Dodaj do ulubionych

Jak odejść z pracy?

08.04.04, 19:36
Właśnie mnie to czeka w najbliższym czasie. Po 3,5 roku żegnam się ze
znielubianą firmą i jestem z tego powodu prawie w ekstazie. Nie powiem że
czas całkowicie stracony ale dumnym też nie ma być z czego. I zastanawiam
się jak odejść. Nie mam żadnego kontraktu, ani okresu wypowiedzenia,
zatrudnienie jest typu "at will" czyli "dopóki jest wola" w pełnym tych słów
znaczeniu. Na razie widzę trzy opcje:

opcja 1: Grzecznie podziękować za zdobyte doświadczenie rzucając jakiś
komplement, przeprosić za zaburzenie w funkcjonowaniu firmy jakie moje
odejście może spowodować, zaofiarować daleko idącą pomoc w celu złagodzenia
skutków poprzez np. poświęcenie nawet kilku wieczorów albo weekendów na
ewentualne dokończenie aktualnych projektów oraz "bycie na telefon", pomóc w
znalezieniu nastepcy itd. itd.

opcja 2: Wygarnąć zdrowo szefowi za te wszystkie momenty (których było duże
mnóstwo) niekompetencji, wręcz idiotyzmu, braku profesjonalizmu i zwykłej
niesprawiedliwości, które się kiedyś przemilczało (hehehe, czasem to mi mowę
odebrało). Zobrazować pełną erekcją palców środkowych obu rąk.

opcja 3: Pospać w wybrany przez siebie dzień długo do jakiejś 11-ej, po czym
ziewnąć dwa razy, leniwym ruchem sięgnąć po telefon przy łóżku i zadzwonić do
firmy mówiąc, że mi się już nie chce tam przychodzić. Nastepnie walnąć się
dalej w poduchę.

Macie jakieś uwagi albo inne propozycje? Może fajne wspomnienia lub
ciekawostki?
Obserwuj wątek
    • basia553 Re: Jak odejść z pracy? 08.04.04, 19:46
      Akawillu drogi, ja wlasnie wczoraj skonczylam z moja praca. Pracowalam 18 lat i
      bylo röznie. Byl taki zly okres, ze wyladowalam w klinice - mobbing. Mialam
      okazje wczoraj cos na ten temat powiedziec. Nawet nie pröbowalam. Nigdy, zadna
      wöda nie splukalaby niesmaku, jaki by mi po tym zostal. A wiec wrecz
      przeciwnie, obiecalam szefowi (ktöry juz teraz mnie potrzebuej), ze bede jako
      wolny strzelec stala do dyspozycji.
      A wiec i Tobie radze to co uwazam, ze najbardziej do Ciebie pasuje: pokaz klase.
      Tylko opcja 1 Cie usatysfakcjonuje. Pozdrawiam.
    • ertes Re: Jak odejść z pracy? 08.04.04, 19:50
      opcja 2 i 3 to chyba zart, nie?
      • akawill Re: Jak odejść z pracy? 08.04.04, 20:22
        ertes napisał:

        > opcja 2 i 3 to chyba zart, nie?

        Rzeczywiście żart, ale uwierz mi ertes, że ja jestem zdolny do
        bezkompromisowego zachowania się. A w tym przypadku, ponieważ jest wysoce
        nieprawdopodobne abym w przyszłości miał z nimi do czynienia na profesjonalnej
        arenie, nawet pośrednio, mógłbym sobie, tak z głupia frant, pozwolić na opcję 2
        lub 3 (zwłaszcza 3 mi się podoba :). Poza tym zdrowy rozsądek sugeruje
        odwdzięczenie się pięknym za nadobne. Kilka miesięcy temu odszedł jeden z
        ważnych ludzi i wybrał opcję nr 2. Tylko właśnie ta klasa....
        • ertes Re: Jak odejść z pracy? 08.04.04, 20:30
          Sluchaj, bylem kilka lat temu w podobnej sytuacji.
          Wrecz snilo mi sie ze nawrzucam mojej szefowej jak bede odchodzil.
          Wreszcie przyszedl moment gdy inna firma wyslala mi kontrakt i pierwsza moja
          mysl to byla "ale jej nawrzucam".
          Skonczylo sie na tym ze napisalem list w ktorym w kilku zdaniach grzecznie
          podziekowalem za wspolprace. A ona i reszta doskonale wiedzieli ze uwazam ja za
          nic nie umiejaca kretynke i czekali na opcje 2. Moje grzeczne pozegnanie bylo
          bardziej zlosliwe i nieprzyjemne dla nich gdyz nawet nie mieli komfortu
          powiedzenia sobie: "a to cham! Dobrze ze odszedl"
          I wiesz co? Do dzis sie czuje z tym dobrze.
    • ani-ta Re: Jak odejść z pracy? 08.04.04, 19:55
      akawill;))
      rozumiem, ze stan twogo ducha jak i uczucia jakie zywisz do firmy kaza ci
      zastosowac minimum miks 2-3:)
      ale znajac cie... stawiam na opcje nr1!
      co jak co... ale klase sie ma:) i ciezko czasem o niej zapomniec:)))

      a.:)
    • jutka1 Re: Jak odejść z pracy? 08.04.04, 20:59
      Powiem prosto z mostu i w zolnierskich slowach. Fantazje sa fajne, ale czesto ich wypelnienie
      okazuje sie niewypalem.

      Nieprawda jest jakoby nigdy tego szefa nie zobaczysz na oczy, kregi zawodowe maja to do
      siebie, ze nigdy nie wiadomo kiedy i na kogo i w jakim charakterze wpadniesz...

      Modyfikacja wersji 1: podziekuj za wspolprace ze wzgledu na nowe wyzwania i propozycje, zycz
      sukcesow itp., ale za bardzo nie kadz bo hipokryta nie jestes. :))

      Twoja krajowa korespondentka -
      Dojrzala Kobieta (hehe) ;))))))))))))))
      • akawill Re: Jak odejść z pracy? 08.04.04, 21:31
        jutka1 napisała:

        > Powiem prosto z mostu i w zolnierskich slowach. Fantazje sa fajne, ale czesto
        > ich wypelnienie okazuje sie niewypalem.

        To już sama chwila rozkoszy nic się nie liczy? :)

        > Nieprawda jest jakoby nigdy tego szefa nie zobaczysz na oczy, kregi zawodowe
        > ma ja to do siebie, ze nigdy nie wiadomo kiedy i na kogo i w jakim
        > charakterze wpadniesz...

        Zgadzam się jak najbardziej, że tak jest. Tylko w tym moim przypadku skala
        zjawiska wydaje mi się zaniedbywalna. A tak w ogólności to mi chodzi nie tyle
        o przyszłe nienajmilsze konsekwencje tylko o zasadę jak się pewne rzeczy robi.

        > Modyfikacja wersji 1: podziekuj za wspolprace ze wzgledu na nowe wyzwania i
        > propozycje, zycz sukcesow itp., ale za bardzo nie kadz bo hipokryta nie
        > jestes. :))

        Dojrzała kobieto, strzał w dychę - ku temu sie właśnie skłaniam: stonowanej
        opcji 1 :)))
        • jutka1 Re: Jak odejść z pracy? 09.04.04, 17:57
          akawill napisał:

          > To już sama chwila rozkoszy nic się nie liczy? :)
          ********
          Ja, Dojrzala Kobieta Ci mowie, czasem (czesto???) to co w fantazji wydaje sie chwila rozkoszy,
          wyprobowane okazuje sie, hmmmm. Wiecej nie napisze coby nie scurviac jak by nie bylo
          powaznego wontku... ;))))

          > Dojrzała kobieto, strzał w dychę -

          Czy mam dodac ten przydomek do swojej sygnaturki? :)

          J.- D.K. ;)))
          • jan.kran Re: Jak odejść z pracy? 09.04.04, 18:13
            Ja mysle , ze jak masz na oku inna, lepsza posadke to odejdz jak chcesz.
            Ja chyba bym tak odeszla, ze jakbym spotkala za jakis czas znienawidzonego
            szefa w pobliskim pubie to moglabym sie z nim nawet piwa napic.
            Podstawa to Ty i co o sobie myslisz a z ludzmi mniej madrymi nie warto sie
            szarpac.
            Zycze powodzenia na nowej:-))) Twoj Kran.
          • akawill Re: Jak odejść z pracy? 09.04.04, 19:38
            jutka1 napisała:

            > akawill napisał:
            >
            > > To już sama chwila rozkoszy nic się nie liczy? :)
            > ********
            > Ja, Dojrzala Kobieta Ci mowie, czasem (czesto???) to co w fantazji wydaje sie
            > chwila rozkoszy, wyprobowane okazuje sie, hmmmm. Wiecej nie napisze coby nie
            > scurviac jak by nie bylo powaznego wontku... ;))))

            No fe nie scurviaj, chodzi o rozkosz wypowiedzenia pracy z łóżka będąc
            zaspanym. Dla innych może rozkosz pokazania palców :)

            > > Dojrzała kobieto, strzał w dychę -
            >
            > Czy mam dodac ten przydomek do swojej sygnaturki? :)
            >
            > J.- D.K. ;)))

            Jak najbardziej, tylko pamiętaj że to zobowiązuje (tak jak bycie Prorokiem ;)))
            • jutka1 W sprawie bycia Prorokiem i Dojrzala Kobieta 11.04.04, 23:17
              akawill napisał:

              > Jak najbardziej, tylko pamiętaj że to zobowiązuje (tak jak bycie Prorokiem ;)))
              *********
              po primo, przypominam, ze jako Prorok ma siem jeno prawa i zadnych obowiazkow. chyba. ;))

              po secundo primo, prosze o wyjasnienie doglebne i rozlegle, do czego zobowiazuje dodanie DK
              do sygnaturki, bo zanim sie nie dowiem, to kota w gadupie kupowac nie bendem, jam dzioucha
              dojrzala co znaczy dojrzala i takich ruchow wykonywac nie mogiem.

              Gdyby bron Boze wyjasnienie mialo elementy dwu- lub co gorsza - jednoznaczne, Drwal moze
              pisac na tzw. priv, aczkolwiek mam nadzieje ze az takiej sodomii, gomorii i rozchelstania nie
              bedziemy tu na najjasniejszym portalu uprawiac. ;)))))))))))

              Jutka (wahajaca sie czy byc DK ;))
              • akawill Re: W sprawie bycia Prorokiem i Dojrzala Kobieta 12.04.04, 15:53
                jutka1 napisała:

                > po primo, przypominam, ze jako Prorok ma siem jeno prawa i zadnych
                > obowiazkow. chyba. ;))

                Niby tak, ale przecież są oczekiwania tych którzy pragną proroctw...

                > po secundo primo, prosze o wyjasnienie doglebne i rozlegle, do czego
                > zobowiazuje dodanie DK do sygnaturki, bo zanim sie nie dowiem, to kota w
                > gadupie kupowac nie bendem, jam dzioucha dojrzala co znaczy dojrzala i takich
                > ruchow wykonywac nie mogiem.

                Słuchaj, to jest tak jak z tłumaczem i tłumaczem przysięgłym, w tym wypadku
                chodzi o Dojrzałą Kobietę i Dojrzałą Kobietę Przysięgłą. Ja Ci wierzę żeś jako
                kobieta (prawie) sterana życiem i mająca liczbę lat (tu przepraszam zaznaczając
                jednoczesnie że starszą panią nie jesteś) jesteś kobietą dojrzałą tylko chodzi
                o to czy chcesz się wypowiadać ex cathedra z pieczęcią zatytułowaną Jutka D.K.
                Za tym idą cycaty, odnośniki nie mówiąc już o blasku fleszy prosto w twarz.

                > Gdyby bron Boze wyjasnienie mialo elementy dwu- lub co gorsza - jednoznaczne,
                > Drwal moze pisac na tzw. priv, aczkolwiek mam nadzieje ze az takiej sodomii,
                > gomorii i rozchelstania nie bedziemy tu na najjasniejszym portalu
                > uprawiac. ;)))))))))))

                Ano. I chyba nie ma. Ja tylko dla porządku oraz dla jasności się dopiszę
                dodatkowo, że ja żadnych prywatnych testów dojrzałości kobiecej nie robię.
                ;)
                • jutka1 Re: W sprawie bycia Prorokiem i Dojrzala Kobieta 12.04.04, 18:46
                  akawill napisał:

                  > Niby tak, ale przecież są oczekiwania tych którzy pragną proroctw...
                  ************
                  aaaaaaa. OK. :)
                  proroctw bede udzielac w kazdy poniedzialek miedzy 11:00 i 11:15 czasu paryskiego. jesli nie
                  udziele proroctwa, to bedzie oznaczac "b.z." ;)
                  >

                  > Słuchaj, to jest tak jak z tłumaczem i tłumaczem przysięgłym, w tym wypadku
                  > chodzi o Dojrzałą Kobietę i Dojrzałą Kobietę Przysięgłą. Ja Ci wierzę żeś jako>
                  > kobieta (prawie) sterana życiem i mająca liczbę lat (tu przepraszam zaznaczając
                  > jednoczesnie że starszą panią nie jesteś) jesteś kobietą dojrzałą tylko chodzi
                  > o to czy chcesz się wypowiadać ex cathedra z pieczęcią zatytułowaną Jutka D.K.
                  > Za tym idą cycaty, odnośniki nie mówiąc już o blasku fleszy prosto w twarz.
                  *************
                  Musze sie zastanowic.
                  Co oznacza kobieta (prawie) sterana zyciem? Prawie kobieta, w ktorym to przypadku bede
                  zmuszona zrobic rejtana? czy prawie sterana, co jeszcze moge przyjac? ;)

                  > Ano. I chyba nie ma. Ja tylko dla porządku oraz dla jasności się dopiszę
                  > dodatkowo, że ja żadnych prywatnych testów dojrzałości kobiecej nie robię.
                  > ;)
                  ************
                  Uffff.
                  ;))))))))))))))))))))))

                  Jutka, kobieta.
                  Ch. wie czy dojrzala, ale do Twojego powrotu moze zdecyduje ;)))))
                  • akawill Re: W sprawie bycia Prorokiem i Dojrzala Kobieta 13.04.04, 17:10
                    jutka1 napisała:

                    > Musze sie zastanowic.
                    > Co oznacza kobieta (prawie) sterana zyciem? Prawie kobieta, w ktorym to
                    > przypadku bede zmuszona zrobic rejtana? czy prawie sterana, co jeszcze moge
                    > przyjac? ;)

                    Ja juz wiecej nie pisze na temat. I tak sie juz zakapuckalem. Ale to co
                    napisalem mialo precedens forumowy w jakiejs formie, a wiec ma znamiona
                    swietosci ;))))
    • starypierdola Jak odejść z pracy? 08.04.04, 21:09
      Prosto: kulturalnie!

      Jak bedziesz sie u mnie kiedys staral o prace to potrzebne Ci beda referencje;
      nie od jakiegos kolegi czy pociotka, ale od Twoich bezposrednich zwierzchnikow.
      Miej to na uwadze.

      Alternatywa: Napisz obrazliwe wymowienie i strzel nim szefowej w gebe ....
      Tyle ze przepadnie Ci pozegnalna party!

      SP

      • maria421 Re: Jak odejść z pracy? 08.04.04, 21:46
        Nie ogladajac sie za siebie...
      • akawill Re: Jak odejść z pracy? 08.04.04, 22:44
        starypierdola napisał:

        > Jak bedziesz sie u mnie kiedys staral o prace to potrzebne Ci beda
        > referencje; nie od jakiegos kolegi czy pociotka, ale od Twoich bezposrednich
        > zwierzchnikow.
        >
        > Miej to na uwadze.

        Mam to na uwadze i nie będę się starał o pracę u Ciebie :)) A mój zwierzchnik
        ma chyba o mnie bardzo dobrą opinię, ale podejrzewam że się to zmieni z faktem
        mojego odejścia, nawet gdy zastosuję moją wersję opcji 1. To taki mechanizm
        psychologiczny u zwierzchnika.
        • starypierdola Udaj niewinniatko .... 08.04.04, 22:52
          ... idz do niego i powiedz: patrz dostalem inna oferte pracy; daja mi lepsze
          warunki i choc kocham prace u Ciebie zona/matka/ciotka/kochanka/dzieci mi mowi
          (a) ze mam sie przeniesc. Can you match this new offer of mine?

          W wielu przypadkach to sie udaje, bo ta oferta to potwierdzenie Twojej "market
          value". Moze dostaniesz podwyzke/awans/sekretarke (mozesz zadac bardziej
          piersiatej albo bardziej wydekoltowanej!!) i wszystko bez przenoszenia sie. W
          koncu kazda praca to gnoj, wiec co za roznica gdzie pracujesz? A jak sie nie
          uda (uczucia moga byc obustronne)to masz wytlumaczenie: sily wyzsze!

          Moze Ci powie: ja akurat odchodze, od jutra obejmujesz moja pozycje! Tyle ze to
          strata dla Forum: bedziesz mial mniej czasu na pisanie!!

          SP

    • lalka_01 Re: Jak odejść z pracy? 08.04.04, 22:53
      Fajne wspomnienia lub ciekawostki?

      Marzylam ze zastosuje opcje 2. WSzyscy znajomi byli pewni ze to zrobie. Byla
      oczywiscie opcja 1, z tym ze bez usmiechow itp. Szef mnie sam prowokowal -
      przez trzy dni pytal non stop "dlaczego" a w odpowiedz "dla kasy" nie wierzyl.
      Ale w to, ze jest sk...tez by nie uwierzyl,wiec nie bylo sensu.
      Ech zycie, gdybys ty mialo dupa....
      :-)
    • bella-donna Re: Jak odejść z pracy? 09.04.04, 02:41
      Nie warto palic za soba mostow
    • basia553 Re: Jak odejść z pracy? 09.04.04, 09:22
      Ja sie jeszcze raz zglaszam Akawillu. Jest takie powiedzenie cos w tym rodzaju,
      röb tak, abys mögl sobie spokojnie codziennie spojrzec w twarz w lustrze.
      Musisz byc wiec sam zadowolony ze swojego postepowania.
      Przy okazju skurvie lekko wontek i opowiem, co sie wlasnie u mnie w pracy
      dzieje: kolega lat 52, nalezy do managmentu. Swietny specjalista. Nasza firma
      jest miedzynarodowa, wiec on ciagle ma jakies projekty czy dla Amiköw,
      Francuzöw czy Wlochöw. Wydawaloby sie, ze jest po prostu niezastapiony.
      Dwa tygodnie temu przyjechal jego zwierzchnik z Francji, wkroczyl bez
      uprzedzenia z szefem personalnym do biura kolegi i oswiadczyl, ze niestety,
      ale nie potrzebuja go na tym stanowisku wiecej i musi sie przeniesc na inne
      stanowisku w koncernie, ze stalym pobytem w Berlinie. Niemcy nie sa tal mobil
      jak Amerykanie. Facet ma tu dom, zone, jednego syna na studiach, drugiego
      krötko przed matura i nie ma ochoty prowadzic malzenstwa tylko w weekend.
      Pyta dlaczego? Przeciez siedzac na tym stanowisku ma wglad w sprawy i wie, ze
      jego job jest dalej potrzebny. Jego francuski szef möwi "Twoje osiagniecia byly
      ostatnio mierne, nie jestesmy z Twojej pracy zadowoleni". Kolega pyta, dlaczego
      nigdy slowem nie wspomnieli o niezadowoleniu. Oczywiscie nastepuje krecenie
      i zmuszanie go, aby natychmiast podpisal nowa umowe. Obled. Oczywiscie nie pod-
      pisal natychmiast, choc juz w miedzyczasie stwierdzil, ze nie ma innego wyjsia.
      Zaznaczam, ze zaczal prace w naszej firmie zaraz po maturze, wiec jest juz
      ponad 30 lat u nas. W miedzyczasie wyszlo na jaw, ze jego job dostal inny facet
      z Wloch (Fiat), ktöry to spokrewniony jest ... itd. itd. Co Wy na to?
      Nie jestem tego zdania co Ziutek. ze kazda praca jest...., ale mnie czasami
      obrzydzenie bierze.
      • akawill Re: Jak odejść z pracy? 09.04.04, 15:30
        Oczywiście że trzeba tak postępować aby móc sobie spojrzeć w twarz w lustrze.
        Tylko te sytuacje są często takie sobie i sama o tym piszesz. Z tymi naszymi
        hamerykańskimi zwyczajami to jest tak że podkreśla się tą zasadę "at will", że
        obie strony tzn. zarówno pracodawca jak i pracownik mogą skończyć "związek" w
        każdej chwili bez uprzedzenia i bez powodu. W przypadku pracodawcy zasadę się
        mniej lub bardziej dokładnie stosuje bo np. badania wskazują że z
        organizacyjnego czy jakiegoś tam powodu dobrze jest kogoś wylać znienacka w
        piątek po południu. Pracownik natomiast, mimo pełnej równości języka w
        kontrakcie, powinien mieć na uwadze profesjonalność swojego postępowania, co z
        tym związane - konsekwencje dla swojej kariery i w ogóle postępować tak aby
        móc sobie spojrzeć w twarz w lustrze. Pachnie mi to nierówością i dlatego mam
        pewien sentyment do opcji 3. Opcja 2 jest niezgodna z moim charakterem więc
        raczej odpada.
        • ertes Re: Jak odejść z pracy? 09.04.04, 18:24
          Sie idzie, dziekuje za prace i bye bye. Co tu sie zastanawiac?
          Co cie obchodzi ze niektorzy wywalaja w piatek po poludniu. Choc to bardziej
          urban legend bo zwolnienie pracownika ot tak sobie nie jest takie proste.
          • akawill Re: Jak odejść z pracy? 09.04.04, 20:07
            ertes napisał:

            > Sie idzie, dziekuje za prace i bye bye. Co tu sie zastanawiac?
            > Co cie obchodzi ze niektorzy wywalaja w piatek po poludniu.

            Masz rację.

            > Choc to bardziej urban legend bo zwolnienie pracownika ot tak sobie nie jest
            > takie proste.

            Chyba zależy od firmy. W małych prężnych i nowoczesnych chyba nie ma problemu
            z wywaleniem kiedy i jak się chce. Daje się jakieś pieniądze na otarcie łez i
            tyle. W większych jest obawa o jakieś sprawy sądowe więc jest ostrożniej. Z
            moich obserwacji wynika że często tam gdzie zwolnienia by się przydały ich nie
            ma (chyba z jakiegoś lenistwa), z kolei często zwalnia się dla liczb pod presją
            Wall Street.
            • pani-i-toto o rzuceniu pracy - nie przeze mnie niestety 09.04.04, 21:00
              Bedac mloda stokrotka jechalam srodkiem masowego razenia po brooklynie, byl
              korek, co chwila na jezdnie ktos wyskakiwal tuz przed pojazdu nosem, a
              wsiadajacy pasazerowie co chwila usilowali placic banknotami mimo ze wszyscy
              wiedza ze placi sie bilonem. I ogolnie bylo wilgotno, tropikalnie, wial halny,
              gorale na dachach klaskali tesknie za dziewczyna i zielona polonina, zydom sie
              prostowaly pejsy a murzynom skrecaly zrelaksowane bolesciwie priczioski, slowem
              cos wisialo w powierzu.
              cdn.potem bo mi sie pies zeszcza
              • akawill no co jest psiakość, szcza i szcza?... 09.04.04, 22:28
                ...bo pejsy klapną a ja nie wiem czy to co wisi nie utonie...........
                • basia553 Re: no co jest psiakość, szcza i szcza?... 09.04.04, 22:33
                  W röznych poradnikach i radach praktycznych stoi napisane, ze najlepszym
                  sposobem zawierania znajomosci mesko-damskich jest wyjscie z psem na spacer.
                  Typuje wiec na to, ze pani poznala toto i wröci dopiero po sniadaniu:))))
              • pani-i-toto no juz, to tak dla podniesienia napiecia 09.04.04, 22:40
                wisialo w powietrzu.
                Kierowca gruby murzyn byl coraz bardziej zniecierpliwiony, uderzal piescia w
                klakson, cmokal grubymi wargami z obrzydzeniem na wpychane gdzie nie trzeba
                banknoty, mial coraz bardziej dosyc.
                Korek korkowal sie coraz bardziej, a gdy sie odkorkowal i juz przepelniony
                ludzmi i murzyna niecierpliwoscia autobus mial ruszyc przed maske wskoczyl rudy
                chudy oczywiscie zyd w okularach, wykonal tlemarkorejtana i podleciawszy do
                drzwi zaczal w nie lomotac.
                Murzyn zahamowal. Murzyn drzwi otworzyl. Zyd wsiadl. Zyd wyciagnal banknot
                dolarowy. Zyd wepchal do skrzynki wmemlany banknot. Murzyn wstal. Murzyn
                wysiadl z autobusu. Murzyn sobie poszedl. st
                ok
                rotka
          • bella-donna Re: Jak odejść z pracy? 11.04.04, 01:38
            ertes napisał:

            > Sie idzie, dziekuje za prace i bye bye. Co tu sie zastanawiac?
            > Co cie obchodzi ze niektorzy wywalaja w piatek po poludniu. Choc to bardziej
            > urban legend bo zwolnienie pracownika ot tak sobie nie jest takie proste.

            Ertes, to nie zaden urban legend, tylko samo zycie. Ja tak
            wlasnie zostalam zwolniona, znam tez osoby ktore w taki sam
            sposob musialy pozegnac sie z praca. Boli bardzo, swiat sie
            wali i pomimo, ze znajdujesz pozniej lepsza, trudno jest Ci
            sie pogodzic z taka decyzja. Nie musze Ci chyba mowic, ze te
            osoby byly bardzo dobre w pracy...a jednak.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka