może) filologiem angielskim, ale operuje ciężką polszczyzną, przez którą się brnie jak przez mokry śnieg. Niejedną już książkę zarżnęła. Dostaje dużo tłumaczeń, pewnie ma na to wpływ jej małżeństwo z jednym z redaktorów Fantastyki (niejakim Rafałem Z., ostatnio bardzo nagrodzonym "Kisielem"). Pana Ł. powinno się ukarać za przekład i tyle, a Skibniewska jest w porządku. Odpowiedz Link Zgłoś
elve tytułowy wiersz 14.12.01, 23:12 Przeczytałąm dziś w empiku bardzo dobre moim zdaniem tłumaczenie tytułowego wiersza ("three rings...), niestety nie pamiętam autora. Udało mu sie zachować i rymy, i rytm i piękno tego kawałka! Niesamowite! Niestety potem jest już tłumaczenie łozińskiego, wydawnictwo zysk i ska, nie wiem czy poprawione czy nie - bałam się zajrzeć i zepsuć sobie wrażenie... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia Re: tytułowy wiersz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.02, 21:19 elve napisał(a): > Przeczytałąm dziś w empiku bardzo dobre moim zdaniem tłumaczenie tytułowego > wiersza ("three rings...), niestety nie pamiętam autora. Udało mu sie zachować > i rymy, i rytm i piękno tego kawałka! Niesamowite! Niestety potem jest już > tłumaczenie łozińskiego, wydawnictwo zysk i ska, nie wiem czy poprawione czy > nie - bałam się zajrzeć i zepsuć sobie wrażenie... > pzdr Nie jestem pewna, ale czy to przypadkiem nie było tłumaczenie Marka Gumkowskiego? Marek Gumkowski jest zdaje sie polonistą, na pewno - jednym z milośników i speców od Tolkiena. Wydaje mi się, że Zysk i-ska własnie w jego tłumaczenie wiersza zaopatrzyli nowe wydanie przekładu pana Ł. Natalia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: Nie tylko Łoziński i Skibniewska IP: *.chello.pl 15.12.01, 00:11 Paulina Breiter nie jest żoną Rafała Z, który z koeli nie jest redaktorem Fantastyki, ale współpracownikime. Mężem Pauliny jest Paweł Z., brat Rafała, chyba że ostatnio nastąpiły jakieś zmiany, o których nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chlinac Re: Nie tylko Łoziński i Skibniewska IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.01.02, 22:59 . Dostaje dużo tłumaczeń, pewnie ma na to wpływ > jej małżeństwo z jednym z redaktorów Fantastyki (niejakim Rafałem Z., ostatnio > bardzo nagrodzonym "Kisielem"). Na litość boską!... Z Pawłem Z.!!... To brat tego nagrodzonego Kisielem!... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Halbarad Re: Nie tylko Łoziński i Skibniewska IP: 195.187.133.* 25.02.02, 13:50 Po pierwsze: Paulina Braiter nie tłumaczyła Władcy Pierścieni, ale Hobbita. Po drugie - nie jest żoną "niejakiego Rafała Z.", ale jego starszego brata, Pawła. PO trzecie - Rafał Ziemkiewicz od kilku lat nie jest redaktorem Nowej Fantastyki, i jest z nią w ostrym konflikcie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ajka Re: Nie tylko Łoziński i Skibniewska IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.01, 23:20 dzisiaj moja rodzicielka przyniosla do domu kalendarz " z tolkiena" na poczatku myslalam ze zdjecia z filmu wiec sie ucieszylam. za wczesnie. w kalendarzu sa ilustracje, chyba najgorsze jakie widzialam. i fragmenty Wladcy Pierscieni. rysunki wykonal niejaki "ted nasmith" i mi sie osobiscie cholernie nie podobaja.( nie umie rysowac ludzi) tlumaczenia zas dokonali, cytuje : " cytaty zaczerpniete zostaly z dwoch pierwszych tomow trylogii w tlumaczeniu Cezarego i Marii Frąc, cytat na stronie 2 w tlumaczeniu Tadeusza Olszanskiego" Wiersz ze strony 2 : trzy pierscienie dla krolow elfickich pod niebem jasnym siedem dla krasnoludzkich wladcow we dworach kamiennych dziewiec dla ludzi ktorym smierc jest sadzona jeden - czarnemu wladcy na czarnym tronie w mordorze, ziemi, gdzie ciemnosc zalegla jeden by nimi wladac. jeden by je znalezc jeden by je zgromadzic i wszystkie skrepowac w mordorze, ziemi gdzie ciemnosc zalegla. aaaaaa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alborn Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 209.114.223.* 17.12.01, 17:59 hmm... a co powiecie o przekładzie : Maria & Cezary Frąc? ja dopiero co nabyłem i jeszcze nie przeczytałem więc nie wiem, czy bardziej S., czy raczej Ł. Mam jednak zamiar w krótkim czasie bo to ma być prezent :-) mogę za to podać tłumaczenie początkowego utworu: Trzy Pierścienie dla królów elfickich pod niebem jasnym, Siedem dla krasnoludzkich władców we dworach kamiennych, Dziewięć dla ludzi, którym śmierć jest sądzona, Jeden Czarnemu Władcy na czarnym tronie w mordorze, ziemi gdzie Ciemność zaległa. Jeden by nimi władać, Jeden, by je znaleźć, Jeden by je zgromadzić i wszystkie skrępować W Mordorze, ziemi, gdzie Ciemność zaległa. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.chello.pl 17.12.01, 23:32 Gość portalu: alborn napisał(a): > hmm... a co powiecie o przekładzie : Maria & Cezary Frąc? > > ja dopiero co nabyłem i jeszcze nie przeczytałem więc nie wiem, czy bardziej > S., czy raczej Ł. Mam jednak zamiar w krótkim czasie bo to ma być prezent :-) > > mogę za to podać tłumaczenie początkowego utworu: > > Trzy Pierścienie dla królów elfickich pod niebem jasnym, > Siedem dla krasnoludzkich władców we dworach kamiennych, > , > Jeden Czarnemu Władcy na czarnym tronie > w mordorze, ziemi gdzie Ciemność zaległa. > Jeden by nimi władać, Jeden, by je znaleźć, > Jeden by je zgromadzić i wszystkie skrępować > W Mordorze, ziemi, gdzie Ciemność zaległa. > > Pozdrawiam Metrum możnaby darować, chociaż troche się sypie. "Dziewięć dla ludzi, którym śmierć jest sądzona" sugeruje raczej skazańców niż ogólnie "śmiertelników" (Nine for Mortal Men doomed to die) - możnaby przynajmniej z dużej litery... "Wszystkie skrępować" - ??????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xlink Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.citicorp.com 18.12.01, 06:36 No najpierw duzo o wyrozumialosci a teraz od reki krytyka. Tsk, tsk :) Aniu, moze caly przeklad nie jest tak zjechany. Nie bedziemy wiedzieli dopoki sami nie przeczytamy albo ktos nie zacytuje calej trylogii + wstepu ( Hobbit'a ). Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 62.233.140.* 18.12.01, 09:14 Wcześniej była teoria, a teraz jest praktyka. Reszty Trylogii w tym przekładzie nie znam, ale "skrępowane" odpada i już. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.talnet.pl 18.12.01, 13:50 Przeczytałam wypowiedzi Forumowiczów nt. przekładu. Szczęśliwie coś mi się obiło o uszy o dwóch różnych tłumaczeniach i właśnie wczoraj kupiłam trzy piękne tomy w twardej oprawie( w tłumaczeniu p.Skibniewskiej ) za jedyne 75zł jako prezent gwiazdkowy dla mojego 11-letniego syna. Jak sądzicie, czy nie za wcześnie taką taką lekturę dla 11-latka? Pozdrawiam wszystkich miłośników Tolkiena i życzę "fantastycznych" świąt ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 62.233.140.* 18.12.01, 15:04 Zależy od jedenastolatka. Ja miałam pierwsze podejście w 3 czy 4 klasie podstawówki (w czasie długiej choroby) i nie mogłam wtedy tego czytać, za bardzo się bałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yorick Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 26.12.01, 02:50 Zacznijmy od informacji podstawowych: - Jestem za Skibniewską - Jestem umiarkowanym laikeim: nie zawodowy tłumacz, ale z literaturą i filologią mam nieco wspólnego - Skibniewska przetłumaczyła nazwy we Władcy... wbrew zaleceniom Tolkiena, a Łoziński zgodnie z nimi. Teraz mój punkt widzenia: - Na pewno przyzwyczajenie ma na czytelnika ogromny wpływ. Na mnie również. To jest naturalne. Nie należę do ortodoxów, ale rozumiem ich. Nie trzeba być teoretykiem literatury, żeby wiedzieć, że text nie jest czymś autonomicznym, tylko interakcją z czytelnikiem, z tym, co on ma w głowie. Zadanie Łozińskiego było o niebo trudniejsze, bo Skibniewska miała komfort tworzenia pewnych kanonów. A fakt, że on temu nie podołał, to sprawa zupełnie inna. - Baggins vs Bagosz. Dopiero w połowie wątku pojawiają się ważne wypowiedzi Egaheer i pogromcy, którzy mają pełną rację. OTÓŻ WW. ZALECENIE TOLKIENA JEST BŁĘDNE! Nazwy nie są celem samym w sobie, tylko elementem, który musi wkomponować się w ogólny klimat. A ten właśnie jest na wskroś angielski (nie: brytyjski!). Zgadza się, że chodzi o 'swojskość', ale którą, angielską, czy polską, bo neutralnej niestety nie ma - zawsze przemycasz jakąś konotację. Baggins o piątej pije herbatę, zaś Pan Bagosz podkręca wąsa i zażywa okowity... Nie komentuję Łazika, Starzyka, itp., bo to po prostu idiotyzmy. - elfy vs elfowie: elfowie brzmi lepiej, ma więcej powagi. Ale coś mi się zdaje, że u Skibniewskiej tylko 'elfy' były w Hobbicie (i słusznie, bo to jeszcze była bajka), zaś we Władcy... było albo wymiennie, albo tylko 'elfowie' - jeśli tu się mylę, niech ktoś poprawi. - Galadriela vs Galadriel - wreszcie punkt dla Łozińskiego. 2. wersja brzmi lepiej: bardziej egzotycznie i wyniośle, bardziej 'elfio'. - prostacki język u Skibniewskiej. Czytałem oryginał: twierdzę, że językowi Skibniewskiej nic, ale to nic nie można zarzucić. Jej fraza jest bogata, o idealnym rytmie, o odpowiednim 'rejestrze' (register) - znakomicie oddaje epicki klimat dzieła. Jest to nie tylko piękna polszczyzna sama w sobie, ale też 'na właściwym miejscu', dobrze oddająca ducha oryginału. Trzeba być BARDZO BEZCZELNYM, żeby temu tłumaczeniu zarzucić 'prostackość' języka. Powiem jedno: własną biegłość w posługiwaniu się polskim uważam za bardzo dobrą i to w stopniu graniczącym z zarozumialstwem, ale gdy tłumaczyłem na próbę kawałki Władcy... i porównywałem ze Skibniewską, zawsze musiałem uznać jej wyższość. - krasnoludy vs krzaty. To, że wielu osobom 'krasnolud' kojarzy się właśnie tak (po 'krasnoludzku', a nie po 'skrzatowemu') to nie zasługa Skibniewskiej, tylko jej pierwszeństwa. Gdyby u niej były 'krzaty', teraz wyśmiewalibyśmy 'krasnoluda'. Ale to wcale nie usprawiedliwia Łozińskiego. Został stworzony pewien kanon i on funkcjonuje w naszej świadomości, i nie da się go zignorować! Ogólnie całe nazewnictwo to kwestia konotacji. Wybierając nazwę, bierzemy ją z 'dobrodziejstwem inwentarza', czyli z CAŁĄ PRZYPISANĄ JEJ GAMĄ SKOJARZEŃ. Nie będę nudził zasadami semantyki, ale każdy wyraz budzi skojarzenia: niektóre jasne i świadome, niektóre świadome, ale trudne do wyrażenia, niektóre zupełnie podświadome. Tłumacz musi odrzucić dosłowność. Musi oddać konotację, skojarzenie, KLIMAT. Łoziński wziął NAZWĘ za cel, za punkt honoru - co z tego, że nie pasuje, że się nie komponuje, że rodzi śmiech lub dwuznaczność. Skibniewska doskonale oddała to, co w xiązce najważniejsze. Na tym polega kluczowa różnica. To różnica między (wy)tłumaczeniem, a sztuką przekładu. I tu Skibniewska triumfuje na całej linii. PS: Paulina Braiter (żona P., a nie R., ocziwista!), jak i Tadeusz Olszański są oboje wielkimi fanami Tolkiena i wątpię, by mieli coś przeciwko zrobienia napisów (boże oszczędź nam dubbingu!) po linii Skibniewskiej. Mimo, że nie przepadam za Olszańskim, muszę mu oddać uczciwość: propozycję tłumaczenia Tolkiena 'na termin' uznał za świętokradztwo i odrzucił ze wzgardą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maa Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 30.12.01, 00:21 Zgadzam się w całej rozciagłości!!! I o to chodzi! Dziękuję, sama nie ujęłabym tego lepiej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn IP: *.chello.pl 30.12.01, 13:51 Ja ciągle nie wiem z tym klimatem. Parę osób powołuje się na Dickensa, ale głowę dam, że znakomita większość czytających Tolkiena jak Biblie o Dickensie może kiedyś słyszała i tyle. Angielski klimat sprowadzi się wtedy do tej nieszczęsnej herbatki o piątej, co jest sprawą naprawde niewielkiej wagi (zwłaszcza że termin "tea" w Anglii oznacza po prostu popołudniowy posiłek, który może się składac równie dobrze z zupy czy parówek). Za to nazwisko Bagosz w ogóle nie kojarzy mi sie szlachecko - czyli z wąsami i okowitą - tylko raczej chłopsko. Oczywiście, jeśli chcemy brnąć w porówanania, to chłop angielski z polskim też nie ma wiele wspólnego, ale tu kończy się literatura i zaczyna historia społeczna. Starzyka nie bronię, natomiast uważam, że Skibniewska właśnie zepsuła klimat Shire'u (pozostając przy jej terminologii, chociaż akurat Włość mi się bardziej podoba) pozostawiając imiona postaci drugoplanowych jak były - a to właśnie tło często decyduje o "nastroju". Nawet dla Polaka znającego Dickensa różnica między Aramintą czy Melilotą a Galadrielą jest stosunkowo nieduża. W ten sposób hobbitów niepotrzebnie sie "uszlachca" (imiona w stylu Aramintha czy Peregrine są w angielskim może i nie najczęstsze, ale spotykane). To samo nazwy geograficzne - Saków mnie akurat bardziej odpowiada niż Sackville (które w dodatku brzmi raczej po francusku). W dodatku uważam, że Skibniewska poszła czasem na łatwiznę tłumacząc dosłownie znaczenie nazwy, co daje efekty chińskie albo indiańskie: Szara Woda, Złota jagoda, itp. Czy - biorąc pod uwagę skłonność języka do ekonomiczności - nazwy rzek w stylu Szara Woda wydają się prawdpodobone? A z kolei mąż wołający: Złota Jagodo! przypomina mi naśmiewanie się "Dzieci z Bullerbyn" ("To będzie piękne, jak będziesz ją wołał! Szumiąca Wodo, czy nastawiłaś już kartofle?") I nic, moim zdaniem, nie usprawiedliwia Bullroarera. Co do języka, nie mam w tej chwili czasu na ponowne czytanie oryginału i obu przekładów. Wiem jedno - wersja polska zawsze wydawała mi się w porównaniu z angielską jakaś "rozwodniona" i "blada". Czekam na kolejny przekład. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chlinac Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.01.02, 23:16 Gość portalu: Anna M napisał(a): > To samo nazwy geograficzne - Saków mnie akurat bardziej odpowiada niż Sackville > (które w dodatku brzmi raczej po francusku). O to właśnie Tolkienowi chodziło. Chciał podkreślić w ten sposób wyniosłość Lobelii i spółki. A skoro już jesteśmy przy Łozińskim... Jak wiadomo, kiedy Skibniewska zabierała sie za przekładanie Władcy...", poprosiła Tolkiena o wskazówki. Nie odpowiedział jej, z czego tak tłumaczył sie swojemu wydawcy: "Przykro mi, że [...] nie odpowiedziałem na list pani Skibniewskiej. [...] Nie jestem w stanie sporządzić dla niej szczegółowych wskazówek. [...] Powinna kierować się ogólna zasada, żeby jak najmniej tłumaczyć czy zmieniać nazwy. Jak sama zauważa, jest to angielska książka i jej angielskość nie powinna ulec zatarciu. [...] Moim zdaniem nazwiska osób powinny zostać nietknięte. Wolałbym także nie ruszać nazw miejscowych, łącznie z Shire. Sądzę, że najwłaściwszym wyjściem byłoby dołączenie na końcu książki listy nazw mających jakieś znaczenie po angielsku z wyjaśnieniami po polsku." I co wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nkh Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn IP: 195.116.28.* 01.01.02, 22:10 Dla Yoricka: Widocznie jestem BARDZO BEZCZELNA, ponieważ uważam, że Marii Skibniewskiej MOŻNA zarzucić prostackość języka. Ostatnio po dość długiej przerwie sięgnęłam po "Władcę Pierścieni" i przeczyłam najpierw oryginał a natychmiast potem tłumaczenie - właśnie Marii Skibniewskiej. Czytając je niemal cały czas czułam niesmak. Zawsze uważałam polski za język piękniejszy od angielskiego, o wiele bardziej "poetycki" i "fantastczny" - wprost stworzony do tego typu literatury. Angielski Tolkiena jest płynny, dźwięczny - po prostu piękny. Polskiemu Skibniewskiej brakuje takiej dźwięczności, brakuje "melodii". Na pewno nie określiłabym go mianem pięknej polszczyzny i dlatego w tym wypadku muszę oddać wyższość angielskiemu. Znam agnielski "w stopniu graniczącym z zarozumialstwem" i czasem bawię się tłumaczeniami, nie jestem jednak zawodowym tłumaczem. A ponieważ nie jestem też megalomanem, nie twierdzę, że byłabym w stanie przetłumaczyć "Władcę Pierścieni" tak, by sama czytać go z przyjemnością. Ale od zawodowego tłumacza, który za swoją pracę otrzymuje honorarium wymagam najwyższego poziomu, zwłaszcza przy tłumaczeniu tak poważnej książki jaką niewątpliwie jest "Władca Pierścieni". Tolkien był według mnie mistrzem angielskiego - "Władcę" powinien tłumaczyć mistrz mowy polskiej. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łazik Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn IP: *.chello.pl 03.01.02, 19:56 warto przeczytać nowo wydane eseje Tolkiena "potwory i krytycy". Myśle, że idealnie odpowiedzą na tę jałowa dyskusje. naprawde w tolkienie nie najstotniejszą kwestją jest to, czy Aragorn to 'Łazik" czy 'obieżyświat'. A tej ksiazki idealnie przełożyć sie nie da. Więc niech malkontenci uczą sie angielskiego... jeśli chodzi o nazwy własne to nie ma żadnej możliwości przekładu, żadnej.Bo to nie jest już nawet angielski lecz gocki, anglosaski, islandzki, walijski. Nie ma w Polsce człowieka, który jest w tym tak biegły jak prof. Tolkien, wiec nie ma tez nikogo kto by mógł to przekładać. A jeśli tak świetnie znasz angielski to musze cie rozczarować - władcy pierścieni nie zrozumiałeś, nawet 1/100. tyle, bo żeby go zrozumieć trzeba też opanować języki elfów. Tolkien mówił że opowieść tą stworzył z imion, to znaczy że w nich tkwi sedno książki, to z nich książka wyrosła. To znaczy że by zrozumieć trzeba pojąć imiona, a te jak wspominałem są w gockim, islandzkim, średnioangielskim itd. więc nie ma o czym gadać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łazik Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn IP: *.chello.pl 03.01.02, 19:56 warto przeczytać nowo wydane eseje Tolkiena "potwory i krytycy". Myśle, że idealnie odpowiedzą na tę jałowa dyskusje. naprawde w tolkienie nie najstotniejszą kwestją jest to, czy Aragorn to 'Łazik" czy 'obieżyświat'. A tej ksiazki idealnie przełożyć sie nie da. Więc niech malkontenci uczą sie angielskiego... jeśli chodzi o nazwy własne to nie ma żadnej możliwości przekładu, żadnej.Bo to nie jest już nawet angielski lecz gocki, anglosaski, islandzki, walijski. Nie ma w Polsce człowieka, który jest w tym tak biegły jak prof. Tolkien, wiec nie ma tez nikogo kto by mógł to przekładać. A jeśli tak świetnie znasz angielski to musze cie rozczarować - władcy pierścieni nie zrozumiałeś, nawet 1/100. tyle, bo żeby go zrozumieć trzeba też opanować języki elfów. Tolkien mówił że opowieść tą stworzył z imion, to znaczy że w nich tkwi sedno książki, to z nich książka wyrosła. To znaczy że by zrozumieć trzeba pojąć imiona, a te jak wspominałem są w gockim, islandzkim, średnioangielskim itd. więc nie ma o czym gadać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łazik Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn IP: *.chello.pl 03.01.02, 19:57 warto przeczytać nowo wydane eseje Tolkiena "potwory i krytycy". Myśle, że idealnie odpowiedzą na tę jałowa dyskusje. naprawde w tolkienie nie najstotniejszą kwestją jest to, czy Aragorn to 'Łazik" czy 'obieżyświat'. A tej ksiazki idealnie przełożyć sie nie da. Więc niech malkontenci uczą sie angielskiego... jeśli chodzi o nazwy własne to nie ma żadnej możliwości przekładu, żadnej.Bo to nie jest już nawet angielski lecz gocki, anglosaski, islandzki, walijski. Nie ma w Polsce człowieka, który jest w tym tak biegły jak prof. Tolkien, wiec nie ma tez nikogo kto by mógł to przekładać. A jeśli tak świetnie znasz angielski to musze cie rozczarować - władcy pierścieni nie zrozumiałeś, nawet 1/100. tyle, bo żeby go zrozumieć trzeba też opanować języki elfów. Tolkien mówił że opowieść tą stworzył z imion, to znaczy że w nich tkwi sedno książki, to z nich książka wyrosła. To znaczy że by zrozumieć trzeba pojąć imiona, a te jak wspominałem są w gockim, islandzkim, średnioangielskim itd. więc nie ma o czym gadać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: An-Nah Głos przyszłego tłumacza IP: *.chello.pl 03.01.02, 21:13 Najlepiej jest Władcę czytać w oryginale - czytałam dwa razy Skibniewską i raz oryginał - tłumaczka narobiła błędów, ale one nie rażą aż tak bardzo. Tak, macie rację - Skibniewska przełożyła melodię, Łoziński - tylko tekst, i to nieudolnie. Jeśli już trzeba wybrać jakiś przekład to jestem za Skibniewską. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yorick Jeszcze raz IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.01.02, 13:03 łazik mocno przesadził - wychodzi na to, że NIKT z wiernej rzeszy milionów fanów nie zrozumiał NIC z 'Władcy...' Hmmm Co do zarzutów wobec Skibniewskiej. PRZESTRZEGAM PRZED HURAGANOWĄ KRYTYKĄ TŁUMACZY. Prawie zawsze jest tak, że ktoś kto trochę choćby zna język puszy się i jest niezadowolony z tłumaczenia. Nie da się usatysfakcjonować wszystkich. Nie da się nie zrobić żadnych błedów. To niemożliwe. Upieram się, że znam standarty polszczyzny i według nich tłumaczenie Skibniewskiej wypada bardzo, ale to bardzo dobrze. Może, nkh, chodzi Ci o to, że 'linie melodyczne' oryginału i przekładu RÓŻNIĄ SIĘ od siebie? Inaczej brzmi polski, inaczej angielski, to jasne. Jeżeli 'zachowanie brzmienia oryginału' stosować jako dodatkowe kryterium w PROZIE, to można zjechać KAŻDE tłumaczenie. Pzdrv Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: Jeszcze raz IP: *.chello.pl 08.01.02, 18:09 Znam więcej niż trochę języka obcego i przełożyłam dosyć, żeby wiedzieć, że to dużo trudniejsze niż sie laikom zdaje. Jest tak: przekład Skibniewskiej jest poprawny pod względem polszczyzny - w sensie, że nie ma błędów ortograficznych, gramatycznych ani logicznych, a jedno zdanie łączy się z drugim. Pomijając wszystko inne, wtedy było więcej dobrych redaktorów. Natomiast zaginęło wiele z ducha oryginału ukrytego w samym języku. Wiem, że nie da się oddać tego, co wybika z samej konstrukcji języka, ale wiele innych rzeczy mnożna przekazać. Jak mówiłam - po przeczytaniu oryginału próbowałam wrócic do wersji polskiej i nie mogłam. Miałam wrażenie, że jest "rozwodniona", że mam do czynienia z opowiedzeniem treści ("przeczytaj książkę i napisz własnymi słowami"). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: An-Nah Re: Jeszcze raz IP: *.chello.pl 08.01.02, 20:39 Gość portalu: Anna M napisał(a): > Znam więcej niż trochę języka obcego i przełożyłam dosyć, żeby wiedzieć, że to > dużo trudniejsze niż sie laikom zdaje. > Jest tak: przekład Skibniewskiej jest poprawny pod względem polszczyzny - w > sensie, że nie ma błędów ortograficznych, gramatycznych ani logicznych, a jedno > > zdanie łączy się z drugim. Pomijając wszystko inne, wtedy było więcej dobrych > redaktorów. > Natomiast zaginęło wiele z ducha oryginału ukrytego w samym języku. Wiem, że > nie da się oddać tego, co wybika z samej konstrukcji języka, ale wiele innych > rzeczy mnożna przekazać. Jak mówiłam - po przeczytaniu oryginału próbowałam > wrócic do wersji polskiej i nie mogłam. Miałam wrażenie, że jest "rozwodniona", > > że mam do czynienia z opowiedzeniem treści ("przeczytaj książkę i napisz > własnymi słowami"). Masz rację, język, jakim książka jest napisana można docenić w pełni dopiero po przeczytaniu jej w oryginale. Myślę, że dotyczy to każdej książki (Ja ostatnio czytam dużo po angielsku i niemiecku). Nikt nie jest idealny, ale w porównaniu z tym jak mu tam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: Jeszcze raz IP: *.chello.pl 08.01.02, 22:35 Ja staram się czytać jak najwięcej oryginałów, i dla informacji, i z ciekawości zawodowej. Ale sa książki, które chętnie czytam w obu wersjach. Niestety, Władca Pierścieni do nich nie należy (w żadnym przekładzie). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mar uparty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.01.02, 00:02 Gość portalu: Yorick napisał(a): >Upieram się, > że znam standarty polszczyzny Masz prawo się upierać, ale może najpierw kup sobie słownik ortograficzny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jezzo Re: Równość przekładów Skibniewskiej i Łozińskiego IP: *.radom.pl 12.01.02, 19:05 Nie lubie się powtarzać ale chcialbym aby wiekszość zaznajomiła się z moją opinią. (BTW wyrażenie pseudkrytycy nie odnosi się bynajmniej do wszytkich żeby ktoś sobie źle nie pomyślał , wszakże widać tu także dobrą i uzasadnioną krytyke) : Boże jak ja czytam te wypowiedzi to mnie szał ogarnia!! Jakim prawem krytykujecie Pana Łozińskiego i jego pracę! Bez uzasadnienia mówicie że tłumaczenie beznadziejne! Ciekawe ilu z tych pseudokrytyków przeczytało całą trylogię według pana Łozińskiego? He? Ja czytam przekłady wyzej wymienionego pana i są one świetne . Wychodzi on poza stereotyp zwykłego tłumaczenia słowo w słowo dodając niekiedy powieści niesamowitego smaczku i dynamizmu. BTW pan Łoziński tłumaczyl też wiele innych powieści np. "Diunę" Herberta IMHO zrobił to tak samo świetnie jak w przypadku trylogii. Pani Skibniewskiej nie odważe sie skrytykować gdyż trylogii w jej wydaniu nie przeczytałem (ale z checia przeczytam) , jednakże po przeczytaniu "Hobbita" w Jej tłumaczeniu muszę przyznać że lepiej wyraznei czyta sie trylogie według pana Łozińskiego. Jest to tylko i wyłącznie moje zdanie i nawet nie mam zamiaru podejmować sie oceniania pracy pani Skibniewskiej i Łozińskiego , lecz jestem pełni uznania dla ich obu jaką prace musieli wykonać i dziekuję im że to właśnie dzięki nim możemy się przenieść w niesamowity świat wykreowany przez Mistrza Tolkiena. Zarówno tłumaczenie Pani Marii jest świetne i to nie tylko przez to iż zachowała orginalne nazewnictwo. Każdy tłumacz powinnien dodać cząstki siebie do tłumaczonego dzieła. Tak postąpiła zarówno Pani Maria jak i Pan Jerzy. Własnie on zmienił coś co wydawać by sie mogło idealne , jednak zrobił to na swój sposób pięknie i świetnie się to czyta! Skrytykować zaś musze tłumaczenie Państwa Frąz . Czytając ich tłumaczenie zdawało sie ze chcą pogodzić zwolenników w/w tłumaczen i wyszła z tego bardzo niestrawna papka. Na zakończenie mojej przydługiej odpowiedzi życze wszytkim miłego czasu spędzonego przy czytaniu powieści Tolkiena , nie ważne w jakim tłumaczeniu. Pozdrawiam wszytkich fanów Tolkiena z całej Polski. :) Odpowiedz Link Zgłoś
yoric Właśnie, że nie równość! 12.01.02, 23:27 Jest takie założenie, że oba tłumaczenia należy oceniać niezależnie od siebie. Otóż nie - przynajmniej jeśli chodzi o nazewnictwo! Pan Łoziński popełnił swoje dzieło, kiedy w świadomości czytelnika OD LAT już funkcjonowało nazewnictwo Skibniewskiej. Nie tylko w kręgu fanów 'Władcy...', ale naturalnie promieniowało ono na resztę literatury fantasy, gry RPG, planszowe, komputerowe. utowrzył się pewien kanon, którego należało przestrzegać. Naprawdę, nadgorliwość wyszła Łozińskiemu bokiem. pzdrv Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chlinac Re: Równość przekładów Skibniewskiej i Łozińskiego IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.01.02, 23:38 Gość portalu: Jezzo napisał(a): > Boże jak ja czytam te wypowiedzi to mnie szał ogarnia!! Jakim prawem > krytykujecie Pana Łozińskiego i jego pracę! Bez uzasadnienia mówicie że > tłumaczenie beznadziejne! (...) Wychodzi on poza stereotyp zwykłego >tłumaczenia słowo w> słowo dodając niekiedy powieści niesamowitego >smaczku i dynamizmu. No. Dodawał dynamizmu: "...dość wysocy, mocni w nogach, a w dżdżystą pogodę nosili KRZATOWE KALOSZE...", pisał o meszku porastającym hobbicie policzki, podczas gdy autor powieści pisał o zaroście na ich brodach, uznał za nieistotny fragment o tym, że manią hobbitów była genealogia i nie przetłumaczył go W OGÓLE, zdefiniował zajęcie "drużynników" jako polegające "raczej na odganianiu zwierząt", podczas gdy w oryginale jest: "more concerned with straying of beasts, than people", czego - wydawałoby sie - nie da się przełozyć inaczej niż: "zajmowali się częściej szukaniem zabłąkanego bydła" .W przedmowie dwukrotnie pisze o księdze "Rachuby Lat", choć Tolkien pisał o DWÓCH RÓŻNYCH księgach o podobnych tytułach. BRRR! Jak ktoś tutaj to zręcznie ujął: nie mam nic przeciwko temu, żeby tłumacz pozostawiał odrobinę siebie w przekładzie, dopóki pamięta o tym, by zostawić choć odrobinę oryginału. Howgh. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chlinac Re: Równość przekładów Skibniewskiej i Łozińskiego IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.01.02, 23:41 Gość portalu: Jezzo napisał(a): > Boże jak ja czytam te wypowiedzi to mnie szał ogarnia!! Jakim prawem > krytykujecie Pana Łozińskiego i jego pracę! Bez uzasadnienia mówicie że > tłumaczenie beznadziejne! (...) Wychodzi on poza stereotyp zwykłego >tłumaczenia słowo w> słowo dodając niekiedy powieści niesamowitego >smaczku i dynamizmu. No. Dodawał dynamizmu: "...dość wysocy, mocni w nogach, a w dżdżystą pogodę nosili KRZATOWE KALOSZE...", pisał o meszku porastającym hobbicie policzki, podczas gdy autor powieści pisał o zaroście na ich brodach, uznał za nieistotny fragment o tym, że manią hobbitów była genealogia i nie przetłumaczył go W OGÓLE, zdefiniował zajęcie "drużynników" jako polegające "raczej na odganianiu zwierząt", podczas gdy w oryginale jest: "more concerned with straying of beasts, than people", czego - wydawałoby sie - nie da się przełozyć inaczej niż: "zajmowali się częściej szukaniem zabłąkanego bydła" .W przedmowie dwukrotnie pisze o księdze "Rachuby Lat", choć Tolkien pisał o DWÓCH RÓŻNYCH księgach o podobnych tytułach. BRRR! Jak ktoś tutaj to zręcznie ujął: nie mam nic przeciwko temu, żeby tłumacz pozostawiał odrobinę siebie w przekładzie, dopóki pamięta o tym, by zostawić choć odrobinę oryginału. Howgh. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yorick Ooo nie kochany/a - :)) IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.02, 23:15 Pisownia niestandarTowa to nie to samo, co niepoprawna. Po prostu niestandartowa. Chcesz, sprawdź w jakimś nowszym słowniku. Pzdrv PS: Przy okazji: słownik pod czyją redakcją uważasz za najlepszy?? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
adara Re: Ooo nie kochany/a - :)) 27.01.02, 11:12 Gość portalu: Yorick napisał(a): > Pisownia niestandarTowa to nie to samo, co niepoprawna. Po prostu > niestandartowa. Chcesz, sprawdź w jakimś nowszym słowniku. Pzdrv > > PS: Przy okazji: słownik pod czyją redakcją uważasz za najlepszy?? ;) Albo ktory uwazasz za "nowszy", bo wszystkie najnowsze, jakie posiadam (do 1998), podaja wylacznie standarDowa pisownie slowa standardowy. Wlacznie z ostatnim poprawnej polszczyzny (Praktyczny slownik p.p., 1995), ktory wrecz podaje "Standardowy, nie: standartowy". Chyba ze zdobyles jakis slownik z przyszlosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nkh Re: Jeszcze raz IP: 195.116.28.* 25.01.02, 21:32 Dla Yoricka: Nie, nie chodzi mi o "linię melodyczną" i wiem, że angielski brzmi inaczej niż polski. Trudno mi okreslić to "cos" czego mi brak w Skibniewskiej, wiem tylko, że o wiele łatwiej czyta mi się "Władcę Pierscieni" w oryginale niż po polsku a to zdarza mi się bardzo rzadko, bo jakby nie było angielski jest dla mnie językiem obcym (prawda, że się nie puszę...), czyli wymagającym większego skupienia. Wydaje mi się, że dobrym przykładem w tej sytuacji jest przywoływany już "Kubus Puchatek". Wersja oryginalna i tłumaczenie Ireny Tuwim to dwie różne książki, zupełnie do siebie nie podobne - ale jakos tak jest, że obie "pożeram" bez marudzenia. Co do narzekania na tłumaczy: tłumaczenie nie jest łatwe i wymaga dużo wysiłku, ale to nie znaczy, że mam przymykać oko na gorszą jakosć i tłumaczyć (oho) ją sobie w ten sposób: "no tak, to nic, że książka źle się czyta, może tłumacz miał gorszy dzień, może mu wena nie dopisała... Ach, no i przecież ja się nie znam na standardach polszczyzny to co się wymądrzam! To jest z pewnoscią super tłumaczenie, a ja mam 'muszki w oczach' i czepiam się bez sensu..." Pozdr. nkh Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yorick Reply IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.02, 21:48 No cóż, w takim razie pozostaje tylko jedno wytłumaczenie: gusta. 'De gustibus...' - prawda? i nie mówię tego ironicznie, bo to fakt. Uważam Ciebie, siebie oraz zdecydowaną większość z tych, którzy zabrali w tym wątku głos, za ludzi inteligentnych, którzy jednak mogą różnić się preferencjami (co do linii melodycznej prozy:)) i stąd te drobne rozbieżności zdań, przy w sumie dość zbieżnej ogólnej opinii w kwestii zasadniczej, czyli Łoziński vs Skibniewska. Uff... pozdrawiam. PS: Premiera filmu tuż - tuż... już się nie mogę doczekać! Odpowiedz Link Zgłoś
frant Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn 03.04.02, 19:08 Z pewnością język jakim posługuje się Tolkien jest niezwykle piękny, ale osobiście uważam polszczyznę Skibniewskiej za bardzo dobrą, jak powiedzał jeden z mojich znajomych "Żeby tak przetłumaczyć ksiązkę trzeba posiadać naprawdę wysoką kulturę". Niestety żaden przekład nie jest idealny i nawet Skibniewska (nie mówiąc o Łozińskim) ma swoje wady. Odpowiedz Link Zgłoś
agaffa Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn 25.01.02, 22:12 Gość portalu: Yorick napisał(a): > Zacznijmy od informacji podstawowych: > - Skibniewska przetłumaczyła nazwy we Władcy... wbrew zaleceniom Tolkiena, a > Łoziński zgodnie z nimi. ???? Na jakiej podstawie tak twierdzisz (jesli przeoczylam, ze ktos tak powiedzial wczesniej,a ty cytujesz, to sorry, nie moglam znalezc)??? Przeciez Tolkien w ktoryms z listow do wydawcy, bodajze szwedzkiego (nie mam go w tej chwili pod reka, ale mam gdzies odbitke) wyraznie pisze, ze pod zadnym pozorem _nie zyczy sobie_ "przekladania" nazw wlasnych na inne jezyki, zeby oddac ich znaczenia! Czyli Skibniewska zostawiajac wiekszosc w oryginale postapila za wskazaniami autora, a Lozinski ze wszystkimi tymi Radymi czy Bagoszami - wbrew jasno wyrazonym zyczeniom pisarza. Poza tym robienie z ostatniego wersu wiersza o pierscieniach tego nie wiadomo po co stwierdzenia o zwyciestwie mocy Mordoru po to tylko, zeby uzyskac bardzo marny rym (pisana/chciana - obrzydlistwo; tylko jeden rym w tym przekladzie nie jest gramatyczny czyli "czestochowski" - to wstyd i hanba dla tlumacza), jest skandaliczne. A tak gwoli faktografii zwiazanej z przekladem Lozinskiego i dlaczego jest taki, jaki jest, to bylo tez i tak, ze Zysk chcial wydac Skibniewska, ale nie zgodzili sie jej spadkobiercy, byly jakies dalsze klopoty na linii agent tam, agent tu, agent tego, agent tamtego, prawa autorskie itd, wiec Zysk w koncu dostal zgode na wydanie, pod warunkiem, ze przeklad bedzie maksymalnie roznil sie od Skibniewskiej... No i rozni sie maksymalnie ;->>> Odpowiedz Link Zgłoś
teufel Maria i Cezary Frąc - nowe tłumaczenie 26.01.02, 12:43 Czytaliście nowe tłumaczenie Marii i Cezarego Frąc? Jest ono podobno dokładne i brak w nimżadnych zmian. Osobiście właśnie je czytam i jest bardzo dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guciop Re: Maria i Cezary Frąc - nowe tłumaczenie IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.01.02, 16:32 No nie wiem, był tu oceniany "tytułowy" wiersz z tego tłumaczenia i został zjechany. Ale przekładał poezję kto inny niż Frącowie więc się nie wypowiadam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mellon Re: Maria i Cezary Frąc - nowe tłumaczenie IP: 192.168.3.* 19.02.02, 16:24 mi tez bardzo sie podoba. Lozinski troche przegial-nie wszytko da sie na sile przetlumaczyc, a jemu jakos wyjatkowo smaczkow oddac sie nie udalo... Fracowie sa znacznie blizsi Skibniewskiej i na szczescie zachowuja nazwy wlasne wiersz wstepny jest zupelnie ok, choc faktycznie przyzwyczilam sie do Skibniewskiej. tekst jest troche chyba bardziej wspolczesny, co jednak bron Boze nie odbiera mu 'klimatu' - czyta sie tak samo swietnie. no i wydanie z iustracjami Alana Lee.. cymesik ;-) polecam czytac o Shire przy kubku goracej czekolady... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn IP: *.chello.pl 27.01.02, 19:07 Spadkobiercy Skibiewskiej nie zgodzili się, zdaje się, z tej prostej przyczyny, że wyłącznośc na prawa do przekładu kupiła Muza czy ktoś. Dlatego Zysk i Ska musiało zamówic nowe tłumaczenie. Przekłady z zasady się od siebie różnią. Jak sa takie same, mamy do czynienia z plagiatem. Odpowiedz Link Zgłoś
agaffa Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn 27.01.02, 23:27 Gość portalu: Anna M napisał(a): > Spadkobiercy Skibiewskiej nie zgodzili się, zdaje się, z tej prostej przyczyny, > że wyłącznośc na prawa do przekładu kupiła Muza czy ktoś. Dlatego Zysk i Ska Mozliwe, nie pamietalam szczegolow. > Przekłady z zasady się od siebie różnią. Jak > sa takie same, mamy do czynienia z plagiatem. Tu akurat byl _warunek_, ze ma sie jak najbardziej roznic i trzeba bylo znalezc tlumacza, ktory by na takie cos przystal. Jest jeszcze jedno wyjscie i tak mogl zrobic Zysk: zrezygnowac w tej sytuacji z wydawania. To, co zrobil Lozinski z imionami jest wbrew jasno wyrazonej woli Tolkiena. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn IP: 62.233.140.* 28.01.02, 10:55 A myślisz, że jakikolwiek tłumacz zgodziłby się na taki układ: "Proszę prztłumaczyć Władcę Pierścieni, ale tak, żeby jak najbardziej przypominało Skibniewską"? Niezaleznie od motywacji wydawcy, nowe tłumaczenia robi się po to, żeby rózniły sie od starych. Odpowiedz Link Zgłoś
agaffa Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn 28.01.02, 19:15 Gość portalu: Anna M napisał(a): > A myślisz, że jakikolwiek tłumacz zgodziłby się na taki układ: "Proszę > prztłumaczyć Władcę Pierścieni, ale tak, żeby jak najbardziej przypominało > Skibniewską"? Niezaleznie od motywacji wydawcy, nowe tłumaczenia robi się po > to, żeby rózniły sie od starych. Nie, oczywiscie, ze nie. Ale po grzyba w ogole nowe? Kiedys na jakims konwencie (seminarium SKF w Chorzowie?) byla o tym mowa i Tadeusz Olszanski, ktory na tym punkcie ma najwiekszego hopla w Polsce, powiedzial, ze najlepiej byloby wydac Skibniewska z drobnymi poprawkami. Bo Skibniewska, jak juz tu wiele osob podkreslalo, to kanon. (Skibniewska np. mowi sie po polsku w Warhammerze, czyli przekroczyla granice LotR) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn IP: *.chello.pl 29.01.02, 00:13 Fakt - Skibniewska to rzeczywiście kanon. Tylko że nie jest rtudno stworzyć kanon, jeśli robi się coś, czego przedtem nie było i długo potem też nie (z róznych przyczyn). Nie było alternatywy, więc przyjął się taki język a nie inny. A po co nowe tłumaczenie? Dlaczego można w kółko tłumaczyć Szekspira (niektórzy twierdzą, że każde pokolenie powinno go robić na nowo), tworzyć nowe wersje "Mistrza i Małgorzaty", "Fausta", "Szwejka" i nnych dzieł, a "Władcę Pierścieni" w tym wszystkim omijać? I język, i literatura są żywe i nie należy zamykac ich w jakimś mauzoleum. Tłumacze sa oczywiście różni, ale jeżeli ktoś czuje się na siłach porywać na Tolkiena i ma kogoś, kto jest gotów to wydac, to dlaczego nie ma próbować? A jak już spróbuje, to należy to oceniać jako osobne dzieło, a nie tworzyć listę różnic z poprzednikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ketor Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn IP: *.acn.waw.pl 17.02.02, 12:51 Czy czytałaś tłumaczenie w którym występowałby np. Hamletowski Jan, albo Czempion i Margareta, Łajzik dla mnie np. takie szczegóły sa bardzo ważne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PHATmisi Re: Głos w dyskusji: Łoziński vs Skibniewska - dogłębn IP: 207.228.113.* 28.01.02, 20:17 Co do tej woli Tolkiena to zostala opublikowana w bardzo dobrej ksiazce pt. Tolkien Compass. Tam tez tolkien daje wskazowki (wraz z kilkoma przykladami, szczegolnie w jezykach niemieckim, szwedzkim i kilkoma innymi)jak tlumacz powinien traktowac nazwy wlasne, niektore "tolkienczyzmy" i niektore wyrazy zaczerpane z archaicznego jezyka angielskiego. Kazdy szanujacy sie tlumacz Tolkiena powinien znac ta publikacje i, co najwazniejsze, uzywac jej przy tlumaczeniu. Wladce czytalem w Polsce ponad 20 lat temu, nie pamietam wiec czyje bylo to tlumaczenie, przeczytalbym jednak nowe tlumaczenie i porownal z tym ktore pamietam i oryginalem angielskim, ktory jest mi najblizszy. Wyrywkowa ocena tlumaczenia ksiazki po przegladnieciu jej w ksiegarni nie jest chyba najlepsza metoda - a takie opinie pojawily sie tu wyzej. Co do samego filmu - jest wspanialy, wspaniale oddaje klimat a nie tylko akcje ksiazki - warto bylo poczekac - nie wiem kiedy bedziecie mieli premiere w kraju ale jest to definitywnie film, ktory kazdy milosnik Tolkiena MUSI obejzec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Frodo Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.02, 20:16 Według mnie wszystko zależy od tego kto co czytał. Według mnie w filmie tłumaczenie Skibniewskiej jest niezłe. Ja przeczytałem książkę w tłumaczeniu Łozińskiego i nie mogę słyszeć jak na Aragorna mówią Obieżyświat. Z kolei niektóre nazwy mi się nie podobają np. Tajar [Rivendell]. Tłumaczenie Łozińskiego jest najbardziej spolszczone. Nie ma Bree jest Bir, żoną Sama nie zostaje Rose tylko Róża, nie ma Shire, tylko Włość. Według mnie każde tłumaczenie jest dobre, a szczególnie dla tych osób, które je czytali. Mi podoba się tłumaczenie Skibniewskiej i Łoziźnskiego. Prosze, nie bluzgajcie gościa na okrągło. Po prostu więcej osób przeczytało tłumaczenie Skibniewskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
rafkon-mail Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni 15.02.02, 12:40 Zgadzam się z Frodem.Jeśli ktoś od lat przywykł do Skibniewskiej, trudno przełknąć Łozińskiego.Czytam Tolkiena od lat, a w wakacje sięgnęłem wreszcie po nowe tłumaczenie. I widzę teraz jaki błąd robiłem słuchając obiegowych opinii krążących na temat tego tłumaczenia. To piękne tłumaczenie mimo że idzie pod prąd utartym schematom. Miałem to szczęście czytać Władcę w orginale i w tłumaczeniu Skibniewskiej brakowało mi czegoś- szczególnie na początku książki, a Łoziński lepiej oddaje sielską atmosferę Cwiartek. rafkon Odpowiedz Link Zgłoś
klemenko Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni 27.02.02, 14:35 rafkon-mail napisał(a): > Zgadzam się z Frodem.Jeśli ktoś od lat przywykł do Skibniewskiej, trudno > przełknąć Łozińskiego.Czytam Tolkiena od lat, a w wakacje sięgnęłem wreszcie po > > nowe tłumaczenie. I widzę teraz jaki błąd robiłem słuchając obiegowych opinii > krążących na temat tego tłumaczenia. To piękne tłumaczenie mimo że idzie pod > prąd utartym schematom. Miałem to szczęście czytać Władcę w orginale i w > tłumaczeniu Skibniewskiej brakowało mi czegoś- szczególnie na początku książki, > > a Łoziński lepiej oddaje sielską atmosferę Cwiartek. > rafkon Kolego, zlituj się! Nie "sięgnęłem", a "sięgnąłem"; nie "w orginale", a w "oryginale". To chyba gorsze nawet od Łazika i krzatów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: basik Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.igf.fuw.edu.pl 15.02.02, 13:04 Czy ktos moglby wyrazic swoja opinie na temat najnowszego tlumaczenia p.Fracow? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Friket Skibniewska vs. Lozinski IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 16.02.02, 22:27 Przyznam sie, ze Wladcy w tlumaczeniu pani Skibniewskiej nie czytalem, wiec narazie nie bede sie wypowiadał, co lepsze. Przeczytalem jednak przeklad p. Łozinskiego i dopiero niedawno dowiedzialem sie, ze przeklad byl beznadziejny itd. Ja osobiscie tego nie odczulem, a ksiazke czytalo mi sie b. dobrze. Co do nazwy Aragorna, to osobiście wolę Łazika. Obieżyświat stanowczo do mojego wyobrażenia Aragorna nie pasuje. Na poczatku, gdy Hobbici wlasnie tak nazywaja A. , jest to postac bardzo tajemnicza, a ta tajemniczosc bardziej oddaje Łazik, niz Obieżyświat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NN Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 159.107.95.* 18.02.02, 17:37 "Gusta i kolory nie podlegają dyskusji" to pewne, że większość przeciwników tłumaczenia Pana Łozińskiego czytała tłumaczenie Pani Skibniewskiej jako pierwsze i dlatego ciężko im zaakceptować tłumaczenie Pana Ł., które moim zdaniem ma swoje wady i zalety. Tłumaczenia nigdy nie są słowo w słowo jak oryginały bo to dopiero zabiłoby atmosferę danego utworu. Pytanie czy czytaliśie jakie kolwiek poezje obcych autorów w oryginale i w polskim przekładzie, tu dopiero można zobaczyć i zrozumieć co znaczy praca tłumacza. Na koniec przypomnę pewną legędę o Stańczyku, który wykazał że w naszym kraju najwięcej jest lekarzy, a ja myślę, po tej dyskuji, że najwięcej jest tłumaczy. Chociaż sądząć po obelgach jakie częto to padają typu: do dupy, rzygać mi się chce, ipt. nie wiem czy tłumaczenia w wykonaniu niektórych uczesników tej dysputy można by zaliczyć do jakiegoś innego kanonu niż rynsztokowy. Odpowiedz Link Zgłoś
juliamaria Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni 17.02.02, 16:54 Przekład Łozińskieo jest fatalny!Nie zachowuje prawdziwego , świetnego klimatu jaki jest w pierwszym przekładzie ! Zmiany (takie jak Rivendel-Tajar, czy Obieżyświat-Łazik)so po prostu zbrodnią!!!Dobrze , że Tolkien tego nie dożył! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.02, 22:39 Przykro mi, ale przeczytalem Lozinskiego wielokrotnie i zapoznoalem sie ze Skibinie-jak-jej-tam. Maly przyklad - slowo "Krasnolud" nie oddaje istoty niskiego wojownika z latwo wyskakujacym zza pasa toporem. Jedyne sluszne okreslenie to KRZAT. Dlaczego "krasnolud" jest nieodpowiedni?Z dwoch powodow. Po pierwsze ani on nie jest czerwony ("krasno"), a po drogie ta rasa (co Tolkien stwierdzil jasno) nie ma nic wspolnego z ludzmi ("lud"). Chetnie podyskutuje. Locke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 192.168.2.* 17.02.02, 23:01 Gość portalu: Locke napisał(a): > Maly przyklad - slowo "Krasnolud" nie oddaje istoty niskiego wojownika z latwo > wyskakujacym zza pasa toporem. Jedyne sluszne okreslenie to KRZAT. > Dlaczego "krasnolud" jest nieodpowiedni?Z dwoch powodow. Po pierwsze ani on nie > > jest czerwony ("krasno"), a po drogie ta rasa (co Tolkien stwierdzil jasno) nie > > ma nic wspolnego z ludzmi ("lud"). > > Chetnie podyskutuje. Ja też właściwie to nie ma takiego słowa jak >krzat< skrzat to taki skandynawski krasnoludek a krasnoludy mają wbrew temu co mówisz wiele wspólnego z ludźmi - są obdażone wolną wolą, mają dwie nogi, dwie ręce itd Poza tym, to nie możesz dyskutować z faktami - równie dobrze możesz twierdzić że zamiast samochód powinien byc bryk, tak się przyjęło i już Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.ia.agh.edu.pl 18.02.02, 15:16 Nie zgodze sie z Toba. Bryk,bryka i samochod(ew auto, smigacz itd...) to synonimy. A dla mnie skrzat, krasnoludek i krzat to zupelnie co innego. Ten pierwszy ma wiele wspolnego ze skandynawia, drogi z bajkami mojej mamy, a ten ostatni to slowotworstwo - wolna tworczosc Lozinskiego. To mu wolno, jesli postepowal zgodnie ze wskazowkami Tolkiena dla tlumaczy. A twierdzi ze tak. A na dodatek krasnolud za bardzo kojazy mi sie ze swiatem Warhammera. A to zbrodnia kojazyc swiat mistrza Tolkiena i WH. A co sadzicie o Laziku i tlumaczeniu nazw wlasnych? To juz bylo walkowane na tym forum, ale chetnie podejme jeszcze temat. Locke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.chello.pl 18.02.02, 19:03 Ależ proszę bardzo... Ja generalnie uważam, że nazwy znaczące powinny coś znaczyć, a jako takie trzeba je czasami przełozyć (patrz wyżej). Inna kwestia to jak się to robi. Jednak oceny należy dokonywać porównując dany przekład z oryginałem, a nie przyjmując kryterium, że jak jest inaczej niż w poprzednim, to musi być źle. Zainteresowanych kwestią czy w ogóle warto tłumaczyć coś, co już ktoś kiedyś przetłumaczył, odsyłam do "Ocalone w tłumaczeniu" Barańczaka (a szkoda, że on nie podchodzi pod Tolkiena...). Mnmie osobiście Łazik odpowiada, z przyczyn poniższych: 1) przede wszystkim jest to przezwisko nadane przez mieszkańców Bree (przyznaję się, że nie pamiętam, jak było u Łozińskiego, ale tak przynajmniej wszyscy wiedza o co chodzi), którzy Aragorna uważali za podejrzanego typka spod ciemnej gwaizdy, który snuje się po okolicy w jakichś niejasnych celach. "Łazik" tak właśnie brzmi, "Obieżyświat" niekoniecznie. 2) Mnie się Obieżyświat zawsze kojarzył z Włóczykijem z Muminków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 18:16 Brawo! rewelacyjne podejscie. Tytulem malego uzupelnienia: Lazikiem zwali go w Birowem (Bree w orginale) Lazik w ostatnim tomie powiesci, na zdziwienie, jakie wywolalo jego nietypowe miano (Lazik) odpowiada, ze Lazikami zwac sie beda jego potomkowie. Ale chyba i tak najlepiej pasuje oryginalny Ranger A co sadzicie o filmowej Galadrieli. Minie bardziej Odpowiada Lozinski - neiodmienialne Galadriel. Locke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 62.233.140.* 20.02.02, 09:56 Birowe... nieźle Nieodmienialna Galadriel jest moim zdaniem bardziej dostojna i "egzotyczna". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mip Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.stacje.agora.pl 21.02.02, 17:50 Gość portalu: Locke napisał(a): > Lazik w ostatnim tomie powiesci, na zdziwienie, jakie wywolalo jego nietypowe > miano (Lazik) odpowiada, ze Lazikami zwac sie beda jego potomkowie. > > Ale chyba i tak najlepiej pasuje oryginalny Ranger TYLKO ZE W ORYGINALE JEST "STRIDER" a "ranger" to okreslenie "straznikow polnocy" - Dunedainow w ogole. "Strider" to ktos, kto chodzi sadzac wielkie kroki. W tym sensie "obierzyswiat" pasuje o wiele lepiej od "lazika", co nie zmienia faktu, ze jednak zadne z nich nie odpowiada oryginalnej konotacji tej "ksywki" Aragorna. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.02, 15:44 Odsylam do interpretacji Freuda (post z 22.02). Bardziej do mnie przemawia Locke Odpowiedz Link Zgłoś
klemenko Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni 27.02.02, 14:42 > Ale chyba i tak najlepiej pasuje oryginalny Ranger W oryginale Aragorn nosi przezwisko (nick, ksywę - jak kto woli) Strider. Rangerami (Strażnikami) nazywano wszystkich Dunedainów z północy. Faktycznie, ciężko jest Stridera przełożyć sensownie na polski. Nasunęła mi się jeszcze jedna uwaga: czy Boromir nie brzmi trochę słowiańsko? Źródłosłów pewnie był inny, ale zawsze brzmi trochę bardziej swojsko. Bardziej niż Bagosz! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NN Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.turystyka.tarnow.pl 21.02.02, 16:00 To może najlepiej "Łajza"??!!! Na stówę sie kojarzy z czarnym charakterem!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 192.168.2.* 18.02.02, 19:10 Gość portalu: Locke napisał(a): > A na dodatek krasnolud za bardzo kojazy mi sie ze > swiatem Warhammera. A to zbrodnia kojazyc swiat mistrza > Tolkiena i WH. > Locke Moze nie wiesz, ale swiat WH jest w duzej mieze inspirowany tworczoscia Tolkiena (jak zreszta cale wspolczesne fantasy). Wiec chyba to normalka, ze sie kojaza. A Tolkien czerpal z legend celtyckich i innych. Wiec w jego swiecie krasnoludy maja zwiazek z dawniejszymi postaciami. A skoro tak, to po co tworzyc dla nich nowe slowo. Wskazowek dla tlumaczy nie znam, ale nawet po zmainie wszystkich nazw wlasnych shire pozostanie prowincja angielska, a nie polska. Chyba ze fajke i herbate zmienimy na tabake i wodke ;-) Niestety nie wszystko z nastroju oryginalu da sie przetlomaczyc, ale moim zdaniem przeklad Skibniewskiej jest optymalny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 18:21 I tu Cie zaskocze. Przedwczoraj w jednym z dziennikow pojawila sie informacja, ze gdzies w polnocno-zachodniej Polsce (chyba, dokladnej lokalizacji nie uchwycilem) powstaje wies na podobienstwa Hobbitowa. Nie tylko jako atrakcja turystyczna rodem z Disneylandu. Po prostu przebudowuje sie istniejaca miejscowosc... Ciekawe? Locke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 192.168.2.* 19.02.02, 21:10 Gość portalu: Locke napisał(a): > I tu Cie zaskocze. Przedwczoraj w jednym z dziennikow pojawila sie informacja, > ze gdzies w polnocno-zachodniej Polsce (chyba, dokladnej lokalizacji nie > uchwycilem) powstaje wies na podobienstwa Hobbitowa. Nie tylko jako atrakcja > turystyczna rodem z Disneylandu. Po prostu przebudowuje sie istniejaca > miejscowosc... > Ciekawe? Hobbitonu, nie Hobbitowa :-) (tłumaczenie tego słowa nie ma żadnego sensu, bo podwójne b nie występuje praktycznie w polskim i przerobienie końcówki nic tu nie zmieni. Cikawe gdzie to uslyszales, w noktowizjeze? Jakos nie moge w to uwiezyc > > Locke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.02, 15:48 Nie wbijaj mi szpileczek - o tej porze to ja juz smacznie spie ;). Telekspres ,Fakty lub Dziennik o 1930. Bylem _troche_ zaprzatniety, i nie zapamietalem. Sorry. Przychodzi mi do glowy tylko jedno slowo z podwojnym b - hobbit ;) Locke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.astercity.net / 10.130.129.* 23.02.02, 20:59 > A na dodatek krasnolud za bardzo kojazy mi sie ze > swiatem Warhammera. A to zbrodnia kojazyc swiat mistrza > Tolkiena i WH. > To, ze krasnolud kojarzy ci sie z Warhammerem, to twoj problem. Jak myslisz, skad sie wzial w WFRP, jak nie ze Skibniewskiej i pozniejszych tlumaczen fantasy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.02, 15:51 Masz racje - popracuje nad tym. Zastanawiam sie nad psychoanalitykiem? Locke Odpowiedz Link Zgłoś
asztaka Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni 18.02.02, 12:51 aha zgadzam się że jest do niczego przykr to stwierdzić, ale gdy czytam 'krzat" chce mi se rzygać błeeeee (własnie przeczytałam to co napisałam) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.ia.agh.edu.pl 18.02.02, 15:20 Bueee - ja nie sprzatam. Ale czemu pytam - czemu???? Locke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mac Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.is.pcz.czest.pl 18.02.02, 09:33 Chyba zabiorę się do tlumaczenia Tolkiena, mam już kilka pomysłów aby mój przekład był niepowtarzalny. Nazwiska już spolszczono - pora na imiona, oto one: Legolas - po prostu Golas (brzmi swojsko) Frodo - Fryderyk Merry - Marian Pippin - takie bankomatowe imię - chwilowo brak pomysłów Gimli - Brodziasty Gandalf - Twardowski Sam - hm, może Alone :) Obiezyświat - Chodziarz Boromir - Borek Wielki No, to druzyna w komplecie :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.ia.agh.edu.pl 18.02.02, 15:24 Sorry - marne zarty. A Lozinski odwalil dobra, solidna robote. Nie kpij z tego. Locke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mac Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 19:49 To nie jest zabronione a każdy ma swoje zdanie, ot co. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łozfan Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.is.pcz.czest.pl 19.02.02, 08:26 Wszystkim polecam stronę: www.jrrtolkien.hg.pl/wladcapierscieni/tlumaczenia.htm na której porównano obydwa przekłady. Jak czytam o Bagoszach , Boblikach, Dwustopczykach, Łaziku, krzatach, Tajarze, Radostku oraz Tadzie Piaszczyku to proponowane rozwiazania wcale nie są takie złe. Zamiast Mordoru może być Mordownia!!!! a zamiast Morii - Wieliczka - rany! jakie to proste (też kpię - przepraszam). Panie Łoziński zabierz sie pan za tłumaczenie slangu komputerowego - ubaw murowany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 18:25 Proboje dyskutowac kolejne aspekty jeden po drogim (vide wyzze posty). Latwo jest krytykowac "ogolnie" np Skibniewska jest do luftu ot co! Prosze slicznie - piszcie konkretnie z powazaniem Locke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Illain Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 172.16.83.* 20.02.02, 16:10 Gość portalu: mac napisał(a): > Pippin - takie bankomatowe imię - chwilowo brak pomysłów Juz podrzucam - Pippi w innej opowiesci przetlomaczono na Fizia (Ponczoszanka) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: shookee Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.gtsgroup.com 19.02.02, 17:29 a nie sadzicie ze po prostu w zaleznosci ktore tlumaczenie czytalismy pierwsze, to wlasnie ono bardziej nam sie podobalo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 18:29 Jesli o mnie chodzi to sie zgadzam. Ciekawe jak u innych? Locke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.chello.pl 19.02.02, 22:12 Mnie się najbardziej podoba oryginał. Po porównaniu z oryginałem Skibniewska wydała się "rozwodniona" do obrzydliwości. Nie umiem tego jaśniej wyrazić. To cos jakby podawano ci wode i wmawiano, że to najlepsza herbata, czy co tam lubisz. Przekład Łozińskiego jest wykonany w pośpiechu i niedoczytany (przez autorów i redaktora - znana metoda oszczędzania kosztów przez wydawców). Sporo błędów, które w nim są, wyeliminowałaby uwazna redakcja czy nawet korekta. Zresztą podobno poprawiono je w póxniejszych wydaniach. Wbrew temu, co mi raz na jakiś czas ktoś wmawia, ja wcale nie uważam przekłądu Łozińskiego za genialny. Po rpstu uważam, że niektóre przyjęte przez niego założenia są trafne, zas wykonano je czasami dobrze, a czasami nie. Poza tym wierzę, że mnogość przekładów świadczy otym, że dzieło literackie wciąz żyje i przemawia do ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Madi Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.chello.pl 19.02.02, 23:09 Jest w naszej literaturze pare tlumaczen, ktore za wszelka cene chca byc "inne" , chyba po to, zeby bylo za co zaplacic. Tak jest z heretycznym Puchatkiem jako Fredzia Fifi (zgroza), Fremenami z niesmiertelnej "Diuny" jako Wolanami, i tak jest tez z przekladem pana Lozinskiego. Przyznam, ze rzeczywiscie wychowalem sie na skibniewskiej, ale zdarzylo mi sie czytac oryginal i klimat jest oddany lepiej. Nie chodzi mi o te straszliwe, zpolszczone imiona, ale przede wszystkim o te "krzaty". W zyciu mu tego nie daruje! gdzie tu dostojnosc i duma slowa "dwarves"? Swoja droga podoba mi sie w poprawionym przekladnie Skibniewskiej zamiana Gryfa na Cienistogrzywgo, a takze barrdziej "dostojna" odmiana krasnoludowie i elfowie. Brawo! Jakos wszyscy tu chyba zapominaja ze jest jeszcze trzecie polskie tlumacznie aytorstwa jakiegostam malzenstwa, z pobieznego przejrzenia niezle, za ktore zaraz sie zabiore (tak sie sklada ze mam piec egzemplarzy szescioksiegu w domu:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Illain Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 172.16.83.* 20.02.02, 16:14 Ci Wolanie to tez Lozinskiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mac Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.is.pcz.czest.pl 20.02.02, 12:17 Na pewno pierwszy przekład ma ogromny wpływna ocenę kazdego nastepnego ale... to co zrobił Łoziński po prostu nie podoba mi się. Po tłumaczeniu Frąców widac że można zrobić inaczej i nie gorzej. Totalna krytyka łozińskiego raczej nie jest przypadkowa. Jeśli Lockemu podoba się spolszczanie nazwisk to ja proponowałem pójść dalej i pozmieniać wszystkie obce nazwy na polskobrzmiace A DLACZEGO NIE? - będzie bardziej swojsko. I proszę nie piszcie że angielski oryginał jest taki zajebisty - to mozna powiedzieć o KAŻDEJ książce !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 62.233.140.* 20.02.02, 16:56 Rany... Nie chodzi o totalne spolszczanie nazw. Chodzi o oddawanie ZNACZENIA nazw ZNACZĄCYCH. Jeżeli ktoś się nazywa np. Baggins of Sackville, to po angielsku te dwie nazwy łączą się, mają sens i znaczą coś razem. Po polsku nic. Lothlorien brzmi obco we wszystkich językach i tak ma być. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Illain Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 172.16.83.* 21.02.02, 09:05 Nie wydaje mi sie, ze chwytasz, o co tak naprawde czepiaja sie Lozinskiego znawcy wersji angielskiej. Glowne zarzuty: 1. Przerabianie na polski nazw, ktore operuja angielska siatka pojeciowa (Shire i Sackville to miejscowosci wybitnie angielskie) 2. Bawienie sie za Tolkienem w gry slow bezmyslnie, ze o talencie nie wspomne, Lozinski to w koncu nie Tuwim (sam(a) pomysl czy Sepna Puszcza kojarzy sie z sepami, czy jak chcial Tolkien z posepnoscia) 3. Przerabianie na sile wszystkiego co dobre u Skibniewskiej po to tylko zeby byc orginalnym (sam sie do tego przyznal w wywiadzie) - przykladem Zlotka, kojarzaca sie raczej z kotka sasiadow niz z piekna panna. 4. Powszechne stosowanie tworow wlasnej, bezsensownej nowomowy, ktore zostaly przez czytelnikow ochrzczone Lozizmami (w ten sposob tlumok trafil do historii) tu najczesciej podaje sie Krzatow, ale z tym akurat mozna polemizowac. 5. Traktowanie czytelnika jak idioty, ktoremu wszystko trzeba podac na lyzce prosto do geby (po prostu pomylil Tolkiena z Harlequinami) 6. Brak autorskiej korekty przekladu, co usuneloby proste bledy logiczne, a imie ich Legion Jest to u naszego tlumoka nagminne - sprobujcie przeczytac Diune w jego opracowaniu - rozpacz... Pozdrowionka Ps. przepraszam za literki - siedze w zamerykanizowanej firmie Odpowiedz Link Zgłoś
mikolaj7 Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni 21.02.02, 21:39 pozwole sobie na poelmike, mam nadzieje, ze tworcza... > Nie wydaje mi sie, ze chwytasz, o co tak naprawde czepiaja sie Lozinskiego > znawcy wersji angielskiej. Glowne zarzuty: > 1. Przerabianie na polski nazw, ktore operuja angielska siatka pojeciowa (Shire > > i Sackville to miejscowosci wybitnie angielskie) ale wlasciwie komus nie obeznanemu z wersja angielska lub z samym jezykiem w stopniu bardzo dobrym te nazwy nie wydaja sie 'bliskie', mam nadzieje, ze wiesz o co mi chodzi. Lozinski chcial przblizyc te nazwy czytelinkowi, moze troche niefortunnie, ale w gruncie rzeczy Wlosc nie brzmi tak tragicznie. a z Sackwville zrobil Sakow, czyli raczej wiernie, prawda? > 2. Bawienie sie za Tolkienem w gry slow bezmyslnie, ze o talencie nie wspomne, > Lozinski to w koncu nie Tuwim (sam(a) pomysl czy Sepna Puszcza kojarzy sie z > sepami, czy jak chcial Tolkien z posepnoscia) mnie osobiscie nie kojarzy sie w ogole z sepami. mroczna puszcza brzmi lepiej, to fakt, ale sepna mnie nie przeszkadza, a juz na pewno nie kojarzy sie z ww. ptakami. > 3. Przerabianie na sile wszystkiego co dobre u Skibniewskiej po to tylko zeby > byc orginalnym (sam sie do tego przyznal w wywiadzie) - przykladem Zlotka, > kojarzaca sie raczej z kotka sasiadow niz z piekna panna. jaka Zlotka? ta dziewczyna Bombadila to jak byk u Lozinskiego Zlotanka. i wg. mnie jest to bardzo dobre tlumaczenie, niewiem jak bylo u Skibniewskiej i w oryginale, ale to akurat mi sie podoba. > 4. Powszechne stosowanie tworow wlasnej, bezsensownej nowomowy, ktore zostaly > przez czytelnikow ochrzczone Lozizmami (w ten sposob tlumok trafil do historii) > tu najczesciej podaje sie Krzatow, ale z tym akurat mozna polemizowac. no wasnie. ludzi esie uczepili krzatow, a mnie najpierw to slowo zszokowalo, ale potem je przyjalem i nawte bardzie mi oddaje ich nature i wyglad niz 'krasnolud'... > 5. Traktowanie czytelnika jak idioty, ktoremu wszystko trzeba podac na lyzce > prosto do geby (po prostu pomylil Tolkiena z Harlequinami) heh. ale moze rozwin te mysl, o konkretne przyklady... > 6. Brak autorskiej korekty przekladu, co usuneloby proste bledy logiczne, a > imie ich Legion to fakt, troche jest bledow i mozna bylo temu tlumaczeniu poswiecic wiecej czasu... > > Jest to u naszego tlumoka nagminne - sprobujcie przeczytac Diune w jego > opracowaniu - rozpacz... rozpacz, bo on tlumaczyl? byl podobno pierwszy i na tym forum juz nieraz czytalem, ze diune przetlumaczyl dobrze. wg. mnie to Lozinski sam sie pograzyl, jelsi powiedzial, ze chcial na sile byc inny od Skibniewskiej. Mogl zachowac co trafniejsze okreslenia... ale ogolne wrazenie nie jest zle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Illain Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 172.16.83.* 22.02.02, 15:43 mikolaj7 napisał(a): > pozwole sobie na poelmike, mam nadzieje, ze tworcza... Dala mi duzo do myslenia, thnx... > ale wlasciwie komus nie obeznanemu z wersja angielska lub > z samym jezykiem w stopniu bardzo dobrym te nazwy nie > wydaja sie 'bliskie', mam nadzieje, ze wiesz o co mi chodzi. > Lozinski chcial przblizyc te nazwy czytelinkowi, moze > troche niefortunnie, ale w gruncie rzeczy Wlosc nie brzmi > tak tragicznie. a z Sackwville zrobil Sakow, czyli raczej > wiernie, prawda? Hmm... nie moge polemizowac z tym co wydaje sie blizsze Tobie, mi (i nie tylko mi) niezbyt bliski jest pomysl wyprawy do Mordoru w Wlosci przez Tajar. > mnie osobiscie nie kojarzy sie w ogole z sepami. mroczna > puszcza brzmi lepiej, to fakt, ale sepna mnie nie > przeszkadza, a juz na pewno nie kojarzy sie z ww. ptakami. Patrz wyzej zamieniajac bliskosc na kojarzenien na koncu dodajac puszcze, w ktorej tych ptakow nie bylo. Chociaz mam nieodparte wrazenie, ze moge nie byc zbyt obiektywny, gdyz czytalem rzeczone tlumaczenie bezposrednio po Kresie > jaka Zlotka? To zwykly blad, przepraszam, przepisze poprawnie 100 x na boku > > 4. Powszechne stosowanie tworow wlasnej, bezsensownej nowomowy, ktore zost > aly > > przez czytelnikow ochrzczone Lozizmami (w ten sposob tlumok trafil do hist > orii) > > tu najczesciej podaje sie Krzatow, ale z tym akurat mozna polemizowac. > > no wasnie. ludzi esie uczepili krzatow, a mnie najpierw to > slowo zszokowalo, ale potem je przyjalem i nawte bardzie > mi oddaje ich nature i wyglad niz 'krasnolud'... To dlatego, ze Skibniewska nie miala w jezyku polskim dobrego slowa. Wybrala adaptacje, zamiast wykopalisk, zwlaszcza, ze nie do konca wiadomo, jak tego 'crzata tak naprawde kiedys wymawiano i czy nie przeklada sie on bezposrednio na sktzata > > 5. Traktowanie czytelnika jak idioty, ktoremu wszystko trzeba podac na lyz > ce > > prosto do geby (po prostu pomylil Tolkiena z Harlequinami) > heh. ale moze rozwin te mysl, o konkretne przyklady... Wybacz, ale pomysl ten zostal juz wystarczajaco rozwiniety w omawianym przekladzie, nie ciagnie mnie do zaczynania po raz kolejny dyskusji na temat oczytania i znajomosci jezykow w Polsce. A cala arogancja L. wychodzi juz we wstepie - wedlug mnie byl on po prostu obrazliwy. > rozpacz, bo on tlumaczyl? byl podobno pierwszy i na tym > forum juz nieraz czytalem, ze diune przetlumaczyl dobrze. Pytam bez ironii gdzie? dla odmiany bardzo chetnie poczytalbym wypowiedzi ludzi, ktorym sie to tlumaczenie podobalo... > wg. mnie to Lozinski sam sie pograzyl, jelsi powiedzial, ze > chcial na sile byc inny od Skibniewskiej. Mogl zachowac co > trafniejsze okreslenia... ale ogolne wrazenie nie jest zle. Powiedzial, napisal, pozwolil mowic wydawcom... i to niejednokrotnie. Moje ogolne wrazenie jest niestety calkiem odmienne Odpowiedz Link Zgłoś
mikolaj7 Re: t?umaczenie W?adcy Piers´cieni 23.02.02, 14:04 Gos´c´ portalu: Illain napisa?(a): > mikolaj7 napisa?(a): > > > pozwole sobie na poelmike, mam nadzieje, ze tworcza... > Dala mi duzo do myslenia, thnx... > > > ale wlasciwie komus nie obeznanemu z wersja angielska lub > > z samym jezykiem w stopniu bardzo dobrym te nazwy nie > > wydaja sie 'bliskie', mam nadzieje, ze wiesz o co mi chodzi. > > Lozinski chcial przblizyc te nazwy czytelinkowi, moze > > troche niefortunnie, ale w gruncie rzeczy Wlosc nie brzmi > > tak tragicznie. a z Sackwville zrobil Sakow, czyli raczej > > wiernie, prawda? > > Hmm... nie moge polemizowac z tym co wydaje sie blizsze Tobie, mi (i nie tylko > mi) > niezbyt bliski jest pomysl wyprawy do Mordoru w Wlosci przez Tajar. zamienie Rivendell na Tajar to tragedia i tu uznaje wzyszosc wszystkich innych tlumaczy. reszta nie razi mnie tak bardzo, ale chyba sie oboje zgodzimy, ze spojrzenie na inne tlumaczenia zalezy od tego, ktore sie czytalo jako pierwsze. > > > mnie osobiscie nie kojarzy sie w ogole z sepami. mroczna > > puszcza brzmi lepiej, to fakt, ale sepna mnie nie > > przeszkadza, a juz na pewno nie kojarzy sie z ww. ptakami. > > Patrz wyzej zamieniajac bliskosc na kojarzenien na koncu dodajac puszcze, w > ktorej tych ptakow nie bylo. Chociaz mam nieodparte wrazenie, ze moge nie byc > zbyt obiektywny, gdyz czytalem rzeczone tlumaczenie bezposrednio po Kresie moze nazwa puszczy bala niefortunna i troche na sile zamieniana... tak coraz wiecej przykladow, ze Lozinski mogl sie lepiej spisac, moze powinienem sobie darowac jego obrone? > > > > > jaka Zlotka? > To zwykly blad, przepraszam, przepisze poprawnie 100 x na boku ;-))) > > > > 4. Powszechne stosowanie tworow wlasnej, bezsensownej nowomowy, ktore > zost > > aly > > > przez czytelnikow ochrzczone Lozizmami (w ten sposob tlumok trafil do > hist > > orii) > > > tu najczesciej podaje sie Krzatow, ale z tym akurat mozna polemizowac > . > > > > no wasnie. ludzi esie uczepili krzatow, a mnie najpierw to > > slowo zszokowalo, ale potem je przyjalem i nawte bardzie > > mi oddaje ich nature i wyglad niz 'krasnolud'... > > To dlatego, ze Skibniewska nie miala w jezyku polskim dobrego slowa. Wybrala > adaptacje, zamiast wykopalisk, zwlaszcza, ze nie do konca wiadomo, jak > tego 'crzata tak naprawde kiedys wymawiano i czy nie przeklada sie on > bezposrednio na sktzata skrzat to z kolei taki chochlik, czy to co stoi w ogrodzie... a krzat to slowo, ktore zobaczylem dopiero u Lozinskiego... Krasnolud jakos nigdy mi sie nie podobal, wtedy kiedy jeszcze nie czytalem trylogii, czy zadnej innej fantasy. > > > > 5. Traktowanie czytelnika jak idioty, ktoremu wszystko trzeba podac n > a lyz > > ce > > > prosto do geby (po prostu pomylil Tolkiena z Harlequinami) > > > heh. ale moze rozwin te mysl, o konkretne przyklady... > > Wybacz, ale pomysl ten zostal juz wystarczajaco rozwiniety w omawianym > przekladzie, nie ciagnie mnie do zaczynania po raz kolejny dyskusji na temat > oczytania i znajomosci jezykow w Polsce. A cala arogancja L. wychodzi juz we > wstepie - wedlug mnie byl on po prostu obrazliwy. hmm... moze i te przyklady sa wyzej podane, ale mnie ise nie chce nadrabiac 100 postow zaleglosci. niemniej jednak bede musial przeczytac dokladniej wstep i poszukac czegos obrazliwego. > > > > rozpacz, bo on tlumaczyl? byl podobno pierwszy i na tym > > forum juz nieraz czytalem, ze diune przetlumaczyl dobrze. > > Pytam bez ironii gdzie? dla odmiany bardzo chetnie poczytalbym wypowiedzi ludzi > , > ktorym sie to tlumaczenie podobalo... byl tu drugi watek o tlumaczeniach wladcy, gdzie pojawilo sie paru obroncow Loziniskiego, ja wywolalem mala burze, jak sie przyznalem, ze go czytam, nie wiedzac, ze jest taki nielubiany. no i przy okazji ktos napomknal o diunie. to bylo pare miesiecy temu... > > > wg. mnie to Lozinski sam sie pograzyl, jelsi powiedzial, ze > > chcial na sile byc inny od Skibniewskiej. Mogl zachowac co > > trafniejsze okreslenia... ale ogolne wrazenie nie jest zle. > > Powiedzial, napisal, pozwolil mowic wydawcom... i to niejednokrotnie. > Moje ogolne wrazenie jest niestety calkiem odmienne dobra. moze sprecyzuje. pierwsze dwa tomy sa moim zdaniem ok. ale 5-6 ksiega to jest porazka tluamczenia. a raczej straszna niekonsewncja Lozinskiego. czytam, czytam i mam wrazenie, ze czytam Biblie, takie same zwroty i styl jak w ksiedze rodzaju... w tym tomie nie ma juz czego bronic :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Illain Re: t?umaczenie W?adcy Piers´cieni IP: 212.160.88.* 26.02.02, 16:06 mikolaj7 napisał(a): > zamienie Rivendell na Tajar to tragedia i tu uznaje wzyszosc wszystkich > innych tlumaczy. reszta nie razi mnie tak bardzo, ale chyba sie oboje > zgodzimy, ze spojrzenie na inne tlumaczenia zalezy od tego, ktore sie czytalo > jako pierwsze. Nie chyba, ale na pewno sie zgadzam. Od tej zasady jest tylko jeden wyjatek, chyba juz wiesz jaki, pewnie wiesz tez, ktoren tlumaczenie Diuny wpadlo mi w rece jako pierwsze... > moze nazwa puszczy bala niefortunna i troche na sile zamieniana... tak > coraz wiecej przykladow, ze Lozinski mogl sie lepiej spisac, moze > powinienem sobie darowac jego obrone? Moze sprobuje ci sprecyzowac, o co mi naprawde z tymi i Diunowymi nazwami chodzi. Lubie, jak w ksiazce jest jakis punkt odniesienia dla nazewnictwa czegokolwiek. Moze to byc wyksztalcenie jak u Sapkowskiego, albo jezyk ojczysty glownych bohaterow, jak jest zazwyczaj. Tolkien zastosowal rozroznienie ras, i kazda praktycznie nazwa jest charakterystyczna dla terenu zamieszkujacej ja (aktualnie lub w niedalekiej przeszlosci) rasy. Zastanawiales sie jak wygladaja takie nazwy w innych jezykach? Londinium-London-Londyn, to typowy przyklad (i blagam :} daruj mi Nowy Jork bo to inna bajka). Tlumaczenia doslowne wystepuja praktycznie tylko na terenach miedzynarodowych przy latwo przekladalnych nazwach (Psie Pole). Jest to zreszta powod, dla ktorego glowne rzeki w Polsce nie maja slowianskich nazw, a Wisla jest nawet podejrzana o korzenie celtyckie. Lozinski zastosowal punkt odniesienia czytelnika. W tej sytuacji do obronienia sa jeszcze np. Sakow i Bagoszno, ale wiekszosc to zwykle bzdury. Czytajac jego przeklad mialem wrazenie kompletnego chaosu (zeby nie powiedziec bajzlu) znaczeniowego. > skrzat to z kolei taki chochlik, czy to co stoi w ogrodzie... a krzat to slowo, > ktore zobaczylem dopiero u Lozinskiego... Krasnolud jakos nigdy mi sie nie > podobal, wtedy kiedy jeszcze nie czytalem trylogii, czy zadnej innej fantasy. Bylo w dawnej polszczyznie takie podobne slowo, oznaczalo skrzata w charakterze bliskiego krasnoludkom o Sierotki Marysi. > hmm... moze i te przyklady sa wyzej podane, ale mnie ise nie chce > nadrabiac 100 postow zaleglosci. niemniej jednak bede musial przeczytac > dokladniej wstep i poszukac czegos obrazliwego. Nie musisz nadrabiac bo to dyskusje z poprzedniej epoki. To obrazliwe jest w pierwszym przypisie do przedmowy, dokladniej w dywagacjach jak to ludzie beda niepoprawnie wymawiac th (jakby sam poprawnie wymawial), mylic Kelembrimbora z Celembrimborem i Elwing z Elvisem - cytuje z pamieci wiec moze niedokladnie. W kazdym razie bylo to lekcewazace i niesmaczne. > dobra. moze sprecyzuje. pierwsze dwa tomy sa moim zdaniem ok. ale 5-6 > ksiega to jest porazka tluamczenia. a raczej straszna niekonsewncja > Lozinskiego. czytam, czytam i mam wrazenie, ze czytam Biblie, takie same > zwroty i styl jak w ksiedze rodzaju... w tym tomie nie ma juz czego bronic :-)) Ja mam wrazenie, ze on w ktoryms momencie przeczytal Sirmarillion i pojal ze to mitologia, wiec zmodyfikowal dalsze tlumaczenie, tradycyjnie mylac style, w tym akurat przypadku mit z przypowiescia biblijna. Ciesze sie ze to nie tylko moje skojarzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
mikolaj7 Re: t?umaczenie W?adcy Piers´cieni 23.02.02, 14:27 > > Pytam bez ironii gdzie? dla odmiany bardzo chetnie poczytalbym wypowiedzi ludzi > , > ktorym sie to tlumaczenie podobalo... o znalazlem tez tutaj - post freuda z 22.2.2002 o 18.20 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Illain Re: t?umaczenie W?adcy Piers´cieni IP: 212.160.88.* 26.02.02, 16:07 Wielkie dzieki juz tam zmierzam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.devs.futuro.pl 22.02.02, 14:22 > 1. Shire nie, ale Sackville może być równie dobrze nazwa francuską. A chodzi o łaczność znaczeń między "bag" i "sack", co nie każdemu może rzucić się w oczy, zwłaszcza jesli nie zna najlepiej angielskiego. > 2. Gdzieś - ale nie pamiętam gdzie - powiedziałam dokładnie to samo, co ty o Sępnej Puszczy. Zresztą, jak w kółko powtarzam, chodzi mi o zasadę, a nie o poszczególne rozwiązania Łozińskiego. Z drugiej strony przynajmniej próbował, a SKibniewska często radziła sobie z grami słów ignorując je. > 3. To, co jest dobre u Skibniewskiej, jest też kwestią gustu. Nie wiem, skąd wziąłes Złotkę. Z drugiej strony mnie na przykład nie odpowiada Złota Jagoda. Zapomnij przez chwilę o tradycjach itp i powiedz szczerze - czy możesz sobie wyobrazić męża (mniejsza z tym, kim jest), zwracającego się na co dzień do żony "Złota Jagodo"? Możesz? Bo ja jakoś nie. Prawdopodobnie sam skróciłby jej imię do Złotki albo mówił "króliczku", nie wiem. "Goldberry" Tolkiena to naturalnie wyglądające słowo, mogące być też imieniem. Mnie się bardziej podoba Złotanka niż Złota Jagoda. 4. Te "twory", o których mówisz, nazywa się powszechnie neologizmami i nie Łoziński je wymyślił. Każdy je w jakiś sposób tworzy, zwłaszcza obcując z tego typu tekstem. 5. Tutaj nie będę się wypowiadać, bo nie wiem, o co ci właściwie chodzi. Wierzę w twoją dogłębną znajomość Harlequinów. Są miejsca, w których ten sam zarzut można postawić Skibniewskiej. 6. Prawda, ale to wina wydawcy, a nie tłumacza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Illain Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 172.16.83.* 22.02.02, 16:53 Gość portalu: Anna M napisał(a): > > > 1. Shire nie, ale Sackville może być równie dobrze nazwa francuską. A chod > zi o > łaczność znaczeń między "bag" i "sack", co nie każdemu może rzucić się w oczy, > zwłaszcza jesli nie zna najlepiej angielskiego. No coz, nie miejsce tu na korepetycje z historii, ale uwierz mie na slowo, jesli mozesz, ze kompletnie nie o nazwy mi w tym wypadku chodzilo > > 2. Gdzieś - ale nie pamiętam gdzie - powiedziałam dokładnie to samo, co ty > o > Sępnej Puszczy. Zresztą, jak w kółko powtarzam, chodzi mi o zasadę, a nie o > poszczególne rozwiązania Łozińskiego. Z drugiej strony przynajmniej próbował, a > SKibniewska często radziła sobie z grami słów ignorując je. Tylko, ze ja jestem zwolennikiem teorii ze diabel tkwi w szczegolach, a oprocz tego wole jak ktos sobi odpusci cos co mu nie idzie, w przeciwnym wypadku efekt bedzie zawsze niezadowalajacy. W przypadku Lozinskiego wolalbym aby wogole odpuscil sobie tlumaczenie czegokolwiek, chociaz pewnie wtedy stacilibysmy sporo tematow do dyskusji. > > 3. To, co jest dobre u Skibniewskiej, jest też kwestią gustu. Nie wiem, sk > ąd > wziąłes Złotkę. Juz przepraszalem pietro wyzej, kajam sie po raz kolejny... Z drugiej strony mnie na przykład nie odpowiada Złota Jagoda. > Zapomnij przez chwilę o tradycjach itp i powiedz szczerze - czy możesz sobie > wyobrazić męża (mniejsza z tym, kim jest), zwracającego się na co dzień do > żony "Złota Jagodo"? Możesz? Bo ja jakoś nie. Prawdopodobnie sam skróciłby jej > imię do Złotki albo mówił "króliczku", nie wiem. "Goldberry" Tolkiena to > naturalnie wyglądające słowo, mogące być też imieniem. Mnie się bardziej podoba > Złotanka niż Złota Jagoda. Na wyobraznie nigdy nie narzekalem. A teraz Ty sie zastanow i wyobraz sobie kogos kto byl od zawsze... juz? watpie zeby do ukochanej osoby mowil "kroliczku". I dodatkowo - moj prapradziadek do mojej praprababci (ze wschodu) do konca zycia mowil "Mario Walieriewna", podobno bylo w tym cos ze starej szkoly elegancji, duzo milosci i szacunku (wszelkie, nawet negatywne ekstapolacje dozwolone ;) > 4. Te "twory", o których mówisz, nazywa się powszechnie neologizmami i nie > Łoziński je wymyślił. Każdy je w jakiś sposób tworzy, zwłaszcza obcując z tego > typu tekstem. Dzieki za korki z literatury, nie zredagowalem sie piszac o nowomowie czy "bezsensowne proby neologizmow" brzmi lepiej? w domyslniku je tam podstawiam. > 5. Tutaj nie będę się wypowiadać, bo nie wiem, o co ci właściwie chodzi. Wierzę > w twoją dogłębną znajomość Harlequinów. Są miejsca, w których ten sam zarzut > można postawić Skibniewskiej. Wyjasniam to w poprzedniej odpowiedzi, jakby niewiele wiecej moge dodac. A ten sam zarzut mozna postawic kazdej osobie, ktora pisze lub tlumaczy bajki. Klu programu jest okreslenie "sa miejsca", co u Lozinskiego mozna spokojnie zastapic przez "jest ksiazka". Wspomniana "doglebna znajomosc" dotyczy nie tyle samych Harlequinow, co kregu ich czytelniczek (i czytelnikow bo i tacy sa) > 6. Prawda, ale to wina wydawcy, a nie tłumacza. Nieprawda, wydawca nie musi sie znac na literaturze, angielskim i Tolkienie, a tlumacz odpowiada w calej rozciaglosci za to co napisal. Tych bledow nie usprawiedliwia (moze poza dwoma z grubszych) nawet brak redaktora. Pomysl, ze jestes juz kolejna osoba, ktora czepia sie (i slusznie :) o Zlotke, a ja po prostu nie przeczytalem tekstu po napisaniu i zaden redaktor/korektor na to nie pomoze. Tylko, ze ja nie biore za to szmalu i nie udaje, ze znam sie na pisaniu postow bardziej niz widac. ...No i nie mam (na razie) obroncow mojego stylu, czego sobie i szanownym polemistom zycze. Dobrego Pa! (czy to tez neologizm???) i milego weekendu ("slowo lykent pochodzi od lyku swiezego powietrza.") Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 62.233.140.* 22.02.02, 17:12 Obowiązkiem tłumacza jest (to zazwyczaj pisze się w umowie) wykonanie autorskiej korekty tekstu - po złamaniu. Obowiązkiem wydawcy jest takowy tekst po złamaniu mu dostarczyć i dać mu dość czasu na dokonanie takowej. Jak ktoś wręcza ci książkę o rozmiarach Nawet jednego tomu trylogii i mówi "OK, jutro do południa chcę to mieć z powrotem", to korektę możemy uznać za niebyłą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Illain Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 212.160.88.* 26.02.02, 15:20 Moze i masz racje, nie wydawalem nigdy ksiazek, wiec nie wiem. Ale w dalszym ciagu nie do konca jestem przekonany, gdyz kojarzy mi sie dosc dlugi okres czasu pomiedzy ogloszeniem o gotowosci przekladu, a decyzja o druku. Moze ten czas zmarnowal wydawca... mimo wszystko odpowiedzialnosc autora pozostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szkuner Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.02, 14:17 W sumie nie wniose wiele nowego do dyskusji, ale: 1.Uwazam, ze Skibiniewska, czy sie to komus podoba, czy nie, stworzyla pewien kanon okreslen, ktory na stale zadomowil sie w naszej literaturze fantasy, grach rpg, komputerowych itd. W zwiazku z tym kolejni tlumacze(nie tylko Wladcy, ale w ogole fantasy) powinni brac pod uwage istniejaca terminologie, w zwiazku z czym wymysly pana L. typu "krzaty" uwazam za cokolwiek absurdalne. 2. Jesli chodzi o nazwy geograficzne to uwazam, ze pan L. takze tu podzialal na sile, chociazby dlatego, ze Shire powinno miec klimat angielski,a tlumacz polonizujac spowodowal, ze tego klimatu nie ma (polskiego klimatu, z oczywistych wzgledow takze nie uzyskal) 3. Imiona wlasne: Lazik, przynajmniej dla mnie brzmi smiesznie, a nie taka byla przeciez geneza imienia Obiezyswiat. Imiona hobbitow - patrz 2. 4. Moim zdaniem tlumaczenie Skibiniewskiej tez nie jest idealne (bardzo podoba mi sie uzyte juz tu przez kogos okreslenie "tlumaczenie rozwodnione"), niemniej jednak to ona zblizyla sie najblizej do klimatu oryginalu. A to chyba przede wszystkim chodzi. Amen Odpowiedz Link Zgłoś
freud Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni 22.02.02, 18:20 Gość portalu: szkuner napisał(a): > W sumie nie wniose wiele nowego do dyskusji, ale: > 1.Uwazam, ze Skibiniewska, czy sie to komus podoba, czy nie, stworzyla pewien > kanon okreslen, ktory na stale zadomowil sie w naszej literaturze fantasy, > grach rpg, komputerowych itd. W zwiazku z tym kolejni tlumacze(nie tylko > Wladcy, ale w ogole fantasy) powinni brac pod uwage istniejaca terminologie, w > zwiazku z czym wymysly pana L. typu "krzaty" uwazam za cokolwiek absurdalne. > 2. Jesli chodzi o nazwy geograficzne to uwazam, ze pan L. takze tu podzialal na > > sile, chociazby dlatego, ze Shire powinno miec klimat angielski,a tlumacz > polonizujac spowodowal, ze tego klimatu nie ma (polskiego klimatu, z > oczywistych wzgledow takze nie uzyskal) > 3. Imiona wlasne: Lazik, przynajmniej dla mnie brzmi smiesznie, a nie taka byla > > przeciez geneza imienia Obiezyswiat. Imiona hobbitow - patrz 2. > 4. Moim zdaniem tlumaczenie Skibiniewskiej tez nie jest idealne (bardzo podoba > mi sie uzyte juz tu przez kogos okreslenie "tlumaczenie rozwodnione"), niemniej > > jednak to ona zblizyla sie najblizej do klimatu oryginalu. A to chyba przede > wszystkim chodzi. > Amen Zgadzam sie z przedmowca... Moim zdaniem, problem polega na przyzwyczajeniu a to jest druga natura czlowieka. Gdyby Lozinski przetlumaczyl Tolkiena przed Skibniewska to wszyscy by na niej koty darli za Obiezyswiata... Fakt faktem, ze Strider po polsku to Wloczykij albo Lazik wlasnie a nie Obiezyswiat. Przeczytalem wlasnie niedawno Diune w przekladzie Lozinskiego. Na poczatku wscieklem sie na niego za Wolan, Piaskali, Odciazacze itp. Jednak po GLEBOKIM namysle uwazam, ze przeklad jest bardzo dobry: Freemen - Wolny Czlowiek - Wolanin Sandworm - Robal Piaskowy - Piaskal Zatem troche tolerancji. Jednym moze odpowiadac Skibniewska a innym Lozinski. Osobiscie wole Tolkiena w przekladzie Skibniewskiej a Diune w wydaniu Lozinskiego. Ot, kompromis. Pozdro, Sigi Odpowiedz Link Zgłoś
kea Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni 22.02.02, 20:26 Jesteś niekonsekwentny.Najpierw nie podoba Ci się przeróbka Shire, bo"traci angielski klimat", ale podobny zabieg w Diunie jest OK. Ja jestem za kanonem. Nie będe miała siły przeczytać zarówno WP jak i Diuny w tłumaczeniu pana Ł.- żeby poznać piękno jego przekładu. Dla mnie łazik to jak zgrzyt na mózgu. Piaskal kojarzy się wyłacznie z piaskiem, a nie obiektem mrocznej religii, a Wolanie ze słowiańskim plemieniem znad Bałtyku, a nie mieszkańcami Diuny.Poza tym -bądźmy tolerancyjni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.astercity.net / 10.130.129.* 23.02.02, 21:15 > Przeczytalem wlasnie niedawno Diune w przekladzie Lozinskiego. Na poczatku wsci > eklem sie na niego za Wolan, > Piaskali, Odciazacze itp. Jednak po GLEBOKIM namysle uwazam, ze przeklad jest b > ardzo dobry: To musial byc BARDZO gleboki namysl. Nie sadzisz, ze naprawde dobre tlumaczenia rozpoznaje sie bez namyslu? > > Freemen - Wolny Czlowiek - Wolanin > Sandworm - Robal Piaskowy - Piaskal Nie freemen, tylko fremen, wiec przejscie do "wolnego czlowieka" nie jest az tak naturalne, jak bys tego chcial. Poza tym czy wolanin nie kojarzy ci sie z czlowiekiem, ktory ma klopot z tarczyca? Bo jak nie, to podziwiam (i zazdroszcze). A oto cytat z p. Lozinskiego z preludium do Diuny: "Brwi uniosly mu sie nad czolem" I jak mozna czytac tego czlowieka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.02, 16:01 Z moich wczesniejszych postow: Maly przyklad - slowo "Krasnolud" nie oddaje istoty niskiego wojownika z latwo wyskakujacym zza pasa toporem. Jedyne sluszne okreslenie to KRZAT. Dlaczego "krasnolud" jest nieodpowiedni?Z dwoch powodow. Po pierwsze ani on nie jest czerwony ("krasno"), a po drogie ta rasa (co Tolkien stwierdzil jasno) nie ma nic wspolnego z ludzmi ("lud"). Jak juz ktos wspomnial - sa 3 pzeklady: Lozinskiego, Skibiniewskiej i Marii i Cezarego Fracow. Polecam ostatni focus - tam jest porownanie fragmentu. Skibniewska przy Fracach jest calkiem niezla..... Loke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ad Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 192.168.2.* 24.02.02, 23:12 Gość portalu: Locke napisał(a): > Z moich wczesniejszych postow: > > Maly przyklad - slowo "Krasnolud" nie oddaje istoty niskiego wojownika z latwo > wyskakujacym zza pasa toporem. Jedyne sluszne okreslenie to KRZAT. > Dlaczego "krasnolud" jest nieodpowiedni?Z dwoch powodow. Po pierwsze ani on nie > > jest czerwony ("krasno"), a po drogie ta rasa (co Tolkien stwierdzil jasno) nie > > ma nic wspolnego z ludzmi ("lud"). > > Jak juz ktos wspomnial - sa 3 pzeklady: Lozinskiego, Skibiniewskiej i Marii i > Cezarego Fracow. Polecam ostatni focus - tam jest porownanie fragmentu. > Skibniewska przy Fracach jest calkiem niezla..... > > Loke Chłopie, ty się powtarzasz!!! Już Ci coś pisałem o Krasnoludach. Pozdrawiam Ad Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.02, 20:50 Yep - specjalnie dla szkunera. pzdr dla Ciebie i dla niego Locke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blazio NAJLEPSZY JEST ŁOZIŃSKI IP: *.par.telecom.cz 23.02.02, 21:00 W zeszłym roku przeczytałem Tolkienowską trylogię po raz pierwszy. Przeczytałem ją w oryginale, ale od razu zacząłem się zastanawiać nad tym, jak LotR brzmi w polszczyźnie. Nie mam dostępu do żadnego tłumaczenia (na usprawiedliwienie dodam, że nie byłem w Polsce w ostatnich miesiącach, a książkę skończyłem czytać już za granicą), ale przeczytałem Wasze wypowiedzi oraz artykuł z Gazety Wyborczej, gdzie zamieszczono między innymi tłumaczenie tytułowego wiersza. I muszę stwierdzić, że - choć oczywiście żaden przekład nie jest idealny - to NAJLEPSZY JEST ŁOZIŃSKI. Shire to jak najbardziej Włości, Baggins to Baggins, "krasnale" w tłumaczeniu wiersza by Skibniewska brzmią okropnie w porównaniu z majestatycznymi "krzatami". "Tajar" - tu bym dystkutował. Wiersz tytułowy - z trzech zacytowanych najlepszy jest Łoziński - byłby idealny, gdyby nie paskudna "moc", która "niechciana zwycięży". Z tych kilku słów wydaje mi się, że jego tłumaczenie oddaje "ducha" i "emocje" powieści. Ale może się mylę... Może gdzieś na sieci dostępne są większe urywki, chętnie bym sobie poczytał? Pozdrawiam, B. Odpowiedz Link Zgłoś
mikolaj7 Re: NAJLEPSZY JEST ŁOZIŃSKI 24.02.02, 12:26 Gość portalu: blazio napisał(a): > W zeszłym roku przeczytałem Tolkienowską trylogię po raz pierwszy. Przeczytałem > > ją w oryginale, ale od razu zacząłem się zastanawiać nad tym, jak LotR brzmi w > polszczyźnie. Nie mam dostępu do żadnego tłumaczenia (na usprawiedliwienie > dodam, że nie byłem w Polsce w ostatnich miesiącach, a książkę skończyłem > czytać już za granicą), ale przeczytałem Wasze wypowiedzi oraz artykuł z Gazety > > Wyborczej, gdzie zamieszczono między innymi tłumaczenie tytułowego wiersza. I > muszę stwierdzić, że - choć oczywiście żaden przekład nie jest idealny - to > NAJLEPSZY JEST ŁOZIŃSKI. Shire to jak najbardziej Włości, Baggins to > Baggins, "krasnale" w tłumaczeniu wiersza by Skibniewska brzmią okropnie w > porównaniu z majestatycznymi "krzatami". "Tajar" - tu bym dystkutował. Wiersz > tytułowy - z trzech zacytowanych najlepszy jest Łoziński - byłby idealny, gdyby > > nie paskudna "moc", która "niechciana zwycięży". > Z tych kilku słów wydaje mi się, że jego tłumaczenie oddaje "ducha" i "emocje" > powieści. Ale może się mylę... Może gdzieś na sieci dostępne są większe urywki, > > chętnie bym sobie poczytał? > Pozdrawiam, > B. brawa za odwage, ja nie mialem kontaktu z trylogia Skibniewskiej, tylko z Hobbitem w jej wykonaniu i jesli prownywac tluamczenia tylko po poczatkowych wierszach wybralbym Lozinksiego. Jego tlumaczenie jest ok, poza, jak juz mowilem, trzecim tomem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: NAJLEPSZY JEST ŁOZIŃSKI IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.02, 16:04 That's my boy ;)))))) Z wyrazami najglebszego szacunku Locke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szkuner Re: NAJLEPSZY JEST ŁOZIŃSKI IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.02, 23:16 NAJLEPSZY NIE JEST ŁOZIŃSKI, bo Shire to Shire, a nie Włości. Jest to sztuczne spolszczenie niszczące klimat. Baggins to właśnie Baggins, a nie Bagosz jak chciałby Łoziński, chociaż podobno zmieniła mu to redakcja w ostatnim wydaniu (pzdr dla Locke'a). A nad Tajarem można już chyba tylko siąść i zapłakać. W sprawie "krzatów" odsyłam do posta Ad. Szczerze mówiąc mam wrażenie, że wielu nowych argumentów w tej dyskusji już nie będzie. Zwolennicy Łozińskiego będą dalej zachwalać "łozinizmy", a zwolennicy Skibiniewskiej nadal będą je flekować. I jedynym problemem jest fakt, że księgarnie zostały wręcz zalane Łozińskim i człowiek nie orientujący się w zagadnieniu ma największe szanse wpaść właśnie na niego (tym bardziej, że Zysk wypuścił supertanie wydanie- 1 tom ok.12 zł.), a nie jestem pewien czy to dobrze. No dobra, jestem wręcz pewien, że to niedobrze:)) I mam jeszcze pytanie. Czy ktoś wie, czy da się obecnie kupić "Diunę" w tłumaczeniu innym niż pana Ł.? A za "Władcę..." powinien zabrać się Barańczak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: NAJLEPSZY JEST ŁOZIŃSKI IP: *.chello.pl 25.02.02, 23:37 Gość portalu: szkuner napisał(a): > A za "Władcę..." powinien zabrać się Barańczak. I to jest święta prawda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chlinac Re: NAJLEPSZY JEST ŁOZIŃSKI IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 22:54 Gość portalu: blazio napisał(a): Po pierwsze zacznijmy od tego, że nie krasnale, a krasnoludy. Operacja odwrotna do zdrobnienia, kapujesz? Po drugie bawi mnie trochę, Twoje stwierdzenie, że tłumaczenie wiersza jest fajne, gdyby nie ostatnia linijka. Facet kompletnie na własną rękę napisał wiersz, który NIE JEST tłumaczeniem, lecz inwencją twórczą i zaprzecza tłumaczonemu fragmentowi, a Ty mówisz, że jest w porządku? To chyba powiesz tez,że Wiedźmin" to dobra adaptacja opowiadań Sapkowskiego. Wiem, wiem, nie oglądales. A szkoda. To film wypisz wymaluj dla wielbicieli talentu Łozińskiego. > W zeszłym roku przeczytałem Tolkienowską trylogię po raz pierwszy. Przeczytałem > > ją w oryginale, ale od razu zacząłem się zastanawiać nad tym, jak LotR brzmi w > polszczyźnie. Nie mam dostępu do żadnego tłumaczenia (na usprawiedliwienie > dodam, że nie byłem w Polsce w ostatnich miesiącach, a książkę skończyłem > czytać już za granicą), ale przeczytałem Wasze wypowiedzi oraz artykuł z Gazety > > Wyborczej, gdzie zamieszczono między innymi tłumaczenie tytułowego wiersza. I > muszę stwierdzić, że - choć oczywiście żaden przekład nie jest idealny - to > NAJLEPSZY JEST ŁOZIŃSKI. Shire to jak najbardziej Włości, Baggins to > Baggins, "krasnale" w tłumaczeniu wiersza by Skibniewska brzmią okropnie w > porównaniu z majestatycznymi "krzatami". "Tajar" - tu bym dystkutował. Wiersz > tytułowy - z trzech zacytowanych najlepszy jest Łoziński - byłby idealny, gdyby > > nie paskudna "moc", która "niechciana zwycięży". > Z tych kilku słów wydaje mi się, że jego tłumaczenie oddaje "ducha" i "emocje" > powieści. Ale może się mylę... Może gdzieś na sieci dostępne są większe urywki, > > chętnie bym sobie poczytał? > Pozdrawiam, > B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blazio Re: ŁOZIŃSKI - autokorekta IP: *.par.telecom.cz 11.03.02, 17:52 Gość portalu: chlinac napisał(a): > Po pierwsze zacznijmy od tego, że nie krasnale, a krasnoludy. Operacja odwrotna > do zdrobnienia, kapujesz? Kapuję, po prostu podobają mi się również "krzaty", kumasz :))) > Po drugie bawi mnie trochę, Twoje stwierdzenie, że tłumaczenie wiersza jest fajne, > gdyby nie ostatnia linijka. Facet > kompletnie na własną rękę napisał wiersz, który NIE JEST tłumaczeniem, lecz inw > encją twórczą i zaprzecza > tłumaczonemu fragmentowi, a Ty mówisz, że jest w porządku? Przeczytałem sobie jeszcze raz znalezione w sieci różne wersje tytułowego wiersza i nadal twierdzę, że najlepszy jest Łozińskiego, gdyby nie ostatnia linijka, która jest rozpaczliwą i głupią próbą zachowania za wszelką cenę schematu rymów, który i tak się wymyka w kolejnych wersach. Więcej zmian sensu wierdza po prostu nie widzę. Nie jest to tłumaczenie wiersza "word by word", ale tak nie tłumaczy ani Barańczak ani Miłosz ani ktokolwiek, kto tłumaczy poezję. Nawet Kochanowski tłumaczący psalmy. > To chyba powiesz tez > ,że Wiedźmin" to dobra > adaptacja opowiadań Sapkowskiego. Wiem, wiem, nie oglądales. A szkoda. To film > wypisz wymaluj dla wielbicieli > talentu Łozińskiego. Masz rację, nie widziałem Wiedźmina, więc nie wiem czy mnie obrażasz czy nie :))))))) Ponadto: autokorekta - korzystając z podanych przez Was linków przeczytałem kilka artykułów, w których zestawiono więcej przykładów tłumaczeń i stwierdzam, że Łozińskiemu po prostu się nie chciało dokładnie tłumaczyć książki (na przykład wspomniane gdzieś i udokumentowane "gubienie" humoru Bilba i Gandalfa, czego nie można zarzucić pani S.) i to jest jego podstawowa wina, a nie odważne podejście do tłumaczenia nazw własnych, które zdecydowanie pochwalam. Pozdrawiam, Blazio Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aragorn Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 11:07 Musi być Skibiniewska. Tłumeczenie Zysku i S-ka jest do d..... Bilbo Bagosz.... Łazik... Rivendell = Tajar AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA Musi być SKIBINIEWSKA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prof.Nic O tłumaczeniach, o słuchowiskach... +linki IP: 192.168.2.* 25.02.02, 12:15 Witam. Nowe, kolejne przekłady czasami sprawiają wrażenie przekornego i złośliwego "zrobienia inaczej od poprzednika". Doskonałego, idealnego przekładu tolkienowskiej trylogii nie ma i chyba nie będzie... Na pewno nie będzie akiego, który zadowoliłby wszystkich. Szczególna to lektura, szczególny świat znaczeń i pojęć. Być może wyjściem z tego translatorskiego zamieszania byłoby gdyby ktoś sklecił jeden na podstawie wszystkich, rozsądnie wykorzystując bezspornie trafne patenty i oczywiście z poszanowaniem zbioru zasad skierowanych do tłumaczy osobiście przez J.R.R. Tolkiena. Tylko kto? Słomczyński nie żyje... Mam wrażenie, że tylko On udźwignąłby takie dzieło ;-) Osobiście preferuję dostojne, uważne, najbliższe oryginałowi tłumaczenie pani Marii Skibniewskiej - to już klasyka. Znam też wersję pana Łozińskiego - bardzo ciekawy styl! Niestety, po porównaniu obu przekładów ten drugi wypada słabo: jest niedbały, zbyt wiele rażących, ewidentnych błędów! To miejscami jakby próba "poprawiania" Tolkiena... Podobno wśród wydawców powstał nawet termin "łozizm" na określenie niedobrego przekładu ;-) Z drugiej strony: trudno odmówić Łozińskiemu dobrej woli i kilku ciekawych rozwiązań, np. słynne "Krzaty", czy Wiersz. Pracy Marii i Cezarego Frąc dla wydawnictwa Amber nie znam w całości, ale Ich przekład wydaje się rozsądny i ciekawy. Uważam jednak, że zachowanie oryginalnej pisowni angielskiej (np Took zamiast Tuk) to nie najlepszy pomysł. Sztuką chyba największą przekładu jest wyczucie proporcji między oryginałem a tworzeniem "nową jakością", którą staje się ta sama historia opowiedziana w innym języku. Delikatne, z wyczuciem i *rozsądne* (właśnie Tuk, czy też Róża zamiast Rose itp) spolszczenie zbliża opowieść do polskiego czytelnika, do naszych realiów językowych. Uważam, że to nie bez znaczenia. Innymi słowy: chyba łatwiej "się zapomnieć" i łatwiej zapomnieć o angielskim rodowodzie powieści :-) Jednocześnie nie należy przesadzać (vide Łoziński) i pamiętać o tym, że: "Moim zdaniem, nazwiska osób powinny być nietknięte. Wolałbym także nie ruszać nazw miejscowych, łącznie z Shire. Sądzę, że najwłaściwszym wyjściem byłoby dołączenie na końcu książki listy nazw mających jakieś znaczenie po angielsku z wyjaśnieniami po polsku" (J.R.R.Tolkien, Listy, str. 446-447) Jeśli chodzi o Paulinę Braiter, to dopiero przymierzam się do "jej" Hobbita. Czy przetłumaczyła też Trylogię? Jeśli tak to dla jakiego wydawnictwa? Nie zgodzę się z pojednawczymi stwierdzeniami typu: "najlepszy jest ten przekład, który się przeczytało jako pierwszy, itp". Warto szukać, sprawdzać inne wersje. Osobiście, zacząłem od Łozińskiego i... byłem zadowolony! Ale gdy zabrałem się za tłumaczenie Skibniewskiej, od pierwszych kilkudziesięciu stron wiedziałem, że to jest to! Potem były fragmenty Frąców... ok, ale bez rewolucji:) A potem nie pozostało mi nic innego, jak zabrać się za oryginał :) Bez wątpienia - warto poznać oryginał. W formie książkowej lub np. dźwiękowej. Polecam rewelacyjne słuchowiska radiowe na podstawie Trylogii oraz Hobbita, zrealizowane dla BBC, z udziałem świetnych aktorów, m.in. Iana Holma, czyli filmowego Bilba :-)) Bardzo angielskie, mocne i świetnie wyreżyserowane! Można je pobrać np. za pomocą Audiogalaxy (www.audiogalaxy.com). Tam też znajdziecie Hobbita oraz obszerne fragmenty innych utworów, czytane m.in. przez samego Tolkiena! Piękna sprawa! Wracając do polskich przekładów Tolkiena: polecam ciekawy i wnikliwy tekst Agnieszki Sylwanowicz pod adresem: www.necik.mag.com.pl/~parmadili/jrrtolkien/nprzeklad.htm oraz inne, nie mniej ciekawe pod adresem: www.mag.com.pl/~parmadili/ miłej lektury :-) Pozdrawiam profesor Nic : : Centrum Dowodzenia Niczym : : cdn@terra.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.02, 21:00 Prof Nic mnie powalil. Gratuluje profesjonalizmu. Tytulem rysu historycznego: Pierwszy preklad Tolkiena to przeklad na jezyk szwedzki, a drugi to wlasnie slawetne dzielo Marii Skibiniewskiej z 1960 roku. Lekko poprawiony przelad Skibiniewskiej trafil do "kanonu na koniec wieku i stal sie podstawa listy dialogowej do filmu. Natomiast przeklad Lozinskiego byl wielokrotnie zmieniany w kolejny dodrukac. Np w drugim wydaniu powrocono do oryginalnego Bagginsa. zrodlo - Focus 03/2002 z powazaniem Locke Odpowiedz Link Zgłoś
ksywa Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni 26.02.02, 12:30 Tak, sądząc z ilości postów i jakże merytorycznie uzasadnionych wypowiedzi,zdecydowanie w naszym kraju jest największe na metr kw zagęszczenie nie lekarzy, jak się powszechnie uważa, ale tłumaczy:-)) Zadałam sobie trud, przeczytałam wszystko i .... zatkało mnie od panującej na tym forum ignorancji "krytyków". Ale krytycy mają to do siebie, że ignorancja i samozadowlenie z rzekomej "znajomości rzeczy" - wszak Tolkiena czytali wiele razy i znają go na pamięć, niektórzy nawet w oryginale - pozwala im pleść ewidentne bzdury. Dowiedzcie się więc od wykwalifikowanego i praktykującego tłumacza, że każde tłumaczenie jest dziełem autonomicznym, że nie istnieją ŻADNE relacje między tłumaczeniami, więc ich porównywanie jest z gruntu bzdurne. Istnieje jedynie relacja oryginał - tłumczenie oraz druga ważniejsza relacja: autor - czytelnik. Jesli chodzi o tę drugą relację, możliwe są dwa - równoważne - podejścia. Albo "doprowadzić" autora do czytelnika (tzn. nie dochowywać przesadnej wierności oryginałowi, ale za to uczynić lekturę łatwiejszą, a tekst bliższym czytelnikowi) albo "doprowadzić" czytelnika do autora (tzn. z całym szacunkiem dla autora, ale nieco kosztem komfortu czytelnika, nawet jeśli nie wszystko doń trafi i spodoba sie, ale wierność przede wszystkim!). I wyobraźcie sobie, że przy podejmowaniu decyzji, które podejście wybrać, tłumacz jest całkowicie autonomiczny. Tłumaczenie jest w ogóle sztuką dokonywania wyborów i podejmowania trudnych, nierzadko niepopularnych decyzji. I tłumacz z definicji ma do nich prawo. Nie zgodzę się ponadto ze stwierdzeniem profesora wyzej, ze nie ma znaczenia dla odbioru (i krytyki!), które tłumaczenie czytaliśmy jako pierwsze. Psycholingwistyki pan profesor troszkę liznął? Bo jesli nie, to niech się dowie, że pierwsza lektura pozostawia w głowie - czy chcemy czy nie - swego rodzaju matrycę językową i nasza świadomośc odrzuca to, co się z ta matrycą kłóci, nie wpasowuje w ramki. I nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nie będę nawet komentowała wypowiedzi typu "Skibniewska - kanon" (a Słowacki wielkim poetą był i basta:-)), "neologizmy precz" itd, i że komuś klimatu brakuje. To są wasze subiektywne odczucia i nie mają nic wspólnego z meritum i warsztatem. Na zakończenie: tłumacz nie tworzy tłumaczenia idealnego, bo takiego nie ma, ale tłumaczenie najlepsze na jakie go w danym momencie stać, i to ze smutną świadmością, że być może popełnił wiele błędów i podjął wiele złych decyzji. Ale za to zmierzył się z oporną, trudną materią i coś stworzył. I pamiętajcie, powiedzenie "traditore tradutore" (tłumacz zdrajca) ma wielowiekową tradycję. Brzmieniowa zbieżność chyba nieprzypadkowa, prawda? Tłumacz "robi swoje" wiedząc, że zawsze wobec kogoś jest zdrajcą: albo wobec autora, albo wobec czytelnika, albo wobec siebie. Pozdrawiam "krytyków" i proszę o więcej zrozumienia - dosłownie zrozumienia, nie wyrozumiałości, dla warsztatu tłumacza, ksywa PS: Rzecz jasna nie próbuję tu usprawiedliwiać ewidentnych błędów czy niechlujstwa tego czy innego tłumacza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Illain Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 212.160.88.* 26.02.02, 16:38 Droga Ksywo! Jest mi niezmiernie milo, ze ktos wreszcie obnazyl PRAWDE o tym forum. Toz to najczystsza IGNORANCJA i same BZDURY!!! I moze uwazasz, ze przemowilas tym glupkom do rozsadku? Postanowilem Ci odpowiedziec bo stanowisz przypadek wrecz wyjatkowy. Egocentryzm i samozadowolenie w czystej postaci rzadko zdarza sie w naturze. Jak juz takm lubisz terminologie naukowa, to czytajac Twojego posta z miejsca pomyslalem "projekcja asymilatywna".Moze i przeczytalas wszystkie posty, ale nic z nich nie zrozumialas, a juz na pewno nie wyciagnelas wnioskow. Jeszcze dwie, tym razem calkiem powazne uwagi 1. Ktora droge tlumaczenia przyjal wedlug Ciebie Lozinski? z obydwu wymienionych nie znalazlem u niego zadnej. 2. Jezeli tlumacz ma wszyskie prawa, ktore wymieniasz, i bez ograniczen z nich korzysta to dlaczego i co najwazniejsze DLA KOGO w takim razie on tlumaczy??? Bo jezeli zna jezyk to tlumaczyc dla siebie nie musi, a jak ma ochote pozmagac sie z materia to niech sobie poprzewiesza firanki i zaslonki nie schodzac ze stolka. Pozostajac z nadzieja, ze Twoj (skadinad bardzo inteligenty) post to glownie prowokacja pozdrawiam Illain Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.chello.pl 26.02.02, 19:54 Ty masz rację, ksywa ma rację, wszyscy mają rację, ja pewnie też. Ty masz rację, bo ksywa może i rzeczywiście trochę przeasadziła (przesadził?). Z drugiej strony zaświadczam, że dla kogoś kto zna z praktyki pracę tłumacza, czytanie niektórych postów w tym wątku (i nie powiem, których) jest gorsze od bólu zębów. Praca tłumacza nie jast tak łatwa jak się wielu osobom zapewne wydaje. I prawdą jest, że w ocenie tłumaczeń nalezy oceniać a) przekład jako dzieło literackie samo w sobie (bo takim jest) i b) przekład w stosunku do oryginału. O innych tłumaczeniach należy zapomnieć. Zresztą co się będę rozpisywac, odsyłam do Barańczaka ("Ocalone w tłumaczeniu). A na twoje pytanie moge odpowiedzieć - Łoziński to podejście pierwsze. Tu chodzi o założenie, nie wykonanie. Odejdźmy na chwilę od Tolkiena, żeby nie zaogniac sprawy i weźmy inny znany przekład. "Kubuś Puchatek" Ireny Tuwim to orientacja "na czytalnika", a nieszczęsna "Fredzia Phi-phi" to orientacja "na autora. To drugie jest ciekawą pod względem językowym próbą idealnego oddania książki "Winnie the Pooh" po polsku, z zachowaniem wszystkich gier słownych itp. - jednak w sumie nieudaną , z kilku przyczyn, na które nie ma tu miejsca. Za to książka Ireny Tuwim (którą uwielbiam) jest cudowną ksiązką dla dzieci, ale czasami mam wrażenie, że wykonaną według przepisu z dawych lat - "Przeczytaj, zamiknij ksiązkę i napisz swoimi słowami we własnym języku". Innymi słowy, mało ma wspólnego z oryginałem. Jednym z problemów Łozińskiego jest zapewne to, że jest zawodowym polonistą i wie o różnych rzeczach, o których ogół nie wie - jak np. dążenie języka do ekonomiczności czy jak mu tam (nigdy nie miałam głowy do takich nazw). Czyli że nazwa jednowyrazowa będzie lepsza niż dwuwyrazowa. Nie licząc oczywiście nazw naukowych. Przykładowo: nie jest prawdopodobne, by jakaś społeczność przez kilkaset lat nazywała swoją rzekę czy bajorko Szara Woda, nie skracając jakoś tej nazwy (np. Szarawka). To samo dotyczy Złotej Jagody - z całym szacunkiem dla Marii Waleriewny. Odpowiedz Link Zgłoś
ksywa Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni 27.02.02, 09:18 Sorry, Anno, odpowiedź dla Illina "przypięła" mi sie do Ciebie - nie zwracaj uwagi. I sorry, po raz drugi, ale nie uważam, żebym przesadziła:-) Jeżeli juz to chyba tylko z długością posta i z naiwnym zalożeniem, że do kogoś trafi, to co napisałam i że zauważy w nim coś więcej, prócz wytykania ignorancji. Ale tak to jest - uderz w stół... pozdr, ksywa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Illain Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 172.16.84.* 28.02.02, 10:25 > Ty masz rację, ksywa ma rację, wszyscy mają rację, ja pewnie też. Oczywiscie, to przeciez nasza cecha narodowa. > Ty masz rację, bo ksywa może i rzeczywiście trochę przeasadziła (przesadził?). Troche?? Czy nieswiadomie ja trafilem na forum socjologiczne, czy ksywa? > Z drugiej strony zaświadczam, że dla kogoś kto zna z praktyki pracę tłumacza, > czytanie niektórych postów w tym wątku (i nie powiem, których) jest gorsze od > bólu zębów. No coz, moge miec tylko nadzieje ze nie moich > Praca tłumacza (...) Za Baranczaka dziekuje, mozna to gdzies kupic? (nie cierpie pozyczac bo rzadko cos czytam tylko raz, poza niektorymi tlumaczeniami ;) > A na twoje pytanie moge odpowiedzieć - Łoziński to podejście pierwsze. Tu > chodzi o założenie, nie wykonanie. (...) Po glebszym zastanowieniu moge sie tylko zgodzic (ugialem sie pod nieodparta sila Twojej argumentacji :))))) > Jednym z problemów Łozińskiego jest zapewne to, że jest zawodowym polonistą Nie pamietalem o tym, ale to wiele wyjasnia, a przede wszystkim jego podejscie do czytelnika (nie mylic z "orientacja na czytelnika"). > wie o różnych rzeczach, o których ogół nie wie - jak np. dążenie języka do > ekonomiczności czy jak mu tam (nigdy nie miałam głowy do takich nazw). Czyli że > nazwa jednowyrazowa będzie lepsza niż dwuwyrazowa. Nie licząc oczywiście nazw > naukowych. Przykładowo: nie jest prawdopodobne, by jakaś społeczność przez > kilkaset lat nazywała swoją rzekę czy bajorko Szara Woda, nie skracając jakoś > tej nazwy (np. Szarawka). To samo dotyczy Złotej Jagody - z całym szacunkiem > dla Marii Waleriewny. Ogol faktycznie o tym nie wie, do tego stopnia, ze dzielnica Wroclawia jest Psie Pole (a moze wiesz o jakims skrocie? tylko ostroznie, bo mieszka tam moja rodzina) O wiekszosci mieszkancow Bialoleki Dworskiej (to w Warszawie), wszystkich Nowej Wsi (jest ich kilka w kraju), Spindlerowego Mlyna (Slowacja), obu Frankfurtow (tutaj, fakt, zalezy do kontekstu) wogole chyba nie ma co wspominac, nieprawdaz? Ach, moglbym dodac New York i Salt Lake, ale znam stamtad tylko pojedyncze jednostki, byc moze wyjatkowe. W nazwach jednowyrazowych tez zadziwiajaco czesto slychac poste polaczenie dwoch wyrazow (vide Grunwald). A co do imion, hmmm... nie mam pojecia o jezyku japonskim, chinskim, czy dialektach indianskich, ale odsluchowo (przy ogladaniu orginalnych wersji filmow) wydaje mi sie, ze uzywaja oni kilku slow na jedno imie... Jezeli jestem w bledzie, to moze ktos litosciwie mnie z niego wyprowadzi... Jak masz ochote dalej o tym ze mna podyskutowac, cofnij sie prosze do mojej odpowiedzi dla Mikolaja, tam staram sie wyjasnic, co zarzucam Lozinskiemu w nazewnictwie, mysle, ze bylby to dobry punkt wyjscia i moze od razu nie polecisz do dentysty. Na koniec dodam, ze mam jakies pojecie o tlumaczeniu, choc nie tlumacze literatury pieknej (juz widze jak przyprawilem moich kolegow tym stwierdzeniem o atak smiechu ;) stad mam jakies pojecie o trudnosciach, a co najwazniejsze o tym, jak mimo najlepszych checi nie mozna oddac stylu oryginalu i trzeba sie po prostu z tym pogodzic. Pozdrawiam, Illain Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 62.233.140.* 28.02.02, 11:52 Chodzi o język POLSKI, do innych się nie mieszam. Poza tym nazwy uregulowane administracyjnie przestają być językiem potocznym. Zresztą cholera wie, jak mieszkańcy Salt Lake City na nie mówią, skoro np. na Filadelfię mówi się Philly. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Illain Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 212.160.88.* 28.02.02, 13:17 Nie bardzo rozumiem, czy chcialas zasugerowac, ze nazwa uregulowana administracyjnie powoduje, ze ludzie przestaja uzywac nazw potocznych? Psie Pole wybralem nieprzypadkowo, jest to potoczna nazwa, ktora przez kilkaset lat opierala sie zasadom upraszczania jezyka. Czy naprawde musze wydlubywac wiecej przykladow z jezyka polskiego? sama mozesz ich znalezc mnostwo. No i nie wiem dlaczego mi sie wydaje, ze zasady, o ktorych rozmawiamy dotycza kazdego jezyka (pewnie skazenie lektura Czomskiego), a w szczegolnosci jezykow uzywanych w WP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ksywa Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.europolgaz.com.pl 27.02.02, 09:11 Gość portalu: Illain napisał(a): > Droga Ksywo! Jest mi niezmiernie milo, ze ktos wreszcie obnazyl PRAWDE o tym > forum. Toz to najczystsza IGNORANCJA i same BZDURY!!! I moze uwazasz, ze > przemowilas tym glupkom do rozsadku? Nic nie uważam, głupkom -czyżbym nazwała kogoś głupkiem? to chyba już z Twojej strony projekcja- do rozsądku przemówić się nie da. I nie o rozsadek mi chodziło, a zaledwie o uświadomienie paru osobom, że wypowiadają się na tematy, o których nie mają pojęcia, że istnienia wielu uwarunkowań procesu tłumaczenia nawet nie podejrzewają. A dla mnie ktoś taki powinien siedzieć cichutko i nie manifestować swojej ignorancji. > Postanowilem Ci odpowiedziec bo stanowisz przypadek wrecz wyjatkowy. Jakże mi miło, ale bez przesady - jesteś ostatnio dość aktywny i tu sobie nadmiernie nie pochlebiam. > Egocentryzm i samozadowolenie w czystej postaci rzadko zdarza sie w naturze. To było do mnie? > Jak juz takm lubisz terminologie naukowa, - Nie przesadzaj, niespecjalnie się nią posługiwałam w tym poście - wiem gdzie i do kogo piszę. to czytajac Twojego posta z miejsca pomyslalem "projekcja asymilatywna".Moze i przeczytalas wszystkie posty, ale nic z nich nie zrozumialas, a juz na pewno nie wyciagnelas wnioskow. Tak? No to zbierz treść tych wszystkich postów powyżej, zrekapituluj i przedstaw mi zwięźle wnioski. Bo z tych wypocin za wiele się wywnioskować nie da. Tyle tylko, że "Skibniewska the best" a Łoziński to "łozizmy" i tak jeden przez drugiego, i w koło macieju. > Jeszcze dwie, tym razem calkiem powazne uwagi > 1. Ktora droge tlumaczenia przyjal wedlug Ciebie Lozinski? z obydwu > wymienionych nie znalazlem u niego zadnej. No popatrz, wygląda, że też za wiele nie zrozumiałeś i również nie wyciągnąłeś wniosków. > 2. Jezeli tlumacz ma wszyskie prawa, ktore wymieniasz, i bez ograniczen z nich > korzysta to dlaczego i co najwazniejsze DLA KOGO w takim razie on tlumaczy??? Hę? Logika jakaś pokrętna. To jakis skrót myślowy? Bo nie rozumiem, co mają prawa tłumacza do twoich watpliwości nt. ewentualnego odbiorcy. > Bo jezeli zna jezyk to tlumaczyc dla siebie nie musi, a jak ma ochote pozmagac > sie z materia to niech sobie poprzewiesza firanki i zaslonki nie schodzac ze > stolka. Jak wyzej. A już o tych firankach to kompletnie nie wiem co mysleć. Może jednak warto by tu sięgnąć po terminologię naukową? No bo jak te firanki trzeba wieszać twoim zdaniem? > Pozostajac z nadzieja, ze Twoj (skadinad bardzo inteligenty) post to glownie > prowokacja pozdrawiam > Illain Och jejku, jejku, cóż za wersal na koniec - "głupia co prawda jesteś, ale twoj post jest inteligentny." A kimze ty jesteś, czlowieku, że możesz mnie tak najpierw ustawiać, a potem łaskawie głaskać po główce? Myślisz, ze mi tego rodzaju uznanie potrzebne? Odpuść sobie. Aha, prowokowac nikogo nie zamierzałam, no bo do czego niby? Przecież wiecie i powtarzacie jedno: "Skibniewska the best", "a kto mówi, że nie to w mordę" (to ostatnie akurat z Szewców). Mogę pozdrowić, co mi tam, ksywa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yorick Uściślam i przyznaję się do błędu IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 15:23 W jednym z wcześniejszych postów napisałem, że Skibniewska przetłumaczyła wbrew zaleceniom Tolkiena, a łoziński zgodnie z nimi (co zresztą nie miało wpływu na moją ocenę ich przekładów). Ktoś zwrócił mi uwagę, że to nie jest tak do końca. Ostatrnio pisał o tym Orliski i wyjaśnił sprawę. Po prostu komentarz Tolkiena w dodatkach był źle zinterpretowany. Tyle gwoli wyjaśnienia. pzdrv Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Illain Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: 212.160.88.* 28.02.02, 13:38 Popraw mnie jesli sie myle, ale idea forum dyskusyjnego (szczegolnie anonimowego) jest danie mozliwosci wypowiedzenia sie ludziom na dowolny temat i to w sposob jaki uznaja za stosowny. Sam(a) zreszta z tego korzystasz piszac post na zupelnie inny temat niz temat watku, o co nikt sie Ciebie jakos nie czepia. Uzylem sformuowania o glupkach bo o takim Twoim wyczytalem miedzy wierszami Twojego posta (postu?). A jezeli Twoja idea nie bylo przemowienie do rozsadku to zupelnie nie rozumiem calej wypowiedzi. Zanim zarzucisz komus ignorancje w jakiejs dziedzinie zastanow sie czy aby na pewno masz do tego podstawy. Skadinad wiem, ze w tym watku istnieje co najmniej jedna wypowiedz czlowieka majacego za soba oficjalnie wydane tlumaczenie fantasy (niestety nie wiem ktora, bo zmienil (!) ksywe), zauwazylem tez ze przyznaje sie do tego Anna M, o sobie juz nie wspomne, bo tlumacze w innej branzy. Wiesz, sa w sieci forumy, na ktorych wypowiadaja sie profesorowie i inne slawy naukowe, a moderatorzy pilnuja poprawnosci merytorycznej. Z Twoim podejsciem musze zapytac co tu wlasciwie robisz? I jeszcze jedno - nigdy i pod zadnym pozorem nie krytykuje niczyjej inteligencji, jak uwazam ja za niska to po prostu nie podejmuje dyskusji. Bardzo chcialbym wiedziec skad wyciagnelas wniosek, ze uwazam Cie za glupia? PS. Tak mi jakos wychodzi, ze jestes kobieta, jesli nie to przepraszam za forme zenska. Odpowiedz Link Zgłoś
ksywa Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni 28.02.02, 14:08 Wiesz, jak na to wszystko spojrzeć z Twojego punktu widzenia, to faktycznie: nie powinnam była w ogóle kierować mego posta do tego grona. Zebraliscie się tu w miłym i zgodnym towarzystwie, by NA SWÓJ SPOSÓB "podyskutować" nt. "jak beznadziejne jest tłumaczenie Łozińskiego". Jak zauwazyłam, trwa to od paru miesięcy i jeśli ktoś tu reprezentuje - zarzucane mi po jednym poście (brawo za analizę psychologiczną)- egocentryzm i samozadowolenie - to właśnie WY. Nie wiem tylko, skąd wziąłeś, ze absolutnie wszystkim, również parającym się tłumaczeniami, zarzucam ignorancję? I dlaczego najbardziej ubodło cię, że cos wam zarzucam, natomiast w ogóle nie dotarło to, że chciałam wam coś uświadomić/wyjaśnić. Prawdopodobnie łatwiej się rzucać niż kogoś wysłuchać tzn. dokładnie przeczytać. Ale teraz zrozumiałam - nie powinnam, bo wam jest akurat tego typu jednostajna i jałowa wymiana poglądów potrzebna i zgodna z upodobaniami. A niejeden się zapewne dzięki temu mocno dowartościował. I tak trzymać, bawcie się tak dalej, bo jak Yorick - też pewnie wasz klasyk- napisał poniżej: "porównywać może KAŻDY I WSZYSTKO" czyli trawestując - KRYTYKOWAĆ może KAŻDY i WSZYSTKO. Aha, rzeczywiście nie nazwałeś mnie głupią, za to na dzień dobry potraktowałeś "z buta" i to personalnie, by na koniec protekcjonalnie poklepać po ramieniu "post skądinad inteligentny". No to chyba za głupią mnie uważasz, sądząc, że to łyknę. Że nie wspomnę już o tym, że inteligentne posty powinny być normą;-)Na tym zakończmy, ksywa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Illain no to na zakonczenie IP: 212.160.88.* 28.02.02, 14:27 Juz tylko jedno chcialbym wyjasnic. Nie staralem sie ani przez chwile wyjsc poza ramy przyjete dla normalnej dyskusji, jesli czujesz sie obrazona to przepraszam, co powiesz na rozpoczecie watku Wymiana Pogladow a Obrazanie? Wspominek o inteligentnym poscie byl po prostu zaproszeniem do dalszej dyskusji bez inwektyw, nie moge Cie traktowac protekcjonalnie nie wiedzac, czy przypadkiem nie wiesz wiecej ode mnie. Niestety (i NAPRAWDE bez buta) Twoja reakcja potwierdza moja wstepna opinie o braniu wszystkiego do siebie i postrzeganiu poprzez siebie, choc zastanowiwszy sie musze przyznac, ze walenie od razu egocentryzmem i projekcja bylo nieco za ostre, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, ze wynikalo tylko i wylacznie z powaznego i zaangazowanego emocjonalnie odpioru Twojej wypowiedzi. Pozostaje z szacunkiem Do nastepnego watku ;))) Illain Odpowiedz Link Zgłoś
ksywa Re: no to na zakonczenie 28.02.02, 15:22 Gość portalu: Illain napisał(a): > Juz tylko jedno chcialbym wyjasnic. Nie staralem sie ani przez chwile wyjsc > poza ramy przyjete dla normalnej dyskusji, jesli czujesz sie obrazona to > przepraszam, co powiesz na rozpoczecie watku Wymiana Pogladow a Obrazanie? Nie czuję sie obrażona, co najwyżej zdegustowana i zniechęcona. > Wspominek o inteligentnym poscie byl po prostu zaproszeniem do dalszej dyskusji > bez inwektyw, nie moge Cie traktowac protekcjonalnie nie wiedzac, czy > przypadkiem nie wiesz wiecej ode mnie. Czy określenie "ignorancja krytyków" bądź "bzdurne porównania" to już inwektywy? Czyżby dla nie-wielbicieli Skibniewskiej istniały jakieś inne, bardziej ostre normy zachowania? > Niestety (i NAPRAWDE bez buta) Twoja reakcja potwierdza moja wstepna opinie o > braniu wszystkiego do siebie i postrzeganiu poprzez siebie, choc zastanowiwszy > sie musze przyznac, ze walenie od razu egocentryzmem i projekcja bylo nieco za > ostre, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, ze wynikalo tylko i wylacznie z > powaznego i zaangazowanego emocjonalnie odpioru Twojej wypowiedzi. Moje ogólne i do nikogo personalnie nie skierowane uwagi wywołały śmiertelną obrazę, stwierdzenie, ze jestem wykwalifikowanym i praktykującym tłumaczem - pociągnęły za sobą zarzut egocentryzmu i samozadowolenia (wady dobre jak kazde inne:-), użycie słowa "psycholingwistyka" ironizowanie nt. naukowego zacięcia - kto tu bierze wszystko do siebie i postrzega wszystko poprzez siebie? > Pozostaje z szacunkiem, > Do nastepnego watku ;))) > Illain Równiez z szacunkiem zapewniam, że "do następnego wątku" nie dojdzie, bo od wielbicieli sf, a szczególnie fantasy, będę trzymać się z daleka. Niestety, kobiety taka lektura wzbogaca (wiem coś o tym), a facetom zawęża horyzonty i nie pozwala dorosnąć, co widać było min. na tym forum. MOże ew. Illain nie jest facetem, nie wiem:-)) ksywa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Locke Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.02, 21:49 Kilka komentazy: -Jakim prawem ktos porownoje Honde CRV i Nissana Patrol. Przeciez one nie maja nic wspolnego! Nie istnieje miedzy nimi zadna relacja! Nawet warsztaty sa zupelnie inne. Zrozumieliscie o co chodzi? Porownywac wolno WSZYSTKO i KAZDEMU. A zwlaszcza rzecy z jednej bajki, jak np samochody i tlumaczenia ksiazek. -Autor powyzszego posra wyraznie nie moze sie pogodic z krytyka jego fachu. Oczywscie, nasza krytyka jest malo konstruktywna, jako ze nie znamy sie na psycholingwistyce, gnostyce, masonerii i cyklistach. Ale wywolala szeroki odzew (grubo ponad setka postow). I to sie dla mnie liczy. -Ja nie zadalem sobie trudu, i nie przeczytalem wszystkich postow(nie chce nabijac kabzy TPSIE), ale wszyscy, ktorzy odpowiadali na moje posty byli rzeczowi i zapoznali sie z tematem. Jestem pod wrazeniem i dziekuje wszystkim. Locke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Czytalem TYLKO Lozinskiego i mam pytanie... IP: *.nowysacz.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 23:06 Witam wszystkich. Z zainteresowaniem sledzilem ta dyspute na temat tlumaczen. Z zainteresowaniem tym wiekszym, ze osobiscie czytalem WP tylko w przekladzie pana Lozinskiego. Nie znam ani przekladu pani Skibniewskiej, ani tez oryginalu. Co do tlumaczenia pana Lozinskiego - na pewno nie uwazam, zeby bylo ono tak katastrofalne jak wielu z Was tu twierdzi. Dowodem tego jest fakt, ze przeczytalem WP w tym przekladzie po raz pierwszy oraz ze ksiazka mnie pochlonela bez reszty i "wsiaklem" w klimat WP calkowicie. A przypuszczam, ze gdyby tlumaczenie pana Lozinskiego bylo tak kompletnie fatalne to ksiazka by mnie znudzila, albo cos w tym stylu. Jak zauwazylem wiekszosc przeciwnikow przekladu pana Lozinskiego za glowne argumenty przeciw uwaza spolszczanie nazw wlasnych itd. Ja tez nie przepadam za tego typu zabiegami, byc moze byly zupelnie zbedne. Ale w kazdym razie akurat w WP mnie nie razily. (natomiast okreslenie "krzat" zamiast "krasnolud" mi z poczatku bardzo przeszkadzalo) Ale rozpisalem sie, a nie w tym rzecz. Moje pytanie do osob znajacych przeklad pani Skibniewskiej badz tez oryginal brzmi nastepujaco: czy w tym przekladzie, albo w oryginale, postaci tez nie mowia tylko "przemawiaja" takim uniesionym tonem i wyszukanym slownictwem? Bo na dluzsza mete jest to troszke meczace i nie wiem czy po prostu J.R.R. Tolkien tak pisal czy tez jest to zabieg zastosowany przez pana Lozinskiego? I jesli "przemowy" pochodza z oryginalu to czy w podobnym wznioslym stylu tlumaczyla je pani Skibniewska? Z gory dziekuje wszystkim, ktorzy zechca mi odpowiedziec na to pytanie... Pozdrawiam milosnikow Wladcy Pierscieni, niezaleznie od preferowanego przez nich tlumaczenia ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Big Ent Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni -kończcie!!!!! IP: *.is.pcz.czest.pl 28.02.02, 07:34 Dyskusja zaczyna być jałowa. Na szczęscie każdy ma wolna rękę co do wyboru przekładu. Większość (jednak!) woli Skibiniewską - moze dlatego że była pierwsza (?). Łoziński tez ma swoich fanów i nalezy sie spodziewać że wiele osób, które po filmie sięgną po ten przekład uznaja go za jedyny i niepowtarzalny - podobnie z Fracami. Pewnie że oryginał jest najlepszy - to dotyczy KAŻDEJ jednej ksiażki - nie tylko WP (powtarzam sie) - niestety nie każdy zna na tyle dobrze angielski (a trzeba go dobrze znac by docenić kunszt Mistrza). Dalsze licytowanie sie "kto lepszy" naprawdę nie ma sensu. Wypada się tylko cieszyć, że ludzie kupują i czytają tę ksiażkę - jakość i wierność tłumaczenia niech każdy oceni sam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andrzej Re: tłumaczenie Władcy Pierścieni -kończcie!!!!! IP: 157.25.84.* 28.02.02, 14:10 wprawdzie wszystko juz zostalo powiedziane, ale i tak dodam swoje trzy grosze :) po pierwsze, nie zgadzam sie, ze oryginal zawsze jest najlepszy, jak to wczesniej napisano. oryginal jest zawsze oryginalowi najblizszy, ale czy najlepszy? - niekoniecznie. po drugie, oceniac tlumaczenie mozna pod roznymi katami. przyznam sie bez bicia, ze ostatnio kupilem i przeczytalem wp w tlumaczeniu lozinskiego, nieswiadomy jeszcze calej burzy wokol tego przekladu. choc czytalem wczesniej wersje skibniewskiej, bylo to tak dawno temu, ze nie porownywalem podswiadomie obu tlumaczen. ale tez i moja wersja lozinskiego zostala zmodyfikowana i usunieto z niej ekstremizmy typu tajar, bagosz i krzaty :) tak wiec, nieswiadomy calej burzy, przeczytalem wp w tlumaczeniu lozinskiego i - szczerze - bardzo nie cierpialem. oczywiscie przyzwyczajony bylem do obiezyswiata wiec lazik mnie zdziwil. ale w koncu to przezwisko nadali mu nieswiadomi pochodzenia aragorna, wiec pal licho. gorzej z tym, ze stride nie oznacza lazic, tylko bardziej kroczyc (chodzi o dlugie kroki, a nie majestatycznosc). ale to tez pal licho. jeszcze gorzej, ze widzialem strone, na ktorej wytknieto lozinskiemu bledne tlumaczenie, a nawet - pominiecie (krotkich wprawdzie) fragmentow wp. jesli to prawda, to tlumaczenie jest zle, niezaleznie od niczego. ale tego jeszcze nie sprawdzilem, choc mam tez tlumaczenie w wykonaniu tolkiena ;) krzaty - krasnoludy: obecnie w jezyku funkcjonuje slowo krasnolud, ktore oznacza ni mniej, ni wiecej tylko dwarfa, wiec krzat jest niepotrzebny. i tak dalej, i tak dalej. ok, podsumowujac: lozinski spolszczyl cala rzecz za bardzo. czy popelnil inne bledy - tak mowia. czy skibniewska popelnila bledy - nie mowia. ktore tlumaczenie jest lepsze? - jak przeczytam jeszcze raz skibniewska, a takze wreszcie w oryginale, to wam powiem. i bedzie to wtedy oficjalne stanowisko narodu polskiego! :) pozdrawiam a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Antek Re: ostatnie wydanie Zysku - poprawiony Łoziński IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.02, 17:45 Przeczytałem WP (pierwzy raz w życiu) w tłumaczeniu Łozińskiego i Tolkien mnie oczarował, powtarzam TOLKIEN a nie Łozińki (ew. Tolien poprzez tłumaczenie Ł.). W ostatnim wydaniu wydawca - ZYSK (bez zgody tłumacza!) pozbył się większości spolszczonych nazw i powrócił do oryginałów lub tłumaczeń pani S. (np. już są krasnoludy, choć został Łazik) i dlatego nie mogę się odnieść do wielu krytyk jego pierwotnego (Ł.) tłumaczenia bo po prostu go nie znam. Rozumiem, że na tym forum w większości zabierają głos fanatycy Tolkiena i literatury fantasy generalnie ale myślę sobie, że to dobrze iż niezależnie od tłumaczenia Tolkien zdobywa nowych wielbicieli. O! przepraszam za "wielbiciela" - do nich pewnie mogą zaliczyć się tylko wyznawcy tłumaczenia pani S. i szczęsliwi znawcy oryginału - swoją drogą jestem pełen uznania dla domniemanej swobody porusznia się po nim wielu uczestinków dyskusji - ciekawe, bo Polacy mają np. problemy ze zrozumieniem Mickiewicza czy choćby Sienkiewicza bez przypisów. Proszę oświecić mnie jaki poziom znajomości angielskiego jest niezbędny do delektowania się oryginałem; ogólniak,First Certificate, czy pogłębiona filologia angielska? Ktoś napisał tutaj aby skończyć dyskusję i zostawić ocenę jakości i wierności każdego każdego z tłumaczeń czytelnikom. Co za bzdura! - aby było to wykonalne to wszyscy musieliby znać oryginał! Ludzie, czy naprawdę nie sądzicie że siła narracji Tolkiena może egzystować w obydwu tłumaczeniach - przecież mówimy o wielkiej literaturze i trzeba byłoby nie lada kunsztu aby ją zniszczyć czy stłumić. Ale tak w ogóle to niebawem zabieram się za WP w tłumaczeniu pani S. Jestem ciekawy czy czy TO CO PIERWSZE MUSI BYĆ LEPSZE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yorick Pierwsze ZNACZY lepsze IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 21:27 Po pierwsze faktycznie wielu ludzi nie cierpi Łozińskiego TYLKO za nazewnictwo i to 'nielubienie' przekłada się na krytykę ad persona - wszystkiego, co ma z nim związek. ALE KRYTYKA NAZEWNICTWA jest słuszna. Ktoś był pierwszy i zrobił pewien kanon, który się rozpowszechnił, wyszedł poza Tolkiena, dał podstawy wszelkiemu nazewnictwu związanemu z Fantasy. Jeżeli ktoś teraz zastepuje to nazewnictwem partackim i nieudolnym, to to jest świętokradztwo. Może gdyby Łoziński był pierwszy, ocenialibyśmy go inaczej. ALE NIE BYŁ. Dlatego ocena tego tłumaczenia przez pryzmat Skibniewskiej jest jak najbardziej uzasadniona i, jeśli nawet nie uprawnia do totalnej krytyki, delikatnie mówiać nie jest zbyt pomyślna. pzdrv Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Artur Re: ostatnie wydanie Zysku - poprawiony Łoziński IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.02, 19:37 Witaj. Nie jestem fanatykiem Tolkiena, ale czytałem powieść w obu tłumaczniach i muszę niektórych zaskoczyć, że nazwy Łozińskiego przypadały mi bardziej do gustu. Na pryzkład Łazik, to znacznie fajniejsze niż Obieżyświat. Choć pierwsze przesadnie infantylne, to drugie niezwykle nadęte. Niestety, prawda jest taka, że dyskusje na temat tłumaczeń opierają się na gustach. Na przykład ciągłe używanie przez Skibniewską słowa "popas" w odniesienu do postojów wędrowców nie jest niepoprawne, ale według mnie nieszczęśliwe, bo pasać to mogą się konie. A przecież ksiązka nie jest tłumaczona w archaicznym sylu uprawniającym używanie tego typu stwierdzeń. Ponadto jednak Skibniewską czyta się jakby lepiej. Ale co do ŁOZIŃSKIEGO - Zysk nie spolszczył wielu nazw, a na pewno nie zrobił to bez zgody tłumacza. Zrobił to za jego zgadą lecz wbrew jego woli. Trochę enigmatyczne, ale prawdziwe. Pozostał Jeleniów, pozostał Hobbitów, jest Samwise (skądinąd nie wiem, dlaczego Skibniewska tego nie używa?). Ciekawa jest przedmowa do wydania WP Muzy (prz. Skibniewskiej) autorstwa Gumkowskiego. Wiele wyjaśnia i wskazuje na gafy tej pionierki, jakie zostały już poprawione. Warto przeczytać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arwena To się robi nudne IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.02, 08:39 Skibniewskiej nie lubie przez to jak przetłumaczyła hobbita. W orginale jest on wspaniały, a w polskim tłumaczeniu nudnawy. Łozińskiego lubie za jego styl, chociaż niepotrzebnie spolszczył Rivendell (Tajar) i Baggins (Bagoszcz). Natomiast w poprawinym wydaniu ZYSK'u tych 'błędów' już nie ma. Ostatnio jednak miałam doczynienia z tłumaczeniem Marii i Cezarego Frąców i musze przyznać, że to wydanie (Amber) bardzo mi się podoba. Państwo Frąc wywiązali się ze swojego zadania prawie bez zarzutów. Napewno dodatkowym ich plusem jest ciekawe wydanie z ilustracjami Alana Lee. Nie mniej jednak musze stwierdzić, że wszystkie dyskusje na temat tłumaczeń są bezsensowne i nużące (przynajmniej dla mnie). Na każdym forum poświęconym twórczości Tolkiena pojawia się ten problem. Na każdym forum jest to samo. Tu nie można wnieść już nic nowego. Dwieście pare wpisów z czego trzy 3/4 praktycznie niczym się od siebie nie różnią. Odpowiedz Link Zgłoś
frant Re: To się robi nudne 03.04.02, 18:46 Co do stylu obu tłumaczeń znam dobrze przekład Łozińskiego, a ze Skibniewską zapoznałem sie niedawno i uwarzam że styl Łozińskiego nie umywa się do stylu Skibniewskiej (czytając Łozińskiego zastanawiałem się czy to Tolkien tak pisał czy to tylko sprawa przekładu). Wg. mnie Łoziński urzywa słownictwa nader pospolitego, ale to juz rzecz gustu. PS. Zgadzam się że dyskusja na ten temat nie przyniesie nic nowego i nie ma już najmniejszego sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: az A ja lubię Łozińskiego!!! IP: 2.4.STABLE* / 10.2.55.* 24.04.02, 18:06 Tak,tak,tak wolę tłumaczeie Łozińskiego! Pierwszy raz czytałam władcę w klasie trzeciej szkoły podstawowej i nie wiedziałam jak czyta się Shire, czy Baggins (nie każdy ma talent do języków). W tłumaczeniu Łozińskiego bardzo podoba mi się spolszczenie nazw, wydają się wtedy berdziej "swojskie". Dobrym pomysłem było wprowadzenie nazwy krzat, krasnolud kojarzy się z małym ludkiem w czerwonej czapeczce! Odpowiedz Link Zgłoś