emre_baran
19.02.04, 22:19
Siedzac w szafie na szczotki, AKA przyborniku wozneg przychodza mi przez glowe
przerozne mysli, glebia sie, zebiraja kurze ,wpisuja wery bredni w stoty nie
wyslanych lisci lisiej nory, przyprawiajac o katar kota bez ogon wachajacego
chmiel i bzy wiosenna pora. Mysli czasem ukludjac sie we wzorce, znaczy proste
powtorzenie w skali mojego marnego istnienia recydywa. Zacigam sie oparmai
kurzu i widze czwartym okiem mozliwosci rozwiniecie i przeinzeynierowania
zycia nawskros prostej zasady iteracji warst zyciowych, minimalizacji ryzyka,
boksowania czasu i milosci blizniego ale zaraz podem wieje wiatr od wschodu
wznieca tumany u juz nie pozwal widzie nic tylko plaskie twarze, przyklepane
czaski i dziwne fryzury zadajac klam.