Dodaj do ulubionych

Science Fiction nr 40.

IP: *.wsp.czest.pl 19.07.04, 09:11
Gratuluję jubileuszu,nie nazbyt okrągłego ale zawsze...Tak czasem wkurzam się
na SF-a,pomstuję,żółci się troszkę uleje,ale dobrze,że jest.Dalszych
conajmniej czterdziestu numerów,małej ilości podwyżek ceny,super tekstów i
kapitalnej szaty graficznej (choćby takiej jak 2 40-tce).Powodzenia!
Obserwuj wątek
    • Gość: Uther Re: Science Fiction nr 40. IP: *.icpnet.pl 19.07.04, 11:34
      Przylaczam sie do zyczen, szkoda tylko ze s-f znowu podrozeje o 1zl. Chyba nowa
      cena bedzie troche za wysoka jak na moje skromne mozliwosci...
    • sfinks13 Re: Science Fiction nr 40. 19.07.04, 12:37
      Ja oczywiście do życzeń się przyłączam.Niech nam żyje red.Szmidt i jego pismo
      sto lat!!
      A teraz do rzeczy: kim u diabła są Pelgazowie w opowiadaniu Urbańczyka?Czy aby
      nie chodziło o Pelazgów?.Czy redakcja nie może wyłapać kwiatków w
      rodzaju "konie były nieludzko zmęczone"(Pilipiuk)zanim tekst pójdzie do druku?
      Dlaczego nazwisko Hemmerling przez lata 80-te pisało się przez jedno "m" a
      teraz SF wprowadza pisownie przez dwa "m"?Już tym "czsasom wypraw krzyżowych"w
      reklamie Dębskiego na ostatniej stronie okładki dam spokój,boć to zwykła
      literówka.A poza tym wznoszę kielich z winem w górę i dalejże "Sto lat"
      zaczynam śpiewać.Ech,gdyby nie SF to NF byłaby miesięcznikową
      monopolistką...Teraz mam wybór...
    • Gość: eses Re: Science Fiction nr 40. IP: *.kim.pl 20.07.04, 17:25
      Ja również dołączam się do zyczeń :) Życzę sukcesów, samych dobrych tekstów i
      wszystkiego najlepszego :)
      Za siebie i kolegów :)
      SS
      • horpach Re: Science Fiction nr 40. 21.07.04, 10:32
        Podwyżkę o złotówkę jakoś zniosę.Bardziej obawiam się zapowiedzi Szmidta o
        drukowaniu całych powieści w numerze.Na przykład numer z "Drogą honoru"Tura to
        sobie daruję.Boję się,że takich numerów nie do kupienia może dla mnie być
        więcej na przestrzeni roku.Ech,co za pomysł...fuj.A poza tym co z naszym
        forumowym plebiscytem na opowiadanie?Jeżeli w SF będzie powieść,w NF ze
        dwa ,trzy polskie teksty a akurat nie ukażą się Ubik i Mag.Fan.to bedzie
        klapa...
        • taki.jeden.tetrix Re: Science Fiction nr 40. 21.07.04, 10:56
          Ojeeeej... całe powieści w SF? Czyli koniec z "żółtymi papierami"? Miałoby to
          przynajmniej ten plus, że problemy z dystrybucją się skończą (Hałas do tej pory
          nie dotarła nad morze, a przecież to też opowiadania, parę nawet oryginalnych, a
          więc pod plebiscyt podpadających...), ale nie wiem, jak np. zmieści się w tej
          konwencji "Horror Show" Orbitowskiego.
          A SF życzę sukcesów w postaci np. zatrudnienia wreszcie rzetelnego korektora i
          faktycznego (a nie jeno deklaratywnego) podniesienia poprzeczki - oj, sorki,
          tego to bym sobie życzył :) - ale generalnie, mimo wszystko, najlepszego!

          Pozdrowienia
          tj
          • Gość: Nerwus Re: Science Fiction nr 40. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 13:34
            Coś marudny kolega taki jeden.tetrix. A może by jakieś uwagi merytoryczne
            oprócz powtarzanych na okrągło sloganów i ogólników? Ironia, kpina, ot,
            wszystko...
            • ignatz Re: Science Fiction nr 40. 21.07.04, 13:40
              Tylko spokojnie :)
              • Gość: Andre Re: Science Fiction nr 40. IP: *.wsp.czest.pl 21.07.04, 13:48
                Widzę,że (tradycyjnie przy okazji wątku o SF)sytuacja zaczyna się napinać,więc
                ja może pójdę w "merytorykę".Czytaliście rzeczony numer już?Mnie dość spodobał
                się debiutant Urbańczyk bodajże i jego "Miasto Lwów"(po lekturze spisu tresci
                myślałem,że będzie o kresowiakach:)).Spokojna narracja,fajny klimat..i tylko ci
                nieszczęśni Pelgazowie...Pilipiuk jak dla mnie poniżej możliwości,a ma
                takie,vide "Samolot do dalekiego kraju"sprzed kilku miesiecy.Pacek
                rozrywkowy,Wrocławski rozrywkowy inaczej (IMO,oczywista).Ciekawym dłuższej
                fabuły Hemerlinga,ale to za miesiąc,już po nowej cenie.No,właśnie,przez dwa czy
                jedno "m"?
            • taki.jeden.tetrix Niezbadane merytoria 21.07.04, 14:12
              Gość portalu: Nerwus napisał(a):

              > Coś marudny kolega taki jeden.tetrix.

              Przywilej tetryków - a jako taki się jawnie deklaruję, więc nie rozumiem
              zdziwienia :)

              > A może by jakieś uwagi merytoryczne
              > oprócz powtarzanych na okrągło sloganów i ogólników? Ironia, kpina, ot,
              > wszystko...

              Pardon - uwaga o dystrybucji książki p. Hałas jest mało merytoryczna? Uwaga o
              niskiej jakości korekty (a co mi tam, powiem: jakość redakcji tekstów też mnie
              nie zachwyca. Przykładów proszę szukać w mych dawniejszych postach) w SF jest
              mało merytoryczna? Prośby o merytoryczne uwagi radziłbym poprzedzić uważnym
              przeczytaniem tego, co się chce komentować, bo potem mam problem, żeby się
              odnieść :) No, chyba, że nerwowemu koledze pasują literówki i błędy gramatyczne
              jako nowa norma w polszczyźnie. Wtedy nie mam więcej uwag.
              Generalnie jednak radzę mniej się stresować uwagami pod cudzym adresem i cieszyć
              się, że nie ma się takiej "renomy", jaką w oczach kolegi mam ja :)

              Pozdrowienia

              tj
              • Gość: WW Re: Niezbadane merytoria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 19:08
                Marudny jest kolega tj. Tu się w zupełności z Nerwusem zgadzam. Czyżby inne
                pisma były takie nieskazitelne redakcyjnie? Bo SF to chyba ulubiony chłopiec do
                bicia kolegi tj. W NF, jeśli nawet coś skrytkuje to jakoś tak delikatnie,
                rzekłbym - nieśmiało. Mnie to aż tak barzo by nie przeszkadzało, ale raczej
                rzadko mam okazję przeczytać, że coś się tj podobało. Może to jak ze
                smakoszami. Niektórzy mają tak wyrafinowany gust, że podchodzi im tylko lekko
                podgniłe mięsko. To, co smakuje inym, raczej nie.
                Ale to tylko moje takie gdybanie. Może tj jest ostatnim sprawiedliwym i po
                prostu potrafi stawić czoło profanom. Takim jak ja.
                • Gość: Sineira Re: Niezbadane merytoria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 21:32
                  A ja się zgadzam z tj.
                  Brak korekty doprowadza mnie do szału, i to zarówno w "SF" jak i w "NF" czy
                  gdziekolwiek indziej. Literaturze należy się szacunek. Czytelnikowi też. Tekt
                  pisany MUSI być "chlujny" i co do tego nie ma dyskusji! Ostatnio kupiłam
                  powieść znanego polskiego pisarza i na jednej z pierwszych stron "ugryzł mnie w
                  oko" błąd ortograficzny. Makabra.
                  A przy okazji - pomysł z drukowaniem powieści w czasopismie uważam za
                  idiotyczny. Czytanie powieści w formacie zbliżonym do A4, w kolumnach, w
                  dodatku na papierze gazetowym to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej.
                  Powieść to - na wszystkich Bogów Chaosu - książka! Taka mała, gruba cegiełka,
                  którą wygodnie się trzyma w rękach przez kilka godzin, którą można zabrać ze
                  sobą w podróż i cieszyć nią oko, gdy śpi na półce. Zawsze mnie wkurzały
                  powieści w "NF" - żeby przeczytać całość, musiałam nieprzyzwoicie długo czekać,
                  a potem żonglować kolejnymi numerami gazety. Beznadzieja.
                  • Gość: Nerwus Re: Niezbadane merytoria IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.04, 01:30
                    Ojej! Ale narozrabiałem! Kolego tj, nie gniewajta się. Trochę zadziorności
                    widzę w odpowiedzi na mój anons. Zapewniam, że bardzo zależy mi na jakości
                    tekstów literackich i oprócz jakości artystycznej ważna jest również ta
                    bardziej przyziemna - stylistyczna, gramatyczna i - aż żal w ogóle wspominać -
                    ortograficzna. Tylko jakoś tak widzi mi się, że kolega tj bardzo lubi czepiać
                    się szczegółów. Błędy korektorskie będą zawsze. Kiedyś, w czasach komuny,
                    prawie każda książka była uzupełniona o erratę - taką małą karteczkę z
                    ważniejszymi błędami dostrzeżonymi za późno a niepoprawionymi. Pewne lapsusy są
                    nawet w Wiedźminach Sapka (Jeśli ktoś zainteresowany, mogę podać strony albo
                    nawet całe cytaty). Tylko czego to dowodzi? Och! Nikt nie jest doskonały.
                    • Gość: Kilimek Re: Niezbadane merytoria IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 08:59
                      >>Tylko czego to dowodzi? Och! Nikt nie jest doskonały. <<

                      Co wcale nie znaczy że należy to tolerować. Zgadzam sią z tj. - jakąkolwiek
                      niedbałość o język w literaturze należy piętnować do bólu. :)
                      pozdrawiam
                    • taki.jeden.tetrix Erraty 22.07.04, 11:07
                      Gość portalu: Nerwus napisał(a):

                      > [...]Kolego tj, nie gniewajta się.

                      Dyć sie niy gniywom. Ino topór w garści drży nieco :)

                      > [...] Kiedyś, w czasach komuny,
                      > prawie każda książka była uzupełniona o erratę - taką małą karteczkę z
                      > ważniejszymi błędami dostrzeżonymi za późno a niepoprawionymi.

                      I to jest właśnie solidność. Chciałbym - ach, jak bardzo bym chciał - zobaczyć
                      książkę wydaną ostatnio, a opatrzoną erratą. Czasami musiałoby toto mieć wymiary
                      broszurki :) A co do korekty - coraz więcej wydawnictw, tnąc koszty, ucieka się
                      tylko do usług spell checka w edytorach tekstu, a skutki widać: nagminne mylenie
                      "każącego" z "karzącym", "władania" z "wkładaniem" itepe. Mnie to już nie śmieszy...

                      Z serdecznym pozdrowieniem

                      tj
        • Gość: Sineira Re: Science Fiction nr 40. - TURA NIE BĘDZIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 21:28
          "Droga honoru" nie będzie drukowana w SF. W ogóle do gazety nie trafi nic, co
          uprzednio było w zapowiedziach książkowych, z tego względu, że niektóre z tych
          pozycji ludzie zamówili juz dawno.
          To informacja od samego R.S.
          • Gość: Andre Re: Science Fiction nr 40. - TURA NIE BĘDZIE IP: *.wsp.czest.pl 23.07.04, 08:22
            Heh,dyskusja o numerze zdryfowała sobie gdzieś...No więc,czytał ktos ten 40ty
            SF czy nikt się nie skusił?:)Okładka ładniutka,chyba ktos kupił i może
            przeczytał?Co sądzicie o zawartosci?
            • ronstein Re: Science Fiction nr 40 26.07.04, 08:59
              Ja również gratuluję SF czterdziestego wydania, bo to sukces niemały. Nie dziwi
              on może o tyle, że pismo ma charakter pop-kulturowy, czy – inaczej mówiąc –
              rozrywkowy, a przy tym zamieszcza dużą ilość tekstów. Dla kogoś, kto szuka
              polskiej prozy nastawionej na akcję, SF stanowi lepszą alternatywę niż NF, w
              której malejąca ilość nie przechodzi wcale w lawinowo rosnącą jakość ;)
              Numer jubileuszowy SF, w mojej ocenie, słabszy jednak od poprzednika – źle to
              rokuje lipcowemu tetrixowi.
              Pacyński i Wrocławski (kimkolwiek jest ta kareta) na poziomie gimnazjalno-
              licealnym; musiałbym ująć sobie z połowę lat, żeby wzbudziło to mój zachwyt,
              chociaż... czytając o naszych dzielnych żołnierzach w Iraku poczułem się przez
              moment jak mały chłopiec z sensacyjną książką w ręku i było to nawet przyjemne.
              Urbańczyk, w mojej ocenie, najbardziej chciał coś przekazać, ale nie wciągnął
              wystarczająco czytelnika; losy bohaterów powinny przykuwać uwagę bardziej od
              historycznego tła, chyba, że się idzie na całość z filozofią.
              Z pojedynku krótkich form Kozakowski – Hemmerling (nie ważne, przez ile „m”)
              zwycięsko wyszedł „Soulless”, bo udało mu się wzbudzić mój niepokój. Hemmerling
              męczył mnie wyrazami pisanymi wielką literą; jego historia ma alegoryczny
              charakter, ale nie w moim guście.
              Na koniec Pilipiuk: dla mnie całkiem, całkiem, zwłaszcza jeśli chodzi o
              język. ”2586 kroków” byłoby naprawdę dobrym opowiadaniem, gdyby trochę lepiej
              je skomponować, nie skończyć tak nagle, deus ex machina. Lecz, mimo wszystko,
              dla czytelnika, która zna głównie jakieś rubaszne fragmenty o Wędrowyczu, opisy
              a la „Dżuma” Camusa stanowiły pozytywne zaskoczenie. Co do pomysłu – bardziej
              zaciekawił mnie chyba ten z drugiej części, że epidemie mogą wybuchać na styku
              dwóch, równoległych światów; tylko po co ten gadzio-żabi wygląd obcych, rodem z
              marnych okładek?
              Niezmiennie, najbardziej podobał mi się wywód Kresa w „Galerii” i dzika
              satysfakcja, z jaką pozytywista Cebula walczy z postmodernistycznym poplątaniem.
              Pozdr, Ron
              • Gość: Sineira Re: Science Fiction nr 40 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 18:06
                No to ja już nie muszę nic pisać... Podpisuję się pod wypowiedzią ronsteina.
                • taki.jeden.tetrix Re: Science Fiction nr 40 26.07.04, 19:05
                  A ja jeszcze pochwalę :) - dzień po moim ostatnim poście zbiorek A. Hałas
                  zawędrował nad morze. O, mocy zaklęta w klawiaturze :)))))))

                  I tym optymistycznym akcentem kończę

                  tj
              • spriggana Re: Science Fiction nr 40 27.07.04, 02:25
                ronstein napisał:

                > Na koniec Pilipiuk: dla mnie całkiem, całkiem, zwłaszcza jeśli chodzi o
                > język. ”2586 kroków” byłoby naprawdę dobrym opowiadaniem, gdyby trochę lepiej
                > je skomponować, nie skończyć tak nagle, deus ex machina.

                Wygrzebane z archiwum, pierwodruk był w Feniksie 6(95)/2000 - patrz
                pilipiuk.valkiria.net/ArticleDetails.aspx?id=2945
    • Gość: Nerwus Re: Science Fiction nr 40. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 19:52
      Ma rację Andre, że w przypadku wątków dotyczących SF dyskusja często schodzi na
      manowce. Tym razem sam się do tego przyczyniłem, zatem zabrałem się szybko do
      lektury i po krótkich przemyśleniach przedstawiam własną ocenę prozy. W
      poprzednim miesiącu tylko ja wystawiałem cenzurki poszczególnym opowiadaniom.
      Wiem, że to wszystko jest względne, ale namawiam innych do tego samego,
      Pamiętam, że kiedyś na forum valkirii były gwiazdki. Ja proponuję skalę
      studencką - od 1 do 5 z możliwymi połówkami (bez szóstek!).Tyle tytułem wstępu:)
      Oto moje refleksje dotyczące opowiadań z numeru jubileuszowego 40.(aczkolwiek
      prawdziwy jubileusz będzie dopiero za 10 numerów):
      -Pacyński "Skarby pustyni" - temat aktualny, nośny, dla wieli kontrowersyjny,
      czyli Irak. Już bałem się , że P. zabrnie w tyradę za/przeciw interwencji, ale
      na szczęście tak się nie stało, chociaż w jakiś sposób możemy się domyślić
      poglądów autora, ups, chciałem powiedzieć narratora. Fabuła sensacyjna,dopiero
      w finale pojawia się fantastyka. Pacyński pisać umie, tekst więc czyta się
      nieźle (3,5)
      -Hemmerling "Drzewo" - krótkie, zgrabne opowiadanko. Finał mało oryginalny -
      ileż to było puent skierowanych przeciw człowiekowi, jego zaborczości,
      ciasnocie umysłowej, itp. Rednacz napisał, że "Drzewo" zwiastuje powrót H.
      Pożyjemy, zobaczymy (3)
      -Kozakowski "Księżniczka" - trudno obiektywnie ocenić short. Zresztą, czy w
      ogóle można coś obiektywnie ocenić? Zazwyczaj odrzucamy i krytykujemy coś, co
      do nas nie przemawia, jest dalekie od naszych gustów. Tylko że często to wcale
      nie świadczy źle o tekście i autorze, ale o nas, odbiorcach. Ta refleksja może
      bardziej pasuje do poprzednego opowiadania (zachowanie bohatera względem
      drzewa), ale jakoś napisała mi się tutaj. Cóż, pamiętam, że kiedyś czytałem
      lepsze shorty Kozakowskiego. (2)
      -Pilipiuk "2586 kroków" - może się niektórym narażę, ale zupełnie nie byłem w
      stanie zachwycić się tym opowiadaniem. Pilipiuk to autor tyleż nierówny, co
      niejednorodny. Tutaj cała para poszła w gwizdek. Przygotował się merytorycznie,
      zarzucił czytelnika masą terminów medycznych (niczym Sapek staropolszczyzną),
      tyle, że dla mnie niewiele z tego wynika. Nastrój burzy właśnie nadmiar
      terminologii, a fabuła jest przewidywalna, płaska. (2)
      -Pilipiuk - "Wieczorne dzwony" - cieszę się, że mogę udowodnić, iż nie jestem
      wrogiem Pilipiuka. To opowiadanie jest zdecydowanie lepsze od poprzedniego.
      Mamy klimat zamiast łopatologii terminologicznej, ciekawie zarysowaną tajemnicę
      i - co najważniejsze - aż chce się dobrnąć do rozwiązania zagadki. A w
      zakończeniu tkwi subtelność, głębia nawet. (4)
      -Urbańczyk "Miasto lwów" - Lubię takie klimaty, uwielbiam uniwersum antyczne.
      Być może Homer - jeśli w ogóle żył - to najlepszy pisarz w historii. A
      opowiadanko Urbańczyka? Niezłe, ale odnoszę wrażenie, że mogło być nieco
      skromniejsze w warstwie - jak by tu powiedzieć - filozoficznej, etycznej. Autor
      nagromadził dużo materiału, ale do końca nie wiedział, co z tym uczynić (3)
      -Wrocławski "Czas na mokrą robotę" - Tu mam kłopot. Śmierdzi/pachnie*
      (niepotrzebne skreślić) Ziemiańskim na odległość. Sposób prowadzenia narracji i
      dialogów przypomina mi Achaję (choć to dwa różne światy, a i różnica w
      przekleństwach jest ewidentna). Nie interesuje mnie taka literatura. Trochę,
      jaj, jeszcze więcej banału. Przeczytałem, odłożyłem i chcę jak najszybciej
      zapomnieć (1,5)



    • Gość: balt Re: Science Fiction nr 40. IP: *.acn.pl 03.08.04, 22:34
      OK, wiec do dziela...ponarzekajmy troche:)
      Pacynski- moim faworytem ten Pan nie jest w zadnym razie, sporo zawsze sie go
      czepiam, ale akurat "Skarby Pustyni" nie sa najgorsze.milo poczytac jak to
      dzielne polaczki dymaja wszystkich:) sorka za kolokwializm.3,5
      Szorty- wrzucam oba do jednego wora- nie lubie. po prostu-2
      I-szy Pilipiuk- naturalizm mocny, nie znam sie na tym, wiec mozna mi wmowic,ze
      tak to sie odbywalo.troszke opowiadanie sie rozjezdza w kilku momentach,ale
      ostatecznie spoko.fajny motyw z ta liczba krokow.4-
      II-gi Pilipiuk- mhm.....zaciekawia, wciaga, happy end na koncu, co chciec
      wiecej?:) 4
      "Miasto Lwow"- kurde, nie skonczylem:(bez "zadzioru " na poczatku, co sprawia,
      ze chce sie czytac.w opowiadaniach chyba trzeba postepowac jak radzil
      Hitchcok:) nie oceniam, bo nie czytalem, kiedys sie zmusze:)
      Kareta- po co?nie rozumiem.znaczy rozumiem, towarzysko- przyjacielskie
      wzgledy:),ale... towarzystwo chyba za duzo procentow uzywa:) generalnie dno i
      kicha. Panie Robercie, prosze....czy naprawde wzgledy towarzyskie sa wazniejsze
      od trzymania poziomu?
      generalnie zaczynam sie obawiac czy nie wyrastam z fantastyki????coraz dlzuej
      mi zajmuje przeczytanie numeru.a zachwycony tym co przeczytam tez jestem troche
      rzadziej...mhm......starosc?:)
      pozdrawiam,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka