annogre
01.08.10, 00:10
Jakie jest prawdopodobieństwo, że dziecko naprawdę może mieć cechę "wrodzoną"
popychającą go do bycia w centrum uwagi za wszelką cenę? Nigdy mówiąc szczerze
nie postrzegałam syna w ten sposób. Owszem myślałam "absorbujący". Oczytuję
się poradnikami a mimo to widzę, że popełniam błędy wychowawcze i
prawdopodobnie nie poświęcam mu wystarczająco dużo uwagi. Choć kiedy był mały
poświęcałam mu najwięcej uwagi ze wszystkich moich dzieci, a mimo to wciąż
krzyczał o wszystko i wszystkich, od 18 m-ca wciąż wrzeszczy i zachowuje się
właśnie jakby mu to rodzeństwo przeszkadzało, jakby wolał mieć mamę i tatę (a
głównie mamę) zupełnie na wyłączność. Wtedy dużo nosiłam go na rękach, bo
wrzeszczał tak, że miałam wrażenie, że coś mu dolega, może coś boli, ale tak
nie było. Zbadany, zdrowy, silny chłopczyk. Dopiero po ok. roku kapnęłam się,
że dużo w tym kaprysów jego, a naprawdę jak coś mu nie pasowało wrzeszczał tak
mocno jak dziecko po upadku..
I już sama nie wiem czy on naprawdę taki jest czy jednak jest to nasza wina?
Momentami wykańcza nas psychicznie, buntuje rodzeństwo, "podkłada" im głupie
pomysły i sam też w nich uczestniczy, wiecznie przez to obija się. Ostatnio
byliśmy z nim sam na sam przez kilka dni, rodzeństwo wyjechało na wakacje. Był
zupełnie inny, nagle stał się taki ułożony i wcale jakoś aż tyle nie zabiegał
o naszą uwagę, był spokojny. Wróciło rodzeństwo i znów dostał małpiego rozumu.