Dodaj do ulubionych

Granice zakochania?

24.03.04, 10:36
W przyzenionej rodzinie przyjaciolki Behemota wybuchl wielki skandal. Maz
przyjaciolki ma dwie siostry, obydwie mezatki od wielu lat, kazda majaca
dwoje dzieci. Pewnego dnia siostra A bedac w miescie zamieszkania siostry B
postanowila ja odwiedzic i odpoczac po zakupach. Poniewaz na dzwonek w
drzwiach nikt nie odpowiadal a miala klucz, postanowila wpasc i zrobic sobie
kawe i poczekac na siostre B. Wchodzac do mieszkania zastala w nim swoja
siostre w niedwuznacznej sytuacji ze swoim mezem (znaczy mezem siostry A).
Wybuchla wielka afera, maz siostry B wyprowadzil sie z domu i wniosl podanie
o rozwod, maz siostry A przeprowadzil sie do siostry B zostawiajac swoja
rodzine. Oboje (siostra B i maz A) twierdzili, ze „zeszli sie“ bardzo
niedawno, zakochali na umor i wlasnie mieli zamiar wszystkim uczciwie sprawe
wyluszczyc. Rownolegle zaczela sie rozwodowa wojna o dzieci w malzenstwie B,
bo ojciec chcial zabrac swych synow do siebie. W trakcie sprawy siostrze B
puscily nerwy i zaczela twierdzic, ze to nie sa jego dzieci, wiec nie ma
zadnych praw. To spowodowalo testy genetyczne u dzieci i okazalo sie, ze 8-
letni syn pana B jest jego synem, 6-letni syn pana B jest jednak synem
szwagra A.....

Nam z Behemotem opadla szczena do samej ziemi i stwierdzilysmy zgodnym
chorem, ze przy calym zrozumieniu dla rozpadajacych sie malzenstw i nowych
zakochan absolutnie nie bylybysmy w stanie zakochac sie w partnerze czlonka
rodziny badz dobrej przyjaciolki, gdyz bliski zwiazek z kobieta powoduje cos
na ksztalt „bezplciowego traktowania“ jej partnera. W ogole wydawalo nam sie,
ze cos takiego nie jest mozliwe, okazuje sie jednak, ze jest.

Czy my jestesmy zupelne „moralne mamuty“? Czy cos takiego w jakikolwiek
sposob mozna usprawiedliwic? Czy naprawde mozna sie zakochac w mezu siostry i
lata cale ja oszukiwac?

Sorry, za plotkowanie na forum ale naprawde mowe mi odjelo….

Xurek zbulwersowany
Obserwuj wątek
    • basia553 Re: Granice zakochania? 24.03.04, 10:42
      I ja traktuje wszystkich nawet takich bardziej przyszywanych czlonköw rodziny
      bezplciowo. Ale z reka na sercu: moze jeszcze nie trafil sie w rodzinie TEN
      wlasnie? Bo w koncu literatura i film daja tyyyyyle przykladöw na to, ze cos
      takiego sie zdarza! A wiec: sag niemals nie!
      • xurek Chyba jednak nie.... 24.03.04, 10:49
        Basia, mysle ze nawet jezeli bylby to „superfacet“ to sama mysl o tym, co
        stanie sie z moja cala rodzina, jak ja to spolaryzuje, podzieli itd plus
        oczywiscie totalnie zawiklana sprawa dzieci skutecznie by mnie „odkochala“
        zanim do czegokolwiek by doszlo. No i to ciagniecie status quo przez cale
        lata.... Jak mozna wtedy spojrzec swojej siostrze w oczy?

        Xurek
    • jutka1 Re: Granice zakochania? 24.03.04, 11:35
      Xurku, az trzy razy musialam uwaznie przeczytac te historie, zeby sie rozeznac
      w tym galimatiasie A,B, DNA etc. ;)))))))

      Jako adwokat diabla, chcialabym zasugerowac, ze moze tytul watku nie oddaje w
      pelni o co chodzi? Milosc podobno nie wybiera, i czesto wali w ludzi pierun w
      rabarbar, i czasem w najmniej odpowiednich ludzi i w najmniej odpowiednim
      momencie.. wiec jak mowic o granicy zakochania w takich wypadkach?

      Problem chyba nie w tym, CZY sie zakochac, tylko w tym co sie potem z tym
      zakochaniem robi. Albo wlasnie NIE robi - bo siostra, bo rodzina, bo....

      Mozna przeciez kogos kochac i nigdy nie zrobic kroku w strone "skonsumowania"?
      czy nie, bo juz nie wiem sama?

      Tak sobie kompinuje, po Glabowemu, w przerwie miedzy 2 baaaardzo niepotrzebnymi
      spotkaniami :)))))
    • plesser Re: Granice zakochania? 24.03.04, 12:38
      Temat kiedys teoretycznie przedyskutowany w domu moich rodzicow posiadajacych 3
      synow w wieku produkcyjnym :-)
      Podaje fakty wniosek prosze wyciagnac samemu: 2 braci mam i garstke przyjaciol
      pochodzacych z tej samej planety tez mam. Zakochania przychodza i odchodza, a
      bracia i przyjaciele (ci naprawde dobrzy) zostaja.
      • basia553 Re: Granice zakochania? 24.03.04, 13:06
        mysle i mysle o tym co pytasz xurku, a mysle tym bardziej chetnie, ze jestem i
        bylam zawsze kochliwa:))) no cöz... i mysle, jakie to szczescie, ze
        najwyrazniej rodzine i ta najdalsza mam do de, bo inaczej ojej! mialabym
        problem. Bo zdarza mi sie zakochac, niezaleznie od okolicznosci. Jestem bardzo
        czula na odpowiednie spojrzenie, gest, slowo, tak szczegölnie slowo.
        I gdyby mi tak niedajboze jakis szwagier glebiej w oko zajrzal möwiac jakies
        mile i nieprzyzwoite slowa, no to faktycznie: kiepsko by bylo.
        Czyli jak mawial möj swietny skadinond szwagier, totalnie nie möj typ jako
        menszczyzna: najwazniejsze w calym Ojczenasz jest: "i nie wödz nas na
        pokuszenie". Amen!
    • starypierdola Re: Granice zakochania? 24.03.04, 15:04
      WOW!!! Ale namieszali!!!
      Woradz im zeby zmieszkali razem, we czworke z czterema dziecmi, i zeby co jakis
      czs zmieniali partnerow.
      Najbaredzoej "poszkodowani" zyskaja, bo kazde bedzie miec dwoch partnerow
      zamiast jednego, a ci co "byli do przodu" nic nie straca.
      No a jak zamieszkaja w kolchozie to tez im taniej wyjdzie!
      SP
    • starypierdola Przyjaciolka B. 24.03.04, 15:05
      Xurek, z ciekawosci: a jak do tej sytuacji pasuje ta przyjaciolka B.???
      :-)))

      SP
      • xurek nie bardzo rozumiem, ale sprobuje odpowiedziec :)) 24.03.04, 15:16
        Przyjaciolka opowiedziala historie Behemotowi, bohaterkami sa siostry jej meza,
        ktore dla odroznienia nazwalam A i B. Przyjaciolka zamezna z bratem owych
        siostr jak dotad (przynajmniej z tego, co wiem) trzyma sie swojej monogamii i
        swoich dwoch z nim splodzonych corek :))).

        Xurek
        • starypierdola Re: nie bardzo rozumiem, ale sprobuje odpowiedzie 24.03.04, 15:21
          Widze skad konfuzja.
          Moje B bylo o Behemocie. Nie chcialem pisac pelnego imienia bo balem sie
          pomylki a wiedzialem ze zwrocila bys mi uwage .....
          No ale sie przemoglem.

          Wiec pisze o przyjaciolce Behemota.

          :-)))
          SP
    • vaud Re: Granice zakochania? 24.03.04, 15:37
      Dla mnie mezowie przyjaciolek i kuzynek ( siostry nie mam, tylko brata) sa
      tabu; ale serce nie sluga, wiec gdyby mnie tak przycisnelo ze nie moglabym sie
      odkochac, ani "przeczekac" to bym sie ujawnila jak najwczesniej.
      Jesli ten mlodszy syn ma 6 lat to znaczy, ze trwa to juz ok.7 lat. To
      dluga "partyzantka" chyba by mi nerwy puscily duuuuzo wczesniej...
      • maja92 Re: Granice zakochania? 24.03.04, 17:07
        Od razu w wyobrazni przyszedl mi do glowy obraz brata mojego meza. Brrrr, nie
        mnie to nie grozi:)))))))))))))

        Ale ludzie komplikuja sobie zycie, ktore i tak w obecnych czasach jest dosyc
        skomplikowane!!!
    • pani-i-toto Ludziom przyzwoitym nie miesci sie w glowie 24.03.04, 19:05
      opadaja szczeki na podloge, to ogolnie jest skandal, usprawiedliwic sie nie da,
      wytlumaczyc nie mozna, dupy mdleja, jak juz powiedzialam, kolesie rzygaja,
      trumna spada ze schodow, a wypadniety z niej nieboszczyk spierdala w krzaki,
      wujowie spiewaja chorem a ciotki dupami szczekaja. A to tylko lof panie, i
      rokendrol.
      U mnie w rodzinie drogi xurku, wuj 16-letni rozkochal w sobie 36-letnia druga
      zone swojego ojca, ojciec ten za zona latal z siekiera, ona pod lozko wlazlwszy
      i kokiem zaczepiwszy o sprezyny zycie ocalila. Ale nie za dlugo bo juz jakies
      14 lat pozniej owego z kolei wuja juz 40-letniego rozkochala z kolei w sobie
      jakas mezatka dzieciatka, a ona czyli pani z kokiem otrula sie spozywajac
      proszek ixi i zmarla toczac obficie piane. I tego tez ani wytlumaczyc,
      usprawiedliwic, zrozumiec, puscic plazem w morde niepamieci i dupe jeza sie nie
      da. st
      ok?
      rotka
      • pani-i-toto Szal cial i uprzezy i moze pamiec o tym - 24.03.04, 19:10
        to jedno pozostalo. Stokrotka ciocie pamieta, byla bardzo piekna i jak byla
        zona ojca wuja i jak byla zona wuja, miala piekny kok blond i kosium niebieski
        a la Chanel, pisala wiersze grafomanskie, i bylo to w innym wieku i w upadlym
        panstwie (cycat). Aha. Przepraszam za pomylke w rachunkowosci wieku wuja, co i
        tak nie ma obecnie znaczenia dla niego ani nikogo innego. st
        ok
        rotka
        • starypierdola Re: Szal cial i uprzezy i moze pamiec o tym - 24.03.04, 20:26
          No tos ozywila ten watek!!

          Czuje sie zostawiony na boku, opuszczony, zycie mi ucieka przez palce, zadnych
          atrakcji ani modych panienek, zadnych zabojstw, zlamanych serc ...
          Juz lece sie za czyms rozgladac...

          SP
      • xurek Stokrotko, 25.03.04, 09:55
        mozna rzecz oczywscie sprowadzic do lofa i rokendrola jak rowniez nie da sie
        urkyc, ze temat do porannej kawy lepszy niz np. telefon mamusi opowiadajacej o
        klotni z sasiadka na temat nieumytej klatki schodowej.

        Z drugiej strony mozna go tez wziac na serio i sie zastanowic nad tym, co co
        jest warte. Co jest warta siostra, ktora jest potencjalna konkurentka do meza?
        Co jest warta zona, podkladajaca kukulcze jaja, co sa warci rodzice,
        konfrontujacy dorastajace dzieci z nagla zmiana tatusia itd itp. Mozna sie
        oczywiscie ubrac w gruba skore i powtorzyc za motylkiem, ze sie wsio i
        wszystkich ma tam gdzie on, ale po co?

        Xurek
    • ani-ta Re: Granice zakochania? 24.03.04, 20:59
      czasem to lepiej nie wiedziec co sie w rodzinie swieci, zeby sie przesadnie nie
      zdziwic;)
      pierwszy odruch (podobny do baskowego i majowe) - przeglad rodziny, przyjaciol
      znajomych... efekt - dziekuje!!! ja juz wybralam:))
      drugi odruch - czysto xurkowa refleksja... ONI sa ASEKSUALNI i JUZ!!! i dlatego
      tak dobrymi przyjaciolmi sa, dlatego moge mowic, ze kocham ich nie myslac wcale
      o komsumpcji owego kochania;)
      aczkolwiek... zazdroszcze przyjaciolce Behemota takiej rodzinki, a raczej
      historyjki rodzinnej... nie kazdy moze sie takowa pochwalic:P co tam dziadek w
      1939 czy wujek w 1981... to juz niemodne:)) trza miec romans, zdrade, klamstwo
      i dyktafon... albo przynajmniej wlasne klucze do czyjegos domu:)
      a.:)
    • luiza-w-ogrodzie Wszystko zostaje w rodzinie 25.03.04, 09:49
      Eee, Xurku, to jest male piwo. Znalam dziewczyne co z wlasnym bratem miala
      sprawe, do tego stopnia, ze oboje sie nie interesowali osobami
      niespokrewnionymi przeciwnej plci. Wymiana zon/mezow wsrod braci/siostr to
      znacznie bardziej popularny uklad. Moj byly tesc uzywal zony brata (czy kto
      uzywal tesciowej, nie wiem).

      Ale myslac o tych wewnetrznych sprawach rodzinnych przypomnialo mi sie ze moj
      syn jest w bliskiej przyjazni z trzecia zona swojego tatusia obecnie
      mieszkajaca w sasiedniej dzielnicy. Ona jest od niego starsza o tyle o ile moja
      byla tesciowa byla starsza od swojego meza. Moj byly maz jest za granica, a ich
      dziecko jest z babcia w Polsce. Mam nadzieje ze moj syn nie wpadnie w szpony
      swojej macochy, notabene przyciezkawej blondyny, co swiadczyloby negatywnie o
      jego inteligencji i guscie. No ale milosc podobno nie wybiera... i wszystko
      zostaje w rodzinie ;oD

      I tym optymistycznym akcentem koncze i wracam do wyrywania gwozdzi z podlogi
      Luiza-w-Ogrodzie

      "have your fun and keep lafing" ©joanna

      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • xurek Luiza :)))))) 25.03.04, 09:57
        "Mam nadzieje ze moj syn nie wpadnie w szpony swojej macochy, notabene
        przyciezkawej blondyny, co swiadczyloby negatywnie o jego inteligencji i
        guscie".

        Czy mozesz blizej wyjasnic, jak sie ma inteligencja i gust do koloru wlosow
        i "ciezkosci" wybraniej :)))?

        Xurek, tez pryzciezkawa blondyna :)))
        • luiza-w-ogrodzie Xurek! Jestes wiotka jako wierzbowa galazka! 25.03.04, 10:05
          xurek napisała:

          > "Mam nadzieje ze moj syn nie wpadnie w szpony swojej macochy, notabene
          > przyciezkawej blondyny, co swiadczyloby negatywnie o jego inteligencji i
          > guscie".
          >
          > Czy mozesz blizej wyjasnic, jak sie ma inteligencja i gust do koloru wlosow
          > i "ciezkosci" wybraniej :)))?
          >
          > Xurek, tez pryzciezkawa blondyna :)))

          Wyobraz sobie wysmuklego blond mlodzienca z goracym spojrzeniem swojego tatusia
          i namietnymi usteczkami po mamusi, wysokiego, wysportowanego, majacego pod reka
          tabuny dziewczyn wszelkich ras i jego macoche, od owych dziewczyn lekko ;oD
          starsza, przyciezkawa fizycznie i umyslowo w prownaniu z nim. W tym wieku
          chlopcy gnaja za wygladem, wiec musialby byc glupi! No ale podobno serce nie
          sluga ;oD

          I nie wierze Xurku ze jestes przyciezkawa blondyna. W koncu widzialam Twoje
          zdjecia i gdy je porownam z wstrzasajacym obrazem macochy mojego syna w
          krotkich szortach, to jednak jest roznica jakosciowa ;oD

          Pozdrawiam i wracam do mlotka i obcegow
          Luiza-w-Ogrodzie

          "have your fun and keep lafing" ©joanna

          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • jutka1 Troche scurvie... 25.03.04, 12:36
      Opowiesc stokrotki o ciotce i inne wpisy przypomnialy mi, ze juz dawno mialam
      na najjasniejszym forumie przyznac sie do czegos, chcialam nawet watek zalozyc,
      tylko potem zapomnialam...

      Otoz po przyjsciu z pracy lubie sobie czasem poogladac rozne wspolczesne
      hamerykanskie seriale, ktore akurat w godzinach takich a nie innych mozna
      obejrzec na kanale Serieclub (16) i Teva (18). Na mojej kablowce miedzy tymi
      kanalami czyli na 17 jest kanal RTL9. Przeskakujac z jednego serialu na drugi
      albo w czasie reklam natknelam sie na belgijski (chyba) talk show pt. Ca Va Se
      Savoir, i z poczatku z ciekawosci a potem z oslupienia i fascynacji zaczelam
      toto ogladac. Formula programu jest taka, ze ktos sie zglasza bo chce wyjawic
      komus sekret czy tajemnice, na scenie przed kamera itp. Ta druga osoba jest
      dopraszana, i zawsze z tej rozmowy, czesto przetykanej probami bijatyki, ktorym
      to probom zapobiegaja dwaj wielcy goryle stojacy z tylu, dopraszana jest jakas
      trzecia osoba, ktora wynika z rozmowy osoby 1 i osoby 2. No i wtedy dopiero
      sie robi cyrk...

      Sluchajcie!!! Co tam sie dzieje!!! kazdy z kazdym, siostra z mezem siostry na
      porzadku dziennym, tesc z synowa, najlepszy przyjaciel syna z jego matka,
      kazirodztwo, no wszystko tam jest.

      Z fascynacja ogladalam ten program pare miesiecy, nie mogac sie nadziwic co to
      sie na swiecie nie wydarza. Ale pewnego dnia zauwazylam, ze kobieta po 50ce,
      ktora wczoraj wyjawiala mezowi sekret, ze rzuca go dla pierwszej milosci swego
      zycia, dzis wyjawia synowi, ze jest lezbijka. Mysle, kurdebalans, a co z ta
      pierwsza miloscia, bo wczoraj ta milosc byla facetem, plec zmienil czy jak, i
      wczoraj nic o synu nie bylo mowione, co jest?????

      Ale zanim zdolalam wymyslic odpowiedz program sie skonczyl i zobaczylam malymi
      literkami napis: postaci fikcyjne grane przez aktorow. Kurdebalans, a ja juz w
      to wszystko wierzylam, Belgia stala sie w moich oczach krajem rui i porobstwa i
      bardzo brzydkich ludzi (ta publicznosc, Jezus Maria), miesiacami
      przemysliwalam jak tak moze byc, a tu.... dupa. Czyli film. Czyli wymyslone.

      Bardzo mniem to rozczarowalo... ;)))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      • xurek Tez cos opowiem :))) 25.03.04, 13:09
        Ja to uwielbiam ogladac w piatek w czasie popoludniowego spania
        Piranhii “Gerichthows” czyli sprawozdania z rozpraw sadowych
        (pozwani/swiadkowie to aktorzy, sedzia i adwokaci sa nimi naprawde a sprawy
        albo prawdziwe albo troche zmienione – jakie sa wiadomo po napisach na koncu).

        Opowiem wam ten z ostatniego piatku (sprawa prawdziwa jak twierdzi telewizja) :

        Wiec dwie baby zrobily sobie impreze, nachlaly sie i postanowily zadzwonic do
        serwisu streaptesowego, coby im przyslal streaptisera w uniformie, bo takich
        lubia. Po krotkiej chwili dostaly fax, ze streaptiser sie zjawi w stroju
        policjanta.

        Rownoczesnie baby byly tak glosne, ze sasiadka z dolu zadzwonila po policje,
        coby sie zjawila i imprezantki uspokoila.

        Policjant sie zjawil, zadzwonil, poprosil o cisze a babiszony zamiast sluchac
        wciagnely go do mieszkania. Poniewaz nie chcial sie sam rozbierac, tylko
        tlumaczyl ze on policjant i nawet pokazywal legitymacje, to go same rozebraly,
        potem posadzily na krzesle i do owego przywiazaly, potem same sie rozebraly i
        kuszaco wokolo tanczyly a na koniec obsprayowaly go bita smietana (glownie
        genitalia) i cala zlizaly. Poniewaz nawet to nie pomoglo i policjantowi nie
        stanal stwierdzily, ze jest streapiserem do dupy i wyrzucily z mieszkania
        golego a mudnur przez okno na ulice.

        Na rozprawie tlumaczyly, ze byly pewne, ze to zamowiony facet i ze legitymacja
        nalezy do showu. Prokurator chcial trzy lata twierdzac, ze dobrze wiedzialy, ze
        to prawdziwy policjant, sad uwierzyl w ich pomylke i skazal „tylko“ za
        pozbawienie wolnosci osobistej i molestowanie seksualne (odpuszczajac obraze
        wladzy) na 1,5 roku w zawieszeniu.

        Fajny show, nie :))?
        • jutka1 Re: Tez cos opowiem :) -- HAHAHAHAHA ;)) ntxt 25.03.04, 14:39

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka