Dodaj do ulubionych

Harry Harrison

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.08.04, 16:58
Właśnie skończyłem czytać "Planetę Przeklętych" ww. autora. Niezbyt
skomplikowane SF o podłożu sensacyjno-przygodowym, miejscami trochę
nielogiczne rozwiązania fabularne, ale czyta się całkiem nieźle i z
zainteresowaniem. Ktoś jeszcze czytał? A może znacie inne książki HH ?
Obserwuj wątek
    • meteor2017 Re: Harry Harrison 03.08.04, 17:33
      Ja chyba czytalem, ale w pamiec mi nie zapadla.
      Goraco polecam natomiast "Przestrzeni! Przestrzeni!", ktora zostala sfilmowana
      jako "Soilent Green" ("Zielona Pozywka") - oprzeludnionym swiecie.
      Ciekawa jest tez "Planeta Śmierci", ja czytalem pierwsze dwa tomy (nie trzeba
      czytac dalej, bo sa ze soba luzno zwiazane), przy czym bardziej mi sie podobal
      drugi tom.
      Kolejna pozycja, ktora warto polecic, to trylogia "Eden" ("Na zachod od
      Edenu", "Zima w Edenie", "Powrot do Edenu" - niekoniecznie w tej kolejnosci). O
      Ziemi z cywilizacja dinozaurow - ludzie, to jakies prymitywne plemiona, w
      bardziej dzikich rejonach planety.
      • braineater Re: Harry Harrison 03.08.04, 17:57
        czyli wybitnie drętwy pisarz z przebłyskami inwencji. Takie powieścidła do
        czytania w wannie i to pod warunkiem, że się człowiek nie chce długo kąpać. W
        miarę przyzwoite są jeszcze "Przestrzeni!Przestrzeni" i "Filmowy Wehikuł
        czasu" - acz do czytania tego drugiego należy się zaopatrzyć w jakieś dodatkowe
        odmóżdżacze, bo tak na trzeźwo to nie bardzo da się to przebrnąć. Zdecydowanie
        autorzyna dla spragnionych szybkiej akcji i nie spodziewających się żadnych
        przbłysków talentu - mogą go także docenić wielbiciele niekończących się
        serii...
        Pozdrowienia:)
        • Gość: Nerwus Re: Harry Harrison IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 18:09
          Zgadzam się z brain. w opinii nt. Harrisona. Podobnie lekkie i jałowe są "Bill
          bohater galaktyki" i "Stalowy szczur". Lekko, łato i przyjemnie. Widać w tym
          może i jakąś kpinę z herosów popkultury, ale przydałoby się coś więcej.
          • werewolf88 Re: Harry Harrison 03.08.04, 20:31
            Nie wiem jak długo fantastykę czytają moi poprzednicy, ale dawno, dawno temu
            książki Harrisona spędzały mi sen z powiek. Nie są napewno pełne głębokich
            przemyśleń i filozoficznych myśli, ale czytało się je bardzo przyjemnie. Typowe
            space opery. Szczególnie godne polecenia są: Planeta Śmierci tom 1, Stalowy
            Szczur, Zemsta Stalowego Szczura, Bill bohater galaktyki, Przestrzeni
            przestrzeni i może jeszcze kilka, ale w tej chwili nie przychodzą mi na myśl.
            Oczywiście trzeba taką prozę lubić.
            • braineater Re: Harry Harrison 03.08.04, 21:01
              Odpowiedź na pytanie a - jak długo - wystarczająco długo by odróżnić dobrą
              space operę od koszmarnie ch...ej space opery (brakło mi już eufemizmów na tego
              Harry'ego, sorry:)Przyjemnie to się czyta np Resnicka z Santiago, który też w
              żadne filozofie się nie bawi ale pisze sprawnie i tworzy wiarygodnych
              bohaterów; przyjemnie czyta się np Zelaznego - umrzeć w Italbarze, gdzie
              doskonale skonstruowana akcja pozwala zapomnieć o wszystkich głupotach, które
              pan w tej książeczce nawymyslał; przyjemnie czyta się Banksa np - gdzie autor
              udowadnia, że space opera to nie tylko testosteron, lasery i spocone cyce ale
              także miejsce do rewelacyjnych zabaw językowych i formalnych; przyjemnie czyta
              się Martina - Tuf Wedrowiec, bo okazuje się, że za pomocą tak schematycznego
              podgatunku, można poruszyć parę istotnych kwestii swiatopogladowych. A nie
              powiedziałem jeszcze ani słowa o arcydziełach - Non Stop Aldisa, Gwiazdy jak
              Pył Asimova czy Gwiazdy moje Przeznaczenie Bestera by wymienić tych kilka
              podstawowych. W porównaniu z tymi ksiązkami wytwory pana Harry'ego wyglądają
              jak coś co kotek przywlókł ze smietnika i wstydliwie zakopał w kuwecie by nikt
              juz na to więcej spoglądać nie musiał (że posłuże się kryptocytatem z
              niepamiętam czego:)
              Pozdrowienia:)
              • Gość: Muller Re: Harry Harrison IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.08.04, 17:40
                Jeśli chodzi o "Gwiazdy Jak Pył", to zachodzę w głowę, jak coś takiego mogło na
                stałe wpisać się do kanonu? To pierwsza i jedyna książka Asimova jaką czytałem,
                ale wystarczy mi, by nie sięgać po "Fundację" i całą resztę. Klasyka? Nonsens.
                Raczej naiwna opowiastka o międzyplanetarnych intrygantach. Nie widzę w tym
                żadnej głębi ani nowatorstwa. Asimov zawiódł już na wstępie. Dziękuję....
    • Gość: balt Re: Harry Harrison IP: *.acn.pl 03.08.04, 22:12
      jak mialem 12 lat, to zachwycony bylem straszliwie Harrisonem.pamietam brat
      mi "Stalowego Szczura" przywiozl, byl bodajze 89 rok a ja od razu 3 razy pod
      rzad go przeczytalem:) teraz czasem wracam, ale tylko z sentymentu...
    • Gość: azb Re: Harry Harrison IP: 195.117.228.* 04.08.04, 13:59
      Z Harrisonem jest tak naprawdę kłopot. Dla własnej wygody dziele go na dwa
      nurty.

      Pierwszy zawiera utwory z pewnymi ambicjami. Należą do nich "Przestrzeni!
      Przestrzeni!" (wersja książkowa zdecydowanie lepsza od mocno spłaszczonego
      filmidła) oraz w pewien sposób "Planeta śmierci" oraz "Bill bohater galaktyki".
      Pierwsza powieść to skrzyżowanie fantastyki socjologicznej z futurologią, swego
      czasu pozycja kultowa (przynajmniej na Zachodzie). Druga to fantastyka
      socjologiczna w konwencji space opera. Trzecia to polemika z "Kawalerią
      kosmosu" też sympatyczną, chociaż nieco płaską space operą. Nazwiska autora,
      chociaż bardzo znanego, na razie nie wspomnę. Rzecz jest w każdym razie
      napisana na śmiesznie. Opowiada o nierozgarniętym chłopcu, który zostaje
      zwerbowany do wojska i momo, że chce się z niego wydostać popełnia przez
      przypadek szereg bohaterskich czynów, co znacznie wydłuża okres jego służby
      wojskowej. Z drugiej strony pewne spłaszczenie tematu trochę mnie do tej
      książki zniechęciło.
      Tu można również zaliczyć kilka wczesnych opowiadań. Problem polega na tym, że
      czytałem je dość dawno i już nie pamiętam, które napisał Harrison, a które kto
      inny. Na dokopanie się źródeł na razie szans brak.

      Drugi nurt to zwykłe czytadła osadzone w konwencji. Można do nich zaliczyć
      np. "Stalowego szczura". A to już można sobie zwyczejnie darować.
      • meteor2017 Re: Harry Harrison 04.08.04, 17:19
        "Bill bohater Galaktyki"!!! Jak moglem zapomniec?!

        > Drugi nurt to zwykłe czytadła osadzone w konwencji. Można do nich zaliczyć
        > np. "Stalowego szczura". A to już można sobie zwyczejnie darować.

        A tazke kontynuacje "Billa...". Czytalem druga czesc i sie srodze zawiodlem,
        do piet pierwszej czesci nie dorasta, po kolejne oczywiscie nie siegalem.
        Mozna tez pewnie zaliczyc kolejne tomy "Planety Śmierci". "Planeta Śmierci 2"
        jeszcze trzyma poziom (a moim zdaniem jest nawet lepsza). Ale skoro na polkach
        w ksiegarniach mozna ich znalezc 4 czy 5 autorstwa samego H.H. i jeszcze kilka
        w koprodukcji... Na wszelki wypadek nie sprawdzalem, taka poleczka od razu
        odrzuca.
      • Gość: Illain O klopotach IP: *.riz.pl / *.riz.pl 04.08.04, 17:21
        Jest z Toba azb naprawde klopot. Dla wlasnej wygody podziele na wypunktowane
        problemy:

        1. Zupelnie nie rozumiem zaliczenia "planety" czy "billa" do dziel z ambicjami
        a odmowienia ich "szczurowi". Jest to, nie tylko IMO, dokladnie ten sam typ
        literatury, wysmiewajacy stereotypy popkultury w konwencji SF

        2. Zadziwiajace jest, ze zauwazasz polemike z Heinleinem (tak on sie nazywa)
        w "billu" a nie zauwazasz polemiki z postacia superbohatera czy gentelmana-
        wlamywacza w "szczurze". Choc mysle ze wiem skad to wynika - o polemice z
        Heinleinem mozna bylo przeczytac na czwartej stronie okladki...

        3. Zdajesz sie zapominac, ze sposob pisania i prowadzenia akcji
        charakterystyczny dla HH zostal zapozyczony a czasem wrecz skopiowany przez
        innych autorow, ktorym nikt nie odmawia ani ambicji ani talentu. Na tym tle
        zarzuty o splaszczanie brzmia troche dziwnie, zwlaszcza ze wszystkie te ksiazki
        to wlasciwie opowiadania, z koniecznosci poslugujace sie uproszczeniami i HH
        wcale tego nie kryje.

        4. Nie wspominasz (moze nie czytales) o kilku wiekszych pozycjach, jak np.
        trylogia o Edenie - doskonaly przyklad historii alternatywnej, z wykreowana
        wspaniale obca cywilizacja i kultura - wchodzi, ze czytales tylko opowiadania

        I dla uzupelnienia - Klasycznym przykladem umiejetnosci i roznorodnosci HH jest
        zbior opowiadan "Krok Od Ziemi", wszystkie maja ten sam motyw przewodni, ale
        kazde jest w innym stylu, przeczytasz to zrozumiesz jak bardzo nie doceniasz
        tego autora

        Pozdrawiam
        • Gość: azb Re: O klopotach IP: 195.117.228.* 05.08.04, 13:39
          > 1. Zupelnie nie rozumiem zaliczenia "planety" czy "billa" do dziel z
          ambicjami
          > a odmowienia ich "szczurowi". Jest to, nie tylko IMO, dokladnie ten sam typ
          > literatury, wysmiewajacy stereotypy popkultury w konwencji SF

          Cóż. Wychodzi na to, że uproszczenie, które przyjąłem okazało się zbyt daleko
          idące. Zdecydowanie wyżej cenię sobie "Planetę" niż "Billa". Ostatecznym
          wyjasnieniem jest oczywiście moje własne odczucie. Myślę, ze różnica polega na
          tym, że "Bill" wyśmiewa nie tylko stereotypy wzięte z literatury niekoniecznie
          wysokich lotów (a tak to się ma z superbohaterami), ale również sytuacje z dnia
          codziennego. Nie od rzeczy jest też wspomnieć, że moja znajomość z "Billem"
          datuje się z czasów służby wojskowej. Tu może być coś na rzeczy, ale nie
          przeceniałbym wpływu tego właśnie czynnika.

          > 2. Zadziwiajace jest, ze zauwazasz polemike z Heinleinem (tak on sie nazywa)
          > w "billu" a nie zauwazasz polemiki z postacia superbohatera czy gentelmana-
          > wlamywacza w "szczurze". Choc mysle ze wiem skad to wynika - o polemice z
          > Heinleinem mozna bylo przeczytac na czwartej stronie okladki...

          Mam wrażenie, że wiedza o polemice z Heinleinem wzięła się z miejsca innego niż
          czwarta strona okładki. Ale mogę się mylić.

          > 3. Zdajesz sie zapominac, ze sposob pisania i prowadzenia akcji
          > charakterystyczny dla HH zostal zapozyczony a czasem wrecz skopiowany przez
          > innych autorow, ktorym nikt nie odmawia ani ambicji ani talentu. Na tym tle
          > zarzuty o splaszczanie brzmia troche dziwnie, zwlaszcza ze wszystkie te
          > ksiazki
          > to wlasciwie opowiadania, z koniecznosci poslugujace sie uproszczeniami i HH
          > wcale tego nie kryje.

          Wydaje mi się, ze mylisz dwie rzeczy. Jedną sprawą jest sposób pisania i
          prowadzenia akcji, a czym innym głębsze treści utworu. Jeśli strona problemowa
          jest słabo rozwinięta albo w ogóle jej nie ma, to pisze o spłaszczeniu. Gdy
          jednak autor zdecyduje się na zajęcie jakims problemem utwór staje się głębszy.
          Nic na to nie poradzę, że podobaja mi się głębsze utwory. Z drugiej strony
          strona problemowa tkwi w samym centrum najstarszej odmiany fantastyki - sf.
          Więc raczej nie mam się czego wstydzić.

          Kolejna sprawą jest definicja poruszanych przez nas utworów. Otóż uważam, że
          nie sposób uznać za opowiadanie omawianych przez nas powieści. Każda z
          omawianych przez nas na wstępie książek - "Przestrzeni!
          Przestrzeni!", "Planety", "Bille", czy "Szczury" mają obietość większą od
          opowiadania. Chciałbym tu zaznaczyć, że w przypadku amerykańskiej fantastyki za
          opowiadanie uważa się utwór liczący do ok. 40 stron standardowych. Powyżej to
          już co najmniej mikropowieść. Każda z tych książek ma objetość większą od 100
          stron, więc są to powieści. I nic na to nie można poradzić.

          W niczym też nie zamierzam umniejszać zasług HH w rozwoju fantastyki. A to, że
          wiele osób się na nim wzorowało wskazuje na to, że zasługi te były pokaźne.


          > 4. Nie wspominasz (moze nie czytales) o kilku wiekszych pozycjach, jak np.
          > trylogia o Edenie - doskonaly przyklad historii alternatywnej, z wykreowana
          > wspaniale obca cywilizacja i kultura - wchodzi, ze czytales tylko opowiadania
          > I dla uzupelnienia - Klasycznym przykladem umiejetnosci i roznorodnosci HH
          jest
          >
          > zbior opowiadan "Krok Od Ziemi", wszystkie maja ten sam motyw przewodni, ale
          > kazde jest w innym stylu, przeczytasz to zrozumiesz jak bardzo nie doceniasz
          > tego autora

          Kłopot ze mną i to juz naprawdę polega na tym, że czytałem bardzo dużo.
          Niestety kilka lat temu. Od czasu rozpoczęcia studiów, co miało miejsce cztery
          lata temu permanentnie nie mam czasu. Rezultat jest taki, że ostatnio nie mam
          zbyt wiele czasu. Od około pół roku nie czytałem żadnej powieści, mimo ze na
          półce stoi kilka, zakupionych już, tomów. Niestety mam inne, bardziej pilne
          zaległości. Co więcej w związku z upływem czasu pewne rzecy mi sie mylą. O
          pewnych zapominam itd.

          Wracając do "Edenu" faktycznie nie czytałem. Za to przypominam sobie powieść
          publikowaną w "Nowej Fantastyce" w odcinkach. Rzecz była o chłopcu, który
          wychowywał się od maleńkości na obcej planecie. Oczywiście zajmowali się nim
          wyłącznie tubylcy, bo rodzicom się zmarło. Potem chłopiec wraca na Ziemię i
          zaczyna przeszczepiać obcą kulturę na nasz grunt. W powieści tej mieszczą się
          chyba wszystkie zalety i wady autora. Rzecz składa się z trzech części.
          Pierwsza to pierwsze kontakty z obca kulturą. Coś wspaniałego. Druga to
          odpowiednik dojrzałego funkcjonowania na Ziemi do czasu śmierci. Krótko mówiąc
          takie sobie. Część trzecia, już w zaświatach, w zasadzie to samo co w drugiej.
          Książki nie lubię? Ależ skąd! Po prostu uważam, że część pierwsza jest ważna, a
          reszte nalezy przeczytać choćby po to, by wyrobić sobie zdanie na temat
          całości. Z resztą warto.

          Poza tym przypomina mi się cykl z niejakim Shaefem w roli głównej. Część
          czwarta nosiła tytuł "Droga króla". Piękna historia alternatywna o czasach
          króla Alfreda Wielkiego. Głowny bohater jest w typowym na fantasy kontakcie z
          jedym z bogów germańskich (konkretni bogiem postępu). Uważam, że rzecz warta
          poznania.

          Dlatego podtrzymuję moją pierwotna ocenę. Pisarz jest naprawdę dobry, ale nie
          wszystkie utwory trzymają wysoki poziom. W czasach zalewu literaturą
          fantastyczną nikt chyba nie ma czasu na czytanie rzeczy przeciętnych, kiedy
          można od razu wziąć się za bardzo dobre.
    • Gość: meduza Re: Harry Harrison IP: 217.97.213.* 10.08.04, 14:09
      właściwie nie wiem, jaki macie problem.

      ja czytałam całą trylogię edenu i cierpiałam przy każdym tomie niemiłosiernie.
      fajny świat i w ogóle ciekawe historyjki, ale jakoś tak ciężko mi się czytało i
      nie wiem czym tu się zachwycać.

      natomiast "Galaktyczni zwiadowcy" to już co innego. nie wiem, czy tytuł tej
      książeczki jest tak tłumaczony, ale ja mam ją właśnie w takim wydaniu.

      i cóż. bardzo zabawna, błyskotliwa, prześmiewcza i dobrze napisana(i
      zaskakująca oczywiście)opowieść o... no właśnie. trzeba przeczytać.

      polecam=)
    • Gość: Muller Re: Harry Harrison IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.09.04, 14:56
      Przeczytałem właśnie Planetę Śmierci 1 i 2. Jedynka przyzwoita, za to dwójka
      bardzo mi się podobała :D
    • Gość: Rene Młot i Krzyż to najlepsze dzieło H.H IP: *.law.uj.edu.pl 27.09.04, 14:24
      Polecam trylogię młot i krzyż moim zdaniem najlepsza książka H.H bo inne są po
      prostu średnie albo mniej niż średnie Kiedyś Amber wydał 2 tomy tej trylogii.
      Żadna space opera tylko b.fajna i wciągająca historia alternatywna w klimacie
      skandynawskiej mitologii. Polecam x razy.
    • Gość: Rene Re: Harry Harrison IP: *.law.uj.edu.pl 27.09.04, 14:28
      Zreszta jak zauwazyłem to Asb ja czytał szkoda tylko że nie wydali trzeciego
      tomu Bo Droga króla to nie czwarty tom lecz drugi po prostu Amber wydał I tom w
      trzech częsciach.
      Zyczę miłej lektury bo warto

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka